Wspólnym wątkiem łączącym prezentowane w książce opowiadania są Chiny – kraj, który dla Japończyków wciąż stanowi przedmiot najwyższego szacunku oraz niewyczerpane źródło wiedzy, nauki i sztuki. Przez stulecia kultura Chin była wzorem i ideałem, do którego dążyli japońscy artyści. Japończycy przejęli od Chińczyków pismo, filozofię, religię, planowanie miast, a nawet system polityczny. Wpływ Chin na rozwój kultury japońskiej, a także koreańskiej i wietnamskiej, można porównać do oddziaływania kultury greckiej i łacińskiej na kulturę współczesnej cywilizacji europejskiej. Nawet obecnie, pomimo zmian społecznych i znacznej amerykanizacji kultury w Japonii, nieprzemijającą popularnością cieszą się klasyka literatury chińskiej, a także utwory japońskich pisarzy odwołujące się do wątków i motywów znanych z Chin. Do tych ostatnich należą również opowiadania z tego zbioru.
Lektura Niesamowitych opowieści z Chin może przebiegać na wielu równoległych i uzupełniających się poziomach. Na przykład Opowieść o mistrzu i Kronikę górskiego księżyca przy pobieżnym odczytaniu można potraktować po prostu jako prozę o niezwykle ciekawej fabule. Jednakże pod warstwą fascynujących zdarzeń kryją się rozważane przez autora problemy związane z tożsamością i kondycją człowieka oraz to, jakim zmianom podlega człowiek w swoim życiu. W wypadku Opowieści o mistrzu mamy do czynienia z bohaterem prześladowanym przez obsesje, który, aby zaspokoić własne ambicje i wzbudzić podziw otoczenia, jest w stanie zrobić wszystko. Paradoks przedstawiony w opowieści polega jednak na tym, że bohater ów już po dotarciu do celu, czyli osiągnąwszy rangę mistrza, zdaje sobie sprawę, że chęć imponowania innym nie jest prawdziwym mistrzostwem. W wypadku Kroniki górskiego księżyca autor potępia dziką dumę i ambicje tkwiące w każdym z nas, które mogą wypaczyć ludzkie talenty i w końcu, jeśli nie zostaną opanowane, mogą stać się przyczyną zguby. Opowiadania, mimo że oparte na klasyce chińskiej, dość odległej od lekturowych przyzwyczajeń polskiego czytelnika, poruszają uniwersalne, ogólnoludzkie zagadnienia i problemy. Stanowią próbę odpowiedzi na pytania: jaki jest cel naszego życia? czy nasze ambicje nie zmieniają nas w trakcie osiągania tego celu, i to w takim stopniu, że stajemy się zupełnie innymi ludźmi? co daje nam szczęście? czy pieniądze są najważniejsze? na czym polega dobrze sprawowana władza? jaki jest związek polityki i moralności, a także co to znaczy poświęcić się dla dobra ogółu?
Atsushi Nakajima (中島敦, Nakajima Atsushi, 5 May 1909 – 4 December 1942) was a Japanese author known for his unique style and self-introspective themes. His major works include "The Moon Over the Mountain" and "Light, Wind and Dreams".
During his life he wrote about 20 works, including unfinished works, typically inspired by Classical Chinese stories and his own life experiences.
Pozory niekiedy STRASZNIE mylą. Tak jest właśnie w przypadku "Niesamowitych opowieści z Chin". Książka jest wydana przepięknie - ma twardą oprawę, wydrukowana została na kredowym papierze, a jej wnętrze wzbogacają kolorowe chińskie ryciny. Co więcej, jest tutaj nieduży rozdział instruujący czytelnika, jak należy czytać japońskie i chińskie zgłoski, są skromne życiorysy obu autorów, pod tekstami figuruje mrowie przypisów, a sążniste podziękowania sugerują, że zawartość publikacji była przepatrzona i dopieszczona do najdrobniejszego detalu.
Złudzenie trwa jeszcze podczas lektury pierwszego opowiadania, "Du Zichun" Akutagawy, w sposób bardzo sugestywny przedstawiającego historię pewnego niezbyt rozgarniętego nieszczęśliwca. Morał jest może i niezbyt łatwo uchwytny, ale z pewnością zgrabny. Potem zaczynają się jednak schody. Schody mają nazwisko. Tym nazwiskiem jest Nakajima.
Autor, który zmarł mając ledwie 33 lata, z pewnością z dużym pietyzmem osadził akcję swoich opowiadań w historycznych czasach i wypełnił opowieści faktycznymi postaciami. Możemy zresztą dowiedzieć się z przypisów, kim lub czym były te wszystkie Handan, Yan, Huo, Huan, Yi, Guolue, Lu czy Zhao, nawet jeśli wiedza ta w niczym nie pomoże podczas lektury. Problem w tym, że jego opowiadania są raczej pewnego rodzaju streszczeniem jakichś chińskich legend czy autentycznych historii, przygotowanym dla współczesnych autorowi Japończyków, nie do końca świadomych chińskiego dziedzictwa kulturowego. Niestety, opowieści te są suche, zbyt mocno skoncentrowane na nazwiskach, miejscach i zdarzeniach, przez co ginie gdzieś ich przesłanie.
Pierwsze trzy opowiadania Nakajimy - "Opowieść o mistrzu" (łucznik dąży do doskonałości, która to doskonałość jest... ech, lepiej nie mówić), "Kronika górskiego księżyca, czyli o poecie, który został tygrysem" (no został, i...?) oraz "Człowiek byk" (o "czarnym człowieku byku", co to bykiem bynajmniej nie był) - wprowadzają czytelnika w historię, próbują zawiązać jakoś wątki, po czym... kończą się w przypadkowym miejscu, w którym już nawet nie to, że próżno szukać nauki moralnej, to nie sposób nawet trafić na jakąkolwiek puentę. Ot, kropka, i już. Ponieważ jednak najwyraźniej ze spuścizny Nakajimy dało się wygrzebać jedynie trzy nieduże, liczące po maksymalnie 15 stron opowiadanka z akcentem nadprzyrodzonym (w końcu nasza książka nieprzypadkowo ma w tytule "Niesamowite opowieści..."), twórca antologii dorzucił do kompletu prawie 60-stronicowego, stanowiącego niemal połowę objętości książki "Ucznia Konfucjusza", będącego luźnym, pozbawionym fabularnej osi zlepkiem niezbyt ciekawych, donikąd nie wiodących historyjek z życia Zilu, tytułowego ucznia Konfucjusza. Owszem, występuje tu garść cytatów wielkiego mistrza, ale coś mi się wydaje, że lepiej by było sięgnąć po chińskie źródła niż brać mądrości z drugiej, japońskiej ręki.
Antologię zamyka - a jakże! - drugie opowiadanie Akutagawy (wydawca najwyraźniej potraktował jego opowiadania jako sreberko, w które zawinął kartofle Nakajimy), noszące tytuł "Chrystus z Nankinu". Zaręczam, już po trzecim zdaniu odczuwa się piorunującą różnicę w jakości języka i w malaturze historii. I to mimo wysiłków tłumacza, który dziewczynę o imieniu Złoty Kwiat chwilami robi mężczyzną, bo najwyraźniej w głowie mu się nie zmieściło, że można by napisać "ta Złoty Kwiat" zamiast "ten Złoty Kwiat".
Po prostu szkoda włożonego w wydanie tej książki wysiłku, bo można było zamiast tego smutnego dziwactwa wyszykować piękny zbiór opowiadań tak mało u nas znanego Akutagawy.