En berättelse om sökandet efter identitet och om de olika livsval vi tvingas göra. Mary är minister, Marie sitter i fängelse. Vem är då MaryMarie som ser sig själv i båda personerna?
En morgon hittas en halvnaken man på en gata i en östeuropeisk stad. Han har brutit nacken. Högt uppe i huset bredvid slår ett öppet fönster i vinden. Mannen identifieras efter ett par dagar. Han är svensk och MaryMarie, hans hustru, kallas dit från Stockholm. När hon sitter vid hans sjukbädd börjar verkligheten lösas upp, plötsligt vet hon inte riktigt vem hon är och vad som är verkligt.
Sju år senare är hon lika kluven. Heter hon Mary eller Marie? Dödade hon sin man, där på sjukhuset, eller lät hon honom leva? Hamnade hon i fängelse eller blev hon minister? Hon vet inte. Men livet rullar på i två högst sannolika versioner.
Majgull Axelsson (b. 1947) is a famous Swedish journalist and writer. She grew up in Nässjö and had education in journalism.
Her first book was non-fiction, and focused on the problems of child prostitution and street children in third world, and poverty in Sweden. April witch is her second novel, and one that was well received in Sweden. With over 400,000 copies sold in hardcover, It landed on several bestsellers lists for months and received important Swedish literature awards including the Moa Martinsson Prize Jörgen Eriksson's Prize and Augustpriset. It addresses themes of mother-daughter relationships, competition between women, and the failures of Sweden's postwar welfare state.
Axelsson lives with her husband on Lidingö. (From wikipedia.org.)
Na wstępie muszę zaznaczyć, że ta książka do prostych nie należała i jestem trochę zdziwiona, że takie zagmatwanie znalazło gdzieś moje uznanie.
Główną bohaterką jest MaryMarie. Takie cudaczne imię spowodowane jest tym, że jeden rodzic wolał na dziewczynkę Mary, drugi Marie, a znajomi ją ochrzcili podwójnym imieniem. Kobieta wspina się po szczeblach kariery, będąc najpierw dziennikarką, a potem ministrem. Prywatne życie kobiety nie jest usłane różami, bo mąż ją zdradza z prostytutkami i właśnie jedna z nich wypchnęła mężczyznę przez okno, czyniąc go osobą sparaliżowaną. Kiedy MaryMarie czuwa przy łóżku chorego, odkrywa, że Mary i Marie mają rozbieżne zdania - jedna była miłosierna i chciała, by mąż wyzdrowiał, a druga chciała go zamordować.
To moja pierwsza książka, gdzie pojawia się tematyka rozdwojenia jaźni i nie byłam przygotowana na to jaka ona będzie trudna. Często zdarzało się, że musiałam się cofać, by niektóre rzeczy na nowo sobie w głowie uporządkować. Tej pozycji nie da się czytać szybko, o tym można na starcie zapomnieć. Fabuła jest ułożona w taki sposób jakby wziąć worek, włożyć wydarzenia z przeszłości oraz teraźniejszości do tego wora, potrząsnąć i na co wypadnie to o tym będą kolejne strony. Linia czasowa jest kompletnie połamana, raz jest przeszłość, raz teraźniejszość. Raz mamy opisane wydarzenia bieżące MaryMarie, nagle wchodzi narracja pierwszoosobowa i poznajemy perspektywę Marie, a zaraz hop - mamy Mary.
Ja sobie zbyt lekko na początku podeszłam do tej książki i stwierdziłam - no to jazda. Skończyło się na tym, że musiałam zacząć od nowa, bo stwierdziłam, że jak dalej będę kontynuować to nic z tego nie będzie. Jednak jak już człowiek wgryzie się w tę fabułę i uruchomi wszystkie pokłady skupienia to w tej powieści jest coś wyjątkowego. Coś na tyle wyjątkowego, że chciałam kontynuować tę powieść, pomimo całego zagmatwania. Po tej lekturze tak sobie rozmyślałam nad tym jak my, ludzie, jesteśmy strasznie skomplikowani i jak wiele procesów w nas zachodzi.
