Czy miłość potrafi nam pokazać, gdzie naprawdę jest nasze miejsce na ziemi?
Ryan Foster, gwiazda hokeja, po bolesnej porażce i kontuzji wraca do rodzinnego miasteczka, by odzyskać spokój i sprawność. Nie spodziewa się jednak, że los ponownie postawi na jego drodze Emmę – pierwszą miłość, której już raz pozwolił odejść.
Emma Turner od dawna stara się zapomnieć o przeszłości. Poświęca się pracy nauczycielki w Silverbrooke Harbor, unikając myśli o tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby… Aż do momentu, kiedy Ryan nagle pojawia się znów w jej życiu. Czy stara miłość rzeczywiście nie rdzewieje? A może dawne rany okażą się zbyt bolesne, by druga szansa stała się nowym początkiem?
„Where We Belong” to pełna emocji i czułości historia o uczuciu, które nie da o sobie zapomnieć.
Ewelina Nawara is a romance author, book lover, and storyteller at heart. Born in Kraków, Poland, she now calls Nottingham, UK, home, where she lives with her husband and two daughters. She is passionate about writing heartwarming love stories and brings emotions, dreams, and happily-ever-afters to life on every page.
When she’s not writing or lost in a good book, Ewelina enjoys baking, family board game nights, and getting creative with DIY projects. She's a devoted fan of Disney and Marvel. Music is her constant companion—she’s rarely seen without her headphones.
Znalazłam te książke przypadkowo przeglądając empika, zobaczyłam hokej i odpaliłam. Jest zdecydowanie za krótka, wszystko dzieje się strasznie szybko. Jaki charakter maja bohaterowie? Nie mam pojęcia, bo poza tym że szaleją za soba nic więcej się o nich nie dowiedziałam. Na końcu nagle pojawia się bohater, który jest podobno przyjacielem Ryana z drużyny, a dosłownie nigdy prędzej nie był wspomniany. Tak samo rzucony z dupy jego watek i siostry Ryana, nie ogarniam po co to tam było, cała ta akcja miała jakąś jedna stronę i totalnie nic nie wniosła. Zaręczyny głównej dwójki tez były totalnie z dupy, łapie że znają się od dawana ale kurde, ile razem byli? 3 tygodnie?
Z tego co widziałam na końcu, to nie jest pierwsza książka autorki, jak zakładałam, jest dosłownie napisana jak cos co czytałam w 2014 na wattpadzie pisane przez 15latki.
Plus taki, że w ebooku ma jakieś 170 str wiec zmarnowałam tylko około 2h życia na nią.
urocza i przyjemna, czyta sie ja na raz, ale to bohaterowie, ktorzy nie zapadaja w pamiec. jest bardzo krotka przez co brakowalo mi rozwiniecia praktycznie wszystkiego: bohaterow, ich zycia, wiezi, relacji. nie przypadl mi w 100% styl pisania autorki, dialogi czasem wychodzily bardzo nienaturalnie, przesadnie. przez jej dlugosc mysle ze moge ja polecic byscie wyrobili sobie wlasne zdanie, ale nie oczekujcie od niej zbyt wiele bo o samym hokeju jest tak naprawde tyle co nic
Uwielbiam książki o sportowcach. Książka przyjemna i miło się ją czytało. Historia trochę szybko się toczyła i brakowało tutaj rozwinięcia bo czułam się jakbym jechała wyścigówka, ale mimo to bardzo fajna historia.
„Where we belong”, Ewelina Nawara. Skusiłam się na hokejową nowelkę pewnej nocy i całkiem dobrze się bawiłam. Nie sposób też nie wspomnieć o przepięknej okładce, która skradła moje serce po całości.
