W zamkniętej społeczności, odizolowanej od świata zewnętrznego nieprzekraczalnym murem, życie toczy się według niezmiennych zasad. Mimo że osoby, które je łamią, znikają i nigdy nie wracają, nikt nie kwestionuje panującego tam ustroju.
Stella i Aaron są częścią tego systemu. Codzienność w strefie, wypełniona rutyną i przestrzeganiem reguł, jest dla nich jedyną znaną rzeczywistością. Ich życie, choć bezpieczne, wydaje się wyprane z emocji i prawdziwych pragnień.
Wszystko zmienia się w dniu, w którym decydują się uratować wroga. Relacja Stelli i Aarona, pełna napięcia i pozornej wrogości, zaczyna się rozwijać, gdy ich drogi coraz częściej się przecinają. Czy uda im się dostrzec to, przed czym oboje tak bardzo się wzbraniają?
4,5✨ Rewelacja! Jak ja się dobrze bawiłam na tej książce. Ogromne gratulacje dla autorki dla stworzenie interesującej dystopii i wciągającej fabuły. Dobrze rozbudowy świat, bohaterowi z cechami i charakterami, którzy nie są płascy. Interesujący wątek romantyczny. A to wszystko okraszone w świecie, w którym prawdziwa miłość nie istnieje. Czytając to książkę, wracałam do początków mojej przygody z dystopii. Czekam na więcej! Aaron i Stella- chcę was więcej w swoim życiu!
Bardzo mi się podobało! To lekka i nieco zabawna historia dystopijna przypominająca mi Divine Rivals i Niezgodną poprzez pewne elementy. Mamy tutaj duży nacisk na romans, slow burn, jednak ciągle czuć ten dystopijny klimat, który skonstruowany jest bardzo ciekawie, choć brakowało mi nieco większych opisów odnośnie tego świata. Bardzo podobały mi się relacje między postaciami i humor tej historii. A przede wszystkim czytało się bardzo przyjemnie i lekko.
Polecam! Jedna z najlepszych dystopii jaką ostatnio czytałam! Ja jestem dalej w szoku, że to jest debiut! Stella i Aaron (I’m in love) ten slow burn… ja uwielbiam i czekam na drugą część!!
JEJU jakie to było świetne! dystopijny świat, enemies to lovers, ale sekretnie są zakochani w sobie od lat 🥹 no i oczywiście początek rebelii! Nie mogę się doczekać, co autorka przygotuje w drugim tomie (chcę go szybkoooo) 4,25/5
New Energy to zamknięta społeczność, odizolowana od świata zewnętrznego i rządząca się własnymi zasadami. Na pierwszym miejscu stoi dobro mieszkańców, ich szczęście oraz ogólnie pojęty ład i porządek. Jakiekolwiek odstępstwa karane są surowo i bezwzględnie. Stella na własnej skórze poznała ciemniejszą stronę jej świata, dlatego pomimo licznych pokus stara się nie wychylać i być przykładną obywatelką. Nie jest to łatwe gdy w jej najbliższym otoczeniu ma ekscentrycznego brata oraz chłopaka, którego najlepszy przyjaciel służy w wojsku i jest jej… największym wrogiem. Ale za to jakim przystojnym ;) Pewnego dnia Stella postanawia uratować człowieka z zewnątrz i ich ekipa zostaje wplątana w totalnie nielegalne bagno, z którego ciężko jest się wydostać.
Fani slow burnu to coś dla was! Oprócz tej całej dystopijnej fabuły, pełnej intryg i brutalności, historia ta w głównej mierze skupia się na relacji Stelli i Aarona - tego przystojnego przyjaciela. Ta dwójka to dobry przykład enemies to lovers ale tylko powierzchownie, bo to co się dzieje w ich wnętrzach to istny rollercoaster. Aaron to typowy przypadek mężczyzny, który przepadł już dawno temu tylko potrzeba mu trochę więcej wiary w siebie :) Stella jest osobą, która zapomina czasami o swoich potrzebach i woli zadowolić innych niż zmierzyć się ze swoimi uczuciami.
W tej historii nie brakuje scen, które rozrywają serce na kawałki oraz takich sklejających je z powrotem w całość. Czasem jest zabawnie, czasem smutno, czasem słodko (są fajne pieski!), a czasem poczujecie spory przypływ adrenaliny. Rozdziały pisane z dwóch perspektyw dużo wnoszą do odbioru całości. Poza tym ja uwielbiam przemyślenia Aarona - bo w głębi serca to taki Golden retriever :)
“Powiedz czego chcesz, a ja ci to dam.”
A wam ta historia na pewno da chęć na więcej!
