Florian Gaderla to kryminalny z krwi i kości – ponury, twardy, gruboskórny i w dodatku outsider. Życie stawia przed nim wyzwanie – sprawę, która będzie wymagać od niego empatii i delikatności.
Giną dzieci – i to w sposób, który mrozi policjantom krew w żyłach. Pierwsza z ofiar, ośmiolatka, zostaje znaleziona w pustostanie w nowych ubraniach i w makijażu. Florian próbuje rozwikłać mroczną zagadkę, ale sprawa otwiera w jego duszy drzwi, które na zawsze miały pozostać zamknięte. Jego partnerka Zuzanna Macieszko jest świeżo upieczoną śledczą. Popełnia błędy, ale nie brakuje jej werwy i chęci do współpracy. Im bardziej policyjni partnerzy zagłębiają się w sprawę, tym mniej ją rozumieją. Macieszko chce poznać historię Gaderli i motywy jego działania, lecz wstrząsającej prawdy, z jaką przyjdzie jej się zmierzyć, nie mogła przewidzieć.
Przestań, proszę to opowieść o przemocy domowej. O brutalnym świecie, w którym smutek i rozpacz są jedynymi towarzyszami dzieci. O krzywdzie bezbronnych i niewinnych, których nikt nie chce. To historia trudna, momentami makabryczna, ale do bólu prawdziwa.
Zło jest wśród nas. Zainteresuj się swoim dzieckiem, zanim zrobi to ktoś zupełnie inny.
O krzywdzie dzieci trudno się czyta, a zapewne jeszcze trudniej pisze. Nie wyobrażam sobie jednak, jak traumatyczne musi być obcowanie z nią na co dzień ze świadomością bezsilności, niemocy i gniewu.
Krystian Stolarz, policjant, zetknął się z tym, co najgorsze. Pisanie o własnych doświadczeniach jest dla niego formą niezgody na zło, hołdem dla niewinnych ofiar, ale też próbą pomocy. Część przychodów ze sprzedaży tej książki zostanie przekazana na cele charytatywne, wspierające dzieci, które doświadczyły przemocy (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę).
„Przestań, proszę”, premiera z 6 maja, to książka, która boli. Ale trzeba ją przeczytać. Ja czytałam ją z gulą w gardle, z sercem bijącym szybciej, niż powinno. Czułam złość. Bezradność. Przerażenie. Bo choć to fikcja, nie ma w niej nic wymyślonego. To opowieść o krzywdzie dzieci, tej prawdziwej, codziennej, bolesnej i cichej. I o dorosłych, którzy nosząc w sobie niezaleczone blizny, powielają błędy i czyny swoich rodziców, tworząc własnym dzieciom piekło tam, gdzie powinny czuć się bezpieczne, wspierane i kochane.
Krystian Stolarz nie tworzy literatury ku uciesze. Tak jak wspomniałam, pisze, by wykrzyczeć swoją niezgodę na zło. By zostawić ślad. By może ktoś, kto sięgnie po tę książkę, usłyszał głos dziecka tam, gdzie inni wolą nie patrzeć.
Śledztwa, które prowadzą Zuzanna Maciaszko i Florian Gaderla, to nie tylko policyjne sprawy. To konfrontacja z systemem, który nie działa. Z ludźmi, którzy nie chcą widzieć. I z przeszłością, która boli tak bardzo, że jedynie wzniesienie wokół siebie muru pozwala przetrwać. Florian nie jest herosem. Jest człowiekiem. Poranionym. Upartym. I do bólu prawdziwym.
Historie dzieci z patologicznych rodzin rozdzierały mi duszę. Dzieci, które chcą być niewidzialne, bo każda uwaga dorosłego może skończyć się ciosem. Dzieci, które marzą o zwykłej kanapce, o czystym ubraniu, o cichym wieczorze bez krzyków i bólu. Dzieci, które w myślach ćwiczą, jak krzyknąć „przestań”, żeby może tym razem zadziałało.
W tej książce nie znajdziecie taniej sensacji ani fałszywego patosu. Znajdziecie za to krzyk. Cichy, ale wybrzmiewający długo po ostatniej stronie.
To powieść, którą powinniśmy przeczytać nie dla rozrywki, ale dla świadomości. Dla tych, którzy nie mają głosu. I dla siebie, by nie zamykać oczu, gdy widzimy coś złego. Bo od tego wszystko się zaczyna.
I jeśli ta książka może uratować choć jedno dziecko, to znaczy, że warto ją przeczytać. A potem mówić o niej głośno. I reagować.
Ociekające krwią i mrokiem, brutalnie prawdziwe i bolesne – takie są historie, które Krystian Stolarz przelewa na papier. Autor, którego twórczość pokochałam od pierwszego literackiego spotkania, w swojej najnowszej powieści kryminalnej „Przestań, proszę” porusza jeden z najtrudniejszych tematów – bezwzględną krzywdę wyrządzaną bezbronnym dzieciom, ukazując dramat, który rozgrywa się za drzwiami wielu domów.
Florian Gaderla, pracujący w zielonogórskim wydziale kryminalnym, oddaje się swojej pracy bez reszty, przez co współpracownicy postrzegają go jako gbura i outsidera. Jego życiowe doświadczenia oraz zło, z którym musiał się zmierzyć, sprawiły, że stroni od spotkań towarzyskich. Mimo to nie pozostaje obojętny na krzywdę wyrządzaną dzieciom. W Zielonej Górze dochodzi do podejrzanych sytuacji z udziałem nieletnich. Kiedy w pustostanie zostają znalezione zwłoki ośmioletniej dziewczynki, w duszy Floriana otwierają się drzwi, które miały pozostać zamknięte na zawsze. Policjant staje przed trudnym zadaniem: musi nie tylko znaleźć mordercę, ale także stawić czoła demonom przeszłości.
Historia, którą przelał na papier Krystian Stolarz to opowieść, która boli, łamie serce i porusza do głębi. Sięgając po tę książkę, doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie będzie to łatwa lektura. Historie, w których głównym wątkiem jest przemoc wyrządzana bezbronnym istotom, zwłaszcza dzieciom, poruszają do głębi i wywołują ogromne pokłady emocji. Moje wcześniejsze spotkania z twórczością autora uświadomiły mi, że jako policjant doskonale zna świat, którego my, zwykli obywatele, nie dostrzegamy na co dzień lub nie chcemy dostrzegać. Narracja powieści „Przestań, proszę” prowadzona jest dwutorowo – z jednej strony obserwujemy teraźniejsze wydarzenia, z drugiej poznajemy trudną i bolesną przeszłość dziecka. Autor już na wstępie dostarcza czytelnikowi intensywnych emocji, przedstawiając bez upiększeń realia życia w patologii, w której alkohol i przemoc domowa są na porządku dziennym. Z mistrzowską precyzją kreśli wydarzenia, które przyprawiają o dreszcze, rozdzierają serce i wobec których trudno powstrzymać łzy. Choć historia spisana przez autora jest fikcją, jej realizm jest oszałamiający; nie brakuje brutalnych, wręcz odrażających scen, które na długo zapadają w pamięć. „Przestań, proszę” to niewątpliwie jedna z najlepszych, a zarazem najtrudniejszych historii, jakie miałam przyjemność przeczytać. Pomimo bolesnego tematu powieść wciąga i intryguje od pierwszych stron, a niesamowicie plastyczny styl autora sprawia, że wydarzenia z kart powieści angażują tak mocno, że trudno odłożyć książkę, nawet na chwilę. Jestem pod ogromnym wrażeniem fabuły, która od początku do końca trzyma w napięciu; wielobarwne postaci, z których każda zmaga się z własnymi demonami i problemami, zostały wykreowane w sposób bardzo autentyczny. Zaskakujący zwrot akcji w połączeniu z nieprzewidywalnym i bolesnym zakończeniem utwierdziło mnie w przekonaniu, że Krystian Stolarz potrafi napisać historię, która na zawsze pozostanie w pamięci. Gorąco polecam.
