Debiut jednej z najpopularniejszych influencerek z bookmediów. Fikcyjna Dziewczyna porywa w emocjonalną opowieść o tym, że zawsze warto być sobą, a miłość to nie tylko pluszowy miś i kwiaty.
Nikt mnie nie uświadomił, że dorosnąć można jeszcze przed osiemnastymi urodzinami, a szkoda, bo może nie popełniłabym tych wszystkich młodzieńczych błędów. Tego jednego również. Tego, którego żałuję najbardziej, a będzie się za mną ciągnął najdłużej, plamiąc moją przyszłość.
Valentina Lores to ambitna siedemnastolatka, która po bolesnym rozstaniu zatraca się w swoich pasjach i próbuje uleczyć złamane serce. Przez pewien niespodziewany incydent, jedną podsłuchaną rozmowę i kilka zbiegów okoliczności, Valentina zawiera układ z nielubianym przez siebie chłopakiem: obrzydliwie bogatym łamaczem serc - Isaiahem. Między tą dwójką mogłoby pojawić się uczucie, gdyby na drodze Valentiny nie stanął jej prześladowca. Stalker.
Do tej pory dziewczyna zauważała w ludziach każdy najmniejszy szczegół, zaglądała w ich dusze i celnie przewidywała zamiary. Jednak co, jeżeli wszystko wokół było jedynie kłamstwem? Jeżeli była naiwna?
Kupiłam tę książkę totalnie przypadkowo w empiku, bo bardzo zaciekawił mnie jej tytuł i opis.
Spodziewałam się czegoś w klimacie młodzieżowego thrillera, a dostałam sama nie wiem co. Dwie gwiazdki, dlatego że wiem, że to debiut.
– Główna bohaterka : nie spotkałam nigdy bardziej irytującej. Ciągle podkreśla, że jest świetną manipulatorką, ale robi to, żeby nie zostać skrzywdzona, lecz w sumie jest cool, bo nikt nie zna jej prawdziwego charakteru. Ja ją odebrałam jako po prostu naiwną nastolatkę. – Jakiś typ chce ją skrzywdzić, może jej zrobić krzywdzę, ale ona po chwili w sumie się już nie boi i stwierdza, że jest taka super i sama go wykorzysta. – Bohaterowie próbują być bardzo dorośli, ale ostatecznie swoim zachowaniem pokazują, że są bardzo infantylnymi nastolatkami. – Przy wątku stalkera ani razu nie poczułam mroku, jakiejś grozy, napięcia, a w sumie tylko tego oczekiwałam. – Dzieje się dużo rzeczy, a potem zostają one porzucane i nie mamy rozwiązania. – Zakończenie jest dobre, ale dla mnie zbyt chaotyczne i jest łatwe do przewidzenia.
Czasami żałuję, że nie zawsze słucham swojej intuicji. Coś podszeptywała mi, że to książka nie dla mnie, że nie będę zadowolona. Zrobiłam zbyt mały research i wiecie co?
🤍
Cholernie tego żałuję.
❤️
Valentina odkrywa, że ktoś ją śledzi. Natyka się na swojego stalkera w dniu Halloween i przekonana jest, że zakopuje on ciało. Podejrzewa, że owym ciałem jest Caroline - dziewczyna z jej szkoły, która zaginęła. Łączy siły z z przyjacielem Caroline, czyli Isaiahem i planują upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - odkryć tożsamość Stalkera i odnaleźć dziewczynę.
🤍
Ta “książka” była istną drogą przez mękę. Nic tu nie trzymało się kupy a najlepsze jest to, że już w pierwszym rozdziale wiedziałam, że to nie będzie dobre. Co mi tu nie grało? Dosłownie wszystko. Autorka sama gubiła się w tej historii, rozpoczynała wątki, zostawiała je, wprowadzała nowe i nowe, ale nie miało żadnego sensu. W jednym rozdziale główna bohaterka zostaje wyrzucona ze szkoły baletowej (którą w jednym akapicie uwielbia a w drugiej nienawidzi) za fałszywe rozprzestrzenianie plotek o jej rzekomym romansie z trenerem. Później jak gdyby nigdy nic trenuje sobie balet dalej, wesoło plotkując z trenerem o słabościach innych. Przepraszam, ale co???
❤️
Jeśli cokolwiek w tej książce mielibyśmy nazwać akcją to trwałaby ona max dziesięć kartek, ale nie wiem czy nie przesadzam. Pozostałe trzysta czterdzieści było o wszystkim i niczym. Poznawaliśmy po kolei dni z życia Valentiny. Wiedzieliśmy w co się ubiera, w jakim stanie był jej makijaż, w jakiej sukience szła na potężną alkoholową imprezę wyprawioną w środku tygodnia. Mogliśmy poznać całą masą jej jakże cudownych (sarkazm!) myśli. (Pamiętajcie, że krew na jej dłoniach wygląda niesamowicie majestatycznie!)
🤍
A dialogi bohaterów? Potrzebuję kąpieli dla oczu. Czasem na tiktoku pokazuje mi się parka Magikali i ich rozmowy na maksa przypominają mi te “pociski”, którymi rzucały w siebie postacie. Wulgarne, patologiczne i cholernie irytujące. Najgorsze było to, że osoba która danym “pociskiem dostała” była w szoku XD
❤️
Podsumowując - nie nie i jeszcze raz NIE. Naprawdę chciałabym wskazać jakiegoś plusa tej książki, lecz nic poza przyjemną dla oka okładką nie przychodzi mi do głowy. Po kontynuację zdecydowanie nie sięgnę i choć raczej tego nie robię, to teraz to powiem: Ja to przeczytałam, wy nie musicie. Szczęśliwsi będziecie gdy to sobie odpuścicie.
(1,05) Od razu wam przekazuje: Błagam nie marnujcie na to pieniędzy. Myślę że nawet nie warto dla własnego przekonania.
Jezu błagam co to za gówno, ale jestem zirytowana, wściekła i przede wszystkim zawiedziona. Byłam bardzo podekscytowana na myśl o książce jednej z moich ulubionych booktokerek w dodatku z motywem stalkera. I BOZE JA JUZ NIE WIEM JAK MAM TO OPISAC BO ZAJMIE MI TO CHYBA Z POL GODZINY. Od razu ostrzegam nie chce mi się marnować zbyt dużo czasu na to jaka ta książka była zła więc będzie multum błędów i wiele więcej.
SPOILERY!!!!!!!
DLACZEGO JA SIE CZULAM JAKBYM CZYTALA NAJGOWNIANSZA WATTPADOWE????!!!! To wszystko było takie szybkie i w dodatku bezsensowne i nudne. Nagle matka ją bije tak o z dupy nawet nie znamy powodu tej kłótni od razu się oczywiście godzą i ona kocha swoją super fajna mamę. Chce na imprezę ale coś tam było na ostatniej więc no nie chcemy na nią iść ale w sumie to chuj idziemy i co? Gówno typiara kończy tak o z dupy zdradzona. WOGOLE WSZYTKO TU JEST Z DUPY NO.
Valentina to jakaś kurwa trzynastoletnia bad girl. Ona jest taką manipulantką że nie potrafi nawet dobrze kłamać. Jest tak głupia i przekonana że ona jest taka zła i bezduszna silna i słaba no what the fuck
Isaiah to też jakiś upośledzony typ już nie chce mi się o nim pisać bo mam ważniejsze tematy do opisania a palce zaczynają mnie boleć.