Ostrzę sobie zęby na kolejną książkę tej autorki i myślę, że wkrótce zabiorę się za nią. Tym razem będę bardziej przygotowana, bo już wiem, że łatwo nie będzie.
Bardzo dobra książka o rozdwojeniu jaźni i dylematach osoby opiekującej się osobą sparaliżowaną i podłączoną do respiratora. MaryMarie traci swoją pozycję jako minister, odsiaduje wyrok w więzieniu i opowiada o swoim członkostwie w Klubie Bilarodowym Przyszłość. Nie tylko dla fanów literatury skandynawskiej.
MaryMarie jest dziennikarką pochodzącą z Szwecji, będąc dziewczynką zauważyła, że nie jest sama, gdy tylko zamyka oczy widzi znów siebie ale jakby trochę inną.
Rodzice jej nie mogli dojść do porozumienia co do imienia dziewczynki, mama mówiła Mary, a tata Marie, za to znajomi wołali do niej MaryMarie.
Bohaterka jako swojego męża wybrała przyjaciela, który niestety jest okropnym kobieciarzem, który przez swoje rządze został sparaliżowany.
W momencie gdy MaryMarie stoi przy łóżku swojego chorego męża zastanawia się co zrobiła by Mary, a co Marie- jedna chciałaby śmierci męża.
Książka głównie opowiada o rozdwojeniu jaźni. Czytając opis pomyślałam, że to będzie niesamowita książka, ale nie przypuszczałam,że będzie aż tak trudna.🤯
Ostrzegam jeśli macie ochotę sięgnąć po tę pozycję, musicie się bardzo ale to bardzo skupić ( ja wychodziłam do drugiego pokoju i czytałam w totalnej ciszy, a i tak potrafiłam się zgubić) Raz książka jest opowiadana z perspektywy Mary, raz Marie, trafi się nawet osoba trzecia do tego są czasy w książce (przeszłość, przyszłość i teraźniejszość), a rozdziały nam nie podpowiadają, są długie i bez oznaczenia do tego czasy i osoby zmieniają się w jednym rozdziale. 🤯Naprawdę bardzo ciężko się połapać w książce. 🤦🏻♀️
Interessant verhaal met een sterke feministische boodschap. Tegelijkertijd heeft Axelsson gekozen voor een fragmentarische structuur zowel qua tijd als perspectief, en twee hoofdpersonen met (bijna) dezelfde naam. Als lezer blijf je dan soms toch in het duister tasten over wat er nou eigenlijk gebeurt.
Чуть больше года назад я взялась читать эту книгу по пути домой. Я тряслась в поезде уже больше суток, и все, чего мне хотелось – это выспаться и попасть в душ. Читала непрерывно, и на момент подхода к этой книге уже осилила две-три других, благо электронные книги ничего не весят. Прочитала-пролистала первые несколько страниц, ничегошеньки не поняла, подумала «вот бред», закрыла файл и забыла о ней. Пока однажды она не стала меня преследовать. Она снилась мне несколько раз: я держала ее в руках, но никак не могла разглядеть рисунок на обложке. Она всякий раз попадалась мне на глаза в библиотеке. Выскакивала в рекомендациях от самых разных ресурсов.
О чем эта книга – все есть в аннотации и рецензиях. Мне повезло – кроме пары строк описания, я не знала о книге ничего. Нелинейная, но цельная, она не дает ответов на самые животрепещущие вопросы. И в ней нет ни одного лишнего слова.
Это прекрасно. Слова «раздвоение личности» могли оттолкнуть, ибо возникают две ассоциации: фантастика и психоз. Какой случай тут имеет место – абсолютно неважно. Я не искала объяснения, где правда, где нет, или обе они – лишь вариации на тему. Осторожно, двери закрываются. С правом выбора, и с правом этот выбор не делать вовсе.
