Trzymający w napięciu romans fantasy, w którym granice między dobrem a złem zacierają się w sposób, który nie śnił się nawet bogom!
Dziewiętnastoletnia Lea to niepozorna dziewczyna o niezwykłych zdolnościach. Odkąd kilka lat temu trafiła do Akademii Żywiołów, szkoła stała się jej domem, a uczniowie zastępowali rodzinę, którą utraciła w dzieciństwie.
Życie nastolatki zmienia się w dniu Święta Przesilenia Letniego, kiedy szkoła zostaje oblężona przez mityczne potwory, które ktoś wypuścił z zaświatów, by pogrążyć świat w istnym chaosie. Po przybyciu pewnego tajemniczego strażnika sprawa komplikuje się jeszcze bardziej… Wraz z nim pojawiają się zarówno kłopoty, jak i mnóstwo pytań, na które Lea musi znaleźć odpowiedzi. Czy wystarczy jej sił, by zmierzyć się z prawdą, której kompletnie się nie spodziewa
Nieczęsto zdarza mi się trzymać w rękach książkę, która od pierwszego wejrzenia robi tak ogromne wrażenie. „Ognisty Dotyk” to powieść, która oczarowuje jeszcze zanim zagłębisz się w jej treść – przepiękne, dopracowane wydanie sprawia, że chce się ją czytać! Ogromne wyróżnienie dla Wydawnictwa Black Rose <333 Złote zdobienia na czarnej okładce przyciągają wzrok, a elegancki, mroczny styl idealnie oddaje klimat historii. Ale to, co znajduje się wewnątrz, jest równie zachwycające. Mowa tutaj o prześlicznych rysunkach, np. postaci. Widać, że każdy detal był przemyślany. Na dodatek – coś, co szczególnie mnie urzekło – na ostatnich kartkach w książce znajdziemy miejsce na własne notatki i refleksje. To genialny pomysł! Dzięki temu lektura staje się dużo bardziej osobista – mogłam na bieżąco zapisywać ulubione cytaty! Już od pierwszych stron czuć klimat dark academia – tajemniczy vibe, skrywane sekrety i niedopowiedzenia. Ten motyw został świetnie poprowadzony i nadaje historii głębi. Dodatkowo powiem, że sceny w bibliotece to dobrze odwzorowują! W tle pojawia się magia żywiołów, która nie jest tylko dodatkiem, ale częścią fantastycznego świata. W wielu recenzjach inne bookstagramerki skupiają się na „mężach książkowych”… no ja czasami też :) Ale uwaga, dzisiaj dajemy trochę atencji Lei, ponieważ to ona stała się dla mnie największym zaskoczeniem! Z miejsca mnie zaintrygowała i… szczerze mówiąc, zbliżyłam się do niej emocjonalnie szybciej, niż się spodziewałam. Lea jest postacią emocjonalną, ale nie słabą. Wręcz przeciwnie – wrażliwość, którą pokazuje, czyni ją jeszcze silniejszą. Przeżywa wszystko głęboko, ale nie daje się złamać. Dawała mi poczucie komfortu – jakby przypominała czytelnikowi i mówiła „twoje emocje są w porządku”. A jednocześnie była dla mnie wzorem siły. Uwielbiam takie bohaterki – autentyczne, ludzkie, nieidealne, ale pełne mocy, którą budują w sobie z rozdziału na rozdział. Jeśli lubisz slow burn – to znajdziesz tu coś dla siebie. Relacja między bohaterami rozwija się powoli, ale też z napięciem. Motyw bratnich dusz dodaje temu wszystkiemu dodatkowego przyciągania. To uczucie, które jest większe od nich samych. Ale… i tu muszę być szczera – choć wątek romantyczny bardzo mi się podobał, czegoś mi jednak w tej historii zabrakło. A może to po prostu głód, który zostawiła po sobie historia? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale muszę to powiedzieć: plot twist na końcu mnie totalnie zmiótł. To zakończenie sprawiło, że odliczam dni do premiery kolejnego tomu. Nie mogę się doczekać, żeby wrócić do tego świata, do Lei i dowiedzieć się, jak potoczy się dalej ta opowieść.
Sięgnęłam po tą historię z polecenia jednej bookstagramerki i nie żałuję ani trochę. Ta książka mi się podobała. A po zakończeniu wyczekuje kontynuacji bo 😐😔
/współpraca reklamowa wydawnictwoblackrose/ Ognisty dotyk to pierwszy tom w serii Z płomieni chaosu, a zarazem debiut autorki. Książka jest przepięknie wydana, z każdym szczegółem przybliżającym nam fabułę a także miejscem na własne notatki czy recenzję. Początek książki jest trudny i bardzo nierówny, ale po 10 rozdziale dzieje się... magia. Dlatego warto być wytrwałym.
Co znajdziecie w środku; ☾ narrację pierwszoosobową od strony głównej bohaterki Lei; ☽ mapkę, playlistę i kolorowy fanart; ☾ wprowadzenie do świata magicznego podzielonego na krainę magów oraz śmiertelników; ☽ niejasna i przeznaczona wersja powstania świata przez bogów i ich następców pierwszej generacji; ☾ trudność w przebudzeniu a zarazem kontroli żywiołu głównej bohaterki; ☽ wiele emocjonujących wydarzeń, przeplatanych dość mrocznymi istotami; ☾ powieść nie skupia się na romansie, ale autorka rzuca nam kilka wskazówek.
"W obliczu śmierci, nawet magia jest bezsilna”. Najbardziej do książki przyciągnął mnie opis oraz rekomendacje dlatego czułam, że to historia dla mnie. Po kilku pierwszych rozdziałach nie byłam tego taka pewna. Akademia Żywiołów w jakimś sensie przypominała mi Hogwart, a zmienność uczuć głównej bohaterki nieco odstrasza. Mimo to lekkie wprowadzenie do świata i to czemu jako jedyna nie może swobodnie skorzystać z mocy, było tym co najbardziej przyciągało. Wraz z rozwojem fabuły trochę rzeczy się wyjaśnia, ale nie wszystko, więc niepewność pozostaje. Wątek stworzenia świata oparty na bóstwach i niewiadoma, czy wersja oficjalna jest tą prawdziwą napędza akcję, a przy tym sprawia, że pojawiają się teorie spiskowe. Ma się przy tym wrażenie, że bohaterowie otaczający główną bohaterkę nie są z nią do końca szczerzy. Dlatego cały czas jesteśmy podejrzliwi, pytanie czy do właściwych osób. Plot twist na końcu na pewno Was zszokuje a przy tym kilka rzeczy wjedzie na właściwy tor. Jak wspomniałam wcześniej książka jest bardzo emocjonalna. Lea przeżywa cały wachlarz emocji od zdrady, po szczęście, przerażenie i smutek. Ta gama emocji jest nieodłącznym elementem powieści, dlatego przygotuje się na prawdziwy rollercoaster. Dzięki męskim bohaterom pojawia się tu gra w ciepło-zimno i można by się tu doszukać lekkiego trójkąta miłosnego, ale powieść na tym etapie nie skupia się na miłości romantycznej. Ważniejsza jest przyjaźń i zaufanie. Ognisty dotyk mimo wszystko jest dobrym debiutem, z zaskakującą końcówką, ciekawym systemie magicznym opartym na bogach, a także emocjonującą tajemnicą. Czekam z niecierpliwością na rozwinięcie obydwu światów i więcej plot twistów.
Matko kochana w końcu przez to przebrnęłam. Gdyby ta książka nie była mi potrzebna do wyzwania czytelniczego to już dawno bym to rzuciła w piz**. Nie potrafiłam przekonać sie jakkolwiek do tych postaci. Co chwilę jest jakiś przeskok w fabule spowodowany drzemką głównej bohaterki. Romans jest tak nieciekawy, że równie dobrze mogłoby go nie być. Sory memory, tak właśnie jest. Dobrze, że już nie muszę się męczyć
"Ognisty dotyk" opowiada historię młodej dziewczyny Lei, posiadającej magiczne zdolnosci która trafiła do Akademii Żywiołow. Los nastolatki zmienia się w trakcie Święta Przesilenia Letniego, kiedy szkoła zostaję zaatakowana przez potwory, wypuszczone z zaświatów. Pojawiają się intrygi, tajemnice, a tym bardziej strażnik, który coś ukrywa... Po usłyszeniu, że jest to fantastyka z motywem dark academii, wiedziałam już, że muszę poznać tę historię. Jeszcze bardziej zachęciło do tego jej piękne wydanie... Wiem, że nie warto oceniać książki po okładce, bo można się zaskoczyć i zawieść, jednak TA OKŁADKA TO ABSOLUTNA PIĘKNOŚĆ!!!! Rozpoczęcie każdego rozdziału, po prostu coś cudownego, kocham takie detale w książkach! Wiedziałam, już po samym wydaniu, że na pewno mi się spodoba i oczywiście się nie zawiodłam! Już od pierwszych stron ogromnie się wciągnęłam i z wielką ciekawością śledziłam dalsze losy głównej bohaterki, którą polubiłam. Co do pozostałych bohaterów to również nie mam się do czego przyczepić, byli naprawdę ciekawie wykreowani, choć mam ogromną nadzieję, że w kolejnym tomie będę mogła poznać ich znacznie lepiej, bo zainteresowali mnie. Występuje tutaj także wątek romantyczny, który jest taki delikatny, ale w końcu to slow burn, które uwielbiam, więc bardzo przyjemnie śledziło się ich relacje. Styl pisania autorki jest przyjemny, bardzo szybko skończyłam tę książkę, a z wielką chęcią czytałabym to dalej, zwłaszcza przez zakończenie, ale do tego to jeszcze wrócę. Uwielbiam książki, w których występują elementy fantastyczne, ale w tej książkę poczułam, że zabrakło mi tej fantastyki. Oczywiście jest ta fantastyka, ale moim zdaniem było jej trochę za mało, więc mam ogromną nadzieję, że w kontynuacji dostanę tego więcej. Wracając do zakończenia, to było naprawdę zaskakujące, spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, więc to zdecywanie na plus. Z wielką niecierpliwością wyczekuje kontynuacji i już nie mogę się doczekać czym zaskoczy autorka w kolejnej części. Zdecywanie jest do książka dla fanów motywu dark academii, slow burnów i zaskakujących zakończeń!!!
