Znany, ale i kontrowersyjny warszawski dziennikarz Paweł Werens znów musi stawić czoła zbrodniom. Tym razem dotykają go bezpośrednio, ofiarami są bowiem jego najbliżsi. W spektakularny sposób zostaje zamordowany jego stryj Mariusz Werens wraz z żoną. Na plecach starszego mężczyzny oprawca zostawia tajemnicze sł szadrak. Niebawem giną kolejne osoby. Rozpoczyna się śledztwo, które ujawnia zaskakujące fakty z przeszłości. Dotyczą one tajemniczych wydarzeń z ostatnich dni drugiej wojny światowej na Dolnym Śląsku. Mnożą się pytania, a czasu jest coraz mniej...
Czy za wszystkim stoi dawny, śmiertelny wróg? Czy uda się rozwikłać misterną i skomplikowaną intrygę, zanim morderca ponownie zaatakuje?
Po podróży do Włoch w "Kolorach tamtego lata", mglistego Londynu z "Niewinnej krwi", francuskich uliczek ze "Ślubnej sukni", Stanów Zjednoczonych z "I wciąż ją kocham" powracam do rodzinnych stron - do Polski a konkretniej Gdańska. Bo właśnie Gdańsk jest tłem dla "Kłamcy". A poniekąd też parę innych miast, o których mowa jak między innymi Olsztyn czy też Kraków. O czym więc traktuje ta książka? Autor serwuje nam kryminalną zagadkę. Tajemniczą sektę, jeszcze bardziej tajemnicze morderstwo z jeszcze bardziej tajemniczym elementem - sztuką i religią. Podkomisarz Adam Dera wraz z dziennikarzem śledczym Pawłem Werensem i znawczynią Biblijnych historii próbują rozwikłać zagadkę śmierci wuja dziennikarza Werensa, jego żony oraz kilku innych osób zamordowanych w tym samym czasie. Za pomocą biblijnych wskazówek docierają do tajemnicy sprzed kilkudziesięciu lat. Jaka to tajemnica i czy dotarcie do niej będzie się równało z bezpieczeństwem? Kto stoi za tymi morderstwami? Kim jest tytułowy kłamca? O tym (i nie tylko o tym) dowiecie się z lektury tej książki.
Jakie są moje wrażenia: pomimo początkowo nudnych pierwszych 2 rozdziałów, z czasem gdy zaczynamy zagłębiać się dalej, uświadamiamy sobie, że o to mamy ciekawą historię kryminalną. Na tyle ciekawą, że podczas czytania miałam kilkakrotnie na myśli: "Mogliby zrobić z tego film". A w miarę czytania im bardziej poznawałam bohaterów, tym bardziej widziałam już aktorów, jacy mogliby zagrać w tym filmie (szczególnie Pana Bogusława Lindę w roli Adama Dery - jakoś mi pasuje do tego bohatera). Książkę czyta się szybko i zainteresowaniem. Trzyma w napięciu do ostatnich stron, a podążanie za wskazówkami wraz z dziennikarzem i Leną oraz podkomisarzem Derą jest tak ciekawe, że ciężko się oderwać od lektury. Oceniam jednak jako dobrą, ze względu na zbyt długie pod koniec przemowy z cytowaniem treści biblijnych. Jednak to tylko moje odczucie. Każdy powinien wyrobić sobie własną opinię. Książkę jak najbardziej polecam.