A gdyby tak wyrwać się codziennej rutynie, uciec od nudy, choć kilka dni przeżyć inaczej?
A gdyby tak spełnić przynajmniej jedno ze swoich marzeń?
Mila wiedzie nieco monotonny żywot jako tłumaczka z języka angielskiego. Nie doświadcza namiętnych porywów, nie miewa przygód – i nie tęskni za nimi. Nawet jeśli czasem odnosi wrażenie, że bezwolnie płynie z prądem, to przynajmniej jest to prąd spokojny, bezpieczny.
Pewnego dnia jednak wszystko staje na głowie. Babcia Lili, ekscentryczna staruszka, życzy sobie, by zabrać ją w wymarzoną podróż do Londynu. Mila ulega tym prośbom, nieświadoma, że odtąd jej życie nie będzie już w żadnym calu spokojne ani nudne. Przeciwnie: zacznie przypominać fabułę hollywoodzkiego melodramatu.
Moje własne Notting Hill to powieść, która wywoła uśmiech na Twojej twarzy. Ale nie daj się zwieść. Na wszelki wypadek przygotuj także pudełko chusteczek!
Moje podekscytowanie tą powieścią było dosyć spore – opis fabuły zapowiadał się idealnie wpasowujący w klimaty, które lubię, więc nie mogłam się doczekać sięgnięcia po książki pani Agnieszki Olejnik. Coś mi mówiło, że może to być bardzo ciekawa, lekka i odprężająca lektura, dlatego obojętne przejście obok tej książki było rzeczą niemożliwą.
👒 Notting Hill” opowiada historię Mili. Na codzień kobieta pracuje jako tłumaczka języka angielskiego. Lubi swoją monotonię i nie ogląda się za żadnymi rozrywkami. Jednak pewnego dnia wszystko się zmienia. Babcia Mili - rozrywkowa babcia, życzy sobie, by zabrać ją w wymarzoną podróż do Londynu. Mila ulega tym prośbom, nieświadoma, że odtąd jej życie nie będzie już w żadnym calu spokojne ani nudne. Przeciwnie: zacznie przypominać fabułę hollywoodzkiego melodramatu.👒
Autorka ma niebywały talent, by ze zwykłej, wręcz banalnej historii stworzyć wzruszającą i pouczającą powieść, która wciągnie czytelnika na długie godziny. Pozycja obowiązkowa dla fanów tego gatunku. Wzruszające historie obyczajowe zawsze są pożądane, szczególnie w te długie wieczory, kiedy to pragniemy usiąść ze świetną lekturą, zatracić się w czytaniu i zapomnieć o otaczającym nas świecie. To historia, która uświadamia nas, że czasem warto popłynąć z prądem i nie analizować wszystkiego, tylko dać się porwać nurtowi życia.
Jestem absolutnie zaskoczona tym, jak bardzo ta historia przypadła mi do gustu i jak łatwo było mi się w niej zatracić. Nie miałam najmniejszego problemu z tym, aby w drobny choć sposób zżyć się z bohaterami czy poczuć wzruszenie w związku z ich chwytającą za serce historią. Bardzo szybko zatraciłam się w tej opowieści, pochłaniałam rozdziały w ekspresowym tempie. Losy głównych bohaterów są wystawiane na ciężkie próby. Pomimo tego widać, że ich relacja jest poważna. Podobała mi się budująca się relacja między nimi. Czułość, zaufanie, namiętność.
„Notting Hill” to chwytająca za serce opowieść o prawdziwej miłości, która przydarzyła się bohaterom, jednak los nie dał się im długo nią cieszyć. Ta historia uświadamia jak ludzkie życie jest kruche i że nie warto odpuszczać sobie relacji, które mają na nas pozytywny wpływ. Bardzo polecam! 💚
Moje własne Notting Hill Agnieszki Olejnik to na pierwszy rzut oka historia dość sztampowa, ale jak można mówić o sztampie, gdy wszystko już kiedyś w literaturze było? Spójrzmy więc na nią przez pryzmat moich wrażeń.
Na początku poznajemy trzy pokolenia kobiet, którym towarzyszy przeżywana żałoba i próba dokończenia spraw, dla których zmarły Tadeusz poświęcił sporo czasu. Jest Mila, która jest postacią dość bezbarwną i jej matka Alina, pogrążona w żałobie, a także przebojowa babcia Lili. Nie zabrakło tu także przystojnych panów w różnym wieku.
