Dahak to najgorętsze miasto na kontynencie , z każdej strony otoczone pustynią. Pracująca w gwardii przedstawicielka rasy pół ludzi , pół lisów z krainy wiecznych mrozów Yalin dowiaduje się o morderstwie goblina, którego ciało znaleziono w Dzielnicy Świątyń. Nie dość , że na co dzień boryka się z duchotą , upałem i smrodem mieszkańców , to jeszcze teraz musi odnaleźć sprawcę tajemniczych zgonów za sprawą magii znienawidzonego przez nią ognia . Podczas śledztwa jej ścieżki łączą się ze ścieżkami aroganckiego dziedzica elfickego rodu Ates , Amira, wielbiciela uciech cielesnych i narkotycznego otępienia. To z nim będzie zmuszona związać swój los, w nadziei , że wspólnie rozwikłają zagadkę . Tymczasem w mieście panuje wrzawa z powodu nadchodzącego Święta Frykasów . Zdaje się, że nikt nie zwraca uwagi na wzrost liczebności i wpływów nowo przybywającej do miasta rasy . Nicie kolejnych bohaterów żądnych władzy splatają się w ciasny supeł i zdaje się, że jedynym rozwiązaniem staje się ogień , trawiący kolejne ofiary . Krew Dahaku już od pierwszej strony rozpali cię na tyle, że zapragniesz znaleźć się w lodowej komnacie . Niestety , uczucie to nie opuści cię aż do ostatniej kropli upuszczonej tu krwi. Wróć do świata Ahury Mateusza R . M . Rogalskiego z południowej strony Bezmiaru Błękitu i spróbuj się zmierzyć z zagadką kryminalną od Moniki Litwinow.
Szczerze mówiąc taka sobie. Można dla relaksu przeczytać, ale to nie jest literatura do której będę wracać myślami. Po tych reklamach w social mediach jakie to nie jest wielkie połączenie kryminału i powieści fantasy moje oczekiwania były dość wygórowane, no i niestety książka im nie sprostała. Pomysł oryginalny, ale fabuła nieco nużąca. Do tego bardzo mnie zawiodło otwarte zakończenie, bo zamiast zgrabnie zakończonej historii właściwie ma się wrażenie urwania w połowie i to nie w takim momencie, że umierasz z ciekawości co będzie dalej. Przez co nie mam najmniejszej ochoty sięgać po kolejny tom (jak już wyjdzie). Brakowało mi opisów, wiem to dziwne, ale autorzy zapewne nie chcąc przynudzać doprowadzili do tego, że ciężko się było odnaleźć. Naprawdę chwilkę mi zajęło zorientowanie się, że główna bohaterka jest pół człowiekiem. To spowodowało, że nie wkręciłam się w historię od początku. Wątek kryminalny dość leniwy. Większym detektywem okazał się naćpany elf niż nasza Pani Oficer, co było dość rozczarowujące.
7+/10. Krwiste, brutalne i autentyczne połączenie fantasy z kryminałem. Momentami zbyt obfite i na siłę zbyt autentyczne, ale solidne. Początek był ciężki. Nie porwał mnie, prawie dałem sobie spokój, styl, bohaterowie i świat – wszystko próbowało być tak wiarygodnie brutalne, butne i zepsute, że był tego po prostu przesyt. Ale dałem szansę i ze strony na stronę czytało mi się coraz lepiej. 1. Historia – dobra. Nie jestem ogromnym fanem kryminałów, ale też od nich stronię. Część kryminalna była momentami nawet bardzo dobra, fabuła mnie wciągnęła, chociaż uważam, że było tego jednak za dużo. W nieznanym uniwersum, gdzie jednocześnie trzeba przedstawiać świat, kreować bohaterów i napędzać zagadkę, wpychanie tak dużej liczby wątków i postaci zaczyna działać na niekorzyść. Im dalej, tym lepiej, ciekawiej, dynamiczniej. Aż osiągamy to apogeum i mamy takie… puff. Nic. Trochę niedosyt, trochę zaostrzenie apetytu na kolejną część. Ciekawy zabieg, czy udany – chyba tak, bo mam ochotę sięgnąć po ciąg dalszy. 2. Bohaterowie – bardzo dobrze (z wyjątkiem ich liczby). Postaci z krwi i kości, o prawdziwych historiach, własnych, sensownych motywacjach. Najlepszy aspekt książki. Chociaż zdecydowanie przydałaby się większa różnorodność. Początkowo z przywiązaniem do nich gorzej, ale w miarę kolejnych stron idzie ich i polubić i znienawidzić – a na tym mi zależy podczas lektury. 3. Świat – dobrze. Na pewno ciekawy, wykreowany w pomysłem, czułem, że ma swoje wzloty i upadki, bywa i wtórny, i oryginalny, ale ostatecznie zachowam go w pamięci z pozytywnymi wspomnieniami. Autor miał pomysł, przyłożył się do niego ze szczegółami, widać, że wziął pod uwagę i aspekty polityczne, i trochę ekonomicznych, do wtórnych, typowych ras fantasy dodał coś od siebie, zbudować jakiś tam system magii – trochę o nim niewiele, ale zdawało się, że trzyma się kupy. Sam świat nieszczególnie mnie przekonał w porównaniu do bohaterów czy fabuły. 4. Styl – dobrze. Autorzy mają dryg do pisania, czytało się to wszystko płynnie i przyjemnie, momentami potrafiłem wsiąknąć w tekst. Na minus to zbyt duża opisowość, przede wszystkim jeśli chodzi o bohaterów, momentami wszystko na jedno kopyto – dłużyło mi się to, a i tak o tym opisie zapominałem na kolejnej stronie. Zdarzyło mi się nawet przeskoczyć kilka akapitów. Ale widać obycie z tekstem i frajdę z pisania – i to się liczy. Trochę szkoda, że z kryminału zrobiono wejście „do czegoś większego”, patrząc, jak kończy się powieść, bo nie wiem, jak to będzie rzutować na kolejną część. Z jednej strony cały czas miałem wrażenie, że autorzy na pierwszym planie stawiają zagadkę kryminalną, ale to, w jakim kierunku poszła książka, pozostawia mi z tyłu głowy myśl, że kryminał jest nienajlepszym pomysłem na wprowadzenie do świata fantasy. Tak czy siak, po kolejną część na pewno sięgnę.
Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony soczyste fantasy, bardzo bogate w różne rasy i przyjemnie zamknięte w obrębie jednego miasta i jego problemów. Z drugiej totalnie przerysowane, momentami wulgarne na siłę i historia nie utrzymująca zainteresowania i napięcia.
Bohaterów polubiłam, są dobrze zbudowani. Fajnie, że główna bohaterka jest dojrzałą kobietą, brakuje mi takich perspektyw w literaturze fantasy. Ale duże ALE - interakcje bohaterów są dziwne. Jakby łapię, że jest tu dużo problematyki rasowej, ale nie podoba mi się, że jest to przedstawione wyzywaniem się co chwilę.
Może dziwny zarzut - za mało opisów. Łapię, że Dahak śmierdzi i jest gorąco, ale nie wiem jak wyglądają jego mieszkańcy, dzielnice są w mojej wyobraźni bardzo niedookreślonym czymś itp. Dużo ekspozycji fabuły i światotwórstwa jest przedstawiona w dialogach w stylu "ach to tak X. X syn Y, rządzącego xyz, co spowodowało xyz przyszedł do ciebie dzisiaj i chciał kupić cośtam z kąśtam co wywołało wojnę gdzieśtam tysiąc lat temu". Mnie to mocno zraziło i sprawiło, że książkę czytało się ciężko. Gdyby chociaż połowę tej ekspozycji z dialogów dać jako normalne wstawki od wszechwiedzącego narratora (które się zdarzają) byłoby o wiele lepiej. Bo to wybija. Dlaczego ludzie tego świata muszą sobie wzajemnie w rozmowach między sobą przypominać podstawowe informacje?
Podsumowując - jest ok. Koncepcja jest super, grafiki, wydanie i cała otoczka też jest fajna, ale treść nie zachwyca. Poleciłabym ją fanom Pratchetta, Mortki i entuzjastom gęstego fantasy, którym nie będzie przeszkadzać ten sposób pisania.
3.5 ⭐️ To fantastyka typu "Nic nie rozumiem ale buja". Mogłabym też określić ją zdaniem "Wymyślmy mnóstwo skomplikowanych ras, nazw, imion, opiszmy je pobieżnie i wepchnijmy na centymetr kwadratowy książki żeby czytelnik mnie największy mindf*ck w historii swojego czytania!". To bardzo subiektywna opinia. Na początku mnie zaintrygowała i się wciągnęłam, potem miałam przestój ze względu na prywatne sprawy a po powrocie znowu płynęłam przez wydarzenia. Śledziłam losy bohaterów i starałam się nadążać za sprawą kryminalną w tle ale tyle rzeczy po drodze mi się gmatwało, tyle chaosu i pomieszania z poplątaniem mi się przewijało przed oczami że do tej pory nie jestem pewna czy zrozumiałam zakończenie tej historii xD nie wykluczam że kiedyś zrobię reread (najprawdopodobniej przed zaczęciem drugiego tomu) I lepiej ją zrozumiem ale w tym momencie szału nie ma. Dobrze się bawiłam ale nie zachwyciła mnie w żaden sposób. Ps. Na zawsze zapamiętam moment gdy na stoisku samowydawców na Targach Książki w Katowicach 2024 autor zapytał "Czego szukasz?" I wymienił tysiąc różnych motywów fantasy a ja zagięłam go jednym zdaniem "Jednotomówkę proszę".
Barwne opisy, od których niemal czuję smród i skwar Dahaku? ✅ Polityczne intrygi? ✅ Miasto tak paskudne i pełne magii, że w zasadzie jest żywym bohaterem książki? ✅ Urocze stworzonka przypominające Rocketa ze Strażników Galaktyki? ✅
Nie mogę się doczekać kolejnej części i jakie jeszcze paskudztwa tego świata się w niej pojawią.
PS: Czy ktoś liczył, ile razy w książce występuje „chędożenie” we wszystkich deklinacjach?