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Excalibur Hearts
Przez pierwsze 150 stron książki chciałam zrobić DNF z jednego powodu - jesteśmy jako czytelniczy od razu wrzuceni w świat wykreowany, którego w ogóle nie rozumiemy i dopiero w dalszej części książki jest on nam bardziej przedstawiony. Przez to czułam od początku frustracje i dezorientację, bo nie znałam zasad panujących w tym świecie, a czytałam o ich konsekwencjach. Gdy już jednak świat został wytłumaczony mogłam się spokojnie skupić na fabule i wtedy zaczęło mi się podobać! Szczególnie wątek Ivana przykuł moją uwagę, romans w tej książce mnie jedynie irytował przez to, że bohaterowie nie mówią sobie o swoich uczuciach bez wyraźnego powodu, po co tak sobie utrudniać życie? No, ale cały aspekt dystopijny bardzo ciekawy, a zakończenie intrygujące! Wiem już, że drugi tom będzie lepszy od pierwszego, bo zakończenie sugeruje dynamiczną fabułę kolejnego tomu i jako czytelnicy znamy już świat przedstawiony, więc będzie łatwiej się w kolejną część wgryźć! Czekam na nią z niecierpliwością! Mam tylko nadzieję, że tym razem rozdziały będą podzielone tak, że będą krótsze, bo ciężko mi utrzymać skupienie na tak długich haha
“Pragnienia, których nie widzimy” to moje tegoroczne odkrycie. Naprawdę nie spodziewałam się tak świetnej powieści, która w dodatku jest debiutem Klaudii Rychel. W ogóle nie odczułam, że czytam książkę początkującej autorki! Tekst jest dopracowany, co zauważyłam od pierwszych stron powieści. Muszę też wspomnieć o klimatycznej okładce, która oddaje atmosferę New Energy, w którym rozgrywa się akcja książki. Początek już wbija w fotel, bo autorka zaserwowała dość mocny prolog, zapawiadający duże emocje.
Historia jest napisana w dwóch perspektywach - Stelli i Aarona, co było również na duży plus zwłaszcza, że Klaudia Rychel skupiła się na wątku romantycznym pomiędzy tą dwójką. Miałam ochotę krzyczeć z ekscytacji, bo w końcu dostałam dystopię, gdzie chemia między bohaterami jest tak podkęcona, że miałam wrażenie, że iskry sypią się przez papier. (w rozdziale 8 moja ulubiona scena!) Brawa dla autorki za tak świetne wykonanie i zaserwowanie czytelnikom prawdziwego “slow burn”. Według mnie nie ma nic lepszego niż zakochany, wręcz usychający z miłości chłopak i jego wewnętrzne monologi, podczas gdy na zewnątrz pokazuje jedynie pokerową twarz. Miałam niezły ubaw czytając, jak usilnie próbował się opanować, gdy Stella znajdowała się blisko niego.
Lubię humor w książkach, a tutaj bardzo mi on pasował, bo rozładowywał ten przygnębiający klimat życia w New Energy, które jest pełne zasad i często współczułam bohaterom tego, jak ponure jest ich życie. Bardzo trzymałam kciuki za to, żeby zaznali w nim kolorów.
Książkę czyta się bardzo szybko, mimo długich rozdziałów. Styl autorki jest lekki i przyjemny, a historia po prostu wciąga. W książce pojawia się motyw odizolowanej społeczności od świata zewnętrznego. Mimo że jest on dość powszechny w dystopii, tu zrobił robotę i przez to historia była niezwykle angażująca.
Nie chcę wam za dużo zdradzać i psuć zabawy, więc jeśli jesteście fanami “Igrzysk śmierci” i “Niezgodnej” to jestem przekonana, że powieść Klaudii też wam się bardzo spodoba.
Szczerze, aż mi smutno, że książka nie jest bardziej popularna, bo totalnie na to zasługuje. Dodam, że “Pragnienia, których nie widzimy” to pierwsza część i kończy się naprawdę w takim momencie, że nie mogę uwierzyć, że nie mam pod ręką drugiej części! Już się jej nie mogę doczekać.
Świetnie skonstruowany dystopijny świat, wyraziści i interesujący bohaterowie, a główna intryga wciągająca bez reszty. DRUGA CZĘŚĆ POTRZEBNA NA WCZORAJ!
Jeśli tak jak ja, rzadko czytacie dystopie, a chcecie zacząć to musicie przeczytać tą historię!! Matko, ile emocji tu było. Autorka stworzyła bardzo ciekawy dystopijny kraj, który możemy porównać do dzisiejszej Koreii Północnej. Zostały ukazane problemy takiego kraju i jak życie mieszkańców może wyglądać. Dostajemy background do sytuacji, w której wszystko co wierzyliśmy okazuje się nieprawdą. Ciekawie wykreowany swiat skrywa bardzo dużo nieodkrytych tajemnic. Poza tym bardzo intrygującym światem, mamy też romans, który był świetny. Nie było go za dużo na raz, ale za to TEN SLOW BURN OMG, uwielbiam kiedy relacje budują się w ten sposób. Nie mogę się doczekać co wydarzy się w następnym tomie, jeśli chodzi o ich wątek. Oprócz romansu, mamy zalążek found family, który łapie nas od razu, przez co bardzo przywiązujemy się do bohaterów. Dlatego też, nie mogę przeboleć jak to się skończyło. No i właśnie, dochodząc do zakończenia czuję, że drugi tom zaskoczy nas jeszcze bardziej, ponieważ autorka budowała nam podłoże do prawdziwej rewolucji jaka może nastać. Świetnie się bawiłam! 💜 [ współpraca reklamowa Wydawnictwo Excalibur Hearts ]
„Pragnienia, których nie widzimy” czyli historia opowiadająca o młodych osobach, które zaczynają walczyć o swoje.
