Norwegowie są najszczęśliwszym narodem na świecie. Łososie są jednym z głównych towarów eksportowych tego kraju.
Jeśli Norweg jest cały w skowronkach, może o sobie powiedzieć å være en glad laks, co oznacza, że jest zadowolonym łososiem. Nikt nie wie, jak to jest być łososiem, ale wiadomo, że typowy Norweg jest zadowolony z życia.
I wiadomo, że to typowo norweskie – mówić o tym, co jest typowo norweskie.
Określenie typisk norsk to niemalże marka, z której Norwegowie są niesłychanie dumni. Według jednego z tamtejszych badaczy, bycie typisk norsk polega właśnie na przeznaczaniu kolosalnych sum z podatków na badania, co tak właściwie oznacza bycie typisk norsk.
Z tej książki dowiecie się, że typowo norweskie są między innymi:
- prezenty w postaci szpatułki do sera (która w dodatku jest norweskim wynalazkiem!) - lęk przed porównaniami z Duńczykami lub – co gorsza! – ze Szwedami - skandynawska gościnność i serdeczność, gdy jednocześnie przypadkiem napotkany znajomy nie zapyta nawet "co słychać?" - Ola i Kari, czyli stereotypowi Norwegowie, zachowujący się aż do bólu w sposób typisk norsk.
3,5 ⭐️ ale podciągam pod 4, bo postanowiłam, że będę w takich przypadkach zawyżać ocenę niż obniżać.
To nie jest książka podróżnicza, a o Norwegach i Norwegii (jak zresztą stoi w podtytule) jako państwie i społeczności. Mało tu rzeczy dotyczących Norwegii jako krainy geograficznej i początkowo był to dla mnie minus, ale uświadomiłam sobie, że taki był zamysł autorki i nie każda książka z tej serii podróżniczej Poznańskiego faktycznie musi być niczym przewodnik po najciekawszych miejscach kraju. A nawet jeśli ktoś się wybiera do Norwegii i sięgnie po ten tytuł myśląc, że to swego rodzaju przewodnik, może niekoniecznie dowie się, co trzeba zwiedzić, ale lepiej pozna mieszkańców kraju, ich obyczaje i zasady wzajemnego współżycia, a to zdecydowanie też jest ważne.
Ciężko powiedzieć, dla kogo jest ta książka... Dla kompletnego laika, niezainteresowanego tematem (tylko dlaczego taki czytałby właśnie tą pozycję? ;) - może, bo wiadomości o Norwegii i Norwegach jest dużo, ale raczej podstawowych, dosyć powierzchownych i mocno subiektywnych. Osoba zainteresowana tematem, która już coś tam czytała, może się zanudzić. No i niestety, ale po przeczytaniu ma się wrażenie, że w sumie nic z tego w głowie nie zostaje: ot, garść dykteryjek. Do tego język - widać, że warsztat jeszcze nie jest na najwyższym poziomie, miałam wrażenie, że przeglądam bloga, a nie czytam książkę. Do przejrzenia i zapomnienia.
Postanowiłam się dłużej nie męczyć i przestałam czytać w połowie. Ta książka to strata czasu. Pełna jest stereotypów, uogólnień, czasami miałam wrażenie że wrogiego, pogardliwego nastawienia. Ładna okładka, to wszystko.
Jezu, ale gniot. Zero profesjonalizmu, dygresje z dupy wzięte, opinie autorki o które nikt nie prosił, super rzetelne źródła (jedna współlokatorka, serio?), ogółem czas zmarnowany. Ale okładka ładna I guess.
Jeśli chodzi o tą książkę to wydaję mi się, że jest ona bardzo dobrą pozycją dla osób zafascynowanych tym państwem. Jest pełno ciekawostek, zabawnych anegdotek. Ale wydaje mi się, że osoby, które w jakiś sposób na żywo spotkało się z Norwegią i jego mieszkańcami książka może być taka... nudna?. Ale jeśli mam wyrazić moje zdanie to podobała mi się ta książka i jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym, że kiedyś w przyszłości chcę odwiedzić ten kraj i poznać go na własnej skórze.