Cały czas się zastanawiam, czy to była najlepsza książka autora. I choć w mojej pamięci wciąż żywy jest “Zbawca”, to chyba muszę przyznać, że najnowsza powieść Stolarza go przebiła – i to pod każdym względem. Obie te historie mają pewien punkt wspólny – krzywda dzieci, ale w “Przestań, proszę” uderza ona jeszcze mocniej, bo uświadamia, że prz*moc wobec tych najmłodszych, bezbronnych i nieczemu winnych dzieci, niestety ale nierzadko bywa codziennością.
Autor ponownie niczego nie ubarwia. Przedstawia b*utalną prawdę dzieci zniszczonych przez tych, którzy powinni ich chronić, przy nich być, kochać – rodziców. I jest to historia wstrząsająca, w trakcie czytania której ból przeszywa ciało, a oczy zalwają się łzami. Nie pamiętam, kiedy musiałem odkładać książkę na bok, po raptem 30-40 stronach, by ochłonąć i złapać chwilę wytchnienia. Bo ta książka dusi.
Czytanie jej było chole*nie trudnym doświadczeniem. Nie wyobrażam sobie nawet, jak autor poradził sobie z tak olbrzymią dawką t*aumatycznych emocji. Ogromnie go za to podziwiam i gratuluję odwagi, by podjąć się takiego wyzwania. Jakkolwiek to źle zabrzmi, ale uwilebiam czytać przedmowy autora, bo czuć w nich prawdę i autentyczność. Autor oddaje część siebie w każdej opowiedzianej przez siebie historii i jako czytelniek chcę mu za to ogromnie podziękować.
Ta książka tylko wzmocniła pozycję autorka na polskim rynku wydawniczym. Krystian Stolarz to mój ulubiony autor k*yminałów, które po ich przeczytaniu pozostawiają czytelnika w totalnej rozsypce, więc jeżeli planujesz sięgnąć, po którąkolwiek jego powięść to pamiętaj, że robisz to własną odpowiedzialność.
„Kiedy zło dotyka dzieci, świat powinien zatrząść się w posadach, zatrzymać İ wrzeszczeć milionami gardeł. A zło w rodzinie działa podstępnie i po cichu”- Robert Małecki, Zadra
"Przestań, proszę" autorstwa Krystiana Stolarza wydana przez Prószyński i S-ka #współpracabarterowa
Florian Gaderla i Zuzanna Maciszko badają sprawę ginących w tajemniczych okolicznościach dzieci. Pierwszą ofiarą była 8-latka znaleziona w pełnym makijażu i eleganckim stroju. Z czasem ofiar jest więcej i zagadka zaczyna przywoływać demony z przeszłości Floariana. Czy jego dzieciństwo ma coś wspólnego z obecnie badaną sprawą?
Zacznę od świetnie napisanych postaci. Florian to twardy, zamknięty w sobie glina kreowany na stereotypowego "prawdziwego mężczyznę" ale z czasem pokazujący swoje drugie dno, wrażliwość i zakopane głęboko emocje. Zuzanna jest świeża w profesji - popełnia błędy, jest niedoświadczona ale odważna. Próbuję wszystkim, a może głównie sobie udowodnić, że się nadaje, ale często działa zbyt impulsywnie. To postacie z krwi i kości, ze swoimi marzeniami, historiami i ambicjami. Ale bohaterowie drugoplanowi nie zostają w tyle. Każdy jest wiarygodny, ciekawy i budzący jakieś emocje. Czy to irytację jak Złoty, czy napięcie jak Janowska, a może i nutę szacunku jak inspektor Mak.
Fabuła była nierówna. Początek trochę się ciągnął i czuję, że ucierpiała historia na rzecz ekspozycji problemów społecznych. Na szczęście szybko rozpoczął się faktycznie trzymający w napięciu wątek seryjnego mordercy. To była naprawdę ciężka psychicznie sprawa z brutalnymi momentami, przez które było ciężko przejść wiedząc, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Rozdział 15 był kwintesencją tego ciężaru. Nie mogę sobie wyobrazić co czuł autor pisząc TAKIE sceny, a tym bardziej nie mogę sobie wyobrazić co przeżył, co widział, czego doświadczył...
"Przestań, proszę" trudno ocenić. To znakomita książka oraz genialny kryminał, który poruszał takie tematy, z których ciężko czerpać "radość". Krystian Stolarz ma wciągający pisarski kunszt, więc przez książkę się płynie.
To historia o przemocy domowej, która jest obecna wokół nas, nawet jeśli bezpośrednio się z nią nie mierzymy. Mrozi mi krew w żyłach na myśl, że takie rzeczy spotykają setki, o ile nie tysiące dzieci w całej Polsce. Tak nie powinno być! W tym aspekcie Krystian wykonał genialną pracę by wszystkim otworzyć oczy i za to mu dziękuję. Moja ocena to 8/10. Polecam dla czytelników o mocnych nerwach. A ja idę wpisać na moją listę must read pozostałe książki Stolarza. Wiem, że się nie zawiodę.
Czy naprawdę widzimy dzieci, które mijamy codziennie? Czy umiemy rozpoznać krzyk, który nie wydobywa się z ust, lecz z oczu, gestów, milczenia?
„Przestań, proszę” Krystiana Stolarza to nie tylko kryminał. To emocjonalny nokaut. Książka, która nie daje spać, nie pozwala zapomnieć, nie zostawia czytelnika obojętnym. To opowieść o tym, co niewidzialne- o cichym cierpieniu, które dzieje się za zamkniętymi drzwiami mieszkań, domów, a czasem nawet instytucji, które powinny chronić. Autor brutalnie, ale prawdziwie ukazuje świat dzieci pozbawionych głosu, zepchniętych na margines społecznej percepcji. Te dzieci nie płaczą głośno. One milczą- a to milczenie bywa głośniejsze niż jakikolwiek krzyk. Motyw przemocy domowej nie jest tu tylko tłem – to rdzeń całej historii. Stolarz nie zostawia miejsca na niedomówienia. Pokazuje fizyczną brutalność, emocjonalne wyniszczenie i psychiczne rany, które nie znikają z wiekiem. To opowieść o tym, jak dziecięce traumy potrafią zrujnować dorosłe życie- ale też o tym, że nawet najbardziej zatwardziałe serce może jeszcze poczuć. Postać Floriana Gaderli to nie klasyczny detektyw, który rozwiązuje zagadki z nonszalancką pewnością siebie. To człowiek połamany, milczący, noszący w sobie ciężar, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Gdy przychodzi mu zmierzyć się ze śledztwem, które przypomina lustro odbijające jego własne cierpienie, zostaje zmuszony do konfrontacji z samym sobą. To właśnie jego emocjonalna transformacja-nie gładka, nie spektakularna, ale bolesna i prawdziwa- robi największe wrażenie. Na drugim biegunie mamy Zuzannę Macieszko, młodą, niedoświadczoną śledczą, która uczy się nie tylko policyjnej roboty, ale też empatii wobec ludzi i samej siebie. Jej obecność rozbija mrok Gaderli, ale i ona zostaje poddana próbie- czy zdoła unieść ciężar prawdy, która wyłania się z kolejnych tropów? Konstrukcja fabularna oparta jest na napięciu i emocjach, nie na tanich zwrotach akcji. To śledztwo, które nie tyle prowadzi do rozwiązania zagadki, co do emocjonalnego przebudzenia. Styl autora jest oszczędny, ale celny. Nie potrzebuje rozbudowanych metafor- wystarczą proste słowa, by wstrząsnąć czytelnikiem do głębi. To książka, którą czyta się ze ściśniętym gardłem. Odraza miesza się z gniewem, smutek z bezradnością. I kiedy już wydaje się, że nic gorszego nie może się wydarzyć- Stolarz pokazuje, że zło nie zna granic. Że największe potworności nie zawsze mają potworne twarze. Czasem sąsiad. Czasem ojciec. Czasem nauczyciel. „Przestań, proszę” to również akt oskarżenia wobec systemu, który zawodzi- raz po raz. Szkoły, opieka społeczna, policja- nikt nie widzi, nikt nie reaguje. W świecie Stolarza nie ma gotowych recept. Jest tylko jedno wezwanie: patrz uważniej. Słuchaj uważniej. Reaguj. To literatura, która boli- do krwi i kości. Ale też literatura potrzebna, bo może kogoś obudzi. Może sprawi, że spojrzymy inaczej na dziecko mijane na klatce schodowej. Może pomoże zauważyć to, co najłatwiej przeoczyć. Nie będzie tu miejsca na pusty zachwyt. Będzie za to podziękowanie – za odwagę, za głos, za przypomnienie, że literatura ma moc nie tylko poruszać, ale i ratować. Jeśli boisz się trudnych tematów – to dobrze. Ta książka ma cię przestraszyć. Ma cię poruszyć. Ma cię zmusić do działania. Jeśli tylko jedno dziecko zostanie dzięki niej zauważone, jeśli jedna osoba zareaguje – warto. Nie jest to lektura dla każdego. Wrażliwych czytelników może przytłoczyć. Ale jeśli masz w sobie odwagę- przeczytaj. I przygotuj się na emocjonalny wstrząs.
