Parna czerwcowa noc. W odrestaurowanym dworku miejscowych notabli odbywają się długo oczekiwane zaręczyny ich syna Eryka z piękną, lecz osieroconą dziewczyną. Dom tonie w kwiatach, a szampan leje się strumieniami. Uroczystość zostaje przerwana tuż po północy. Narzeczona znika z posiadłości w tajemniczych okolicznościach. Na miejsce zostaje wezwana policyjna detektyw Julia Krawiec, której asystuje nowa ekscentryczna podopieczna, Michalina Bodnar. Początkowe podejrzenia policji, że narzeczona Eryka rozmyśliła się i w kontrowersyjny sposób zrezygnowała ze zbliżającego się ślubu, zostają szybko zweryfikowane. W miasteczku dochodzi bowiem do kolejnych incydentów, które Julia musi powiązać ze sprawą zaginionej dziewczyny. Tymczasem atmosfera w bogatym domu Kornatowskich staje się coraz bardziej napięta. Rodzina, której celem do tej pory było utrzymywanie wzorowego wizerunku, okazuje się daleka od ideału…
Bardziej podobała mi się pierwsza część, ale nie ujmuję nic drugiemu tomowi, bo naprawdę wciąga historia i oczywiście prywatne życie Pani Detektyw również. Aż tak, że przeżywa się wspólnie to co się dzieje w jej życiu, ale również to co dzieje się w sprawie kryminalnej.
Długo wydaje się,że to współczesna wersja "Trędowatej" - ofiarami są bowiem młode dziewczyny z klasy niższej, aspirujące do "wielkiego świata", jednocześnie, poza urodą, nic do niego nie wnoszące. Potem pojawia się wersja z ukraińskim szamanizmem (jakkolwiek dziwnie to brzmi). Ale to też mylny trop, bowiem za zbrodniami stoi... a to już sobie doczytajcie. Na minus: chaotyczny styl pisania autorki, do niektórych wątków powraca na końcu książki, wątek ukraiński również należałoby rozwinąć dla słabiej wtajemniczonych.
4/52 Ta książka opowiada o problemach bogatszej rodziny, która musiała podzielić się podczas trwania PRL-u oraz wielkiej chęci młodej biednej kobiety do stania się jednym z jej członków. Pierwsza część czarnej serii była bardzo wciągająca, w drugiej emocje lekko opadły. Całkiem dobrze się ją czytało, lecz często brakowało, widocznego w prawie całej poprzedniej książce, napięcia. Główna bohaterka borykała się ciągle z tymi samymi niekończącymi się, rodzinnymi problemami i w tych sprawach Julia Krawiec była bardzo przewidywalna. Jednak uważam, że szykuje się kolejny bardzo dobry polski autor kryminałów, który pochodzi z mojego ulubionego miasta Łomży, co mnie bardzo cieszy. To było moje trzecie podejście do przeczytania "Rajskich Ptaków", które skończyło się pomyślnie. Ranking książek przeczytanych w tym roku: 12p. "Weronika postanawia umrzeć", Paulo Coelho 10p. "Wotum nieufności", Remigiusz Mróz 8p. "Zabójcza Biel", Robert Galbraith 7p. "Rajskie Ptaki", Marta Zaborowska
Czyta się to jak przydługi Harlequin, tylko że bez seksu. Płaskie postacie, wieje nudą, język rozmarzonej pensjonarki - poprawny i rozmemłany do granic możliwości. Nieważne, czy przemawia szanowna pani śledcza, czy zakapior odsiadujący wyrok za ciężkie pobicie - zmiany tonu głosu nie uświadczysz, oboje wypowiadają się w stylu przewodniczącej kółka maryjnego. Co najgorsze, praca policji przedstawiona jest w sposób tak amatorski i nieprzekonujący, że czoło mi lekko zsiniało od ciągłego walenia się w głowę. Porzuciłam książkę w połowie, żałując, że nie zrobiłam tego wcześniej.
Dobrze napisana - wciągająca, a przy tym lekka, czyta się przyjemnie i z ciekawością, co będzie dalej. Jedna z ciekawszych propozycji wśród nowych polskich kryminałów. Warto przeczytać!