Przyznam szczerze, że nawet nie wiem od czego zacząć. Zawsze na początku streszczam fabułę historii. Tu jednak to nie przejdzie, bo nie chcę spojlerować treści. Tym bardziej jeśli macie jeszcze przed sobą pierwszą część (co koniecznie musicie zmienić).
W kilku zdaniach – Leah po wcześniejszych traumatycznych wydarzeniach myśli, że wszystko pomalutku zaczyna się układać. Nic bardziej mylnego. Przeszłość się o siebie upomina, a do tego dochodzą nowe, niepokojące wydarzenia. Dziewczyna niby może liczyć na swojego przyjaciela Daena oraz policjanta Nicka, jednak to niewiele zmienia. Czy w końcu Leah będzie mogła żyć spokojnie? Czy ten ból, który towarzyszy jej od miesięcy w końcu minie?
„Nie myśląc o jutrze” jest bolesną historią. I, jak pierwszy tom sprawił, iż serce mi pękło, tak ten je złamał. Nie należę do wrażliwców, a tu poleciały mi łzy jeszcze przed prologiem...
Powieść nie dotyczy tylko nastolatki, która mierzy się z bólem po stracie siostry i przyjaciół oraz tragedii, która się wydarzyła. Tak naprawdę każdy z bohaterów mierzy się tu z własnymi demonami i problemami. Każdy z nich kogoś lub coś stracił, w ten lub inny sposób. Wszyscy przechodzą trudną, niełatwą drogę, a życie podkłada im kolejne kłody, które trudno jest obejść. Autorka nie miała dla nich litości pisząc ich losy.
Za to wykreowała świat i ich samych, iż ma się poczucie, że są realni. Co zaś sprawia, że współodczuwa się ich ból i wszelkie inne emocje. Polubiłam każdego z nich i pragnęłam wtargnąć między strony by ich przytulić i zapewnić, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Przecież zawsze jest jakieś jutro...
Pisząc te kilka zdań ciągle odczuwam te same emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania. Jakie? Chyba wszystkie możliwe... Smutek, żal, złość, poczucie niesprawiedliwości, ale także nadzieję i przez niektóre dialogi oraz sytuacje radość i wzruszenie.
„Nie myśląc o jutrze” jest refleksyjną powieścią, dzięki której zrozumiecie, że zawsze znajdzie się ktoś kto poda wam pomocną dłoń. Ktoś kto okaże się bezpieczną przystanią w czasie sztormu i ogromnym wsparciem. Zrozumie nie oceniając, za to będzie światełkiem w tunelu, gdy myślicie, że nie znacie drogi.
Kinga stworzyła przepiękną historię, w której towarzyszy nam rollercoaster emocjonalny. A dla której ja przepadłam bezpowrotnie. Z całkowitą pewnością nie raz i nie dwa do niej wrócę.
Całą sobą polecam osobom, które szukają pocieszenia, zrozumienia i nadziei. Zaopatrzcie się tylko w chusteczki i chwytajcie za nią koniecznie.
#współpracareklamowa