⭐ Ocena: 10/10 – Wstrząsający, brutalnie prawdziwy kryminał, który zamiast czystej rozrywki, oferuje katharsis. Porusza, boli i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu.
W świecie literatury kryminalnej, gdzie trup ściele się gęsto, a detektywi z papieru popisują się błyskotliwym dowcipem i nienagannym garniturem, książka Krystiana Stolarza to brutalny zgrzyt, którego nie sposób zignorować. „Przestań, proszę” nie jest powieścią, którą się „pochłania” – to książka, którą się przeżywa. Boleśnie. Do głębi. I długo.
Florian Gaderla to nie bohater. To wrak z bliznami. Twardy glina, pozbawiony urokliwych cech, które przyciągają sympatię. Nie jest charyzmatyczny. Nie jest łatwy w odbiorze. Ale jest prawdziwy. W swojej szorstkości, zamknięciu, nieufności – jest nie tyle detektywem, co ożywionym echem przemocy, która go ukształtowała. Przypadek morderstw dzieci nie tylko zmusza go do działania – zmusza go również do powrotu do najciemniejszych zakamarków własnego dzieciństwa. To nie tylko śledztwo. To wiwisekcja.
Z kolei Zuzanna Macieszko, jego policyjna partnerka, to istny zgrzyt w tej mrocznej symfonii. Młoda, nieopierzona, pełna pasji i empatii. Popełnia błędy, ale to jej człowieczeństwo wybija się na tle brutalnej rzeczywistości, z jaką przyszło im się zmierzyć. Razem tworzą duet przypominający zderzenie lodowca z ogniem… i właśnie w tym tkwi ich siła!
Stolarz nie pisze o zbrodni. On pisze o systemowym zepsuciu. Morderstwa dzieci, które Florian i Zuzanna próbują rozwikłać, są przerażające, nie tylko ze względu na swój makabryczny charakter, ale przez to, co symbolizują. To nie tylko akt przemocy – to wynik zaniedbań, milczenia i obojętności dorosłych. W tym wszystkim sprawca wydaje się mniej przerażający niż społeczeństwo, które pozwoliło, by dzieci prosiły o śmierć, bo to jedyna droga do spokoju.
Autor nie bawi się w eufemizmy. Jego styl jest bezlitosny, surowy, a jednocześnie przejmująco emocjonalny. Pisze tak, jakby każde zdanie bolało i boli, bo nie pisze o fikcji. Pisze z pozycji człowieka, który widział. Który musiał zamknąć oczy i otworzyć duszę. Pisze z serca policjanta, ale takiego z krwi i kości - pełnego człowieczeństwa.
„Przestań, proszę” to powieść kryminalna, która podważa sens istnienia słowa „rozrywka”. Nie ma tu ani cienia taniej sensacji, nie ma żartu, który miałby osłodzić gorycz. Są dzieci, które umierają. Są dorośli, którzy zawodzą. Są ciała – ale przede wszystkim są dusze. I właśnie te dusze bolą najbardziej.
To książka, którą powinno się czytać z przerwami – nie ze względu na tempo akcji, ale z szacunku dla tematu. To powieść, która powinna być rozdawana w szkołach dla pedagogów, w sądach dla sędziów rodzinnych, w gabinetach psychologów. To literatura, która krzyczy. Ale nie z pagórków moralizatorstwa, tylko z samego środka pustostanu, w którym leży ośmioletnia dziewczynka z makijażem i nową sukienką. Martwa. Zadbana. Jak prezent dla świata, który jej nigdy nie chciał.
Nie ma katharsis. Nie ma ulgi. Ale jest coś ważniejszego – świadomość i przekaz. Jeśli choć jedno dziecko zostanie uratowane, jeśli choć jeden dorosły zacznie widzieć, to znaczy, że ta książka spełniła swoje zadanie. „Przestań, proszę” nie błaga. Ona ostrzega. I nie pozwala zapomnieć 🔥!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @proszynski_wydawnictwo @proszynski.emocje, a Autorowi @policjant_czytaipisze za świetną lekturę (współpraca reklamowa) 🩷.
"Niespełnione obietnice, zwłaszcza związane z dziećmi, to zło tego świata. Każda złamana obietnica to jedna blizna na sercu, duchu i umyśle. To zniszczona cząstka radości i dziecięcej niewinności. To niechciany krok ku dorosłości" .* Jak dobrze móc zasiąść z książką na kanapie, poznać historię i o nie zapomnieć. To tylko napisane i przeczytane słowa, które mnie nie dotyczą, bo ja nie mam blizn, nie mam strachów, moja psychika nie jest zniszczona, a życie nie zostało przekreślone na starcie. "Przestań, proszę" to kolejna książka Krystiana Stolarza w której nie znajdziecie nic pozytywnego, nie ma fragmentu który byłby dobry, pozytywny. To kolejne świadectwo o bólu i cierpieniu, to prośba o uwagę obok której nie można przejść obojętnie. Wszyscy powiedzą, że krzywda dziecka jest największą zbrodnią. Ale przecież te dzieci dorastają, a ich krzywda nie maleje proporcjonalnie do ich wzrostu. Siniaki i strach były i zawsze będą w wewnętrznym dziecku każdego skrzywdzonego człowieka. Szczęście będą mieli ci którym ktoś pomoże przepracować ich traumy, uciszy strach, da szansę na w miarę normalne życie. Nie każdy jednak poradzi sobie z przeżyciami z dzieciństwa i będzie umiał w miarę normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Dorastanie w domu w którym alkohol jest ważniejszy niż chleb, a pięść rodzica wychowuje lepiej jak szkoła pozostawia blizny nawet na najbardziej zatwardziałym charakterze. I czasem one palą przez całe życie, przypominają co doprowadza do powielania zachowania rodziców. To chyba taka forma zemsty, choć nie wiadomo wobec kogo... moje dziecko nie może mieć lepiej niż ja. Dzieci nie tylko cierpią w domach gdzie się nie przelewa, przemoc wobec dzieci dotyczy wszystkich warstw społecznych. "Przestań, proszę" to nie tylko książka o krzywdzie dzieci, ale również o konsekwencjach jakie ma przemoc wobec dziecka w ich dorosłym życiu. O tym, że demony czają na każdym kroku i czasem tak determinują życie człowieka, że nie jest w stanie się ich pozbyć i ułożyć sobie życia z dala od problemów. To książka pokazująca, że czasem pokrzywdzony staje się gorszy niż jego oprawca. Krystian Stolarz porusza ważny temat, o którym od dawna jest głośnio, jednak wydaje się, że zamiast maleć to rośnie liczba skrzywdzonych dzieci. "Przestań, proszę" jest lekturą trudną i myślę, że nie każdy da radę ją poznać. Nie ma tu na szczęście drastycznych i szczegółowych opisów, choć czasem wzmianka wystarczy, żeby nasze serce zabiło szybciej. Poziom jaki prezentuje autor w swoich książkach jest na zadowalającym poziomie, podczas lektury nie miałam jakiś większych zgrzytów z formą czy to dialogami czy rozwlekłymi opisami. Mam jednak wrażenie, że problematyczna była postać kobieca, bo Zuzanna Macieszko trochę za bardzo się miotała i też jako posterunkowa raz była pozytywnie przedstawiana raz trochę gorzej. Z nią miałam największy problem. Też nie do końca zrozumiałam wątek z kuratorem Markiem Lipskim, którego rola równie szybko wzrosła jak opadła. I to co w zakończeniu odnośnie tej postaci wskazuje na to, że była to postać chyba nie do końca przemyślana. Innych zarzutów nie mam. Cieszę się, że poznałam najnowszą książkę Krystiana Stolarza, bo moja uwaga została zwrócona na dorosłe życie maltretowanych dzieci. Polecam.
