Małgorzata i Adam poznają się w miejscu, w którym nikt nie chce się znaleźć. W korytarzach zakładu opiekuńczo-leczniczego, między ciszą a oddechem chorych, między obezwładniającym bólem a nikłą nadzieją. Ona codziennie odwiedza męża, który po udarze stał się cieniem dawnego siebie. On spędza godziny przy żonie, której ciało coraz bardziej poddaje się chorobie.
Każde z nich jest wierne przeszłości, ale teraźniejszość zaczyna rysować dla nich zupełnie nową historię. Przy gorzkiej kawie, w poufnych rozmowach obmyślają desperackie, nietypowe próby ocalenia swoich bliskich. I zacieśniają więzi, których się nie spodziewali…
Czy kiedy wszystko zdaje się kończyć, można jeszcze znaleźć otuchę?
Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku to opowieść o tym, że nawet najbardziej połamane skrzydła da się jeszcze skleić.
Czekałam na tę książkę, ale jestem nią trochę rozczarowana. I irytują mnie takie drobne niedopatrzenia, jak wierzba tworząca w listopadzie parasol zielonych liści...
•• To opowieść o tym, że nawet najbardziej połamane skrzydła da się jeszcze skleić. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
„Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” opowiada historię Małgorzaty i Adama. Dwoje z pozoru obcy sobie ludzie, pewnego dnia spotykają się w zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Każdy z nich mierzy się z własnym osobistym cierpieniem. Małgorzata codziennie odwiedza chorego męża, natomiast Adam czuwa przy łóżku chorej żony. Przy gorzkiej kawie, w poufnych rozmowach obmyślają desperackie, nietypowe próby ocalenia swoich bliskich.
Niedawno skończyłam tę historię, a emocje po lekturze jeszcze nie opadły. Próbuję sklecić kilka słów o niej, ale sama nie wiem jakie słowa będą tutaj odpowiednie, by w pełni przedstawić wam jej przesłanie, ponieważ ta historia jest naprawdę niezwykła i poruszyła mną do głębi. Każda strona przesycona jest niezwykłymi emocjami. Autorka zabiera nas w niesamowitą podróż, gdzie możemy żyć razem z bohaterami, dobrze poznać ich historie, by potem na koniec pokochać za całokształt. Natasza Socha stworzyła mądrą, pełną emocji historie, która wzruszy nawet najtwardsze serce. Uzmysławia, że każdy z nas ma w sobie tę siłę by podnieść się z każdej, nawet najgorszej sytuacji.
Nie jest to słodka i przyjemna historia. Ta książka niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i sprawia, że nasze serce, rozdział po rozdziale będzie rozpadało się na milion małych kawałeczków, a po skończeniu czytania ciężko będzie go pozbierać w całość. Książka wzrusza i to dość porządnie. Bałam się tego co się wydarzy, ale jednocześnie nie mogłam się tego doczekać. Bardzo dawno nie płakałam, aż tak przy żadnej lekturze, dawno też nie miałam styczności z historią, która złamie mi serce. Ale ta historia sprawiła, że odczuwałam wraz z bohaterami ich bolesne przejścia. Oboje mierzyli się z ogromną stratą. Autorka swoją najnowszą powieścią uświadamia, że każdy potrzebuje mieć kogoś z kim może porozmawiać, poczuć bliskość drugiej osoby, dostrzec czyjąś obecność, szczególnie, gdy mierzy się z tak bolesnymi zdarzeniami. Może się wydawać, że ta historia jest do cna przesiąknięta bólem i dramatem głównych bohaterów, ale zarazem uświadamia o kruchości ludzkiego życia.
Ta historia wyciągnęła ze mnie wszystkie emocje, jakie jestem tylko w stanie okazać.☕️❤️ Długo o niej nie zapomnę!
Tytuł przepiękny, od razu mnie urzekł. Niestety sama książka bardzo mnie rozczarowała. Większość wydarzeń banalna i miejscami groteskowa. Znalazłam kilka ładnych cytatów, ale niestety nic poza tym. To wszystko nie grało spójnie, a szkoda, bo zamysł był dobry.
