Co łączy wszystkich, tak przecież różnych bohaterów tej książki? Skąd bierze się ich odmowa działania albo świadome i ostentacyjne lenistwo, marnotrawienie czasu i talentu, praktykowanie milczenia i porażki? W kulturze zachodniej to aktywność jest wartościowana pozytywnie, niemoc zaś utożsamiana z chorobą. Do tego, kto odmawia działania, podchodzi się z podejrzliwością. Jednak w świecie wojen i dramatycznych nierówności, który jest jednocześnie światem nadmiaru i zwątpienia, kategoria zaniechania staje się inspirująca i może służyć za wskazówkę. Zaniechanie nie musi oznaczać zgody na pasywność i bywa szansą na ocalenie wolności i godności. Autorka tworzy subiektywny katalog zaniechań. Na kartach książki pojawiają się między innymi: Arthur Rimbaud, J.D. Salinger, Franc Fiszer, bohaterki prozy Eleny Ferrante, Roland Barthes i anonimowe kobiety do wszystkiego, Ralph Ellison, dzieci dotknięte syndromem rezygnacji, alternatywni artyści Kultury Zrzuty. Przyglądanie się ich motywacjom jest okazją do namysłu nad stanem współczesnej kultury i strategiami twórców w czasach, które żądają od nas spazmatycznej aktywności.
Niby zaniechanie, a jednak działanie. Duża część przykładów z życia pisarzy zarzucających pisanie, to nie do końca trafione dowody na apologię zaniechania. Rousseau co prawda prowadził swój zielnik (metafora działania, które nie jest obliczone na sukces), ale to nie znaczy, że całkowicie zaniechał pracę intelektualną. Jeśli ktoś szuka więcej anegdot o życiu pisarzy, którzy - mimo swojego potencjału - czasem odpuszczali, czasem wieźli się na innych, a czasem dowozili swe kariery na legendzie nieuchwytności i mniej lub bardziej rzekomego nicnierobienia, to zapraszam do lektury. Ale uprzedzam, że nie dowiecie się kto i co umożliwiało im praktykowanie zaniechania... a z pewnością były to okoliczności lub osoby. Szkoda, że autorka o tym nie wspomina.
Brakuje tu też jakiejś tezy, punktu wyjścia, przyjęcia jakiejś definicji zaniechania, uzasadnienia dlaczego autorka skupia się głównie na zaniechaniu pracy intelektualnej (pewnie z powodów osobistych fascynacji).
Jest to esej typu "szybko przez wszystko". Nie jest to moja ulubiona forma. Za to temat ciekawy, choć realizacja do poprawy.
Cytat (będący cytatem Salingera), który aż sobie zapisałem na kartce:
“Mężczyźni nudzą, Baby marudzą, Dzieci brudzą, Ludzkość to Gnój.”
Książka jest napisana słabo, gdyby spróbować ogarnąć to jako całość. Ale już jako zbiór opowiadań/przemyśleń (zresztą autorka trochę sugeruję, żeby tak na to spojrzeć), to już zupełnie inaczej to wygląda.
Bibliografia do każdej z części jest bardzo bogata i złapałem kilka tytułów do przeczytania później. Chociażby z tego powodu warto ponów siegnac.
#Przemyslenia
Ciekawa była myśl o tym, że w sumie prokrastynację (zmuda!) to coś innego niż lenistwo. Moim wnioskiem jest zatem, że jak już nic nie robić, to świadomie i z premedytacją. I trzeba mieć do tego spokój materialny (tego się spodziewałem), albo porzucić stan małżeńsko-ojcowski (o tym wcześniej nie pomyślałem ;).
Bardzo ciekawa była myśl, która mi również kołata się po głowie od dawna - Po co nowe samochody, gadżety, wakacje w Tajlandii/Francji/etc., skoro w zasadzie wymaga to ciągłego działania? Czy aspiracje i marzenia klasy średniej, są zlepkiem, bełkotem wywołanym dziesięcioleciami picia Coca-Coli, oglądania reklam w telewizji i mniej lub bardziej ukrytych kompleksów pokoleniowych?
“Zamiast gniewu i nienawiści - szaleństwo, narkotykowy trip, medytacja, bezruch, zniknięcie, marzenia senne, drzemka - wolność. Co byś powiedział, żeby stąd spadać?”
W tej książce jest wszystkiego strasznie dużo: pandemia, ADHD, transformacja ustrojowa, współczesne interpretacje polskiego romantyzmu, Mrożek, Rimbaud, Barthes, Czarodziejska Góra i Buszujący w zbożu, cały szkolny kanon, transformacja, solidarność, awans społeczny w PRL-u i mnóstwo innych haseł, o których autorka napisała co najmniej kilka zdań. Miałam wrażenie, że czytam pracę, w której trzeba podać obowiązkowo jak najwięcej przykładów i wykazać się erudycją. Tej nie można odmówić! Ale w eseju poświęconym kategorii zaniechania spodziewałabym się więcej ascetyzmu, prostoty, jasnego wywodu.
Było kilka inspirujących fragmentów, np. podobał mi się cytat z Rousseau o bezczynności i szwendaniu się i rozważania na temat poddawania się, które bywa zbawieniem. Autorka podrzuca tropy do własnych rozkmin, tak rozumiem tę książkę.
Okazuje się, że zaniechanie to nie tylko wałkoństwo czy bliższa współczesności prokrastynacja, ale także melancholia, kontrkultura, rezygnacja/poświęcenie, że zaniechanie może mieć płeć, kolor skóry, klasę społeczną i zmieniać się w zależności od epok, ustroju gospodarczego, politycznego.
Książkę zrodziły czasy współczesne (powstawała w trakcie pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie), i ja także odczułam, że refleksja nad zaniechaniem, w okresie świąteczno-noworocznym 2025/2026, potrafi być bardzo kojąca.
Choć te nieco zbyt nagłe i zbyt częste przeskoki między wątkami były momentami mylące i rozpraszające, to uważam, że mój czas nie został zmarnowany przy lekturze tej książki. Uważam nawet, że był to czas bardzo dobrze wykorzystany.
ostatnio żyłam w straszny pośpiechu i szczerze ta książka pomogła mi trochę zwolnić. jednak przeszkadzało mi trochę to, jak chaotycznie była napisana, był to raczej taki zlepek myśli i cytatów- brakowało mi w tym jakieś spójności i podsumowania na koniec, bo teraz czuję się tak jakbym tej książki w ogóle nie przeczytała.
Dobór przykładów tytułowego zaniechania bardzo przypadł mi do gustu. Najsłabsza część to chyba ostatni rozdział, odwołujący się do doświadczeń Autorki. Widać dużą wrażliwość i wieloaspektowe podejście to tematu.
No nie wiem. Chyba nie polecam. Idea/temat ciekawy. Przeczytałam dość szybko (choć porzuciłabym, gdyby nie była to "lektura" na klub książki), ale jakoś tak mnie nie porwała.
do przeczytania na więcej niż jeden raz, rozdział o kobietach super. ja wiem, że to eseje, ale chciałabym dostać przypisy, przynajmniej w tych miejscach, gdzie są odwołania do konkretnych fragmentów, a nie samą bibliografię na końcu.