Byłą policjantkę Agatę Stec dawno już przestały szokować najdziwniejsze pytania. Nawet o to, jaki dźwięk wydaje krew.
W pogoni za kolejnym niebezpiecznym psychopatą, nad którym opiekę roztaczał słynny psychiatra, a prywatnie jej brat, Stec jedzie do Bydgoszczy, gdzie na celownik bierze Henryka Wysockiego, gwiazdę lokalnej sceny teatralnej. Aktor obraca się w gronie wpływowych ludzi, a status celebryty zapewnia mu bezkarność. Agata, pozbawiona policyjnych narzędzi, na własną rękę próbuje zinfiltrować środowisko teatralne, Wysocki jednak skutecznie tuszuje efekty swojej zbrodniczej działalności, a wierni fani gotowi są do wszelkich poświęceń, by dobre imię idola nie ucierpiało.
Meloman brutalnie pokazuje, jak łatwo zatracić się w popularności. Rozpoznawalność i uwielbienie w oczach fanów pozwalają myśleć o sobie jako o kimś lepszym. A skoro wolno więcej, to czemu z tego nie korzystać?
Piotr Borlik urodził się w 1986 roku w Bydgoszczy. Po uzyskaniu tytułu inżyniera na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym rozpoczął pracę w fabryce firmy Sharp. To właśnie tam podczas ciągnących się w nieskończoność wieczornych zmian napisał pierwsze opowiadania.
Dalsze życie zawodowe i nieustanne podróże po Polsce umożliwiły mu rozwijanie literackich pasji. Kilka lat spędził w Hiszpanii, gdzie południowy klimat Marbelli i codzienna porcja słońca motywowały go do tworzenia kolejnych tekstów.
Najczęściej można spotkać go zaczytanego w kryminałach, choć jak sam wspomina, ceni każdy rodzaj literatury, zwracając szczególną uwagę na polskich autorów.
Jest mistrzem Holandii oraz laureatem trzeciego miejsca w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych, co nie pozostało bez wpływu na jego kryminalny debiut.
•• Rozpoznawalność i uwielbienie w oczach fanów pozwalają myśleć o sobie jako o kimś lepszym. A skoro wolno więcej, to czemu z tego nie korzystać? ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
„Meloman” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Borlika i jakże udane! Autor precyzyjnie wodzi czytelnika za nos, wciąga w fabułę i nie pozwala odłożyć książki na bok, czyli właśnie tak brzmi przepis na literacki sukces. 🔥
🩸Była policjantka - Agata Stec podejmuje się śledztwa na własną rękę. W pogoni za kolejnym niebezpiecznym psychopatą, nad którym opiekę roztaczał słynny psychiatra, a prywatnie jej brat, jedzie do Bydgoszczy, gdzie na celownik bierze Henryka Wysockiego, gwiazdę lokalnej sceny teatralnej. Rozpoczyna się zacięta walka o sprawiedliwość. Agata za wszelką cenę chce pokazać światu mrok, który kryje się za światłami reflektorów i koneksji wpływowych ludzi. Wysocki z doskonałą precyzją stara się tuszować swoje zbrodnicze występki. „Meloman” brutalnie pokazuje, jak łatwo zatracić się w popularności.🩸
Muszę przyznać, że Piotr Borlik to mistrz wciągających historii. Fabuła zaskakuje dosłownie już od pierwszych stron, a autor na każdym kroku wodzi czytelnika za nos, sprawiając, że sami nieświadomie wpadamy w jego pułapkę i nie możemy oderwać się od lektury. Historia, jaką stworzył z początku zaczyna się dość tajemniczo i intrygująco, a z każdą kolejną stroną zaczyna się dziać coraz więcej, sprawiając, że czytelnik nie może wyjść z podziwu, z jaką precyzją autor kieruje całą akcję. Bohaterowie książki są tak wyraziści, każdy z nich został wykreowany w niepowtarzalny sposób. Nie dość, że nie nudzą, to w dodatku są bardzo autentyczni w tym co robią.
„Meloman” to wciągający kryminał, który ujawnia ciemną stronę sławy i uświadamia jak dajemy się wciągnąć w sidła znanych osób, ślepo patrząc na ich poczynania, nie widząc w tym wszystkim ich nikczemności i faktu, że wpadamy w ich pułapkę iluzji. Podczas czytania ciągle odczuwałam niepokój i naprawdę bałam się tego, co może się wydarzyć na następnej stronie, ale pomimo tego, książka bardzo mnie wciągnęła i nie mogłam odłożyć jej na bok, dopóki nie poznałam finału. Autor z premedytacją postanowił zagrać na emocjach czytelnika, serwując nam mocny skok adrenaliny. Ale tym samym podsunął kilka ważnych tematów, nad którymi warto pomyśleć.
