Niewidzialne to kolejna mroczna, gęsta od emocji i społecznych napięć opowieść Miniera, w której autor zgrabnie łączy elementy klasycznego kryminału z refleksją nad współczesnym światem. Akcja toczy się na dwóch poziomach – w Galicji i w Madrycie – i choć na pierwszy rzut oka to dwa różne śledztwa, łączy je więcej, niż się wydaje. W Galicji znika bez śladu kilka młodych kobiet. Ciche, niezauważalne, zwyczajne – takie, które codziennie rano wychodzą do pracy i których nikt potem nie szuka z takim zapałem, jak gdyby zaginął ktoś „ważny”. Jednocześnie w Madrycie ktoś brutalnie morduje milionerów, a na miejscu zbrodni zostawia prowokacyjne hasło: „Śmierć bogaczom”.
Do sprawy zabójstw zostaje przydzielona porucznik Lucia Guerrero – twarda, metodyczna, bezkompromisowa, ale też bardzo ludzka kobieta, której przeszłość i niełatwe życie osobiste rzucają cień na jej działania. Mimo to Guerrero skupia się na pracy z obsesyjną wręcz dokładnością i nie godzi się na to, by traktować jedne sprawy jako bardziej godne uwagi niż inne. Choć przydzielona jej sprawa dotyczy wpływowych ofiar z Madrytu, Lucia nie może pozostać obojętna wobec losu „niewidzialnych” kobiet z Galicji, których życie zdaje się mieć mniejszą wartość tylko dlatego, że nie należą do elit.
To właśnie ten wątek czyni z Niewidzialnych coś więcej niż tylko kryminał – Minier pokazuje społeczne tło zbrodni i dotyka tematów, które bolą: wykluczenia, niesprawiedliwości, władzy, która wybiera, komu pomagać, a kogo można pominąć. Świetnie sportretowana zostaje też zbiorowość – tłum. Społeczeństwo pokazane przez Miniera to ludzie sfrustrowani, rozgoryczeni, oszukani przez system. Z jednej strony łatwo ich potępić – za agresję, za brak refleksji, za uleganie populistycznym hasłom. Ale z drugiej – trudno nie czuć ich gniewu, nie współodczuwać tej frustracji, tej świadomości bycia obywatelem drugiej kategorii. To właśnie jedna z najmocniejszych stron tej książki – Minier nie moralizuje, nie staje po żadnej stronie, tylko pokazuje złożoność sytuacji. I zostawia nas z poczuciem niepokoju, bez prostych odpowiedzi.
Sama porucznik Lucia Guerrero to postać, którą łatwo polubić, choć nie jest wzorem do naśladowania. Jako matka wypada słabo – jej relacja z synem jest zawsze na drugim miejscu, a próby bycia partnerką raczej nie wychodzą jej najlepiej. Ale jako śledcza? Jest skupiona, konsekwentna, cholernie dokładna. W swojej pracy jest jak pies gończy – nie odpuszcza, nawet jeśli system rzuca jej kłody pod nogi. I choć sama jest częścią tego systemu, to jednak nie godzi się na jego reguły. Walczy – o sprawiedliwość, o równe traktowanie każdej ofiary, o to, by nikt nie był „niewidzialny”. To bohaterka, która nie udaje superbohaterki. Jest zmęczona, czasem zgorzkniała, ale w tym wszystkim autentyczna i bardzo potrzebna.
Fabuła jest dobrze rozplanowana, nie ma dłużyzn, a wątki przeplatają się tak, że nie sposób się oderwać. Czytelnik czuje napięcie – nie tylko to fabularne, ale i społeczne. Autor stawia pytania o to, czym jest sprawiedliwość, kto decyduje o wartości ludzkiego życia, komu wolno się buntować i jak daleko można się posunąć w imię walki z niesprawiedliwością.
Czy są słabsze strony? Owszem. Niektóre postacie drugoplanowe wypadają blado, są bardziej narzędziami fabularnymi niż prawdziwymi ludźmi. Wątki prywatne Lucii momentami wyglądają na dodane trochę na siłę – niby mają pogłębiać jej portret, ale czasem są bardziej irytujące niż znaczące. Jest też pewna moralna niejednoznaczność – książka nie daje satysfakcjonującego rozwiązania, nie pozwala czytelnikowi odetchnąć z ulgą. Ale... może to właśnie dobrze? Może o to chodzi?
Podsumowując: Niewidzialne to porządny, inteligentny i świadomy społecznie kryminał, który mówi więcej niż tylko „kto zabił”. To książka, która zostawia z emocjami i refleksją. Taka, która porusza, wkurza i skłania do myślenia. Dla mnie – i chyba dla każdego, kto lubi kryminały z głębią – to mocne 7/10. A Lucii Guerrero – mimo wszystkich jej wad – kibicuję i czekam na kolejne śledztwa.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Domowi Wydawniczemu Rebis
#współpracarecenzencka
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa