Ma za sobą bolesne rozstanie. Straciła dach nad głową. Jak przetrwa drugi rok na uczelni Yarrow?
Rozważnej i spokojnej Josie Maxwell-Spencer nagle załamuje się świat. Wieloletni chłopak Troy właśnie wystawił ją do wiatru. I to dosłownie - nie dość, że obwieścił Josie koniec ich związku, to jeszcze wyrzucił ją z mieszkania na samym początku roku akademickiego. A w tym czasie naprawdę trudno znaleźć sensowne lokum w niewielkim Chester, gdzie mieści się uczelnia Yarrow.
Klitka, którą ostatecznie udaje się Josie wynająć, do komfortowych nie należy. Jest ciasna, paskudna i brudna, jedyne okno w pokoju ma kratę, a wynajem kosztuje fortunę, ale... Ale jest. Zdesperowana dziewczyna wprowadza się do nowego mieszkania i zamierza jakoś się w nim przemęczyć. I może nawet dałaby radę, gdyby budynku nie zniszczył wybuch gazu.
Na szczęście okazuje się, że u trzech chłopaków z Yarrow czeka wolny pokój. Parker Lane, Vance Crawford i Weston Reyes gotowi są odstąpić go lubianej przez wszystkich dziewczynie. Problem w tym, że o przyszłych współlokatorach Josie opowiada się w Yarrow bardzo niepokojące rzeczy. Podobno lubią dzielić się dziewczynami...
Nowa powieść Ludki Skrzydlewskiej to gorący i uroczy spin-off serii new adult Prawda o Yarrow.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
Bardzo dawno nie czytałam tak kiepskiej książki, która wzbudziłaby mój niesmak, a tutaj właśnie takie emocje mi towarzyszyły. Nie znalazłam tutaj ani jednej pozytywnej rzeczy. Zaczynając od bohaterki, która była tak nieogarniętą łajzą, że masakra. Dodatkowo jeszcze okropnie Pick Me girl, zatem wkurzała niemiłosiernie. Josie jest opisana jako rozsądna i spokojna, jrst takim popychadłem,ze ze świecą szukać takiego drugiego. Jest karykaturą motywu sunshine. a gdy sama siebie określiła jaka "malutka" to już w zasadzie dało mi obraz, że będę się na nią wkurzac. Tak też było. Przechodząc do love interests, którzy byli tak mdli, że maskara. Mieli parę cech na krzyż, oczywiście podążając za panującymi trendami na zero głębi i osobowości. Wszyscy trzej to tacy Pantoflarze, że szok. Zwłaszcza, że laska,ktora nimi zarzada to spora oferma.
Coś, co budzi moją konsternację to dość swobodnie i frywolnie napisane sceny seksu, w książce reklamowanej jako komfortową oraz sama kategorii dla młodzieży. Tym jestem niesamowicie oburzona! Nie wyobrażam sobie dać nastolatce tej książki. Jest nieodpowiednia dla osób poniżej 18 roku życia. Sama fabuła wygląda jak generator poprzednich książek autorki. Widzę w nich tendencyjność i wyznawanie zasady ilość > jakość. Szkoda. Elementy, które miały jakiś potencjał zostały tak spłycone, że lepiej było w ogóle ich nie wprowadzać, wyszłoby na to samo.
Dla mnie tragedia, przez wielkie T. Zero w tym ładu, składu, jakichś przemyśleń głębszych, na które było dużo przestrzeni i pola. Zakończenie tak cukierkowe, że do porzygu. Byłoby miło jakby raz na jakiś czas książki nie kończyły się w ten typowy sposób XD, to serio nie jest zakazane, by wykazać się większą kreatywnością.
Boże wreszcie to skończyłam i daje 2⭐️ Początek był dobry, ale im dalej w las tym gorzej, nie wiem może to nie moje klimaty. Chce zapomnieć scenę z zaręczynami. 😶
Książka jest chyba wynikiem jakiejś niepoczytalności autorki. Nikt o zdrowych zmysłach raczej nie wpadłby na pomysł napisania książki: 1. Z motywem odwróconego haremu, gdzie głównymi bohaterami jest grupka bardzo niedojrzałych nastolatków z problemami emocjonalnymi, wymagającymi terapii ( zwłaszcza główna bohaterka) 2. Reklamowania książki o s€xie grupowym jako słodkiego, komfortowego romans i umieszczania jej w kategorii dla młodzieży
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo wyczekiwałam tej książki. Gdy tylko dowiedziałam się, że Ludka planuje napisać książkę z motywem reverse harem to ja wiedziałam, że ją przeczytam. I gdy tylko dostałam w swoje łapki tą oto książkę, dosłownie ją pochłonęłam. Ja nie potrafiłam się oderwać i siłą zmuszałam się do odłożenia książki. Ta książka spełniła wszystkie moje oczekiwania i tak bardzo żałuję, że liczyła tylko 400 stron.
A teraz bez zbędnego przedłużania przestawię wam bohaterów dla których od samego początku przepadłam. Josie Maxwell-Spencer to totalne słoneczko. Ta dziewczyna jest zbyt dobra na ten świat. Jest miła, spokojna, ułożona i zawsze wszystkim niesie chęć pomocy. Nie potrafi się postawić, gdy ktoś sprawia jej przykrość, woli stać i wysłuchiwać niemiłych słów niż się odezwać. W takich momentach miałam wielką ochotę mocno ją przytulić, bo bardzo dobrze ją rozumiałam. Josie studiuje psychologię i uczęszcza na zajęcia taneczne, które sprawiają jej wiele radości i gdzie może poczuć się sobą. Parker Lane czyli bohater, który jaki pierwszy skradł moje serce. Nasz futbolista dosłownie wpadł na Josie i od tamtego momentu nie mógł o niej zapomnieć. Parker jest cudownym chłopakiem, jest bardzo opiekuńczy, więc nie pozwoli aby naszej Josie coś się stało. Dlatego to właśnie on proponuje jej aby się wprowadziła do niego i chłopaków. Weston Reyes to kolejny ideał, którego stworzyła Ludka. Ma wielkie serce, co może nie być widoczne na pierwszy rzut oka. Trenuje on młode dzieciaki karate o czym dowiaduje się Josie, która prosi go aby ją też czegoś nauczył. Oczywiście nasza Josie jemu również zawróciła w głowie.
I nasz ostatni bohater czyli Vance Crawford, jest on moim ulubionym gburkiem. Jego postać najbardziej skradła moje serce, a jedyne co chciałam zrobić to po prostu go przytulić i zapewnić, że jest wystarczający taki jaki jest. Vance Interesuje się fotografią i wolne chwile spędza na basenie, gdzie może pobyć sam ze sobą. Jest cichy i woli przebywać w swoim towarzystwie, a ja go w zupełności rozumiem, bo sama wolę pobyć sama niż w otoczeniu masy innych ludzi. Nie przeszkadza mu jednak towarzystwo przyjaciół i Josie, która stała się dla niego promyczkiem światła.
Josie wali się świat, gdy rozstaje się z chłopakiem i zostaje bez dachu nad głową ale na ratunek przychodzi jej trójka chłopaków do których się wprowadza. Lecz krążą pewne plotki, że lubią dzielić się dziewczynami… Co wyniknie z ich relacji? Tego dowiecie się czytając tą historię.
CO TO BYŁA ZA HISTORIA! Bez reszty mną zawładnęła i odcięła mnie od świata rzeczywistego. Josie i chłopaki, ta czwórka jest po prostu cudowna. Oni razem się dopełniają, każdy z nich jest zupełnie inny ale to jest jak najbardziej w porządku. Autorka w cudowny sposób pokazała relacje Josie z Parkerem, Westonem i Vancem. Wszystko tutaj było tak pięknie przedstawione, nie mam żadnych zastrzeżeń. Sceny pomiędzy całą czwórką były gorące i powodowały szybki wzrost temperatury. Nie chce wam tutaj pisać nic o fabule, bo chcę abyśmy sami ją poznali, ale uwierzcie mi nie jest tutaj tylko słodko i cukierkowo, nasi bohaterowie będą musieli zmierzyć się z wieloma przeciwnościami i kłodami rzucanymi im pod nogi. Ale ja się ogromnie cieszę, że w życiu Josie pojawiła się ta trójka, bo to właśnie dzięki nim poczuła się kochana i odnalazła w nich swój drogi dom.
Nie mam pojęcia co napisać na koniec, bo narazie przeżywam największego kaca książkowego. Najlepiej to bym chciała aby ktoś wymazał mi pamięć bym mogła na nowo przeżyć tą historię ale no niestety tak się nie da. Mogę wam tylko napisać, żebyście czytali historię Josie i jej chłopców a jak już ją czytaliście to pochwalcie mi się w komentarzu czy wam się podobała! 🥹🩷 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
Aż nie wiem co napisać. Główna bohaterka - masakra. Totalna pick me girl, która nie ogarnia DLACZEGO DZIEWCZYNY JEJ NIE LUBIĄ. Zero asertywności czy jakichś głębszych cech osobowości, ciągle tylko taka damulka w opałach, co do związku nie chce bo tyle co się rozstała, ale jednak co chwile czuje cos co innego chłopaka. Panowie z naszego haremu też nie wiele lepsi. Krótki opisik ile to w życiu przeszli i ze dwie sceny z ich życia, a reszta to chronienie damulki w opałach przed dorosłym życiem. Żadnego plot twistu na końcu, wszyscy kończą w tym śmiesznym haremiku, bo zapłakana Josie jednak nie zaszła w ciążę w wieko dziewiętnastu lat to stwierdziła, że da szanse im wszystkim. To moja pierwsza książka Ludki i niestety ostatnia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Kto wypuszcza historię z motywem reverse harem, opisuje sceny grupowych morenek i klasyfikuje książkę jako "dla młodzieży", a do tego daje cukierkową okładkę? Główna bohaterka tak głupia, że szkoda słów, a ci jej posuwacze też nie lepsi. Ich jedyną cechą jest to, że są pod jej pantoflem (a dziewczyna to wybitna łajza, która nigdy nie potrafi się nikomu postawić, dlatego też to o tych chłopakach naprawdę źle świadczy, bo w takim razie jakimi oni muszą być ciepłymi kluchami, żeby pozwalać sobie rządzić się takiej wiecznie niepewnej Josie?). Sceny zbliżeń - ble. Josie jako dziewczyna z małym doświadczeniem (ledwie 1 chłopak na liczniku) wskakuje nagle na 3 drągi i to czasami przyjmuje wszystkie w tym samym czasie jak rasowa aktorka filmów ze znanej platformy. Oczywiście wszystko jest wspaniale, nic nie boli, zero uszkodzeń, a przecież przyrodzenia po pas, ale co to dla Josie, ona leci po same kulki i to bez wysiłku. Jedna scena szczególnie mnie wykręciła - Josie klęczy przed swoimi chłopakami i zadowala ich ustami, a ich kręci to, że tak nad nią stoją i patrzą z góry jak to robi. Autorka powinna odstawić pomarańczową platformę i nie szukać tam inspiracji do swoich historii.
Historię Josie miałam już przyjemność poznać wiele miesięcy temu i powrót do nich w papierze był przecudownym doświadczeniem. Uwielbiam w tej książce absolutnie wszystko, dlatego uśmiech nie schodził mi z twarzy podczas jej czytania. Styl pisania Ludki jest mi dobrze znany i bardzo się z nim lubię, dlatego zaskoczeniem nie jest, że All Over Me szybko skradło moje serducho. Przez całą treść się płynie, a bohaterowie dodają jedynie pikanterii i podsycają chęć dowiedzenia się więcej.
Każdy z głównych bohaterów jest zupełnie inny, a tak samo cudowny. Myślę, że jednak jak każdy, mam swojego faworyta i jest nim Vance, dlatego o nim opowiem wam ciut więcej. Uwielbiam tę jego tajemniczość, a jednak bijącą troskę wobec Josie. Chociaż najbardziej zamknięty, cichy i niedostępny, dla swojej kobiety ma specjalną uroczą stronę, lecz dostępna jest tylko dla niej. Jego postawa, inteligencja i chęć ochrony tak bardzo mi się spodobały, że nie mogłam przejść koło niego obojętnie.
Parker i Weston również są świetnymi bohaterami, bo tak jak wspomniałam wcześniej: każdy jest genialny. Razem się dopełniają i tworzą mieszankę, która nie jest dla każdego. Jednak uwielbiam, że pomimo ich różnić, każdy z nich miał jeden cel: kochać i chronić Josie. To ich jeszcze bardziej łączyło i sprawiało, że bardzo mnie to rozczulało.
Przechodząc do Josie, jest ona typowym słoneczkiem. Matko, uwielbiam ją! Jest na pewno w topce moich ulubionych bohaterek od Ludki, bo nie dało się jej nie kochać. Ma serce wyciągnięte na dłoni i tak bardzo się z nią zżyłam, że każdą jej krzywdę, odczuwałam jako swoją. Imponowała mi jej ambicja, zaangażowanie w całe swoje życie i chęć udowodnienia, że jest kimś więcej niż tylko piękną buźką. Autorce idealnie wyszła jej postać, bo myślę, że każdy znajdzie kawałek siebie w Josie, przez co staje się bohaterką bardziej dostępną i dla mnie jest ona po prostu wyjątkowa.
Nie jestem pewna, czy All Over Me nie było pierwszym romansem Why Choose jaki przeczytałam, a jeśli nie pierwszym, to na pewno jednym z pierwszych i do tej pory utrzymuje się na wysokim miejscu. Coś w nim jest tak wyjątkowe, tak emocjonujące, że nie sposób przejść koło tej książki obojętnie. Romans jest bardzo dopracowany, wyrównany z każdej strony i chociaż nie brakuje scen erotycznych, żadna z nich nie jest żenująca. Ludka nie dodała niepotrzebnych zwrotów, które odebrałyby magię tej historii, bo największa dzieje się między czwórką głównych bohaterów.
Fabuła tej historii baaaardzo mi się podoba, bo oprócz mocnego skupienia się na relacji, dowiadujemy się o wielu aspektach z ich życia, a jak to w książkach autorki - emocji i zagadek nie brakuje.
All Over Me to książka przepełniona słodyczą, namiętnością i wzruszającą miłością. Spędziłam z nimi świetny czas po raz kolejny i jeśli chociaż trochę was zaintrygowali - dajcie im szansę. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest historia dla każdego, jednak uważam, że jest na tyle dobra i piękna, że warto spróbować, bo może skradną wasze serca tak samo mocno jak moje.
"All over me" jest historią, którą miałam okazję poznać już podczas jej publikowania na Wattpadzie. Już wtedy dla niej przepadłam. Było to moje pierwsze spotkanie z motywem reverse harem, ale po przeczytaniu tej pozycji, wiem, że nie będzie ono ostatnim bo naprawdę pozytywnie się zakończyłam. Nikogo też nie powinno dziwić, że kolejna książka autorki skradła moje serce. Gdyż jeszcze ani razu się na nich nie zawiodłam. Uwielbiam w jej historiach to, że bohaterowie nie są idealni, mają swoje słabości i czasem nawet bolesne doświadczenia z przeszłości. Są realistyczni, przez co bardzo szybko można się z nimi zżyć, oraz przeżywać wraz z nimi wszystkie dobre jak i te gorsze chwile. Do samego końca jest się w zaangażowanym w lekturę i nawet niewiadomo kiedy czyta się ostatnie zdanie.
Przechodząc do chłopaków to każdy z nich miał swój charakter. Byli od siebie różni i to było naprawdę cudowne. Bo każdy z nich wyróżniał się czymś innym, przez co mogłam poznać każdego z nich z osobna. Nie byli oni tylko postaciami, które niczym się od siebie nie różnią. Uwielbiam ich przyjaźń i to, że zawsze stawali za sobą murem i nigdy od siebie się nie odwrócili. Nawet jeśli bywało ciężko. Ludka w piękny sposób pokazała, że czasem rodzina to osoby, które sami wybraliśmy a nie te z którymi wiążą nas więzy krwi. Oni również w mniejszym lub większym stopniu zostali doświadczeni przez życie co nie raz nie dwa mnie bolało.
Relacja Josie z każym z chłopaków była cudowna. I podczas czytania czułam ogromne rozczulenie. Na każdym kroku pokazywali jak ważna dla nich jest, jak jej bezpieczeństwo, czy komfort był dla nich niesamowicie ważny. Zawsze upewniali się czy czuje się w porządku i czy któreś z ich zachowań nie sprawia, że nie czuje się dobrze w ich towarzystwie. Było też widać, że każdy z nich zakochał się od pierwszego wejrzenia i niej ukrywali tego. Ale też nie naciskali i dawali dziewczynie odpowiednią przestrzeń wtedy kiedy jej potrzebowała. To jak w nią wierzyli i pokazywali na każdym kroku jak cudowną jest osobą chwytało mnie bardzo często za serce. Kocham to, że każdymi najmniejszymi gestami czy słowami okazywali jak wielkie szczęście mają, że taka dziewczyna jak ona zwróciła na nich swoją uwagę.
Jeśli myślicie, że było uroczo i kolorowo przez cały czas to muszę Was niestety rozczarować. Pewne wydarzenia totalnie złamały mi serce i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Miałam ochotę rzucić telefonem z książką, gdy byłam na tych momentach. Do samego końca nie byłam pewna w którą stronę to wszystko się potoczy i jak finalnie zakończy się historia Josie i jej chłopców. Jeśli się zastanawiacie czy sięgnąć po tą pozycję to tak. Ja ją uwielbiam i powrót do niej otulił mnie swoim komfortem i wiem, że jeszcze niejednokrotnie wrócę do tych bohaterów. Bo ta książka była po prostu cudowna.
Kolejna książka 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐢 i kolejna, która skradła moje serce od pierwszych stron. W sumie nawet mnie to nie dziwi, bo 𝐀𝐥𝐥 𝐎𝐯𝐞𝐫 𝐌𝐞 to istne cudeńko. Ilość komfortu, jaką znalazłam w tej historii, jest nie do opisania – to była po prostu słodycz w najczystszej postaci. Książki 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐢 mają w sobie to coś, co sprawia, że zapominasz o całym świecie. Wciągają cię bez reszty, a ty przepadasz – nie tylko dla fabuły, ale też dla bohaterów.
Styl pisania 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐢 to czysta przyjemność. Nie ma nic przeciąganego na siłę, a wszystko jest opisane tak plastycznie i fascynująco, że, serio, mogłabym przeczytać jej “tutorial, jak obrać ziemniaki” i pewnie byłabym zachwycona. No bo kto inny potrafi opisać codzienność tak, że masz ochotę ją przeżyć z bohaterami?
Do tej pory nie miałam okazji przeczytać 𝒔𝑰𝒐𝒅𝒌𝒊𝒆𝒈𝒐 𝒓𝒆𝒗𝒆𝒓𝒔𝒆 𝒉𝒂𝒓𝒆𝒎𝒖, ale… o mój Boże, jakie to było cudne! Po tej książce już wiem, że muszę sięgać po ten gatunek częściej, bo to trafia prosto w mój gust.
Każdy z chłopaków był wyjątkowy i miał swoją unikalną osobowość. To, jak została opisana ich więź, było absolutnie przeurocze. Rozklejałam się przy każdej scenie, w której okazywali sobie wsparcie, byli dla siebie nawzajem oparciem, a potem tak samo troszczyli się o 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞.
𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞… Kocham tę dziewczynę! Była przesłodka i naprawdę nie dało się jej nie pokochać (serio, nie dziwię się chłopakom). Była jak 𝒑𝒓𝒐𝒎𝒚𝒄𝒛𝒆𝒌 𝒔𝑰𝒐𝒏́𝒄𝒂 – zawsze radosna, pełna dobrej energii. Ale przecież każdy ma swoją przeszłość, prawda? I 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 też ją miała. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej mnie zaskakiwała. To, że mimo wszystkiego, co przeszła, wciąż potrafiła być tak ciepła i słodka… szokujące i niesamowite zarazem.
A teraz chłopaki… Uwielbiałam to, jak zostali przedstawieni – zakochani od pierwszego wejrzenia, jakby 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 rzuciła na nich jakiś urok. Zachowywali się jak zauroczone szczeniaki, które zrobiłyby dla niej wszystko. Śmieszyło mnie to, że na początku wszyscy zarzekali się, że “na pewno nie zostaną kolejnymi gośćmi w jej kółku adoracji”, a potem… no cóż. Byli totalnie oczarowani. Gdybym miała wybrać jednego z nich, nie dałabym rady (rozumiem cię, Josie!).
𝐏𝐚𝐫𝐤𝐞𝐫 był przesłodki. Ich moment poznania ma moje całe serce. To, jak się o nią zmartwił, jak zadbał, żeby była najedzona – IDEAŁ. 𝐕𝐚𝐧𝐜𝐞 też mnie nie zawiódł. 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 podobała mu się od dawna, ale tak bardzo bał się, że się ośmieszy, że… po prostu się do niej nie odzywał. A z jego perspektywy było widać, że chłopak był zakochany na zabój – chłonął każde jej słowo, każde spojrzenie. A 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 myślała, że on jej nie lubi… No cóż, była w błędzie. I 𝐖𝐞𝐬𝐭 – typ, który wygląda groźnie, bo spędza pół życia na siłowni, a wewnętrznie jest totalnym nerdem. Cudo!
Przyznam, że mój debiut z twórczością Ludki Skrzydlewskiej i koncepcją "Reverse harem" okazał się rozczarowaniem. Mimo początkowo lekkiego pióra autorki, całościowy odbiór książki jest krytyczny, a opowieść wywołała duży dyskomfort. Nie znalazłam w niej nic pozytywnego, co by go złagodziło.
Motyw odwróconego haremu został tu zaprezentowany w kontekście grupy niedojrzałych emocjonalnie nastolatków, wyraźnie potrzebujących wsparcia terapeutycznego – co tyczy się zwłaszcza głównej bohaterki. Trudno mi zrozumieć, że ta historia bywa promowana jako uroczy, lekki romans – moim zdaniem zdecydowanie nie mieści się w granicach „comfort story” i nie nadaje się dla osób wrażliwych na trudniejsze tematy.
Josie Maxwell-Spencer, choć przedstawiona jako rozsądna, jawiła się jako chaotyczna i irytująca "Pick Me girl", a jej zachowanie było źródłem mojej frustracji. Pozostali bohaterowie męscy – Parker Lane, Vance Crawford i Weston Reyes byli bezbarwni, bez głębi czy osobowości, a ich uległość wobec nieporadnej Josie była dla mnie niezrozumiała.
"All Over Me" ma poważne mankamenty. Brakowało mi spójności i głębszych przemyśleń, fabuła sprawiała wrażenie poskładanej ze schematów, co wzmacniało poczucie przewidywalności. Dobrnięcie do końca było wyzwaniem, zastanawiałam się, czy śmiać się, czy płakać. Motyw jednej dziewczyny i trzech chłopaków okazał się niewypałem. Liczne i nachalne "spicy" zestawione z cukierkowymi momentami, budziły we mnie duży dyskomfort. Nagłe, intensywne uczucia bohaterów były niewiarygodne, bo brakowało im głębi.
Przed przystąpieniem do lektury warto mieć na uwadze, że książka dotyka tematów wrażliwych, obejmujących problematyczne relacje rodzinne, obszerne sceny o charakterze intymnym, wątki związane z przemocą, obecność wulgaryzmów, proces uwalniania się z toksycznych związków oraz bolesne wspomnienia z okresu dzieciństwa.
Mimo że motyw ten znajdzie swoich entuzjastów, dla mnie była to historia z licznymi, niebagatelnymi mankamentami.
Śmiać się czy płakać? To pytanie zadałam sobie pozostawiając tę książkę na dnf. Cholernie mnie to bolało, bo sposób pisania Ludki uwielbiam. Historia uroczej blondynki o cudownym sercu na początku zawładnęła moim sercem. Sposób życia dziewczyny, jej niewinność, wrażliwość i chęć niesienia pomocy innym było czymś cudownym. Z zapartym tchem pochłaniałam kolejne strony, jednak problem pojawił się gdzieś indziej. “All over me” to książka z dość rzadko spotykanym motywem reverse harem. Nigdy się jeszcze z nim nie spotkałam, więc postanowiłam dać mu szansę. Na moje nieszczęście był to niewypał. Sama historia i sposób jej opowiedzenia są naprawdę bardzo przyjemne i wciągające, jednak mi nie przypadł do gustu motyw dziewczyny i trzech chłopaków. Chociaż bardzo ciężko pisze mi się tę recenzję, bo wiem że wielu osobom może spodobać się ten motyw, to po prostu chcę być z wami szczera.
Najgorsza część, z wszystkich tej serii. Główna bohaterka nieznośnie i denerwująca w swej naiwności. Naprawdę mam uwierzyć w bohaterkę tak naiwną że nie zauważa że wszyscy chłopacy wokół niej skaczą, a wszystkie dziewczyny zazdroszczą? Gdyby nie to że ma 19 lat była by kompletnie niewiarygodna. Żadna męska postać nie jest wystarczajco rozwinięta. Dostajemy o nich kilka podstawowych cech na których opierają się całe ich postacie. Tylko jeden z nich przechodzi jaką przemiane przez całą książke. Relacja między bohaterami wygląda przez większość czasu jak relacja matka - trójką nieznośnych trzynastolatków, a nie jak relacja partnerska. Zakończenie napisane trochę po łebkach. Jednym co ratowało tą książkę to bardzo przyjemne pióro.
To miało ogromny potencjał ale… Rozumiem co autorka chciała zrobić tworząc taką główną bohaterkę,ale było to aż „za bardzo” za słodką, za „niewinna”, za idealna itd.
Na początku było to urocze ale z czasem zaczęło być męczące. Oni skakali koło niej a ona udawała że nie widzi że robią to dla niej… pod koniec była strasznie męcząca.
Plus sceny erotyczne totalnie nie pasowały do tej historii. Mam wrażenie że autorka chciała żeby były mocne, ale nie pasowało to do bohaterów i każde zbliżenia wychodziły na siłę niestety.
•𝐁𝐲𝐜𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐞̨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐢 𝐛𝐲ł𝐨 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧́. Uwielbiam wszystko co pisze autorka więc gdy tylko dostałam odpowiedź zwrotną byłam przeszczęśliwa. 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐚 𝐬𝐩𝐞ł𝐧𝐢ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐢 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐣 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐳𝐧𝐚. 𝐃𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐮𝐣𝐞̨ 🫶
•Warsztat pisarski autorki jest 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲, znam go nie od dzisiaj i nie od dzisiaj uwielbiam. 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐚 𝐩𝐢𝐬𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐨, 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐨. A fabuła jej książek przerasta moje oczekiwania.
•”𝐀𝐥𝐥 𝐨𝐯𝐞𝐫 𝐦𝐞” to moje 𝐬ł𝐨𝐧𝐞𝐜𝐳𝐤𝐨. Jest to książka której potrzebowałam. Tak przyjemnie mi się ją czytało, że miałam ochotę do niej wracać i wracać.
•𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 to dziewczyna której zawalił się świat. Rozstanie z chłopakiem oraz strata mieszkania to początek góry lodowej który ją czeka. Pomimo przykrych wydarzeń które ją spotkały jest ona takim 𝐬ł𝐨𝐧𝐞𝐜𝐳𝐤𝐢𝐞𝐦. 𝐙𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐨𝐧𝐚 𝐦𝐢𝐚ł𝐚 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐧𝐚 𝐮𝐬𝐭𝐚𝐜𝐡 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐠𝐨 𝐢 𝐣𝐚. 𝐙𝐚𝐮𝐰𝐚𝐳̇𝐲ł𝐚𝐦, 𝐳̇𝐞 𝐩𝐨𝐰𝐨𝐥𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐮𝐳𝐚𝐥𝐞𝐳̇𝐧𝐢𝐚ł𝐚𝐦.
•𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 musi podjąć wybór albo mieszkanie albo spanie na bruku. Wybór jest prosty, jednak nie stać ją na mieszkanie na poziomie. 𝐃𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐚 𝐰𝐲𝐛𝐨𝐫𝐮 i wtedy na jej drodze staje on - 𝐏𝐚𝐫𝐤𝐞𝐫 𝐋𝐚𝐧𝐞. Dziewczyna od razu wpada mu w oko i chłopak bez konsultacji ze swoimi współlokatorami proponuję jej pokój.
