What do you think?


Urodziny
Kim jest Jaga Babażyna? Starzejącą się aktorką, a może reżyserką inscenizującą spektakl grozy? Kogo gra w swoim życiu? A może to życie z nią pogrywa? A jeśli tak, to w którym ze światów?
Brawurowa powieść Weroniki Murek to historia o teatrze życia, w którym nie wiadomo, kto jest lalką, a kto pociąga za sznurki. Pełna intryg nicujących rzeczywistość, wydarzeń, które wymykają się wszelkim regułom, i niepokoju, który czai się tuż-tuż, w garderobie pośród kostiumów, pod stołem czy przy zejściu do metra.
Brawurowa powieść Weroniki Murek to historia o teatrze życia, w którym nie wiadomo, kto jest lalką, a kto pociąga za sznurki. Pełna intryg nicujących rzeczywistość, wydarzeń, które wymykają się wszelkim regułom, i niepokoju, który czai się tuż-tuż, w garderobie pośród kostiumów, pod stołem czy przy zejściu do metra.
256 pages, Hardcover
First published May 7, 2025
About the author
Weronika Murek
13 books22 followersAbsolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Laureatka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2015 za Feinweinblein. Za debiutancki zbiór opowiadań Uprawa roślin południowych metodą Miczurina nominowana do Paszportów „Polityki” 2015w kategorii literatura, Nagrody Literackiej „Nike” 2016 oraz do Nagrody Literackiej Gdynia 2016 w kategorii proza.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 27 of 27 reviews
December 15, 2025
Nie da się tej książki czytać ciągiem dłużej niż godzinę, ale prawdopodobnie coś takiego napisałby Franz Kafka, gdyby choć raz zgubił się w przejściu podziemnym pod Pałacem Kultury i Nauki i skończył w toalecie w metrze, gdzie przy umywalkach stoją plastikowe kwiaty
August 14, 2025
Jaga Babażyna "znosi swoje życie w milczeniu". Jest aktorką w wieku, w którym nie gra się pierwszoplanowych ról, nie gra się amantek, nie gra się postaci, dla których ludzie pędzą do teatru. Gra się piąte tło, ogony, postacie w tłumie. To czas, gdy powoli przestaje się być reżyserem swojego życia i przechodzi się do sekcji nawet nie statystów, a rekwizytów.
Jaga biega z castingu na casting, z fuchy na fuchę, czyta audiobooki, gra mikrorólki w teatrze, czasem mikrorólki w filmie, zaciska zęby, bo przecież "człowiek nie może pogodzić się z kresem sił. Po prostu nie potrafi tego zaakceptować". Tyle że sił brakuje, pamięć nie ta, pomyłek coraz więcej, zdrowie doskwiera. Śmierć na scenie dopełnia legendę Łomnickiego, ewentualna śmierć na scenie jakiejś tam Babażyny to problem dla pozostałych.
Zawodowo coraz gorzej, prywatnie coraz gorzej. Mąż odchodzi, dzieci - jakoś nie było chęci i możliwości, sąsiedzi patrzą na nią jak na (nie)szkodliwą wariatkę. Bo Jaga widzi ludzi, których inni nie widzą. Pojawiają się znikąd, patrzą czarnymi źrenicami i burzą spokój.
W tę opowieść o starzejącej się kobiecie Weronika Murek wplata elementy grozy - nie spodziewałam się, że podczas lektury poczuję na kręgosłupie zimne igiełki lęku, a poczułam. Ta groza jest tu dawkowana, ciekawie wprowadzona i - co istotne - interpretowana może być na różne sposoby. Jak cała powieść zresztą.
Dziwaczna to historia, ale dziwaczna w sposób, który lubię. Jaga Babażyna musi kojarzyć się z postacią z bajek. Baba Jaga, ta wstrętna starucha, która ląduje w piecu i wszyscy cieszą się z jej śmierci, w rzeczywistości kryje szeroką symbolikę. Zło - jasne, ale oznacza też tajemnicę, mądrość płynącą z doświadczenia, misterium przejścia. U Weroniki Murek to przejście staje się trochę odejściem. Po przekroczeniu pewnego wieku człowiek czuje się zbędny, niezauważany przez innych, kolejne urodziny tylko to przyklepują.
W którym momencie życie wymyka się z rąk? Gdzie jest granica? Czy można się na to przygotować? Nie wiem.
