Podczas prac porządkowych w podziemiach starego kościoła dochodzi do odkrycia tajemniczej krypty. Znalezisko wzbudza sensację!
Czyżby trafiono na skarby Gryfitów?
Po kilku latach spędzonych na emigracji do kraju wraca światowej sławy archeolog Nikita Wajda. Jego celem jest zbadanie historii tajemniczego znaleziska. Okazuje się, że wiele w Polsce od tego czasu się zmieniło. Tymczasem nad odkryciem zapadła kurtyna milczenia.
Nikita wraz z zespołem współpracowników wyrusza w podróż prowadzącą w odmęty przeszłości. Do świata przemocy, cierpienia i niezagojonych ran, które pozostawiły po sobie głębokie blizny. Na swej drodze będzie musiał stawić czoła potężnym siłom i ludziom, którzy zrobią wszystko w imię „wyższego dobra”.
Czy odkrycie niewygodnej prawdy będzie wyzwoleniem?
Czy jest gotowy, by zmierzyć się nie tylko z dramatyczną historią swojego kraju, ale również mroczną prawdą o swoich bliskich?
Przemysław Kowalewski dał się poznać jako autor mrocznych, intensywnych i bolesnych w swym przekazie powieści. Twórca, który nie unika trudnych, kontrowersyjnych tematów, nawet jeśli wielu uważa, że pewne fakty powinny pozostać w ukryciu. Taką też książką jest jego najnowszy kryminał „Raport Kruka”. Tym razem akcja, w przeciwieństwie do jego poprzednich powieści, rozgrywa się współcześnie, ale sięga w przeszłość, wciągając czytelnika w labirynt intryg, tajemnic i emocji, od których trudno się uwolnić.
"Prawda was wyzwoli"
Przyznaję, że moja wiedza na temat polskich obozów powojennych, w których zginęło wiele tysięcy ludzi, była żadna, bo i nie mówi się o tym na lekcjach historii. To temat trudny, niewygodny, rzutujący na obraz naszego kraju, z którego moglibyśmy być dumni. Ale to także element naszej przeszłości i nie powinien być zamiatany pod dywan. Powinniśmy zmierzyć się z prawdą i uznać to, co wynika z faktów. A jeśli prawda rzeczywiście wyzwala, to dlaczego tak wielu woli ją ukrywać?
Jak napisał kiedyś George Orwell: "Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość" i trudno się z tym nie zgodzić.
Autor kieruje trójkę wyjątkowych bohaterów do Szczecina, gdzie niemal dziesięć lat temu w podziemiach kościoła odkryto tajemniczą kryptę. Sprawa została jednak nagle i niepokojąco wyciszona, a kilku związanym z nią osobom zamknięto usta. To wzbudza w bohaterach jeszcze większą determinację, by odkryć prawdę. Nie spodziewają się jednak, że, jak to zwykle bywa, prawda ma swoją cenę. I jest ona bardzo wysoka.
Profesor Nikita Wajda wraz z dawnym studentem Heblem i jego kuzynką wkraczają na ścieżkę, z której nie ma odwrotu. Sprawa staje się ich obsesją, a zagadka krypty pochłania ich bardziej, niż powinni na to pozwolić. Napięcie rośnie, a pętla wokół nich zaczyna się niebezpiecznie zaciskać, prowadząc do tragedii. Co takiego skrywa krypta, że niektórzy zrobią wszystko, by nigdy nie ujrzało to światła dziennego? Odpowiedź jest przerażająca.
To książka, która długo nie da o sobie zapomnieć. I dobrze. Jest brutalna, ale potrzebna. To historia, która obnaża prawdę o naturze człowieka, pokazuje, że zło nie ma narodowości, prawdę zawsze można zmanipulować, a ci, którzy jej szukają, muszą liczyć się z konsekwencjami. Smutne, ale prawdziwe. „Raport kruka” to thriller, który trzyma za gardło, kryminał, który wywołuje ciarki, i powieść, która zmusza do refleksji.