•Właśnie wtedy dziewczyna poznaje trzech przystojnych mężczyzn. 𝐏𝐚𝐫𝐤𝐞𝐫𝐚 𝐋𝐚𝐧𝐞’𝐚. 𝐏𝐚𝐫𝐤𝐞𝐫 𝐭𝐨 𝐜𝐡ł𝐨𝐩𝐚𝐤 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐳𝐫𝐨𝐛𝐢 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐚𝐥𝐛𝐲 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐢𝐜𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨. To jak on się o nie troszczy jest przesłodkie i to uwielbiam. 𝐖𝐞𝐬𝐭𝐨𝐧𝐚 𝐑𝐞𝐲𝐞𝐬’𝐚 oraz 𝐕𝐚𝐧𝐜𝐞’𝐚 𝐂𝐫𝐚𝐰𝐟𝐨𝐫𝐝𝐚.
•𝐖𝐞𝐬𝐭𝐨𝐧 𝐑𝐞𝐲𝐞𝐬 przyszły inżynier który ma rękę do dzieci. Chłopak nie ma nic przeciwko temu alby 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 z nimi mieszkała, a wręcz przeciwnie 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐮 𝐭𝐨 𝐣𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐚 𝐫𝐞̨𝐤𝐞̨ 𝐩𝐨𝐧𝐢𝐞𝐰𝐚𝐳̇ 𝐣𝐞𝐦𝐮 𝐭𝐞𝐳̇ 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚 𝐰𝐩𝐚𝐝ł𝐚 𝐰 𝐨𝐤𝐨.
•Tego samego nie mogę powiedzieć natomiast o 𝐕𝐚𝐧𝐜𝐞’𝐮. 𝐕𝐚𝐧𝐜𝐞 nie ma na ten temat zdania. Jest to cichy i zamknięty chłopak o którym tak na prawdę mało na początku wiemy. Odzywa się tylko wtedy kiedy musi, i jeśli już to robi to tylko półsłówkami. 𝐉𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐩𝐨𝐳𝐧𝐚𝐦𝐲 𝐠𝐨 𝐛𝐥𝐢𝐳̇𝐞𝐣 𝐳𝐨𝐛𝐚𝐜𝐳𝐲𝐦𝐲 𝐣𝐚𝐤𝐢𝐦 𝐬ł𝐨𝐝𝐳𝐢𝐚𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢 𝐛𝐲𝐜́.
•𝐑𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐜𝐳𝐰𝐨́𝐫𝐤𝐢 𝐭𝐨 𝐜𝐨𝐬́ 𝐜𝐨 𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐦. Zaczyna się dosyć niepozornie jednak przekształca się w coś super słodkiego ale i pikantnego. Chłopcy wiedzą, że każdemu z nich podoba się dziewczyna i nie zamierzają tego zaprzepaścić. 𝐆𝐝𝐲 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐰𝐢𝐝𝐳𝐚̨ 𝐳𝐢𝐞𝐥𝐨𝐧𝐞 𝐬́𝐰𝐢𝐬𝐭𝐚ł𝐨 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐧𝐚𝐰𝐢𝐚𝐣𝐚̨ 𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐜́. I wtedy dopiero się dzieje. Niektórzy rzeczy wychodzą na jaw. Pojawiają się nowe problemy, jednak nasza 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 oraz chłopcy się nie poddają.
•Ich relacja z rozdziału na rozdział coraz bardziej się rozwija i widzimy, że 𝐉𝐨𝐬𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐰𝐨𝐥𝐢 się do tego 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣𝐚. Czego nie możemy powiedzieć o znajomych z otoczenia dziewczyny i chłopaków.
•Bohaterowie mają swoje problemy z którymi muszą sobie poradzić. Na szczęście 𝐦𝐚𝐣𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐰𝐳𝐚𝐣𝐞𝐦, mają na kim polegać oraz mają kogoś kto zawsze dla nich będzie.
•To jak uwielbiam „𝐀𝐥𝐥 𝐨𝐯𝐞𝐫 𝐦𝐞” wiem tylko ja i mam nadzieję, że teraz i wy. Ta książka zrobiła ze mną coś co nawet nie wiem jak nazwać. 𝐎𝐝𝐝𝐚ł𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐣 𝐜𝐚ł𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞 𝐢 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐞̨. 𝐍𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞̨ 𝐢𝐜𝐡 𝐳 𝐩𝐨𝐰𝐫𝐨𝐭𝐞𝐦.
•𝐏𝐨𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚ł𝐚𝐦 𝐭𝐞̨ 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐤𝐮 𝐚𝐳̇ 𝐝𝐨 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐚. 𝐋𝐮𝐝𝐤𝐚 stworzyła coś od czego nie mogłam się oderwać oraz nie chciałam kończyć. 𝐒𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳𝐲ł𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐞̨ 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐳𝐚𝐰ł𝐚𝐝𝐧𝐞̨ł𝐚 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦 𝐢 𝐦𝐚𝐦 𝐧𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞̨, 𝐳̇𝐞 𝐳𝐚𝐰ł𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐢 𝐰𝐚𝐬𝐳𝐲𝐦.
Odkąd Ludka Skrzydlewska zaczęła publikacje „All Over Me” na Wattpadzie, byłam ogromnie podekscytowana, ponieważ nie dość że jest to spin off jednej z moich ulubionych serii, to do tego jest to powieść, która zawiera motyw reverse harem, a jak wiadomo nie mamy za dużo takich książek w Polsce.
Standardowo nie zawiodłam się, ponieważ każda z historii Ludki ma w sobie coś, co zupełnie mnie pochłania i sprawia, że bezwarunkowo zakochuje się w jej powieściach. W przypadku AOM ta wyjątkowość jest jeszcze większa, ponieważ mam ogromny sentyment do przygód z Yarrow, a te wszystkie momenty, kiedy pojawiali się bohaterowie z poprzednich tomów, sprawiały że nie mogłam się pozbyć uśmiechu ze swojej twarzy.
Wspomnę jeszcze, że AOM jest książką zdecydowanie dla dorosłych czytelników! Już samo występowanie motywu reverse harem, powinno na to wskazywać, jednak ja dla pewności wolę to podkreślić, ponieważ seria Prawdy o Yarrow jest przeznaczona dla czytelników 16+. Dlatego proszę zwróćcie uwagę na oznaczenie, ponieważ ten tom w odróżnieniu od innych posiada znacznik 18+.
Przejdźmy już jednak do recenzji, a konkretniej do bohaterów. Josie jest wyjątkową postacią, ponieważ w tym świecie bezwzględnych, wygadanych i ostrych kobiet, dostajemy ją. Słodką, kochaną i totalnie przemiłą dziewczynę, która skrada serce od pierwszego rozdziału. Josie jest wyjątkowa nie tylko przez swój uroczy charakter, ale również przez przeszłość, którą posiada i która sprawia że jestem pełna podziwu dla tej bohaterki, jak silna potrafi być. Parker jest pierwszym z chłopaków, którego poznajemy. Przyznam szczerze, że od momentu, kiedy tylko się pojawił wpadł mi w oko i uwielbiałam czytać o jego interakcjach z Josie. Parker jest totalnie słodki i zdecydowanie potrafi namieszać w głowie tą swoją charyzmą. Dodatkowo jest on futbolistą w drużynie uczelnianej, więc dzięki temu mogliśmy powspominać trochę, poprzednie tomy, gdzie właśnie Fox, Devon i Haze również grali w drużynie. Vance, chociaż wydaje się cichym i zamkniętym w sobie mężczyzną, tak naprawdę jest człowiekiem o wielkim sercu, którego po prostu trzeba lepiej poznać, aby przekonać się jak cudowne ma wnętrze. Jego czułość i opiekuńczość sprawiły, że totalnie się nad nim rozpływałam i szczerze mówiąc, chyba właśnie on jest moim top of the top chłopcem z całej trójki. Zapomniałabym wspomnieć, że Vance lubi pływanie i amatorsko zajmuje się fotografią. Czy to nie brzmi jak coś wspaniałego? Bo mnie jego pasje totalnie kupiły. Weston również jest wyjątkowy, to jak dba i martwi się o Josie jest na maksa urocze. Dodatkowo facet trenuje karate i zabiera na swoje lekcje Josie, więc naprawdę ma ogromną ilość plusów. Dodatkowo jego błyskotliwość i inteligencja, sprawiły że bezwarunkowo dla niego przepadłam.
Fabuła w tej powieści również jest niesamowicie angażująca i wciągająca. Nie ma tutaj miejsca na nudę, ciągle dzieje się coś przez co po prostu nie da się oderwać od tej książki i niekoniecznie zawsze są to dobre sytuacje. Ludka zdecydowanie uwielbia testować swoich bohaterów, a przy okazji łamać tym serce czytelnikom (chociaż nawet pomimo zmiażdżonego serca i tak ją wielbię).
Warto wspomnieć również o tym jak autorka przedstawiła w tej książce motyw reverse harem, ponieważ jest to tak naprawdę topos prowadzący. Do tej pory nieczęsto spotykałam się z wykorzystaniem tego motywu, jednak zazwyczaj po prostu był on dla mnie wykorzystany poprawnie, lecz nie było to nic specjalnego. Na ratunek przyszła mi Ludka, która pokazała jak genialnie można wykorzystać ten motyw. Poza tym że spicy sceny, są naprawdę konkretne i potrafią rozgrzać człowieka do czerwoności, cała ta relacja pomiędzy Josie a chłopcami jest naprawdę urocza i pokazuje jak wszyscy wzajemnie się wspierają i o siebie dbają.
O „All Over Me” tak naprawdę mogłabym mówić godzinami, bo to ile komfortu i ciepła przyniosła mi ta historia, jest wręcz nie do opisania. A wy jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to gorąco zachęcam Was do jej przeczytania i od razu wspomnę, że znajomość serii Prawda o Yarrow nie jest tutaj obowiązkowa, choć mogą pojawić się drobne spoilery.
“Josie uśmiecha się pięknie, a ja już wiem, że wpadłem jak śliwka w kompot. Jeśli ta dziewczyna poprosi mnie o pomoc, bez namysłu jej udzielę”.
