Jedna chwila wystarcza, by spokojne i szczęśliwe życie Olivera wywróciło się do góry nogami. Gdy jego żona Linda oświadcza mu, że spodziewają się dziecka, mężczyzna wpada w szał. Sądzi, że kobieta specjalnie zaszła w ciążę, chociaż zgodziła się iść z nim przez życie, rezygnując z macierzyństwa. Demony przeszłości, które do tej pory Oliver skrzętnie ukrywał, nagle dochodzą do głosu, podszeptując tylko jedno słuszne rozwiązanie – rozwód. Mijają trzy lata. Za sprawą umierającego dziadka Olivera on i Linda zostają zmuszeni, by znów ze sobą zamieszkać. On ma narzeczoną i jasno sprecyzowane cele na przyszłość. Ona wciąż nie może pogodzić się z tym, jak trzy lata temu potraktował ją Oliver. Czy wobec takiej przeszłości mają jeszcze szansę na miłość?
Mocno średnia, bohaterowie strasznie głupi, zachowania nielogiczne nie wiadomo które gorsze xd nie było momentu żebym im kibicowała xd Właściwie nie wiem czy kogokolwiek w tej książce lubiłam
Mam bardzo mieszane uczucia, bo zastanawiam się, czy mimo takiej krzywdy ludzie mogą zapomnieć i być znów szczęśliwi. I’m not sure. Plus książka pełna absurdów, czułam się czytając jąć jakbym ja pisała 😂 bo kiedyś coś próbowałam i później to czytając do chodziłam do wniosku, że niektóre rzeczy to się kupy i dupy nie trzymają Ogólnie historia z potencjałem, ale nie wiem czy na szczęśliwe zakończenie. Wg mnie ciężko, żeby tak się to skończyło w realnym życiu
❤️🩹Czy to możliwe żeby to była najlepsza książka tego roku? Jest na to ogromna szansa. Ta historia dała mi to, czego oczekuję od książek - emocje, całą gamę emocji. Co to jest za historia! Zdecydowanie jest o niej za cicho, bo jest warta uwagi.
❤️🩹Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Linda dowiaduje się, że jest w ciąży. Jest w szczęśliwym małżeństwie z Oliverem, ale on od początku mówił, że nie chce mieć dzieci. Linda to zaakceptowała, bo była w nim szaleńczo zakochana. Kochała go do tego stopnia, że była w stanie zrezygnować z bycia mamą, żeby być z Oliverem. Jak wszyscy wiemy, żadna antykoncepcja nie daje stuprocentowej ochrony. Gdy Oliver dowiedział się, że Linda jest w ciąży, oskarżył ją, że zrobiła to specjalnie i jeszcze tego samego dnia złożył papiery rozwodowe.
❤️🩹Po trzech latach Oliver zmuszony jest spotkać się z Lindą. Jego dziadek uwzględnił ją w swoim testamencie twierdząc, że jej również należy się spadek. Linda nie chce pieniędzy ani żadnych materialnych rzeczy. Ostatnią wolą dziadka jest spędzenie ostatnich tygodni życia w towarzystwie Lindy i Olivera w jednym domu. Dla żadnego z nich nie jest to łatwe. Linda ma żal do byłego męża o to, w jaki sposób ją potraktował. Oliver z kolei wciąż wierzy w to, że Linda zaszła w ciążę specjalnie.
❤️🩹Dużo myślałam o Lindzie, która w najtrudniejszym momencie życia została zupełnie sama, porzucona przez męża, bez grosza przy duszy, z dzieckiem pod sercem i schorowaną mamą. A przy tym wszystkim ta dziewczyna wydawała się taka silna, jakby nic nie było w stanie jej złamać, choć została złamana na wszelki możliwy sposób. Ale się nie poddawała.
❤️🩹Ale większość moich myśli kierowało się w stronę Olivera. Dupek z niego, co? Chociaż dupek to zbyt łagodne określenie. Jak można porzucić żonę będąca w ciąży? I owszem, byłam na niego zła, bardzo zła. Miałam ochotę zrobić mu krzywdę jakimś zardzewiałym narzędziem, żeby cierpiał.
❤️🩹Jednocześnie od początku czułam, że to wszystko nie jest takie czarno-białe, że tam jest drugie dno. Oliver nigdy nie wyjaśnił Lindzie dlaczego tak właściwie nie chce mieć dzieci. I ja od samego początku zastanawiałam się, co jest tego powodem - jakiś wadliwy gen, choroba…i to co okazało się rozwiązaniem zagadki również przeszło mi przez myśl, bo bardzo intensywnie analizowałam zachowania Olivera. Czułam się trochę tak, jakbym robiła mu psychoanalizę. Facet się mocno pogubił w tym wszystkim, ale czy jestem tym zdziwiona? Po takim przeżyciu nic już nie wraca do normy.