U nas książki sensacyjne nie pojawiają się zbyt często, jednak koło najnowszej premiery Przemka Kowalewskiego nie mogliśmy przejść obojętnie i w przypadku "Raportu Kruka" bardzo pozytywnie się zaskoczyliśmy! 🖤
Zacznijmy od tego, że pióro Przemka poznaliśmy, czytając cztery tomy cyklu o Ugne Galancie. Te były bardziej kryminalne i tajemnicze, umiejscowione w Szczecinie lat 40. do 70., a każda z nich podejmowała zupełnie inny problem o znaczeniu lokalnym bądź na skalę państwową. Tym razem akcja dzieje się w czasach współczesnych, kiedy to w tajemniczej krypcie pod kościołem dochodzi do ciekawego odkrycia, które dla wielu nie jest zbyt wygodne. Profesor Nikita wraz z zespołem spróbują odkryć zagadkę, przez co zostaną wplątani w wydarzenia, które historią sięgną czasów powojennych.
Przemek po raz kolejny dostarczył nam rozrywki na najwyższym poziomie. Tematyka powieści jest brutalna i wstrząsająca. Ciężko jest bez spojlerów powiedzieć coś więcej, napiszemy zatem tylko, że jest to prawda historyczna, o której nie wie pewnie większość z nas, a która powinna ujrzeć światło dzienne. Co więcej styl i fabuła rozpisana wokół tematu są tak perfekcyjne, że tę powieść się po prostu pochłania.
Nasze serca skradł również zespół wspomagający Nikitę, a w szczególności młoda dziewczyna o imieniu Agne. Świetna hakerka i planerka, której postać przypominała nam ukochaną Liz Salander z Sagi Millennium Stiega Larssona, którą uwielbiamy w 100%. Co więcej całość napisana jest w podobnym klimacie, jeśli więc "Dziewczyna z tatuażem" Wam się podobała, to przy "Raporcie Kruka" na pewno przepadniecie w całości. 🔥
Kolejna książka Przemka, i choć inna gatunkowo, to nam skradła serca poruszaną tematyką oraz bohaterami. Być może czasami można przymknąć oko na zbyt bondowskie zagrywki, ale całokształt wbije Was w fotel.
“Raport Kruka” to wyjątkowa powieść, która nie tylko zapewniła mi kawałek porządnej rozrywki, ale przede wszystkim wstrząsnęła i pozwoliła poznać niechlubną część powojennej historii Polski.
Przemysław Kowalewski nie ma oporów przed tym, żeby mówić wprost o tym, co przez lata było pomijane w oficjalnych narracjach historycznych. Autor bez skrupułów opisuje fakty dotyczące powojennych obozów pracy przymusowej oraz represje wobec ludności, o których bohaterowie (i jestem pewna, że większość czytelników także) nie miała bladego pojęcia.
Ten wątek doskonale wpleciony jest w trzymającą w napięciu fabułę. Z perspektywy Wajdy widzimy, że niechlubna przeszłość ma znaczenie dla współczesności. Politycy, duchowieństwo, historycy - okazuje się, że grup zamieszanych w ukrywanie prawdy jest wiele. Wszyscy oni bronią swoich interesów, więc próba dojścia do odkrycia jej grozi utratą nie tylko majątku, ale też najbliższych.
Przemysław Kowalewski serwuje czytelnikom dynamiczną akcję - to wyścig z czasem i walka o przetrwanie. Kapitalnie przeplata napięcie z faktami historycznymi, tworząc całość, od której nie sposób się oderwać. Tu nie ma miejsca na nudę, przydługie opisy czy zbędne refleksje. Za to atmosfera zagrożenia, tajemnicy, napięcia wręcz wylewa się z tej powieści.
Nie bez znaczenia są tu bohaterowie: pieruńsko inteligentni, bezkompromisowi, uparci, z ogromną wiedzą. Losy takich postaci aż chce się śledzić.
“Raport Kruka” to książka, obok której nie przechodźcie obojętnie. Będziecie czytać ją na jednym wdechu. Trzyma w napięciu, skłania do refleksji, doszukiwania się własnych odpowiedzi. Polecam!
Niektóre książki nie tyle się czyta, co się przez nie przechodzi – jak przez mrok tunelu, z nadzieją, że po drugiej stronie czeka coś więcej niż tylko światło. Raport Kruka to właśnie taka historia. Trudna, niewygodna, momentami bolesna, ale potrzebna.
Przemysław Kowalewski nie serwuje lekkiej rozrywki. Zamiast tego zaprasza nas do Polski, w której przeszłość nie umarła, tylko milczy – głęboko zakopana w katakumbach starego kościoła i jeszcze głębiej w ludzkiej pamięci. Archeolog Nikita Wajda wraca do kraju, by zbadać znalezisko. Ale to, co odkrywa, wykracza daleko poza naukę. To konfrontacja z historią, która nigdy nie została przepracowana.
