Jeśli do tej pory nie lubiłeś realizmu magicznego, to sięgnij po książkę #brokułowycios , a być może wreszcie polubisz ten gatunek.
Ja przyznam szczerze nie przepadam za tego typu literaturą, ale opowiadania Yuri Lee całkowicie zmieniły moje nastawienia do tego gatunku.
Autorka tak naturalnie łączy realny świat z surrealizmem dodając do tego szczyptę humoru ,że czytając poszczególne opowiadania nawet absurdalne sytuacje, są dla nas czymś zwyczajnym. Yuri Lee z niezwykłą lekkością łączy groteskę z codziennością, tworząc opowieści, które bawią, ale i zmuszają do refleksji nad kondycją współczesnego społeczeństwa i ludzkiej psychiki.
Na pierwszy rzut oka historie #yurilee mogą wydawać się zbiorem dziwacznych, niezwiązanych ze sobą fantazji. Mamy tu chłopaka, którego ramię przeistacza się w brokuł, ojca reinkarnowanego w gadającą roślinkę doniczkową, czy kosmitów podglądających fankę K-popu. Jednak pod tą surrealistyczną powierzchnią kryje się głębokie i uniwersalne przesłanie. Autorka nie ucieka w fantastykę dla samej sztuki, ona używa jej jako soczewki, która wyostrza realne problemy.
Brokułowe ramię staje się potężną metaforą alienacji, poczucia odmienności i utraty kontroli nad własnym ciałem i życiem. Zamiana w roślinę, to symboliczne oddzielenie się od bycia człowiekiem, bo nasze życie nie jest zgodne z naszymi przekonaniami. Pięknie jest to ujęte w opowiadania, że jeśli człowiek nosi zbyt wiele cierpień w sercu, to przestaje być człowiekiem.
Rozgadana roślina, która pije colę i ogląda telewizję, to poruszający obraz żałoby i desperackiej potrzeby utrzymania relacji z kimś, kogo już nie ma. Lee pokazuje, że strata i tęsknota potrafią przybierać najbardziej absurdalne formy, bo sam ból jest zjawiskiem irracjonalnym. „Czerwony owoc” to też historia opisująca koło życia, że jedno życie się kończy, ale kolejne się rodzi. Miłość do kogoś kto odszedł, może zakiełkować miłością w stosunku do innych.
Każda z tych historii, choć ubrana w kostium fantazji, mówi o fundamentalnych ludzkich doświadczeniach: miłości, samotności, straty, żalu i poszukiwaniu sensu w stechnologizowanym, często odhumanizowanym świecie. Jest też tu nadzieja w odbudowaniu relacji, przyjaźni, wsparciu innych, bliskości.
„Brokułowy cios” to debiut odważny, inteligentny i zapadający w pamięć. Yuri Lee udowadnia, że najcelniejsze ciosy w nasze poczucie normalności zadaje się nie za pomocą brutalnego realizmu, a przez absurd, który zmusza nas do śmiechu, a zaraz potem do głębokiej refleksji. Nawet jeśli nie lubicie realizmu magicznego, to polecam Wam, żeby przeczytać chociaż tytułowe opowiadanie –„Brokułowy cios” i „Czerwony owoc”. Gwarantuję, że nie tylko wzbudzą w Was refleksję, wzruszą, poruszą głęboko skrywane emocje, to jeszcze wywołają uśmiech na Waszej twarzy i radość w sercu.