Jump to ratings and reviews
Rate this book

Polska na prochach

Rate this book
W Stanach Zjednoczonych epidemia uzależnień od leków przerodziła się w poważny kryzys, o którym mówi dziś cały świat. A co się dzieje w Polsce? Choć skala problemu jest inna, to mechanizmy bywają zatrważająco podobne. Nadużywanie pigułek i uzależnienie od leków nie musi zaczynać się od czarnego rynku. Wystarczą leki dostępne w aptekach, na receptę lub nie, a nawet suplementy diety przyjmowane bezmyślnie, często w kombinacjach, które mogą okazać się toksyczne.

Autor zagląda za kulisy polskiej farmakologii. Opisuje szkodliwe skutki nieodpowiedzialnego samoleczenia, nadużywania antybiotyków czy stosowania leków niezgodnie z ich przeznaczeniem, ale za to w zgodzie z trendami lansowanymi przez celebrytów. Pokazuje zatrważające dane. Rozmawia z lekarzami, farmaceutami i pacjentami, by ustalić, dlaczego w Polsce tak łatwo ulegamy chęci sięgnięcia po tabletkę.

Polska na prochach to ostrzeżenie i wezwanie do działania, bo jeśli nie wyciągniemy wniosków z doświadczeń innych krajów – jak Stany Zjednoczone – może nas spotkać taki sam los.

328 pages, Paperback

First published April 8, 2025

3 people are currently reading
93 people want to read

About the author

Arkadiusz Lorenc

8 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
4 (5%)
4 stars
26 (38%)
3 stars
30 (44%)
2 stars
6 (8%)
1 star
2 (2%)
Displaying 1 - 9 of 9 reviews
36 reviews
April 19, 2025
Książka bardzo mierna mimo że porusza wiele ciekawych tematów. Tematy są przedstawione dość pobieżnie, wypowiedzi ekspertów są wzięte z innych wywiadów ( nie powstały dla tej książki).
Jest dosyć chaotycznie napisana i bez polotu pisarskiego.
Profile Image for place.between.pages.
108 reviews1 follower
April 16, 2025
4 ⭐

📚 Współpraca barterowa z Wydawnictwem Prószynki i S-ka

[PL] W swoim najnowszym reportażu Arkadiusz Lorenc porusza niewdzięczny temat zdrowia, leków i sposobów leczenia, w którym szczególnie w ostatnich latach Polacy mają do powiedzenia naprawdę wiele mimo braku adekwatnego wykształcenia. Bo choć znajdą się tacy, którzy uważają, że nic im nie pomoże, to po drugiej stronie barykady znajdują się ci, którzy uważają, że są mądrzejsi od osób pracujących w zawodach związanych z ochroną zdrowia.

Jak wspomina sam autor, źródłem inspiracji do napisania kolejnego reportażu był ten opublikowany w zeszłym roku, traktujący o zaburzeniach lękowych. Tym samym “Polskę na prochach” rozpoczyna rozdział odnoszący się do leczenia zaburzeń psychicznym. Dalej mowa między innmi o leku szczególnie modnym wśród gwiazd w przeciągu ostatnich kilku miesięcy, zawodach farmaceuty i przedstawiciela farmaceutycznego (medycznego również), uzależnieniu od leków oraz lekach dostępnych bez recepty. Autor umiejętnie wplata do opowieści bolączki systemu polskiej ochrony zdrowia, przed częścią których ostrzegają lekarza lub częściowo są ich przyczyną. Nie ocenia, po której stronie leży wina; pokreśla raczej, że zarówno pacjencji jak i lekarze mają swoje za uszami. To, co dodatkowo przykuło moją uwagę to obiektywne podkreślenie między wierszami, że leki nie są złe, nawet jeśli niektóre doprowadzają do uzależnień. Wręcz przeciwnie, autor podkreśla, że leki są istotne, bo zostały stworzone po to, by pomagały. Jednak aby tak się działo, muszą być wydawane, a następnie przyjmowane z zachowaniem (zdrowego) rozsądku.