To książka, która może poruszyć tych, którzy lubią opowieści z zagadką i historią w tle, ale szukają czegoś więcej niż tylko szybkiego dreszczyku. Jeśli podobał Ci się Kod da Vinci czy Skarb narodów, ale wiesz, że prawdziwe tajemnice nie zawsze kończą się szczęśliwie – to powieść dla Ciebie.
Co mnie przekonało? Po pierwsze: krótkie rozdziały. Dzięki nim całość ma świetne tempo, czyta się płynnie i dynamicznie – to naprawdę idealna lektura na jeden intensywny weekend. Po drugie: klimat. Taki, który zostaje z Tobą jeszcze długo po odłożeniu książki. Czuje się w nim cień przeszłości i ciężar odpowiedzialności – nie tylko tej historycznej, ale też bardzo osobistej.
Raport Kruka nie daje łatwych odpowiedzi. Zmusza, żeby zajrzeć pod powierzchnię – w historię kraju, ale i w samego siebie. To nie tylko opowieść o tajemnicy, to opowieść o nas. I dlatego warto ją przeczytać. _ Współpraca płatna
Nowa powieść Przemysława Kowalewskiego, to miks gatunkowy, który mnie intryguje od dawien dawna, ponieważ „Raport Kruka” łączy w sobie sensację, wątki kryminalne i bardzo mocno akcentowane tło archeologiczno historyczne. Oś fabularna rozgrywa się wokół zagadkowej krypty, która nie tylko intryguje, ale także budzi pytania o skarby i wydarzenia z przeszłości, a ta jak wiadomo może dać zarówno ukojenie jak i nieopisane pokłady bólu i cierpienia. Głównym bohaterem jest Nikita niezwykle zdolny i zdeterminowany w działaniach archeolog. Postać barwna, intrygująca i skrywająca w sobie znacznie więcej niż w początkowej fazie powieści pokazuje.
Kowalewski swoją historię opowiada w sposób pełen napięcia, a zarazem bardzo barwny sugestywny, ciekawym zabiegiem było użycie symboliki, bo dla mnie to bardzo atrakcyjne zagadnienia, a nie są zbyt często w literaturze eksploatowane. Stworzony przez autora fabularny labirynt, do którego mnie zaproszono, był na tyle intrygujący, że nie chciałam go opuszczać, a całą lekturą się delektowałam. W powieści wybrzmiewa też dość popularne, ale niezmiennie istotne pytanie, jaki jest sens i koszt poniesiony podczas poszukiwania prawdy.
Mnie ta historia dała dużo czytelniczej radości, a miks kryminału z historią to romans literacki, który zdecydowanie do mnie trafia. W lekturze spodobało mi się ukazanie, jak historia odbija się echem w teraźniejszości i jaki może mieć wpływ zarówno na życie jednostki jak i mas. A warto pamiętać, że prawda, chociaż często trudna i niewygodna jest kluczem do osiągnięcia spokoju, wolności i harmonii.
Przyznaje, że dałam się tej powieści pochłonąć, a pochłonęła mnie jej zagadkowość i refleksyjność, a grzebanie w przeszłości właśnie prowadzi do bolesnej prawdy. „Raport Kruka” mnie usatysfakcjonował i to zarówno fabularnie jak i emocjonalnie, a jego wielowymiarowość dostarcza także wiele intelektualnych przyjemności.
Ah! Jak Przemysław Kowalewski napisze książkę to klękajcie narody. Świetnie się to czytało, a do tego "zmuszono" czytelnika do refleksji, a to chyba najcenniejsze.
A sama historia - wciągająca, trzymająca w napięciu, zwarta i wartko płynąca, a do tego ulokowana w najlepszym Szczecinie. Czego chcieć wiecej? Kontynuacji to na pewno.
