W cieniu starego kasztana, w sercu podkarpackiego miasteczka, toczy się wzruszająca opowieść o rodzinie, przyjaźni i tajemnicach przeszłości.
Zuzia, studentka polonistyki, musi porzucić swoje wakacyjne plany, gdy dowiaduje się o chorobie babci. Wraz z rodzicami wraca do ich rodzinnego domu w podkarpackim miasteczku, by zająć się dziadkami.
Po śmierci babci Zuzia postanawia zostać w starym domu pod kasztanem by zaopiekować się dziadkiem i lepiej poznać historię swojej rodziny. Dołącza do niej przyjaciółka Walerka, wspólnie włączają się w życie lokalnej społeczności, przeżywają pierwsze miłości i podejmują ważne życiowe decyzje.
Opowieść, która pokazuje jak trudne wydarzenia mogą dać początek czemuś nowemu, niezwykłemu i pięknemu.
Książka skupia się mocno na uczuciu nostalgii. Rodzinne wspomnienia, tradycje, piękne opisy wsi - domów, roślinności, pagórków i zżytej społeczności. Ja sama mieszkam na wsi, mieszkałam też w mieście przez pewien czas, jednak dalej wróciłam i rozumiem czemu wieś przyciąga. Choć główna bohaterka ma trochę wyidealizowany obraz wsi, co jest częste w osobach, które większą część życia spędziły w mieście. Fabuła jest prosta, taka naturalna. Opowiada o zmianach i tak naprawdę dorastaniu Zuzi. Myślę, że sporo osób, by mogło znaleźć odwzorowanie siebie w niej, albo może znać podobną osobę. Mi najbardziej podobały się postaci Walerki i Przemka. Ona jest prawdziwą przyjaciółką. Zuzia i Marek mi podpadli, bo nie lubię, gdy ktoś uważa, że ich zainteresowanie jest o tyle lepsze od kogoś innego. Niektóre kryminały są niesamowicie głębokie i świetnie zbudowane, a niektóra poezja jest płaska i o niczym. Nie trzeba wyśmiewać jednej, by lubić drugą. Ps. Nigdy nie podgrzewajcie pesto! Makaron tak, ale nie pesto. Bo inaczej stanie się bardzo gorzkie.
Dom pod kasztanem Natalii Przeździk to powieść, która stawia na emocjonalne, rodzinne relacje, ukazując codzienność opieki nad starszym członkiem rodziny oraz trudności, jakie wiążą się z troską o bliskich. Choć książka porusza tematy, które są z pewnością bliskie wielu czytelnikom, to jednak nie spełniła w pełni moich oczekiwań. Historia koncentruje się na postaci Zuzanny, młodej kobiecie, która staje przed wyzwaniem opieki nad swoim dziadkiem. Ten doświadczony życiem mężczyzna, boryka się z chorobą, starością i tęsknotą za zmarłą żoną. Wraz z rozwojem fabuły odkrywamy złożoną relację między tymi dwiema postaciami, pełną ciepła, ale i napięć, które rodzą się z trudnej sytuacji. Choć autorka starała się oddać emocje bohaterów poprzez szczegółowe opisy ich działań, to niestety niektóre fragmenty były zbyt rozwlekłe i przytłaczające. Zbyt dokładnie opisywana codzienność Zuzanny, związana z opieką nad dziadkiem, w wielu momentach wydawała się zbędna, co sprawiało, że fabuła traciła tempo. Częste używanie przez Zuzannę zdrobnienia „dziadziuś” zamiast po prostu „dziadek” staje się irytujące, ponieważ wprowadza sztuczny, wręcz infantylny ton do poważnej tematyki opieki nad osobą starszą. Z drugiej strony, książka ma swoje momenty, w których autorka naprawdę udanie ukazuje emocjonalną głębię bohaterów. Historia nie jest pozbawiona pięknych, wzruszających chwil, w których obie postacie odkrywają, jak bardzo są sobie nawzajem potrzebne. To, co najbardziej przemawia w tej książce, to rzeczywista troska o drugiego człowieka, poświęcenie, które często wiąże się z osobistymi wyrzeczeniami. Pomimo tych niedoskonałości, książka posiada wartościowy przekaz o relacjach rodzinnych i o tym, jak trudno jest opiekować się osobami starszymi. Jest to lektura, która może przemówić do osób doświadczających podobnych trudności.