Opis tej książki bardzo mnie zaciekawił i z ogromnym zapałałem sięgnęłam po tę pozycję, a jednak z każdą przeczytaną stroną mój zapał coraz bardziej stygł aż koniec końców całkiem wygasł i po prostu chciałam skończyć jak najszybciej tą książkę. Główna bohaterka jak dla mnie jest osobą pełną absurdów, skupioną tylko na sobie i po prostu jest irytująca. Akcja w tej książce miała potencjał jednak, co mnie samą dziwi, zabrakło opisów. Ten świat przez brak jakiegokolwiek wprowadzenia był po prostu płytki i w sumie miałam się chyba przez większość czasu domyślać jak jest zbudowany. Brakowało mi tu mitów o tych wszystkich bogach o których wspominają postacie, historii głównej bohaterki, która opowiada o sobie każdemu kto chce posłuchać, ale niestety czytelnik dostaje tylko strzępy wiadomości. Postać która miała być owiana "tajemnicą" i odkrycie jej tożsamości miało nas zaskoczyć ja rozwiązałam już na pierwszych stronach książki, ponieważ było nam to rzucone prosto w twarz. Książka miała potencjał, ale sporo jej zabrakło na tą chwilę ciężko mi powiedzieć czy sięgnę po kolejne części.
Była okej, tylko nie czuję potrzeby czytania kolejnych tomów. Ten wielki plot twist o którym inni rozpisują się w recenzjach nie był niczym zaskakującym. Dodatkowo nie pokochałam, ani nie polubiłam żadnego bohatera, dlatego przebrnęłam tę książkę kompletnie bez emocji.
Moja ukochana fantastyka w przecudownym wydaniu, zaś sama historia choć nie zawierała w sobie wszystkich elementów, które uwielbiam w tym gatunku, to zabrała mnie w fantastyczną, pełną zawirowań i niepewności podróż. Literacki debiut z przytupem, wszytko cudnie, tylko droga autorko kontynuacja potrzebna na wczoraj.
Lea to niepozorna dziewczyna, której magiczny talent jak niespodziewanie się objawił, tak samo niespodziewanie zaniknął, a zagubiona nastolatka nie potrafi wykrzesać z siebie magicznego ognia. Odkąd trafiła do Akademii Żywiołów, która stała się jej domem, zagłębia się w świat magii, który diametralnie się zmienia w dniu Święta Przesilenia Letniego, gdy szkołę atakują potwory. Wkrótce w życiu Lei pojawia się tajemniczy strażnik, w ręce wpada zakazana księga, pojawiają się informacje, które obracają jej życie do góry nogami, a Lea staje pośrodku wydarzeń, przez co sama nie wie co jest prawdą, i komu można zaufać.
Jak już wielu z was wie, uwielbiam debiuty, a zwłaszcza takie, choć ocena nie jest maksymalna i co prawda będę czepiać się dosłownie o szczegóły, to muszę powiedzieć, że kawał cudownej i bardzo dobrej fantastyki. Autorka stworzyła nam tutaj całkiem ciekawy świat, w którym magowie i ludzie są rozdzieleni, główna akcja trwa w tym magicznym świecie, choć i czasami udajemy się do świata ludzi. Tutaj muszę się doczepić, że troszkę brakuje mi dopracowana tych światów i wyjaśnienia relacji, ale przypuszczam, że ten aspekt pojawi się w kontynuacji, bo w treści można doszukać się sprzecznych informacji.
Jak na fantasy przystało, mamy tutaj magię, jest ona dostępna i widoczna na każdym kroku, nawet pomimo trudności głównej bohaterki, wiemy jednak że magia się w niej tli i tylko czekamy, aż ten ogień wybuchnie. Jeśli mowa o bohaterach są naprawdę interesujący, równocześnie trudno ich jednoznacznie określić, ale zyskali oni moją sympatię, chociaż w pewnym momencie się pogubiłam kto jest tym dobrym, a kto złym. Tutaj też szkoda, że nie pojawia się konkretnie jakiś czarny charakter, a naprawdę bardzo trudno założyć, kto ma niecne zamiary.
