Nolie zaczyna coraz bardziej zależeć na Victorze, dziewczyna jednak nie wie, czy jej uczucie jest odwzajemnione. Dodatkowo Alex niespodziewanie wraca do jej życia, wywołując jeszcze większy zamęt niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo tego Nolie stara się sprostać temu, co przyniosła dorosłość. Niestety tajemnice i niedopowiedzenia piętrzą się z każdym dniem, a przeszłość upomina się o swoje.
Nolie i Victor, wschodząca gwiazda koszykówki, próbują zrozumieć, co tak naprawdę ich łączy, ale dziewczyna boi się mu zaufać.
Jak zakończy się historia dziewczyny pragnącej jedynie zostać wysłuchaną i zrozumianą? Czy po latach doczeka się sprawiedliwości za wyrządzone jej krzywdy?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Jest mi autentycznie przykro. Mam nadzieje, że nikt, kto czuje się podobnie do alexa nie sięgnie po tę książkę, bo jest ona krzywdząca. Iza na siłę go oczerniała po to żeby czytelnicy mieli mokro na myśl o victorze i nikt mi nie wmówi że było inaczej. Całe dwie części było mówione że ludzie nie powinni się skupić na teamach tylko na tym żeby nolie I ALEX wyzdrowieli. I co zrobiła autorka? Skupiła się na teamach, już nie mówię o samej fabule ale o całej promocji w której ewidentnie Iza nakręcała ludzi na victora, razem z patronkami, które nawet podczas podobania motywów pisały „victor lane” X D Bardzo mi przykro że Iza postawiła wybielenie victora ponad pokazanie, że z uzależnienia da się wyjść i ponad dania nadziei takim ludziom. To pierwsza kwestia druga, ponownie całe dwie części było mówione, że melody ma gdzieś victora że ona się z tym pogodziła i że czytelnicy też powinni, że jej nie interesuje ich związek. Co zrobiła autorka? No po raz kolejny zaprzeczyła samej sobie bo dowaliła jakaś smutna i niepotrzebna rozmowę. Ich historia skończyła się na sov, dodawanie tego wątku do tej trylogii było albo dla kasy albo z braku pomysłu na książkę. To wszystko było takie niepotrzebne… Wszystko poszło nie tak, od fabuły, bo sposób promocji.
Pierwsze dwa tomy serio były okej ale to? Co to było? Autorka dosłownie wstała i krzyknęła w stronę osób uzależnionych „Idźcie od razu przedawkować dla was nie ma już ratunku”. Na rzecz czego? Tego żeby czytelnicy polubili Victora 😳 Jako osoba, która ma wokół siebie kogoś pokroju Alexa poczułam się po prostu zraniona. Dosłownie pokazała że osoby uzależnione są złymi ludźmi i nie mają prawa do szczęśliwego zakończenia czy chociażby wyzdrowienia. Obrzydliwe. Fajnie, że Nolie skończyła szczęśliwie. Szkoda tylko że autorka skupiała się tylko i wyłącznie na jej szczęściu i zapomniała że inni bohaterowie też są zranieni i zasługują na wysłuchanie. Zawiodłam się i na autorce i na książce.
Tak szczerze, to jestem zwyczajnie zawiedziona. Już druga część nie podobała mi się, aż tak bardzo jak pierwsza, ale ta to już jakiś nieśmieszny żart. Jest mi cholernie przykro w jaką stronę to poszło. Wszystko było napisane bardzo szybko i płytko, tak jakby samej autorce nie chciało się tego pisać. Wiele nie dokończonych wątków + zakończenie które kolokwialnie mówiąc było "z dupy". Wszystkie relacje i nawet dialogi w tej części były płytkie i nudne. Wolałabym przeczytać to w znacznie rozwiniętej wersji, ale obawiam się, że i to by wiele nie zmieniło. Nie wiem jak autorka potrafiła przejść z tak głębokiej, emocjonalnej i pięknej historii w coś takiego.