Akcja skupiona jest tak naprawdę na jednym konkretnym celu i uważam, że wyszło to w porządku. Oczywiście czuję lekki niedosyt, bo nie zdążyłam tak mocno zżyć się z bohaterami i brakowało mi głębi w ich interakcji. Jednak rozumiem sam zamysł, jest to w końcu nowelka. Ma swoje mankamenty i podejrzewam, że nie wszystkim przypadnie do gustu, co jest całkowicie zrozumiałe. Akcja po prostu jest bardzo szybka i momentami ma się wrażenie „ale to już?”, „tak szybko?”.
Małe miasteczko to coś, co uwielbiam w powieściach. Naprawdę idzie odczuć ich klimat i wszystko wydaje się takie przyjemniejsze. Szkoda, że ten wątek nie został tak bardziej zagłębiony, bo małomiasteczkowy romans z motywem drugiej szansy ma naprawdę wiele potencjału.
Nie mówię, że opowieść była zła! Bawiłam się doskonale i przez te wszystkie strony z moich ust nie znikał ani na chwilę uśmiech. Emma i Ryan znają się już od wielu lat, ich decyzja o rozstaniu była podyktowana wspólnym dobrem. Jednak tutaj mamy świetnie pokazane, że walka z uczuciami, to jak walka z wiatrakami. Bardzo podobało mi się to, że bohaterowie mimo tylu lat, potrafili ze sobą w końcu porozmawiać i otworzyć się na nowe oraz nieznane, ale nie obyło się bez chwil zwątpień.
Zafascynowana jestem też siostrą Ryana, czyli Rylee. Pod koniec nowelki, zapragnęłam przeczytać też jej historię i pewnego hokeisty.
Jeżeli potrzebujesz książki comfort, która nie dłuży się przez niepotrzebnie rozciągnięte akcje sięgaj po where we belong! Romans drugiej szansy z motywem hokeja, dla wszystkich którzy lubią z książątka spędzić wieczór
Ta książka to strata czasu!! Wszystkich fanów książek ze sportem w tle przestrzegam że zanudzicie się przy tym tytule. Długo nie chciałam czytać tej książki bo już z opisu nie wydawała się powalająca ale okazała się jeszcze gorsza. Żeby przyspieszyć tą mękę puściłam audiobook i przepraszam lektorów ale dla mnie to było jak z IA. Mam wrażenie że dzieci pokazane w książce miały więcej charakteru niż główni bohaterowie. A o fabule mówiąc... tu nie da się nic powiedzieć bo nic się tam nie dzieje( chłopak dosłownie cały czas do niej przyjeżdża a potem są razem wow). Nie polecam👎
Widzę hokej i motyw drugiej szansy do tego w tle z małym miasteczkiem i nie potrzeba mi nic więcej
Jest kilka kwestii, które chętnie bym poznała dalej ale przy takim formacie wiadomo, że dostajemy esencję i nie bardzo jest przestrzeń na rozpisywanie się.
Była to przyjemna historia, pełna młodzieńczego uroku i głębokiego uczucia - jak widać przy prawdziwym uczuciu czas i rozłąka przestają mieć znaczenie
przyjemnie mi się czytało, ale bohaterowie nijacy, nic o nich nie wiem, oprócz tego, że lubią się nawzajem. Ich relacja też zdecydowanie za szybko się rozwinęła zwłaszcza, że bohaterka tak bardzo nie chciała znowu mieć złamanego serca... Zdecydowanie za krótka, żeby jakkolwiek zżyć się z bohaterami, ale ogólnie tragedii nie ma
Żenada, straszna żenada. Wszystko się działo za szybko jak dla mnie. Książka była dla mnie słuchana i czasami czułam taki cringe, teksty tam mnie momentami przerastały
Noooo... trochę średnia, na tyle że po niespełna miesiacu po przeczytaniu nic nie pamiętam. Krótka, sportowa, na szczęście nie przedłużana na sile. Tylko tyle, albo aż tyle. Dobre na jeden raz.
Cóż zacznę od tego że książka jest za krótka, ale przynajmniej nie byl to jakiś toksyczny typ czy bohaterka która była durną nastolatką. Nie mam dużo do powiedzenia o niej, pewnie zapomnę o niej