Książka bardzo banalna, żenująca czasami - piękny ma tylko tytuł. Z jakiegoś powodu chciałam ją dokończyć - w dobrym momencie wpadla mi w ręce - ale tylko z powodów prywatnych
Bezsprzecznie, Natasza.socha.pisarka nakreśliła odurzającą historię, która gra na najczulszych strunach wrażliwości! I choć jest to powieść, jaką każdy odbierze na swój indywidualny sposób, zależnie od posiadanego bagażu doświadczeń, to bez wątpienia, nikt nie będzie w stanie przejść obok niej obojętnie. "Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” to emocjonalny rollercoaster, po jakim wyjątkowo ciężko się otrząsnąć, a wszelkie próby powstrzymania łez kończą się fiaskiem.
Ta poruszająca opowieść jest historią nieprawdopodobnie intymną, trafiającą w najczulszy punkt, w skutek czego angażuje wszystkie zmysły, wsiąka w każdą cząstkę ciała i duszy. Poruszona tematyka i autentyzm, bijący z każdej strony, dosłownie miażdżą psychicznie, rozbudzają rozmaite, głęboko ukryte lęki, bolesne wspomnienia czy obawy. Ból naszkicowanych bohaterów, ich bezradność wobec nadciągającej śmierci najbliższych i wszelkie próby oszukania przeznaczenia, rozdzierały moje serce, strona po stronie wpadałam w przepaść emocjonalną, z jakiej nie mogłam się uwolnić jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. Od zguby ocaliła mnie jedynie nadzieja, że Małgorzata i Adam mogą okazać się dla siebie ratunkiem i podporą...
Autorka perfekcyjnie nakreśliła zmagania się z chorobą, które u każdego przebiegają w inny sposób. Jest to niezwykle ciężki okres, w jakim pomóc może tylko ktoś, kto potrafi w pełni nas zrozumieć. Znajomość Małgorzaty i Adama zatem jest zbudowana na wyjątkowo solidnych fundamentach, rozwija się stopniowo. Początkowo łączy ich ból, próby podarowania najbliższym najpiękniejszych chwil, są dla siebie opoką. Z czasem pojawia się coś głębszego, tylko czy będzie na tyle silne, by pomóc im przetrwać największą stratę?
"Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” jest piękną, wzruszającą, ale i bolesną, przeszywającą na wskroś historią o stracie, żałobie i miłości. To uzależniająca, obezwładniająca, niezwykle sugestywnie nakreślona powieść, ukazująca wielowymiarowość bólu. To wreszcie przesiąknięta tęsknotą, rozpaczą, żalem, ale i nadzieją wędrówka w poszukiwaniu ukojenia i zrozumienia. Polecam gorąco!
Dzień dobry Kochani. Zapraszam Was dzisiaj bardzo serdecznie do zapoznania się z moją recenzją na temat książki @natasza.socha.pisarka pt. ,,Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku". Książkę tą miałam możliwość przeczytania dzięki #współpracabarterowa z wydawnictwem @wydawnictwo_zwierciadlo.
Małgorzata oraz Adam to dwie obce sobie osoby. Jednak pewnego dnia ich drogi postanowiły się skrzyżować aby w ciężkich chwilach swojego życia okazać się dla siebie wsparciem. Małgorzata po tym jak jej mąż doznał udaru i potrzebował jej opieki oraz wsparcia czuje się opuszczona, mało ważna i pozostawiona sama sobie. Jej codzienność to odwiedziny męża w zakładzie opiekuńczym i niekończąca się nadzieja na to iż pewnego dnia będzie lepiej i stan jego zdrowia się poprawi. Adam natomiast odwiedza żonę, która każdego dnia waczy z okropną chorobą wyniszczająca jej organizm. Oboje mierzą się z problemami oraz cierpieniem. Ich przypadkowe spotkanie na korytarzu ośrodka opiekuńczego okazuje się początkiem znajomości, która zrodziła się w najmniej oczekiwanym momencie a okazała się czymś ważnym w życiu obojga.