❤️🩹Dziadek Olivera był cudowną postacią. Ale Boże kochany, jak ja płakałam, gdy to, co miało nadejść w końcu nadeszło… Ta scena…nawet nie mam słów, żeby ją określić.
❤️🩹Ciekawa była też otoczka tej historii i bohaterowie poboczni. Pokochałam Masona, wiadomo. Interesujący był wątek Vanessy i Ethana. Wszystko tworzyło spójną całość.
❤️🩹Jest kilka wątków, które mi się nie do końca podobały. A jeden bardzo mi się nie podobał. Ale nie mogę zdradzić co to, bo będzie to dużym spojlerem. Była to hmmm konsekwencja (?) pewnego wydarzenia. Ale w skali całej książki tak naprawdę to nic, bo najważniejsze były da mnie emocje, jakie dała mi ta książka.
❤️🩹Już dawno tak nie płakałam podczas czytania. Płacz nie jest dla mnie jakimś wyznacznikiem wzruszenia, bo ja płaczę na wszystkim. Ale tutaj? Ja się wręcz trzęsłam i płakałam na głos. Ta historia to zlepek motywów, których nienawidzę - zdrada, choroba, nieplanowana ciąża, rozwód. Ale razem to stworzyło taką bombę, którą pokochałam. To było takie prawdziwe, bez koloryzowania życia, bez słodkopierdzących scen. Tylko prawda.
❤️🩹Czy to jest moje 11 na 10? Zdecydowanie tak! Ja się nawet zastanawiam czy ta historia nie zdetronizuje mojej ulubionej książki ever. A od kilku lat mam jedną i tą samą ulubioną książkę i żadna nie miała do niej podjazdu.
❤️🩹Książka nie musi być idealną, ta na pewno taka nie jest, ale dała mi to, czego oczekiwałam. Czytałam ją przez trzy dni, a mogłam ją przeczytać w jeden, bo była na tyle wciagająca. Ale chciałam się nią delektować i rozłożyć sobie te emocje w czasie. A gdy jej nie czytałam, bardzo dużo o niej myślałam - o tej historii, o bohaterach, nawet ogólnie o życiu. No jestem roztrzaskana emocjonalnie. I czekam na więcej. Jestem ciekawa co autorka dla nas przygotowała w kolejnych częściach.
"– Lindo, czy… czy jest szansa, że kiedykolwiek mi… wybaczysz? (...) Mama powiedziała mi kiedyś, że człowiek jest w stanie wybaczyć wszystko. Wybaczyć, ale nie zapomnieć."
Linda miała być dla Olivera lekiem na jego pokiereszowane przez los serce. Piękna historia, ślub i małżeństwo jak z bajki, jednak los okazał się bardzo przewrotny, bo gdy wszystko było idealnie zaplanowane przez mężczyznę w plan Olivera wdarły się pewne luki. Niespodziewanie Linda zachodzi w ciążę, a Oliver nie chce o tym słyszeć, z dnia na dzień rzuca ukochanej kobiecie w twarz papiery rozwodowe i nawet nie interesują go dalsze losy Lindy.
Przez trzy lata ta dwójka nie ma kontaktu. Linda przeżywa swój własny koszmar, cierpi w samotności, nienawidzi byłego męża i nie chce go nigdy więcej spotykać. Oliver to właśnie Lindę obwinia za rozpad ich małżeństwa, pozornie również nie chce mieć kontaktu z byłą żoną. Zaczyna tworzyć nowy związek - nowe życie. Wszystko zmienia się gdy senior rodu - Henry Scott postanawia przed śmiercią naprawić błędy wnuka.
Mężczyzna wprowadza ponownie do rodziny Lindę, pragnie by kobieta uczestniczyła w ostatnich chwilach jego życie, a przede wszystkim chce by dawne nieporozumienia i tajemnice zostały wyjaśnione. Linda i Oliver muszą zamieszkać w rodzinnym domu, przy boku staruszka i choć nie są z tego powodu zadowoleni, będzie to idealna okazja do wyjaśnienia sobie spraw sprzed lat, czas spowiedzi i pokuty. Moment by zdać sobie sprawę ze swoich prawdziwych uczuć i traum...