Społeczeństwo idealne. Bez wojen, bez zbędnej śmierci (przynajmniej w teorii),bez nieporozumień i bez zła, które panoszy się na świecie. Wszysycy powinni być tam szczęśliwi i radośni. Ale czy tak jest? Czy w kraju odciętym od reszty świata, gdzie trzeba trzymać się sztywnych reguł i nie można korzystać z pełni życia, można być prawdziwe szczęśliwym? Stella straciła swojego kochanego tatę w wypadku. Od tego czasu matka przestała być dla niej rodzicem, a cała odpowiedzialność za wychowanie brata spadła na nią. W szkole była jedną z najlepszych uczennic, teraz szkoli się aby zostać lekarzem. Aaron jest synem jednego z czternastu rządzących krajem. Jego ojciec nie poświęca mu ani chwili swojej uwagi, mając ważniejsze sprawy na głowie. Chłopak też nie marudzi na brak zajęć. Oprócz wojska jego pracą na pełen etat jest... Wzdychanie do pewnej dziewczyny. Jest jeszcze jeden problem, albo i dwa. Tą dziewczyną jest Stella, z którą od zawsze ma na pieńku. A do tego umawia się ona z jego najlepszym przyjacielem... Pewnego dnia ich spokojna rutyna zostaje przerwana przez atak osób z zewnątrz na ich strefę. Pewnie po to, aby ukraść wydobywany przez nich ważny surowiec. W ten sposób do ich życia dostanę się coś więcej niż niekończąca się monotonia, a to za sprawą tajemniczej osoby... Jakie niepokojące prawdy wyjdą na jaw? Kto będzie tak naprawdę tym "dobrym", a kto tym "złym"? Kim jest tajemniczy przybysz i czego szukał w ich bezpiecznym państwie? Czy Aaron i Stella czują do siebie coś więcej niż tylko nienawiść?
Mimo początkowych obaw książka okazała się cudowna. Może dnie zostanie moją nową wielką miłością, ale zostanie ze mną, w mojej pamięci przez długi czas. Trzymała mnie w napięciu do samego końca. A teraz po skończeniu czuję niedosyt i wręcz namacalną potrzebę, aby zacząć drugi tom. Muszę się dowiedzieć co się stało z bohaterami i czy uda im się wykonać zamierzone plany.
Z plusów na pewno mogę wymienić ciekawie zbudowany świat, bohaterów którzy nie są z kartonu i gipsu, a do tego mają charakter i świetne poczucie humoru (zwłaszcza Ivan). A najważniejsze jest to, że wszystko z siebie wynikało i nic nie było dziełem przypadku. Fabuła nie jest zagmatwana i z łatwością można się w niej odnaleźć, a styl pisania autorki znacząco w tym pomaga.
Jak były plusy to czas na minusy, które przeszkadzały mi w książce. Największym (dla mnie) minusem jest niezdecydowanie bohaterki. Będąc w związku (teoretycznie szczęśliwym),wzdychała do innego faceta, którego podobno nienawidziła, ale w sumie to jednak go kochała. Brakuje mi też rozwinięcia wątku z mocami, którymi włada Aaran (i mam nadzieję, że w następnym tomie będzie tego więcej).
“Pragnienia, których nie widzimy” to debiut, w którym poznajemy New Energy - odciętą wysokim płotem społeczność, gdzie życie toczy się według ustalonych zasad, a ich nieprzestrzeganie może skończyć się… naprawdę źle.
Stella i Aaron żyją właśnie w tym miejscu. Od dzieciństwa byli dla siebie wrodzy, ale kiedy ich drogi się krzyżują coraz częściej i są zmuszeni współpracować, rodzi się między nimi pewne… napięcie.
No dobrze, mamy krótki opis, ale jak moje wrażenia? Zacznijmy od początku!
Historia jest pisana przyjemnie i szybko mnie wciągnęła. Polubiłam bohaterów, i chociaż zachowanie Aarona momentami mnie drażniło, z biegiem książki coraz bardziej go rozumiałam. Podczas czytania najważniejsza wydawała mi się relacja między bohaterami i to nie tylko głównymi. Są momenty poważniejsze, są śmieszniejsze oraz takie, które potrafią wzruszyć. W miarę rozwijania się historii możemy poznać kolejne różnice między New Energy a naszą rzeczywistością, oraz obserwować, jak dostrzegają je bohaterowie.
W samej książce nie ma za dużo dynamicznej akcji, ani bardzo zaskakujących zwrotów akcji, ale nie odbieram tego jako minus, a książkę czyta się płynnie i nie napotkałam żadnych fragmentów, które “gorzej mi szły”. Początkowo spodziewałam się trochę innego finału, ale kurczę, przyznaje, że ten mocno mnie wzruszył (bez spoilerów!) i chcę kolejną część.