Mimo niełatwego tematu, reportaż napisany jest przystępnym, zrozumiałym dla ogółu językiem, choć zawiera mnóstwo odwołań, a jego bibliografia nie należy do najkrótszych. Cenię to sobie w twórczości pana Arkadiusza, tak jak zresztą jego styl pisania, który sprawia, że książka zostaje przeze mnie pochłonięta, a nie przeczytana. Jednak w tej lekturze, w przeciwieństwie do “Lękowych”, czegoś mi brakowało. Być może było w tej historii niekiedy za mało Polski, a za dużo koncentracji na innych obszarach. Może to kwestia skoncentrowanej formy, w jakiej ujęte zostały poszczególne wątki. Zostało powiedziane wiele, ale wydaje mi się, że można było wycisnąć z tego tematu nieco więcej, o ile były na to możliwości. Mimo tych niewielkich minusów uważam, że zdecydowanie warto jest sięgnąć po ten reportaż w ramach chociażby czystej ciekawości, bowiem każdy z nas miał lub będzie mieć prędzej czy później do czynienia z jakimś rodzajem leków.
Profile Image for Michał Wojciechowski.
44 reviews
May 13, 2025
Bardzo POPULARNO-naukowa, za malo wglebienia sie w szczegoly, dla nieobeznanej babci w sam raz
Profile Image for Przemysław Kuć.
82 reviews4 followers
April 13, 2025
Bardzo ciekawy wgląd w zjawisko, o którym mówią (prawie?) wszyscy w prywatnych rozmowach, ale brakuje realnej rozmowy w publicznym dyskursie. Wydaje mi się, że paradoksalnie najciekawszym jest wątek Ozempicu i niedoborów tego leku dla tych, którzy naprawdę go potrzebują - bo pięknie odbija egoizm naszych czasów. Przypomina się skandaliczna - i nadal emitowana w Polsce - reklama pewnego leku, który bezwstydnie reklamuje się jako załatwiający chudnięcie jako „efekt uboczny przy leczeniu wątroby, który są w stanie zaakceptować”.
Profile Image for mommy_and_books.
1,417 reviews34 followers
April 25, 2025
" [...] Mając zdrowie za nic, łykamy tabletki na potęgę. [...]"

Większość z nas w mniejszym lub większym stopniu jest uzależniona od przyjmowania lekarstw. Lekko zaboli główka, to od razu bierzemy paracetamol lub ibuprofen. Gdy ból nie przechodzi, sięgamy po mocniejsze środki. Mając lęki lub depresję często łykamy tabletki, które przy dłuższym stosowaniu uzależniają, a ich odstawienie nie jest wcale takie proste. Oprócz tego bierzemy witaminy i inne suplementy, często kupowane z niewiadomego źródła. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czy można łączyć ze sobą tabletki, które przyjmujecie? Najgorsze jest, to gdy ludzie przyjmują benzodiazepiny bez skonsultowania tego ze specjalistą.
Warto przeczytać reportaż Arkadiusza Lorenca pod tytułem "Polska na prochach". Poznacie tutaj między innymi kilka historii o uzależnionych od lekarstw osobach, dowiecie się o leku, który ma pomóc chorym, a ludzie wykorzystują go do odchudzania. Odbierając przy tym nadzieję na lepsze życie dla chorych. Szkoda, że to nie jest sprawdzane.
W Polsce lekarze wierzą w moc syropów np. na kaszel. W UK nie rekomendują tego.
Autor zwrócił również uwagę na temat teleporad. Uważa to za kompletną bzdurę. W ten sposób łatwo wyłudzić recepty. To idealnie działa w UK. Trzeba wiedzieć, co powiedzieć lekarzowi, żeby uzyskać np. antybiotyk. Nie rozumiem, jak można przepisać dziecku antybiotyk, nie osłuchując go, tylko na podstawie informacji, które podają rodzice. W UK to jest bardzo proste. Nie ma czasu dla pacjentów. Rozmowa przez telefon zajmuje max. 5 minut.
Wracając do książki, autor napisał ją językiem zrozumiałym dla czytelnika. Dałam radę przeczytać ją w ciągu jednego dnia, ponieważ interesuję się tym tematem. Arkadiusz Lorenc idealnie trafił w punkt. Dobrze wszystko wyjaśnił. Dzięki niemu mam ochotę przejrzeć całą moją apteczkę. Kiedyś brałam tabletki na lęk. Nie czułam, że mi pomagają. Nie posłuchałam lekarza, że trzeba je odstawiać powoli. Odstawiłam je od razu i miałam przeboje. Przez dwa tygodnie kiedy poruszałam głową, obraz mi się przesuwał. Czułam się jak w matrixie. Nie poddałam się i nie sięgnęłam po kolejną tabletkę. Jak radzi autor — słuchajcie lekarzy (o ile są dobrzy). Nie lubię lekarzy, którzy sprawdzają w internecie, co ci może dolegać. Z takim w swoim życiu już się spotkałam, zwłaszcza tutaj w UK.
Zgadzam się, z tym, że pacjent powinien mieć jednego lekarza, który zna się na jego historii choroby. Wtedy może dobrać odpowiednie leki i pacjenta wyleczyć. Częsta zmiana lekarza nie sprzyja jego powrotowi do zdrowia.
W tym reportażu zaskoczył mnie fakt, jak ludzie kombinują, żeby zdobyć receptę na wymarzony lek.
Znalazły się tutaj również informacje dotyczące między innymi farmaceutów.
Moim zdaniem warto przeczytać ten reportaż. Może dzięki Arkadiuszowi Lorencowi Polska i świat zredukuje masowego zażywania leków lub chociaż sprawdzi, czy przyjmowane przez niego leki wzajemnie się nie wykluczają.
Oglądając reklamy w telewizji, można dojść do wniosku, że powinniśmy brać tabletki na wszystko, poczynając od bólu palca u stopy, kończąc na poroście włosów. Moim zdaniem lekarstwa i suplementy diety nie powinny być reklamowane. Każdy człowiek, który ma problem, powinien udać się do apteki i tam poprosić o poradę farmaceuty lub po prostu udać się do lekarza. Reklamy ogłupiają człowieka, a firmy farmaceutyczne na tym zarabiają.
Jeżeli cenicie swoje zdrowie i nie jesteście obojętni na leki,  to śmiało sięgnijcie po reportaż Arkadiusza Lorenca "Polska na prochach".
Profile Image for Etylomorfinka.
74 reviews1 follower
April 24, 2025
W “Polsce na prochach” znajdziecie takie tematy jak: nadużywanie leków przeciwlękowych i nasennych oraz antybiotyków, cudowne zastrzyki na odchudzanie, kwestię suplementów diety, reklamowanie aptek i leków oraz co nieco o opiece farmaceutycznej. Autor podchodzi do tematu rzetelnie i nie naskakuje w książce na lekarzy, pacjentów czy farmaceutów. Podkreśla błędy popełniane przez te grupy, jednak nikogo nie osądza, jest w tym wszystkim subiektywny. Podobało mi się, że leki nie są przedstawione jako największe zło, one są potrzebne, ale trzeba je przyjmować zgodnie z zasadami i z głową.

