Każda z historii spisana przez Monikę Szubryt jest wyjątkowa i wnosi coś nowego do mojego rozumienia spektrum. W każdej z nich potrafię zidentyfikować samą siebie (na marginesach wytłuszczony co jakiś czas napis "rel!!!"). Co tylko mocniej utwierdza mnie w przekonaniu jak potrzebne jest dzielenie się swoim doświadczeniem. Dla nas wszystkich. Żeby nie czuć tego ciężaru osamotnienia, dziwaczności, niezrozumienia w "przeżywaniu".
Wreszcie są to opowieści nie tylko o naszym "plemieniu" kobiet, które od dzieciństwa zatajają swoją neurodywergentną naturę, ale też o osobach (CZŁOWIEKU, faworyzując tutaj Agnieszkę Warszawę) wplątanych w kulturę i źle funkcjonujący system.
Nie znajdziemy tutaj przesycenia językiem specjalistycznym, bo nie o to w tym chodzi. Forma wyznań jest ogromnym atutem. Nieskomplikowana, schematyczna, uporzadkowana i dążąca do prawdy. To co autystyczne tygryski lubią najbardziej😍✨