Jaga biega z castingu na casting, z fuchy na fuchę, czyta audiobooki, gra mikrorólki w teatrze, czasem mikrorólki w filmie, zaciska zęby, bo przecież "człowiek nie może pogodzić się z kresem sił. Po prostu nie potrafi tego zaakceptować". Tyle że sił brakuje, pamięć nie ta, pomyłek coraz więcej, zdrowie doskwiera. Śmierć na scenie dopełnia legendę Łomnickiego, ewentualna śmierć na scenie jakiejś tam Babażyny to problem dla pozostałych.
Zawodowo coraz gorzej, prywatnie coraz gorzej. Mąż odchodzi, dzieci - jakoś nie było chęci i możliwości, sąsiedzi patrzą na nią jak na (nie)szkodliwą wariatkę. Bo Jaga widzi ludzi, których inni nie widzą. Pojawiają się znikąd, patrzą czarnymi źrenicami i burzą spokój.
W tę opowieść o starzejącej się kobiecie Weronika Murek wplata elementy grozy - nie spodziewałam się, że podczas lektury poczuję na kręgosłupie zimne igiełki lęku, a poczułam. Ta groza jest tu dawkowana, ciekawie wprowadzona i - co istotne - interpretowana może być na różne sposoby. Jak cała powieść zresztą.
Dziwaczna to historia, ale dziwaczna w sposób, który lubię. Jaga Babażyna musi kojarzyć się z postacią z bajek. Baba Jaga, ta wstrętna starucha, która ląduje w piecu i wszyscy cieszą się z jej śmierci, w rzeczywistości kryje szeroką symbolikę. Zło - jasne, ale oznacza też tajemnicę, mądrość płynącą z doświadczenia, misterium przejścia. U Weroniki Murek to przejście staje się trochę odejściem. Po przekroczeniu pewnego wieku człowiek czuje się zbędny, niezauważany przez innych, kolejne urodziny tylko to przyklepują.
W którym momencie życie wymyka się z rąk? Gdzie jest granica? Czy można się na to przygotować? Nie wiem.
September 5, 2026
No właśnie tak pół na pół. Ja naprawdę doceniam sprawność pióra autorki. Widzę tę robotę. Być może żmudne i benedyktyńskie zbieranie kolejnych "jak" i "jakby" (ktoś wygląda "jakby okradał puste domy w Boże Narodzenie" - cytuję niewiernie), być może naturalne i wrodzone umiejętności "płynięcia literaturą".
Po połowie książki zmęczyłem się jednak manierą Murek, bo zaczęło mi się wydawać, że to ćwiczenie stylistyczne, wprawka ręki, której ruch ma objawiać "literaturę" właśnie. Innymi słowy - przelicytowuje się pisarka od pierwszej strony, nie pozwala nabrać czytelnikowi powietrza. Wciąż musimy patrzeć przez kolejne warstwy "literatury" właśnie. Zarzut to "mój" wybitnie, bo ja lubię przezroczystości w prozie więcej niż upaćkanych stylistycznie szyb.
Ciekawiej się robi, gdy wielbiciele kina grozy (psychologicznych, zaangażowanych horrorów z ostatnich 20 lat) zaczną dostrzegać rusztowania tej powieści. Bo "Urodziny" można czytać jako "campfire story" (patrzcie na pierwszą scenę powieści), ale odpowiednio podrasowane, by podyskutować o starzeniu się, o zmarnowanym życiu, o samotności, której cena jest wyższa niż się wydawało. Ba! To się dobrze czyta jako historię nabrzmiewającej paranoi.
Ale! Ja to już znam z kina. Ja to widziałem w o wiele lepszym wykonaniu (na przykład "Lokator" Topora). Mnie Murek nie zaskoczyła niczym. Pod warstwą dobrze uszytej "literatury" mamy "książkę", która jest średnio odkrywcza, fragmentami pretensjonalna, skora do złośliwych obserwacji społecznych.
Fakt, tu muszę uczciwie przyznać, kilka razy niemal składałem ręce do oklasków, kilka scen, opisów, montaży metaforycznych robiło znakomitą robotę i zwróciła Murek moją uwagę na zakamarki, w które nieczęsto zaglądam. Stąd może pół gwiazdki więcej dam - 2.5/5
Po połowie książki zmęczyłem się jednak manierą Murek, bo zaczęło mi się wydawać, że to ćwiczenie stylistyczne, wprawka ręki, której ruch ma objawiać "literaturę" właśnie. Innymi słowy - przelicytowuje się pisarka od pierwszej strony, nie pozwala nabrać czytelnikowi powietrza. Wciąż musimy patrzeć przez kolejne warstwy "literatury" właśnie. Zarzut to "mój" wybitnie, bo ja lubię przezroczystości w prozie więcej niż upaćkanych stylistycznie szyb.