W poniższej recenzji pojawią się 𝐬𝐩𝐨𝐢𝐥𝐞𝐫𝐲 dotyczące treści 𝐂𝐀Ł𝐄𝐉 trylogii ‼️
Styl pisania Izy uważam za dość przyjemny, jest on prosty, przez co czytanie jej książek zawsze było dla mnie szybkie. Jest to coś na co napewno nie mogę narzekać, ponieważ nigdy nie miałam trudności w zrozumieniu fragmentów tekstu, co zdarzało mi się przy innych książkach.
Muszę przyznać że finał tej trylogii mocno mnie zawiódł. Czułam w jaką stronę pójdzie ta historia już w drugim tomie, ale mimo tego nadal łudziłam się że będzie dobrze, dlatego podeszłam do tej książki z neutralnym nastawianiem.
“Misja Collie” jest moją ulubioną książką z tych trzech i jedyną ocenioną na 5 gwiazdek, ale “Misja Nolie” także otrzymała ode mnie wysoką ocenę, ponieważ zdecydowałam się dać jej 4,5 gwiazdki. Jak w przypadku tamtych pozycji nie miałam problemu z oceną, tak tutaj mam i to ogromny.
Dużo wątków mnie zawiodło, lub były źle moim zdaniem poprowadzone. Niestety ich ilość przebiła te, które moim zdaniem były dobre. Mimo niemal 500 stron, akcja szła bardzo szybko, jakby autorkę goniły terminy, bądź chciała za wszelką cenę nie wydłużyć tej książki. Uważam że w niektórych przypadkach napisanie więcej jest potrzebne i tutaj duże przeskoki czasowe, urywanie scen czy krótkie dialogi mocno wpłynęły na odbiór książki.
Zaczynając od pozytywów napewno muszę pochwalić autorkę za to jak dobrze został poprowadzony wątek groomingu, ponieważ w mojej opinii jest to najlepszy wątek tej trylogii. Pierwsze dwa tomy opowiedziały nam jak wyglądała relacja Nolie i jej oprawcy, natomiast tutaj została przedstawiona rozprawa w sądzie, która naprawdę mnie dotknęła i pod koniec rozdziału, w którym zapadł wyrok, wzruszyłam się. Pod tym względem napewno zachęcam do sięgnięcia po trylogię, ponieważ widać że autorka poświęciła czas na research.
Niestety na tym kończą sie pozytywy. Uważam że ilość poruszonych wątków była duża i niektóre czułam że były pominięte, zrzucone na drugi plan, bądź jak wcześniej wspomniałam - zakończone “na szybko”.
Jednym z głównych wątków, którego zignorowanie, niedokończenie było po prostu słabe i wolałabym aby autorka odpuściła sobie wybielanie/idealizowanie Victora, a skupiła się bardziej na Alexie, gdzie jego problem wymagał większej uwagi. Do relacji Victora i Nolie przejdę później, ale uważam że ich historia nie była tak istotna, jak ukazanie zmagań Alex’a. Mimo iż nie jest on głównym bohaterem tej historii, to jest jedną z pierwszoplanowych postaci. Czytając “Misję Nolie 2” czułam jakby autorka chciała skończyć jego wątek i starała się za wszelką cenę przekonać czytelników do Victora, a z chłopaka zrobić złego człowieka. Uważam że jest to cios w stronę osób, które są/były, bądź których bliscy są uzależnieni. Od początku było mówione, że autorka nie skupia się na trójkącie miłosnym, a na tym aby zarówno Nolie, jak i Alex się wyleczyli, a co zrobiła? Skupiła się na tym aby czytelnicy mdleli na myśl o Victorze, oraz znienawidzili Alex’a. Takie podejście jest cholernie krzywdzące i nie polecam czytać tej książki komukolwiek kto chociaż raz poczuł się jak Alex, bądź zna taką osobę.
SPOILER ZAKOŃCZENIA ‼️
Scena, gdzie policjant odnajduje ciało Alex’a, w połowie zjedzonego przez szczury, z dziurami po igłach, pozostawionego na pastwę losu i określonego jako pozostawionego samemu, było najgorszą częścią tej historii. Przez dwie całe i połowę trzeciej książki autorka pokazywała, że mimo wszystko Alex ma wsparcie, ma wspierających rodziców, dostęp do ośrodków pomocy, oraz miał Nolie, która później się na niego wyparła.
