Czy człowiek może naprawdę uciec od swojej natury?
Ta książka to nie tylko kryminał. To rytuał przejścia. Wejście w dżunglę, która nie znajduje się na mapie Afryki, ale w duszy człowieka. Powieść, która wykracza poza ramy gatunku i dotyka czegoś znacznie głębszego- pierwotnego, niepokojącego, prawdziwego.
„Mężczyzna, który rozmawiał z hienami” Przemysława Piotrowskiego to powieść niepokojąca, mroczna i głęboko refleksyjna. Zaskakuje nie tylko konstrukcją fabularną, ale też filozoficznym ciężarem, który przenika każdą stronę tej historii.
Z pozoru otrzymujemy klasyczny thriller psychologiczny elementami kryminału- jest zagadka, śledztwo i tajemnicza przeszłość bohatera. Jednak im głębiej zanurzamy się w tekst, tym wyraźniej widać, że autor buduje znacznie bardziej złożoną narrację: to traktat o tożsamości, pamięci i naturze zła, rozpisany na tle afrykańskiego pejzażu- zarazem realnego i metaforycznego.
Dubois to nie tylko śledczy- to figura egzystencjalna. Nosi w sobie nieprzepracowaną traumę, którą afrykańska przestrzeń wydobywa na powierzchnię. Przestrzeń ta nie jest jedynie egzotycznym tłem- jest równorzędnym bohaterem, niemal symboliczną areną walki człowieka z samym sobą. Natura, nieujarzmiona i pierwotna, konfrontuje go z tym, co wyparte, z tym, co podskórne i niewygodne. Autor doskonale rozumie, że największy dramat nie rozgrywa się na zewnątrz, lecz w ciszy wewnętrznych pęknięć.
Szczególnie fascynujący jest symboliczny wymiar tytułowych hien- istot odrzucanych, wzbudzających niepokój, żyjących na granicy życia i śmierci. W kulturze afrykańskiej często wiązane są z ciemnością, magią i śmiercią, co w powieści Pana Przemysława zyskuje uniwersalny wymiar: hieny stają się odbiciem wewnętrznego chaosu bohatera, jego poczucia winy i alienacji. Ich obecność niepokoi, ale jednocześnie prowokuje do zadania pytania: kto naprawdę jest drapieżcą, a kto ofiarą? To nie bestie z zewnątrz są najgroźniejsze, lecz te, które nosimy w sobie.
Fabularnie książka jest wręcz precyzyjnie skonstruowana- autor zręcznie żongluje warstwami czasowymi i perspektywami, dozując informacje w sposób wysoce przemyślany. Nic nie jest tu przypadkowe, każda scena ma swoje uzasadnienie- nawet jeśli jej sens odsłania się dopiero po czasie. To narracja, która nie prowadzi za rękę, ale prowokuje do myślenia i ciągłej czujności. Autor stawia na niedopowiedzenie i subtelność, przez co napięcie buduje się nie w scenach akcji, ale w tych najbardziej kameralnych - wewnętrznych monologach, spojrzeniach, milczeniu.
Styl autora zasługuje na osobną uwagę - precyzyjny, sugestywny, a przy tym wolny od zbędnej emfazy. Operuje słowem - wycina to, co zbędne, pozostawiając tekst nasycony znaczeniem, a nie efekciarstwem. Zdania są rytmiczne, oszczędne, ale nie surowe - pod nimi pulsuje emocjonalne napięcie, które rzadko eksploduje wprost, częściej zostaje czytelnikowi podskórnie zaszczepione. W tej narracyjnej oszczędności kryje się siła - czytelnik musi sam odnaleźć sens, odczytać znaki, zinterpretować przemilczenia.
Powieść rezonuje z klasyką literatury egzystencjalnej- odnajdziemy tu echa Conrada, Camusa, a momentami również McCarthy’ego. To nie tyle thriller, ile studium - jednostki i jej rozpadu, granic człowieczeństwa, wpływu dzieciństwa na tożsamość, kulturowych uwarunkowań winy i kary. Autor nie oferuje łatwych rozwiązań. Prowadzi czytelnika przez meandry świadomości, stawiając pytania bez oczywistych odpowiedzi.
„Mężczyzna, który...” to literatura wymagająca - intelektualnie i emocjonalnie. Wciąga, ale nie pochlebia; intryguje, ale nie upraszcza. To książka, która zostawia ślad -nie krzykliwy, ale głęboki.
⭐️Ocena: 10/10 - Dla tych, którzy od literatury oczekują nie tylko emocji, ale i myślowego rezonansu. Autor nie tylko opowiada historię - on wciąga nas w nią bez ostrzeżenia, każąc zmierzyć się z tym, co niewygodne, bolesne, ale też piękne w swojej brutalnej prawdzie.
#bookstagrampolska #czytampolskichautorów #wydawnictwoczarnaowca
#przemyslawpiotrowski