Najlepsze uczucie jakie może spotkać książkarę, to to kiedy tuż po zakończeniu jednego tomu, od razu może sięgnąć po kolejny. Ja tak miałam w przypadku tej dylogii, której pierwszy tom skończył się dla mnie satysfakcjonująco ale jednak z hukiem. Historia naszych bohaterów ma swój ciąg dalszy, a wszystkie kwestie zostają dokończone, a dodatkowo poziom dramaturgii był wysoki tak jak lubię.
Wszystkie prawdy wychodzą na jaw, jednak nawet to nie jest w stanie oprzeć się temu co się dzieje. Manipulacje, szantaże, intrygi, ukryte motywy i sytuacje bez wyjścia. Alison zaczyna mieć tego wszystkiego dość, postanawia się zdystansować od ukochanego, a ten pomimo znajomości prawdy, wie że musi w końcu poukładać swoje sprawy. Choć stara się trzymać od niej z daleka nie jest w stanie tego zrobić, oboje wciąż krążą wokół siebie, raz się przyciągając a raz odpychając. Los ma jednak swój własny plan, który pomimo wszelkich trudności, coraz bardziej łączy ich ścieżki.
Ileż się tutaj wydarzyło, od głowa mała. Lubię takie książki, w których akcja jest tak dynamiczna i zmienna, choć nie lubię jak bohaterowie są niczym chorągiewki na wietrze, i raz za razem zmieniają swoje decyzje. Zdecydowanie bohaterowie tutaj się nie popisali, mega działali mi na nerwy, naprawdę czasami nie rozumiałam ich postępowania. Szczerze mówiąc już chyba odwykłam od takich relacji, gdzie brakuje rozmowy, więc tutaj mocno mnie tutaj kuło w oczy, a autorka te kluczowe momenty, te rozmowy, czy ten czas w którym w końcu można było dojść do porozumienia przeciągała w nieskończoność, unikała tematu jak ognia ale mimo tego zaciskała napięcie i podnosiła emocje niemal na skraj wytrzymałości czytelników.
Książka czytała się sama, dużo się działo, było intensywnie pod kątem wydarzeń i emocji, autorka sięgnęła po znane i lubiane motywy, ale dodała też nieco oryginalności oraz pazura. Z tyloma komplikacjami na raz już też dosyć dawno się nie spotkałam, mam wrażenie że gdzie nie gdzie wkradała się odrobina chaosu, ale nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo, dało się wyczuć, że autorka ma wszytko przemyślane, a to co się dzieje, jest ważne i kluczowe dla fabuły, no może poza zachowaniem bohaterów, które czasami wołało o pomstę do nieba.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, wzbudzała emocje, skłaniała do przemyśleń pokazywała też w końcu dobre i właściwe decyzje bohaterów, choć trzeba było na nie troszkę poczekać. Autorka będąc na fali pierwszego tomu, jeszcze niszczyła życie bohaterów, by w końcu zacząć je krok po kroku składać, a to podobało mi się najbardziej, bo w końcu też na to czekałam. Lektura dostarczyła mi wielu wrażeń, zaskoczeń ale i mikro zawałów. Przeczytałam na raz i jestem w dużej mierze usatysfakcjonowana zakończeniem. Dylogia mi sie podobała, świetnie przy niej spędziłam czas i myślę, że każdy znajdzie w niej coś co mu się spodoba. Warta uwagi i przeczytania.