Para krakowskich detektywów, Iga Bagińska i Igor Szot, bada sprawę zaginięcia kobiety, której ślad urywa się na wiślanych bulwarach. Żadnych świadków, żadnych dowodów, żadnych podejrzanych – tylko pytania.
Czy kobiecie coś się stało? A może jej zniknięcie to wyraz desperacji? Ucieczka od życia, które okazało się nieznośne? Pod płaszczykiem wciągającej intrygi kryminalnej Graca kreśli poruszający obraz zwykłego kobiecego losu we współczesnej Polsce i zadaje pytania o to, jak żyjemy i jak chcemy ze sobą żyć.
Graca z charakterystycznym dla siebie literackim kunsztem splata elementy klasycznego kryminału z psychologiczną głębią. Kraków, tak dobrze znany, staje się miastem pełnym cieni i niedopowiedzeń.
Podniebie to intensywna, wnikliwa i pełna napięcia opowieść o granicach wytrzymałości, wyborach, definiujących nasze życie, i pragnieniu ucieczki od rzeczywistości, która jest zbyt ciężka do uniesienia.
"Podniebie" to druga książka, w której poznajemy pracę dwójki detektywów, Igi Bagińskiej oraz Igora Szota. Przyznam szczerze, że tej pierwszej nie znam, ale bez problemu odnalazłam się w tym, co czytam. Mało tego, nie miałam pojęcia, że jest jakaś pierwsza część.
Jest to powieść, w której świetnie oddany został klimat Krakowa. Autorka dużą uwagę poświęciła na społeczne problemy wśród polskiej ludności. Fabuła krąży wokół zaginięcia spokojnej i szanownej nauczycielki, która wyszła tylko na spotkanie z przyjaciółkami. Jak się okazało do żadnego spotkania nie doszło, a słuch po Hannie Wierzbickiej zaginął.
Autorka postawiła na rozbudowaną warstwę obyczajową i psychologiczną bohaterów. Nie bała się także wspomnieć o ważnych problemach społecznych, wśród których znajdują się bezsilność wobec zmian w polskim szkolnictwie, depresja czy molestowanie nieletnich.
Samo śledztwo prowadzone przez detektywów płynnie posuwa się do przodu, a Bagińska i Szot wydają się być pewni swoich umiejętności detektywistycznych. Duży plus za stopniowanie napięcia, które nie uderzyło w czytelnika ze wszechstron, co akurat w tym przypadku byłoby nie na miejscu.
Nie mam porównania do poprzedniej książki, ale według mnie tym razem wydarzeniom zabrakło intensywności, dynamiki, przez co całość okazała się nieco płaska. Z drugiej strony "Podniebie" to bardzo dobry przykład kryminału, który został otwarty z hermetycznej kryminalnej bańki i oprócz zbrodni czy śledztwa ukazuje także głębokie studium ludzkich bolączek i dramatów.
Całość oceniam pozytywnie, ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby akcja nabrała więcej dynamiki, a do treści nie wkradły się błędy logiczne, o których nie będę się rozpisywać. Niemniej jednak, polecam!
Para krakowskich detektywów, Iga Bagińska i Igor Szot, bada sprawę zaginięcia kobiety, której ślad urywa się na wiślanych bulwarach. Żadnych świadków, żadnych dowodów, żadnych podejrzanych – tylko pytania. Pod płaszczykiem wciągającej intrygi kryminalnej Graca kreśli poruszający obraz zwykłego kobiecego losu we współczesnej Polsce i zadaje pytania o to, jak żyjemy i jak chcemy ze sobą żyć.
Książka pokazuje, że kryminał może być czymś znacznie więcej niż tylko sprawnie poprowadzoną zagadką. Zaginięcie nauczycielki z pozoru przypomina klasyczny początek: bulwary nad Wisłą, kilka sztampowych tropów, śledczy znani z „Czarnego poniedziałku”. Ale szybko okazuje się, że ta historia ma drugie, znacznie mroczniejsze dno. Z każdą stroną rośnie napięcie, a w czytelnika wbijają się coraz boleśniejsze emocjonalne drzazgi.
Autorka z niezwykłą odwagą porusza tematy, które zwykle omijamy wzrokiem: wypalenie zawodowe, systemową bezradność, milczenie Kościoła. Przede wszystkim jednak opowiada o przemilczanym cierpieniu – o dziecku, którego nikt nie chciał usłyszeć, i kobiecie, która przez całe życie próbowała to cierpienie zagłuszyć. To opowieść o krzywdzie skrytej pod pozorem normalności, o bólu, który nigdy nie znalazł ujścia.
To nie jest tylko kryminał – to głębokie, poruszające studium ludzkich ran i społecznych zaniechań. „Podniebie” zostaje w głowie na długo po zakończeniu lektury, udowadniając, że literatura może dotykać prawdy z siłą większą niż niejeden reportaż. Polecam nie tylko miłośnikom gatunku, ale wszystkim, którzy szukają książek naprawdę ważnych.
"Podniebie" autorstwa Agnieszki Gracy to kontynuacja serii kryminałów z parą krakowskich detektywów, Igą Bagińską i Igorem Szotem.
Zaniepokojony mąż zwraca się do Igi i Igora o pomoc w poszukiwaniach żony, która wyszła na spotkanie z przyjaciółkami i ślad po niej zaginął. Oddana nauczycielka, lojalna przyjaciółka, wierna żona — kim naprawdę była Hanna Wierzbicka?