Te ich teksty do siebie były nadzwyczaj żenujące i ja jestem w szoku że dotrwałam do końca. Ja po prostu już się śmiałam gdy cokolwiek się działo bo było to tak głupie. Nagle jest jakieś "kocham cię"? PRZECIEZ JA SIE TAM POPLAKALAM I JEST ZE MNA TAK ZLE ZE PODCZAS CZYTANIA MOWILAM TYLKO "JAPIERDOLE" I SIE SMIALAM DO SIEBIE Z POZIOMU ZAZENOWANIA ZAWODU I BRAKU SENSU.
Myślałam że wątku stalkera nie da się przeprowadzić tak tragicznie jak tutaj. Już dosłownie był lepszy w RODZINIE MONET W KTROEJ NAWET GO NIE BYLO. Naprawdę typiara go poznała PO ZAPACHU?!!!!! POTRAFILA OKRESLIC JAKI TO DOKALDNIE BYL ZAPACH?!!!! ODKRYLA TOZSAMOSC SWOJEGO PRZESLDOWCY WYPOWIADAJĄC JEGO IMIE A ON NAWTE NIE ZAPRZECZYL??!!! NO TO SA CHYBA JAKIES JAJA
Jezus to było tak głupie (wiem że się powtarzam ale no coz) że absolutnie nie chciałabym tego czytać drugi raz. Lepiej by było gdyby zostało na wattpadzie bo naprawdę czułam się jakbym czytała najgorszą książkę napisaną przez 11 latkę (sory Lena). I mimo że no największą fanką nie zostałam to jednak jakoś się przy tym bawiłam ale to bardziej z takiej właśnie bezsilności i poczuciem wattpada (mam nadzieję że rozumiecie)
Dziękuję każdemu kto zdecydował się przeczytać moje wypociny i serdecznie pozdrawiam😘
Mam nadzieję że szybko uda mi się sprzedać bo wolałabym wydać moje pieniądze na coś innego.
"Naive manipulator " jest historią do której podeszłam bez żadnych oczekiwań. Jak mam być z Wami szczera to nie wiele o niej wiedziałam. Jednocześnie zaczynając ją byłam naprawdę pozytywnie nastawiona. Gdy tylko dotarł do mnie mój egzemplarz, wzięłam się za jej czytanie. Niestety jestem bardzo mocno rozczarowana tą pozycją. Strasznie męczyłam się z nią i niejednokrotnie musiałam wręcz się zmuszać do dalszego czytania. Za wszelką cenę nie chciałam zrobić DNF, bo nie lubię tego robić. Oraz miałam nadzieję, że dalej będzie lepiej, niestety tak się nie stało. A szkoda.
Największym minusem dla mnie był styl pisania autorki. Nie polubiłam się z nim, przez co książka strasznie mi się ciągnęła. Mimo krótkich rozdziałów nudziłam się podczas jej czytania i nie znalazłam w niej nic, co by sprawiło by moje odczucia uległy zmianie. Gdyby było mniej zbędnych opisów a więcej tych ciekawszych to mój odbiór książki byłby inny.
Kolejnym minusem są bohaterowie. Nie polubiłam się z nimi ani trochę. Przez większość książki nie rozumiałam ich zachowania, oraz niekiedy ich decyzje, były dla mnie lekkomyślne oraz dziecinne. Nie znalazłam w nich żadnej głębi, która by pozwoliła mi zmienić o nich zdanie. Niektóre ich rozmowy, czy wymiany zdań nie bawiły mnie, nawet jeśli były one śmieszne. No niestety nie dla mnie. Valentina była naprawdę naiwna przez co szybko ufała innym i najczęściej kończyło się to dla niej źle.
Relacja Valentiny i Isaiaha nie porwała mnie, ani do mnie nie przemówiła. Odnosiłam wrażenie, że wszystko, dzieje się zbyt szybko i chaotycznie. Nie do końca wiedziałam czy rzeczywiście pojawiło się pomiędzy nimi jakiekolwiek głębsze uczucie czy to było tylko chwilowe zauroczenie, które po chwili zniknie.
Wątek stalkera w moich oczach został zmarnowany i w pełni niewykorzystany, a szkoda. Bo to był główny powód dlaczego chciałam czytać co będzie dalej. Gdyby był bardziej dopracowany to może moja ocena całości byłaby inna. Niestety tego już się nie dowiemy.
Niektórych rzeczy domyśliłam się, niektóre były dla mnie zaskoczeniem, ale nie wywołały one we mnie większych emocji. Owszem jedyną rzeczą, która mnie zaskoczyła to było zakończenie bo nie spodziewałam się trochę takiego obrotu spraw. Ale to niestety było za mało.
Ja niestety nie polubiłam się z tą historią. Jednak zachęcam Was do wyrobienia własnego zdania na jej temat. Nie zmienia to jednak faktu, że życzę jak najlepiej autorce, zwłaszcza, że to jej debiut.
Jakbym mogła to bym dała 0 gwiazdek. Zacznę może od tego, że to jedna z gorszych książek jakie przeczytałam. Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, to ewidentnie autorka chciała stworzyć typową bad girl z problemami (spojler nie wyszło). Valentina jest okropnie tępa, już na początku książki można było się domyślić kto jest stalkerem, a ta jakby miała klapki na oczach plus napisała do Isaiaha o to żeby wysłał szofera po nią a ta się dziwi, że po jakimś czasie pod jej drzwiami czeka szofer (przedstawił się) i twierdziła że nie rozumie kto to i po co przyjechał XDDDD. Chciała zrobić przez całą książkę z siebie cierpiętnicę od siedmiu boleści. Kolejna rzeczą jest jej relacja z mamą, w pierwszych stronach dostaje Valentina od niej plaskacza a następnego dnia jakby nic się nie działo i tak do końca książki wielkie przyjaciółki XD Tak jakby autorka chciała wkleić mnóstwo dramatycznych wątków, których absolutnie nie rozwijała. Też warto wspomnieć o tym, że jak widzisz chłopa w kapturze na ciemnej ulicy to chyba do niego nie podchodzisz tylko uciekasz odrazu cnie? I zgłaszasz to na policję? I nie chowasz jakiegoś pierścionka od niego? XD Bardzo dużo rzeczy i sytuacji się nie sklejało, widać że autorka nie miała pomysłu na te książkę lub chciała ją napisać na siłę, kolacja w sukni balowej? cmon ja rozumiem że to była willa i bogata rodzina ale błagam to nie byli jebani carringtonowie XD Powód bycia tym złym u stalkera totalnie bez sensu i bez argumentacji, banalny i prosty. Zakończenie z resztą tak samo. Redakcja kompletnie leży przy tym tytule, jakby książka została wyrwana z wattpada i po prostu wydrukowana. Nie polecam, okropnie się to czytało
This entire review has been hidden because of spoilers.
2,5⭐️ Gdyby pominąć o tej książce absolutnie wszystko i zostawić zamysł na fabule to było by super😀
Opowiadana historia było fajna, ciekawa, nawet wciągająca ale ilość błędów logicznych, gramatycznych lub językowych nie pozwala ocenić mi tej książki lepiej😭
Brak ciągu przyczynowo skutkowego, błędy w narracji, zmiana czasów no sorry ale w podstawówce przy rozprawkach mało jakie dziecko robi takie błędy…
Mimo, że ogólnie książka dość przewidywalna, to będę bronić, że ciekawa i gdyby tylko została lepiej napisana a niektóre sytuacje bardziej rozwinięte to byłoby naprawdę dobrze.
Ciarki, manipulacja i stalking. To właśnie one budują intensywną atmosferę 𝐍𝐚𝐢𝐯𝐞 𝐦𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐭𝐨𝐫 — książki, która zabrała cząstkę mnie i nawet nie próbuję jej odzyskać.
To historia, która uczy, że trauma nie zawsze krzyczy. Czasem milczy, ukrywa się pod perfekcją, w ciszy, w porządku, w uśmiechu. Pokazuje, że każdy człowiek niesie w sobie coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka. I że granica między kontrolą a obsesją potrafi być bardzo cienka.