Fabuła rozwija się w swoim tempie, na mój gust nieco zbyt powolnym, jednocześnie akcja systematycznie idzie do przodu. W powieści pojawia się całkiem sporo dialogów, są one zarówno ważne dla całości fabuły, ale też sporo z nich jest zabawnych, przez co czytanie książki absolutnie się nie dłuży. Książka ma swój klimat, opiera się on na tajemniczości, magii i niepewności, autorka niemal od początku do samego końca trzyma czytelnika w napięciu i niewiedzy. W historii można też doszukać się zwrotów akcji, motywów przeszłości, zakłamania historii, zdrady, zemsty, tajemnicy oraz delikatnego romansu. Choć powieść określana jest jako romans, to tego romansu jest tutaj stosunkowo niewiele, bohaterowie są dopiero na początku uczuciowej drogi, i w sumie można nawet powiedzieć, że pojawia się tutaj motyw trójkąta, bo na tym etapie trudno stwierdzić, kto zdobędzie serce Lei.
Książka dołącza do listy lektur, przeczytanych za jednym zamachem, wkręciłam się na początku i nie odłożyłam ani na sekundę, czytałam niemal do północy bo musiałam wiedzieć co dalej i jak to się skończy. Skończyło się tak jak to w wielu książkach fantasy bywa, czyli zrzuceniem bomby na koniec, która powoduje że ciąg dalszy potrzebny jest na już. Debiut uważam za udany, może nie jest idealny, ale lektura ma zdecydowanie więcej zalet niż wad. Sama historia ma duży potencjał, który mam nadzieję zostanie w pełni wykorzystany, ja już wypatruję wszelkich informacji o kontynuacji. Książkę dodaję do ulubionych i szczerze zachęcam do lektury.
Ależ to udany debiut! Aż miło sięgać po takie książki i wiedzieć, że na nasz rynek czytelniczy wkraczają takie osoby.
Książka to romantasy, po które zdecydowanie uwielbiam sięgać. Zawsze jestem ciekawa tego, czy nowy, stworzony świat będzie tym, w którym się odnajdę.
Główną bohaterką jest dziewiętnastoletnia Lea, która kilka lat wcześniej trafiła do Akademii Żywiołów. To miejsce przepełnione młodymi magami, z których każdy ćwiczy otrzymaną moc. Lea nieco odstaje od reszty, ponieważ mimo wszelkich starań, ciężko jest jej określić i wzniecić to, czym włada. W związku z tym, że w dzieciństwie straciła swoją rodzinę, trafiła właśnie pod skrzydła Akademii. Do tej pory wszystko było w porządku, jednak wypuszczone z zaświatów potwory zaczynają atakować bezpieczne miejsce, do szkoły przybywają strażnicy, a jeden z nich staje się wyjątkowo bliski Lei.
Rozpoczynając od kreacji całego świata, otoczki, która go okalała. Wow. Zdecydowanie udało się tu Autorce trafić w to, co lubię. Magia daje naprawdę duże pole do popisu, ale nie jest trudno tego zepsuć. Na szczęście Nicol wiedziała, co robi. Początkowy klimat skojarzył mi się z "Księgą czarownic" - wszystko przez tę bibliotekę i próbę odnalezienia swojej wewnętrznej mocy, więc jeśli jak ja, jesteście fanami, to czytajcie. Z każdą kolejną stroną otrzymywałam coraz więcej ciekawych postaci, stworzeń i tajemniczych wydarzeń.
Oprócz magicznych mocy, którymi odznaczają się stworzone postaci, bardzo urzekło mnie stworzenie boskiego świata, który jest początkiem wszystkiego, o czym przeczytacie. No i pewne kreatury, które potrafią zmrozić krew w żyłach!
Całość jest bardzo dynamiczna, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autorka sprawiła, że trybiki ciągle pracują i czytelnik razem z Leą próbuje odkryć największą istotę tej historii. To wszystko następuje krok po kroku i naprowadza na kolejne odkrycia.
Sam motyw romantyczny nie jest może bardzo rozbudowany, ale uwierzcie, że przy pewnego rodzaju slow burn, który się tu pojawił, jak na szpilkach oczekiwałam, żeby coś się w końcu między bohaterami wydarzyło i tak - dało się odczuć to przyciąganie.
Ta historia dosłownie przelatuje przez palce i nagle powala zakończeniem. Teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na kontynuację i mam nadzieję, że to już bliżej niż dalej, bo zdecydowanie potrzebuję więcej.
[Współpraca reklamowa @wydawnictwo_blackrose] Dziękuję ślicznie za egzemplarz do recenzji!
Ognisty Dotyk Z płomieni chaosu tom 1 Nicol Mirosławska
» Zacznijmy od tego jak niewiarygodnie pięknie wydana jest ta książka. Każdy najmniejszy detal dopracowany jest w 100% i przez cały okres czytania nie mogłam przestać zachwycać się samym aspektem wizualnym.
Jednak czy sama historia jest tak samo zachwycająca?
Świat fantastyczny nie został wykreowany zbyt głęboko, a główna bohaterka była dość rozchwiana, z jednej strony niesamowicie odważna i silna, z drugiej słaba z innej zwyczajnie prymitywna. » Podobał mi się jednak subtelny romans między nią a Nithe’m, jestem ciekawa jak dalej potoczy się ta relacja.