KONIEC SPOILERA ‼️
Chciałabym zaznaczyć, że w mojej opinii postać Alex’a nie jest w pełni pozytywna. Ma on swoje wady. Jest on uzależniony od narkotyków, dlatego jego zachowania były bardzo zmienne i uzależnione od tych substancji, ale chciałabym przeczytać o jego zmaganiach i walce z tym problemem, czego wyraźnie chciał, a sposób w jaki została zakończona jego historia był największym zawodem jaki tu odczułam. Niestety ale bardzo zawiodłam się na tym jak Iza to poprowadziła. W posłowiu mówi o tym jak chciała dać nadzieję ludziom, którzy przeszli to co Nolie, wzbudzić chęć do refleksji, a “opluła” tych, którzy przechodzą przez coś podobnego co Alex. “Niech ta książka stanie się ostrzeżeniem dla tych, którzy stoją na granicy przed jednym z największych błędów […]”. Ukazanie osoby uzależnionej, jako tej złej, odrzuconej przez wszystkich, łącznie z tymi, którzy wspierali ich od początku, niezasługujących na szczęśliwe zakończenie i wyzdrowienie, nie będzie ostrzeżeniem.
Wcześniej chwaliłam autorkę za research dotyczący groomingu. Szkoda tylko, że nie poświęciła równie dużo czasu, aby doinformować się o uzależnieniu. Kontakt ze specjalistą, nawet krótka rozmowa, pozwoliłaby autorce dowiedzieć się więcej o tym jak wygląda proces leczenia, który jest długotrwały, oraz to jak ważna w walce jest pomoc bliskich.
Kolejny wątek, który mi się nie spodobał to relacja Victora i Nolie. Ten pierwszy jest bohaterem, którego nie lubiłam już w Start Over, a każda kolejna książka przekonywała mnie do tego że się nie polubimy. Byłabym w stanie zapewne go polubić, gdyby jego relacja z dziewczyna byłaby ciekawsza, a miałam wrażenie że była sztuczna. Nie potrafiłam poczuć między nimi żadnej chemii. Romantyczne sceny z nim, randki z Nolie czy ich wspólne momenty wydawały się wymuszone i absolutnie do mnie nie przemawiały.
Trójkąt miłosny jest wątkiem, który trzeba umiejętnie przeprowadzić, aby mi się spodobał i jak wcześniej wspomniałam tutaj zostało to zrobione słabo. Nie tylko w fabule ale także w promocji książki. Do Victora nie wzdychała tylko autorka, ale i patronki, które jako motyw podawały imię i nazwisko bohatera. Czułam się jakby Izabella zrzuciła na drugi plan problemy, które sama poruszyła w poprzednich tomach, aby skupić się na wybieleniu Victora i przekonaniu wszystkich do niego.
Ostatnią rzeczą, która poruszę, mimo iż zapewne znalazłoby się ich kilka więcej, jest to że bardzo nie podobało mi się to jak wciśnięta została Melody. Zepsuło to moje postrzeganie “Start Over”, które jest moim zdaniem świetną historią. Uważam że o wiele bardziej spodobałoby mi się to wszystko, gdyby przeszłość nadal nią była. Wciśnięcie przyjaźni między nimi, po wydarzeniach ze “Start Over” wydawało się być zrobione na siłę. Ta “smutna” rozmowa między nimi wynikła chyba z braku pomysłu na fabułę, bądź chęci zarobienia więcej na książce i przyciągnięciu uwagi fanów “Start Over”.
Niestety ale zakończenie tej historii mocno mnie zawiodło i nawet jeśli byłam w stanie polecić poprzednie tomy, tak teraz nie wiem czy zdecydowałabym się na to :((
zawiodlam sie troche na zakonczeniu. Victor byl wspomniany prawie na kazdej stronie co stalo sie irytujace. Nie rozumiem tez dlaczego pojawia sie on tak czesto w ksiazkach autorki. Byl w dylogii #You (chyba tak sie nazywala) w SOV i teraz w Misji. Nie rozumiem po co. Mial swoja ksiazke, swoja historie, a przez to ze jest ulubiencem autorki to musial sie pojawic po raz kolejny. XD. Bylo to widac ze Misja Nolie 2 byla strasznie pisana pod Victora. Koszulki ktore dostaly patronki tez bez sensu wedlug mnie.