[ reklama ] @wydawnictwo.beya
𝐓𝐫𝐢𝐠𝐠𝐞𝐫 𝐰𝐚𝐫𝐧𝐢𝐧𝐠𝐬: problemy rodzinne, rozbudowane sceny intymne, przemoc, uwolnienie z toksycznej relacji, wspomnienia traumy z dzieciństwa
„All Over Me” to dla mnie przełamanie schematu w historiach z motywem why choose. Nigdy wcześniej nie spotkałam bohaterki, która na pierwszy rzut oka wydaje się tak niewinna, a mimo to odnajduje się w poliamorycznej relacji tak naturalnie. Josie mnie zaskoczyła i teraz nie wyobrażam sobie, że mogłaby funkcjonować inaczej.
Trylogia „Prawda o Yarrow” zajmuje wyjątkowe miejsce w moim sercu i do dziś boli mnie, że to już zakończona historia. Dlatego ten spin-off był dla mnie jak otwarcie jeszcze świeżej rany... ale jednocześnie coś, co pozwoliło mi ją zamknąć. Masło maślane? Może. Ale właśnie taki emocjonalny chaos odczuwam, gdy myślę o tej serii.
Josie miała plan: studia w Chester, chłopak, mieszkanie – wszystko gotowe. Do czasu, aż Troy ją zdradził i wyrzucił z mieszkania. Bez dachu nad głową, ląduje tymczasowo u przyjaciółki, ale to przecież nie może trwać wiecznie. Zdesperowana, przyjmuje nieidealną ofertę zakwaterowania… i przez problemy z tym nieprzyjemnym mieszkaniem, w końcu trafia do chłopaków.
Josie i Troy pojawili się wcześniej w „Uncover Me”, gdzie już wtedy było czuć, że coś w tej relacji jest bardzo nie tak. Ale w „All Over Me” widzimy całą skalę manipulacji z jego strony. Troy okazuje się być typowym emocjonalnym drapieżnikiem. Umniejsza Josie na każdym kroku, bawi się jej uczuciami i wykorzystuje jej dobre serce, bo widzi w niej po prostu dziewczynę z zamożnego domu. I to boli, bo ona tak bardzo chce być dla niego dobra, nie widząc, jak bardzo na tym traci.
Josie to osoba, którą naprawdę trudno nie lubić. Wiecznie uśmiechnięta, pomocna, z pozoru beztroska, ale to tylko powłoka. Pod spodem skrywa potrzeby, które sama spycha na dalszy plan. Goni za byciem idealną, dla wszystkich, bo boi się odrzucenia. Jej mroczniejszą stronę poznajemy stopniowo, nawet jeśli ktoś nie czytał „Opiekunki”, nie ma problemu, bo Ludka świetnie rozkłada te informacje w czasie.
I tu pojawiają się oni, czyli Parker, Weston i Vance. Trójka, która wchodzi do życia Josie w momencie, gdy ona najbardziej tego potrzebuje. To dzięki nim zaczyna rozumieć, że nie musi spełniać cudzych oczekiwań, że nie musi zasługiwać na miłość, bo już jest wystarczająca taka, jaka jest. Ta relacja działa w dwie strony, bo ona daje im ciepło, a oni są dla niej oparciem i przestrzenią do oddychania.
Nie są to chłopcy bez przeszłości, oni też swoje przeszli. Każdy z nich dźwiga własne doświadczenia i emocjonalny bagaż, ale mimo tego starają się budować coś dobrego, dla siebie i dla innych. Ta czwórka to dla mnie emocjonalna ekipa ratunkowa. Tworzą wspólnie coś pięknego i prawdziwego, relację, która nie tylko koi, ale i otwiera głowę na nowe doświadczenia.
Jak to u Ludki bywa, w “All Over Me” nie zabrakło trudniejszych tematów. Wszystko zostało potraktowane z dużym wyczuciem, ale nie pominięte. Jest tu też coś, co dla wielu wciąż bywa tematem tabu – poliamoria. I nie, nie wszystko tu jest „różowe”. Ludka pokazuje, jak reaguje społeczeństwo, jak wyglądają prawne ograniczenia, ile wątpliwości pojawia się u samych bohaterów. Josie, która całe życie chce być „idealna”, mierzy się z niezrozumieniem i oceną, ale to właśnie ta relacja pozwala jej dostrzec swoją wartość i potrzeby. Dzięki niej rozkwitła.
Fabuła startuje od totalnego rozczarowania – zdrada, bezdomność, zawód – ale prowadzi nas w stronę czegoś, co trudno opisać jednym słowem. Gdyby nie tamto bolesne rozstanie, Josie pewnie nie trafiłaby na chłopaków. Może wciąż tkwiłaby w toksycznej relacji, dusząc siebie. A tak… dostajemy historię o tym, że czasem trzeba przejść przez piekło, by znaleźć ludzi, którzy pokochają nas w całości. Bez warunków, bez maski, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek.
To jedna z tych historii, które niby zaczynają się od rozsypki, ale z każdą stroną składają się w coś pięknego. „All Over Me” to emocjonalny niszczyciel. Zostałam z miękkim sercem i kacem książkowym. I absolutnie nie żałuję tego, że oddałam tej książce duszę.
Dziś przychodzę do Was ze spin offem trylogii "Prawda o Yarrow", ale od razu zaznaczam, że nie potrzeba znajomości poprzednich tomów, by sięgnąć po ten. Przyznać muszę, że jest to książka, która mnie totalnie zaskoczyła i sprawiła, że zaczęłam sobie zadawać pytanie czy nasze społeczeństwo jest gotowe na historię pokazującą taki rodzaj związku, a sadząc po opiniach, które gdzieś kiedyś mi mignęły na temat tej historii, jestem gotowa stwierdzić, że chyba tym razem Autorka poruszała zbyt mocno kontrowersyjny temat. JA wpadłam w tę historię po same uszy, choć Josie- główna bohaterka- była dla mnie zbyt "cukierkowa", zbyt idealna, choć pod skórą skrywała małego diabełka, ale jest to jedyny mój zarzut, bo pozostałe wątki zostały poprowadzone według mnie świetnie, a pokazanie związku wszystkich głównych postaci, w taki sposób, w jaki zrobiła to Autorka, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że żadne społeczeństwo, nie jest jeszcze gotowe by zaakceptować taki rodzaj związku. Nie będę chyba zbytnio spojlerować, gdy napiszę, że chodzi o związek poligamiczny, a żeby być dokładniejszą to związek poliandryczny.
Nie będę opisywać fabuły, bo w opisie od wydawcy już tak naprawdę zostało wszystko napisane, z mojej strony dodam tylko tyle, byście byli zaopatrzeni w chusteczki, bo ta historia naprawdę potrafi w niektórych momentach mocno poruszyć. "All over me" jest ciepłą opowieścią o potrzebie bycia zauważonym przez sprostowanie wszystkim społecznym wymogom, szczerej przyjaźni, wsparciu, poszukiwaniu swojej życiowej drogi. Jest to opowieść o zrozumieniu i otwarciu na drugiego człowieka, o akceptacji i tolerancji- wartościach tak mocno wybrzmiewających na ustach wielu ludzi, a tak nieszanowanych w ostatnich czasach. Przez tę historię się dosłownie płynie, a narracja z perspektywy czwórki bohaterów tylko pokazuje jakie przeszkody i przeciwności losu musieli pokonać, by stanąć w miejscu, w którym znaleźli się obecnie. Bardzo spodobał mi się fakt, że Autorka nie zakończyła powieści w momencie podjęcia kluczowych decyzji dotyczących ich związku, tylko pokazała, jak wygląda on później- po kilku latach dojrzewania i zbierania różnorodnych doświadczeń. Akcja powieści płynie dość szybko, dostarcza wielu emocji, a wpleciony wątek kryminalny niejednokrotnie sprawił, że serce zabiło mi szybciej. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, która daje naprawdę przy sobie odpocząć, czytało mi się ją z prawdziwą przyjemnością.
Jest to moje drugie spotkanie z twórczością Autorki i ponownie jest ono bardzo pozytywne. Polecam tylko nie zwracać szczególnej uwagi na zdrobnienia, których jest tu sporo i niekiedy mogą naprawdę irytować, a bardziej skupić się na relacji między tą czwórką, wtedy poczujecie tę historią całą/całym sobą. Ja dzięki "All over me" nabrałam wielkiej ochoty, by poznać całą trylogię "Prawdy o Yarrow".
Czy polecam? Zdecydowanie tak! Ale przyznać trzeba, że książka jest odważna, zmuszająca do refleksji, spojrzenia na wiele spraw pod innym kątem. Dla niektórych może wydać się mocno kontrowersyjna, momentami niemal wulgarna (se*s czwórki osób, niejednego może przyprawić o zawrót głowy), ale wychodzę z założenia, że dopóki wszyscy się na to godzą i nikt nikogo nie krzywdzi, nic mi do tego i nie mam prawa oceniać ich postępowania. Podejdźcie do niej z otwartą głową, a myślę, że i Wam się spodoba.
Mam wrażenie, że na Wattpadzie ta książka podobała mi się bardziej, ale nadal jest to jedno z najlepszych why choose’owych książek, jakie miałam okazję czytać. Zapraszam na recenzję historii Josie i jej chłopców!
Moja ocena: 4,5/5⭐️
współpraca reklamowa z Editio Red
Josie Maxwell-Spencer to najmilsza dziewczyna na uczelni Yarrow. Prawie każdy student wie, kim jest i zna jej dobre serce. Po tym, jak jej już były chłopak wyrzuca ją z mieszkania, które mieli wspólnie wynajmować, dziewczyna nie ma gdzie mieszkać i trafia do szemranej okolicy, do mieszkania, które jest dosłownie ruderą. Ponieważ jest już początek roku, nie ma możliwości znaleźć innego mieszkania.