Na dodatek jestem prostym człowiekiem, duży plusik za zwierzaki oraz muzykę w książce! Uwielbiam takie szczególiki, dodają wiarygodności bohaterom!
Klaudia Rychel w końcówce książki świetnie uchwyciła klimat dawnych dystopii, które zakańczały się mocnym uderzeniem i tylko robiły smaka na kolejny tom. Jestem niezwykle ciekawa, co nas czeka, bo zdecydowanie będzie dynamicznie, a wszystkie karty się przed nami odkryją. Świat przedstawiony odkrywa się przed czytelnikiem falami i sądzę, że poznajemy wszystko razem z bohaterami, którzy muszą spojrzeć na wszystko z nową perspektywą. Daje to furtkę na lekkie szaleństwo w drugim tomie. Druga połowa książki była dużo ciekawsza niż pierwsza, więc tak naprawdę to wtedy był moment mojego wciągnięcia w historię, bo na początku wszystko było dla mnie zbyt codzienne i nie do końca pochłaniał mnie ten dystopijny klimat.
Wydaje mi się, że określenie “slow burn” nie do końca pasuje do tej relacji. Bohaterowie nie uświadamiają sobie stopniowo swojej atrakcji, wiemy że od dawna coś do siebie czują, tylko po czasie zaczęli okłamywać samych siebie. Następnie mamy “boom” po krótkim udawaniu kochanków. Też nie do końca zrozumiałam logikę Stelli w tej kwestii.
Zdecydowanym plusem był Ivan, który niewyobrażalnie rozruszał tę historię, choć może odrobinę zbyt naprowadzał bohaterów. Autorka ma świetne pomysły i czuję, że w przyszłości się bardzo rozwinie! Już czekam na następny tom i kolejne historie. Cieszę się, że nie rozminęłam się z autorką :]
“Trudniej zrzucić łańcuch, kiedy go nie widać (...) Ale gdy w końcu spadnie, ziemia zadrży nam pod stopami.”
“Pragnienia, których nie widzimy” to niepozorna historia, dyskretnie zakradająca się do serca czytelnika, by niespodziewanie zawładnąć nim i na długo nie dać o sobie zapomnieć. Sięgając po tę książkę, oczekiwałam dobrej historii osadzonej w odizolowanym świecie z wątkiem romantycznym mocno wybijającym się na pierwszy plan oraz charakternymi bohaterami, i otrzymałam to z nawiązką. Autorka w ciekawy sposób wykreowała dystopijny świat, gdzie zamknięta społeczność tworzy jedną wielką rodzinę. Wszyscy należą do wspólnoty, nie ma wojen, konfliktów i zagrożeń, a każdy człowiek odgrywa ważną rolę w społeczeństwie. Brzmi jak bajka, prawda? Nic bardziej mylnego. Mieszkańcy New Energy nie mogą oddawać się własnym pasjom, a myślenie tylko o sobie i wykazywanie się kreatywnością jest absolutnie zabronione. Panują tam sztywne reguły, a wszelkie występki są surowo karane dla przykładu, jeśli ktoś odnajdzie w sobie iskierkę buntu i odważy się złamać zasady. Społeczność nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym, dzięki czemu na przestrzeni historii wyraźnie możemy dostrzec różnice kulturowe, szerzącą się propagandę i dezinformację. Wydarzenia zostały przedstawione z dwóch różnych perspektyw - Stelli i Aarona, co pozwala nie tylko poznać przeszłość obu postaci, ale zrozumieć ich zachowania i uczucia, które często okazywały się bardzo sprzeczne. To, w jaki sposób autorka wykreowała bohaterów, jest godne podziwu. Każdy z nich posiada wyróżniający się charakter i poczucie humoru, niejednokrotnie rozbawiające do łez. Choć diametralnie się od siebie różnią, mają odmienne cele życiowe i motywacje, wzajemnie się uzupełniają i każde z nich może na siebie liczyć w trudnej sytuacji. Bardzo łatwo się z nimi utożsamić i znaleźć cząstkę siebie samego, co nadaje bohaterom autentyczności. Początkowo trudno było mi polubić Stellę, lecz z biegiem historii jej postać zyskiwała coraz więcej sympatii. To zdeterminowana i niezwykle odważna młoda kobieta, zdolna do wielkich poświęceń i dążąca do celu, mimo przeciwności losu. Nie patrząc na konsekwencje, postanawia sprzeciwić się całemu systemowi i uratować życie wroga, widząc w nim przede wszystkim człowieka w potrzebie. Odrobinę irytowało mnie niezdecydowanie Stelli, która nie mogła wybrać między miłością a nienawiścią do jednego z chłopców i nieustannie się wahała. Niemniej, zachowanie głównej bohaterki w kluczowych momentach jest godne naśladowania. Natomiast Aaron bardzo szybko skradł moje serce. To mężczyzna o tajemniczym usposobieniu, pełen sprzeczności, ale i kryjący pod maską obojętności mnóstwo