"Dom pod kasztanem" Natalii Przeździk to historia niezwykła - ciepła, poruszająca i otulająca czytelnika jak letnie powietrze. Opowiada o losach ludzi, którzy nagle znaleźli się wspólnie w malowniczym miejscu na Podkarpaciu, gdzie ich historie połączyły się w piękną całość.
Zuza miała swój plan na życie - studiowała, jak jej się wydawało, wymarzony kierunek: polonistykę, ponieważ kochała poezję. Nie interesowało jej typowe studenckie życie. Uczyła się bardzo dobrze i preferowała spokojniejszą, kameralną atmosferę spotkań. Podobnie jak jej przyjaciółka Walerka, która zawsze była dla niej oparciem. Zuzka była również bardzo przywiązana do rodziców i miała z nimi świetne relacje. Nagle bardzo wiele w jej życiu się zmienia. Problemy na studiach, a później strata bliskiej osoby sprawiają, że decyduje się na przeprowadzkę do domu pod kasztanem, daleko od miejskiego zgiełku, by opiekować się swoim dziadkiem.
Dziewczyna musi całkowicie przeorganizować swoją codzienność, stać się odpowiedzialną osobą, na której spoczywa mnóstwo obowiązków i zrezygnować z dotychczasowych przyzwyczajeń. W tej wakacyjnej, choć niełatwej przygodzie towarzyszy jej Walerka, która mocno ją wspiera. Wkrótce jednak ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę.
Na uwagę zdecydowanie zasługuje styl autorki, która pięknie maluje słowem obraz polskiej wsi, przedstawiając ją w pełnych letnich barwach. Można niemal zobaczyć te krajobrazy, poczuć zapach kwiatów i ziół, usłyszeć ciszę przerywaną śpiewem ptaków.
Świetnie została również opisana relacja młodej dziewczyny ze starszym od niej mężczyzną - intrygująco, ale delikatnie i ze smakiem. Dialogi są ciekawe i naturalne. Jedyne, co chwilami mi przeszkadzało, to zdrobnienia, za którymi osobiście nie przepadam, ale nie na tyle, by zepsuły mi przyjemność z lektury.
Szczególnie podobała mi się przemiana, jaką przechodzi główna bohaterka. Przystosowuje się do nowych realiów i choć początkowo zakładała, że sytuacja jest tymczasowa, z czasem zaczyna dostrzegać, że właśnie tak może wyglądać jej przyszłość.
Bohaterowie są bardzo prawdziwi. Zmagają się z problemami, które mogą spotkać każdego z nas, czasami bardzo przyziemnymi. Dodatkowym atutem książki są wplecione mimochodem informacje o regionach, z których pochodzą postaci - pięknie ukazujące różnorodność naszego kraju.
„Dom pod kasztanem” to książka idealna na lato - ciepła, refleksyjna, pachnąca wspomnieniami. Przypomina, że czasem trzeba się zatrzymać, by odnaleźć swoją drogę.
Pierwsze, co zachwyca, to piękna, klimatyczna, wręcz hipnotyzująca okładka, która zwiastuje subtelną, romantyczną, wręcz kojącą opowieść. Pozory jednak troszkę mylą, Natalia Przeździk zgotowała swoim bohaterom silne życiowe turbulencje, z jakich otrząsnąć się nie będzie łatwo. Ta hipnotyzująca opowieść stopniowo zaciska na czytelniku swoje macki, czyniąc go naocznym świadkiem pięknej, choć nieobliczalnej niczym samo życie historii, która przypomina, iż czasem nasze niepowodzenia oraz poległe plany mogą okazać się początkiem czegoś piękniejszego.
Autorka nie boi się trudnej tematyki i od początku nie oszczędza głównej bohaterki. Niezdany egzamin, który był dotychczasowym priorytetem, choroba babci i jej nagłe odejście, a wreszcie decyzja o zamieszkaniu z dziadkiem w wakacje, by pomóc mu stanąć na nogi. I jak to zwykle bywa, przeprowadzka do takiej małej miejscowości, wprowadza w jej życie spokój, harmonię, uczy uważności i doceniania chwili. Teraz główną rolę przejmują więzy rodzinne, dawne historie, przyjaźń i kiełkujące uczucie, bo przecież kierowanie się głosem serca to najlepszy wybór.
