Nie wiem, jak to się stało, ale ja naprawdę śmiałam się na kryminale. I to nie raz, nie dwa, tylko regularnie, niemal w każdym rozdziale. "Wyjątkowo trudny przypadek” Adama Kaya to powieść, która udowadnia, że trup w fabule wcale nie wyklucza parsknięcia śmiechem, a zagadka kryminalna może iść w parze z autoironią, absurdem i błyskotliwym dialogiem. Kay, którego znałam z jego medycznego debiutu "Będzie bolało”, wraca w pełnej formie - tylko tym razem zamiast pamiętnika lekarza dostałam szaloną mieszankę thrillera, komedii i dramatu obyczajowego. I powiem jedno: to działa.
Eitan Rose to bohater, którego nie da się pomylić z nikim innym. Lekarz po przejściach, z zaburzeniem dwubiegunowym, świeżo po powrocie do pracy i, jakby tego było mało, przekonany, że ktoś morduje jego przełożonych. Gdy umiera wyjątkowo antypatyczny dyrektor szpitala, Eitan zaczyna podejrzewać, że za "atak serca” odpowiada coś więcej niż stres i cholesterol. A jednak, gdy ginie kolejna osoba, Eitan postanawia działać - nawet jeśli wszyscy wokół uważają, że to właśnie on traci kontakt z rzeczywistością.
To, co w tej książce robi wrażenie, to ton. Kay balansuje na granicy między dramatem a groteską. Jego humor jest wyjątkowo brytyjski - suchy, kąśliwy, momentami wręcz okrutny, ale też wyjątkowo celny. Świetnie bawi się formą: oprócz klasycznej narracji dostajemy raporty medyczne, notatki, SMS-y i maile, które budują klimat i pozwalają czytelnikowi samemu bawić się w detektywa. Z jednej strony mamy więc klasyczne "co tu się wydarzyło?”, a z drugiej - parodię wszystkich możliwych tropów gatunkowych.
Eitan to postać przerysowana, i to bardzo. Chodzący stereotyp, przefiltrowany przez sarkazm autora: ekscentryczny, impulsywny, z ciętą ripostą zawsze na końcu języka. Ale za tą maską humoru i prowokacji kryje się człowiek z ogromnym bagażem. Kay nie ucieka od trudnych tematów - pokazuje, jak łatwo jest kogoś zaszufladkować, jak błyskawicznie społeczeństwo podważa wiarygodność osoby z chorobą psychiczną. Eitan może i jest nieprzewidywalny, ale jego zachowania mają źródło. Smutek, brak akceptacji, toksyczne relacje z ojcem - wszystko to rezonuje pod warstwą ironii.
„Wyjątkowo trudny przypadek” to książka z pogranicza kryminału i komedii, która bierze z obu gatunków to, co najlepsze. Ma w sobie dynamikę thrillera, absurd rodem z brytyjskich sitcomów i emocjonalny ciężar dramatu o człowieku na granicy wytrzymałości. Momentami jest przeszarżowana, momentami totalnie oderwana od realizmu, ale to właśnie w tym tkwi jej urok.
Nie wiem, czy to bardziej opowieść o morderstwach, czy o walce z samym sobą. Wiem natomiast, że dawno żadna książka nie była dla mnie taką jazdą bez trzymanki. Jeśli szukacie klasycznego kryminału, to możecie się rozczarować, ale jeśli lubicie czarny humor, ironię, trochę szaleństwa i bohatera, który nie mieści się w żadnych ramach - to trafiliście w dziesiątkę. Kay napisał powieść, która bawi, intryguje i momentami rozczula. Udowodnił, że o mroku można pisać z lekkością, a o chorobie z czułością i humorem. Ja tę książkę pochłonęłam, parskałam śmiechem i z ogromną przyjemnością pozwoliłam, by Eitan wciągnął mnie w swoje nie do końca racjonalne, ale za to absolutnie wyjątkowe śledztwo.