Ciekawiej się robi, gdy wielbiciele kina grozy (psychologicznych, zaangażowanych horrorów z ostatnich 20 lat) zaczną dostrzegać rusztowania tej powieści. Bo "Urodziny" można czytać jako "campfire story" (patrzcie na pierwszą scenę powieści), ale odpowiednio podrasowane, by podyskutować o starzeniu się, o zmarnowanym życiu, o samotności, której cena jest wyższa niż się wydawało. Ba! To się dobrze czyta jako historię nabrzmiewającej paranoi.
Ale! Ja to już znam z kina. Ja to widziałem w o wiele lepszym wykonaniu (na przykład "Lokator" Topora). Mnie Murek nie zaskoczyła niczym. Pod warstwą dobrze uszytej "literatury" mamy "książkę", która jest średnio odkrywcza, fragmentami pretensjonalna, skora do złośliwych obserwacji społecznych.
Fakt, tu muszę uczciwie przyznać, kilka razy niemal składałem ręce do oklasków, kilka scen, opisów, montaży metaforycznych robiło znakomitą robotę i zwróciła Murek moją uwagę na zakamarki, w które nieczęsto zaglądam. Stąd może pół gwiazdki więcej dam - 2.5/5
November 30, 2025
Męka pańska
November 19, 2025
ciekawa w interpretacji, nużąca w formie
Read
July 4, 2025podziwiam Weronikę Murek za wszechstronność i konsekwentność w eksploracji form: opowiadania, eseje, dramaty, a teraz powieść, która grzebie w tym samym gruncie, który przygotowały poprzednie publikacje; spotykamy znany absurd, momentami gęstą prozę, humor, którego nie umiem określić, ponieważ wydaje mi się równocześnie subtelny i ciężki, co egzemplifikuje choćby imię i nazwisko głównej bohaterki — Jaga Babażyna brzmi jak postać z bajki, ale zamiast opowieści o czarownicy śledzimy losy samotnej starszej kobiety w przełomowym momencie życia
kryzys egzystencjalny autorka ubrała w zestaw chwytów: tajemnicza rodzina prześladuje Jagę; pojawiają się tylko, nie robią nic, nie próbują wyrządzić jej krzywdy; Jaga ulega lękowi wywołanemu niechcianym towarzystwem; obce dzieci, a później ich rodzice, zamieszkują w jej domu; mąż wraca po latach; obserwujemy postępujące wyobcowanie przez filtr nadmiernej, niechcianej obecności, co uważam za genialne zagranie
możemy czytać „Urodziny” jako przykład ambitnej literatury gatunkowej; tropy horroru widać na pierwszy rzut oka, nachodząca Jagę rodzina przypomina inne rodziny z książek i filmów — ale tam, gdzie mogłaby wkraść się tendencyjność, tam autorka wkłada wystarczająco dużo osobowości i własnych doświadczeń ze światem teatru, żeby uwierzyć w uczucia głównej bohaterki i nie pozostać przy mentalnym wyliczaniu klisz
polecam, tak samo jak cały dorobek Weroniki Murek
kryzys egzystencjalny autorka ubrała w zestaw chwytów: tajemnicza rodzina prześladuje Jagę; pojawiają się tylko, nie robią nic, nie próbują wyrządzić jej krzywdy; Jaga ulega lękowi wywołanemu niechcianym towarzystwem; obce dzieci, a później ich rodzice, zamieszkują w jej domu; mąż wraca po latach; obserwujemy postępujące wyobcowanie przez filtr nadmiernej, niechcianej obecności, co uważam za genialne zagranie
możemy czytać „Urodziny” jako przykład ambitnej literatury gatunkowej; tropy horroru widać na pierwszy rzut oka, nachodząca Jagę rodzina przypomina inne rodziny z książek i filmów — ale tam, gdzie mogłaby wkraść się tendencyjność, tam autorka wkłada wystarczająco dużo osobowości i własnych doświadczeń ze światem teatru, żeby uwierzyć w uczucia głównej bohaterki i nie pozostać przy mentalnym wyliczaniu klisz
polecam, tak samo jak cały dorobek Weroniki Murek
September 7, 2026
Naprawdę podobała mi się ta powieść. Nie do końca zrozumiałam koniec ale nie przyćmiewa to całej powieści, którą czytało mi się swobodnie, z lekkością, lecz również naładowana była pytaniami, które do mnie dotarły.