Książkę czytało się na pewno bardzo szybko i choć znalazło się w niej mnóstwo infantylnych linijek, to należała do naprawdę przyjemnych lektur.
Z pewnością jednak wszystko było dość przewidywalne, największego plot twistu domyślałam się od początku i nie zrobił on na mnie zbytniego wrażenia, dodatkowo większość sytuacji również kończyła się dość sztampowo co dodatkowo ostudzało mój zapał.
» Muszę jednak przyznać, że końcówkę czytałam z ogromnym zainteresowaniem, chcąc poznać odpowiedzi na pytania — których nie zdołałam się domyślić — nim skończy się pierwszy tom, lecz niestety te, które otrzymałam, nie były zbyt satysfakcjonujące. (Czekam na drugą część.) (Muszę wszystkiego się dowiedzieć.)
Zabrakło mi tego CZEGOŚ, nie jestem pewna czy chodzi o styl pisania czy o fabułę, czy może pewne niedociągnięcia ale wiem, że teraz po zakończeniu lektury nie pamiętam o niej zbyt wiele. Mocno zlewa się z innymi fantastykami na mojej półce i nie ma w niej czegoś co zapamiętałabym na długo. (Może poza frustracją na ostatnich 20 stronach gdy modliłam się by książka nie skończyła się nim otrzymam odpowiedzi)
Recenzja troche chaotyczna, ale to doktadnie to co dzieje sie w mojej gtowie gdy mysle o tej histori wszystko i nic. Tak wiec siegne po drugi tom i polece wam ja jako dobra, niezobowiazujaca historie dla nastolatek ale nic wiecej. P.S. Niesamowicie przypomina mi klimatem i biegiem fabuty Sage winx, z netflixa. (Kocham ten serial, wiec moze dzieki temu tak ciagnie mnie do poznania kontynuacji...)
“(...) w książkach można znaleźć odpowiedzi nawet na najbardziej nurtujące nas pytania”
🔥Czy schematy w książce powinny być odbierane negatywnie? Coraz częściej to określenie jest stawiane w złym świetle. Osobiście uważam, że najważniejsze jest to, żeby nawet “schematyczną” książkę napisać tak, aby czytelnik cieszył się każdą spędzoną z nią chwilą. 🔥Lea nie pamięta swojego wczesnego dzieciństwa. Jej najstarsze wspomnienia to moment, kiedy trafiła do swojej nowej opiekunki, która była człowiekiem. Dziewczyna posiada magiczną moc, która nie chce się ponownie objawić, co w szkole dla najbardziej uzdolnionych jest … niespotykane i zadziwiające. Lea jest uparta, porywcza i momentami bywa wręcz dziecinna - jednak to buduje ją jako postać. Stara się znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, nawet wtedy, kiedy nie jest to zbyt bezpieczne. 🔥Z jednej strony Nithe - ten cichy, tajemniczy typ co będzie ją chronił i uczył walki. Jednak trochę za dużo tych sekretów, im bliżej końca tym bardziej mi podpadał 😅. Z drugiej strony Aethan. Niby przyjaciel ale tak naprawdę co myśli o Lei? Jakie ma wobec niej zamiary? Czy faktycznie chce jej pomóc, czy jednak ma w tym wszystkim jakieś inne plany. Czasami chyba za mocno szukam spisków 😂. 🔥Relacja z Nerissą też wzbudzała we mnie mieszane emocje. Z jednej strony wydawały się nierozłączne, z drugiej przyjaciółka z dnia na dzień się od niej odwróciła. 🔥Historię zaczynamy prologiem, który tak naprawdę wiele może wyjaśnić już na samym początku. Nie ukrywam, że ta książka była dla mnie bardzo przewidywalna. Nie zaskoczyły mnie “zwroty akcji” i kolejne odkrywane tajemnice, ponieważ można było się ich domyślić. Z drugiej strony - czy zabrało mi to radość z czytania? Kompletnie nie!. Pomimo schematyczności przez tę historię wręcz się płynęło. Nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją tak na dobrą sprawę na raz! Podobała mi się zadziorność Lei, jestem ciekawa czy Aethan coś odwali. Czy jakoś dalej rozwinie się wątek romantyczny i jaką rolę w tym wszystkim odegra jeszcze Rada.
"Ognisty dotyk" autorstwa Nicol Mirosławskiej to debiut, który zapowiadał się bardzo interesująco. Samo wydanie zasługuje już na uwagę. Muszę przyznać, że Wydawnictwo Black Rose raczy nas pięknymi wydaniami, które aż chce się mieć na półce🥰.
Dwie oddzielone krainy.
Magów i ludzi.
Lea, wychowana przez ludzi, ale władającą mocą ognia.
Teraz ucząca się w Akademii Żywiołów w krainie magów.
