Myślałam, że najsmutniejszą tegoroczną lekturę mam już za sobą. Tymczasem wkracza Żadan, kładzie na stół swoje maleństwo i mówi „hola, hola”.
Nie znoszę go za to, że tak doskonale wie jak złamać mi serce - od niechcenia i bez uprzedzenia. Kocham go za to, że robi to w tak piękny sposób. Rozpacz i ból rozlewają się słodko w moim wnętrzu, jak na ulicach Charkowa promienie słońca, które pozbawione wszelkiej przyzwoitości sprowadzają życie tam, gdzie powinna panować już tylko śmierć. Przebijają się przez szkielety opuszczonych domów, mamiąc fałszywą nadzieją, którą daje światło i ciepło. I ludzie próbują łapać tę nitkę i podążać za nią, żeby znaleźć drogę do normalności, ale wojna zamieszkała za głęboko w ich ciałach i umysłach. Nie ma ucieczki od beznadziei.
„Arabeski” to ślady, które wojna odciska na tkance miasta i życiu jego mieszkańców. Żadan skupia wzrok czytelniczki na detalu. Pokazuje proste, zwyczajne fragmenty codzienności. Śluby i pogrzeby, powroty do domów, hotelowe randki, wyprawa na boisko ojca i syna, rozmowa w sprawie pracy, zadania do wykonania. Banały, chciałoby się powiedzieć - do tego niepotrzebnie sentymentalne. Tylko, że nie.
Kiedy skupi się wzrok jeszcze bardziej, okazuje się, że nic nie jest takie jak z pozoru wygląda, a sentymentalizm okazuje się prawdą, bo takie są właśnie rejestry wojennego życia. Każdemu wzruszeniu towarzyszy cień, robi się rzeczy, które powinny wywoływać łzy, albo gniew, a nic się już nie czuje, a z drugiej strony nie ma lekarstwa na lęk, który nie odpuszcza. I wiecznie się traci - tych w domu, bo kto raz otarł się o śmierć, nie umie zagrzać miejsca wśród żywych - i tych teraz najbliższych, bo kule nie słuchają modlitw.
Wojna to okrutna Pani.
Żeby zdać sobie z tego sprawę nie trzeba jechać na front, słyszeć wybuchających bomb i odgłosów wystrzałów, widzieć płynącej krwi i urwanych kończyn. Serhij Żadan pokazuje, że jest wyrwą od której nie da się odwrócić wzroku.
Kamil Rekosz doskonale uchwycił to na (kolejnej!) genialnej okładce, a Michał Petryk zadbał, żeby poezją smutku Żadana zostawiła człowieka w stanie przygnębienia, z którego podnosi się dniami.
Zalecam koniecznie!