•• Zło jest wśród nas. Zainteresuj się swoim dzieckiem, zanim zrobi to ktoś zupełnie inny. •• ▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Zabierając się za książkę Krystiana Stolarza nie spodziewałam się, że wywoła ona we mnie tyle skrajnych emocji i dosłownie zmiażdży mnie emocjonalnie. Jednak czego się spodziewać po książce, która porusza tematykę krzywdy dzieci. To bardzo ważna powieść, która otwiera oczy na cierpienie innych. Często nie zdajemy sobie sprawy, jaki koszmar może rozgrywać się za czyimiś drzwiami, czy nawet ciężko w to uwierzyć ale instytucji, które powinny dzieci chronić. Motyw przemocy domowej to główne tło historii napisanej przez Krystiana Stolarza. Autor z niezwykłą wrażliwością ukazał nam historię dzieci zepchniętych z marginesu, zapomnianych przez wszystkich i skazanych na cierpienie w ciszy. Nie pominął fizycznej brutalności. Prostymi słowami przedstawia nam swoją opowieść, sprawiając, że łzy same cisną się do oczu.
Wiedziałam, że powieść Krystiana Stolarza będzie bardzo ciężką i absorbującą lekturą, bowiem historia dotyczy dzieci - tych bezbronnych istot, które zmuszone były żyć z potworami i nigdy nie zaznały beztroski dzieciństwa, ani miłości, dlatego byłam całkowicie przygotowana na ładunek emocjonalny, jaki ta książka miała mi zapewnić. Jak pewnie możecie się domyślać ciężka tematyka tej książki w całości przekłada się na panującą w niej atmosferę, a ta totalnie mnie wciągnęła w swe sidła. Im bardziej zagłębiałam się w książkę, im więcej faktów poznawałam czułam tę przygnębiającą wręcz przytłaczająca atmosferę. „Przestań, proszę” kaleczyła moją duszę i nawet po skończeniu tej książki została tam głęboko ukryta. Długo o niej nie zapomnę!
Doceniłam tę książkę przede wszystkim za jej duszną atmosferę, która nie pozwoliła mi odłożyć tej książki na półkę. W żadnym momencie nie miałam ochoty na odrobinę przerwy, na odłożenie tej lektury na inną chwilę, bowiem musiałam poznać zakończenie tej historii. Czytałam, póki oczy mi się nie zamykały. Wartkość akcji sprawia, iż „Przestań, proszę” czyta się z zapartym tchem, tutaj nie ma miejsca na znużenie czy brak zaciekawienia dziejącymi się wydarzeniami, to po prostu trzeba poznać. To ważny APEL DO WSZYSTKICH! By nie odwracać wzroku. By reagować na ludzką krzywdę. Często nie zdajemy sobie sprawy, że możemy komuś uratować życie. Dziękuję autorowi za tak ważną książkę! Za odwagę, by ją spisać i dać nam możliwość ją poznać. Jako były policjant opisał swoje własne doświadczenia, by uzmysłowić ile zła dzieje się często na naszych oczach. Czytając tę książkę czułam na każdej stronie swoją bezradność i przerażenie 💔💔
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i muszę przyznać, że bardzo udane. Po sięgnięcie po książkę skusił mnie jej opis, który od razu sugerował, że będzie to historia trudna, ciężka emocjonalnie i poruszająca ważny temat - krzywdy dzieci. I dokładnie taka właśnie jest ta powieść. Nie ma tu miejsca na lekkość czy cukierkowe zakończenia, jest za to brutalna prawda, bolesna rzeczywistość i emocje, które zostają z czytelnikiem na długo po lekturze.
W „Przestań, proszę” poznajemy Floriana - doświadczonego, świetnie odnajdującego się w policyjnej robocie kryminalnego - oraz Zuzannę, która dopiero stawia pierwsze kroki jako śledcza. Razem trafiają na sprawę, która mrozi krew w żyłach... a jest nią zab_*_stwo dziecka. I choć już samo to wystarczyłoby, by wywołać dreszcze, to okazuje się, że to dopiero początek. W trakcie śledztwa wychodzą na jaw inne przypadki przemocy wobec dzieci: zaniedbań, niezrozumienia, tragedii rozgrywających się za zamkniętymi drzwiami. Trzeba mieć mocne nerwy, by przez to przejść, zarówno bohaterowie, jak i czytelnicy.
Ogromny plus dla autora za wiarygodność. Mając za sobą policyjne doświadczenie, nie koloryzuje, nie przesadza, po prostu pokazuje to, co niestety dzieje się naprawdę i chyba właśnie to przeraża w tej książce najbardziej. Coraz częściej słyszy się o przypadkach znęc*ania się nad dziećmi i ta książka tylko utwierdza w przekonaniu, że to nie są wyjątki, ale brutalna codzienność.
Jeśli chodzi o bohaterów - Florian Gaderla to postać z krwi i kości. Skonstruowany z ogromną dbałością o szczegóły, z przeszłością, z demonami, z głową pełną emocji i rozterek. Czapki z głów za tak dobrze napisaną postać 👌 Zuzanna... tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony - fajnie rozbudowana, nie jest jednowymiarowa. Z drugiej - czasem zastanawiałam się, czy taka osoba naprawdę odnalazłaby się w pracy w policji 😉 Ale może właśnie na tym polega realizm, że nie każdy policjant to zimna skała. Autor fajnie pokazał, jak kobiety potrafią analizować, interpretować, czasem nadinterpretować i to też coś, z czym wiele z nas się utożsami.
Dodatkowym smaczkiem było dla mnie nawiązanie do postaci Igora Brudnego i książek Przemysława Piotrowskiego - uwielbiam takie literackie mrugnięcia okiem 😉 No i akcja dzieje się w moim mieście - Zielonej Górze 🤩 Choć trochę szkoda, że nie było więcej lokalnych smaczków, to i tak fajnie czytać coś "swojskiego", z własnego podwórka.
Podsumowując: książka mocna, miejscami wręcz druzgocąca, ale bardzo dobra. Dobrze napisana, z ciekawym śledztwem, z niebanalnymi bohaterami i rozwiązaniem, które zaskakuje. Niełatwa, ale zdecydowanie warta przeczytania.
„To nie tylko książka – to doświadczenie, które zostaje w człowieku na długo.”
Powinnością dorosłych jest chronić swoje dzieci i robić wszystko by były szczęśliwe. A jednak.. zło czai się w zwyczajnych domach, w czterech ścianach które powinny być azylem. Bezsilność najmłodszych ich słabsza pozycja w relacjach z rodzicami od zawsze łamała serca i to nie tylko przeciętnych obywateli, którzy o najgorszych zbrodniach wobec najmłodszych słyszą w telewizji, lecz również funkcjonariuszy policji. Nikt nie pozostaje bowiem obojętny na krzywdę tych, którzy na swój los nie mieli żadnego wpływu.
Podkomisarz Florian Gaderla uchodzi za aspołecznego gbura , lecz jest niezwykle skuteczny w swojej pracy , co sprawia,że koledzy i przełożony w większości przymykają oko na jego dziwactwa. Teraz wraz ze swoją nową partnerką posterunkową Zuzanną Macieszko musi rozwikłać najbardziej zawiłą sprawę w karierze. W starym pustostanie zostaje znalezione ciało ośmioletniej Kamilki Wieczorek - dziewczynka mimo, iż pochodziła z tak zwanego trudnego domu w chwili śmierci miała na sobie nowe ubrania i makijaż, co sugeruje,że sprawca darzył ofiarę szacunkiem.. Kim jest i dlaczego dziewczynka zapłaciła najwyższą cenę? Czy znała mordercę i mu ufała? Wkrótce potem Florian wraz z Zuzą zaczynają przesłuchania w szkole Kamili , a jednym ze świadków jest psycholog Alicja Janowska. Czy śledczy rozwikłają zagadkę? W tym samym czasie dochodzi do kolejnych zbrodni a przeszłość Gaderli uderza zupełnie nieoczekiwanie zmuszając go do zmierzenia się z przeżytą w dzieciństwie traumą. Kim są Misiek , Chudy i Borsuk? Czy Florian sobie poradzi i odważy się zaufać Zuzannie?
Pierwszy raz w życiu płakalam czytając kryminał - brutalny, ostry wręcz surowy. A jednak ładunek emocjonalny i serce, które włożył w tę powieść Krystian zmiotł mnie z planszy. Od tej historii nie dało się oderwać, a bohaterowie stali mi się bliscy od pierwszej do ostatniej strony i właśnie to było najlepsze. Ze swojej strony apeluję , bym na dalsze losy gliniarza, który skradł moje serce nie musiała czekać rok , bo obawiam się, że to dla mnie zbyt długo. ❤️🖤
Jaka tematyka w książkach jest dla Was nie łatwa, która powoduje gule w gardle, jest jak uderzenie w splot słoneczny, powoduje trudności w oddychaniu?
To historia o potworach, nie z legend, nie z książek, o potworach żyjących wśród nas, być może na Twojej ulicy, być może w Twoim mieście, w kamienicy obok. Chciałabym żeby było jeden złoty środek aby temu zapobiec, aby instytucje miały jasną drogę i narzędzia jak temu zaradzić raz na zawsze, chciałabym takiej kary dla tych zwyrodnialców, żeby ich powstrzymała, by na samą myśl o niej drżeli. Żyłabym w świecie idealnym, który niestety taki nie jest.
To historia dzieci niewinnych istot, które nigdy nie zaznały beztroski dziecięcych lat. Z każdej strony były atakowane przez zło, niewyobrażalne zło. Nie miały od niego wytchnienia, nie miały opieki, kochających rodziców, bezpiecznego azylu. W miejscu, który był domem wyłącznie z nazwy mogły oczekiwać tylko na ból fizyczny i psychiczny ze strony powinno się wydawać osób, które z automatu obdarzają bezgraniczną i bezwarunkową miłością. Koszmar, który zostawia piętno na całe życie. Dodatkowo zderzyły się też z niezrozumieniem otoczenia, rówieśników, osób dorosłych, ale przede wszystkim stawały się łatwym celem dla zwyrodnialców, zapomniane, nic nie znaczące dla nikogo niewinne istotki. Straszne to mało powiedziane, ta książka nigdy nie wyjdzie mi z głowy. Emocje, które czułam przy czytaniu nie uleciały, są dalej i już zostaną. Ten świat jest tak niesprawiedliwy, obdarza aniołkami tych, którzy ich nie chcą, obdarza ludzi tak prymitywnych wyzutych z człowieczeństwa.
Serce mi pękało przy czytaniu, musiałam odkładać co rusz. Bardzo ciężka, bardzo potrzebna. To apel aby nie odwracać wzroku, aby reagować. Ze względu na tematykę - obciążająca i mocna, napisana przez czynnego policjanta, który zapewne nie jedno widział już w swoim życiu, dlatego tak bardzo przeraża, bo to fikcja za którą stoi rzeczywistość. Chylę czoła dla wszystkich funkcjonariuszy, którzy nie zostali odarci z empatii mierząc się z takim okrucieństwem, że nie odziali się w gruboskórność dla swojego zdrowia psychicznego, że znaleźli inne ujście dla tylu skrajnych emocji.
Witajcie Kochani. Ostatnio miałam przyjemność brać udział w Booktourze zorganizowanym przez @pani.bookowska z książką pt. ,,Przestań, proszę" autorstwa @policjant_czytaipisze. W związku z tym zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią na jej temat.
W pustostanie za granicami miasta odnalezione zostają zwłoki ośmioletniej dziewczynki. Zbrodnia sama w sobie jest już szokująca ze względu na to iż dokonano jej na dziecku a fakt iż została ona znaleziona w nowych, czystych ubraniach oraz w delikatnym makijażu szokuje jeszcze bardziej . Śledztwo ma poprowadzić Florian Gaderla wraz ze swoją nową partnerką Zuzanną Macieszko. Jednak giną kolejne dzieci a Florian nie tylko musi walczyć z czasem aby dorwać mordercę ale także z własnymi demonami, które powracają do niego podczas tego śledztwa. A im dłużej prowadzą śledztwo tym bardziej jest ono zagmatwane i odkrywa coraz więcej mrocznych tajemnic.
Czy uda się złapać mordercę ? Kim okaże się bezwzględny zabójca dzieci? Jak z całą sprawą poradzi sobie Florian?
Ta książka nie należy ani do łatwych , ani do przyjemnych jednak wciąga już od pierwszych stron i ciężko się od niej oderwać. Pan Krystian porusza naprawdę trudny ale jakże ważny temat a mianowicie przemocy wobec dzieci. To jak każdego dnia cierpią w zaciszu swojego domu, gdzie powinny czuć się bezpiecznie a otrzymują tylko strach oraz cierpienie. Jak muszą walczyć o przetrwanie a czasami nawet o życie będąc krzywdzone przez najbliższe im osoby a mianowicie rodziców. A najgorsza w tym wszystkim jest obojętność osób, które widząc jaką krzywda się dzieje tym niewinnym istotom przechodzą obok niej obojętnie. Jednak mimo iż książka porusza tak trudny i bolesny temat, autor napisał ją z ogromną ilością empatii, dzięki czemu nie odrzuca ona czytelnika. Po przeczytaniu tej książki stwierdzam iż z przyjemnością sięgnę po pozostałe książki Pana Krystiana. Dziękuję bardzo za możliwość udziału w tym #booktourze.
"...bo brak sprzeciwu w takiej sytuacji i zgoda na krzywdę dziecka prowadzi do współwiny." 📖Florian Gaderla, podkomisarz w pionie kryminalnym zielonogórskiej policji i starsza posterunkowa Zuzanna Macieszko po anonimowym telefonie trafiają na miejsce morderstwa. Ofiarą jest 8-letnia Kamilka Wieczorek, dziewczynka z patologicznej rodziny. Zaskakującym jest fakt, że pomimo swojego trudnego dzieciństwa i zaniedbania ze strony rodziców, policjanci zastają ją pomalowaną, uczesaną oraz w nowych, czystych ubraniach. Z każdą chwilą śledztwo coraz bardziej się komplikuje i dodatkowo przywołuje demony przeszłości u podkomisarza Gaderli. A tymczasem giną kolejne dzieci...