empatii i ciepła. Niejednokrotnie stawiał dobro innych ponad swoje własne, narażając się na dotkliwą karę. Za każdym razem, gdy w akcji pojawiały się jego cztery urocze psiaki, moje serce się rozpływało, a usta mimowolnie uśmiechały. Aaron to osoba, która podobnie jak ja, nie może patrzeć na cierpienie zwierząt i często stawia ich dobro ponad ludzi. Pojawia się również wątek romantyczny z motywem slow burn, gdzie relacja między bohaterami rozwija się wręcz boleśnie powoli, a każda, nawet przelotna interakcja zbliża ich do siebie, co niesamowicie mi się podobało. Między Stellą a Aaronem wyraźnie czuć chemię i fascynację oraz z przyjemnością obserwuje się stopniowe budowanie zaufania i uczucie pojawiające się między nimi. Autorka w godny podziwu sposób skupiła się na uczuciach i emocjach bohaterów, przedstawiła ich problemy oraz walkę z wewnętrznymi demonami. Klimatu dodaje doskonałe oddanie przytłaczającej atmosfery rodem z PRL-u. Pojawił się również wątek z magicznymi mocami, który bardzo przypadł mi do gustu. Sposób, w jaki odkryto utajnioną moc bohaterów, i z jakimi wydarzeniami się to wiąże, nie tylko przyprawia o zawrót głowy, ale i intryguje, zachęcając do obserwowania kolejnych wydarzeń. Energia ta może nieść zniszczenie i na zawsze odmienić losy New Energy. Żałuję jedynie, że na ten wątek poświęcono tak mało czasu i dostaliśmy przedsmak tego, w jakim kierunku może się on rozwinąć (a ma ogromny potencjał). Istotną rolę pełni tu także muzyka i zespół The Beatles - motywy z ich piosenek dodają całości nuty nostalgii i wiary w lepsze jutro. Niezwykle emocjonalne zakończenie sprawiło, że pękło mi serce i na długo nie zapomnę tej historii. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom!
“Pragnienia, których nie widzimy” to debiutancka książka Klaudii Rychel, lecz jest to absolutnie niewyczuwalne. Autorka ma niezwykle przyjemny i barwny styl, dzięki czemu łatwo przenieść się do wykreowanego świata i wczuć w sytuację bohaterów, wraz z nimi odczuwając całą gamę emocji, a wszystko to zostało okraszone pełnymi humoru dialogami, przez które nie można przestać się uśmiechać. Oprócz wciągającej i angażującej fabuły oraz niespodziewanych zwrotów akcji dostajemy mnóstwo tajemnic, które są stopniowo odkrywane przed nami i nie pozwalają nam się nudzić nawet przez chwilę. Wszystko, co się dzieje, nie jest dziełem przypadku i ma logiczne wyjaśnienie. Dodatkowo historia ta w subtelny sposób porusza ważne tematy, znane czytelnikom z codzienności i każdy może odnaleźć w niej cząstkę siebie. To książka o poświęceniu, prawdziwej przyjaźni, silnej więzi między rodzeństwem, miłości i przede wszystkim poszukiwaniu siebie i radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, które wydają się bez wyjścia. To również historia o odwadze, gdzie bohaterowie nie boją się być sobą i żyć zgodnie z własnymi wartościami w świecie pozbawionym marzeń i kreatywności. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, z pewnością do sięgnięcia po tę lekturę zachęci Was przystojny złodziej psów, lubiący tańczyć, gdy nikt nie patrzy i niezwykle wygadany Estończyk potrafiący zaskoczyć nie jedną sztuczką. Czytajcie, na pewno się nie zawiedziecie.
Takie to było dobre, że aż założyłam konto na goodreads... Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam tak dobrze wykreowanych bohaterów. Były sytuacje, w których zachowywali się nie tak jakbym chciała, ale są tak napisani, że jednocześnie bez problemu rozumiałam dlaczego. wątek dystopii - dobry, bardzo wyważony reżim, wiarygodny Nie pamiętam też kiedy ostatnio przy czytaniu śmiałam się NA GŁOS. I to jest debiut? Świetny.
Każdy mówił „wow ta książka jest taka super mega wow”. I wiecie, siadam do tego z takim „okej, czy to będzie takie dobre?”
I słuchacie – pomysł był świetny, totalnie mi rozwalił głowę. W senie zaczęłam się zastanawiać nad tym „a co by było gdyby”. Dosłownie czytam, czytam – ok spoko, odkładam – ale w sumie to co się wydarzy??? Jedyne co, to czasami musiałam przed spaniem odłożyć, bo rozdziały są dość długie. Mimo że nie wiemy wszystkiego (bohaterowie też nie), to budowa świata była dopracowana. I jestem PEWNA, że jak wyjdzie druga część, to mi głowę rozj***e.