Nie umiejąca odnaleźć w sobie mocy.
Wyobcowania i niedoceniana.
Wszystko zmienia się w ciągu jednego dnia.
Nadciągają potwory. Skąd się wzięły i co zwiastują?
Teraz już nic nie będzie takie samo.
Nasza bohaterka, Lea, nie umie odnaleźć się w Akademii. Czuje, że nigdzie nie pasuje. Rzeczy oczywiste dla innych, są dla niej nowością i nie umie się do nich przyzwyczaić. Czuje się wyobcowana. Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje, jak do Akademii przybywa Gwardia Wybrańców, by chronić szkole, a Lea znajduje w bibliotece zakazaną księgę. Co takiego kryje tajemnicza księga, skoro samo jej posiadanie karane jest śmiercią? Jaką prawdę kryje???
Tajemnice i wymazana przeszłość.
Potwory i starożytni bogowie.
Tajemniczy dowódca Gwardii, Nithe, który pomaga naszej bohaterce w nauce samoobrony. Tylko co nim kieruje?
Polubiłam nasza bohaterkę. Lea jest wygadana, uparta i dąży do celu. Nie boi się postawić Nithemu, nie boi się walczyć o przyjaciół. Stara się odkryć prawdę, tylko czy jej się to uda? Czy wreszcie uwolni swoją moc?
Muszę przyznać, że to jest bardzo ciekawy i wciągający debiut. Historia porwała mnie od pierwszych stron. Na początku poznajemy naszą bohaterkę, a im dalej tym więcej ciekawych faktów wychodzi na jaw i drugie tyle niewiadomych. Ta historia trzyma w ciągłym napięciu, a zakończenie wprowadza jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi, na które chce poznać odpowiedź. Wątek romantyczny jest ciekawie wykreowany, trochę brakuje mi perspektywy Nithego, strasznie jestem ciekawa co chodzi mu po głowie 😁. Będę czekała niecierpliwie na kontynuację, bo muszę wiedzieć co będzie dalej. Dajcie szansę tej historii, miło was zaskoczy. Polecam😊😊😊
Cześć wszystkim! ☺️ „Ognisty dotyk” kupiłam na targach w Warszawie i tam miałam okazję poznać autorkę tej książki - miła i sympatyczna osoba.❤️Autograf jest ✅ Książka jest bardzo ładnie wydana - gruba oprawa, w środku znajdziemy playlistę oraz piękne arty. Z tyłu książki dostajemy miejsce na własną opinię, cytaty i przemyślenia - genialne! Autorce gratuluję udanego debiutu. ❤️
Pióro autorki jest lekkie i przyjemne, więc czyta się szybko. Może nie miałam w tej historii efektu „wow” , ale zdecydowanie jest wciągająca i mi się podobała. Zabrakło mi tylko odrobinę więcej emocji. Fabuła i świat przedstawiony nie są skomplikowane, ale autorka umiejętnie potrafi zaintrygować czytelnika.
Ogromnym plusem tej książki jest motyw slow burn - tak, zdecydowanie Nicol perfekcyjnie napisała relację romantyczną. Relacja między Leą a Nithe była cudowna, czułam to napięcie i przyciąganie tej dwójki.
Książka ma krótkie rozdziały co ja uważam za plus.
Zakończenie tego tomu 👌🛐- czekam z niecierpliwością na drugi tom!
Podsumowując. Książka jest przyjemna i uważam, że to bardzo dobry debiut. Będę powtarzać, że polskie autorki świetnie czują się w fantastyce. Książka na pewno spodoba się czytelnikowi, który dopiero raczkuje w czytaniu fantastyki, a tym, którzy już są obyci w tym gatunku, również polecam, można odetchnąć od skomplikowanych fabuł.
Czas na krótkie streszczenie. Dziewiętnastoletnia Lea trafia do Akademii Żywiołów. Życie nastolatki zmienia się w dniu Święta Przesilenia Letniego, kiedy szkoła została oblężona przez mityczne potwory. Po przybyciu Nithe - strażnika, który ma za zadanie ochraniać Akademię Żywiołów, sprawy dla dziewiętnastolatki trochę się komplikują, gdy ta dwójka spędza ze sobą więcej czasu i budują wzajemne zaufanie.