Było dużo „ambiguouity”
Napewno nigdy nie czytałam tak głębokiego opisu pracy aktorki. Ten był szczerszy niż ten owity glamourem i brokatem. Ten obraz był aktorki, która jest w 90% tej grupy społecznej. Ciągle zabieganie o zlecenia, niepewność finansowa, częsty mobbing, rozważania pomiędzy karierą a rodziną no i konkurencja.
Było dużo „ambiguouity”
Napewno nigdy nie czytałam tak głębokiego opisu pracy aktorki. Ten był szczerszy niż ten owity glamourem i brokatem. Ten obraz był aktorki, która jest w 90% tej grupy społecznej. Ciągle zabieganie o zlecenia, niepewność finansowa, częsty mobbing, rozważania pomiędzy karierą a rodziną no i konkurencja.
September 18, 2026
masakrycznie mnie to zmęczyło dlatego 1* ale widzę potencjał
December 22, 2025
Tak se siedzę i myślę i myślę i w sumie im więcej myślę tym mniej mi się podoba ta pozycja. Generalnie pierwsza połowa przywaliła mnie znakomitą lawina depresji. W ogóle zaskoczona byłam ze tu ktokolwiek mówi o jakimś Ala horrorze bo mimo ze przesłanki były to miałam nadzieję ze nie skręci w te stronę. Książka była wtedy ciekawym studium postaci, z duuuuza dawką ciężkiego zmęczonego modernizmu. Natomiast, gdy pojawił się motyw choroby zaczynałam mieć coraz większe wątpliwości. Zastanawiam się trochę jakie finalnie ona ma przesłanie. Szczerze jestem zawiedziona ze okazuje się nim szaleństwo. Starsza, artystyczna i dość żywiołowa kobitka, która zdecydowała się żyć samotnie i bezdzietnie kończy jako shizofreniczka we własnym odrealnieniu. Świetna przypowieść, iście biblijna;/
This entire review has been hidden because of spoilers.
July 20, 2025
Pomimo zachwytów, dla mnie to po prostu manieryczne i nużące pisarstwo. Forma, niestety, zabiła treść. Podobne odczucia miałem przy debiucie tej autorki.
April 5, 2026
jednocześnie intrygująca i nudna. na początku nawet mi się podobało, ale ta atmosfera niepokoju niestety szybko się ulotniła. niby książka nie jest długa, ale miałam wrażenie, że jest za długa. nie wiem trochę co o niej myśleć, czuję, że jej nie zrozumiałam. gdyby nie to że była na bookclub, pewnie bym zrobiła dnf, a tak to domęczyłam i doczytałam, mając w perspektywie, że może inne osoby rzucą na nią nowe światło podczas omawiania
June 1, 2025
momentami nie wiedziałam, co faktycznie jest częścią fabuły, a co tylko się dzieje w głowie bohaterki. kreuje to pewnego rodzaju zamęt i uczucie niepokoju, jednak równocześnie wspaniale można wniknąć w psychikę bohaterki i motywy jej zachowań.
October 10, 2025
2.5 ⭐️Rozumiem, że do języka wchodzą nowe słowa i zwroty, ale czy naprawdę nie ma lepszego określenia niż "delulu"? I do tego w polskiej książce? Poza tym to historia trochę dziwna, zagmatwana, ja się nie odnalazłam w 100%.
July 19, 2026
3,5. Na pewno nie przypadnie do gustu każdemu, bo jest dość dziwna i momentami za długa, ale jako wolny read jest całkiem okej. Na pewno nie powiedziałabym, że książka idzie w stronę horroru. Jest niepokojąca, ale nie w tym znaczeniu - autorka buduje klimat, ale nie jest on straszny. Raczej dezorientujący, dzięki czemu lektura jest intrygująca.