,,Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku" jest to zarówno piękna jak i przepełniona cierpieniem książka. Jest to historia dwojga ludzi, którzy znaleźli się w najgorszym momencie swojego życia. Jednak ból oraz cierpienie, które spotkało ich oraz ich najbliższych spowodował iż każdego dnia walczyli o przetrwanie a nawet o życie ukochanych osób mie poddając się. Jest to książka pokazujaca nam sytuację gdy choroba dopada kogoś z naszych bliższych, z perspektywy tej drugiej osoby. Osoby, która cierpi każdego dnia patrząc na ból i bezradność kogoś kogo kocha. Autorka pokazuje nam codzienność oraz troski z jakimi zmagali się nasi bohaterowie. Małgorzata oraz Adam mimo iż byli obcymi sobie osobami stali się dla siebie wsparciem w ciężkich chwilach. Jest to książka, którą naprawdę warto przeczytać, gdyż opowiada o niczym innym jak rzeczywistości, która spotyka wielu ludzi. Bardzo dziękuję wydawnictwu @wydawnictwo_zwierciadlo za egzemplarz książki do recenzji a autorce gratuluję kolejnej świetnej książki 😊😘
Natasza Socha zagrała na nosie sceptykom, którzy twierdzą, że powieść obyczajowa to gatunek niezobowiązujący, dobry na jedną weekendową posiadówkę. Napisała książkę, której treść swoim ciężarem takich sceptyków wgniata w ziemię. Książkę niezwykle potrzebną: przynoszącą ukojenie i… rozgrzeszającą.
Książkę o radzeniu sobie z odchodzeniem najbliższego człowieka, o towarzyszeniu mu w ciężkiej chorobie.
Mocne, prawda? Temat trudny o tyle, że łatwo nim czytelnika stłamsić, zdołować. Natasza Socha dokonała jednak rzeczy wspaniałej, bowiem nie tylko nie przytłoczyła dużym kalibrem poruszanego przez siebie tematu, ale niesie za jego pośrednictwem ukojenie, nadzieję na lepsze, zrozumienie w cierpieniu i wspomniane rozgrzeszenie ze wstydliwych, egoistycznych myśli towarzyszącym tym, którzy z odchodzeniem najbliższych się mierzą. Z myślami: „to dla mnie za dużo”, „nie daję sobie z tym rady”, „dlaczego mnie to spotkało?”.
Dwie historie: Małgorzaty, której mąż doznał udaru oraz Adama, którego żona umiera na raka. Jedna myśl: poradzić sobie z dramatyczną sytuacją, która nieoczekiwanie ich spotkała, z bezbrzeżnym bólem i bezradnością. Tych dwoje rozbitków spotyka się na korytarzu domu opieki. Od tej pory stana się dla siebie wsparciem w cierpieniu, które tak dobrze znają.
Tytułowe słowa „Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku”, które jedno z nich odczyta z listu pozostawionego przez ukochaną osobę, są symbolem tej powieści. Historii afirmującej życie t u i t e r a z , zakazującej wręcz odkładania marzeń, planów na odległe „kiedyś”, które może nigdy nie nadejść. Historii, w której każde pojedyncze zdanie z powodzeniem mogłoby być wytatuowaną sentencją.
To książka, która na zawsze zostaje w sercu i stawia czytelnika do pionu, daje mu w twarz w celu otrzeźwienia, krzycząc wręcz: „Zobacz tylko, co tracisz!”.
To opowieść, którą każdy z nas musi przeczytać. Po prostu musi. By nie przegapić tego, co najcenniejsze.
Przeczytawszy opis najnowszej powieści Nataszy Sochy zatytułowanej "Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku" - pomyślałam: czy na pewno jesteś na nią gotowa, na ten natłok uczuć, wrażeń, bolesnych i trudnych emocji, czy tego właśnie chcesz i potrzebujesz w tym właśnie momencie?
Małgorzata musi pogodzić się z bolesną prawdą, że jej mąż Marek nigdy już nie będzie tą samą osobą, z którą przeżyła trzydzieści lat. Adam każdego dnia patrzy, jak jego ukochana żona znika pożerana przez raka. Ścieżki tych dwojga skrzyżują się w najsmutniejszym miejscu na świecie, a spotkanie to wleje otuchę w ich spragnione nadziei serca i pomoże zaakceptować to, co nieuniknione. Jak pogodzić się z powolnym odchodzeniem najbliższych i nie zwariować?
Nie powiem, że było lekko, bo nie było. Było boleśnie, nostalgicznie, lecz na swój sposób pięknie.
"Miłość wbrew pozorom nie polega na wielkich gestach, ale na codziennym wspieraniu się w małych rzeczach".
Nataszę pokochałam za prawdę często ukrytą pod płaszczykiem tak bliskiego mi czarnego humoru, a teraz uwielbiam ją jeszcze bardziej: za niesamowitą wrażliwość i uważność na drugiego człowieka.