Podczas czytania czułam niepokój, napięcie, ale też zrozumienie. Ta książka sprawia, że zaczynasz dostrzegać więcej, nie tylko w fikcji, ale i w ludziach obok. Emocje są tu żywe, intensywne, czasem niewygodne, ale nigdy puste.
Motyw stalkera jest obecny, ale nie wbija się na pierwszy plan. Jest jak cień — wyważony, cichy, ale znaczący. To właśnie on nadaje tej historii napięcia, które z każdą stroną rośnie. Nie dominuje, ale zostawia swój ślad, dodając całości czegoś niepokojąco pociągającego.
𝐍𝐚𝐢𝐯𝐞 𝐦𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐭𝐨𝐫 nie jest książką, którą się kończy i odkłada. Ona zostaje - gdzieś głęboko. I nawet jeśli zabiera część duszy, robi to w sposób, który się akceptuje.
O M G ... chwila ciszy dla mojego zaskoczenia co się wydarzyło w tej książce. Zdecydowanie to ja byłam manipulowana czytając ją. Niczego się ani razu nie domyśliłam. Trzymała w napięciach cały czas. Bardzo mi się podobało. Dłuższa recenzja niedługo na moim ig. 🩸🌹
Lena, proszę cię, na przyszłość zrób większy research. Pisząc książkę, której akcja toczy się w innym kraju, warto mieć choćby podstawową wiedzę na jego temat.
Znacie uczucie rozczarowania? Wasze oczekiwania rosną na taką skalę, że gdy już przyjdzie co do czego, to jesteście w szoku jak bardzo się myliliście? Do książki „Naive. Manipulator” starałam się podejść z jednej strony bez większych oczekiwań, ale jednocześnie znając opis i motywy pragnęłam by było to coś dobrego.
Główna bohaterka w moim odczuciu to niewypał. Szara, płytka, mało inteligenta. Jej decyzje wiele razy powodowały u mnie wzrost ciśnienia. Nie da się jej lubić. Zresztą ten opis pasuje do większości bohaterów. Nie ma postaci, która zapadła mi w pamięć i była jakkolwiek dobrze wykreowana.
Fabuły tu praktycznie nie ma. Odnosiłam wrażenie, że książka jest o życiu codziennym głównej bohaterki. Po co mi kilkakrotne opisy tego jak wygląda, co robi itd? Nic to nie wnosiło do akcji, a wręcz ją stopowało, te wszystkie niepotrzebne opisy były nużące i nie zachęcały do dalszego czytania. Kilka wątków, które zostały rozpoczęte i je porzucono bez wyjaśnienia, również nie jest korzystne dla całokształtu. Wątek z wyrzuceniem ze szkoły baletowej? Valentina została wydalona po czym dalej do niej uczęszcza? O co ma w tym chodzić? Nie dowiemy się. Wątek stalkera? Był on tak strasznie płaski, nudny i mało rozwinięty, nie czułam żadnego strachu czy napięcia. Moim zdaniem nic tu nie grało.
Zakończenie miało być plot twistem, lecz ja odrobinę się tego wszystkiego spodziewałam. Niemniej było ono najlepsze z całej historii. Styl pisania autorki jak na debiut był serio fajny i jej pióro nie sprawiało mi problemów, a całość skończyłam szybko. Osobiście nie mogę polecić tego tytułu, jako dobrą lekturę, ale możecie sprawdzić swoje odczucia! 🤍
„Naive Manipulator” Lena Filipiak. Debiutancka książka autorki opowiadająca historię Valentiny, Isaiaha oraz stalkera.
Valentina prowadzi życie zwyczajnej nastolatki, przyjaciele, chłopak i imprezy. Kiedy pewnego dnia jej życie przewraca się do góry nogami, rozstaje się z chłopakiem, niespodziewanie w jej życiu pojawia się stalker oraz dochodzi do zaginięcia dziewczyny z jej szkoły. Te wydarzenia mocno wpływają na dziewczynę, która za wszelką cenę pragnie poznać tożsamość stalkera, który prawdopodobnie też związek z zaginięciem wcześniej wspomnianej nastolatki. Valentina, aby zdobyć odpowiedzi na nurtujące ją pytania postanawia połączyć siły ze swoim wrogiem, czyli Isaihem, bogatym, popularnym łamaczem serc, choć ich współpraca nie przebiega gładko, między nimi coś się zmienia. Czy poza współpracą pojawią się uczucia? Czy poznają odpowiedzi i tożsamość stalkera? Czy stalker i porywacz to ta sama osoba?
Teraz parę słów ode mnie, muszę przyznać, że autorka umiejętnie manipuluje czytelnikiem, co okazało się ciekawym zabiegiem, w całej historii było czuć napięcie, które z każdą stroną było coraz bardziej namacalne. Historia była dosyć ciekawa i intrygująca, ale z drugiej strony brakowało mi czegoś.
Krótko na temat bohaterów, Valentina, nie jest to postać, którą łatwo polubić dziewczyna ukrywa emocje pod maską wysokiego ego i pewności siebie, w całej książce jest bardzo zagubiona a przy tym irytująca, lekkomyślna i myśląca większości sytuacji o sobie nie przejmując niczym i nikim, prawdopodobnie był to jej mechanizm obronny, co prawda zdążało się jej być zabawną i miłą, ale mam do niej mieszane uczucia, dziewczyna lubiła być w centrum uwagi i nie ważne czy mówiło się o niej pozytywnie czy negatywnie ważne, że gadano. Uważała się za królową manipulacji, ale czy tak było ? Czy nie była za pewna siebie? No cóż tego wam nie napisze, żeby nie spojlerować.
Isaiah, początkowo polubiłam jego postać był tajemniczy, co mnie intrygowało, myślę, że też za wiele nie mam co o nim napisać po za tym, że był zmienny i momentami dziwny, ale można było poznać też jego troskliwą stronę, czy była prawdziwa? Tak jak wspomniałam na początku zyskał moją sympatię, ale to zmieniło się pod koniec, zawiodłam się bo liczyłam, że to co mówił i robił miało dla niego sens i znaczenie, ostatecznie czułam się zszokowana tym co się wydarzyło. Chłopak przez większość czasu był zaślepiony chęcią zemsty i zazdrością, które doprowadziło go do szaleństwa.
Brakowało mi, więcej sytuacji z stalkerem i uważam, że czasami koncentrowano się bardziej na opisach np.ubrań czy wnętrz niż samej akcji, ale tak poza tym książka mi się podobała, była to ciekawa historia, trzymająca czytelnika w napięciu, będąca przepełniona emocjami . Do tego sam styl autorki przyjemny co pozwala dosłownie płynąć przez książkę. Zakończenie totalnie zaskoczyło, w tej całej historii to ja poczułam się zmanipulowana, nie spodziewałam się, że na końcu wszystko się tak potoczy, ale było to interesujące. Mam nadzieję, że będzie kontynuacja ponieważ pojawiło się wiele spraw i sytuacji, które nie zostały wyjaśnione.
Ja mogę Wam polecić tę pozycję oraz gratuluję Lenie debiutu. Dziękuję także wydawnictwu za możliwość poznania tej książki.