Główna bohaterka to Jaga Babażyna, a jej życie w zaskakującym stopniu przypomina życie Baby Jagi, za którą w swoim otoczeniu zapewne uchodzi. Teatr, w którym pracuje rozszerza się na całą atmosferę książki, dzięki czemu jest ona bardzo tajemnicza i w pewnym momencie czytelnik nie wie, co dzieje się na jawie, a co w głowie bohaterki. Czasem nie wiemy nawet, kim w obecnej scenie jest Jaga. Klimat tej książki to, w moim odczuciu, absolutna topka.
Problemem jest jednak przerost formy nad treścią. Niektóre opisy były za długie i niepotrzebne. Jest to świetna książka do interpretacji i zastanowienia się nad sensem życia, ale jednocześnie jej forma po prostu męczy, co niesamowicie zniechęca do dalszego czytania. I chociaż ja wewnętrznie chciałam, to mój mózg momentami już nie mógł.
Książka jest literackim eksperymentem. Niesamowicie zastanawia mnie, jak można z taką łatwością napisać coś tak ciekawego, intrygującego i męczącego jednocześnie. Prawdziwy talent.
Główna bohaterka to Jaga Babażyna, a jej życie w zaskakującym stopniu przypomina życie Baby Jagi, za którą w swoim otoczeniu zapewne uchodzi. Teatr, w którym pracuje rozszerza się na całą atmosferę książki, dzięki czemu jest ona bardzo tajemnicza i w pewnym momencie czytelnik nie wie, co dzieje się na jawie, a co w głowie bohaterki. Czasem nie wiemy nawet, kim w obecnej scenie jest Jaga. Klimat tej książki to, w moim odczuciu, absolutna topka.
Problemem jest jednak przerost formy nad treścią. Niektóre opisy były za długie i niepotrzebne. Jest to świetna książka do interpretacji i zastanowienia się nad sensem życia, ale jednocześnie jej forma po prostu męczy, co niesamowicie zniechęca do dalszego czytania. I chociaż ja wewnętrznie chciałam, to mój mózg momentami już nie mógł.
Książka jest literackim eksperymentem. Niesamowicie zastanawia mnie, jak można z taką łatwością napisać coś tak ciekawego, intrygującego i męczącego jednocześnie. Prawdziwy talent.
June 10, 2026
- zaczyna się scena w szpitalu, po dziadka przychodzi rodzina, on nie wie, co się dzieje, chce uciekać
- Główna bohaterka Jaga Babażana jest aktorka, dodatkowo nagrywa audiobooki.
- Niedawno wyszła ze szpitala, nie może się odnaleźć w starym życiu, zaczyna mieć obsesję, że ktoś chce wejść do jej domu, nawet na jakiś czas przeprowadza się do hostelu
- Nie idzie jej na scenie, traci pracę przy nagraniach
- Później okazuje się że Jaga ma męża, ale się rozstali. Na chwilę wracają do siebie ale Adam umiera. Jest też dwójka dzieci ale tak naprawdę nie wiadomo, czy są prawdziwe czy to projekcja Jagi
Język kwiecisty, mnóstwo epitetów i porównań, trochę jak u Zyty Rudzkiej, ale łagodniejszy i mniej płynny
„Reprezentuje pokolenie reżyserów, którym nie udało się przekonać do nowości, ale udało się zrazić do tego, co stare”
„Wiara, nadzieja, ambicja i delulu - cztery filary, na których oparta jest jej osobowość”
- Główna bohaterka Jaga Babażana jest aktorka, dodatkowo nagrywa audiobooki.
- Niedawno wyszła ze szpitala, nie może się odnaleźć w starym życiu, zaczyna mieć obsesję, że ktoś chce wejść do jej domu, nawet na jakiś czas przeprowadza się do hostelu
- Nie idzie jej na scenie, traci pracę przy nagraniach
- Później okazuje się że Jaga ma męża, ale się rozstali. Na chwilę wracają do siebie ale Adam umiera. Jest też dwójka dzieci ale tak naprawdę nie wiadomo, czy są prawdziwe czy to projekcja Jagi
Język kwiecisty, mnóstwo epitetów i porównań, trochę jak u Zyty Rudzkiej, ale łagodniejszy i mniej płynny
„Reprezentuje pokolenie reżyserów, którym nie udało się przekonać do nowości, ale udało się zrazić do tego, co stare”
„Wiara, nadzieja, ambicja i delulu - cztery filary, na których oparta jest jej osobowość”
This entire review has been hidden because of spoilers.