"Tysiąc dni bez ciebie" to historia, która poruszy nie jedno serce. Idealna propozycja dla fanów motywu drugiej szansy. Linda i Oliver darzyli się wielkim uczuciem, jednak los postanowił potraktować ich okrutnie. Autorka powoli odkrywa karty i zdradza nam wydarzenia z przeszłości głównych bohaterów. Dowiadujemy się, co poróżniło małżeństwo, a także, co wydarzyło się później.
Linda to bardzo silna, młoda kobieta. Nigdy nie była zbyt lubiana w rodzinie Scottów. Zawsze mogła liczyć na szacunek i miłość ze strony dziadka i młodszego brata byłego męża. Jednak po odejściu od męża nigdy nie kontaktowała się z rodziną Olivera. Ta kobieta wiele przeżyła, a mimo wszystko podniosła się i stara się sobie radzić. Jest gotowa do naprawdę wielu poświęceń.
Oliver to bohater, którego mamy ochotę spoliczkować za wszystko, co zrobił swojej byłej żonie. Tak naprawdę przez wiekszą część historii nie wiemy, co nim kierowało, jakie miał powody. Jednak jego przeszłość jest dla czytelnika intrygująca, Oliver skrywa wiele tajemnic, które burzą cały jego świat i nie pozwalają ruszyć mu w przyszłość.
To ile razy wzruszyłam się podczas czytania tej książki, jakie emocje czułam, nie jestem w stanie tego opisać. Właśnie za to uwielbiam książki autorki, która zawsze potrafi zaskoczyć czytelników. Dzięki ponownemu spotkaniu bohaterowie mają szansę wyjaśnić wiele spraw, na nowo rozpocząć swoje życie, bez tajemnic. Polecam tę historię i czekam na kolejny tom 🔥
Sięgnęłam po tę książkę, bo miałam ochotę na coś z dużą ilością dramy i dostałam jej nawet więcej niż się spodziewałam 😆 Czytało się to szybko, ale cały czas miałam wrażenie, że gdzieś to już czytałam. Kojarzyło mi się chyba z jakimś harlequinem (albo dwoma), ale nie mogę sobie przypomnieć z jakim…😅
Jak dla mnie jest to właśnie taki trochę rozwleczony harlequin, ale bawiłam się dobrze, więc jeśli chcecie czegoś z dużą dramą to polecam! 😆
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Tysiąc dni bez Ciebie", która jest debiutem literackim Luny i pierwszym tomem serii "Złamane serca". Muszę od razu wspomnieć, że książka została naprawdę pięknie wydana, a uwagę w szczególności przykuwa cudowna okładka stworzona przez męża autorki. W powieści znajdziemy motyw różnicy wieku, spotkania po latach, wymuszonej bliskości czy drugiej szansy. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Ja pochłonęłam ją w jeden wieczór i nie byłam w stanie odłożyć póki nie przeczytałam ostatniego zdania. Od pierwszych stron zostałam wciągnięta do świata bohaterów i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam ich losy. Uwierzcie, że już pierwsze strony sprawiły, że moich oczu płynął dosłownie potok lez... Do tej pory przeczytałam ją już dwa razy i za każdym z nich przeżywałam wszystkie emocje równie silnie. Fabuła została w interesujący oraz bardzo emocjonujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi, zostali w rewelacyjny sposób wykreowani, to postaci niezwykle prawdziwe, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykające się różnymi problemami, demonami. To postaci, które tak jak my popełniają błędy czy postępują pod wpływem emocji dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w wielu kwestiach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem również pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Ważne w tej powieści są również postaci drugoplanowe, które w znaczący sposób wpływają na życie bohaterów i wprowadzają do niego sporo zamieszania, zarówno w pozytywnym jak i negatywnym sensie. Historia została przedstawiona z perspektywy obojga postaci co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam również dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Linda od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię i poznając jej historię byłam naprawdę pod wrażeniem jej siły, otwartości serca i przemiany jaką przeszła w związku z trudnościami życiowymi jakie napotkała na swojej drodze.. A te z pewnością złamały by niejedną kobietę. Z całych sił jej kibicowałam i chciałam dla niej jak najlepiej. Oliver natomiast wzbudzał we mnie ogrom mieszanych odczuć, wielokrotnie miałam ochotę nim potrząsnąć i zmusić go żeby się opamiętał.. Podskórnie czułam, że musiało się wydarzyć w życiu mężczyzny coś co sprawiło, że zachowywał się w taki, a nie inny sposób... Ale kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy... Tak ogromnej bomby emocjonalnej! Czytając fragmenty dotyczące tego co spotkało zarówno Lindę jak i Olivera nie mogłam opanować łez, to naprawdę straszne i niesprawiedliwe, że musieli mierzyć się z tak traumatycznymi wydarzeniami. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić i wesprzeć bohaterów oraz zapewnić ich, że jeszcze będzie dobrze, że nawet dla nich w końcu zaświeci słońce. Chociaż widziałam, że droga do tego momentu będzie długa, kręta i wyboista.. Relacja bohaterów została w rewelacyjny sposób zaprezentowana. Miłość bohaterów przerywa jedna wiadomość. Jeden moment, jedna chwila całkowicie zmienia ich dotychczasowe życie. Za sprawą dziadka głównego bohatera, który swoją drogą całkowicie skradł moje serce, Linda i Oliver będą zmuszeni do ponownego przebywania w swoim towarzystwie. Początkowo sytuacja między nimi jest bardzo napięta, skomplikowana i trudna, co sprawiało, że trudno było przewidzieć co wydarzy się na kolejnych czytanych stronach.. Ogromnie podobało mi się to jak ich relacja się rozwijała, to w momenty kiedy zaczynają ze sobą rozmawiać, stopniowo otwierać przed sobą swoje serca i dusze. Wszystko w tej sferze toczyło się swoim niespiesznym rytmem, pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. A ja chłonęłam to całą sobą! Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa o stracie bliskiej osoby, radzeniu sobie z żałobą, traumach, które łamią serce, trudnych relacjach rodzinnych i międzyludzkich, walce o siebie i swoje szczęście. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje w jak znaczący sposób wydarzenia z przeszłości potrafią wpłynąć na nasze życie i decyzje jakie podejmujemy. Udowadnia również, że nigdy nie jest za późno na naprawienie wyrządzonych krzywd i przyznanie się do błędu. Czasami jednak potrzebujemy silniejszego bodźca żeby podążyć w odpowiednim kierunku. W końcu prawdziwa miłość jest w stanie przezwyciężyć dosłownie wszystko! "Tysiąc dni bez Ciebie" to słodko - gorzka opowieść pełna smutku, bólu, żalu, gniewu, niedopowiedzeń, zawiedzionego zaufania, oczekiwań, uczuć. To opowieść o trudnych wyborach, wybaczaniu, zarówno sobie jak i innym, godzeniu się z przeszłością, wsparciu i zrozumieniu! To historia, która z całą pewnością skłania do głębszych przemyśleń nad złożonością ludzkiej psychiki oraz wartościami jakimi powinniśmy kierować się w życiu. Cudownie spędziłam czas z tą książką i nie mogę się już doczekać historii pozostałych bohaterów, w szczególności brata głównego bohatera - Masona, który totalnie skradł moje serce! Ogromnie polecam!
Miało być romantycznie, wzruszająco i z polotem. Było nielogicznie, nierealistycznie, a momentami tak sztampowo, że aż chciało się śmiać. Przez pierwszych kilka stron liczyłam, że autorka pokusi o zwrot akcji i powiąże główną bohaterkę w mniej przewidywalny sposób. W moim odczuciu bardzo słaba książka.
Główny bohater i jego zachowanie względem byłej żony - porażka 💩 Rozumiem, że facet ma traumę, w przeszłości wydarzyła się tragedia w jego życiu, ale wtedy idzie się na terapię, a nie zachowuje jak fi*t.
2,5⭐ Jedyne czego oczekiwałam od tej historii to emocji i to jest jedyne co faktycznie mi dała. Sam pomysł spoko, ale wykonanie totalnie mi nie siadło. Dodatkowo nienawidzę głównego bohatera i totalnie po prostu nie ogarniam jego zachowania.
Bardzo dużo dramy, główny bohater to była chyba najgorsza i najbardziej toksyczna postać z jaką kiedykolwiek się spotkałam. Ogólnie ciekawa, fajnie się czytało.
Książka wyciągnęła mnie z zastoju czytelniczego więc to już wielki plus. Pełna emocji, jednak do bohaterów można się przyczepić. Mimo wszystko polecam.
1.5 ⭐️ skusił mnie pregnancy trope i tbh nie wiem jak wytrwałam do końca, główny bohater to zjeb i nie wierzę w jego magiczną przemiane byle zapomnieć byle zapomnieć
fajna książka, smutna trochę, ale ta narzeczona tragedia, nie mogłam wytrzymać gdy się pojawiała, i główny bohater, ja rozumiem że przeszedł przez wiele złego, ale pod koniec to mu totalnie odbiło