Ta wyjątkowa, niespieszna historia została osadzona w pięknym, malowniczym podkarpackim miasteczku, które zostało opisane w tak hipnotyzujący i sugestywny sposób, że nie tylko rozbudza wyobraźnię, ale dosłownie zapiera dech w piersi. Natalia Przeździk wyróżnia się ekspresyjnym piórem, dlatego lektura funduje czytelnikom niezapomnianą podróż, podczas której czują się, jakby przebywali tuż obok nakreślonych bohaterów. Cudowny, spokojny klimat, dopieszczony został pasjonującymi opowieściami o historii przodków naszych bohaterów, cudownie podkreślono także piękno i wartość natury oraz miłości, której potrzebuje każdy, nawet jeśli czasem sam przed sobą to starannie ukrywa.
„Dom pod kasztanem” to przyjemna, spokojna, otulająca historia o odnajdywaniu siebie i swojego azylu, ale też klimatyczna, otulająca niczym ciepły koc opowieść o nowym początku, jak i o rodzącym się uczuciu i życiu w zgodzie z naturą, pozbawionym konsumpcjonizmu i banalnych wartości. Głęboka, sentymentalna, lecz równocześnie dotykająca najczulszej struny! Polecam!
We wtorek swoja premierę miała najnowsza powieść Natalii Przeździk „Dom pod kasztanem”. Jej bohaterką jest Zuza, studentka polonistyki UJ. Poznajemy ją w momencie końcowego egzaminu i mimo, że dziewczyna była dobrze przygotowana to niestety czeka ją „kampania wrześniowa”. Pociesza ją jej przyjaciółka z roku – Walerka, która także snuje wakacyjne plany a Zuza ustala swój. Niestety, zgodnie z powiedzeniem, że „Jeśli chcesz Pana Boga rozśmieszyć powiedz mu o swoich planach” tak się stało w przypadku naszej bohaterki, która traci babcię. Zostaje chory dziadziuś i Zuza postanawia po pogrzebie nie wracać z rodzicami do Krakowa a zająć się nim. W pewnym momencie do dziewczyny przyjeżdża Walerka i przyjaciółki zaczynają wspólne odpowiedzialne życie. Zupełnie inne niż to studenckie. Zuza, porządkując rzeczy po zmarłej babci przegląda jej przepiśniki, albumy z dawno już nieżyjącymi krewnymi, notatki i w ramach poznania historii swojej rodziny pod szerszym kątem, słuch opowieści dziadka chociażby skąd u nich w Beskidzie Niskim znalazły się kluski śląskie. Dziewczynom spodobał się także ten sam chłopak. zaprzyjaźniają się z nim i wspólnie zwiedzają okolice Jasła. Co wyniknie z tej znajomości? Zuza po niezadanym egzaminie była rozgoryczona, jednak w miarę upływu czasu lepiej rozumie słowa matki, która oznajmiła, że „Czasem trzeba zejść z głównego toru, żeby z dala od tłumu nauczyć się czegoś ważniejszego (...)”. I Zuza uczy się tych ważnych rzeczy każdego dnia. Przewartościowuje swoje życie i poważnie zastanawia się jak teraz jej przyszłość ma wyglądać.
„Dom pod kasztanem” to powieść, która może nauczyć jak celebrować miłość do bliskich. Jak dbać o zdrowe relacje pomiędzy przyjaciółmi. W jaki sposób docierać do własnych korzeni i dlaczego rodzinna historia jest taka ważna. Czytelnicy mogą zaznajomić się z wycinkiem historii wschodniej Galicji, Kaszub i Mazur a także nauczymy się, że nie tylko ta życiowa ścieżka którą sobie obieramy, jest tą najwłaściwszą.
Zuzia jest studentką polonistyki, poznajemy ją w momencie, gdy dowiaduje się, że nie zdała jednego z trudniejszych egzaminów i czeka ją poprawka we wrześniu. Początkowo załamana, z czasem dociera do niej, że to nie jest koniec świata. Kiedy babcia Zuzi nagle trafiła do szpitala, dziewczyna rzuciła wszystko by pojechać się z nią zobaczyć. Niestety nie zdążyła … Po tym podejmuje dezycję, aby zostać i zaopiekować się dziadkiem. Niespodziewanie dołącza do niej przyjaciółka Walerka. Dziewczyny poznają lokalną społeczność i zaczynają się czuć w miasteczku coraz lepiej. Któregoś dnia Zuzia idzie na spotkanie autorskie pewnego pisarza. Poznaje Marka i tak zaczyna się ich znajomość. Jak dalej potoczą się ich wspólne losy? Czy dziewczyna na dobre zadomowi się w wiosce? Czy Zuzia podoła opiece nad dziadkiem i nowym obowiązkom? Jak zmienią ją te zdarzenia?