July 3, 2025
Odniosłam wrażenie, że spotykam tu bohaterkę z co najmniej dwóch przeczytanych ostatnio książek, zupełnie jakby autorka wskrzesiła inną osłonę kobiet z powieści Kańtoch "Czeluść" i Otessy Moshfegh "Śmierć w jej dłoniach". Są w podobnym wieku i mają problem ze światem rzeczywistym, a właściwie to nierealność wdziera się w ich życie i pozostawia ślady. Jagę polubiłam chyba mniej, wymykała mi się, choć jej - kobiety już nienajmłodszej - walka o przetrwanie w zawodzie aktorki, we wrogim, stygmatyzującym otoczeniu jest przejmująca i na pewno nie jednostkowa. Te kobiece, feministyczne wątki, zadające kłam siostrzańskiemu mitowi podobały mi się najbardziej. Nieco mniej całe te kulisy (nie lubię teatru i horroru), a rwana, rozmyta narracja nie ułatwiała lektury.
August 27, 2025
„Urodziny” to książka, którą czyta się jak dziwny, czasem niepokojący sen. Weronika Murek pokazuje świat, w którym życie przypomina teatr – nie wiadomo, kto gra rolę, a kto naprawdę sobą jest. Główna bohaterka, Jaga Babażyna, raz wydaje się aktorką, raz reżyserką, a czasem po prostu osobą zaplątaną w cudzy spektakl.
Największą siłą tej powieści jest atmosfera – pełna zagadek, lekkiego absurdu i poczucia, że za chwilę wydarzy się coś niespodziewanego. Autorka pisze oszczędnie, ale jej język jest bardzo obrazowy: kilka zdań potrafi zbudować cały nastrój.
To nie jest lekka powieść do czytania „dla relaksu”. Bardziej przypomina literacki eksperyment, który zmusza do myślenia i stawia pytania o to, kim jesteśmy i jaką rolę gramy w życiu. „Urodziny” zostają w głowie
Największą siłą tej powieści jest atmosfera – pełna zagadek, lekkiego absurdu i poczucia, że za chwilę wydarzy się coś niespodziewanego. Autorka pisze oszczędnie, ale jej język jest bardzo obrazowy: kilka zdań potrafi zbudować cały nastrój.
To nie jest lekka powieść do czytania „dla relaksu”. Bardziej przypomina literacki eksperyment, który zmusza do myślenia i stawia pytania o to, kim jesteśmy i jaką rolę gramy w życiu. „Urodziny” zostają w głowie
Read
September 21, 2025Zastanawiam się, czy potrafić pisać tak, jak Weronika Murek, to błogosławieństwo, czy przekleństwo.
Na pewno otrzyma wiele nagród literackich.
Ale nastrój jest jednocześnie tak dziwaczny, to tak hermetyczna literatura, że nie wiem, czy ktoś kiedyś powie, to moja ulubiona książka.
Dużo interesujących wzmianek o teatrze, o tym, jak to jest być w tym środowisku nie-gwiazdą, i język na pewno piękny. Wiele intrygujących spostrzeżeń o relacjach międzyludzkich.
Jednak wymęczyłam się, szczególnie na końcu. Może, gdyby była krótsza, inaczej bym tę książkę odebrała. Może to tak, jak z jakimś mocnym smakiem? Styl Weroniki Murek jest tak wyraźny, mocny, że może sprawdziłby się lepiej w nieco skróconej wersji.
Na pewno otrzyma wiele nagród literackich.
Ale nastrój jest jednocześnie tak dziwaczny, to tak hermetyczna literatura, że nie wiem, czy ktoś kiedyś powie, to moja ulubiona książka.
Dużo interesujących wzmianek o teatrze, o tym, jak to jest być w tym środowisku nie-gwiazdą, i język na pewno piękny. Wiele intrygujących spostrzeżeń o relacjach międzyludzkich.
Jednak wymęczyłam się, szczególnie na końcu. Może, gdyby była krótsza, inaczej bym tę książkę odebrała. Może to tak, jak z jakimś mocnym smakiem? Styl Weroniki Murek jest tak wyraźny, mocny, że może sprawdziłby się lepiej w nieco skróconej wersji.
