Nigdy nie jest za późno, aby zacząć na nowo i pokonać samego siebie. Wystarczy odważyć się każdego dnia pójść o jeden krok dalej, w puszczę. Stanisław Madej odnajduje w kościele zwłoki proboszcza. Nie może uwierzyć, że jego przyjaciel spadł z drabiny akurat w wieczór, gdy wreszcie zdecydował się udostępnić mu pełen osobistych zapisków egzemplarz książki Tomasza àKempis. Próbując rozwikłać zagadkę śmierci księdza, staje wobec pytań dotyczących własnego życia. Zaczyna wątpić, czy jego ucieczka z miasta i zamieszkanie w starym domku na skraju lasu miało sens. Niespodziewanie do jego rąk trafia pamiątka rodzinna, obraz przedstawiający rozbitka na brzegu morza. Czy to stare płótno przyniesie mu jakieś przesłanie? Czy okaże się kluczem do prawdziwego szczęścia?
Znakomita intryga kryminalna, przeplatająca się z wątkiem miłosnym, ubarwiona legendami i pełnymi humoru scenkami z polskiej wsi, jest jak zawsze dla Grzegorczyka tylko pretekstem do zajrzenia w głąb ludzkiej duszy.
Nieporadnie napisana istoryjka, z niewiarygodnym glownym bohaterem, 50-letnim mezczyzna zachowujacym sie, mowiacym i mu=yslacym jak naiwna i kochliwa nastolatka. Ogolnie ksiazka z gatuko "I am not going to get that time back", niestety.
Powiem tyle: masakra. Picie alkoholu co ok. 20-30 stron tak, jakby wszyscy w tej książce mieli z nim problem. Weźmy też pod uwagę to, że Stanisław (główny bohater) ma cukrzycę, gdzie raczej przy tej chorobie zaleca się uważać na napoje procentowe. Pod kryminał bym tego nie podpięła, bo jedynie na samym początku jest wspomniane o zabójstwie a kolejne rzeczy o tej sprawie zaczynają się na +/- 100 stronie. Główny bohater czasami zachowuje się jak, sama nie wiem, nastolatek. W dodatku, nie wiemy dokładnie, jak rozegrała się do końca ta sprawa. Kto i dlaczego zabił księdza.
"Głównym" wątkiem jest w jakimś stopniu religia chrześcijańska/katolicka, której – oczywiście według mnie – jest nadmiar. Nie mam nic do tej wiary, ale jak się mówi – wszystko z umiarem. Jako poboczny wątek lub dodatek do książki jeszcze bym jakoś zrozumiała. Przez ostatnie niecałe 200 stron męczyłam się strasznie z czytaniem.. mimo wszystko i tak udało mi się skończyć. Z trudem. Fabuła była by świetnie według mnie napisana, gdyby więcej tego kryminału było a nie seksu, religii i alkoholu.