Powieść Zatracenie (1948, ang. tytuł No Longer Human) to ostatni ukończony utwór Osamu Dazaia, wydany pośmiertnie. Bohaterem jest Yozo, od dziecka wrażliwy i utalentowany plastycznie syn bogatego właściciela ziemskiego. W osamotnieniu przeżywa chorobliwy lęk przed ludźmi. Czuje się zagubiony w świecie, w którym trudno odróżnić prawdę od kłamstwa, gdzie upadają stare ideały i tracą znaczenie dotychczasowe wartości. Dręczy go poczucie wstydu, niska samoocena i przekonanie o niemożności sprostania wymaganiom stawianym przez otoczenie. W dzieciństwie ratunkiem przed wyniszczającymi uczuciami jest błazenada, w wieku młodzieńczym i późniejszym ucieczka na margines społeczny i w nałogi. Nieszczęśliwe życie Yozo kończy samobójczą śmiercią. Zatracenie to bardzo osobista powieść Osamu Dazaia jako emocjonalnego człowieka i ambitnego twórcy, przedstawiciela zanikającej grupy społecznej, a także narodu, którego ojczyzna poniosła klęskę w wojnie. Utwór Dazaia był wielokrotnie przedmiotem adaptacji zarówno filmowych - fabularnych i animowanych, jak i komiksowych. "Utraciłem prawo do nazywania się człowiekiem. Definitywnie przestałem nim być".
2.5 ,,tchórz boi się nawet własnego szczęścia. może skaleczyć się nawet kłębuszkiem waty. szczęście może go zranić. zależało mi, żeby zanim się poranię, odejść."
spodziewałam się ze mnie zgniecie, a jedyne co, to emocjonalnie mnie odepchnęła. uczucie jakie wywołał u mnie yozo, to poczucie wstrętu. ani trochę z nim nie empatyzowałam, nie współczułam, byłam tylko zażenowana. postrzegałam go tylko jako postać żałosną, chociaż wiedziałam, że sam siebie zamyka w takiej narracji i skazuje na taki los, a ja z tą myślą mam go interpretować. a ta postawa błazeństwa to w ogóle była tak drażniąca, że szok.
bardziej przemawia tu do mnie ten kontekst historyczny dotyczący wojny i postrzegania społeczności i tego "nie mogę połączyć się ze społecznością, bo jest ona rozbita", ale to wciąż za mało co do oczekiwanego przeze mnie chyba portretu psychologicznego człowieka, który w swoich oczach traci prawo do bycia człowiekiem.
styl pisania też dziwny. chciał być minimalistyczny i mglisty, był płytki i obdarzony dziwnym humorem. ale kompozycja fajna, prolog i epilog, forma dzienników spoko.
wielu moich znajomych ją bardzo lubi i docenia, ja raczej nie będę do niej wracać. czytało się szybko więc cieszę się, że mam go w swoich zasobach, poznałam tę historię i mogę powiedzieć co o niej myślę
Książka Zatracenie miała być kolejną moją motywacją do powrotu do czytania. Była krótka, rekomendowana przez Tole z „Zaksiążkowanych”, co mogło świadczyć o tym, jaka będzie, oraz była autorstwa japońskiego autora, co idealnie wpisuje się w trend na Japonię. „Coś nowego” pomyślałam. Zatracenie/Utrata człowieczeństwa to książka długa. Niech Was nie zmyli jedynie trochę ponad 100 stron. Tematem, który mnie zastanawia, jest fakt: ile z tego to prawda? Są to dzienniki człowieka, który siebie nienawidzi, widzi się jedynie jako nie-człowieka, nie jest wart istnienia. Co ten człowiek miał w sobie, że te kobiety mu ulegały? Jednocześnie to widział i pisał o tym, często żył jedynie na ich utrzymaniu, dzięki okazywanej mu dobroci. Ile z tego to prawda? Ile osób myślało, że jest cudownym człowiekiem? Ostatnie słowa są doprawdy mylące, szczególnie gdy zestawimy je z obrazem człowieka, który od początku był okryty wielkim wstydem. Nie wiem, czy ta książka zostanie ze mną na dłużej. Jest na pewno ciekawa i otwiera pole manewru do wielu dyskusji. Jeśli ktoś ją czytał, to serdecznie zapraszam do opinii. XOXO Czy słowo „cytat” jest komiczne czy tragiczne? Moje ulubione cytaty: „Mógł traktować mnie co najwyżej jak żywego trupa niedoszłego samobójcy.” Żywy trup niedoszłego samobójcy budzi we mnie podobne odczucia jak obrazy Goyi albo tytuł: "Sen Nocy Letniej". /„Nie byłem już przestępcą, byłem chorym psychicznie.” Ps. Kolejne tłumaczenie tytułu to dyskwalifikacja człowieka. Ps. (1) Wiedzieliście, że autor odebrał sobie życie z kochanką? Nie wiem czemu, ale zawsze czuję jakiś dziwny dysonas jak ktoś, kto pisze o odebraniu sobie życia jednocześnie później to robi? Wtedy przeraża mnie moc tego, co właśnie przeczytałam. To nie tylko książka, a kogoś życie, myśli, poglądy, które do tego doprowadziły.