👁️Czy zwyrodnialec zostanie złapany? 👁️Czy Florian w końcu wyzwoli się z pułapki traumatycznego dzieciństwa?
📖Od razu muszę przyznać, że dla mnie, jako matki trójki dzieci, przeczytanie tej książki było dużym wysiłkiem emocjonalnym. Przedmowa sprawiła, że łzy zakręciły mi się w oczach i poczułam ucisk żalu w piersi - czytałam z zapartym tchem, a jednocześnie bałam się tego co zaraz odkryję. 📖"Przestań, proszę" została podzielona na akcje rozgrywające się w przeszłości i są one jakoby wprowadzeniem do wydarzeń dziejących się tu i teraz. Jest to celowy zabieg mający wyjaśnić motywy, którymi kieruje się główny bogater. 📖Krystian Stolarz jest na tyle empatycznym człowiekiem, że na początku powieści podaje namiary na instytucje pomocowe co jest niezwykle ważne, ponieważ często ci najbardziej potrzebujący nie wiedzą gdzie się zgłosić. Autor jest nie tylko osobą współodczuwającą, ale również bardzo doświadczonym i skrupulatnym policjantem. Widać to w niezwykle realistycznych opisach scen przestępstw oraz procedur policyjnych. Jeśli chodzi o opis uczuć oraz odczuć głównego bohatera ma się wrażenie, że autor przelewa swoje własne wrażenia z pracy policjanta i wkłada je w usta Floriana Gaderli. 📖Pierwszy raz mam przyjemność zetknąć się z twórczością Krystiana Stolarza, ale w tym momencie jestem w pełni przekonana, że będę jego wierną fanką.
Cieszymy się, że jesteśmy świadkami tego, jak wspaniale rozwija się twórczość Krystiana Stolarza. I to nie tylko warsztatowo, lecz także pod względem coraz szerszego grona zdobywanych czytelników. “Przestań, proszę”, to kolejna dawka trudnych, ale znakomicie opisanych emocji. 🔥
Tym razem Autor na tapet wziął problem przem0cy domowej oraz wykorzystÿwania dzieci. Zamknięty w sobie, gruboskórny i mierzący się z własnymi demonami policjant kryminalny, Florian Gaderla, rozpoczyna prowadzenie sprawy m0rderstwa dziecka, a pomaga mu w tym Zuzanna Macieszko. Ta nie ma jeszcze doświadczenia w policji kryminalnej, a teraz musi poradzić sobie z emocjami, których wcześniej nie doświadczyła, i widokami, których nikt z nas nie chciałby oglądać. Zagadka jest o tyle intrygująca, że zam0rdowane dziecko zostaje odkryte w pełnym makijażu i starannym ubraniu, co daje policjantom pewne wskazówki co do sprawcy. Jednocześnie dochodzi do kolejnych, mrocznych incydentów, i sprawy zaczynają się coraz bardziej komplikować. 😮
Dwutorowa narracja daje nam perspektywę na czas, gdy prowadzone jest dochodzenie, a także na przeszłość, która w pewnym momencie zręcznie łączy się z teraźniejszością. Jeżeli nie macie mocnych nerwów, zwłaszcza jeśli chodzi o krzÿwdę dzieci, to lepiej nie bierzcie się za tę książkę. A jeśli to zrobicie, szykujcie się na dużo trudnych emocji, brütalne zbr0dnie i mrok - coś, co pewnie część z Was zna już z poprzednich książek Krystiana. Jak zawsze u tego Autora, prywatne życie policjantów: ich wewnętrzne walki, problemy rodzinne czy tajemnice z przeszłości, są równie ważne, co główna fabuła. To pokazuje, mówiąc krótko, że policjant też człowiek, o czym Krystian sam doskonale wie. Jego doświadczenie w policji pomaga mu tworzyć tak poruszające historie jak ta najnowsza, a poruszają one tym bardziej, że zdajemy sobie sprawę z ich ogromnej autentyczności. W tej książce Krystian pokazuje, jak wiele rodzin zmaga się z przem0cą domową i samoböjstwami młodych, o czym można nie wiedzieć, funkcjonując w swojej bańce. Książka miażdży, przygotujcie się na to. 🖤
Wiedziałam, że to kryminał, opis jednak nie był mnie w stanie przygotować do tej lektury. Dostajemy nie tylko świetny kryminał, ale podróż przez ocean bólu. I nie tylko dzieci, ale również dorosłych, którzy kiedyś byli podobnymi dzieciakami. Florian i Zuzanna to partnerzy jakby zupełnie niedobrani. On zamknięty w sobie, gburowaty. Ona świerzynka, trochę taki promyk słońca w tej historii. Ale są na wskroś prawdziwi. Narracja trzecioosobowa prowadzi nas przez punkt widzenia każdego z bohaterów. Dzięki temu możemy zrozumieć ich motywy, rozterki i motywacje. Chociaż najlepsze zostaje na koniec. I nie ukrywam, rozwiązanie kwestii kto zabija, nie zaskoczyło mnie. Ale cała otoczka, historia poboczna, wbiła mnie w fotel. I niestety nie sposób nie zrozumieć cierpienia mordercy i mimo wszystko mu współczuć...
Szczerze? Studiowałam pracę socjalną, miałam praktyki m.in. w domu dziecka, ale nikt nigdy nie powiedział nam jak dziurawe jest nasze prawo, jak bardzo system nie funkcjonuje prawidłowo. To przez co przechodzimy czytając kolejne strony, otwiera oczy. I boli. Czytamy o przemocy domowej, tej cichej, codziennej, o której nikt nie mówi, dopóki nie wydarzy się tragedia, tak jak z głośną sprawą Kamilka. Dlaczego? Domyślam się, że nie chcemy o tym wiedzieć. Żyjemy we własnym świecie, nas to nie dotyczy, a że dziecko za ścianą znów płacze? Pewnie jest niestabilne, to bezstresowe wychowanie sprawia, że na każdą przeszkodę tak będzie reagować. Tłumaczymy to sobie, żeby tylko się nie zagłębiać, nie interesować. A Twoje dziecko? Czy dajesz mu siebie? Czy uczysz empatii, odpowiedzialności za swoje zachowania i słowa? Bo rówieśnicy mogą ranić równie mocno, co patologiczni rodzice. Rozejrzyj się wokół siebie. Zainteresuj. Porozmawiaj. Może tylko tyle potrzeba, aby czyjeś życie, dzieciństwo było lepsze. Książkę polecam każdemu. A zwłaszcza wszystkim rodzicom, pedagogom i osobom decyzyjnym o naszym prawie. Na pewno jeden z najlepszych kryminałów jakie czytałam. Dla mnie 9/10
Krystian Stolarz powraca z nową powieścią, która dotyka niezwykle bolesnego tematu i testuje moją odporność emocjonalną do granic.
Osią fabularną powieści jest sprawa ginących dzieci, a sceneria i rytuały towarzyszące temu zwyrodnialstwu przyprawiają zarówno o mdłości jak i czysty gniew. Duet śledczych badając sprawę, dochodzi do wniosków, że sprawa nie jest tak prosta jak przypuszczali, a patologiczna obsesja nie jest głównym motywem.
Głównymi bohaterami powieści są Florian Gaderla i Zuzanna Macieszko. Gardela to twardziel, który pod pancerzem codzienności skrywa ukryte rany, bardzo podobało mi się poznawanie go, ponieważ stopniowe ukazywanie jego obrazu zmieniało moją ocenę tej postaci. Macieszko jest młodą funkcjonariuszką zbudowaną na ideałach, popełniającą błędy jednak nigdy nie chowa głowy w piasek przed ich konsekwencjami. Jej podejście do sprawy jest bardzo dobrym kontrapunktem do spojrzenia na nią przez Floriana, co powoduje, że postacie się uzupełniają i obopólnie ewoluują.