Parker, Weston i Vance to trójka przyjaciół, którzy wspólnie mieszkają. Oprócz dzielenia się domem, lubią dzielić się czymś jeszcze, a mianowicie - dziewczynami. Po tym, jak Parker opowiedział o tym swojej dziewczynie, Naomi, ta rozpuszcza plotki na kampusie i wybucha wrzawa. Josie na początku nie ma pojęcia kim oni są i gdy wpada na Parkera podczas joggingu w ogóle go nie poznaje a z czasem nawet się z nim zaprzyjaźnia. Nawiązuje relacje również z Westonem, który staje w jej obronie, gdy jakiś pijany chłystek narzuca jej się przed barem. Z Vancem trafia do jednej grupy projektowej na zajęciach. Dopiero gdy dochodzi do tragedii a rudera, w której mieszkała, wybucha i Josie trafia do domu chłopaków, zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy się znają.
Relacje pomiędzy bohaterami są przedstawione w świetny sposób. To jak każdy z nich o siebie dba jest przepiękne. Widać, że w pierwszej kolejności łączy ich przyjaźń a dopiero potem relacja romantyczna. To jest ogromnym plusem tej książki. Kolejnym plusem jest przemiana Josie. Na początku poznajemy ją jako osobę, która pragnie być lubiana i pragnie akceptacji. Na szczęście, pod koniec dochodzi do wniosku, że opinie innych, obcych ludzi nie są i nie powinny być dla niej istotne. Jednak przy przedstawieniu Josie niesamowicie irytowało mnie to ciągłe podkreślanie, że ona jest malutka i drobniutka. Uważam to za zbędne i dało się to zapamiętać już za pierwszym razem.
Wracając do plusów, uwielbiam to, jacy Parker, West i Vance są różni a jednocześnie zgrani. Ich przyjaźń jest piękna i wartościowa a to jak dbali o Josie było bardzo wzruszające. Autorka zbudowała tych bohaterów w sposób ciekawy i angażujący a każdy z chłopaków niósł za sobą bagaż ciężkich doświadczeń, którym musiał stawić czoła, i który ich ukształtował na takich a nie innych mężczyzn.
Nie od dziś wiedziałam, że Ludka jest mistrzynią łączenia gorących romansów z nutką wątku kryminalnego i tutaj również się nie zawiodłam. “All Over Me” jest książką, która rozgrzewa i trzyma w napięciu powodując emocjonalny rollercoaster. Pamiętajcie jednak, że to nie jest konwencjonalna historia, z pewnością nie jest dla wszystkich. Zapoznajcie się z motywami i ostrzeżeniami przed lekturą i jeśli uważacie, że to coś dla Was - z całego serca polecam. ❤️
Josie Maxwell-Spencer jest spokojną, popularną i uwielbianą przez wszystkich studentką. Przypomna wszystkim ciepłe słońce, każdy chce przebywać w jej otoczeniu i być jej znjaomnym. Dziewczyna niestety w życiu nie ma tak kolorowo i słonecznie jak wszystkich się wydaje, zrywa z nią chłopak po tym jak dowiedziała się że ją zdradził i zostaje wyrzucona z mieszkania, więc zamieszkuje w podejrzanej okolicy, ponieważ było to jedyne miejsce dostępne w okolicy. Wszystko byłyoby okej do czasu aż w budynku w którym dziewczyna mieszka nie dochodzi do wybuchu gazu. Na miejsce przybywa z nią akurat jej nowo poznany znajomy, który oferuje jej możliwości zamieszkania razem z nic i jego przyjaciółmi. Dziewczyna zgadza się i na miejscu okazuje się że jego kupli poznała każdego z osobna w różnych sytuacjach. Styl pisania był okej ale ciężko czytało mi się całą książkę. Pierwsza połowa do czytania była nawet okej ale w drugiej czułam jakby autorka chciała wszystko na siłę przedłużyć i dlatego co chwilę wpychała niepotrzebne sceny przez co momentami czułam duży niesmak. Fabuła na początku mi się bardzo podobała, popularną dziewczyna ale miała swoje wady i problemy, zaczyna kręcić z chłopakami i przełamywać swoje lęki i leczy złamane po ostatnim rozstaniu serce. Dziewczyna jest naprawdę przyjemną do czytania postacią, polubiłam jej przyjaciółke ale wszystko zmienia się w momencie kiedy zaczyna mocniej kręcić z 3 facetami. Na początku miałam nadzieję że po prostu kręci z nimi 3 i ostatecznie zdecyduje się na wejście w związek z jednym ale niestety wszystko potoczyło się kompletnie inaczej. Josie jak już wspomniałam jest świetną dziewczyną i nie da się w niej nie zakochać. Urocza, dobra, słodka no poprostu ideał. Niestety nie miał w życiu nigdy łatwo ale pomimo to nie poddaje się i walczy o swoje. Zaczęłam lekko tracić do niej sympatię gdy zaczęła się interesować 3 facetami na raz. Może komuś to nie przeszkadza ale dla mnie to było dziwne i przez to drugą połowę książki czytało mi się poprostu źle. Kurcze bardzo mocno wahałam się nad oceną ponieważ naprawdę pierwsza połowa była super ale niestety druga część była w moim odczuciu okropna i dawno się czułam się tak niezręcznie jak podczas jej czytania. Nie spodziewałam się takiej kontynuacji książki i nie powiem czułam się nią mocno zawiedziona i nie spodobała mi się ale pomimo to pamiętajcie żeby nie brać mojej opinii za mocno do siebie, bo różni są ludzie i różne są gusta. Ocena: 2.5/5⭐️
„All Over Me” to spin off-serii „Prawda o Yarrow” autorstwa Ludki Skrzydlewskiej. Pierwotna seria bardzo mi się podobała, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po kolejną książkę, której akcja rozgrywa się na rzeczonym uniwersytecie. Czy zatem ta publikacja również przypadła mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Główną bohaterką tej odsłony jest Josie Maxwell-Spencer — dziewczyna, która uchodzi za uczelniane słoneczko. Dobrze się uczy, wszyscy ją lubią, a dodatkowo wygląda tak, że każdy chłopak marzy o tym, by się z nim umówiła. Jednak życie Josie wcale nie jest tak kolorowe, na jakie wygląda. Poza tym, że w dzieciństwie przeżyła niewyobrażalną tragedię, właśnie zostawił ją chłopak i przez to dziewczyna nie ma wyjścia i musi zamieszkać w miejscu, które odbiega od jakichkolwiek standardów. Czy problemy mieszkaniowe to jedyne niedogodności, których doświadczy w tym roku akademickim?
Jedno jest pewne, w Yarrow wszystko jest możliwe. Szczególnie że los postanowi postawić na jej drodze nie jednego a aż trzech mężczyzn, którzy zawrócą jej w głowie. Którego z nich wybierze? Po odpowiedzi na to pytanie odsyłam was do lektury.
Muszę przyznać, że „All Over Me” to jedna z tych publikacji Ludki Skrzydlewskiej, co do której mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo podobało mi się wykorzystanie motywu reverse harlem, ponieważ lubię publikacje, które wzbudzają trochę kontrowersji, a gorące sceny zbliżeń nie są mi straszne. Jednak z drugiej strony zabrakło mi w tej historii trochę głębi i większego skupienia się autorki na pokazaniu rozwoju relacji między głównymi bohaterami.
Sięgając po tę książkę, miałam nadzieję, że będzie to typowy slow burn, który za sprawą motywu, o którym wspomniałam powyżej, będzie rozgrzewał czytelnika do czerwoności. Dlaczego tak zakładałam? Głównie dlatego, że bohaterowie tej powieści tak naprawdę wcześniej zupełnie się nie znali, a już na samym początku książki Josie dała się poznać, jako ta grzeczna dziewczynka, która w swoim życiu raczej omijała wszelkie miłosne „eksperymenty”. I właściwie to, że ich relacja potoczyła się tak szybko, było dla mnie największym zgrzytem tej publikacji, bo jeżeli faktycznie wszystko potoczyłoby się zdecydowanie wolniej, myślę, że naprawdę polubiłabym się z tą historią.
„All Over Me” to książka, które miała ogromny potencjał, natomiast mam wrażenie, że autorka nie do końca udźwignęła tak odważny temat, jakim jest związek poliamoryczny. A szkoda, bo gdyby ta sztuka jej się udała, myślę, że publikacja zbierałaby bardzo dobre opinie, szczególnie wśród osób, które nie boją się kontrowersji, a tak wyszło niestety mocno średnio i nie da się ukryć, że była to najsłabsza odsłona serii „Prawda o Yarrow”.
Współpraca recenzencka @wydawnictwobeya Dziękuję ślicznie za egzemplarz do recenzji! All over me Ludka Skrzydlewska
Z pewnością historię czyta się w zawrotnym tempie, krótkie, płynnie napisane rozdziały sprawiły, że książkę pochłonęłam w dwa dni. Sam pomysł na fabułę także jest dość ciekawy, połączenie romansu, uroczej głównej bohaterki, trzech interesujących studentów i nawet przeplecionego gdzieś w tle wątku kryminalnego.
Ogólnie jakoś nie ogarnęłam jakiego typu romans to będzie i sądziłam, że Josie końcowo zwiąże się z jednym z chłopaków a nie z kurczę wszystkimi. Trochę zajęło mi przyzwyczajenie się do tego, choć dalej nie potrafię pojąć w jaki sposób to funkcjonuje. Tak czy inaczej super, że nie byłam w tym sama bo tak w zasadzie większość pobocznych bohaterów wydawała się równie zmieszana co ja. Podobało mi się, że autorka nie zrobiła z tego czegoś typowego i pokazała plusy, minusy i reakcje społeczeństwa.