Только прочитав книгу, я как следует пригляделась к линиям и очертаниям на обложке. То, что раньше казалось расплывчатыми пятнами, обрело свою форму. У МэриМари все хорошо. А я нашла свою новую любимую книгу.
And although my eyes were open wide They might have just as well been closed.
Nie polecam tej książki w audio. Często się gubiłam i nie wiedziałam o co chodzi. Może w wersji fizycznej byłoby lepiej. Generalnie nie zachwyciła mnie ta pozycja.
Я часто теряю время за размышлениями о том, что могло бы быть, если я сказала вот это, а не то, пошла бы туда, а не сюда. Что такое эти приступы? Самокопание или разгулявшаяся фантазия? Почему они иногда подкашивают мой жизненный ритм (ведь порой я могу очнуться и понять, что я уже придумала тридцать вариантов развития своего разговора с подругой, а суп уже успел весь выкепеть и даже подгореть)? А может быть, это просто жадность? Ведь мне дано прожить всего одну жизнь, а хочется гораздо больше...
Роман Майгулль Аксельссон дал мне много ответов на эти вопросы, но и поставил тьму новых. Эта история о женщине, которые одни звали Мэри, а другие - Мари, ну а некоторые вообще МэриМари. Не могу сказать, что это история о раздвоении личности и шизофрении, я бы не стала понимать образ главной героини столь буквально. Мои ощущения подсказывают, что истина в этом романе, его настоящая цель где-то гораздо глубже. Аксельссон пишет о том, что такое наше бытие (линия? сетка? спираль?), пишет о важности каждого мига жизни. Каждая фраза, каждое оброненное невзначай слово задают всей нашей жизни определнный вектор. После чего-то можно еще вернуться на круги своя, а после чего - уже никогда.
Аксельссон пишет фантастически о вещах в фантастически грустных и даже ужасных. В прошлом году я прочла ее "Апрельскую ведьму" и не могла отойти от книги еще долгое время. Думаю, что и в случае с романом "Я, которой не было" ситуация будет аналогичная. Проституция, концлагеря, груз прошлого, власть, обман, измена, тщеславие, бездушие и... Вина. "Ответ прост. Она все равно была виновата. Вина была костюмом, что всегда висел наготове в ее шкафу и в который она облачалась каждое утро. Без него она чувствовала себя голой."
Но самой болезненной оказалась все-таки тема отношений между членами семьи, между мужем и женой, между родителями и детьми. У нас этажом ниже живет семья, которую я слышу всего лишь в двух проявлениях - они либо орут, либо пылесосят. Можете назвать меня, конечно, ненормальной, но порой меня охватывает ужас от этих звуков. Изо дня в день одно и то же - ненависть, психи, пылесос. Мне кажется, что через бетонные перекрытия снизу могут просочиться какие-то микробы и надо делать изоляцию. "Но сейчас мне, в общем, безразлично. Все ведь уже стало так, как есть. Всякая вещь на своем месте, муж за одной запертой дверью, жена за другой. Мы с ним не прекратили разговаривать. Мы просто не начинали." Соседи эти, конечно, здесь просто ради примера, яркой ассоциации, но вед�� имя таким семьям - легион. Что с ними будет? Станем ли мы все отдаляться друг от друга, забывать поздравить близких с праздниками и сказать спасибо, когда тебе за столом передали хлеб? Или все-таки очнемся и вспомним о том, насколько просто быть Людьми, Семьей? "И приходит поразительная мысль. Ведь все это — мир. Это не только место, где мы терзаем друг друга. Это — еще и мир."
Pozycja trudna, ale w tym wypadku trudniej nie znaczy lepiej. Może to literatura przez wielkie L, ale mnie nie zachwyciła. Dziwna tematyka. Ciężko było mi wbić się w fabułę, popłynąć razem z autorką, poddać się jej myślom. Dopiero po przeczytaniu notki na obwolucie rozdwojenie jaźni głównej bohaterki stało się jasne. Wymieszanie wątków i czasów nie ułatwiało w ogóle czytania.