Przejdźmy do ✨ postaci ✨ Axcel – SZTOS. To jest jaka postać, że swoim charakterem, byciem i błyskotliwością sprawia, że strony są ciekawsze. Milo – no vanilla. Jest, bo jest i to na tyle. Męczył mnie trochę, bo był taki bezsmakowy. Mógłby przejść na drugą stronę tęczy, a ja bym nawet nie ogarnęła. Stella – trochę denerwowała mnie byciem „ułożoną” itp. Ale poza tym uważam, że jej przemiana i konflikt wewnętrzny były świetnie przedstawione. Aaron – HOT TAKE, nie jest to moja ulubiona postać. Oczywiście jego morally gray wątek jest ciekawy i nie można zapomnieć o przedstawieniu problemów psychicznych, które są świetnie napisane! ALE
I tu właśnie ten moment. No nie jestem w stanie uwierzyć w ich uczucia… Okej stara miłość nie rdzewieje w przypadku Stelli. Ale obsesja Aarona mnie… z lekka przeraża. Gościu w wielu momentach myśli przyrodzeniem, co jest z lekka odrzucające. Bo byłabym w stanie uwierzyć, że od małego laska mu się podoba, że darzy ją uczuciami, ale no kurde… To jak Stella podchodzi do kwestii uczuć jest dla mnie logiczne, ale podejście Aarona bywa creepy…
Anyway jeśli przeczytaliście, to możecie się domyślać za jakie wydarzenie pod koniec książki jestem najbardziej wkurzona. I’m sorry, ale PRZESADA… iykyk
Arron słońce czy możesz przestać myśleć tylko o jednym? Nie jesteś w fazie burzy hormonów
Worldbuilding - DOBRY chociaż szkoda ze dopiero w połowie się pojawił. Tak trochę dziwnie się wczulam po wrzuceniu do świata o którym nie wiem zbyt wiele
Kocham Ivana i Axcela 💘
Ending zabolał myślałam że trochę inaczej to wszystko wyjdzie ale jest okej
slow burn slowburnował i mimo że czasami chciałam potrząsnąć bohaterami to dobrze się bawiłam
Autorko, trzy opisy koloru włosów na stronę danej postaci nie są mi do niczego potrzebne. Mam serdecznie dosyć tego, że ta książka jest reklamowana jako slow burn, a już w pierwszym rozdziale główny bohater zastanawia się jak smakowałyby usta głównej bohaterki. Widać, że całokształt był mocno inspirowany serią Dotknij Mnie (tak inspirowany, że wszystko jest praktycznie 1:1). Druga gwiazdka za postać Ivana, Bo on akurat był całkiem znośny
„Pragnienia, których nie znamy” Klaudii Rychel to jedna z tych książek, które zaskoczyły mnie od pierwszych stron i zostawiły emocjonalnie rozbitą jeszcze długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Autorka, choć debiutująca, pokazała niezwykłą dojrzałość i wyczucie emocji. Książka to powieść dystopijna z bardzo silnym wątkiem romantycznym. Osadzona w zamkniętym społeczeństwie żyjącym pod nieustanną kontrolą, balansuje między dramatem a nadzieją, między obowiązkiem a pragnieniem wolności. Główna bohaterka, Stella, żyje w świecie, gdzie nie ma miejsca na bunt, aż do momentu, kiedy w jej życie wkracza ktoś, kto stawia wszystko pod znakiem zapytania. Stella to bohaterka, którą pokochałam od razu. Ma w sobie czułość i odpowiedzialność, ale też wewnętrzny ogień, który tli się mimo okoliczności. Jej lojalność wobec brata i odwaga, by podważyć zasady, w których została wychowana, sprawiają, że jest niezwykle prawdziwa. Aaron, tajemniczy, z pozoru chłodny, ale z czasem coraz bardziej ludzki, doskonale dopełnia jej świat. Ich wspólna droga to nie tylko opowieść o uczuciu, ale też o przebudzeniu emocjonalnym i społecznym. Tematy poruszane przez Klaudię Rychel to nie tylko miłość, ale też wolność, samotność, zaufanie i ogromna potrzeba bliskości. Autorka nie boi się stawiać pytań o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić, by poczuć się bezpieczni. Styl Klaudii jest niezwykle lekki, ale w żadnym wypadku banalny. Pisze językiem naturalnym, emocjonalnym, momentami wręcz poetyckim. Dialogi są wiarygodne, nieprzekombinowane, a narracja prowadzi czytelnika przez emocje bohaterów w sposób płynny i obrazowy. Największą siłą tej książki jest jej klimat, zamknięty świat, w którym każde spojrzenie może być ryzykiem, a każda decyzja niesie konsekwencje. Napięcie budowane jest nie przez spektakularne zwroty akcji, ale przez emocjonalną grę między bohaterami, niedopowiedzenia i subtelne gesty.
Nie potrafię wskazać żadnej słabej strony tej powieści. Być może komuś zabraknie rozbudowanego world-buildingu w stylu anglojęzycznych dystopii, ale moim zdaniem w tej książce chodziło o coś innego, o emocje, relacje, napięcie między tym, co powinno się czuć, a tym, co naprawdę się czuje. I to zostało oddane perfekcyjnie.