Długo zbierałam myśli do tej recenzji. Z jednej strony byłam na tyle zaintrygowana fabułą, żeby nie odpuszczać i czytać dalej, z drugiej strony czułam, że moja opinia tylko się o niej pogarsza. Zacznę od tego, że czytając ją, czułam się jakbym czytała pamiętnik głównej bohaterki, ale nie w pozytywny sposób. Miałam wrażenie, że to myśli małej dziewczynki po pierwszym złamanym sercu, a nie niemalże dorosłej dziewczyny. Same rozmowy między bohaterami przyprawiały mnie o ciarki cringu, a ich wypowiedzi przypomniały mi stare dobre czasy wattpada… te, które minęły już wiele lat temu. Zauważyłam parę niedociągnięć fabularnych, a opisy były czasami tak bezsensowne, że zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle tę książkę sprawdził przed jej wydaniem. Choć jestem fanką krótkich rozdziałów, tutaj wolałbym mieć możliwość wciągnięcia się w wydarzenia, zamiast skakać między nimi i ich klimatami, które się diametralnie od siebie różnił. Raz wesoło, po chwili smutek, aby następnie przejść do czegoś wesołego. Nie miałam nawet możliwości wkręcenia się w fabułę, która swoją drogą była dość przewidywalna, a bynajmniej do momentu, w którym się poddałam. Całą tą książką była dla mnie dylematem, bo opisem i tym, co miało nadejść, bardzo mnie ciekawiła, ale styl pisania i główna bohaterka psuły mi całą zabawę z poznawania tej historii. No właśnie, główna bohaterka… coś, czego nie udało mi się obejść. Bezmyślna, naiwna i irytująca Valentina, której głupota przerosła moje najśmielsze oczekiwania, to właśnie ona była moim ostatecznym znakiem, że nie będę kontynuować tej historii. Wyobraźcie sobie, że w ciemnym lesie spotykacie PRAWDOPODOBNIE sprawcę mord***twa, udaje się wam uciec, ale czujecie się przez niego obserwowani. Pewnego dnia wracając ze szkoły, widzicie na oknie obok drzwi informację napisaną na zaparowanej szybie (co samo w sobie oznacza, że została ona napisana parę sekund wcześniej). Z informacji wynika, że faktycznie jest obserwowana, a drzwi do domu są otwarte, choć nie powinny. Co robicie? A) dzwonicie na policję, B) uznajecie, że macie wygórowane ambicje i ego, więc wchodzicie do domu w poszukiwaniu noża. Jak można się domyślić, nasz bohaterka powołując się na ambicje i dumę postanowiła wejść do domu, a wiecie co jest zabawniejsze? Że faktycznie spotyka w domu obcego mężczyznę, ale uznaje, że jest za młody i wygląda zbyt niewinnie na bycie mordercą i wcale nie ma stalkera… muszę to komentować? Takich paranoi było więcej, ale o tym musicie się przekonać sami. Książka totalnie nie dla mnie. Opis mnie zafascynował, ale treść załamała i zawiodła. [ współpraca reklamowa z wydawnictwem ]
✧<𝑹𝑬𝑪𝑬𝑵𝒁𝑱𝑨>✧ Twórczość Leny śledzę od początków moich bookmedii i słyszałam, że zamieszcza swoją książkę na wattpadzie - wiedziałam też jakie znajdę w niej motywy, ale nie zaczęłam jej czytać, bo byłam pewna, że kiedyś będę trzymała ją w rękach - 𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐲𝐥𝐢𝐈𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨! Tyle, że jest jeszcze lepiej, ponieważ to mój 𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐞𝐧𝐭 🥹🤍
Strasznie spodobał mi się 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐋𝐞𝐧𝐲 - nie używała jakiś ,,𝐝𝐳𝐢𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡” słów i nie znajdowało się też za dużo 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐤𝐥𝐞𝐧́𝐬𝐭𝐰 (praktycznie wcale), co pasuje do kategorii 𝟏𝟔+; nie zostały też opisane żadne sceny erotyczne, które też czasami się w tej kategorii wiekowej pojawiają… 𝐃𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐢 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐜𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦, 𝐳̇𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚𝐦 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚̨ 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐧𝐚̨ 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐞̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐟𝐢𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚̨ 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐞̨! 🩷
𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐚 𝐋𝐨𝐫𝐞𝐬 - siedemnastoletnia dziewczyna, która ma bardzo mocny charakter, 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚 𝐦𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐨𝐰𝐚𝐜́ ludźmi, zawsze chce mieć kontrolę i zakłada 𝐦𝐚𝐬𝐤𝐢, które pozwalają jej dopasować się do towarzystwa tak, aby być zawsze lubianą. Tylko w ten sposób jeszcze nikt nie poznał prawdziwej ,,𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐲 𝐋𝐨𝐫𝐞𝐬” - tę, która ma pasję i zainteresowania oraz własne uczucia 😕Dziewczyna wychowuje się teraz tylko z matką, a ojca nie chce widzieć na oczy - to przez niego dąży do perfekcji i to po nim odziedziczyła trochę charakteru.
Valentina wiedzie dosyć ,,𝐧𝐮𝐝𝐧𝐞” 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐨𝐥𝐞𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐞 - imprezy co tydzień, spotkania ze znajomymi, randki z chłopakiem…𝐝𝐨𝐩𝐨́𝐤𝐢 𝐜𝐡𝐈𝐨𝐩𝐚𝐤 𝐣𝐚̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐝𝐫𝐚𝐝𝐳𝐚. 𝐈 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚. Jedna podsłuchana rozmowa, znalezienie się w złym miejscu o złym czasie i słaba intuicja - tak dziewczyna wciągnie się do sytuacji bez wyjścia. 𝐌𝐮𝐬𝐢 𝐳𝐚𝐰𝐫𝐳𝐞𝐜́ 𝐮𝐤𝐈𝐚𝐝. I jakby jeszcze tego było mało - 𝐳𝐞 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐰𝐫𝐨𝐠𝐢𝐞𝐦 𝐈𝐬𝐚𝐢𝐚𝐡𝐞𝐦, który w przeszłości skrzywdził uczucia jej przyjaciółek. 𝐀 𝐜𝐨 𝐳𝐫𝐨𝐛𝐢 𝐳 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜𝐢𝐚𝐦𝐢 𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐲? 🤔
Pojawia się jeszcze tajemnicza postać - 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐤𝐞𝐫. Ktoś, kto Lores obserwuje i daje jej znaki - tylko, że dziewczyna nie ma pojęcia co chce jej przekazać i dlaczego wybrał akurat ją... 𝐊𝐢𝐦 𝐨𝐧 𝐣𝐞𝐬𝐭? 🫨
Valentina zawsze była ponad innymi - 𝐦𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐢 𝐢𝐧𝐭𝐮𝐢𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐣 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢𝐞 𝐢𝐦𝐢𝐞̨, tylko co jeżeli życie jej pokaże, że jednak się myli? 𝐁𝐲𝐜́ 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐍𝐚𝐢𝐰𝐧𝐚̨ 𝐌𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚̨…?🎭
Naprawdę nie spodziewałabym się, że będzie to moje odkrycie roku, ale ten tytuł 𝐁𝐀𝐑𝐃𝐙𝐎 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚𝐈 - znalazłam dużo cech wspólnych z Valentiną i w dużo sytuacjach potrafiłam ją zrozumieć i poprzeć. 𝐍𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐦𝐚𝐦 𝐧𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐨 𝐮𝐤𝐚𝐳̇𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐳 𝐫𝐚̨𝐤 𝐋𝐞𝐧𝐲, 𝐛𝐨 𝐭𝐚̨ 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐞̨𝐈𝐚𝐦 𝐰 𝐦𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐣𝐞𝐝𝐞𝐧 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧́! 😍 Ps. Muszę zacząć prowadzić taki zeszyt w kotki, bo Val mnie zainspirowała 😭🥀 do następnego, 𝓴𝓼𝓲𝓪𝔃𝓴𝓸𝔀𝓪.𝓵𝓲𝓽𝓮𝓻𝓴𝓪 ✧
„Naive Manipulator” to książka, która wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie pozwoliła o sobie zapomnieć długo po zakończeniu. Autorka w swoim debiucie literackim pokazuje, że potrafi pisać z niezwykłą dojrzałością o emocjach, które większość z nas próbowała kiedyś ukryć. To opowieść o bólu, nadziei, manipulacji i kruchości serca, ubrana w formę młodzieżowej powieści, ale z głębią, która trafia także do dorosłych czytelników. Akcja książki rozgrywa się we współczesnym świecie, w przestrzeni codziennych spotkań, szkolnych korytarzy i szeptanych rozmów, gdzie każda emocja zdaje się mieć swoje odbicie w spojrzeniu drugiego człowieka. Poznajemy Valentinę, siedemnastolatkę, która po trudnym rozstaniu próbuje poskładać siebie na nowo. Jej życie niespodziewanie splata się z Isaiahem, chłopakiem, który zdaje się mieć wszystko, ale pod maską pewności siebie skrywa własne demony. Valentina to bohaterka z krwi i kości, krucha, zagubiona, ale jednocześnie zaskakująco silna. Jej emocje są prawdziwe, a błędy, które popełnia, czynią ją jeszcze bardziej ludzką. Isaiah natomiast to postać, która budzi sprzeczne uczucia, irytuje, fascynuje i intryguje jednocześnie. Tematy, które porusza Lena Filipiak, są niezwykle aktualne, dojrzewanie, pierwsze rozczarowania, toksyczne relacje i potrzeba bycia zauważonym. To historia o tym, jak łatwo wpaść w pułapkę emocji i jak trudno odróżnić prawdę od manipulacji. W tle unosi się też cień lęku, tajemniczy wątek niepokoju, który sprawia, że książka nie jest tylko romansem, lecz także opowieścią o wewnętrznym zmaganiu i próbie zachowania siebie w świecie pełnym masek. Styl Leny jest lekki, ale zarazem głęboki. Jej język płynie naturalnie, z nutą poetyckości, momentami niemal filmowo. Autorka potrafi jednym zdaniem uchwycić emocję, która zostaje w czytelniku na długo. Dialogi są autentyczne, a narracja, mimo że młodzieżowa nie jest infantylna. Czuć w niej wrażliwość, ale i świadomość literackiego rytmu.