„Dom pod kasztanem” to bardzo ciepła i przyjemna w odbiorze powieść. Nie ma tu wartkiej akcji, ani wielkich plot twistów. Historia płynie swoim spokojnym rytmem. To taka opowieść, przy której możesz zatrzymać się na chwile i cieszyć otaczającym cię światem. Opisy przyrody są tak czarujące, że podczas lektury czujemy ten sielski klimat i atmosferę małego podkarpackiego miasteczka.
Postacie są bardzo pozytywne, raczej nie da się ich nie lubić. Zuzia, która jest bardzo ciepłą osobą i pełną miłości, energiczna, zawsze pozytywnie nastawiona Walerka, ukochany dziadziuś.
To historia o stracie, rodzinnych więzach, relacja Zuzi z dziadkiem każdego złapie za serce. Opowieść o tym jak życie potrafi zaskoczyć, popchnąć nas w zupełnie nieoczekiwaną stronę czy miejsce. O poszukiwaniu swojej drogi. Na kartach książki obserwujemy jak zmienia się Zuzia, jak dojrzewa, postanawia się usamodzielnić.
Zuzka staje na rozdrożu i wydaje jej się, że życie rzuciło ją na boczny tor przez co czuje się zagubiona. Nieoczekiwana wiadomość o chorobie babci wywraca jej świat do góry nogami rzucając ją na podkarpacką wieś gdzie w cieniu kasztanowca Zuzanna odkryje co tak naprawdę liczy się w życiu.
Muszę szczerze Wam powiedzieć, że dawno nie czytałam tak pięknie przekazanej historii o przyjaźni, miłości a przede wszystkim o rodzinie i tym ile jesteśmy gotowi dla niej poświęcić. Ogromnym plusem książki są piękne i niesamowicie malownicze opisy podkarpackiej przyrody, w których się dosłownie zakochałam a letnie dni opisywane przez autorkę są tak realistyczne, że aż można poczuć się jak podczas wspaniałych wakacji na wsi. Wspaniały i delikatny język, którym napisana jest książka sprawia, że czujemy się całkowicie zrelaksowani i szczęśliwi mogąc razem z bohaterami przeżywać ich rozterki. Bardzo ważnym motywem w książce są wybory, przed którymi staje Zuza i jej przyjaciółka Walerka. Obie dziewczyny muszą zmierzyć się ze swoim dotychczasowym życiem i zdecydować czy tak naprawdę o tym właśnie marzyły. Każda z dziewczyn odkrywa siebie na nowo, często zaskakując nie tylko siebie ale i najbliższych.
Jest to wspaniała opowieść o dojrzewaniu i szukaniu swojego miejsca na świecie. Bo czy zawsze w życiu musi być tak jak sobie zaplanujemy a może lepiej jest czasami dać porwać się losowi aby móc odnaleźć to czego naprawdę potrzebujemy.
" [...] Jak niewiele trzeba, by znajomy i poukładany świat rozpadł się na kawałki. [...]"
Czy sięgacie czasami po książki, ze względu na cudne okładki? U mnie tak się stało tym razem. Zobaczyłam prześliczną okładkę i od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. "Dom pod kasztanem" Natalii Przeździk ma nie tylko świetną okładkę, ale i też piękną treść. Spotkałam tutaj Zuzię — studentkę polonistyki. Poznałam jej radości, smutki i problemy. Miała idealne plany, ale życie czasem lubi płatać figle. Nie zawsze jest tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. W idealny sposób przedstawiła to autorka. Najważniejsze jest to, żeby się nie poddawać. Jednym z problemów omawianych tutaj jest trauma po stracie bliskiej osoby, oraz zupełnie inny piękny stan, który objawia się motylkami w brzuchu. Zuzia ma świetną przyjaciółkę, dzięki której jej życie nabierze barw. Polubiłam obie dziewczyny. Tę powieść poleciłabym przede wszystkim studentom, którzy borykają się z trudnymi sesjami. Ta powieść otula czytelnika jak ciepły kocyk i hipnotyzuje bogatą treścią. Warto zarezerwować sobie więcej czasu na czytanie, bo ta powieść wciąga w swój wir i nie puszcza. Było to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z twórczością Natalii Przeździk. Mam w planach przeczytać jej pozostałe powieści. Jeżeli lubicie magiczne powieści, które zabierają was na wieś, to śmiało sięgnijcie po "Dom pod kasztanem".