Sięgając po "Ognisty dotyk" po raz pierwszy pochłonęłam książkę na dwa razy. Brnęłam przez tekst niczym błyskawica. Bardzo mi się spodobało za pierwszym razem, jednak pamiętam, że miałam pewnie "ale". Mianowicie relacja Lei i Nithe wydawała mi się zbyt szybka, zbyt oczywista. Niedawno zrobiłam reread i wzięłam to sobie "po lekku". Nie spieszyłam się, rozkoszowałam się tekstem i napięciem pomiędzy głównymi bohaterami, a jest go tyle, aż iskrzy! ✨️ Doszłam do wniosku, że za pierwszym razem przeczytałam tę książkę za szybko i to nie relacja głównych bohaterów była szybka tylko moje tempo. Nie wiem czy też tak to odbieracie, ale ja osobiście tracę na takim szybkim czytaniu. Dlatego też w tym roku ograniczyłam współprace do minimum. Nie gonię za kolejnymi tytuami, a wybieram to co z dużym prawdopodobieństwem przypadnie mi do gustu. A no i mam czas na reready ulubionych tytułów! 🤩
✨️Co znajdziecie w "Ognistym dotyku"? ✨️ - Magiczną szkołę w klimacie DA - Magiczne istoty - Motyw treningu - Magię żywiołów - Bogów i ich potomków - Motyw przyjaźni - Fragmenty baśni - Intrygi, ukryte smaczki, mnóstwo tajemnic - Narastającego napięcie i namiętność pomiędzy głównymi bohaterami (motyw slow burn)👌🏻 - Ja osobiście znalazłam również nawiązania i smaczki ze swoich ulubionych książek (Harry Potter czy Covennant od JLA). Ale to być może mój spaczony obsesją na punkcie niektórych tytułów umysł 🤪
Czego nie znajdziecie w OD? Na pewno nie znajdziecie tam cringowych scen miłosnych wzbogaconych o żenujące epitety. Nie znajdziecie nudy i banalnej, płaskiej historii. Ty wszystko ma znaczenie i warto zwracać uwagę na szczegóły.
Teraz tylko czekać na kontynuację, w której odkryjemy tajemnice i znajdziemy odpowiedzi na nurtujące pytania mnożące się po przeczytaniu pierwszego tomu "Z Płomieni Chaosu" 🙈
PS Nie skreślajcie debiutów! Ta książka jest przykładem tego, że bywają one lepsze niż teksty niejednego "doświadczonego" autora/autorki.
Nieczęsto trafiam na debiut, który tak mocno mnie porusza i zostawia z niedosytem – w najlepszym tego słowa znaczeniu. "Ognisty dotyk" to fantastyczna podróż pełna sekretów, magii i powolnie rozwijających się relacji, które budzą emocje silniejsze niż niejeden wybuch mocy.
Lea od początku wzbudziła moją sympatię – z pozoru zwyczajna, nieco wycofana, w rzeczywistości silna dziewczyna, która mimo braku aktywnej mocy potrafi zawalczyć o siebie. Jej obecność w Akademii Żywiołów nie należy do łatwych, a mimo to nie traci swojej niezależności. W jej życiu pojawia się Nithe – nieprzenikniony strażnik z chłodnym spojrzeniem, który początkowo wydaje się jedynie kontrolującym cieniem… a potem staje się kimś znacznie więcej.
To, co pokochałam w tej historii, to subtelność. Relacja między bohaterami rozwija się niespiesznie, z każdą sceną budując napięcie – od dystansu, przez zaufanie, aż po coś więcej. Zamiast typowego romansu, dostajemy najpierw partnerstwo i bliskość opartą na zrozumieniu. A do tego świetnie zarysowany świat, który – choć chwilami niedopowiedziany – wciąga całkowicie i daje ogromne nadzieje na rozbudowę w kolejnych częściach.
Całość pochłonęłam jednym tchem – nie tylko dla Lei i Nithego, ale też dla świetnych zwrotów akcji, ciekawych drugoplanowych postaci i rosnącego napięcia. To historia, która zostaje w głowie, a jej zakończenie sprawia, że naprawdę trudno pogodzić się z myślą, że trzeba czekać na kontynuację. Jeśli szukacie emocji, slow burnu i magii w dobrym wydaniu – koniecznie sięgnijcie po tę książkę.
Różnicy żadnej nie robi mi, czy historia opiera się na znanych motywach, czy przeciwnie - ma całkiem oryginalną koncepcję, jak to bywa w fantasy - zawsze znajdzie się coś nowego. Akademia i żywioły przedstawione w ,,Ognistym dotyku" przypominają mi znane i lubiane z dzieciństwa motywy z bajek. Jednocześnie autorka wprowadziła kilka własnych pomysłów i dzięki temu książka stała się przyjemną, lekką lekturą, którą szybko się czyta.
Standardowo w popularnych książkach młodzieżowych pojawiają się momenty pozbawione logiki. Tutaj również nie zabrakło takich fragmentów, szczególnie z udziałem głównej bohaterki. Po tylu przeczytanych młodzieżówkach rzadko zdarza się, by postać aż tak bardzo mnie irytowała. Trudno było zignorować jej działania. Niemal na każdym kroku wpadała w kłopoty, a wielokrotnie ją przed nimi ostrzegano.
Starałam się polubić Leę, ale jej nieprzemyślane wybryki bardzo to utrudniały. Ostatecznie udało mi się zachować jedynie neutralne nastawienie. Czytałam nieraz o bardziej irytujących postaciach, co działa nieco na jej korzyść. Znacznie bardziej polubiłam Nithego - tajemniczego, rozsądnego, długowiecznego bohatera. Wypadł znacznie lepiej niż pierwszoplanowa postać.