Przy malowaniu sie to sie poplakam bo sobie uswiadomilam ze Nolie kazala Alexowi nigdy wiecej z nia nie zegnac i przed jego smiercia nie bylo ani zadnego pozegnania ani nic. Nie bylo nawet pogrzebu napisanego ani jej reakcji na jego smierc. Plus pozniej bylo napisane ze Nolie jednak teski za Alexem. Wtf? Wedlug mnie Alex takze powinien dostac swoje szczesliwe zakonczenie, bo w ten sposob ta ksiazka pokazuje ze osoby z uzaleznieniem sa nic nie warte. Nie mowie ze MUSIAL skonczyc z Nolie (team Alex🤞🤞🤞) ale zeby chociaz byl szczesliwy.
(Wybaczcie jezeli jest nie zrozumiale badz haotycznie napisane😭)
This entire review has been hidden because of spoilers.
ale co to kurwa było wtf. zacytuję fragment przecudowanej Izabeli Kiso Skorupy “woń do piekła, kurwo wściekła” który kieruje do wkurwiajacej irytującej nolie. co co tego victora wypierdalaj i tyle. nigdy w życiu tak książka mnie nie wkurwils jak ta.
⟢ 𝑴𝒊𝒔𝒋𝒂 𝑵𝒐𝒍𝒊𝒆 𝑰𝑰 𝐭𝐨 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐳ł𝐚𝐦𝐚ł𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚 𝐭𝐲𝐬𝐢𝐚̨𝐜𝐞 𝐤𝐚𝐰𝐚ł𝐤𝐨́𝐰. To historia, dla której przepadłam bezpowrotnie. 𝑴𝒂𝒓𝒛𝒚𝒄𝒊𝒆𝒍𝒆 𝒛 𝑫𝒓𝒆𝒂𝒎𝒔𝒕𝒐𝒏𝒆 na zawsze będą dla mnie czymś więcej niż tylko literami na papierze i naprawdę trudno było mi się z nimi pożegnać.
⟢ 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐈𝐳𝐲, 𝐚𝐥𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐚𝐳̇ 𝐭𝐚𝐤 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰 𝐧𝐢𝐜𝐡 𝐳𝐚𝐭𝐫𝐚𝐜𝐞̨. 𝐙̇𝐞 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐧𝐚̨ 𝐳𝐞 𝐦𝐧𝐚̨ 𝐭𝐚𝐤 𝐦𝐨𝐜𝐧𝐨 𝐢 𝐭𝐚𝐤 𝐝ł𝐮𝐠𝐨. Autorka ma świetny warsztat pisarski — zaskakuje tym, jak lekko i przyjemnie prowadzi czytelnika nawet przez trudne i ciężkie tematy. 𝐏𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢 𝐩𝐢𝐞̨𝐤𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐝𝐝𝐚𝐜́ 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞 i wykreować bohaterów, którzy są różni, wyjątkowi, a jednocześnie tak realni, że po prostu chce się o nich czytać.
⟢ Po wydarzeniach z pierwszego i drugiego tomu byłam ogromnie ciekawa, co czeka mnie w kolejnym. Długo zbierałam się, by po niego sięgnąć — chyba po prostu nie chciałam jeszcze żegnać się z 𝑫𝒓𝒆𝒂𝒎𝒔𝒕𝒐𝒏𝒆. Ale kiedyś ten moment musiał nadejść.
⟢ Bohaterowie tej trylogii przeszli naprawdę wiele. Każdy z nich nosi w sobie demony przeszłości, które go ukształtowały. 𝐓𝐨 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐜𝐢𝐞 𝐩𝐞ł𝐧𝐞 𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢, ł𝐞𝐳, 𝐳𝐚ł𝐚𝐦𝐚𝐧́, 𝐚𝐥𝐞 𝐢 𝐧𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐢, 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐨𝐫𝐚𝐳 𝐦𝐢ł𝐨𝐬́𝐜𝐢. 𝑻𝒓𝒚𝒍𝒐𝒈𝒊𝒂 𝑫𝒓𝒆𝒂𝒎𝒔𝒕𝒐𝒏𝒆 nie jest zwykłą historią o grupie nastolatków. To opowieść o walce, upadkach i podnoszeniu się na nowo, o sprawiedliwości, nadziei i sile, która płynie z przyjaźni i miłości.
