Mogę zapierać się wszystkimi czterema kończynami, ale faktem jest, że przepadłam w langerowym uniwersum. Po niemal rocznej przerwie trudno było mi na powrót wgryźć się w ten popaprany świat, ale wystarczyło kilkadziesiąt stron, by serducho zabiło mocniej (SZKODA, ŻE XYZ NIE MOŻE POWIEDZIEĆ TEGO SAMEGO, HEHE 💀). Żałuję jedynie, że mięsista końcówka była tak pospieszona.
Ta seria to naprawdę złoto! Zaskakująca, pełna napięcia, z dobrze nakreślonymi bohaterami, momentami krwawa i okrutna. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak się wciągnę i będę niecierpliwie czekać na kolejny tom.
Ojej...... I bede tą pierwszą negatywną recenzja?? No na kogos musialo paść
Baardzo dziwna książka. Wątki na 400!! stron rozwalone tak, że po przeczytaniu nadal do niczego nie dotarliśmy. Milion ścieżek, milion rozwiązań, by później poinformować, że w sumie to lecimy z całym wątkiem od nowa w czwartym tomie... (chociaż i tak całe szczęście, bo pierwsze rozwiązanie akcji było wręcz idiotyczne)
No nie czuje się usatysfakcjonowana tą lekturą (w porównaniu do wybitnego 5gwiazdkowego "Paderborna"). Nie mówię, że książka była zła, jednak no ja, otwarcie przyznam, się wynudziłam
Langer był tu jakiś dziwny, cała reszta jakas taka bez emocji, główny nemesis o którym nadal nic nie wiadomo też jakiś taki blady nijaki
Ozyrys. Nie wziął się znikąd. Pojawiał się to tu, to tam. Drażnił. Prowokował. Spędzał sen z powiek wszystkim śledczym w całej Polsce. Słyszeli o nim Chyłka, Forst, a nawet Zaorski. A objawił się w końcu w opowieści, która ma już swojego potwora, swoje światło, swoją gwiazdę – Piotra Langera, genialnego psychopatę, który wreszcie został zatrzymany. „Ozyrys” zaczyna się tam, gdzie kończy się „Paderborn”. Wiemy, że Langer wpadł w ręce wymiaru sprawiedliwości. Szykuje się proces stulecia. Ale… Nagle ktoś miesza wszystkim szyki. I jest nie kto inny, jak Ozyrys, który pojawia się, by wyzwolić swoją bratnią duszę w zbrodni.
Pierwsze dwa tomy serii – „Langer” i „Paderborn” – przyzwyczaiły swoich czytelników do makabry, do sadyzmu, do opisów brutalnych, tylko dla twardzieli. A „Ozyrys”? Jest dynamiczny, pełen akcji i ruchów na szachownicy. To raczej historia gry psychologicznej, walki z czasem i skomplikowanej rozgrywki, w której głównym punktem zawieszenia jest spojrzenie do głębi dwóch psychopatycznych morderców. Langer i Ozyrys. W jednej książce. W jednym tomie. Dwóch manipulatorów. Dwóch wytrwałych graczy. Dwóch psycholi, którzy za nic mają życie innych. Owszem, są przerysowani do granic możliwości, ale takich ich przecież lubimy. Nikt nie chce czytać o seryjnym, który jest nudny jak sąsiad spod piątki, prowadzi zwykłe życie i zabija bez żadnego pola dla wyobraźni. Dlatego jak Langer zabiera się za robotę, to wiemy, że zrobi coś widowiskowego. A Ozyrys? Nadaje tego swojego egipskiego tonu, żeby podkręcić atmosferę i dać co robić śledczym. Remigiuszowi Mrozowi pomysłów nie brakuje.
Czy warto było na „Ozyrysa” czekać? I tak, i nie. Z jednej strony, to jedna z tych godnych, spójnych kontynuacji, w której wszystko wskakuje na swoje miejsce. Ba, w końcu mamy szansę poznać tożsamość Ozyrysa i warto przyznać, że jest to nie lada zaskoczenie. Finał również nie przynosi rozczarowania – od razu zdajemy sobie sprawę z tego, że to jeszcze nie koniec, a nawet do końca daleko. Z drugiej strony, Ozyrys jako postać okazał się być nie tym, na co liczyłam. Trochę jak w serialu „Mentalista” – Remigiusz Mróz tak budował napięcie, tak obiecywał, tak rozdmuchiwał, że kiedy przyszło co do czego, to okazało się, że to zapatrzony ślepo w Langera cudak o zwyrodniałych umiłowaniach i dość intelekcie, który niefortunnie wykorzystuje nie tam, gdzie powinien. Jedno trzeba przyznać, nikt nie kreuje tak bohaterów, jak robi to Mróz. Tak działających na wyobraźnię i tak wzbudzających emocje u czytelnika. Czekam na więcej!