Największą siłą „Naive Manipulator” jest atmosfera, napięcie, które towarzyszy każdej stronie, nieustanne balansowanie między uczuciem a grą, między szczerością a iluzją. Lubię, gdy książka zmusza mnie do refleksji nad motywacjami bohaterów, i tutaj autorka robi to mistrzowsko. Czułam emocje Valentiny niemal fizycznie, jej zagubienie i gniew były moimi. „Naive Manipulator” to historia, w której odnalazłam fragmenty siebie, swojej młodzieńczej naiwności, tęsknoty za prawdziwym zrozumieniem i potrzeby bliskości, nawet jeśli ma ona swoje ostre krawędzie. To książka, która zostawia ślad – delikatny, ale trwały.
„Naive Manipulator” trafiło do mojego tbr, ze względu na to, że autorką jest moja ulubiona osoba medialna, udzielająca się w bookmediach, czyli fikcyjna_dziewczyna.
Do NM, podeszłam więc z ogromnymi oczekiwaniami, jednak nie wszystkie zostały spełnione i mogę stwierdzić że na książce się zawiodłam.
Zacznijmy od głównej bohaterki: Valentiny. Zabrzmi brutalnie, ale dawno nie czytałam książki z tak żałosną bohaterką jak ona. Miałam wrażenie, że ona sama nie wiedziała kim była i miała dwie twarze, jak nie więcej. Gdyby ona jeszcze się w tym odnajdywała… Raz mówiła że jest super silna, a co drugie zdanie to było „Chce mi się płakać.” Po prostu bardzo nie lubię, takiego mieszania w charakterze postaci.
Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to żaden z nich nie zwrócił mojej uwagi oprócz głównego bohatera oraz stalkera. Isaiah też był dla mnie „dwubiegunowy” i generalnie mam wrażenie że para głównych bohaterów została niedopracowana.
Patrząc na to, że pozycja ta to debiut Leny, nie zwracałam aż tak bardzo uwagi na błędy, jednak pojawiło się dużo niedociągnięć i nieścisłości. Sam styl pisania autorki był przyjemny, jednak gdy pojawiały się paru stronicowe myśli Valentiny, czułam się przynudzona.
Przejdźmy zatem teraz do pozytywów. Mianowicie, książka ma naprawdę świetny klimat. Motyw stalkera najbardziej podobał mi się w całej tej historii. Ta mroczna i tajemnicza atmosfera to coś, co bardzo przypadło mi do gustu. Plus akcja dzieje się w Londynie, więc w ogóle vibe tej książki ma całe moje serce.
Lena doskonale manipuluje emocjami czytelnika i mimo wszystkich minusów, nie mogłam się oderwać, bo byłam OGROMNIE ciekawa co stanie się dalej.
Gdy czytam tego typu książki, gdzie jest jakaś zagadka lub wątek kryminalny, sama robię swoje dochodzenie. Tutaj było tak samo, jednak mój scenariusz okazał się błędny i zakończenie zmiotło mnie z planszy.
Generalnie podczas czytania przeżywałam mnóstwo emocji, od negatywnych po pozytywne, ale zdecydowanie przeważało tutaj zszokowanie. Taki rollercoaster emocjonalny automatycznie podwyższa moją opinię.
Podsumowując, debiut Leny Filipiak, czyli „Naive Manipulator” to książka cały czas trzymająca w napięciu i mimo wszystkich wad, nie da się od niej oderwać.
𝓜𝓸𝓽𝔂𝔀𝔂: enemies to…, manipulator, prześladowca, ona jest baletnicą, morderstwo, tajemnice 𝓚𝓪𝓽𝓮𝓰𝓸𝓻𝓲𝓪 𝔀𝓲𝓮𝓴𝓸𝔀𝓪: 16+ 𝓞𝓬𝓮𝓷𝓪: ♾️/5
[patronat medialny | współpraca reklamowa]
Hejka miśki, dzisiaj przychodzę do was z jedną z najważniejszych recenzji na tym profilu, czyli recenzją książki pt. „Naive Manipulator” od mojej ukochanej Lenki.
Historia ta opowiada o dziewczynie, która jest zagubioną, samotną oraz skrywającą się pod maską kłamstw osobą. Absolutnie uwielbiam to, jak została ona wykreowana. Valentina Lores jest przecudną osobą i mimo tego, że ma swoje wady i czasami może się wydawać, że jest naiwna, bądź głupia, to uwierzcie mi, że po przeczytaniu całej książki naprawdę zrozumiecie, dlaczego jej zachowania w niektórych sytuacjach są takie, a nie inne i dlaczego tak postąpiła.
Występuje tu tak dużo plot twistów, że podczas czytania nie umiałam przewidzieć, co się wydarzy dalej. Wszystko jest tak doskonałe przemyślane i napisane, że po prostu brakuje mi słów.
W styl pisania Leny zakochałam się już od pierwszych stron. Nie jest on tak bardzo potoczny, jak w większości książek, bo pojawiają się tu piękne cytaty, które łapią za serce i nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Zakończenie to w ogóle oddzielna bajka. Przysięgam wam, że ja do ostatniej chwili nie mogłam zgadnąć co się tam wydarzy. Wiadomo, miałam jakieś swoje przemyślenia i domysły, ale to, co się tam wydarzyło to było mocneee. Nie spodziewałam się czegoś takiego i miałam takiego laga, że przez 15 minut po zakończeniu, gapiłam się w ścianę, bo nie umiałam sobie po prostu przetrawić, co właśnie przeczytałam.