⟢ 𝑵𝒐𝒍𝒊𝒆 jest bohaterką, która podbiła moje serce. Nie zawsze podejmowała dobre decyzje i wiem, że wielu z nich bym nie powtórzyła. 𝐀𝐥𝐞 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 — 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐛𝐨́𝐥𝐮 𝐢 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐞𝐣 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢 — 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢ł𝐚 𝐢𝐬́𝐜́ 𝐝𝐚𝐥𝐞𝐣, 𝐳 𝐩𝐨𝐝𝐧𝐢𝐞𝐬𝐢𝐨𝐧𝐚̨ 𝐠ł𝐨𝐰𝐚̨. To dziewczyna pełna emocji, empatii i chęci pomocy. Często stawiała innych ponad siebie, co nie zawsze było dobrym wyborem, bo czasem powinna pomyśleć także o własnym szczęściu.
⟢ 𝑽𝒊𝒄𝒕𝒐𝒓 z kolei zauroczył mnie od samego początku. Jego zachowanie, a zwłaszcza stosunek do Nolie, sprawiły, że trudno było go nie pokochać. 𝐁𝐲ł 𝐠𝐨𝐭𝐨́𝐰 𝐳𝐫𝐨𝐛𝐢𝐜́ 𝐝𝐥𝐚 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨, 𝐧𝐚𝐰𝐞𝐭 𝐩𝐨𝐬́𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐜́ 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐚̨ 𝐤𝐚𝐫𝐢𝐞𝐫𝐞̨. Zawsze stawiał ją na pierwszym miejscu i troszczył się o nią z całych sił.
⟢ 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐭𝐞̨ 𝐝𝐰𝐨́𝐣𝐤𝐞̨ 𝐜𝐚ł𝐲𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦. Ale kocham także bohaterów drugoplanowych — nawet jeśli nie zawsze zgadzałam się z ich wyborami czy reakcjami. Każdy z nich był autentyczny, pełen wad i zalet, tak jak w prawdziwym życiu.
⟢ 𝑻𝒓𝒚𝒍𝒐𝒈𝒊𝒂 𝑫𝒓𝒆𝒂𝒎𝒔𝒕𝒐𝒏𝒆 to coś zdecydowanie więcej niż zwykła historia. 𝐖𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦, 𝐳̇𝐞 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚, 𝐚𝐥𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐚𝐳̇ 𝐭𝐚𝐤. To nie jest lekka, łatwa opowieść i nie każdy będzie się w niej dobrze czuł. Ale jeśli czujecie, że to coś dla Was, to z całego serca polecam.
spodziewałam się dosłownie czegoś innego. autorka zamiast się skupić na szczęściu innych, skupiła się tylko na szczęściu Nollie. Według mnie jest to niesprawiedliwe i każdy bohater, w tym Alex, zasługiwał na swoje szczęśliwe zakończenie, a autorka go kompletnie olała. Zawiodłam się na autorce i na samej książce :///
Nienawidzę tego jak autorka postanowiła zakończyć historię Alexa. Zrobiła z Victora tego najlepszego a z Alexa najgorszego tylko dlatego żebyśmy polubili Victoria. Uważam, że takie zakończenie jest totalnie nie na miejscu i mocno przesadzone. Nigdy nie poczułam się tak źle czytając zakończenie jakiejkolwiek książki. Super że autora pamiętała o szczęśliwym zakończeniu dla Nolie i tak bardzo mówiła że zasługuje na happy end a gdzie w tym wszystkim Alex, który zasługiwał na niego tak samo mocno? Strasznie źle została pokazana osoba uzależniona. Autorce szybkiego powrotu do zdrowia życzę może jej się uda :) a wam nie polecam marnować czasu na takie okropnie książki jest naprawdę wiele świętych książek gdzie również jest poruszany temat uzależnień, ale nie bójcie się tam nikt nie umiera bo autorka chce się pozbyć świetnej postaci na rzecz innej. Miłego dnia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
edit v2: 2/5, bo napisałam recenzję tej książki i nie ma w niej praktycznie niczego pozytywnego.