Tkwiąca w marazmie i pozbawiona jakichś porywów charakteru Mila w końcu za namową babci rzuca się na głęboką wodę i pierwszy raz w życiu jedzie do Londynu. Zachłyśnięta urokami tego osobliwego miasta z bezbarwnej postaci przeobraża się w odważną turystkę preferującą „nocne” przechadzki po Hyde Parku. A potem już tylko porywy serca, łzy i powrót do bezbarwnego życia. Szczęściem, babcia Lili ma w sobie więcej werwy i ognia niż Alina z Milą razem wzięte. Dla Lili nie ma rzeczy niemożliwych, pruderia to zdecydowanie nie jej bajka, a jeśli wydaje wam się, że wojaże na starość to strata czasu, to jesteście w ogromnym błędzie. Gdyby nie żywiołowa Lili wszystkie trzy mieszkanki Domu na Wzgórzu tkwiłyby dalej w swoich statecznych egzystencjach…
Mila jest zasadniczo na wskroś przeciętną postacią, jej matka podobnie. Każda z nich preferuje spokojne życie, chwilami same nie wiedzą czego od tego życia chcieć. To babcia Lili jest siłą napędową całej fabuły. Kobieta bierze sprawy w swoje ręce i nie żałuje ani minuty. Ma swoje plany, które nie zawsze dotyczą jej osobiście, ale w towarzystwie Mili i Aliny ktoś najzwyczajniej w świecie musi zapewniać innym rozrywkę. Gdy opowieść dotarła do londyńskiego zwrotu akcji zaczęłam odczuwać niejakie rozczarowanie- że przecież to wszystko w normalnym życiu się nie zdarza i w ogóle to ileż można lecieć na tym samym schemacie w obyczajówkach. Ale Lili się nie odmawia i nie żałuję, że zostałam z nią do końca. Gdy już wydaje nam się, że niczym więcej nie da się nas zaskoczyć, wchodzi babcia Lili, cała na biało, i czyni swoją magię. Siła charakteru, przebojowość i ogień w sercu i duszy najlepiej opisują jej działania. Kobieta-akcja! Niemniej warto pamiętać, ze Lilli się nie łapie za słówka, ma prawo nie pamiętać i jej się duperele nie trzymają!
Kończąc- przyznaję, że cała historia finalnie okazała się przyjemna, choć miałam momenty zwątpienia. Za każdym razem przypominałam sobie samej, że to jest fikcja literacka, że to właśnie o nieprawdopodobne zdarzenia chodzi, i że tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby fabuła kręciła się wokół historii rodem z bajki. Konsekwentnie będę podkreślać, że to Lili ratuje całą historię przed zepchnięciem jej do worka z przewidywalnymi historiami. I jeśli pragniecie zagłębić się w opowieść, w której słodkie przeplata się z gorzkim, w której to kobiety grają pierwsze skrzypce, i która ma was odprężyć, umilić wam czas przy kawie, a do tego przenieść na ulice Londynu i wrócić na urokliwą wieś, to trafiliście w sam raz 😊
„Przepis na szczęście jest bardzo prosty. Bądź zadowolona z siebie, ludzi, słońca, zapachu kawy z cynamonem. Z czego tylko się da. Znajdź powód.”
„Czy to nie cudowne, że każdy z nas znalazł spełnienie w czymś innym i nikt nikogo nie usiłuje przekonać, że jego wersja szczęścia jest lepsza?”
„Niepotrzebnie chowamy się za maskami, udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Prawdziwe szczęście zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy sobą.”