Dla mnie osobiście „Pragnienia, których nie znamy” były ogromnym zaskoczeniem. Jeszcze długo po skończeniu myślałam o tej historii, o tym, co by było, gdybym znalazła się na miejscu Stelli. To jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale przeżywa.
Dzięki tej książce chyba się zakochałam w dystopijnych romansach..
„Pragnienia, których nie widzimy” toczy się w odizolowanej od świata zewnętrznego strefie, gdzie panują surowe zasady. Każde odstępstwo od nich kończy się karą, zniechęcając tym samym od próby podważenia działania ustroju. Ludziom wmawia się, że na zewnątrz toczy cię wojna, a New Energy jest jedynym bezpiecznym miejscem.
W tym całym bałaganie poznajemy Stelle i Aarona, którzy „porzucają” bezpieczne życie - postanawiają uratować wroga. Ta decyzja rzuci cień na wszystko, co do tej pory wydawało się pewne.
Jednym z atutów tej książki jest główna bohaterka Stella, która NIE jest irytująca (a mnie bardzo łatwo zirytować). Jest ona rozdarta pomiędzy swoim chłopakiem Milo (facet do rany przyłóż) oraz Aaronem.
Stelle cały czas ciągnie do Aarona, który był jej nastoletnią miłością; jednocześnie żyje w przekonaniu, że on jej nienawidzi. Natomiast on uważa, że to ona go nie cierpi i nigdy nie miał i nie będzie miał u niej szans, więc akceptuję związek przyjaciela i stara się nie wtrącać.
To jak oni sobie dogryzają, nie wiedząc, że obydwoje od dawna coś do siebie czują 🥺
Nie wiem tylko dlaczego obydwoje mają taką obsesję na swoim punkcie, nie jest to uargumentowane, chyba po prostu mamy to zaakceptować.
Dużo jest tutaj wątku romantycznego, ale za każdym razem nim zdążę pomyśleć „ogarnijcie się z tymi uczuciami już” (co często mi się zdarza przy slow burn) to dostanę jakiś ciekawy kąsek do rozwinięcia wątków pobocznych.
Jeśli już jesteśmy przy wątkach pobocznych to porozmawiajmy o postaciach drugoplanowych:
Axel? Cudowny - warty jest wszystkich lodów waniliowych tego świata
Ivan? Cudowny - jego teksty i zachowanie to jest najlepsze co mogło spotkać tę książkę
Mama Aarona? Cudowna - „Jedyną rzeczą, której mi nie wolno, Robercie, jest jedzenie nabiału.”
A to zakończenie.. wewnętrznie krzyczałam, że tak się to kończy 💔
Z niecierpliwością czekam na drugi tom
[Współpraca reklamowa z @excalibur_hearts @klaudiarychel.autorka]
[współpraca reklamowa z @excalibur_hearts @wydawnictwoexcalibur @klaudiarychel.autorka ]
Q - Na kontynuację której książki obecnie czekacie?
W zamkniętej społeczności, odizolowanej od świata zewnętrznego nieprzekraczalnym murem, życie toczy się według niezmiennych zasad. Mimo że osoby, które je łamią, znikają i nigdy nie wracają, nikt nie kwestionuje panującego tam ustroju. Stella i Aaron są częścią tego systemu. Codzienność w strefie, wypełniona rutyną i przestrzeganiem reguł, jest dla nich jedyną znaną rzeczywistością. Ich życie, choć bezpieczne, wydaje się wyprane z emocji i prawdziwych pragnień. Wszystko zmienia się w dniu, w którym decydują się uratować wroga. Relacja Stelli i Aarona, pełna napięcia i pozornej wrogości, zaczyna się rozwijać, gdy ich drogi coraz częściej się przecinają. Czy uda im się dostrzec to, przed czym oboje tak bardzo się wzbraniają? (Opis pochodzi od wydawcy)
Przyjemny romans.
„Pragnienia, których nie widzimy” jest jednym z tych lepszych debiutów, z którymi się zetknęłam. Widać, że @klaudiarychel.autorka dopiero stawia pierwsze kroki w literaturze, jednak widać, że dobrze sobie ze swoim debiutem poradziła. Wątek romantyczny niespecjalnie się wyróżniał spośród innych takich relacji jakich czytałam, mimo to wyszedł on nieźle, ale Stella (jedna z dwóch głównych bohaterów) bardzo mnie irytowała. Aaron wyszedł naprawdę dobrze, polubiłam go.
O wiele bardziej spodobał mi się świat przedstawiony. Moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby autorka postanowiła zrobić z tej książki bardziej dystopię niż romans obyczajowy. Mam nadzieję, że w kontynuacji wątek poświęcony New Energy (państwo, w którym rozgrywa się akcja tej powieści) zostanie bardziej rozwinięty.
Jeżeli lubicie romanse, myślę, że ta pozycja może wam się spodobać. Polecam wam tę książkę nadrobić zwłaszcza, że wkrótce ma wyjść drugi tom. Na pewno przeczytam kontynuację!
Ogromnie dziękuję za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym tej niezwykłej historii.