wybitna!!! byla dla mnie na podobnym poziomie co langer co znaczy, ze na wyzszym niz paderborn. watek z hieroglifami byl dla mnie czyms niesamowicie ciekawym i bardzo sie ciesze, ze mialam okazje sie o tym czegos dowiedziec. langer byl langerem, jeszcze bardziej nierealnym niz zazwyczaj, ale at the end of the day, to kocham w mrozie. scena à la szybscy i wsciekli? nie wierze w nia, ale jednoczesnie jestem zachwycona. tak wlasciwie to sa wlasnie moje uczucia wobec sporej czesci tej ksiazki, ale nie zamienilabym tego. plot twisty byly nieco przewidywalne i mialam z tylu glowy, ze ozyrys to zapewne terapeuta (jednak moja czujnosc w jego strone zostala szybko uspiona i zalozylam, ze po prostu byl pomocnikiem) lub mecenans (ale o nim zapomnialam na spora czesc ksiazki), jednak tym razem staralam sie to ignorowac i dac sie zaskoczyc. co do tego co zrobila nina, spodziewalam sie po niej tego, ze koncowo rozum wygra i udupi langera, nie spodziewalam sie tylko, ze stanie sie to w tak drastyczny sposob. jedyne co mnie martwi to jak mroz tym razem planuje wykaraskac go z tych zarzutow (bo dla mnie jest to oczywistosc, nie jest jeszcze w stanie porzucic serii, a nie wyrzuci langera z jego wlasnej)? dowiadujemy sie, ze ma jakis wybitny plan, ale kwestionuje czy juz mozna dojsc do czegos bardziej szalonego niz to jak uciekl z sadu.
nie moge sie doczekac kolejnej czesci i mam nadzieje, ze ukaze sie jak najszybciej 🥹
#langeromania
ps. nie jestem gotowa na kanibalizm. odejdzmy od tego pomyslu. prosze.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ta książka była GENIALNA! Każda strona to mistrzowska gra psychologiczna, a fabuła – niesamowicie przemyślana, pełna napięcia i zaskoczeń. Momentami przerażająca, ale nawet to nie pozwalało mi odłożyć jej nawet na chwilę. A ostatnie zdanie? JA PIERRRRR… !
Seria „Langer” to absolutne mistrzostwo gatunku – wciąga, szokuje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Od teraz będę ją polecać każdemu, kto szuka naprawdę mocnego thrillera.
Książka z rodzaju tych lepszych. Serio. Czasami się złoszczę, że te historie rozkładają się na tyle tomów, chociaż te z Langerem mogłyby trwać wiecznie. Ozyrys przynosi nam dobrze skrojoną historię z kilkoma takimi zwrotami, że lepiej zapiąć pasy. Niby człowiek wymyśla kilka scenariuszy, całkiem realnych… ale autor i tak potrafi zaskoczyć. To chyba pierwszy raz kiedy poważnie myślę nad przeczytaniem tomu kolejny raz, najlepiej zaraz, żeby sprawdzić czy nie robi mnie w konia i z myślą, że może zostawiał wskazówki, które musiałam pominąć.
spodziewalam sie zupelnie innego zakonczenia, spodziewalam sie ze nina pojdzie jak glupia za langerem ...i w sumie bylam fanka takiego zakonczenia, bo sobie ulozylam w glowie scenariusz, ze oni od teraz oboje beda freaky i beda razem zabijac... a jednak nie XD
ALE w ogole halooo Pader???? TEGO SIE NIE SPODZIEWALAM
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Nie przestaje się kochać tylko dlatego, że druga osoba nie zachowuje się po twojej myśli.”
Myślałam, że Piotr Langer to niekwestionowany mistrz wśród seryjnych morderców, który sprawi, że będę chciała przeżyć z nim kolejne zbrodnie. Aż tu nagle pojawia się Ozyrys, niczym egipski bóg, który sprawia, że jedno spotkanie z moimi ulubieńcami to zdecydowanie za mało. I tak postanawiam zrobić reread w wersji audio, by wrócić do tych bohaterów. Śmiało mogę powiedzieć, że bawiłam się lepiej niż przy poprzedniej książce.
Co mnie zaskoczyło w „Ozyrysie”? Siarka i Pader. Chociaż… nie, oni znowu poruszają się jak dzieci we mgle. Obsesja Karoliny na punkcie Langera znów przekształca się w prawdziwą obsesję. Serio. Z kolei Pader, po wydarzeniach z drugiego tomu, jest zagubiony, niepewny siebie, błądzi, balansując między relacją z przeszłości, a tą, która pojawiła się na horyzoncie.
W tym wszystkim żal mi Niny, która zmaga się z traumą. Gdzie podziała się ta pewna siebie, nieustraszona kobieta? Aż trudno uwierzyć, że kiedyś była zupełnie inną osobą. Niemniej jednak jej postać jest zdecydowanie na plus, zwłaszcza gdy przez większość książki miałam wrażenie, że działa na autopilocie, aż do jednej sceny. Jej zachowanie było tak nieprzewidywalne, że chyba sama siebie tym zaskoczyła.
A Żar-Michalski? Irytował mnie tak bardzo, że momentami byłam na skraju cierpliwości. Nie wiem, czy o to chodziło autorowi, ale dla mnie ta książka to swoista satyra polskiej policji. Także o tym, jak bardzo nieudolni byli funkcjonariusze, musicie po prostu przeczytać.