Główną bohaterką najnowszej powieści Agnieszki Olejnik jest Milena - kobieta po trzydziestce , której codzienność jest dość monotonna , by nie powiedzieć nudna. Ma stabilną pracę jako nauczycielka angielskiego w prywatnej szkole językowej, mimo ,iż od zawsze uwielbiała pisać, a jej marzeniem jest wydanie własnej książki. Również w sferze osobistej Mili się nie powiodło- dotychczas była tylko w dwóch poważnych relacjach uczuciowych . Zdążyła wyjść za mąż i się rozwieść. Impulsem do zmiany jest dla niej wagina Tour- jak to określiła babcia Lila , czyli wspólny wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii. Niestety z różnych powodów ani seniorka ani mama dziewczyny nie mogą jej towarzyszyć, co sprawia ,że nasza bohaterka sama jedzie się rozeznać . Na miejscu zupełnie nieoczekiwanie poznaje bardzo przystojnego i intrygującego Austriaka - Martina i wkrótce przekonuje się, że motyle w brzuchu oraz pełna pasji miłość nie są wyłącznie filmową i literacką fikcją , zaś nawiazanie do tytułu słynnej hollywoodzkiej produkcji nie jest wcale przypadkowe. Z pozoru lekka powieść Pani Agnieszki jest historią przede wszystkim o odwadze i walce o odnalezienie własnej drogi i szczęścia. Babcia Lila jest po prostu cudowna a jej teksty rozbrajały. Były również momenty wyciskające łzy i poruszające najczulsze struny duszy. Jednym słowem- piękna, ale bez chusteczek ani rusz 🎡
„Moje własne Notting Hill” to opowieść, która wycisnęła ze mnie łezki, bomba emocjonalna po której ciężko się pozbierać. Nie spodziewałam się takiej lektury. Nie wiem czemu założyłam, że prostu będzie milutko i uroczo, a dostałam dojrzałą i wartościową, pełną zakrętów i lęków opowieść, która na długo zostanie w moim sercu. Agnieszka Olejnik po raz kolejny mnie rozbroiła i skradła mą uwagę niemal od początku lektury, chociaż to właśnie im dalej w las tym bardziej emocjonalnie jeśli chodzi o ten tytuł. Ten obyczaj to piękna przypominajka o tym co w życiu najważniejsze i najistotniejsze, o tym co tak naprawdę się liczy. Idź za głosem serca, tyle razy słyszeliśmy to hasło, ale czy zastosowaliśmy się do tej rady? Od dawna uwielbiam styl i język jakim posługuje się autorka, bez wątpienia warto sięgać po jej książki i zdecydowanie wywołują u czytelnika nie tylko radość i ekscytację, ale także i zadumę. Ta opowieść bazuje na historii jednej z bohaterek, ale nie umniejsza jednocześnie opowieści tych pobocznych, w zasadzie każdy ma tam swój czas i swoją konkretną sprawę do wykonania. Świetnie, że autorka dorzuciła także staruszkę - wniosła dużo słońca, uśmiechu i radości. To zdecydowanie barwna, sentymentalna i pełna wrażliwości historia, może czas aby podarować komuś bliskiemu taką książkę? Słodko - gorzka, nieprzewidywalna - zupełnie jak życie!
Tak właśnie zrobiła Mila, która w pewnym momencie życia postanowiła przystopował. Zawsze ciągnęło ją do dużych miast. Dlatego studiowała w Poznaniu. Tam poznała młodego lekarza, z którym wzięła ślub. Małżeństwo długo nie trwało. Dla rodziców nigdy nie miała czasu. Zawsze wykręcała się pracą, albo wpadała na chwilę. Gdy jej tata zmarł postanowiła coś zmienić w z swoim życiu. Za namową matki i babci wyjechała Londynu, gdzie poznała Martina. Najsmutniejszego, ale bogatego mężczyznę. Książkę czyta się jednym tchem. Napisana jest lekkim stylem, posiada dość dynamiczną akcję i bohaterów, z którymi nie można nudzić się. Zwłaszcza z ekscentryczną babcią, której pomysły potrafią rozbawić. Bardzo polubiłam tę starszą panią. Sama Mila na początku mnie nieco irytowała, ale później również dala się polubić. Autorka pięknie oddała klimat Londynu i chociaż nie jest on moim wymarzonym miejscem do zobaczenia to na jeden dzień mogłabym się tam przenieść. Podsumowując: Jeśli lubicie lekkie i przyjemne powieści, które dostarczą Wam dużo emocji to bardzo polecam „Moje własne Notting Hill”.
Wspaniała, wzruszająca, ale też bawiąca do łez. Od pierwszych stron zostałam fanką babci Lili, której "duperele się nie trzymają". Momentami zbyt nudne powracanie do pewnych wątków, ale nie szkodzi to mocno całej powieści, która jest świetna!