Brakuje mi słów, żeby opisać, jak bardzo jestem dumna z mojej Lenki. To, co ta dziewczyna osiągnęła to jest niesamowite. Dzisiaj jest premiera twojej pierwszej książki i jestem ogromnie wdzięczna i dumna z tego, że mogę być patronką tak wspaniałej historii. Uwierzcie mi, że ta książka pomogła mi inaczej spojrzeć na świat i naprawdę nie wiem, czym sobie zasłużyłam na to, żeby patronować twoją książkę. Jak teraz to pisze, to sama nie wierzę w to, co się dzieje i mam ciary. Dziękuję ci bardzo słońce, że mi zaufałaś, love u baby❤️🩹
Mam nadzieję, że moja recenzja będzie dla was przydatna 💗
Piękna oprawa graficzna książki przykuła moją uwagę. Jest to debiut nie mniej jednak są pewne rzeczy, które wymagają dopracowania. Ale o tym za chwilę.
Mała ilość stron, które się czyta szybko i przyjemnie, podzielona na krótkie rozdziały tak jak lubię.
Ciekawy pomysł na fabułę, wątek ze stalkerem, intrygi, tajemnice, śledztwo - mogło by być więcej tego a mniej lania wody.
Moim zdaniem autorka za mało się skupiła na tych aspektach a za dużo straciła czasu na opisywanie otoczenia, ubioru, czynności codziennych i zachwytów bohaterki nad życiem bogatszych kolegów i koleżanek. No nie trzeba co chwilę pisać o tym jak po spaniu ma rozmyty makijaż albo że nakłada nowy i co widzi wokół za każdym razem.
To był dla mnie największy minus, za dużo niepotrzebnych rzeczy a za mało tych ciekawszych.
Nasza bohaterka, Valentina, była naprawdę naiwna ale w końcu młodość się rządzi swoimi prawami i taka miała docelowo być. Bardzo łatwo ufała ludziom, często była niezdecydowana i jej chęć bycia kimś popychała ją w niebezpieczne sytuacje.
Chociaż po drodze domyśliłam się wielu rzeczy nie odebrało mi to radości z czytania i przyznam, że końcówka nie była może zaskoczeniem ale jest to intrygująca zapowiedź kolejnej części, którą, jeśli się ukaże, chętnie przeczytam.
Ciekawi mnie także czemu nagle Hunter się pojawił, w sumie wiele do fabuły nie wniósł jedynie wzmocnił zainteresowanie rodziną Val i równie szybko zniknął z radaru.
Ogromnie jestem też ciekawa czemu akurat Rubin. Wiemy już, kto za tym stoi i że ten kamień ma znaczenie dla rodu jednak co on ma wspólnego z naszą Val?
Dużo jest rozpoczętych, ciekawych wątków i mam nadzieję, że zostaną rozwinięte w przyszłości. Bo jeśli miałaby to być powieść jednotomowa to za dużo niewiadomych by zostało.
Podoba mi się wzbogacenie fabuły ilustracjami, często wykonanych przez samą autorkę. Lubię takie smaczki.
Jest to książka na jeden wieczór, mega szybko się ją czyta i świetnie się sprawdzi dla relaksu. Jeśli szukacie czegoś, przy czym trzeba dużo główkować to nie tędy droga.
Czy polecam? Tak.
Jest to lekka książka, która ma potencjał na rozwój i liczę na to, że sugestie pomogą.
„ Bałam się zranienia, zadrapania samooceny, ich reakcji i przede wszystkim tego, że nie potrafiła bym pokazać prawdziwej siebie, bo zgubiłam ją gdzieś wśród wszystkich kłamstw.”
Valentina to ambitna nastolatka, która po ciężkim rozstaniu ze swoim chłopakiem, próbuje uleczyć złamane serce, zatracając się w swoich pasjach. Niestety, z biegiem czasu okazuje się, iż w jej życiu pojawił się ktoś nowy, i nie jest on bynajmniej księciem z bajki. To stojący w cieniu, obserwujący każdy jej krok, zakapturzony on - stalker, prześladowca. Wywołuje w Valentinie przerażenie ale i ciekawość. Dodatkowo jest zamieszany w zaginięcie jej koleżanki ze szkoły. Przez pewien zbieg okoliczności, niespodziewany incydent i jedna podsłuchaną rozmowę, dziewczyna zawiera układ z nielubianym przez siebie chłopakiem. Szkolnym podrywaczem, którym dziewczyna gardzi. Chłopakiem który tak jak ona, może być w niebezpieczeństwie. Dziewczyna przekonuje się na własnej skórze jak szybko ktoś może dorosnąć, kiedy życie układa się nie tak jak trzeba. Do tej pory dziewczyna widziała w ludziach najmniejsze szczegóły i przewidywała zamiary. Ale co jeśli to wszystko było kłamstwem? A ona została naiwnie zmanipulowana?
Ciekawa była ta książka.. bardzo dobrze obmyślona historia, wiele dobrych pobocznych wątków. No i najważniejszy - Valentina&Stalker. Mogło by się wydawać po opisie że już się czytało coś podobnego, ale NIE moi mili, to jest coś zupełnie nowego! Zaskakującego! Tajemniczego! Ciekawego! I mrocznego! Styl pisania autorki, przyjemny. Jak na debiut jestem pod mega wrażeniem! 🤍
Wciągnęłam się w ten wątek śledztwa, przyznam, że jestem w tym coraz lepsza, bo coś podejrzewałam, ale mimo wszystko, zakończenie totalnie booom! 🤍 Pomimo tego iż czasem irytowało mnie niezdecydowanie i naiwność głównej bohaterki a zarazem chęć dążenia do bycia na językach wszystkich poprzez kłamstwa i manipulacje, jestem przeciekawa jak potoczą się jej losy w przyszłości! 🤍 cięty język to dodatkowy atut! Uwielbiam wygadane postacie 😅
Ps. Ilustracje w książce WOW! 🤍🔥 świetny pomysł! 🤍
🥀 Do tej książki nie mogłem się totalnie zabrać, natomiast kończył mi się czas do wstawienia recenzji co mnie zmotywowało. Na całe szczęście bo ta powieść okazała się być przegenialna. Dosłownie tak mnie wciągnęła że przeczytałem ją w jeden i nie mogłem się od niej oderwać. Każda strona wzbudzała we mnie napięcie i wytwarzała jeszcze większe chęci do przeczytania tej powieści.
🥀 Fabuła jest fantastycznie wymyślona, bo przyznam, iż nie czytałem jeszcze książki z takimi motywami, więc jest na to na duży plus. Od początku książki się coś dzieje, bo czasami jest tak, że na początku jest całkowity spokój, a w tej właśnie nie. Jeden wątek, czyli pierwsza relacja Valentiny może i nie była ona jakoś szczególnie ważny tak jak inne, ale się wpasowała. Plot twistów w lekturze nie brakowało, były one co krok i to w dodatku bardzo mocne.
🥀 Styl pisania autorki jest zwięzły i na temat. Na pewno muszę podkreślić to, iż autorka pisała książkę swobodnym językiem a nie surowym, dzięki czemu na pewno większości osób będzie łatwiej zrozumieć powieść. Sceny są bardzo dobrze napisane i w każdej czułem to co miałem czuć, a szczególnie sceny grozy które mroziły mi krew w żyłach.