Co jeszcze można znaleźć w „Ozyrysie”? Oprócz wglądu w psychikę morderców, dostajemy także wgląd w psychikę ofiar. Taka perspektywa pozwala lepiej zrozumieć obie strony, poczuć ich emocje, a nawet… poczuć fascynację zabójcą. Co więcej, Mróz kolejny raz nie zawiódł z research’em – „lekcja o hieroglifach” stanowiła świetne urozmaicenie fabuły.
I choć nie spodziewałam się tego, to ilość zwrotów akcji była absolutnie zaskakująca. Każdy kolejny rozwój sytuacji wprawiał mnie w coraz większe zdumienie.
Kiedy myślę, że już nie mogę być bardziej zniesmaczona wtedy nadchodzi Remigiusz Mróz i jednym zdaniem udowadnia mi jak bardzo się myliłam. Ostatnia scena w równym stopniu mnie fascynuje, co obrzydza. To zdecydowanie najlepszy tom z serii o Langerze. Z niecierpliwością czekam na kolejny, bo tyle wątków pozostało bez odpowiedzi, a ja muszę je poznać asap.
PS. Remek po raz kolejny pokazuje, jak ważne jest czytanie ze zrozumieniem, żeby wyłapać te najlepsze smaczki.
WHAT🤯 Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, na razie najlepsza część całej historii. Te zwroty akcji? To zakończenie?!?!?!?! #justice for Paderborn !!! Co tutaj się działo to ja nie mam pytań. Zwracam honor Panu Mrozowi i jego twórczości, do której przekonała mnie seria o Langerze🙂↕️ (w ogóle jak bardzo źle to o mnie świadczy, że polubiłam postać Piotra?🤪) "Jak dobrze wiesz, do każdego człowieka istnieje klucz, trzeba tylko odpowiednio długo je przymierzać" "Nie przestaje się kochać tylko dlatego, że druga osoba nie zachowuje się po twojej myśli" 🤯🤯🤯
Najpierw miłe słowa: Końcówka - WOW W ogóle nie spodziewałam się w tym wszystkim kanibalizmu więc to był ogromny element zaskoczenia.
Bardzo podobała mi się unikatowa narracja. Nie umiem nawet bardziej jej określić ale wiem że sprawdziła się wprost genialnie
To teraz minusy: Już przy pierwszej terapii Niny obstawiałam że to doktorek będzie zabójcą więc 1:0 dla mnie 😝 (Może po prostu już zbyt dobrze znam te książki)
Jak już pisałam wcześniej - zdecydowanie w tym tomie brakowało mi każdego charakterystycznego elementu tej serii. Brakowało zarówno Padera (*), Siarki jak i niezawodnego humoru Langera ( kapci w minionki też brakowało ) Porównując więc pod tym względem Paderborna i Ozyrysa, mocno zawiodłam się tutaj Niestety po raz pierwszy ta seria nie doskoczyła do moich oczekiwań względem kolejnego tomu Nie wiem co tutaj się stało ale jak na genialny motyw przewodni wykończenie w relacjach między postaciami było po prostu średnie. Miałam nadzieję na więcej... :((
Na koniec wrócę jeszcze do tematu Padera... TAKICH RZECZY SIĘ PO PROSTU NIE ROBI Jestem zbulwersowana i dalej w to nie wierzę. Po tym jak już dwa razy zostałam zrobiona w konia przy okazji Forsta, teraz nie uwierzę dopóki nie otrzymam (chociażby pocztą) własnoręcznie przez Remigiusza wypisanego aktu zgonu Paderborna
dziękuję za uwagę
Mam nadzieję, że 4 tom odbuduje renomę tej serii
This entire review has been hidden because of spoilers.
Najlepsza część Langera. Załatwiła dzisiaj Heniowi dzień z bajkami bo NIE MOGŁAM SIĘ ODERWAĆ. No i 1 raz udało mi się odgadnąć kto jest zabójcą. #duma1000
z jakiegoś powodu nie mogłam się w tą książkę wczuć równie mocno jak w poprzednie (może to wina tempa?) co nie zmienia faktu, że bawiłam się niesamowicie dobrze, wszystkie postawione przeze mnie poprzeczki zostały przeskoczone, a to zakończenie?!?!!??!!
Z tej serii podobał mi się najbardziej „Paderborn”, jednak ta książka zajmuje 2 miejsce. Kilka rzeczy mnie zaskoczyło, ale znam już na tyle sposób pisania Remigiusza Mroza, że reszty się spodziewałam. Z drugiej strony ograniczałam sobie ilość stron dziennie, by nie skończyć w jeden dzień, więc to oznaka wciągającej lektury. Jak zawsze Remi Frost pogmatwał wszystko w epilogu😮💨😮💨😮💨
CO TU SIĘ DZIEJE! Byłam przekonana że historia o Piotrze Langerze nie potrzebuje już kontynuacji. Ale autor ewidentnie daje nam znać że to nie koniec przygód Rzeźnika. Sama postać Ozyrysa jest naprawdę ciekawa i podobają mi się małe wątki mitologii egipskiej. Paderborn będzie się smażył w piekle przez wieki za swoją głupotę…