Tak czy inaczej.
Początek książki naprawdę mocno mnie pochłonął, ciągle wracałam do czytania i chciałam wiedzieć jak to się dalej potoczy. Trochę po dwusetnej stronie mój entuzjazm opadł. Główna bohaterka – była niesamowicie urocza i zdecydowanie ją to wyróżniało. Jednak przerysowany sposób w jaki została napisana, po czasie zaczął niemiłosiernie mnie irytować. Wszyscy ją uwielbiali, nigdy nikomu nic nie zrobiła, cała uczelnia miała ją za czysty ideał a sama dziewczyna momentami była niesamowicie dziecinna przez słodką otoczkę którą jej wyrobiono. Nie przypadła mi do gustu. Polubiłam za to Des! Wydaje się postacią z dużo ciekawszym charakterem.
Co do chłopaków to poznaliśmy ich dość powierzchownie nie wchodziliśmy głębiej w ich historię i problemy, no może poza Vancem. Fajnie, że każdy z nich wyróżniał się czymś charakterystycznym. Na początku podobały mi się ich relacje z Josie, choć po czasie ich stosunek stał się równie przerysowany co sama dziewczyna. Od ciągłych zdrobnień dostawałam cukrzycy a za każdym razem gdy czytałam słowo “dziewczynka” łapało mnie głębokie zażenowanie.
Dopowiem jeszcze, że reklamowanie i zakładkowanie tej książki jako “literatura młodzieżowa” jest zupełnie nie na miejscu. Słodka okładka i tego typu kategoria to zupełnie złe połączenie tym bardziej gdy spojrzymy na mocno obrazowe opisy scen intymnych.
Podsumowując mam mocno mieszane odczucia, ale raczej jestem na nie niż na tak. Pióro autorki urzekło mnie jednak na tyle, że chętnie sięgnęłabym po jakąś inną jej historię.
Mam bardzo mieszane uczucia. Lubię motyw reverse harem, bo jest to coś niestandardowego. Czego oczekuję od tego rodzaju romansu? Obszernego opisu relacji, jak poszczególni bohaterowie wpływają na siebie. Tutaj trochę mi tego zabrakło, ale to dlatego, że 400 stron to za mało, żeby obszernie oddać charaktery czwórki bohaterów.
Josie jest bardzo lubianą studentką. Jest urocza, pomocna i na całej uczelni nie ma osoby, która jej nie lubi. Szczerze? Ja bardzo takich osób nie lubię, irytuje mnie ixh słodycz. Wydają mi się sztuczne i chwilami miałam tak z Josie, bo ona czasami na siłę starała się być idealna, żeby wszyscy ją akceptowali. A nie na tym życie polega. Nie wierzę w istnienie takich idealnych ludzi, może to dlatego, że to ja po prostu bywam wredna i nie wyobrażam sobie być dla każdego miła. 😬
Ta dziewczyna kompletnie nie pasowała mi do tego motywu. Ale może tak miało być? Może to jakieś przełamanie stereotypu?
Podobał mi się sposób, w jaki Josie poznawała chłopaków - z każdym z nich nawiązała relację, a później okazało się, że cała trójka się przyjaźni i do tego są współlokatorami. Josie z każdym z chłopaków odnalazła nić porozumienia, coś ją z nimi połączyło.
Polubiłam chłopaków. Każdego jednego. A moim ulubieńcem okazał się Vance - mam słabość do poranionych dusz.
Zwykle książki z motywem reverse harem są mocno nastawione na ostre spicy sceny. A “All over me” było zdecydowanie najdelikatniejszą książką z tym motywem z jaką do tej pory się spotkałam. Nie była w żadnym stopniu wulgarna, więc jest to bardzo na plus.
Zabrakło mi znowu rozwoju relacji. Ta książka jest moim zdaniem za krótka. Zakończenie było trochę zbyt chaotyczne. Na ostatnich 70 stronach bardzo dużo się wydarzyło. Rodzice Josie, psychiczny sąsiad, strach Josie o to, że kolejny bohater znajduje się na pokładzie (🫢), te wszystkie wątpliwości… Chociaż muszę przyznać, że jest to pierwsza książka z tym motywem, która dość dosadnie pokazuje, jak w rzeczywistości będzie wyglądał związek poliamoryczny. Nie ma tu koloryzowania, że oni sobie będą cudownie żyć we czwórkę, wezmą ślub, a Josie urodzi dziecko każdego z chłopaków. Nie. Jest tu racjonalne podejście do tematu i bohaterowie zdają sobie sprawę, że nigdy nie będą mogli zalegalizować tego związku i zawsze będą musieli się zmagać z krzywymi spojrzeniami.
„Jeśli będziemy razem, poradzimy sobie ze wszystkim. Pokonamy każdą przeszkodę, którą los postawi nam na drodze, bo mamy siebie nawzajem.”- All over me. Ludka Skrzydlewska
Współpraca recenzencka z @wydawnictwo.beya @wydawnictwohelion
Spokojnej i uroczej Josie Maxwell-Spencer nagle załamuje się świat. Wieloletni chłopak właśnie oznajmił jej że z nią zrywa i dodatkowo wyrzuca z ich wspólnego mieszkania, na samym początku roku akademickiego. Niestety, w tym czasie naprawdę trudno znaleść jakiekolwiek sensowne lokum w niewielkim Chester, gdzie mieści się uczelnia Yarrow. Klitka, którą ostatecznie udaje się Josie wynająć, do komfortowych nie należy. Jest ciasna, paskudna i w dodatku w nie ciekawej okolicy. Zdesperowana, wprowadza się do swojego nowego mieszkania i zaciskając zęby zamierza się w nim przemęczyć. I może dała by radę, gdyby budynek nie wyleciał w powietrze. Na szczęście, okazuje się że u trzech chłopaków z Yarrow czeka wolny pokój. Parker, Vance i Weston gotowi są wynająć go lubianej przez nich wszystkich dziewczynie. Jedyne co niepokoi, to fakt krążących o nich plotek. Podobno lubią dzielić się dziewczynami…
Jest uroczo! Jest gorąco! Jest slow burn! I jest reverse harem! Zdecydowanie cicha woda brzegi rwie! A Josie jest tego doskonałym przykładem! Bardzo podobało mi się to że książka jest napisana z kilku perspektyw, Josie i chłopaków. Akcja jest szybka, co pozwala płynąć z fabułą. I dodatkowo faktycznie dużo się dzieje. Lubię takie pełne książki. Trochę dramatu, trochę niebezpieczeństwa, dużo namiętności ale i pełno uroczego oddania i troski.
Fakt związku dziewczyny z trzema chłopakami dodaje pikanterii. Zdecydowanie książka skierowana jest do starszych czytelników, ale i osób z otwartą głową. Nie każdemu może podejść motyw reverse harem. Ale!!! Ale książka nie skupia się tylko na scenach zbliżeń, jest napisana w sposób nie pozostawiający nie smaku. Więc jeśli nie mieliście styczności z tym motywem, a Was ciekawi, to myślę że akurat ta książka powinna być tą pierwszą, w której ten motyw poznacie. Dziewczyna jest prze słodka, co nadaje lekkości czytając. A to wszystko, jej charakter i motywy w książce, daje nam namiętnie wybuchowe połączenie i świetną pozycję czytelniczą, na wieczór z książką! 🤍
"Ważne jest to, co my czujemy i jak się wzajemnie traktujemy."
Współpraca reklamowa z @editio.red
Yarrow to szkoła jak wiele innych, jednak jej uczniowie już do takich nie należą. Josie zmieniła swoje życie dla chłopaka, który w czasie największych rewolucji porzucił ją, pozostawiając zexlamanym sercem i bez dachu nad głową. Nie poddająca się nigdy, stawia czoła problemom i próbuje radzić nawet z największym trudnościami. Słynie z dobroci, choć w życiu doświadczyła i wciąż doświadcza wiele złego. Nowe lokum, w którym mieszkała dosłownie chwilę, ulega niespodziewanemu zniszczeniu, po raz kolejny dostaje mocny cios, czeka ją poszukiwanie kolejnego mieszkania. W między czasie, poznała kilku chłopaków, którzy okazują się współlokatorami. Oferują jej pomoc i pokój, jednak krążą o nich bardzo gorące i szokujące plotki, a Josie powinna uważać. Weston, Parker i Vance to trio, które totalnie i zupełnie niespodziewanie namiesza w jej życiu.
Po przeczytaniu książki Ludki pierwszy raz mam metlik. Główna bohaterka Josie, ze spokojnej, grzecznej, życzliwej, trochę zagubionej i ułożonej, zmieni się w walczącą, zdecydowaną i pakującą się w skomplikowaną relację. Poznanie Westona, Vance'a i Parkera obudziło w niej pragnienia, o których istnieniu nie miała pojęcia. Choć same osobowości bohaterów, ich troska, oddanie, pasje i wzajemny szacunek jest super i godne pozazdroszczenia, o tyle już relacja w której świadomie się znaleźli potrzebuje bardziej otwartego umysłu. Mimo iż nie każdemu może spodobać się ich wybór, cała czwórka doskonale się uzupełnia, nikogo nie krzywdzą, są szczęśliwi i szanują się nawzajem. Każde z nich jest wolne i ma świadomość tego, w co się pakuje. W ich przypadku relacja poliamoryczna sprawdza się. Chciałam sama się przekonać, czy tak duża kombinacja tematyki mi się spodoba i chyba dla mnie, to odrobinę za dużo. Może już nie ten wiek, może moje przekonania sprawiają, że nie potrafię się otworzyć. Mimo wszystko książka jest warta uwagi z racji ciekawych perypetii bohaterów, odmiennych i doskonale uzupełniających się charakterów, szokujących i zaskakujących relacji. Możecie sami się przekonać.