tu też edit: zmieniam na jakieś 2,75/5⭐️, bo nie było to dobre.
strasznie nie chcę tego pisać, ale zawiodłam się na tej części. te 3,5/5⭐️ to z czystego przywiązania do bohaterów. zakończenie, przedostatni rozdział, epilog? nie.
Podoba mi się, że Nolie w końcu zaczęła stawiać granice — podczas odbywania stażu jeden z pracowników rzucał jej dwuznaczne spojrzenia i próbował czegoś więcej. Nolie zebrała się na odwagę i zgłosiła całą sytuację przełożonej. Jaki był tego efekt? Została wyrzucona ze stażu. Jakby tego było mało, oberwało jej się też na uczelni - dziekan określił to tak, że powinna zachować zimną krew, nie zwracać uwagi na takie sytuacje skoro chce faktycznie łączyć przyszłość z zawodem. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. Znając to, co przeszła Nolie, jego podejście wkurzyło mnie jeszcze bardziej.
Bardzo podoba mi się też postać Alexa. Fajnie, że nie jest to wyidealizowana książka — niby są przyjaciółmi, a jednak ich relacja przynosi więcej szkód niż pożytku. Nolie po raz kolejny stawia granice i urywa z nim kontakt, przynajmniej do czasu ich przypadkowego spotkania na przystani w Dreamstone.
Jeśli chodzi o Marzycieli — ulżyło mi, że mimo wszystko starają się podtrzymywać więź, pielęgnując wspomnienia i tworząc nowe. Chcą, żeby Marzyciele zostali zapamiętani tak, jak kiedyś.
Rozdział z Panią Sereną cały przepłakany. Dopiero, gdy zaczyna czuć, że umiera, wyznaje wszystkie swoje uczucia do Anne. Kolejna uśmiercona postać — autorka nie daje czytelnikowi taryfy ulgowej.
Victor i Nolie — między nimi wszystko układa się świetnie, dopóki ona nie popełnia jednego błędu i go okłamuje. To pokazuje, jak jeden mały, głupi błąd potrafi zniszczyć nawet najpiękniejszy związek. Na szczęście po czasie wszystko wraca na dobre tory i wreszcie mogą być razem szczęśliwi.
A ta scena na uczelni z mężczyzną z bronią byłam w szoku. Dziwna, mocna, ale przynajmniej doprowadziła do tego, że Victor i Nolie znowu się zeszli. Bo nieważne, co się stało i co jeszcze się wydarzy — jeśli dwoje ludzi naprawdę jest sobie pisanych, to i tak w końcu znajdą drogę do wspólnego, szczęśliwego zakończenia.
wow… co to była za przygoda. Dawno nie przeczytałam całej serii praktycznie po sobie. Cudowne uczucie. Niesamowicie zaangażowałam się w losy bohaterów, książki wielokrotnie mnie zaskoczyły. ostatnie 25% ostatniej książki przepłakałam. Tak bardzo kibicowałam bohaterom… Ta seria nie tylko jest świetna rozrywka, ale również niesie za sobą ważną lekcję. Od teraz będę bardzo polecać wszystkie trzy tomy 🩷 A ja zabieram się za inne książki Izabelli because im in love 🩷 moje serce zostało złamane nie raz ( takie książki są najlepsze )
O jezu trzymajcie mnie serio. Co za zakończenie, jaka akcja, to była naprawdę przecudowna książka i nie spodziewałam się, że przeczytam ją aż tak szybko. KOCHAM TO. NOLIE I VICTOR.
Uwielbiam te historie wzruszam się, śmieje, a przede wszystkim świetnie bawię.