Tematem jest wybaczenie, a raczej jego brak. Czytelnik do końca nie wie co jest prawdą, a gdzie zadziałała wyobraźnia. Historia życia MaryMarie i jej małżeństwa za bardzo jest udziwniona, za dużo kręcenia i tylko po to, aby powiedzieć, że trudno jest wybaczać i tak naprawdę wszystko zależy od nas samych. Wiem, że upraszczam, możliwe, że wiele osób odnalazło większy sens w tej opowieści, lecz niestety nie jestem jedną z nich. Całą książkę czekałam na jakieś objawienie, zastanawiałam się o czym jest ta powieść, niestety nie odnalazłam tu żadnej prawdy, żadnego olśnienia. Zdecydowanie bardziej podobała mi się historia stworzona w „Dom Augusty”. Może ostatnio czytanie o dojrzałych kobietach po przejściach jakoś mi nie odpowiada. Może to kwestia wieku, postrzegania świata, czy też doświadczenia. A może po prostu nie mam ochoty na taką lekturę, chociaż przebrnęłam. Do końca.
Nie jest to ostatnia lektura tej autorki, ale na pewno nie aż tak ufnie sięgnę po następną pozycję. Autorce nie można odmówić kunsztu pisarskiego, bo książkę czytało się świetnie, połykałam wręcz całe fragmenty… Tylko ta nudna historia. Nie porwała mnie, nie wniosła nic. Po prostu jest taka sama sobie.
För många år sedan så var Majgull Axelsson en av mina favoritförfattare men jag har ”tappat bort” henne lite och har olästa böcker stående i hyllan. Den jag inte var påminner mig om att jag tycker väldigt mycket om Majgull Axelssons sätt att skriva. Det är något som gör boken lättläst men ändå tänkvärd på många sätt. Jag drogs direkt in i berättelsen, och sträckläste dryga 400 sidor på två dagar. Den jag inte var är en originell historia, även om karaktärerna inte i sig är så originella (i litteraturen).
Majgull Axelsson har ett lättsamt språk, som också är vackert. Kapitlen är rätt korta, och ger olika perspektiv. Jag gillar greppet att vissa kapitel är ”tänkbara” scenarier, dvs man vet inte exakt om det är meningen att det har hänt eller inte. Jag är mycket svag för berättelser där man får följa karaktärer över flera årtionden, som man får i Den jag inte var. Det intressanta är framförallt bakgrundshistorien till MaryMarie och hennes vänner. Jag blev besviken på slutet, det var lite för oklart och flytande för min smak. Ibland kan det vara bra med öppna slut där man får ”välja” som läsare, men i det här fallet blev jag mest frustrerad. Jag hade velat ha fler ledtrådar till vad som var sanningen.
Jag har minst en oläst bok av Majgull Axelsson i bokhyllan och jag borde verkligen läsa den snart. För er som inte läst något av henne än – gör det!
Väntat lite ned med att läsa denna, eftersom dess premiss tangerar mitt eget manus. Men nu har jag skrivit klart det och vågar läsa, och det var ju inte så likt iaf, vilket kändes skönt. Jag har lyssnat på boken, och sista tre timmarna under terror hos tandläkare, men det är nog inte det som gör att jag bara sätter tre, utan att jag upplevde att det aldrig riktigt tog fart. Det blev ingen större rörelse eller förändring genom boken, när det som redan hänt blivit berättat så stod det lite och stampade där känner jag. Premissen (de två personerna i en) tyckte jag också jättemycket om, men upplevde att det inte heller riktigt hände så mycket med. Det förutan, så var den intressant och spännande ändå, jag har lyssnat med lätthet och nöje.