Szczegóły, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi, okazały się kluczowe pod koniec książki i naprawdę mnie zaskoczyły. Przewertowałam wcześniejsze strony, by lepiej zrozumieć wątek, który mi umknął. Autorka świetnie rozplanowała ten plot twist. Ciekawa jestem, jak ten wątek się dalej rozwinie, dlatego najprawdopodobniej sięgnę po drugi tom, kiedy tylko się ukaże.
Ognisty dotyk” Nicol Mirosławskiej to romantasy o dziewczynie, która ma w sobie więcej odwagi niż magii. Lea, jedna z najsłabszych uczennic Akademii Żywiołów, od zawsze odstaje od rówieśników jej moce są znikome, niestabilne i ledwie wystarczają, by przetrwać szkolne zajęcia. Mimo tego nigdy się nie poddaje. Gdy na Akademię spada atak mitycznych potworów, Lea jako jedna z nielicznych ryzykuje własnym życiem, by pomóc innym, choć doskonale wie, że jej magia może nie wystarczyć, by się obronić. W tym chaosie pojawia się Nithe tajemniczy strażnik, którego obecność jest równie niepokojąca, co fascynująca. Milczący, opanowany i potężny, od początku przyciąga uwagę Lei. Z czasem staje się jej sojusznikiem, przewodnikiem i kimś, kto widzi w niej potencjał, którego ona sama nie dostrzega. Nithe ukrywa jednak własne sekrety, a jego przeszłość splata się z zagrożeniem, które narasta wokół Akademii. To historia o sile charakteru, odkrywaniu własnej wartości i budzącej się chemii między dwiema zupełnie różnymi osobami. Lea, mimo braku mocy, okazuje się bohaterką z prawdziwym sercem wojowniczki — a Nithe kimś, kto może stać się dla niej zarówno oparciem, jak i kolejnym niebezpieczeństwem.
This entire review has been hidden because of spoilers.
"O ile wcześniej zdawało mi się, że mężczyzna miał łagodne rysy twarzy i był niewiele starszy ode mnie, tak teraz w blasku księżyca wyglądał jak dzikie, nocne zwierzę... Śmiertelnie niebezpieczne i pociągające zarazem."
"Ognisty Dotyk" to debiut, który przenosi czytelnika w świat Akademii Żywiołów, w którym główna bohaterka Lea próbuje odnaleźć w sobie moc. Dziewczyna czuje się obca i niedoceniana. Fabuła nabiera rozpędu kiedy do szkoły przybywa Gwardia Wybrańców. Subtelny romans, tajemnice, potwory i starożytni Bogowie, wciągają w fabułę i trzymają w napięciu od początku do końca. Dobrze wykreowani bohaterowie i lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko, a zakończenie zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Czekam z niecierpliwością na kontynuację. Gorąco polecam.
Mega wciąga. Różnica wieku między bohatera może budzić kontrowersje, ale w świecie fantastycznym zdarza się to bardzo często i na mnie nie zrobiło wrażenia. Podobała mi się, ale to zakończenie hmmmm trochę ni z gruszki ni z pietruszki, ale w sumie może to moja wina i nie wyczułam po drodze niuansów? Ciężko mi ją ocenić, bo z jednej strony nie mogłam się oderwać (choć w zasadzie nie wiem dlaczego), ale z drugiej coś mi tu nie gra 😅 Podsumowując: mętliczek pętliczek pod kopułką 😝
Świetnie zapowiadająca się seria! Wykreowany świat i intrygująca historia wciągają od pierwszych stron. To opowieść pełna magii, tajemnic i emocji-trudno się od niej oderwać. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom fantasy, którzy szukają ciekawej lektury z nutą przygody. Serdecznie polecam!
Nie mogłam się oderwać! Tak bardzo mi się podobało 🥹 Dawno nie czytałam tak dobrej fantastyki z niesamowicie wykreowanym światem i ciekawymi postaciami! Mimo, że zakończenia troszkę sie spodziewałam, to już nie mogę się doczekać następnej części 😭 Oby wyszła jak najszybciej! ❤️
Dawno nie zaangażowałam się tak mocno w książkę! Do samego końca nie wiedziałam, kto jest zły, a kto dobry. Pierwszy tom pozostawił we mnie tak wiele pytań, że z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji. Polecam całym sercem 💙
4,25⭐️ Bawiłam się naprawdę dobrze, końcówka mi się podobała, dużo niewyjaśnionych tematów ale to tylko sprawia że chce tom 2 na już. Nie do końca polubiłam się z przyjaciółką naszej bohaterki, ogólnie jest potencjał.
Noo bardzo dobrze się bawiłam! Fajna i przyjemna historia…niby przewidywalna, ale wciągnęła od początku. Polubiłam bohaterów i jestem mega ciekawa co tam się dalej wydarzy! Ostatnie zdanie - łooot? ;) Polecajka!