"All Over Me" to najnowsza książka Ludki Skrzydlewskiej, którą można czytać jak jednotomowkę, jednak fajnie jeśli znacie serie "Prawda o Yarrow", ponieważ jest to też sequel tej serii i pojawiają się tamte postaci❤️
Bardzo zaskoczyło mnie też to, kim jest nasza główna bohaterka - to (już nie taka mała) Josie!!! Jeśli pamiętacie książkę "Opiekunka" i dosyć burzliwą relację Reese i Owena, z pewnością pamiętacie też siedmiolatkę, która po tym jak jej rodzice zostają zabici, musiała zamieszkać z ojcem, którego nie znała. Teraz Josie ma już 19 lat, jest przesłodką i bardzo lubianą przez wszystkich studentką.
Niestety Josie to typ dziewczyny, która chce zadowolić wszystkich wokół i za nic na świecie nie chce prosić nikogo o pomoc. Nic dziwnego więc, że kiedy chłopak, dla którego zostawiła rodzinę i się przeprowadziła, wyrzuca ją z mieszkania to Josie ląduje w wyjątkowo zapuszczonym mieszkaniu... a w końcu w ogóle bez dachu nad głową. Wtedy pojawia się szansa na zamieszkanie z 3 chłopakami, jednak w Yarrow krążą o nich różne plotki...
"All Over Me" to romans z motywem reverse harem i co ciekawe mamy tu też rozdziały z męskiej perspektywy - a nawet 3 perspektyw 😂. Preston, West i Vance, to właśnie nowi współlokatorzy Josie. Każdy z nich ma inny charakter oraz całkowicie różne zainteresowania. Z każdym główna bohaterka poznała się w innych okolicznościach. Według mnie to super rozwiązanie, fakt, że te relacje mogły rozwinąć się najpierw na osobności, zanim zostały ze sobą połączone. Reverse harem to wątek, który nie będzie dla wszystkich, tak po prostu jest, ale myślę, że jeśli chcecie sprawdzić czy książki z tym tropem Wam pasują, to "All Over Me" będzie dobre na początek. Fajnie, że autorka skupiła się na dylematach i rozważaniach, które w takim związku poliamorycznym się pojawiają.
Ogólnie książka jest bardzo urocza, Josie to taka dziewczyna "idealna", ale przez reakcje otoczenia na jej nowy związek, musi zmierzyć się z wieloma trudnościami. Mamy tutaj też mini wątek sensacyjny/kryminalny - właśnie za połączenie romansu z odrobiną akcji lubię książki Ludki Skrzydlewskiej ❤️
🌸 „All Over Me” opowiada historię Josie, która po rozstaniu traci dach nad głową i zmuszona jest przenieść się do mieszkania w kiepskim stanie. Wkrótce jednak traci również to lokum. Z pomocą przychodzi jej nowy przyjaciel, Parker, który proponuje, aby zamieszkała z nim oraz jego kumplami – Vance’em i Westonem. Szybko okazuje się, że Josie miała już okazję poznać każdego z nich, a na kampusie krążą plotki o ich nietypowych zainteresowaniach. Czy okażą się prawdziwe?
🌸 Narracja prowadzona jest z perspektywy czterech bohaterów, jednak mimo to nie miałam żadnego problemu z odnalezieniem się w fabule. Wręcz przeciwnie – dzięki temu zabiegowi możemy lepiej poznać postacie i ich emocje. Styl autorki pozostaje lekki i przyjemny, a przez historię dosłownie się płynie. Książka swoim klimatem przypominała mi wszystkie komedie romantyczne, które oglądałam jako nastolatka – i właśnie tym szczególnie mnie urzekła.
🌸 W powieści nie brakuje odważnych scen – są opisane szczegółowo i w różnych konfiguracjach, co wynika z obecności motywu reverse harem. To moja pierwsza książka z tym wątkiem i choć nie jestem jego fanką, muszę przyznać, że autorka poradziła sobie z nim naprawdę dobrze – zarówno w budowaniu napięcia między bohaterami, jak i w przedstawieniu ich relacji.
🌸 W tle pojawia się także delikatny wątek kryminalny, który dodaje fabule głębi i wprowadza odrobinę napięcia.
🌸 Ta książka jest jak bajka, czwórka głównych bohaterów wydaje się w niej idealna. Od wyglądu, przez osobowość, aż po sposób, w jaki się traktują. Choć było to przyjemne do czytania, to ciężko było mi uwierzyć w tak idealne osoby i czułam, że jest to trochę nie realne. Zabrakło mi też lepszego rozwinięcia postaci Parkera i Westona – zostali przedstawieni dość powierzchownie. Chętnie poznałabym ich bliżej, tak jak Josie i Vance’a.
🌸 To była moja pierwsza przygoda z książką o takiej tematyce i muszę przyznać, że było to naprawdę ciekawe doświadczenie. Bawiłam się naprawdę dobrze. Jeśli szukacie odważnej, nietypowej historii, „All Over Me” zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Josie po bolesnym rozstaniu i utracie dachu nad głową staje przed jednym z największych życiowych wyzwań — jak przetrwać na uczelni Yarrow? Zdesperowana wynajmuje ciasną, brudną klitkę, ale los szybko rzuca ją pod skrzydła trzech chłopaków: Parkera, Vance’a i Westona. Choć w Yarrow krążą plotki, że ci faceci lubią dzielić się dziewczynami, Josie szybko odkrywa, że prawda jest o wiele bardziej skomplikowana.
Ten czwarty tom „Prawdy o Yarrow” to dla mnie niezwykła mieszanka emocji, lekkości i mądrości. Mimo że poliamoria to temat trudny i wciąż rzadko spotykany w literaturze, autorka podeszła do niego z ogromnym wyczuciem i ciepłem. Książka otworzyła mnie na inne spojrzenie na relacje — nieidealne, ale oparte na szczerości i wzajemnym szacunku. Może jest to trochę cukierkowa opowieść, ale nadal prawdziwa historia o ludziach, którzy mierzą się z własnymi ranami i próbują znaleźć swoje miejsce w świecie. 🩷
Co mnie też bardzo urzekło, to poczucie humoru, które przebija się przez całą powieść. Pomimo poważnych tematów, nie brakuje tu zabawnych momentów, które rozładowują napięcie i sprawiają, że czyta się lekko i przyjemnie. Parker, Vance i Weston to trójka zupełnie różnych charakterów, którzy razem tworzą niepowtarzalny klimat. Parker jest typem golden retrievera, Vance ma w sobie spokój i opanowanie, a Weston to ciepły, troskliwy facet, który potrafi rozbroić każdą sytuację.
Relacje między nimi są dynamiczne i pełne ciepła, a jednocześnie prawdziwe — pokazują, że miłość i bliskość mogą przyjmować różne formy. Josie, choć na początku niepewna i zraniona, z czasem odkrywa, że nie musi mierzyć się ze wszystkim sama i że otwartość na innych może być wybawieniem.
Ta pozycja to książkowa lekcja o zaufaniu, miłości i przełamywaniu własnych barier. Polecam ją każdemu, kto szuka historii, która porusza, bawi i uczy empatii. Dzięki niej zyskałam nową perspektywę na to, jak różnorodne mogą być relacje i jak ważne jest, by pozwolić sobie na odkrywanie nowych dróg.
“Dla nas Ty jesteś nasza, a my jesteśmy twoi. Tak już jest i koniec.”
🍷Powrót do Yarrow jest równie komfortowy jak zaskakujący. W tej części główną bohaterką jest Josie, którą mogliśmy już poznać w poprzednich tomach serii “Prawda o Yarrow”. 🍷Josie jest urocza i bardzo towarzyska. Jest otwarta na ludzi i nie ocenia ich po plotkach - co jest ważną kwestią w przypadku chłopaków 😂. Jednocześnie dziewczyna ma ogromną potrzebę akceptacji - chciałaby, żeby wszyscy ją lubili, co momentami jest trochę denerwujące i jest również przyczyną późniejszych problemów. 🍷Każdy z chłopaków jest inny, więc realnie się uzupełniają. Jednak każdy chce chronić Josie od pierwszego spotkania, jeszcze zanim ich relacje stają się poważniejsze. Parker jest uroczy, Weston zabawny, a Vance to typowy gburek - ale jak już się odezwie 🔥. 🍷Bardzo podobało mi się takie poprowadzenie akcji, że Josie z każdym z chłopaków rozpoczęła jakiś poziom znajomości jeszcze przed wspólnym mieszkaniem. Zabawne było to, że żaden nie zdawał sobie z tego sprawy, więc kiedy Parker w końcu przyprowadził nową współlokatorkę, nastąpił moment delikatnego…zdziwienia 😂. To w jaki sposób faceci przyjęli Josie do siebie, w jak naturalny sposób wpasowała się w ich codzienność, czyniąc ją lepszą - I LOVE IT ❤️. I maratony Magic Mike’a ….😂😂. 🍷Nie dziwię się wcale, z relacji Vance’a z rodzicami, bo są totalnymi toksykami! I nie podobała mi się reakcja Destiny na relację Josie z chłopakami. Chociaż później temat trochę się wyjaśnił, to jednak niesmak pozostał. 🍷Nie będę ukrywać, że jest to dla mnie komfortowa książka, przy której bawiłam się bardzo dobrze. Ma swoje schematy, pewne wątki, które mogłyby mniej lub bardziej zirytować. Jednak wszystko składa się w bardzo uroczą - jak Josie - całość. Mamy tutaj również pikantne momenty - w rożnych konfiguracjach 😈.