" [...] Jestem melomanem, kocham muzykę i wyszukuję nieodkryte talenty. [...]"
Tym razem akcja powieści "Meloman" Piotra Borlika rozgrywa się w mojej ukochanej Bydgoszczy. Ucieszyłam się z tego faktu. Agata Stec i Bydgoszcz to idealne połączenie. Brawa za to dla autora. "Meloman" to bardzo mocny kryminał, który mną wstrząsnął. Już dawno nie byłam tak przerażona podczas czytania. Bardzo bałam się o moją ulubioną Agatę i jeszcze jedną postać, której inicjałów niestety wam nie zdradzę. Agata Stec jako była policjantka prowadzi dalsze prywatne śledztwo, a właściwiej tropi kolejnego psychopatę ze stajni swojego na szczęście nieżyjącego już brata Artura. Niestety nie ma stuprocentowej pewności, kim on tak naprawdę jest. Czy postawiła na właściwego konia, czy raczej totalnie się zaskoczy? To już zostawię wam do rozwiązania. Jedno wam powiem, że ta sprawa nie będzie wcale taka prosta. I niestety łowca stanie się zwierzyną. Uwielbiam serię z Agatą Stec w głównej roli. Przeczytałam z nią wszystkie części i wciąż jest mi jej mało. Mam nadzieję, że Piotr Borlik szykuje dla nas następną powieść z tą bohaterką. Ona jest wyjątkowa i nie da się jej nie lubić. Podziwiam ją za jej wytrwałość. Tym razem autor zabiera nas do teatru, gdzie poznajemy aktorów i ich próby do wyjątkowego i niezapomnianego spektaklu. Poznałam tutaj między innymi wiekowego Henryka Wysockiego. Warto się jemu przyjrzeć z bliska. Czy wiecie jaki dźwięk wydaje krew? Nie wiecie? To świetnie się składa. Przeczytajcie "Melomana", a będziecie bogatsi o tę wiedzę. Tutaj dzieje się dużo złego, dlatego ta powieść była dla mnie bardzo emocjonująca. Trzymała mnie w napięciu aż do ostatniej strony. Dla takiej historii warto było zarwać nockę. Polecam czytać tę powieść wieczorową i nocną porą, przy dźwiękach muzyki klasycznej. Wtedy otrzymacie dodatkowe fascynujące efekty. I poczujecie się tak, jak tytułowy Meloman. Mimo że jest to już piąty tom, to autor cały czas mnie zaskakuje. Oby tak dalej. Na waszą i moją uwagę zasługuje świetna i zarazem krwawa okładka. Ona dużo mówi o tym, co znajdziecie w środku. Jest idealna tak jak cała powieść. Twórczość Piotra Borlika zasługuje na waszą uwagę.
Agata była policjantka, zajmuje się teraz prywatnymi śledztwami, tak spędza swój czas wolny. Tym razem pani detektyw, będzie miała na celowniku pewnego mężczyznę który niegdyś był pod opieką psychiatry, który w przerażający sposób manipulował swoimi pacjentami, budząc w nich najgorsze instynkty. Jej brat eksperymentował na ludziach i jednym z nich jest Henryk, wybitny aktor teatralny. Agata ma podejrzenia że mężczyzna może być zamieszany w brutalną serię morderstw, jednak nie może dojść do prawdy gdyż jego fani jej to utrudniają. Czy to faktycznie on stoi za morderstwami??