🥀 Wykreowanych bohaterów byki całkiem sporo, natomiast ja skupię się na tych którzy odegrali najważniejszą rolę. Valentina miała twardy charakter i zawsze musiała postawić ma swoim co mi podpasowało. Zawsze umiała się obronić nie ważne czy chodziło o przemoc psychiczną czy psychiczną, a takie bohaterki są najlepsze. Isaiaha bardzo ale to bardzo polubiłem przez to jakie relację miał z Valentiną. Ale właśnie. Polubiłem. Jednak gdy miałbym się do niego odnieść w czasie teraźniejszym to użyłbym słowa ,,NIENAWIDZĘ". Za to do Zaire'a mam mieszane uczucie bo może nie był z charakteru aniołkiem, ale na pewno był lepszy od Isaiaha.
🥀 Przyznam szczerze, że końcówka totalnie zmiotła mnie z planszy i wywołała u mnie niedosyt, a szczególnie prolog który musiałem czytać parę razy aby zrozumieć co tam się odwala. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, o ile taki wyjdzie i zapraszam do kupowania.
𝐍𝐚𝐢𝐯𝐞 𝐌𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐭𝐨𝐫 to powieść o bardzo zranionej dziewczynie, dotkniętej smutkiem i przepełnionej kłamstwami. Wszyscy znali ją jako zawsze uśmiechniętą, lubiącą towarzystwo imprezowiczkę, ale czy taka była naprawdę? Valentina w środku skrywała kompletnie kogoś innego. Z natury była po prostu 𝐧𝐚𝐢𝐰𝐧ą kłamczuchą i manipulatorką.
Motyw miłości nie był dla mnie pierwszorzędny, może jednak wy zinterpretujecie to inaczej. Skupiłam się na bólu, udawanej perfekcji i najważniejsze, 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐤𝐞𝐫𝐳𝐞 oraz rozwikłaniu sprawy, która stała się jedną wielką zagwozdką.
To właśnie ta tajemniczość i zwroty akcji, napięcie i dreszczyk emocji sprawiły, że zakochałam się w historii zniszczonej do szpiku kości dziewczyny. Z każdą kolejną stroną gryzła mnie ciekawość i zadawałam pytanie „𝐜𝐨 𝐬𝐢ę 𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐚𝐥𝐞𝐣?”.
Czytając, tak bardzo skupiłam się na kłamstwach bohaterki, że nawet nie zauważyłam jak sprytnie zmanipulowała nami Lena. To właśnie zakończenie uświadomiło mi z jaką łatwością jej przyszło wkraść się do mojego umysłu i zmienić bieg myślenia. Był to moment, w którym wszystko co wcześniej uważałam za prawdziwe, po prostu zniknęło, pozostawiając mnie w wielkiej 𝐩𝐮𝐬𝐭𝐜𝐞.
Dla kogo jest 𝐍𝐚𝐢𝐯𝐞 𝐌𝐚𝐧𝐢𝐩𝐮𝐥𝐚𝐭𝐨𝐫? Dla osób lubiących dreszcz emocji, ciarki i adrenalinę ale też ciche emocje, ból i tajemniczość, związaną z ciągłym napięciem. Jestem pewna, że przez długi czas nie zapomnicie historii Valentiny, a nawet odbije ona na was jakiś ślad. Przykro mi, ale to nieuniknione…
𝐏𝐒. Chciałabym tylko dodać, że z Leną mamy dokładnie to samo poczucie humoru i na wielu żartach, czy wypowiedziach bohaterów nie mogłam wytrzymać ze śmiechu (kocham cię Lena)
Naive Manipulator to intensywna emocjonalnie powieść o miłości, zdradzie i próbie zbudowania siebie na nowo. To historia, która dzieli – jedni ją pokochają za szczerość, drudzy uznają za zbyt mocną. I właśnie w tym tkwi jej siła.
Główną bohaterką jest Valentina – siedemnastoletnia dziewczyna, która z pozoru wydaje się pewna siebie, przebojowa i otoczona ludźmi. Jednak pod tą fasadą kryje się ktoś zupełnie inny: wrażliwa, zagubiona i spragniona miłości. Kiedy zostaje zdradzona przez swojego chłopaka, jej świat rozpada się na kawałki. Z dziewczyny z sercem na dłoni zmienia się w kogoś, kto uczy się grać – by przetrwać. Zakłada emocjonalny pancerz, przestaje ufać i postanawia, że nigdy więcej nie pozwoli sobie na słabość.
To książka o dziewczynie, która kochała za bardzo, zaufała zbyt mocno i zderzyła się z brutalną rzeczywistością. O tym, jak łatwo zgubić siebie w świecie pełnym oczekiwań i jak trudno pozostać autentycznym, gdy wszyscy chcą, byś grał kogoś innego. Valentina nie jest idealna – i właśnie dlatego tak bardzo zostaje w pamięci.
Lena Filipiak pisze szczerze, bez owijania w bawełnę – językiem, który młodzi czytelnicy naprawdę rozumieją i czują. W jej historii nie brakuje trudnych tematów: zdrada, samotność, toksyczne relacje, presja otoczenia, a nawet autoagresja. To opowieść momentami mroczna i niewygodna, ale właśnie dzięki temu tak prawdziwa i poruszająca.
Naive Manipulator to powieść, którą się albo kocha, albo nienawidzi. Ale jedno jest pewne – nie da się przejść obok niej obojętnie.
Kiedy przeczytałam opis tej książki, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Motywy stalkera, tajemnic i układów to moje klimaty 🥰.
Główna bohaterka jest dość specyficzną postacią. Jej tok myślenia i zachowanie mogą wzbudzać w czytelniku różne emocje. Ale to właśnie dzięki temu książka ma swój unikalny charakter, bez Valentiny historia z tak dziwnymi wydarzeniami nie byłaby dla mnie „realna”.
Za genialny zabieg uważam plot twist. Do samego końca nie byłam w stu procentach pewna, kto może być stalkerem dziewczyny. Każda moja teoria zmieniała się z każdym kolejnym rozdziałem.
Dzięki temu czytelnik stara się jak najlepiej poznać każdą postać, aby wyłapać nawet najmniejszy szczegół, który może podpowiedzieć mu, kto jest stalkerem. Uważam, że bohaterowie książki świetnie spełnili swoją rolę. Poznajemy zarówno ich pozytywne, jak i negatywne strony, co sprawia, że nie zawsze da się ich polubić.
Jedynymi minusami tej książki były, moim zdaniem, niepotrzebne opisy i zbyt mała liczba scen związanych z głównym motywem. Niektóre opisy kreacji bohaterki czy jej emocji potrafiły nużyć. Największy niedosyt odczułam jednak z powodu niewystarczającego rozwinięcia wątku stalkera. Pojawiał się on zbyt rzadko, historia zyskałaby, gdyby dodano więcej scen z tajemniczym mężczyzną.
Uważam, że jak na debiut, książka nie jest zła. Przydałoby się jej kilka poprawek, ale mam nadzieję, że w kolejnym tomie (mam nadzieję, że po takim zakończeniu powstanie drugi tom 🥺) zostaną one wprowadzone i powstanie naprawdę świetna książka.
♡ Szczerze mówiąc, książka mnie zawiodła… Miałam do niej bardzo wysokie wymagania, ale bardzo się rozczarowałam.
♡ Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu i wydawał mi się bardzo wattpadowy. Rozumiem również, że to jej pierwsza książka, którą udało jej się wydać, i nie skreślam jej twórczości na zawsze.
♡ Historia bardzo mnie nudziła, nie czułam się tak wyjątkowo, czytając tę lekturę. Po tylu dobrych rzeczach, które o niej usłyszałam, liczyłam na coś lepszego. Oczywiście były też momenty, które podobały mi się w książce i były napisane „dobrze”, ale tak jak już wspomniałam, rozumiem, że autorka jest młoda oraz że to jej pierwsza wydana książka. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze szansę poznać jej twórczość w innych powieściach.