Nikt tak jak ona nie pisze o kruchości, przemijaniu i czułości; o wspomnieniach, które utrzymują nas przy życiu, podczas gdy każdy kolejny dzień to pasmo bólu i rozczarowań; o trwaniu przy sobie "w zdrowiu i chorobie" mimo tak wielu trudności i przeszkód; o pogodzeniu się z tym, że coś odeszło na zawsze, minęło i już nie wróci; o umiejętności otwarcia się na nowe; o miłości, która przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie.
Gorąco polecam tę niezwykłą powieść, która skłania nas do refleksji nad najpiękniejszymi i najważniejszymi wartościami naszego życia.
Jak napisać opinię TAKIEJ książki? Kwintesencji życia i kruchości ludzkiego losu. Książka, która może powalić na kolana, wywołać potok słów oraz wodospad łez. Ale jednocześnie pozwala także docenić to co w naszej codzienności najpiękniejsze, to czego nie zauważamy na co dzień, wszystkie te maleńkie rzeczy które składają się na to, że zdarza nam się być szczęśliwym. To niesamowita pozycja, przepiękna, wartościowa i jednocześnie tak dojrzała jak tylko może być powieść. Mam wrażenie że autorka utkała ją z kawałków swojej duszy, że wlała w nią coś takiego co drzemie gdzieś głęboko w każdym z nas, ale jednocześnie bardzo trudno to wydobyć. To pełna refleksji oraz prawd życiowych opowieść nie tylko o odchodzeniu i tym wszystkim co jest z tym związane, ale także o nowej nadziei i odnajdywaniu czegoś czego można się chwycić, tak aby nie zwariować i nie poddać się. To jedna z takich powieści, która wkrada się do serca i rozgaszcza tam już na zawsze. Jest niebywale prawdziwa i życiowa, ci bohaterowie i ich problemy są na wyciągnięcie ręki, przeżywamy ich wzloty i upadki jakby to były nasze problemy, a jednocześnie dziękujemy losowi lub Bogu, że to nas nie dotyczy. „Obiecaj że będziesz pić kawę o poranku” to niesłychanie rozbrajająca opowieść, pełna rozpaczy i bólu, ale jednocześnie pełna walki i prób doceniania tego co najpiękniejsze.
Są takie książki, które rozbijają czytelnika emocjonalnie w drobny mak, gdzie łzy pojawiają się w oczach, a jednocześnie przynoszą ukojenie i nadzieję, ale też skłaniają do refleksji.
Małgorzata i Adam muszą się zmierzyć z powolnym odejściem współmałżonków. Dzień po dniu, chwila po chwili patrzeć jak ich ciało zawodzi, uwięzione we wnętrzu prawdziwe oblicze gaśnie a im pozostaje patrzeć. Czekać na chwilę polepszenia.
I liczą, że to tylko moment, sekunda gorszych momentów złego stanu zdrowia bliskich, bo w sercu tkwi cały czas nadzieja, że to minie, że powrócą do dawnych siebie. Powrócą wspólne chwile, spędzanie czasu, że będą razem i spełnią zaległe marzenia. Bo nadzieja i miłość zawsze jest i odchodzi ostatnia.
Przyznam się szczerze, że nieważne co bym napisała o tej książce to będzie zbyt mało, za zwyczajnie by oddać piękno i emocjonalność tej książki, która mnie zachwyciła i otuliła swoim gorzko- słodkim przekazem, sprawiła, że łzy się polały.
By zrozumieć niesamowitość tej książki trzeba ją przeczytać. Do czego was gorąco zachęcam.
Ta książka to delikatny, ciepły plaster na serce – taki, który zostaje z Tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony. „Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” nie tylko wzrusza, ale przede wszystkim przypomina o prostych, codziennych rytuałach, które niosą więcej znaczenia, niż się z pozoru wydaje.
Czytając, miałam wrażenie, że ktoś szepcze mi do ucha słowa otuchy. Autorka porusza tematy straty, codziennych zmagań, nadziei i odnajdywania siebie w świecie pełnym zmian – wszystko w tak subtelny i ludzki sposób, że nie sposób się nie wzruszyć.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz książka tak bardzo poruszyła moje emocje. Płakałam, uśmiechałam się przez łzy i zamykałam ją z poczuciem, że naprawdę warto celebrować każdy poranek – zwłaszcza z kubkiem kawy, która staje się tu symbolem obecności, pamięci i życia mimo wszystko.
To opowieść, którą warto mieć na nocnym stoliku – by przypominała o sile czułości, wspomnień i miłości, która nie przemija.
Polecam z całego serca. Szczególnie tym, którzy szukają w książkach nie tylko dobrej historii, ale i emocji, które zostają na długo.