Książki autora mają to do siebie że są napisane dynamicznym, konkretnym i zdecydowanym piórem, pomimo tego że pisze dość krótkimi rozdziałami, co mogło by się wydawać że są zbyt krótkie, nic bardziej mylnego, on potrafi nimi zbudować takie napięcie że głowa mała. Za każdym razem jak podchodzę do któregoś jego dzieła nie ma szans bym się przy nim nudziła. Uwielbiam to w jaki autentyczny sposób, wręcz namacalny autor podchodzi do wątku kryminalnego, ten realizm i społeczna wiarygodność, a z kipi z kartek papieru i pokazuje jak potrafi poprzez psychologiczny obraz, manipulować swoim czytelnikiem. Ja za każdym razem daje się zmanipulować, chodź już próbowałam przejrzeć jego kolejne ruchy niestety jeszcze ani razu mi się to nie udało. Do tego autor stworzył bohaterkę o której chce się czytać, jej charyzma, charakter i świetnie analityczny umysł zawładnął moim czytelniczym sercem, nie wiem czy autor zdaje sobie sprawę z tego że ta postać to jedna z moich ulubionych bohaterek. Również postacie drugoplanowe mają w sobie to coś, co pozostawia ślad na duszy czytelnika. Autor świetnie sobie poradził też z wątkiem muzycznym, wpleść w thriller psychologiczny teatr, aktorów i muzyczne tło które aż gra w duszy tworząc świetny klimat, nie było to łatwym zadaniem, ale jemu się to udało wręcz w koncertowy sposób, podkreślając tym wątkiem napięcia oraz utrzymując kontrast między pięknem historii a jej okrucieństwem. Podsumowując to świetna opowieść o psychopatii, manipulacji, cienka granica między obłędem a geniuszem.
Piotr Borlik powraca i nie będę ukrywać, że jest to autor, którego za zmysł konstruowania fabuły cenie niezwykle.
Agata Stec, czyli bohaterka znana z wcześniejszych powieści autora zostaje rzucona w wir śledztwa, które z każdym kolejnym krokiem pochwala ją niczym serce pompowaną krew. Bohaterka w tej odsłonie cyklu nie utraciła swojej determinacji i niezłomności, a dzięki intuicji widzi znacznie więcej, niż można wywnioskować po pozorach.
Na mnie absolutnie największe wrażenie zrobiło to jak autor ukazał pewien fenomen, a mianowicie kult popularności. Borlik ukazuje jak adoracja publiczności, czy mediów może sprawić, że człowiek zaczyna się poczuwać jako ktoś, kto nie wpisuje się w klasyczne normy społecznej, uważa się za jednostkę, wybijającą się znacznie ponad przeciętność. Powieść porusza ważny temat, czyli granice jakie społeczeństwo wyznacza swoim idolom i jakie to niesie za sobą konsekwencje. Co gorsza, w lekturze widać jak na dłoni, że oddanie fanów w rekach sprawnego manipulatora może zostać wykorzystane bezwzględnie.
U Borlika niezwykle cenie bogactwo detali i niuansów w jego stylu, a także przemycone liczne smaczki psychologiczne, które świetnie dopełniają cały obraz historii. Na specjalne uznanie według mnie zasługuje kontrast ukazany między wyidealizowana sferą sztuki artystycznej a surową brutalną rzeczywistością. Ważne też jest to pytanie wynikające z całej powieści, czyli - jakie są granice etyki, gdzie status społeczny może wypaczyć nawet podstawowe zasady moralne.
„Meloman” jest mocny i trudny, zadaje niewygodne pytania, o których może wielu myśli, ale niewielu nie boi się ich zadać. Autor nakreślił bardzo rzeczywisty obraz współczesnego społeczeństwa, gdzie niejednokrotnie popularność i bezkarność mają miedzy sobą znak równości. Przyznać muszę, że ta książka ma znacznie mocniejszy przekaż społeczny, niż mogłam nawet przypuszczać.
Agata Stec, była policjantka, rusza tropem kolejnego pacjenta jej zmarłego brata Artura. Spodziewa się najgorszego – wie do czego zdolni byli inni, których pod swoimi skrzydłami trzymał jej bliski. Na swój celownik bierze Henryka Wysockiego – aktora, który szykuje się do swojego ostatniego występu, aby zakończyć karierę. Niestety ujawnienie jego mrocznych występków krzyżują zarówno jego fani, jak i grasujący meloman…
Czy krew może wydawać dźwięki, które przeistaczają się w muzykę? Dla kogoś, kto cierpi na zaburzenia psychicznie – niewątpliwie. Czy można zaplanować koncert idealny? Koncert krwi? To właśnie to planuje meloman – tytułowa postać książki Piotra Borlika, która początkowo w ukryciu, ze strony na stronę coraz bardziej ujawnia się czytelnikowi. Człowiek niepozorny, skryty i niezauważalny, a jakże groźny.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Piotra Borlika i mam pozytywne wrażenia. Podoba mi się jak autor buduje napięcie. Nie tworzy sztucznych scen, ani niepotrzebnych dialogów. Każde wydarzenie ma znaczenie i każdy plot twist wzbogaca książkę o istotne elementy, które rozbudowują fabułę. Postać silnej i nader odważnej byłej policjantki urozmaica thriller i podbija emocjonalność. Niekonwencjonalne metody, do których posuwa się Agata Stec, aby zdemaskować przestępcę momentami zakrawają o mało logiczne i nieprzemyślane, ale i tak da się ją lubić za determinację i charakter.