Jedynie o co mogłabym się przyczepić to te szybkie tempo od połowy książki, dla mnie troszkę za szybkie chciałabym być świadkiem niektórych rozmów, a najlepiej o 100 stron dłuższą książkę🧡
nie wiem nawet, co powiedzieć... bardzo zżyłam się z marzycielami i trochę nie dociera do mnie, że to już koniec. jestem pełna podziwu jak bardzo ta książka potrafi otworzyć głowę i zmusić do tylu refleksji. jest mi bardzo przykro z powodu pewnych wydarzeń, ale ukazanie ich w ten sposób było bardzo realistyczne. nie wszystko jest czarno-białe, rzeczywistość potrafi przybrać naprawdę wiele odcieni szarości. uwielbiam jak nolie rozwinęła się tym tomie. naprawdę jest jak feniks 🥹🫶
Bardzo bałam się tej części. Bałam się że Iza nie da mi szczęśliwego zakończenia dla Viktora. Bo prawda jest taka że czytam to dla niego. Nie polubiłam Nolie w pierwszych dwóch częściach nie rozumiałam jej postępowania. Wydaje mi się że jest to spowodowane moim wiekiem. Że już zapomniałam jak bardzo naiwna jest młodość. Z prewspekrtwy czasu wiem że Nolie musiała być tak przedstawiona abyśmy w tej ostatniej części widzieli jej przemianę. Tutaj ja nawet lubię , tylko jestem zazdrosna o Viktora. Ciesze się że jest szczęśliwy i że tak potoczyły się jego losy. Autorce dziękuję za książkę i czeka na kolejne.
po 1 to co to za zakończenie?? jestem bardzo na nie a po 2 w tej książce działo się wszystko i nic dosłownie mam wrażenie że czytałam o wszystkim a nic nie zrobiło na mnie wgl wrażenia. totalnie nie
Mam mocno mieszane uczucia Dlaczego z Alexa będącego jednym z głównych bohaterów, stał się postacią, o której w całej książce było zaledwie parę stron? Nagły powrót związku Nolie i Victora, który mówił, że nigdy nie wybaczy kłamstwa ( jestem team Victor, ale mimo wszystko) Kim był morderca, i dlaczego podczas strzelaniny oszczędził Nolie i Rachel? Jak czuł się Alex, gdy podjął decyzję o samobójstwie, i czy w ogóle zrobił to celowo? I jaka była reakcja Nolie oraz pozostałych na jego śmierć? I jest mi przykro, że pomimo tego, że próbował walczyć - nie udało się i przegrał.
This entire review has been hidden because of spoilers.
ogólnie bardzo mi się podobało, fajnie wciągnęła mnie ta książka. Jedyne co mi się nie podobało to to, jak został przedstawiony alex i jego uzależnienie.
Siedzę i dalej nie rozumiem co się wydarzyło. Mam wiele sprzecznych emocji i reakcji odnośnie do tej książki i całokształtu tej trylogii.
Jednak nie zasłużyła na pięć gwiazdek, jestem straumatyzowana.
W życiu nie spodziewałam się takiego zakończenia i szczerze jestem w ogromnym szoku. Nie wiem jak mam się z tym czuć, no na pewno nie jestem 100% usatysfakcjonowana. Przyznaję, że to co stało się z Alexem było dla mnie zbyt nieodpowiednie względem tego, jak jego postać została wykreowana w tej części. Faktem jest to, że nie przepadałam za jego postacią, nie ukrywam tego, ale pod koniec jego osoba została zapomniana. Był uzależniony, nie potrafił przyjąć pomocy, zszedł ze ścieżki, popełniał błędy, ale czy zasłużył na aż tak brutalną śmierć? Jestem w ogromnym szoku i czuje lekki niesmak. Dlaczego tak? Dlaczego nikt inny się nim nie zainteresował? Coś pod koniec mi nie pasuje. To zakończenie nie pasuje mi do Izki…
Victor i Nolie to wspaniałe dzieciaki i cieszę się, że Vicky nareszcie dostał swój happy end. Mimo wszystko nie czuję satysfakcji i ulgi po przeczytaniu. Nurtuje mnie, dlaczego pod koniec to wszystko tak pędziło? Książka i tak wyszła dosyć długa, więc niektóre wątki mogły być rozwinięte. To nic, że książka wyszłaby dosyć obszerna, wątki, które zostały tylko napoczęte, zasługiwały na dokładniejsze rozpisanie. Było sporo bezsensownych momentów i sytuacji, które robiły za zapychacze, a ważne tematy zostały pominięte lub tylko delikatnie rozpoczęte. Tak jak pisałam końcówka to wciśnięcie wszystkiego w dwa rodziały i koniec.