Bin mit diesem Buch von Axelsson einfach nicht warm geworden. Das liegt aber vermutlich daran, dass ich Stories mit 2 Storylines immer etwas anstrengend finden - dazu der Fakt, dass diese beiden Geschichten simultan bzw. übereinander liegen aber die gleiche Person betreffen - mir war das zuviel und ich konnte die Geschichte, die eigentlich ganz spannend war, nicht richtig genießen. Am Ende war ich ehrlich gesagt froh, dass ich mich durchgebissen hatte, aber nur weil ich wissen wollte ob es am Ende eine Zusammenführung der beiden Geschichten gibt. Fazit: durchwachsen.
Ach, co to byla za ksiazka? Dziwna, na poczatku nie moglam sie polapac w tym chaosie, ale wiedzialam, ze musze ja skonczyc. Ksiazka pelna ciaglych retrospekcji, o fabule kretej i wielowarstwowej. To ksiazka o zagubionej, samotnej i nieszczesliwej kobiecie, poszukujacej swojej tozsamosci. Mary?Marie? MaryMarie, juz problem z podwojnym imieniem jest powodem do rozdwojenia jazni, nawet jej rodzice nie mogli dojsc do porozumienia, co do imienia. MaryMarie wychowala sie w malym szwedzkim miasteczku , matka-ofiara Auschwitz, ojciec- zamkniety w sobie, zadne z nich nie dalo corce poczucia wlasnej wartosci. Mimo to, dziewczyna osiagnela wysoka pozycie spoleczna otaczajac sie ludzmi rownie ambitnymi jak ona. Momentem przelomowym jest wypadek jej meza, egoistycznego kobieciarza, Swerkera. Swerker zostaje wypchniety przez okno, prawdopodobnie przez nieletnia prostytutke. Zostaje sparalizowany. Mary mimo ponizenia, chce opiekowac sie mezem, Marie najchetniej by sie go wreszcie pozbyla. To nie jest lekka i latwa lektura, ja mam metlik w glowie. Co jest prawda, a co urojeniem? Nie potrafie ocenic tej ksiazki, ale na pewno nie zaluje, ze przeczytalam.
Trudne doświadczenie … Opowieść mega intensywna, naładowana dramatem psychologicznym o tożsamości, rozdarciu i możliwościach wyboru, o winie i przebaczeniu, miłości, nienawiści, przyjaźni i zdradzie. Pełna jest niejasności i niepewności, moralnie złożona. Napięcie jest niemal namacalne, rytm niemal sensacyjny, a wszystko po to, by zrozumieć, kim jest MaryMarie i co się naprawdę wydarzyło. Książka pozostawiła mnie z uczuciem, że to wszytko będzie jeszcze lepsze przy ponownym czytaniu.
"A neodešla jsem. Proč? Protože ten, kdo nemá sám sebe, musí mít někoho jiného."
V příběhu jsem se občas ztrácela - minulost se s přítomností prolíná tak těsně, že jsem občas nevěděla, o kterém období je zrovna řeč a musela jsem se hodně zamýšlet. Každopádně na mě hodně zapůsobil a ještě ho v sobě musím nechat doznít...
Fantastiskt bok - Axelsson har ett sätt att skriva som precis passar mitt sätt att tänka och jag fastnar alltid i hennes böcker med en uttalad känsla av fascination. Tänk om livet tog en helt annan bana? Att slutet kan uppfattas som oklart, öppet tycker jag bara är bra. MaryMarie ÄR två sidor av samma person. Bravo!
Den här författaren är verkligen jättebra... jag älskade boken. Men kanske skulle slutet kunna ha varit lite annorlunda, det kändes inte riktigt som en avslutning liksom... Inte vet jag. Boken var bra ändå. Rekommenderar
Tyvärr förstörde uppläsaren boken. Jag ger den det neutrala betyget tre stjärnor enbart för att storyn förmodligen är bra. Jag gav upp att lyssna på boken efter mindre än en timme. Det är sällan att jag avbryter en ljudbok, men jag stod inte ut med rösten.