„Meloman” otwiera oczy na ślepe fascynacje jakimi ludzie mniej znani obdarzają sławne i powszechnie szanowane ikony. Pod przykrywką obłudy i kłamstwa, które wokół siebie tworzą, kryje się niestety często nikczemność. Piotr Borlik pokazuje, że czasami to co z pozoru piękne, może kryć niewidoczne zło. Książkę polecam osobom, które lubią ciężkie klimaty i napiętą, niezatrzymującą się fabułę w z pozoru iluzorycznym świecie sławy i posłychu.
Piotr Borlik to autor, którego odkryłem dosyć późno bo “zaledwie” jakieś cztery książki temu. Bardzo szybko jednak jego twórczość przypadła mi do gustu na tyle aby stał się kolejnym wpisem na mojej liście pisarzy, których książki czytam w ciemno chwilę po premierze. Nie inaczej oczywiście było tym razem.
Agata Stec - postać, która znana fanom autora jest bardzo dobrze gdyż “Meloman” to już piąty (albo szósty, zależy jak liczyć) tom opowiadający jedną z (niewesołych) historii z życia tej bohaterki. Tym razem wyrusza ona do Bydgoszczy tropem człowieka, który był pacjentem jej nieświętej pamięci brata. Agata wpada w sam środek intrygi, którą przygotował dla niej… no właśnie kto? Tutaj muszę przyznać, że autor nas zaskakuje - wiadomo, że coś się wydarzy ale nie do końca umiemy przewidzieć kiedy i w jaki sposób. Sam finał opowieści jest jak najbardziej satysfakcjonujący a zapowiedź kolejnego tomu jest tak wyraźna, że nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na niego z niecierpliwością.
Książkę przeczytałem w dwa wieczory, jest w niej coś takiego, że nie można się oderwać od lektury a to chyba najlepsza z możliwych rekomendacji. Polecam również inne książki autora, jeżeli spodoba Wam się ten styl to myślę, że wsiąkniecie w nie już od pierwszej strony tak jak ja kiedyś zrobiłem. Polecam serdecznie.
To moje pierwsze spotkanie z Agatą Stec. Byłą policjantką oraz siostrą zmarłego psychiatry. Dla tych co się zastanawiają, książkę można spokojnie przeczytać jako osobną historię, nie znając wcześniejszych części, jak również jako kontynuację serii z Agatą Stec. Agata jedzie do Bydgoszczy w poszukiwaniu pacjenta jej brata- słynnego aktora Henryka Wysockiego. Stec wykorzystując wszystkie swoje talenty oraz umiejętności zdobyte w pracy w policji stara się przyłapać Wysockiego na gorącym uczynku. Okazuje się, że nie tylko nasza główna bohaterka poluję, jednocześnie jest też na celowniku innego psychopaty- zafascynowanego dźwiękiem krwi. Jak wspomniałam to moja pierwsza książka z serii, ale na pewno nie ostatnia. Koniecznie muszę zaspokoić ciekawość i przeczytać resztę części. Książka bardzo mi się podobała, historia była wciągająca i nawet nie wiedziałam kiedy przeczytałam połowę tekstu. Spodziewałam się bardziej brutalnej fabuły po przeczytaniu innego tytułu autora- " Za nadobne". Nie jest to minus, to były tylko moje przypuszczenia. Myślę, że dzięki temu spodoba się także czytelnikom o słabszych nerwach.
"Meloman" to piąty tom serii mrocznych kryminałów doprawionych czarnym humorem z Agatą Stec.
Była policjantka Agata Stec niestrudzenie poluje na wpływowych i bogatych pacjentów jej brata Artura, musi przy tym wykazywać się niezwykłą inteligencją, sprytem, przebiegłością i odwagą.
Melomana od megalomana dzielą tylko dwie litery. Obie te cechy charakteryzują głównego antagonistę, któremu autor poświęca wiele uwagi. Polubiłam nieokiełznaną wyobraźnię Piotra Borlika, jego lekko sarkastyczne poczucie humoru i to jak skutecznie wodzi mnie za nos, by ostatecznie wywieść mnie w pole. Muszę przyznać, że w tym szaleństwie jest metoda: rozwiązania fabularne serwuje odważnie i z rozmachem, a bohaterami swoich historii czyni nietuzinkowe i charakterne osobowości, od Agaty poczynając, na wybitnie pokręconych umysłach złoczyńców kończąc.