Powieść jest trudna, jednak nie konstrukcyjnie a tematycznie, autor dotyka zagadnień przemocy domowej, cierpienia dzieci, dziedziczonej pokoleniami traumy. Stolarz bardzo plastycznie ukazuje, co w człowieku może wykiełkować z zasianego w nim cierpienia. Dla mnie ta książka ma też funkcje pewnej przestrogi przed obojętnością, przed pozostawaniem biernym na otrzymywane sygnały alarmowe wokół siebie.
Stolarz stworzył powieść mocną i potrzebną, ona powoduje dyskomfort podczas czytania, ale dla mnie czytanie o takich problemach właśnie dyskomfort powinno powodować. Znakomicie przemyślana intryga, której finał, chociaż może nieco gorzki to prawdziwy.
Najnowsza książka Krystiana Stolarza to nie jest kryminał w wersji soft. Nic tu nie jest miłe, kolorowe, ani przyjemne. To szara rzeczywistość pełna drastycznych, brutalnych scen i poruszających, chwytających za serce momentów.
Historia stworzona przez Autora jest wielowątkowa, ale wszystkie zarysowane wątki poboczne nie powodują chaosu i finalnie splatają się w jeden spójny supeł.
"Przestań, proszę" to żywy, wręcz ściągnięty z rzeczywistości obraz prz3mocy domowej, alkoholizmu panującego wśród polskich rodzin, cierpienia najmłodszych, niewinnych istot. Takie książki czyta się najtrudniej. Po historiach takich jak ta, czujemy się przeczołgani, sponiewierani, zdruzgotani.
Autor nie bawi się w pół środki, nie owija w bawełnę, stawia na mocny i jednoznaczny przekaz. Na przykładzie śledczego Floriana Gaderli uświadamia nam również jak ciężką pracę muszą podjąć policjanci przy sprawach takich jak gwałty na nieletnich czy wspomniana już prz3moc domowa. Często walczą oni nie tylko z własnymi demonami czy słabszymi stronami, ale i z ograniczeniami systemu, z polskim prawem, które momentami wydaje się chronić oprawców.
Ta książka mocno uderza w psychikę czytelnika, wzbudza całą masę emocji, od złości, bezsilności, niedowierzania, do smutku i współczucia. Sama historia choć jest bolesna i chwytająca za serce, to naprawdę wciąga, angażuje i nie daje o sobie zapomnieć.
"Przestań, proszę" to bezpardonowa, wartościowa i potrzebna pozycja z jasnym przekazem. Słuchaj. Otwórz oczy. Reaguj. Zgłaszaj aż do skutku.
W moim odczuciu to najlepsza książka Krystiana Stolarza. Polecam ogromnie, ale i ostrzegam, że to nie jest historia dla ludzi wrażliwych i o słabych nerwach.
„ Przestań proszę” , najnowsza książka Krystiana Stolarza., książka która przyciągała mnie jak magnes. Zapowiadana jako mroczna i drastyczna, wywołująca skrajne emocje. I taka jest. Bo zbrodnie na tych najmłodszych, na tych niewinnych, nie mogą budzić żadnych innych emocji. Myślę, że każdy kto słyszał o sprawie Kamilka to czuł. Przerażenie, oburzenie, ból, żal i niedowierzanie, że można dopuścić się takichj czynów wobec dziecka. Autor zawarł w książce chyba wszystkie możliwe scenariusze, zarówno przemocy jak i ludzkich zachowań. Pokazał i tych co widzą i „się nie wtrącają”, tych co coś próbują zrobić, ale też tych którzy są zdeterminowani pomóc i to pomóc skutecznie. Niestety, szczerze, mam wrażenie że nawet działania tych ostatnich nie mogą przynieść szczęśliwego zakończenia, bo zderzają się oni z murem w postaci zasad, prawa, ale też blokady postronie samych ofiar. W książce zostaje brutalnie pozakazana nam prawda, że w tym starciu przegrywamy jako ludzie, jako społeczeństwo, jako państwo. Ale to nie jest i nie może być wymówką aby przestać. Przeciwnie. Trzeba dalej próbować. Trzeba wyjść ze strefy komfortu i wtrącić się. Zacząć reagować na ludzką krzywdę. I lepiej 10 razy wyolbrzymić problem niż raz go zignorować. Ciężko napisać coś bez spoilerowania. To trzeba poprostu przeczytać. Jak lekturę obowiązkową w szkole. Przeczytać i otworzyć oczy na to co się dzieje wokół nas. Zrozumieć, że wielokrotnie nasze zachowanie wobec dzieci nie tylko działa tu i teraz, ale definiuje je również jako dorosłych. I oni staną się albo naszym przeciwieństwem, albo naszą kopią.
Czy uda się odkryć, kto stoi za morderstwami dzieci? Florian Gaderla wraz z Zuzanną Macieszko dostają sprawę, która przeraziła policję. Znajdowane jest coraz więcej ciał dzieci. Dodatkowo ofiary łączy jedna rzecz. Doświadczyły przemocy domowej. Była to mroczna i przerażająca książka. Porusza ona bardzo trudny temat, który niestety jest wśród nas. Krzywdę dzieci. Kilkakrotnie musiałam odłożyć lekturę i zrobić sobie przerwę. Autor bardzo dobrze napisał wszystkie sceny, co powodowało, że stawały się one wręcz realne. Dochodzenie również było opisane spójnie i bardzo podobało mi się to, że pomału czytelnik dostawał informacje, myśląc, że przybliżą go one do rozwiązania. Jednak zakończenie było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Spodobali mi się również główni bohaterowie. Bardzo polubiłam Floriana. Świetnie poradził sobie z tym niesamowicie delikatnym tematem. Zuzanna momentami była irytująca, ale jej duet z kryminalnym był naprawdę świetny. Była to książka niesamowicie ciężka, ale niestety prawdziwa. Po jej zakończeniu mam wiele przemyśleń, ale jedno z nich zostanie ze mną na zawsze. Jeżeli widzimy, że coś jest nie tak, reagujmy. Zanim będzie za późno.
[ współpraca reklamowa z @proszynski_wydawnictwo @proszynski.emocje ]
wszystko, czego bym chciał to, żeby nie krzyczeli wszystko swoje bym dał po to, by mnie ujrzeli
wszystko, o czym marzę to, żeby nie bolało wszystko z serca wymarzę ono miłości nie znało
przecież tylko dzieckiem jestem drżącym, słabym, niewinnym do snu utulony cierpienia gestem smutnym, odrzuconym, bezsilnym
a teraz przestań, proszę! nie krzywdź mnie, nie rań a teraz przestań, proszę! nie bij mnie, nie rań
wszystko, czego chciałem to, żeby mnie nie było wszystko, czym zadrżałem to, żeby się skończyło
we mnie dziś tylko wspomnienie przed oczami obrazy złych dni we mnie już tylko marzenie i ból, który wciąż mi się śni
W mroku czterech ścian skryła się tragedia. Wynurzyła się z głosu brzmiącego alkoholem i dłoni, która dawała ból. To tragedia dzieci. Wyciszona. Schowana. Tylko w ich sercach zalegająca. Nic więcej niż ból. Nic mniej niż cierpienie. I dziecięca łza na policzku. Siniak na ciele. Dotyk brudny. I zadra na duszy. W mroku czterech ścian rodziło się zło. I miało za nic dziecka krzyk o ratunek. Ograbiło z beztroski i radości życia. A dziecięce serce pękało. Za każdym razem. Mocniej. Bardziej. Głębiej. Tato, mamo, dlaczego?
