🍪🍪 Biskwit to krótkie słowo, które skrywa w sobie ogromną wartość. Jeśli spojrzeć na nie z jednej strony, zaprowadzi was do świata ludzi zakochanych w ceramice – z ich perspektywy biskwit to jedynie półfabrykat, niedokończony produkt pozbawiony ceramicznej glazury. Ale jeśli poszukacie dalej, traficie na zupełnie inną definicję. Dla innych biskwit to małe, puszyste, łatwo kruszące się ciasteczko, przekładane bitą śmietaną i owocami. Zauważyliście już punkt wspólny? Obie te rzeczy przy mocniejszym dotyku kruszą się bez trudu… A co, jeśli spróbujemy do biskwitu porównać ludzi? Wtedy może się okazać, że trafimy na koreańską książkę, która wskoczy na pewną topkę roku – przynajmniej w moim osobistym rankingu. Ale! Jak zawsze, zacznijmy od początku.
🍪🍪 Głównym bohaterem tej niezwykłej opowieści jest Je-Seong – chłopak z pozoru zwyczajny, a jednak niosący na swoich barkach ciężar, którego nie udźwignęliby nawet dorośli. Cierpi na mizofonię i fonofobię, co oznacza, że nadwrażliwość na dźwięki rani go niemal fizycznie. Ale jego największą misją nie jest walka z własną przypadłością. To, co naprawdę go definiuje, to potrzeba dostrzegania tych, którzy zostali zepchnięci na margines, zapomniani, wymazani z codzienności. W świecie, gdzie tempo życia zjada empatię, Je-Seong chce przywracać ludziom widzialność. Tym, których nazwano biskwitami.
🍪🍪 Kim Sun Mi pisze o kruchości w sposób, który nie ocieka patosem, ale też nie ucieka od emocji. Jej język jest prosty, chwilami surowy, a jednocześnie przepełniony czułością. Autorka z ogromną delikatnością pokazuje, jak łatwo można kogoś złamać – słowem, spojrzeniem, obojętnością. Biskwity to ludzie, którzy już nie wierzą, że są warci czegokolwiek. Dzieci i dorośli, których nikt nie zauważa, bo przestali pasować do normy. A jednak każdy z nich niesie w sobie historię – pełną pęknięć, ale niepozbawioną światła.
🍪🍪 W książce porusza się nie tylko temat wykluczenia, ale też samotności, psychicznego bólu, niezrozumienia w rodzinie i braku akceptacji. Seon Mi nie boi się mówić o psychiatrii dziecięcej ani o tym, jak często najbliżsi zawodzą. Je-Seong słyszy, że jego miejsce jest tam – na oddziale, wśród innych. A mimo to wybiera wrażliwość zamiast ucieczki. To postać, która przypomina, że empatia nie zna wieku, a odwaga czasem nie polega na walce, tylko na trwaniu przy kimś, kto ledwo trzyma się w całości.
ㅤ
🍪🍪 Choć książka zaliczana jest do nurtu young adult, jej przekaz jest uniwersalny i trafia również do dorosłych. Bo kto z nas nie poczuł się kiedyś biskwitem? Kruchym, pomijanym, pozbawionym głosu? To opowieść, która – mimo swojej pozornej lekkości – zostawia po sobie emocjonalny ślad. Nie jest to lektura, którą się tylko czyta. To książka, którą się przeżywa, z którą się zostaje na dłużej. Biskwit. O ludziach kruchych jak ciastka to powieść o widzialności, o potrzebie obecności, o tym, jak łatwo kogoś zgnieść, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ale to też historia nadziei – że nawet najbardziej pokruszone ciasteczko można jeszcze ułożyć na talerzyku, że warto zatrzymać się choć na chwilę i spojrzeć uważniej. Być może właśnie tam, gdzie nikt nie patrzy, bije czyjeś małe, ciche serce.