Dla Zuzy i Ani wakacje w stajni pana Marka miały być czasem przygody i zdobywania nowych umiejętności jeździeckich. Kiedy jednak do ich życia wkracza Paweł, przyjaźń dziewczyn zostaje wystawiona na próbę. Zuza nie wie, jak poradzić sobie z nowymi uczuciami, tym bardziej, że serce przyjaciółki wyrywa się do tego samego chłopaka. Wszystko zaczyna się komplikować – nawet stajnia przestaje być rajem na ziemi, odkąd pojawia się tam zadufany w sobie Krzysiek.
Czy przyjaźń dziewczyn przetrwa, gdy na jaw wyjdzie niewygodna prawda? Co kryje się za niespodziewaną sympatią Patrycji? I czy Krzysiek zrobi wszystko, by wykurzyć Zuzę ze stajni?
Książka oddaje klimat stajni i życia z końmi – nie przez pryzmat rywalizacji, ale współpracy i codziennych relacji. W tle pulsują silne, nastoletnie emocje, które bywają trudne – momentami aż zbyt znajome. Pojawiają się sytuacje, w których ktoś wyciąga wnioski, nie znając kontekstu – coś, co niestety zdarza się także dorosłym. Mimo to całość ma lekki, wakacyjny klimat i czyta się ją z przyjemnością. Słuchałyśmy z córką w podróży i umiliła nam czas spędzony w aucie :) a jednocześnie była trigerem ciekawych dyskusji o zachowaniach, o bohaterach i o tym co jest ok a co niezbyt 😎
Nie do końca jestem zwolenniczką stwierdzenia, że "nie ocenia się książki po okładce". Okładka i opis to dwa haczyki, które mają nas zachęcić do sięgnięcia po daną pozycję. Okładka tej książki jest urocza. Jak ilustracja książeczki dla dzieci. Nic dziwnego, książkę umieszczono w kategorii 12-14 lat. Uważam jednak, że to ogromne nieporozumienie - i działa na niekorzyść tej książki.
Choć pamiętam materiały promocyjne z premiery "Złej przyjaciółki", dopiero teraz zdecydowałam się po nią sięgnąć. Dlaczego? Spodziewałam się, że jest to książka raczej dla dużo młodszego czytelnika, a to nie było coś, czego w tamtym czasie szukałam. Po zapoznaniu się z nią (w końcu) czuję się zobowiązana powiedzieć, że nie - nie jest.
Czy jest to książka zła? Jak można zauważyć po mojej ocenie - absolutnie nie! Wręcz przeciwnie. Powieści hippiczne to od lat są moim konikiem. "Złą przyjaciółkę" jestem skłonna postawić na równi z moimi wieloletnimi ulubieńcami w tej odmianie. Choć słuchałam audiobooka, korci mnie nawet zakup w wersji papierowej i ustawienie jej na mojej koniarskiej półce. Czemu nie? Był to istny rollercoaster młodzieńczych emocji, a poziom mojego stresu niejednokrotnie wybił poza skalę.
Natomiast nie uważam, że jest to tytuł dla młodszego czytelnika. Liczne przekleństwa, luźne podejście do picia alkoholu przez osoby niepełnoletnie, ale przede wszystkim przerażająco creeperskie zachowanie jednej z postaci gryzą się z uroczą okładką i kategorią 12+. Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że wulgaryzmów czy pewnych wątków, które się w tej książce pojawiają, powinno w ogóle nie być. To jest po prostu rzeczywistość. Zdaję sobie z tego sprawę. I uważam, że zostały one napisane świetnie - nie raz, nie dwa ścierpła mi skóra i musiałam zrobić sobie przerwę od lektury. Jest to wspaniałe, że autorka potrafiła wywołać we mnie aż takie emocje. Nie spodziewałam się czegoś takiego po koniarskiej powieści dla młodzieży. Przyznam szczerze, dziwi mnie, że "Zła przyjaciółka" wywołała we mnie te same reakcje, co "Kaśka Kariatyda".
Klimat wakacji, praca w kameralnej stajni - wszystko to jest niezwykle swojskie i przypomina mi chwile, gdy sama pomagałam przy koniach. Najistotniejszym punktem są tu jednak postacie. Nawet jeśli bywały momenty, gdy miałam ochotę potrząsnąć głównymi bohaterkami z powodu absurdalnie durnego zachowania, doceniam sposób wykreowania wszystkich postaci. Podoba mi się, że główna bohaterka nie jest mimozą i, gdzie trzeba, potrafi rzucić soczystym "Spierdalaj". Jej reakcje w kilku momentach są w pełni zrozumiałe. W innych - nieco mniej. Daleko mi jeszcze do bycia mardudną, starą babą (a przynajmniej chcę myśleć, że tak jest!), natomiast w kilku scenach bałam się o Zuzkę jak matka o dziecko. Czułam chyba większą panikę, niż ona sama. Zachowanie Ani jest frustrujące. I dobrze! Jest to wiarygodne. Wielokrotnie, podczas lektury, myślałam nad tytułem "Zła przyjaciółka" z refleksją, że pasuje on do obu bohaterek. Każda z nich robi coś gówniarskiego. "And I think it's beautiful!" Są w tym bardzo ludzkie. Dawno też nie spotkałam się z postacią tak odrażającą jak To nawet nie jest red flag. To jest wielki, czerwony, świecący przycisk alarmowy. Przyznam szczerze, czułam się wręcz molestowana we wszystkich scenach, w których pojawia się Wykreowanie kogoś tak potwornego to też jest sztuka. Liczę na to, że w kolejnych częściach któraś z postaci się wreszcie zainteresuje tym, co wyczynia ten degenerat.
Najlepiej policja.
Krzysiek. Krzysiek jest nad wyraz antypatyczny, czym, paradoksalnie, zyskał sobie moją sympatię. Jest coś intrygującego w irytujących, ale przy tym kompetentnych postaciach. Przyznam szczerze, to, jak rozwinie się jego wątek interesuje mnie chyba najbardziej.
Może gdyby książkę od początku kierowano do nieco starszego czytelnika, a okładka nie byłaby tak uroczo dziecinna, nie miałabym takiego zgrzytu, jaki mam obecnie. To była świetna lektura. Emocjonująca lektura. Dostarczyła mi wszystkiego, od rozbawienia po przerażenie.