Coś poszło nie tak. Kocham Izę, kocham jej twórczość i oddanie każdej kolejnej historii. Jednak ta część miała wszystko i nic.
Czekam na dyskusje i inne opinie, bo czuję że ta książka może budzić kontrowersje wśród czytelników
This entire review has been hidden because of spoilers.
spojler do zakończenia? 3/5 - najgorsza część z tych wszystkich które przeczytałam. Nolie strasznie się zmieniła i pozytywnie, i negatywnie. Cieszę się że stała się silna na tyle by mówić coraz głośniej o sytuacji z Ryanem. Za to jestem trochę negatywnie nastawiona do jej związku z Victorem, bo uważam że mu nie ufała. Zabieg który zrobiła autorka na końcu był dosyć oklepany, i akurat on mi nie pasował do ich historii. za jakiś czas - spoko, teraz - zdecydowanie nie. Motyw groomingu został cudownie napisany, i uważam że Iza powinna się skupić na tego typu problemach w jej książkach. Za to uzależnienie zostało tutaj strasznie powierzchownie opisane, uważam że dla niektórych może to być nawet krzywdzące. Styl pisania był dziwny, te zdania były takie bezsensowne i proste, że aż czasami się dziwiłam że to ta sama autorka pisała. ogólnie tą część trylogii polecam najmniej, ale do samego poznania bohaterów i ich życia, myślę że warto.
Według mnie najgorsza część ze wszystkich. Nigdy bym się nie spodziewała, że dam tylko 3 gwiazdki przy jakiejkolwiek książce Izki, ale tutaj muszę. Czuję niedosyt, kilka wątków jest tutaj totalnie niedokończonych. Ta drama z Victorem mam wrażenie, że została napisana tylko po to, żeby czytelnik sobie popłakał, bo w sumie to ta sytuacja nie miała żadnego sensu. Śmierć Alexa jest jedną niewiadomą, uważam, że można było zrobić jeden rozdział w perspektywy Alexa, gdzie wyjasnione by było dlaczego to zrobił itp. Aha no i jeszcze ta rozmowa Victora z Melody. Po co? Nie było to kompletnie potrzebne i mam wrażenie, że gdyby ona się nie odbyła, nic by się nie stało. Trochę był to taki zapychacz. Widać, że autorka jednak faworyzowała Victora, bo miałam wrażenie, że on nie popełniał żadnych błędów, no ideał po prostu. Książkę można potraktować jako przestrogę, dość dobrze pokazuje co narkotyki robią z ludźmi, ale jednak brakuje mi czegoś w tym wątku. Nw czy Izkę goniły terminy, czy co, ale to zakończenie wydaje się zrobione tylko po to żeby było. Przykro mi to przyznać, ale bardzo się zawiodłam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
⭐2,4/5 Moje pytanie brzmi — co się stało? Jako fanka dwóch poprzednich części, czuję głęboki zawód. Swoją drogą byłam w stanie je przeczytać w ciągu jednego dnia, a tu męczyłam się okropnie. Wygląda to tak, jakby autorka nie miała konkretnie pomysłu na kontynuacje, oprócz dokończenia jednego, ważnego wątku. Na siłę wciskanie tego Victoria, zrobiło się już nudne. Owszem jest to w porządku postać, lecz występuje w tylu książkach Izy, że może już wystarczy. Nie chcę mi się nawet o tym pisać, jak jeden z ważnych bohaterów został źle przedstawiony. Osobiście nie byłam za żadnym z chłopaków i wbrew pozorom uważam, że inne zakończenie pasowałoby bardziej do sensu całej trylogii. Od emocjonalnych, ważnych książek do płytkiej, pełnej nudnych dialogów.