Kurczę no nie było cię o dobre. Pomimo moich najszczerszych chęci polubienia jakiejś obyczajówki i pomimo mojej aktualnej sytuacji życiowej w której taka książka powinna bardzo dobrze wejść - po prostu no nie.
Książka to w zasadzie zbiór “głębokich przemyśleń” które bardzo kojarzyły mi się z cytatami o życiu i miłości które niektóre moje koleżanki wstawiają na social media na tle deszczowego nieba. Okraszony z lekka fabułą, mającą mało sensu (nie mam czasu zrobić sobie obiadu ale jedźmy na kilka dni na rowery!).
Do samego końca miałam (niewielką) nadzieję że to będzie jednak historia o przyjaźni, wspieraniu się w trudnych chwilach i relacjach innych niż romantycznych. Powinnam była porzucić nadzieję w momencie w którym główne postaci okazały się przeciwnej płci i podobnego wieku.
Smutno, zapowiadało się dobrze, wyszło jak zwykle.
(Wypożyczona z biblioteki) Miały być 3 ⭐️, ale ostatnie 100 stron było tak absurdalne, żenujące (młodzież powiedziałaby pewnie: cringowe) i naciągane, że nie mogłam powstrzymać złości. Być może jestem jedyną, która powie, że nic niestety nie dorównało tak pięknemu tytułowi, w którym się zakochałam. Bo początek był naprawdę obiecujący; ale od podróży z literami było już tylko gorzej. Zwróciłam też uwagę na niedociągnięcia korekty. Z powodów osobistych miałam nadzieję na potok łez i swoiste oczyszczenie a otrzymałam jedynie frustrację. A szkoda. To było moje pierwsze spotkanie z autorką, ale już wiem, że ostatnie.
Dla mnie rewelacja, zazwyczaj słucham bardzo „ciężkie „ książki, kryminały itd, co pewien czas robię sobie „odskocznię „ do książek „lżejszych „ i nie była to książka lekka, wręcz przeciwnie. W każdym razie polecam każdemu, kto „znudził się w związku” i szuka czegoś nowego. Do samego końca trzeba walczyć
„Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” Natashy Sochy to ciepła, refleksyjna opowieść o codzienności, relacjach i drobnych obietnicach, które mają większe znaczenie, niż się wydaje. Autorka z wrażliwością pokazuje emocje, straty i nadzieję, a historia płynie spokojnie, dając przestrzeń do zatrzymania się i przemyśleń.
Wyobraźcie sobie rześkie, jesienne powietrze, zapach wilgotnej ziemi i magiczną mgłę a w tym wszystkim dwójkę ludzi: Małgorzatę i Adama, którzy robią wszystko by zły los się odmienił. By sami nie zgubili się, a przynajmniej dali radę chociaż dryfować na tym morzu problemów bo o pływaniu nie było mowy.
Nasi główni bohaterowie poznali się w ośrodku opiekuńczo-leczniczym. Małgosia odwiedza tam Marka, swojego męża, który jest po udarze i każdego dnia jest w coraz gorszym stanie a Adam opiekuje się żoną Hanią, która choruje na nowotwór piersi. Dwoje obcych sobie ludzi noszących ten sam ciężar łapie ze sobą nić porozumienia i otrzymuje wzajemne wsparcie jakiego nie mieli od nikogo innego. To poruszająca, wciągająca, emocjonalna i trudna książka, szczególnie dla kogoś kto ma w najbliższym otoczeniu chorych np. na nowotwór. Nikt nie zrozumie bólu kogoś kto trwa przy osobie ciężko chorej, gdy sam nigdy tego nie doświadczył. Ta niepewność i obawa o jutro, o to czy ktoś bliski dożyje, czy wyjdzie z choroby jest czymś strasznym. Doceniajmy to co mamy, cieszmy się z czasu spędzonego z bliskimi. Bądźmy sobie dobrzy i wyrozumiali bo nie wiemy co druga osoba właśnie przechodzi w swoim życiu. Książkę bardzo polecam.
Książka porusza trudny temat, natomiast jest napisana w niesamowicie delikatny sposób, który sprawia, że nie czułam się tym przygnieciona. Jest to historia o chorobie, ale tak na prawdę przesłanie jest o wiele głębsze. Ta powieść przypomniała mi jak ważne jest życie chwilą i cieszenie się nią bo czas na Ziemi jest niesamowicie ulotny.