August 17, 2026
Wbrew wcześniejszym opiniom, książkę czytało mi się wyjątkowo szybko. Bardzo wciągał język autorki, niezwykle dynamiczny, nawet w rozdziałach, w których z pozoru za wiele się nie działo. Ciekawym zabiegiem był kontrast między ironicznym stylem narracji a samotnością i tragizmem głównej bohaterki. Wyjątkowo intrygujący okazał się wątek grozy, bardziej jednak zbliżając się do realizmu magicznego lub powieści psychologicznej (w zależności od interpretacji) niż do zwykłego horroru.
Może powieść miejscami rzeczywiście sprawiała wrażenie przeszarżowanej językowo, ale nigdy w sposób bardzo rażący. Ja całkowicie kupuję tę konwencję narracyjną i czekam na kolejne powieści autorki.
Może powieść miejscami rzeczywiście sprawiała wrażenie przeszarżowanej językowo, ale nigdy w sposób bardzo rażący. Ja całkowicie kupuję tę konwencję narracyjną i czekam na kolejne powieści autorki.
September 16, 2026
oj, umęczyła mnie ta lektura tak, że wpadłam w zastój czytelniczy, a miałam taką dobrą passę w tym roku!
jest napisana dobrze, ale bardzo patetycznie i momentami czułam, że albo jestem za głupia na tę książkę, albo ta proza zbyt manieryczna dla mnie, i dalej nie dociekłam które z nich jest prawdą. były chwile, w których faktycznie odczuwałam zmęczenie, samotność czy strach głównej bohaterki, co oceniam na plus, ale klimat był dla mnie zbyt duszny, zbyt trudny, przez co tak krótką powieść czytałam prawie 2 miesiące.
daję 3 gwiazdki, bo to nie była zła książka, ale po prostu bardziej mnie zmęczyła niż przyniosła frajdę z czytania jej
jest napisana dobrze, ale bardzo patetycznie i momentami czułam, że albo jestem za głupia na tę książkę, albo ta proza zbyt manieryczna dla mnie, i dalej nie dociekłam które z nich jest prawdą. były chwile, w których faktycznie odczuwałam zmęczenie, samotność czy strach głównej bohaterki, co oceniam na plus, ale klimat był dla mnie zbyt duszny, zbyt trudny, przez co tak krótką powieść czytałam prawie 2 miesiące.
daję 3 gwiazdki, bo to nie była zła książka, ale po prostu bardziej mnie zmęczyła niż przyniosła frajdę z czytania jej
September 21, 2026
Ciekawa tematyka i koncepcja - starzejąca się kobieta i jej walka o bycie widzianą przez społeczeństwo oraz coraz trudniejsze odnajdywanie sobie miejsce na rynku pracy. Niepokojąca - ale wbrew pozorom nie niepokoiły mnie motywy nadprzyrodzone, za to bardzo stresowała sytuacja zawodowa Jagi i coraz większa wrogość jej otoczenia. To tutaj kryła się prawdziwa groza. Zjawy pojawiały się dla mnie nieco zbyt często, początkowo ten wątek był ciekawy, ale zabrakło chyba pomysłu jak go poprowadzić i szybko spowszedniał. Każda scena z ich udziałem była w sumie podobna i były mi w zasadzie zupełnie obojętne. Ani straszne, ani interesujące, w sumie to w dużej mierze zbędne.
This entire review has been hidden because of spoilers.
August 12, 2025
3.5
Urodziny Weroniki Murek są całkiem sprawne narracyjnie, nieco mniej stylistycznie i chwilami tempo zaprzecza założeniom cyklicznym książki przez co całość trochę się zwija, a postmodernistyczna powieść która przeprowadza wszelkie rodzaje pastiszu czy parodii bez większych transformacji stylistycznych mnie nie pociąga. Ale całkiem sprawne.
Urodziny Weroniki Murek są całkiem sprawne narracyjnie, nieco mniej stylistycznie i chwilami tempo zaprzecza założeniom cyklicznym książki przez co całość trochę się zwija, a postmodernistyczna powieść która przeprowadza wszelkie rodzaje pastiszu czy parodii bez większych transformacji stylistycznych mnie nie pociąga. Ale całkiem sprawne.
June 13, 2026
Ciężki klimat...
Did Not Finish
September 9, 2026Nie dałam rady
September 11, 2026
4.5, przesuper
September 12, 2026
Po prostu dziwaczne. Bez uzasadnienia. Albo ja mam słabszy moment
Displaying 1 - 27 of 27 reviews
