W nim coś mieszkało. To tamte krzywdy. Z dziecięcych lat przygarnięte. Przyklejone do duszy. Teraz się ukrywa za skorupą. Cichy jest. W sobie zamknięty. Ponury śledczy. Lecz determinacji pełen. By uratować dziecko, którym sam kiedyś był. By pamięć o skrzywdzonych dzieciach nie została zapomniana. By nie pozwolić demonom wypłynąć. Bo przez te drzwi zamknięte w duszy nie miały się wydostać. A jednak wydobyły się. I rozpanoszyły w sercu.
„Przestań, proszę" to w mojej ocenie najlepsza książka autora. Dojrzała emocjonalnie. Dojrzała w słowie pisanym. Będąca głosem rozpaczy. Wołaniem o pomoc. I nieopisanym dziecięcym cierpieniem. Jest tutaj głębia emocji. Hołd oddany dzieciom, które były lub są ofiarami przemocy domowej. Są myśli najsmutniejsze i przejmujące. I łzy, których nie sposób zatrzymać. Mocno polecam.
Rewelacja. Ciężki i duszny klimat, zawiła i wciągająca sprawa kryminalna oraz postać głównego kryminalnego to trzy składowe świetnego tytułu. Historia w połączeniu z retrospekcją z dzieciństwa idealnie buduje klimat i z każdym przeczytanym wersem chce się czytać więcej, dłużej, aby tylko zobaczyć rozwinięcie poszczególnych wątków. A tych mamy kilka - główna sprawa, problemy z przeszłości naszego kryminalnego, gangsterskie spotkania, miłosne zauroczenie posterunkowej oraz umysł szaleńca w postaci głównego złego. Wszystko prowadzące do spójnego zakończenia kryminalnego śledztwa dot. morderstwa dziecka.
Jednak nie to gra tu moim zdaniem główną rolę, tylko postać naszego śledczego. Zmęczonego, przeczołganego przez życie człowieka z problemami natury psychicznej, które odcięły go całkowicie od społeczeństwa. Nielubiany odludek z ciętym językiem, ale bardzo dobry śledczy. Jak ktoś od razu ma przed oczami postać Brudnego z pewnej serii książek to można powiedzieć, że to jego idealny odpowiednik. W samej książce jest zresztą malutkie nawiązanie do Brudnego, więc można założyć skąd autor czerpał część inspiracji.
Dla mnie rewelacja, która chętnie zobaczyłbym ponownie w postaci kontynuacji, a najlepiej kilku :)
Zjecie mnie xD ale trudno. wszystkich fanów przepraszam, ale mi się ta książka nie podobała w sensie: jest OK ⭐️ 3/5 ⭐️ mój wniosek: powieść zbudowana na 'szokowaniu', ze szczątkową fabułą... żeby być naprawdę dobrą dla mnie, chciałabym żeby to była powieść zbudowana na potężnej fabule i do tego szokowała. Wtedy osiągnęłaby to, co autor twierdzi, że zamierzał. A tak to jest szokująco, i tyle. Ogólnie czyta się dobrze i szybko, nie przywiązujemy się do bohaterów bo zasadniczo jest tak tajemniczo, że nic o nich nie wiemy tak długo, że mi przestało zależeć. I niestety zgadłam winnego zbyt szybko 👀
REAGUJ tak w jednym słowem można zrecenzować tą pozycję Książka rewelacyjna. Dającą do myślenia i zastanowienia się nad otaczającym światem. A raczej and otaczającymi nas sąsiadami. Dającą w rękę pochodnie aby stopić lodowata znieczulicę i nakazująca reagować. REAGOWAĆ bo najmniejsza choćby reakcja może zapobiec temu aby autor nie wspominał o niej w swojej książce "Przestań proszę"
Florian Gaderla, to zielonogórski kryminalny, oddający się swojej pracy w pełni, nieustępliwy służbista. Współpracownicy mają go za gbura, gdyż stroni od ich towarzystwa, niczym prawdziwy outsider. Florian zdaje się gardzić całym społeczeństwem, jak przystało na osobę, która w swoim życiu widziała zbyt wiele zła płynącego z ludzkich serc, jednakże delikatne i wrażliwe wnętrze pozostawia tylko dla wybranych, nie pozostając obojętnym na cierpienie bezbronnych istot.
W okolicy dochodzi do brutalnych zajść z udziałem nieletnich. Zaginięcia, samobójstw@, domniemane m0rderstwa. Gdy w zielonogórskim pustostanie zostaje odnalezione ciało małej dziewczynki, przed Florianem otworzą się drzwi do przeszłości, w której doszło do wielu przykrych zdarzeń. Bohater będzie zmuszony na powrót zmierzyć się z własnymi demonami, oraz rozdrapać niezabliźnione na duszy rany.
Historia spisana piórem Krystiana jest niezwykle ujmująca. Poruszająca. Wzbudzająca ogrom smutku i wywołująca lawinę cierpienia. Czytałam ją dwukrotnie i za każdym razem przeżywałam ten koszmar na nowo. Dwutorowa narracja, opisująca z jednej strony wydarzenia teraźniejsze, a z drugiej powracająca do bolesnych dziecięcych wspomnień, jest niesamowicie rozdzierająca. Ciężko czyta się o krzywdach, które dotyczą bezbronnych dzieci, które powinniśmy otoczyć aureolą zaufania i bezpieczeństwa, dbać o nie i poświęcać całą swoją energię i cierpliwość, by wyrosły na pewne siebie osoby. Wychowywać w ciepłym domu, z pełnymi brzuszkami i uśmiechniętymi buziami, by zadowolone kroczyły przez życie, niczym w bańce utkanej z miłości.
Niestety, "Przestań, proszę", to powieść odzierająca ze złudzeń, otwierająca przed czytelnikiem najgorsze prawdy o realiach, w których dorastają nieletni. Znieczuleni cugiem alkoholowym rodzice, niezdający sobie sprawy z tego, gdzie i z kim spędza czas ich potomek. Nieinteresujący się tym, czy dziecko jest głodne, czy nie widziało jedzenia od wielu godzin. Uderzająca jest ta niesprawiedliwość, której dzieci rodzin patologicznych muszą doświadczać każdego dnia, będąc pominiętymi w szkole przez rodzicielskie zaniedbania. Brudne ubrania, nieprzyjemny zapach, a nawet oznaki przemocy fizycznej...
Krystian Stolarz przedstawia okropny obraz społeczeństwa, który odziera ze złudzeń i pozostawia z poczuciem niegasnącego smutku. Nie da się zapomnieć obrazów widniejących na kartach tej powieści kryminalnej, a fakt, iż autor jest policjantem nadaje jej wyraźnej autentyczności. Niektóre sceny pozostawią Wasze serca rozdarte już na zawsze, ale chciałabym byście po nią sięgnęli, gdyż stanowi ona ważny głos w sprawie cierpienia dzieci i nawołuje do działania. Nie bądźmy bierni, interweniujmy, wspierajmy.
Narracyjnie autor wspiął się na wyżyny pisarskie - ma niezwykle plastyczne pióro, którym kreśli sprawnie rozwijającą się, wartką akcję, angażująca od samego początku, aż do ostatnich zdań. Wykreował fenomenalną aurę niepewności, w której główny bohater zrzuca swoje emocjonalne warstwy, by dopiero przy samym końcu odkryć się przed nami w pełni. Niesamowicie złożone i barwne główne postaci, niepozbawione wad, ale i emanujące charyzmą. Każda z nich jest wyjątkowa i pozostanie w czytelniczej pamięci. Wisienką na torcie jest tutaj nie tylko niespodziewany zwrot akcji, ważne przesłanie i ogólny zarys fabularny, ale widowiskowy finał, pozostawiający z gulą w gardle na bardzo, bardzo długo...