Zuzia po niezaliczonym egzaminie, przenosi się na czas wakacji na wieś do dziadka. Po śmierci babci to ona podejmuje się zaopiekować starszym mężczyzną, a przy okazji złapać oddech od miasta i zmartwień. Wraz z nią zamieszkuje jej przyjaciółka, Walerka. Obie dziewczyny nawet nie podejrzewają, że właśnie rozpoczyna się w ich życiu czas wielkich zmian...
"Dom pod kasztanem" to kolejna już książka autorstwa Natalii Przeździk, która mnie urzekła od pierwszej chwili. A tak dokładniej to od spojrzenia na okładkę. Wnętrze tylko potwierdziło mój zachwyt. Jak cudownie czytało się tę historię, ile w niej ciepła, dobra. A klimat miejsca w którym zamieszkała Zuzanna, sprawił, że miałam ochotę spakować walizkę i uciec gdzieś na wieś, zamieszkać pośród zieleni i wsłuchiwać się od rana w śpiew ptaków. Autorka ma idealne pióro, lekkie a zarazem z konkretnym przekazem. Poprzez historię Zuzi przypomina nam o tym, że czasem warto zwolnić, a gdy życie skieruje nas na boczny tor, nie ulegać złości, że plany się posypały, ale dostrzec w tym nową szansę.
Polecam wam "Dom pod kasztanem" i zapewniam, że czas spędzony z tą opowieścią, nie będzie zmarnowanym czasem 💚
Powieść o rodzinie, przyjaźni, marzeniach i wartościach, a wszystko to dzieje się w podkarpackim miasteczku. To tam znajduje się dom pod kasztanem.
Zuza jest studentką z dość sprecyzowanymi planami na przyszłość. Niestety nie zawsze wszystko wychodzi tak jak byśmy chcieli. W życiu Zuzy właśnie nadszedł taki moment. Najpierw nie zdała jednego z egzaminów, a zarazem potem umarła jej babcia. Dziewczyna decyduje się na wyjazd do domu pod kasztanem, gdzie zamieszka z dziadkiem, żeby się nim zająć. Z czasem dołącza do niej przyjaciółka Walerka. To z pewnością będą wakacje inne niż wszystkie. Jak dziewczynom minie letni czas? Czego dowiedzą się o sobie? Przeczytajcie, żeby się przekonać.
Książka jest pozycją idealną na letni czas. Możecie czytać ją w podróży, na plaży, nad jeziorem, w lesie, czy na kempingu. Czyta się ją dość przyjemnie, to wyważona mieszanka smutku, radości, rzeczy poważnych i lżejszych, a nawet zabawnych.
Nie jest to może wybitna pozycja, może za rok czy dwa nie będę pamiętać o czym była, ale na świeżo po lekturze zostały pozytywne wrażenia. Polecam.
„Dom pod kasztanem” to powieść, którą potrzebowałam. Lekka, przyjemna, a przy tym odprężająca. Jej klimat przywołuje wiosnę i lato. Posiada również nostalgiczny nastrój. Jest to książka o Zuzannie, która po nieznanym egzaminie na studiach, udaje się na wieś by zaopiekować się dziadkiem. Dom dziadka znajduje się w malowniczej okolicy, w której życie biegnie inaczej niż w mieście. Dołącza do niej Werka, przyjaciółka. Wspólnie poznają lokalną ludność, przeżywają pierwsze miłości i podejmują ważne decyzje. Powieść przepełniona jest wspomnieniami z przeszłości. Posiada cudowne opisy przyrody, które przenoszą do domku na wsi. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Jednak tempo akcji może niektórych rozczarować. Jest raczej wolne i momentami wkrada się nuda. Na szczęście są to tylko momenty, które nie wpływają na całkowity odbiór książki. Polecam!