Tytuł "Podniebie" wydał mi się dość oryginalny, okazało się, że to miejscowość skąd pochodziła główna bohaterka, jednak dla małej Hani z niebem miał niewiele wspólnego.
Ta część przybliża nam funkcjonowanie systemu edukacji, to jak nadwyrężony jest i jak pilnie potrzebuje mądrej zmiany. Dość mocno wybrzmiewa tu temat przemocy wobec dzieci, przemocy wszelkiego typu od psychicznej i fizycznej na seksualnej skończywszy. To wyjątkowo bolesne fragmenty, które przypominają nam, że zło istnieje, ma się dobrze i często jest bliżej, niż byśmy się spodziewali. Ta historia uwrażliwia, byśmy byli bardziej uważni i empatyczni.
Przemawia do mnie nieśpieszne tempo toczącego się śledztwa, odbyte tu rozmowy, szeroko zakrojone tło obyczajowe, podjęte wątki, poruszone trudne i ciekawe tematy, a w tle Kraków ten mniej znany, bardziej ludzki udręczony codziennością i jej problemami.
Mniej mi się podobała niż debiut autorki i domyśliłam się zakończenia ale i tak solidna książka. + za pokazanie rzeczywistości w której większość lub nawet całość obowiązków dotyczących opieki nad chorymi rodzicami spada zazwyczaj na kobiety
Jest coś takiego w poleceniach od zaufanych osób, że potrafią cierpliwie czekać na swój moment. „Podniebie” trafiło na moją listę dzięki Oldze Majerskiej i w grudniu w końcu sięgnęłam po nie w ramach wyzwania #CzytamyZBiblioteczki. Książki i autorzy na literę G poprowadzili mnie dokładnie tam, gdzie powinnam była trafić. Dopiero w trakcie czytania odkryłam, że to drugi tom serii o krakowskich detektywach Idze Bagińskiej i Igorze Szocie. I tak, znowu zaczęłam nie od tej części co trzeba, ale zupełnie mi to nie zepsuło przyjemności z lektury. Wręcz przeciwnie. Bagińska i Szot badają sprawę zaginięcia Hanny Wierzbickiej. Kobieta wyszła z domu 27 stycznia i przepadła bez śladu. Ostatni trop prowadzi na wiślane bulwary. Brak świadków, brak dowodów, brak podejrzanych. Zostają tylko pytania. Czy stało się coś złego? A może to była decyzja, desperacka próba ucieczki od życia, które stało się nie do zniesienia? Policja szybko skłania się ku wersji zwykłego napadu, ale ta historia od początku wydaje się zbyt cicha, zbyt pęknięta w środku. Śledztwo prowadzi przez krakowskie uliczki i zaułki, ale też znacznie głębiej. W prywatne tajemnice Hanny, w to, czego nie mówiła mężowi ani przyjaciółkom. Trop zaprowadzi detektywów do Podniebia, jej rodzinnej wsi, gdzie poszczególne elementy zaczynają wreszcie układać się w bolesną całość. Pod warstwą kryminalnej intrygi Agnieszka Graca opowiada o rzeczach trudnych i bardzo prawdziwych. O krzywdzonych dzieciach, o dorosłych niosących w sobie nieprzepracowane traumy, o bezsilności nauczycieli, o samotności i braku zrozumienia, które potrafią ciągnąć się przez całe życie. To książka, która zostaje pod skórą na dłużej. „Podniebie” wciągnęło mnie od pierwszych stron. To kryminał z mocną, psychologiczną głębią, mądry i poruszający, a przy tym naprawdę dobrze napisany. Z przyjemnością sięgnę po pierwszy tom, żeby lepiej poznać przeszłość Igi i Igora i jeszcze raz zanurzyć się w świecie wykreowanym przez Gracę.
Dawno żadna historia nie była mi tak bliska. Agnieszka Graca doskonale pokazuje świat, w którym współcześnie żyjemy. Nie boi się mówić wprost jak jest.
Przez pierwsze 33% książki nie czułam się wciągnięta. Przez kolejne 33% zaczęła mnie ciekawić, ale też irytować, a ostatnie 34% już mocno mnie zdenerwowała. Może ten wachlarz emocji dobrze świadczy, a może dobrze, że ta seria ma tylko dwie książki. Kolejna pewnie będzie za parę lat, gdy znowu przeżyjemy pospolite ruszenia (jak na Czarnym Proteście czy po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu") i autorka dopisze sobie w finale trylogii, że to odpowiedź na wszystkie pytania.
Cały wątek "K." ma być tajemniczy, a jest większość czasu nudny, potem dziwnie wytłumaczony, a finalnie niespójny. Nie uwierzyłam w postać Piotra Kowala. Wątek związku głównej detektywki z mężem jest bardzo mało rozwojowy, jak już trzeba to było odhaczyć to może na przestrzeni 2 książek coś mogłoby się faktycznie wydarzyć.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nienachalnie zaangażowany feministycznie i antyklerykalnie kryminał, z bohaterami znanymi z "Czarnego Poniedziałku". Poprowadzony z podobną sprawnością jak pierwszy tom serii. Audiobook dobrze czytany – słucha się przyjemnie.