♡ Podsumowując — osobiście mi się książka nie podobała i nie sięgnęłabym po nią drugi raz w najbliższym czasie, ale kto wie, może za pół roku? Zachęcam was do przeczytania lub kupna, jeśli jeszcze nie posiadacie swojego egzemplarza, bo myślę, że warto również spojrzeć na opinie innych. Mi mogło się nie podobać, ale ktoś będzie miał tę historię za swoją ulubioną. A jeśli czytaliście już, to podzielcie się swoimi doznaniami!
Naive manipulator jest debiutem co do którego miałam trochę za wysokie wymagania. Bardzo zachęciły mnie do przeczytania motywy lecz końcowi nie wszytkie mi się podobały. Uważam, że motyw stalkera miał dużo większy potencjał i nie został dociągnięty. Jakoś nie mogłam przebrnąć przez tą książkę i czytałam ją przez 2 tygodnie. Rozdziały były krótkie ale zarazem nużące. Wszystko działo się strasznie szybko i czasami nie nadążałam za fabułą, która w ogóle się nie kleiła. Przykładowo Valentine wyrzucono ze szkoły tanecznej i parę stron dalej bohaterką z powrotem chodzi na zajęcia jakby nigdy nic, myślałam, że coś przeoczyłam lecz nic nie jest napisane o powrocie. Jednak muszę przyznać, iż ta książka jest trochę mroczna i nie zabrakło mi dreszczyku emocji. Bohaterowie zdecydowanie mnie do siebie nie przekonali a wręcz irytowali głównie swoimi lekkomyślnym i nieprzemyślanym zachowaniem. Tak samo relacja głównych bohaterów, która rozwijała się za szybko i sztucznie. Przyznam, że zakończenie było szokujące, dlatego stwierdziłam, że podniesie jej ocenę. Podsumowując mi osobiście ta książka się nie przypadła do gustu ale jeśli wam się podobała to również nie ma w tym nic złego! Dziękuję wydawnictwu You&Ya za egzemplarz!
Przez znacznie większą część strasznie się nudziłam. Zmuszałam się do czytania jej i nie podobało mi się w niej wiele rzeczy - głównie jej płytkość i brak przyciągającego czytelnika smaku.
Główna bohaterka - siedemnastoletnia Valentina Lores - próbuje być fajna, iconic, a w rzeczywistości jest po prostu... Wredna. Ciągłe "riposty" i zaczepki są dziecięce i po prostu żeby były.
Tożsamość stalkera nie jest rządną zagadką - odkryłam ją blisko 100 strony, czyli 200 stron szybciej, niż zrobiła to główna bohaterka. Bardzo łatwo było to zrobić.
Niektóre momenty były fajne, przyjemnie się je czytało, jednak szkoda, że było ich tak mało.
Najlepsza była dla mnie końcówka. To na niej się wciągnęłam i nie mogłam się doczekać więcej. Zwrot akcji - nawet fajny. Nie spodziewałam się tego, jednak to akurat pewnie przez to, jak wyglądała książka wcześniej.
Podczas czytania tego czułam się, jakbym oglądała film przyspieszony 4x, jak nie więcej. Nie skupiamy się na niczym większym, z jednej strony przeskakujemy na drugą, nie zapada nic w pamięć, ponieważ wszystko jest takie... Płytkie, bez głębi. Pod spodem spojlerów byłoby więcej, gdyby nie fakt, że całą treść praktycznie zapomniałam.
Cała historia ogólnie ma wielki potencjał, gdyby tak poczekać z wydaniem jej i pozwolenie sobie na dalsze doskonalenie, jednak rozumiem autorkę, że dostała taką propozycj�� w młodym wieku i nie chciała jej zaprzepaścić.
Dział spojlerów:
1. Bohaterka współpracuje z chłopakiem imieniem Isaiah, którego koleżanka zaginęła. Okazuje się, że stalker Valentiny rzucił jej pierścionek należący do niego, jednak ona postanawia mu nie mówić, bo to nieistotne? Na tamten moment uznawałam to bez sensu i nadal tak uważam, chociaż patrząc na koniec, to akurat fajny taki smaczek.
2. Rozdział z perspektywy Isaiaha od razu zdradził, że to jego starszy brat jest stalkerem, a te "podpowiedzi" typu: "Mój brat nosi takie same perfumy" które bohaterka wyczuła, jedynie to potwierdzały.
3. Valentina, niby dojrzała, jak na swój wiek, a tak naprawdę trochę głupia. Idzie na spacer ze swoim psem, spotyka swojego stalkera, ucieka gdzieś na imprezę, pije, bawi się w najlepsze, a biedny pies musi leżeć przywiązany do drzewa. Na dodatek został tam prawie sam.
4. Valentina zostaje wyrzucona ze szkoły baletowej przez rozsianie plotki o romansie z trenerem, a jakieś 100 stron później nagle znowu się w niej znajduje. Niestety ja trafiłam na tą wersję sprzed dodruku, ale dzięki wyjaśnieniu autorki na jej profilu na TikToku nie zdenerwowałam się na to tak bardzo i wiedziałam, że ten błąd był popełniony głównie przez niedopatrzenie podczas redakcji.
This entire review has been hidden because of spoilers.
WOW, WOW, WOW… Jeżeli myślicie, że książka booktokerki nie może być dobra… To przeczytajcie „Naive Manipulator” autorstwa Leny Filipiak. Naive manipulator jest to historia opowiadająca o dziewczynie, która trafiła nie na tą osobę na którą powinna… Jest to przykra historia… Ale z jakim zakończeniem? Jedynie co powiem to SZOKUJĄCYM! Książka jest lekka mimo poruszonych motywów. Dobrze się ją czyta i interesująco. Nie ukrywam, że w jakiś monetach czytając książkę czułam się jak bym czytała inną (podobne teksty lub momenty w historii) ale nadal czytałam to z wielkim zainteresowaniem. Końcówka mnie zaskoczyła, totalnie się takiej nie spodziewałam. I wy również się nie spodziewacie. Ale raczej polecam abyście się przekonacie się sami…
Muszę przyznać, że bardzo lubię motyw układu w książkach, więc gdy tylko usłyszałam o tej pozycji, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Niespodziewanie, podczas jednej z imprez starszego rocznika, znika dziewczyna – najlepsza przyjaciółka Isaiaha. Chłopak za wszelką cenę próbuje ją odnaleźć. Valentina zna kilka faktów na temat jej zniknięcia, którymi dzieli się z Isaiahem. Wspólnie wchodzą w układ i planują odkryć, kto stoi za tą tragedią.
Książka zawiera dobrze poprowadzony wątek kryminalny. Główna bohaterka próbuje nie tylko zdemaskować swojego stalkera, ale również odnaleźć sprawcę porwania. Choć zagadka wydaje się momentami chaotyczna, ostatecznie wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce.
Poruszane są także trudne tematy – zaborczy rodzic, którego zachowanie pozostawiło trwały ślad w psychice dziecka, toksyczne relacje rodzinne, przemoc psychiczna, presja i poniżanie. To wszystko wprowadza do fabuły głębię, choć muszę przyznać, że całość momentami była zbyt chaotyczna. W książce pojawia się wiele wątków, z których nie wszystkie wydają się potrzebne. Miałam wrażenie, że autorka miejscami sama się w nich gubi.
Jednak muszę pochwalić świetnie poprowadzony plot twist – naprawdę mnie zaskoczył i był jednym z mocniejszych punktów całej powieści. Zakończenie okazało się drastyczne i zupełnie niespodziewane.
Książka może nie była idealna, ale zdecydowanie miała swoje atuty. Działo się w niej bardzo dużo – momentami nawet zbyt dużo – jednak widzę w autorce duży potencjał i z chęcią sięgnę po jej kolejne powieści.