W książce padło stwierdzenie, że chcemy tabletki, która pomoże tu i teraz, od razu, co przy terapii zaburzeń lękowych czy depresji nie zawsze jest możliwe, czy też bezpieczne. Zamiast pomyśleć o przyczynie danej choroby, czy nawet zwykłego bólu głowy, chcemy tylko by ten ból ustał, więc sięgamy po lek.

W "Polsce na prochach" bywały momenty rozśmieszające (benzobabcie), ale też historie które zasmucały. Spora część tego dzieła opiera się na benzodiazepinach i według mnie jest tego za dużo w stosunku do innych tematów. Dla mnie, jako osoby posiadającej wykształcenie farmaceutyczne, książka była łatwa w odbiorze i niewiele rzeczy mnie zaskoczyło. Jednak uważam, że dla osób nie posiadających rozwiniętej wiedzy na temat leków, autor w przystępny sposób omawia medykamenty i ich mechanizmy działania, tak by każdy zrozumiał tę treść. Za dużo było powtarzania niektórych treści, tych samych informacji, a za mało rozwinięcia innych tematów. Według mnie książka miała potencjał, którego nie wykorzystano do końca, miałam wrażenie, że niektóre rozdziały były urywane w środku, a można było pociągnąć temat. Zakończenie też nie przypadło mi do gustu, wywiad został ucięty w bardzo ciekawym momencie, temat mógł zostać jeszcze pociągnięty.

Dowiedziałam się, dzięki tej książce, że semaglutyd (popularny Ozempic), ktoś promuje do leczenia zaburzeń psychicznych. Co ciekawe w Internecie znalazłam więcej informacji, że stosowanie tego preparatu może pogłębiać np. depresję niż ją leczyć. Kolejną ciekawostką, którą na dłużej zapamjętam jest fakt, iż w Polsce w 2022 roku na same suplementy diety wydano ponad 7 miliardów, natomiast na takie podstawowe produkty jak mleko, sery, czy woda mniej niż 5-7 miliardów. Szkoda, że autor nie pociągnął tematu nadużywania leków dalej, a także promowania niektórych szkodliwych metod przez influencerów i inne gwiazdy.

Polecam tę książkę każdemu, by uświadomić wszystkich, że Polska to kraj ludzi jedzących leki, a nie je przyjmujących. Problem nadużywania substancji dotyczy wielu osób w naszym kraju i trzeba uświadamiać społeczeństwo iż jest to naprawdę poważny temat.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem
Displaying 1 - 9 of 9 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.