Zamknięte społeczeństwo, które wierzy, że poza terenami New Energy panuje wojna. Autorka świetnie ukazała obraz takiego społeczeństwa. To jak manipulacje rządzących wpływają na myślenie zwykłych szarych obywateli, jak zamknięta społeczność jest ciągle kontrolowana i każdy jest pod ciągłą obserwacją lecz obywatele nie są tego świadomi. Wszyscy są równi, ale jednak nie do końca.
Czas akcji powieści jest zbliżony do naszego, co dodatkowo pomaga nam się lepiej wczuć w jej klimat, ale również nas przeraża, jako bardzo prawdopodobna wizja. Mamy tu wątek science-fiction, który mnie kupił w 100% i zachwycił! Niestety, ale nie zdradzę Wam szczegółów i musicie odkryć je sami.
Przez całą powieść możemy poznać lepiej Aarona oraz Stellę, z których perspektywy poznajemy historię. Odkrywamy ich przeszłość co pomogą lepiej zrozumieć ich zachowanie wobec siebie i daje obraz całej sytuacji. Przez lekturę całej powieści czekałam aż w końcu się do siebie zbliżą i porozmawiają o tym co między nimi jest. Kibicowanie im w odkryciu prawdy, zwłaszcza dotyczącej ich świata, to była świetna zabawa i smutek na koniec lektury wciąż tak odczuwalny w sercu...
Bardzo podobała mi się kreacja wszystkich bohaterów i to jak różnorodnie zostali przedstawieni. Moim ulubieńcem został Axel, który jest moim zdaniem jedną z najważniejszych postaci w tej historii.
Jeśli szukacie świetnego romansu slow burn z motywem rivals to lovers o zamkniętej społeczności i dystopijnej wizji społeczeństwa to ta powieść będzie idealna dla Was.
Akcja książki rozgrywa się w New Energy - odizolowanej murem strefie, w której panuje wojskowy reżim. W tych realiach poznajemy Stellę, z pozoru zwyczajną dziewczynę, której życie diametralnie się zmienia, gdy postanawia uratować swojego wroga. To wydarzenie rozpoczyna nowy etap i pokazuje, że świat, który znała, wcale nie jest taki, jakim się wydawał.
Książka zaintrygowała mnie głównie opisem świata przedstawionego. Było to moje pierwsze zetknięcie z połączeniem romansu (stanowiącego oś fabuły) z dystopią. Niestety uważam, że potencjał tego pomysłu nie został w pełni wykorzystany. Świat przedstawiony okazał się dla mnie największym problemem, ponieważ często odbiegał od moich wyobrażeń o gatunku dystopijnym. Nie czułam tego klimatu, a niektóre wydarzenia trudno było logicznie uzasadnić. Chcę jednak podkreślić, że jest to po prosto mój subiektywny odbiór. Chociaż polubiłam Aarona, który jest według mnie najjaśniejszym punktem tej historii, a także kilka innych postaci, główna bohaterka nie zyskała mojej sympatii. Stella momentami bywała irytująca i działała w sposób nieprzemyślany.
Mimo tych mankamentów chętnie sięgnęłabym po kolejną książkę autorki. Jej styl jest lekki i przyjemny, dialogi momentami zabawne, a język przystępny. Uważam też, że wątek romantyczny został dobrze przemyślany i ma duży potencjał.
„Pragnienia, których nie widzimy” to książka z wadami i zaletami, ale warto po nią sięgnąć, by wyrobić sobie własne zdanie.
Polecam, jeśli: 💨 lubisz książki z romantyczną nutą 💨 skupiasz uwagę na bohaterach i wybaczasz im drobne potknięcia 💨 cenisz ciekawe pomysły na fabułę
Nie spodziewałam się, że będę tak zaintrygowana tą książką, chyba bardziej spodziewałam się zawodu. Nie lubię być sceptyczna wobec polskich książek, ale bądźmy szczerzy - niektóre naprawdę są słabe ze sztucznymi dialogami. W tym przypadku naprawdę wierzyłam, że ci bohaterowie są prawdziwi i rozmawiają ze sobą normalnie, a nie jak roboty.
Chciałabym żeby to, jak działa New Energy I skąd się wzięło, pojawiło się trochę wcześniej. Bo taka ekspozycja w rozmowie pod koniec książki nie przekonało mnie do siebie jakoś mocno. W związku z tym nie miałam takiego "wow, ale plot twist", kiedy niektóre rzeczy wyszły na jaw, bo nie zostało nam wytłumaczone na początku, o co kaman, żeby mieć ten szok, że jednak jest inaczej. Jednak ostatnie sceny - przewidziałam to, ale i tak nie mogę się doczekać drugiego tomu. Stella do boju.
Szkoda, że autorka nie poświęciła równie dużo uwagi Stelli, co Aaronowi, chyba że w drugim tomie się to zmieni. Polubiłam go i jego relacje z psami, matką, ale jego myśli o dziewczynie były przerażające. Czemu on ciągle wyobrażał sobie, że się obściskują xd może pogadajcie najpierw.
Jestem ciekawa, co Axel jeszcze pokaże, bo to jedna z bardziej interesujących postaci.