Bardzo chętnie sięgam po książki pisane przez osoby mieszkające w innych krajach. Taka osobista perspektywa często jest inna od reporterskiej, prywatna, zaskakująca. Anna Kurek to pasjonatka Norwegii, jej miłość do tego państwa zaczęła się od nauki języka, a zakończyła zamieszkaniem w kraju marzeń.
Autorka opisuje Norwegię, uwzględniając wiele aspektów - samych Norwegów oraz Norweżki i jak je widzą postronni, język, sposób spędzania wolnego czasu, nastawienie do pracy, urlop, kulinaria, historię, związek ze Szwecją i innymi krajami nordyckimi.
Ciekawe spojrzenie na Norwegów, książkę miło mi się czytało. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że przy próbie walki ze stereotypami autorka pogłębiła inne, nadmiernie uogólniając wiele aspektów. Jestem pewien, że nie wynikało to ze złych intencji, ponieważ dostrzegam zainteresowanie narodem, ale i tak mam mieszane uczucia :( Rozumiem, że obserwacje imigranta będą subiektywne i być może zniekształcone poprzez przez szoki kulturowe. Biorę również pod uwagę, że może to mnie trudno jest pojąć naturę Norwegów, a ich odmienność od Polaków sprawia, że te uogólnienia tak przykuwają moją uwagę. Gdziekolwiek leży przyczyna, coś mi tutaj nie pasowało. Na pewno bardziej zainteresowałem się Skandynawią, ale czuję, że wiedza z książki była dość powierzchowna i nie do końca przedstawiła to, czego oczekiwałem. Obawiam się, że te informacje szybko wylecą mi z głowy. Chyba jednak za dużo tu subiektywizmu, osobistych anegdot i generalizowania - trochę zaburza to odbiór. Tak więc książka całkiem spoko, ale chyba nic więcej
I have to say I had a bit different imagination about the Norwegians and I'm glad to have read this book (or listened to be exact) to verify my views. What surprised me most is probably the poor quality of education and lack of marks or year-end certifcates in primary school, which is a problem if you change the country. Another thing is trying not to stand out or compete. Maybe it's just my feeling, but the type of friendships seemed like the Japanese ones, being rather distant to others. Same regards partying and drinking behavior, they go wild and later do not talk about it. So that isn't really the way of life for me.
This was quite similar to the book about Spain that I've recently read - an eclectic mix of information, usually concerning topics foreigners don't know much about. Most of the things mentioned it were quite surprising, to be honest, especially the things concerning the poor level of education and the culinary preferences. We also got a bit of history, enough to understand the context of some changes, especially regarding the language. Generally - quite a fun a book.
Ma to jakość reklamy serka homogenizowanego z lat 90tych. Pełne słów typu wszyscy, zawsze, idealnie etc bez żadnych faktów na poparcie tych twierdzeń. Drugie skojarzenia to gazety u dentysty, te z dużymi bardzo literami…
mam wrażenie, że autorka sama nie widziała o czym chce napisać tę książkę. bardzo nie podobał mi się styl pisania, oraz to że rozdziały zamiast skupiać się na tym co mają w tytule, zawierały milion informacji w ogóle niezwiązanych z tematem.
Niespójna i nieskładna prywatna opowieść z podróży. Mieszkam w Norwegii i dostałam książkę jako nietrafiony prezent przed wyprowadzką. Minął ponad rok. Nadal nie dokończę tej książki bo jest ona dla mnie nieprawdą. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś o Norwegii to polecam poczytać fora bądź blogi podróżnicze. Na ta „książkę” szkoda czasu.
Jestem zdziwiona ilością negatywnych komentarzy. Autorka wielokrotnie podkreślała humorystyczny wydźwięk książki i mi się to bardzo podobało. Nie czytałam jeszcze nic o Norwegii, ale taka książka, brana z przymróżeniem oka, to naprawdę dobry początek!
[PL] “Szczęśliwy jak łosoś” to książka, którą trudno jednoznacznie sklasyfikować; trochę w niej reportażu, a trochę dziennika z osobistych przeżyć. Niezależnie od użytej formy, Anna Kurek starała się uchwycić fenomen kraju, który regularnie pojawia się w czołówkach rankingów dotyczących szczęścia i dobrobytu, koncentrując się między innymi na takich aspektach jak podejście Norwegów do pracy, czasu wolnego, wychowania dzieci, relacji z naturą oraz funkcjonowania państwa. Dzięki tym detalom pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć norweską mentalność, bez uciekania się do uproszczonych haseł.
