Książka ta stanowi wybór najważniejszych i najbardziej cenionych liryków. Kochanowski, który wyłania się z jej kart to Kochanowski poważny, cierpiący, dostojny, a czasem nawet dowcipny. To zbolały ojciec, refleksyjny poeta, ale i ludowy gawędziarz.
Kochanowski was born at Sycyna, near Radom, Poland. Little is known of his early education. At fourteen, fluent in Latin, he was sent to the Kraków Academy. After graduation in 1547 at age seventeen, he attended the University of Königsberg (Królewiec), in Ducal Prussia, and Padua University in Italy. At Padua, Kochanowski came in contact with the great humanist scholar Francis Robortello. Kochanowski closed his fifteen-year period of studies and travels with a final visit to France, where he met the poet Pierre Ronsard.
In 1559 Kochanowski returned to Poland for good, where he remained active as a humanist and Renaissance poet. He spent the next fifteen years close to the court of King Sigismund II Augustus, serving for a time as royal secretary. In 1574, following the decampment of Poland's recently elected King Henry of Valois (whose candidacy to the Polish throne Kochanowski had supported), Kochanowski settled on a family estate at Czarnolas ("Blackwood") to lead the life of a country squire. In 1575 he married Dorota Podlodowska, with whom he had seven children.
Kochanowski is sometimes referred to in Polish as "Jan z Czarnolasu" ("John of Blackwood"). It was there that he wrote his most memorable works, including The Dismissal of the Greek Envoys and the Laments.
Kochanowski died, probably of a heart attack, in Lublin on 22 August 1584.
Spróbowałam zabrać się do tej książki z jak najbardziej świeżym i czystym wizerunkiem Kochanowskiego w głowie, tak jakbym podchodziła do całkiem nowego dla mnie twórcy. O wiele lepiej mi się to teraz czytało; w pewien sposób mnie zafascynował.
stawiam takie naciągane 2 gwiazdki, ale gdyby nie treny to byłaby chyba 1 gwiazdka. fraszki całkowicie nie przypadły mi do gustu, natomiast treny są całkiem ładnie napisane. alarmujące jest tylko to, że Kochanowski miał wiele innych dzieci, które poumierały, a nie poświęcił im żadnych utworów... faworyzowanie, hmm?? proszę wytłumacz się panie janie
Były fajne, ale fraszka "do dziewki" mnie pokonała... "im kot starszy, tym (...) ogon jego twardszy"??? "choć u mnie broda siwa, jeszczem niezganiony, czosnek ma głowę białą, a ogon zielony"???????????????
Stary ja wiem, że Ci córka zmarła, ale to? XD
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ta króciutka książka jest zbiorem wybranych fraszek i pieśni Jana Kochanowskiego, zawierająca także jego cały cykl ,,Trenów".
Utwory Kochanowskiego należą do kanonu lektur szkolnych, dlatego z pewnością wielu uczniów czyta je z niechęcią lub w ogóle. Jeszcze rok, dwa lata temu miałam podobne nastawienie - jednak teraz twierdzę inaczej.
Jan Kochanowski był nie tylko wybitnym poetą, ale także zwykłym człowiekiem, wraz ze swoimi wadami i przywarami. Dobrze to widać właśnie przede wszystkim w ,,Trenach", które jeśli bliżej przyjrzeć się temu cyklowi w całości, wcale głównie nie traktują o Urszulce, ale właśnie o samym Janie Kochanowskim. Pełne one są przemyśleń i pouczeń na temat sam.ego człowieka i jego cech, świata, losu czy Boga.
Jego fraszki i pieśni także są na prawdę świetnymi utworami, które choć często pozornie są po prostu prześmiewcze, skrywają swój głębszy sens.
Naprawdę polecam, aby sobie na spokojnie sięgnąć sobie po te utwory, a na pewno każdy znajdzie sobie w nich coś dla siebie.
Szczerze,podobaly mi sie o dziwo.Jedynymi problemami jest moja pani od polskiego,ktora sprawia,ze wszystko ci sie nudzi,treny byly serio dobre,ale fraszki to jakies totalne gown💀,ale ogółem byly naprawde dobre.Co prawda,to prawda czasami ma sie ich dosyc,ale wciąż uwazam,ze nawet mimo tego mam całkiem dobre odczucia+mam z wspomnienia z nimi zwiazane z moja klasa XD