Przeszłość plamami naznaczona. Nasza historia, nasze w niej miejsce. Pewien obraz. Tamten obraz. Spowite ciszą słowa. Wydarzenia zamiecione. Wyrzucone. Zakopane w dołach. Z nimi. Z tymi skrzywdzonymi duszami. Zasłoną milczenia osłonięte. A przecież prawda powinna wyzwalać. A tak cichą jest. Tak zakurzona. Tak mało wiemy. Tak mało rozumiemy. Krzywda. Cierpienie. Okrucieństwa. Zadawano je Polakom. I Polacy je zadawali. Polskie obozy pracy przymusowej. Polskie obozy koncentracyjne. Istniały.
mieni się historia cierpieniem prawda skalana jest ciszą lecz on determinacji natchnieniem sprawi, że oni prawdę usłyszą
w nim wola wielka i siła jego słabość z dzieciństwem nastała przeszłość się kłamstwem nosiła lecz zamiast prawdą, czymże się stała?
zamknięte szczelnie słowa i czyny ukryte wśród murów podziemi kościoła w powojennej Polsce zrodzone przyczyny i cisza o ludziach, której nic nie odwoła
Ktoś nie chce, by prawda ujście znalazła. By wybrzmiał jej głos. Lepiej ją zakopać. Uciszyć. Zniszczyć. Nie znać, jaki spotkał ich los. Jego dusza bez emocji. Jakby wyłączył je ktoś. To tamte chwile, dziecięce chwile. I jakby ich głos, szeptu głos. On wie. On czuje. Że jedyne, co można im oddać. Jedyne, co ważne, to prawda o tamtych wydarzeniach.
Teraźniejszość walczy o przeszłość. Mrok tamtych czasów swój ślad zostawił. Tamte chwile pogrzebał. A ciszę przeobraził w tajemnic głos. Nadal jest cicho. Zbyt cicho. Tamte dusze. W zbiorowych mogiłach. Zasługują na prawdę. Lecz wartość tej prawdy, to ciągle cisza. Nadal cicho. Zbyt cicho.
Sensacyjnie i historycznie. Dynamicznie i emocjonująco. Inaczej niż w serii z Ugne, ale nadal czuć ten styl. Czuć zamiłowanie, oddanie i rzetelność przedstawianych faktów. Może gdzieś tam czasami urywały się wątki. Delikatnie błądziłam. To nic. Bo czułam tutaj dużo.
Po raz kolejny Kowalewski dostarcza dużo emocji przy czytaniu. Tym razem nie przenosimy się do czasów PRL-u, a dwa lata wstecz do roku 2023. Muszę przyznać, że na początku trudno było mi się przestawić na ten rok, zwłaszcza, że autor w poprzednich książkach osadzał akcje w dużo wcześniejszych latach. Nie zmienia to faktu, że kiedy już się wkręciłam, nie mogłam się oderwać. Czytałam z zapartym tchem do ostatnich stron książki. Śledzimy losy Nikity Wajdy, jego próby rozwiązania zagadki i odkrycia prawdy. Można powiedzieć, że głównego bohatera pokochałam od razu (chociaż tak naprawdę moje serce zdobył już wcześniej - z tego miejsca znowu polecam wam książki z serii o Galancie 😏). Nikita, jak chyba każdy bohater Kowalewskiego ma trudną przeszłość, która go ukształtowała i z którą będzie mierzył się podczas lektury. Na plus również zespół, który zgromadził Nikita w celu rozwikłania tajemnicy znalezisk. Świetnie wykreowani bohaterowie, którzy wzbudzają sympatię i zwiększają pozytywne emocje podczas czytania. Nie zabraknie też jednak kanalii, przez które nóż się w kieszeni otwierał. Do tego poruszona została ponownie polityka, a także kościół i niezbyt wygodna historia Polski, co doprowadziło do powstania tej fantastycznej historii. Czytając tę książkę, miałam wrażenie jakbym oglądała niezły film akcji. Chociaż ma zupełnie inny klimat niż poprzednie książki autora, to wcale nie odbiega od nich jakością. Ja ponownie polecam wam sięgnąć po książki pana Przemysława, a sama czekam na kolejną - tym razem ponownie z Galantem w roli głównej.
Książka może i dobra, ale do mnie nie trafiła. Nie podobała mi się. Jest to powieść historyczna z kryminalno-sensacyjnym tłem, obarczonym wątkiem politycznym i głównym bohaterem wykreowanym na modłę Indiany Jonesa, a to dla mnie najgorsze możliwe powiązanie. Nie lubię takich hybryd, gdzie motorem napędzającym prawdziwe makabryczne wydarzenia jest fikcja. Atrakcyjna sensacja odciąga uwagę od sedna — niechlubnej historii Polski. Powaga sytuacji nie została zachowana, historia stała się groteską. Autor zapewne nie miał takiego zamysłu, ale odebrałam książkę, jak próba udowodnienia jacy, jako naród, jesteśmy ślepi, głupi i zakłamani. Wyszło jak drwina. Do zbudowania historii opartej na fundamencie tematu polskich obozów pracy przymusowej skłonił autora reportaż. Po przeczytaniu "Raportu Kruka" nie czuję się w żaden sposób zachęcona do zgłębienia tematu. Książka zawiera nieatrakcyjny wątek historyczny i atrakcyjny sensacyjny. Do tego nieautentyczni bohaterowie, sztuczne dialogi i krytyka partii politycznej. Oczywiście jest to mój subiektywny odbiór. Czytelnikom lubiącym takie łączenie gatunków może się spodobać.
DNF at 73% Ta ksiazka lezy porzucona od kilku miesiecy w stosie zapomnianych, zle napisanych, na co ja wydalam pieniadze ksiazek. Ta historia jest tak zla, ze w pewnym momencie czulam jakby byl to moj maly 'guilty treat'. Sam pomysl ciekawy, natomiast nie moge wybaczyc autorowi skakania ze sceny na scene bez krztyny emocji czy sensu. Mamy tu Jaki byl cel tej sceny? Szkoda zycia na zle ksiazki, takze siegam po kolejna, innego autora. Gratuluje wydania szesciu ksiazek, natomiast drape sie po glowie probujac zrozumiec jak do tego doszlo.
Pełna akcji sensacyjna powieść. Autor po raz kolejny odkrywa przed czytelnikami tajemnice z przeszłości i wokół tego buduje narracje. Ciekawe podejście.
„Raport Kruka” Przemysława Kowalewskiego to powieść sensacyjna z mocnym historycznym podłożem, która wciąga od pierwszych stron i nie wypuszcza aż do ostatniego rozdziału. Akcja książki rozpoczyna się w chwili, gdy w podziemiach jednego ze szczecińskich kościołów odkryta zostaje tajemnicza krypta, mogąca skrywać skarby dynastii Gryfitów. Do zbadania znaleziska zostaje zaangażowany światowej sławy archeolog Nikita Wajda, który wraca do Polski po latach emigracji. Towarzyszą mu jego były student Franek Hebel i kuzynka – hakerka Agne Vitkus. Na pierwszy rzut oka „Raport Kruka” to klasyczny thriller przygodowy, ale szybko okazuje się, że w centrum opowieści znajduje się temat o wiele poważniejszy – zapomniane lub przemilczane obozy pracy przymusowej dla Niemców i Volksdeutschów, funkcjonujące w Polsce po II wojnie światowej. Kowalewski podejmuje temat, który przez dziesięciolecia był spychany na margines dyskusji historycznej, balansując między faktami a fabularną fikcją. Autor pokazuje, jak niewygodne fakty z przeszłości bywają ukrywane lub reinterpretowane w imię politycznych interesów i narodowej mitologii. Zadaje pytania o moralność zwycięzców, o granice zemsty i odpowiedzialność zbiorową. W tym sensie książka pełni również funkcję edukacyjną, choć czyni to w formie atrakcyjnej fabularnie. Główny bohater, Nikita Wajda, to postać niejednoznaczna – z jednej strony charyzmatyczny autorytet, z drugiej człowiek z przeszłością, która rzutuje na jego wybory. Towarzyszący mu Franek i Agne tworzą dynamiczne trio – łącząc cechy intelektualne i praktyczne, humor i determinację. Kowalewski pisze językiem dynamicznym, pełnym napięcia. Książka pełna jest pościgów, zagadek i dramatycznych zwrotów akcji. Równocześnie autor nie rezygnuje z głębszych refleksji – nie są one jednak nachalne, a raczej subtelnie wpisane w strukturę opowieści.
„Raport Kruka” to połączenie powieści sensacyjnej, historycznej i thrillera. Przemysław Kowalewski proponuje czytelnikom nie tylko emocjonującą rozrywkę, ale też okazję do spojrzenia w lustro polskiej historii – i nie zawsze jest to obraz wygodny. To książka, która może podzielić, ale z pewnością nie pozostawia obojętnym.