Autorka podejmuje się tego zadania z perspektywy osoby z zewnątrz, która miała do czynienia z norweską codziennością. I choć pisze z perspektywy własnych doświadczeń, to nie stawia siebie w centrum, dzięki temu książka zachowuje równowagę pomiędzy osobistym zapisem a próbą szerszego opisu kulturowego. Pisze bez zadęcia, swobodnie i bez poczucia przeciążenia faktami czy skomplikowaną terminologią. Ton narracji jest ciepły, często podszyty humorem oraz ironią i pozwalający poznać Norwegię bez konieczności sięgania po akademickie opracowania. Pomagają w tym zresztą umiejętne porównania z polskimi realiami. Dzięki nim czytelnik może lepiej zrozumieć norweskie aspekty kulturowe; przy okazji zostaje sprowokowany do poczynienia refleksji nad własnymi przyzwyczajeniami i oczekiwaniami.
Niemniej dla osób interesujących się Norwegią lub wstępnie zaznajomionych z literaturą na ten temat, książka może okazać się zbyt przewidywalna. U autorki przewijają się dobrze znane tym osobom motywy, np. bliskość natury, społeczne zaufanie i państwo opiekuńcze, które zostały przedstawione niemal w mało odkrywczy sposób, dający poczucie powtarzalności. Ponadto wiele wątków autorka potraktowała powierzchownie, a części z nich ta książka nie porusza.
I wreszcie ostatnim elementem, którego nie potrafię jednoznacznie ocenić jest luźna konstrukcja całości. Książka nie ma wyraźnej osi, wokół której koncentrowałaby się narracja. Nie ma też jednoznacznej tezy, a poszczególne rozdziały przypominają zbiór refleksji i anegdot, które z kolei nie każdym razem układają się w spójną opowieść.
Jedyne, czego żałuję w kontekście tej książki to że nie trafiłam na nią kilka lat temu, na początku swojej przygody z Norwegią. Myślę, że wtedy byłaby dla mnie idealnym wprowadzeniem i najprawdopodobniej zrobiłaby na mnie większe wrażenie; czytana teraz pozostawiła poczucie niedosytu.
Czułam się jakby autorka traktowała mnie jak dziecko, które nie rozumie najprostszych rzeczy xd Doceniam, że wszystko tłumaczyła łopatologicznie, ale to już była lekka przesada. (Tutaj uwaga do audiobooka na Legimi) bardzo mnie irytowała lektorka. Studiuję norweski od 3 lat i doskonale wiem, że nauka czytania znaków w tym języku to 5 min roboty. Ale lektorka miała to najwidoczniej gdzieś xd.
Poza tym jak najbardziej polecam. Zwłaszcza, jeśli ktoś nie wie nic o Norwegii.
spodziewałam się, że będzie to pozycja z subiektywnymi opiniami i wrażeniami autorki, ale jednak miałam nadzieję na mniej stereotypów i trochę lepszy styl
generalnie całość przypomina formę blogerską; zbiór anegdot, różnych faktów, ale i właśnie stereotypów
zdecydowanie za dużo powtórzeń, ciągłego powracania do tych samych kwestii
osobiście mimo wszystko miło spędziłam czas przy tej pozycji, ale nie wiem, czy poleciłabym ją dalej
Mocne love/hate mam z tym tytułem. Z jednej strony fajnie podejść do przedstawienia kraju od strony opowiedzenia o jego mieszkańcach, ale w tym przypadku postawiono na mocno stereotypowe i pobieżne podejście. Myśle, że również język i forma nie do końca przypadły mi do gustu. Ogólnie 2⭐️ to tak mocno naciągane.
Z Norwegią nie mam nic wspólnego nigdy nie interesowałam się tym skrawkiem Ziemi, a tu nagle taka niespodzianka - bardzo mnie wciągnęło. Książka napisana lekko i zgrabnie, rażą tylko przydługie opisy historyczne i... literówki :(
Piękna okładka i to właściwie wszystko. Jestem fanką Danii, to prawda, ale nie na tyle, by skreślać Norwegię, a po tej książce jawi mi się nijako, chyba niczego nowego się nie dowiedziałam. Szkoda czasu.