Słodko-gorzka opowieść o poszukiwaniu nowego początku.
W Japonii, pod drzewami kwitnącej wiśni, można spróbować wagashi – tradycyjnych japońskich słodyczy przypominających małe dzieła sztuki. W jednej z takich cukierni pracuje An-Chan, młody Tajwańczyk, który szuka swojego miejsca w życiu. Tam poznaje Emiko, dziewczynę uwięzioną między rodzinną tradycją a własnymi marzeniami.
Ich losy splatają się na moment – zbyt krótki, by mogli być razem, lecz wystarczający, aby odmienić ich na zawsze.
Po zawodzie miłosnym, bez przyszłości, której mógłby się uchwycić, An-Chan wraca do Tajwanu. W podupadającej rodzinnej piekarni odkrywa nie tylko przepis na słodkie wypieki, ale i na szczęście. Stopniowo zaczyna rozumieć, że życie nie jest prostą linią, a odpowiedzi przychodzą wtedy, kiedy wcale ich nie szukamy.
Przepełniona ciepłem, pokrzepiająca opowieść o przypadkowych spotkaniach, które zmieniają bieg rzeczy, i o tym, że czasem najważniejsze jest to, aby po prostu iść naprzód – nawet jeśli jeszcze nie wiemy dokąd!
Skończyłam audiobook, tylko dlatego że nie chciało mi się szukać czegoś innego. Ech. Nie było złe, ale tak nijakie, że ocena 3 mogłaby Was wprowadzić w błąd.
faktycznie słodko-gorzka, ładne tło, fajny dodatek w postaci słodyczy, ale fabuła trochę za blada, narracja zbyt hmm wypruta z emocji, zbyt melancholijna. Ma plusy i minusy ;) to po prostu przyjemna lektura z fajnymi przemyśleniami do zaznaczenia.
Bardzo przyjemna książka z pięknymi opisami Japonii i przede wszystkim jedzenia.
Oceniam ją na trzy gwiazdki, bo czytało się ją przyjemnie i podobał mi się styl autorki, ale nieco zabrakło mi lepiej zarysowanej fabuły i rozdzielenia lub oznaczenia (chociażby wizualnego w formacie tekstu, kursywie itp.) fragmentów z teraźniejszości w Tajwanie i z przeszłości w Japonii. Czasami autorka przeskakiwała w czasie kilka razy w jednym rozdziale, bez wyraźnego zakończenia wątków, co było momentami mylące. Dopiero widząc imiona postaci lub nazwę miejsca akcji można było się zorientować, że czas się zmienił i mamy np. wspomnienia bohatera.
Ogrom informacji o tajwańskich wypiekach. Momentami miałam wrażenie, że to bardziej książka kulinarna niż fabuła:) Bardzo sympatyczny główny bohater, ogromny szacunek do tradycji. Całość dość smaczna
Ucieszyłam się, że to nie kolejna książka z azjatyckich comfort books Młody tajwańczyk skończył japonistykę, wyjechał na pewien czas do Japonii. Tam między innymi uczył się cukiernictwa. Po powrocie do domu, ze złamanych sercem, pogrąża się w apatii. Szansą na zmianę jest praca u stryjecznego dziadka, w rodzinnej cukierni. An-Chun prowadzi też blog "dziennik wagabundy", opisywał swój pobyt w Japonii, a potem wyspecjalizował się w pisaniu o wyrobach cukierniczych. Jeździł po wyspie, opisywał lokalne przysmaki, wreszcie stał się znanym blogerem. Wszystko fajnie, tylko książka jest strasznie nudna. Lubię azjatyckie klimaty, zwłaszcza związane z codziennością, z tradycją, zwyczajami. Bo się zawsze czegoś nowego dowiem. Ale tej opowieści muszą towarzyszyć emocje, jakaś wciągająca historia, bohaterów albo związana z rzeczami. A tu tego nie znalazłam. Mimo dobrych chęci męczyłam się bardzo.
Ta książka nazywa wszystkie moje ostatnie rozterki, chwyta za serce i daje szansę na ukojenie małych i większych smutków. Tajniki cukiernictwa i pracy w tradycyjnej cukierni są doskonałym tłem dla historii An-Chana.
Klątwa kiepskiej książki na początek roku nadal ma się w najlepsze. Niesamowicie nudna, sztywna, brak naturalności w dialogach, a za to niezwykle irytujące opisy opływające w niepotrzebne detale. Szkoda czasu
"Cukiernia w płatkach wiśni" - czyli jak tradycyjne japońskie ciasteczka mogą odmienić życie.
An-Chun, świeżo po studiach, wciąż nie wie, jaką drogą podążyć. W poszukiwaniu sensu i własnego miejsca trafia do japońskiej cukierni z tradycjami, a potem – do rodzinnego zakładu swojego stryjecznego dziadka. Tam nie tylko poznaje tajniki tworzenia wagashi, czyli tradycyjnych japońskich słodyczy, ale przede wszystkim... zanurza się w głąb siebie.
To ciepły, subtelny debiut tajwańskiej autorki Kuang Feng.
Książka pachnie kwiatami, smakuje ciasteczkami i opowiada o życiu w rytmie Tajwanu i Japonii – z ich krajobrazami, zwyczajami i codziennym pięknem. A czyta się ją jak spacer po japońskim ogrodzie – powoli, z uważnością 🥠🌺
Jak większość literatury azjatyckiej, ta historia uczy zatrzymania się i celebrowania codzienności. Otula pięknymi zdaniami, przekazuje dobre wartości: ciesz się chwilą. Twórz wspomnienia. Pracuj z oddaniem i troską. Niczego nie żałuj. Idź naprzód. I po prostu... ciesz się dobrym codziennym życiem 😊
Ale mimo tego... czegoś mi zabrakło. Choć wszystko jest miłe i kojące, miałam poczucie, że to tylko powierzchnia. Brakuje głębszych emocji i refleksji. To dobra książka – ale nie taka, która zostaje w sercu na dłużej.
🔎 "(...) zamiast skupiać się na kłopotach, lepiej skupić się na życiu". 🔍
Okay so it was not a bad book but it was just a bit boring and actually I didn’t like the narrator so much 🤔 I wanted to give it 3 stars but decided 2,5 because of the narrator being annoying a bit sometimes for me. I love Asian literature for giving me a lot of thinking about life etc but this one was not like this for me, but big plus for all these valuable information about culture, traditions and Japanese sweets!
Gdyby ta książka zmieniła kategorię na kulinarną dałabym 5 gwiazdek.
Chyba jeszcze nigdy tak się nie zmęczyłam czytając książkę, fabuła w niej to zaledwie 20% wszystko jest upchane na sam koniec wtedy zaczyna się dopiero coś dziać. W książce na siłę zawarte są „mądre myśli”, które bohater formułuje robiąc ciastka.
Cała książka to jeden wielki opis tego jak bardzo trzeba się starać, żeby stworzyć idealne wypieki, co było denerwujące i już po paru stronach nudne.
Książka sama w sobie porusza ważny temat - poszukiwanie samego siebie. Nie odciskała się aż tak na mnie jak inne, które czytałam ale na pewno jej dużym plusem jest nieidealizowanie fabuły. Jest bardzo realistyczna więc można wynieść z niej jakąś wartość dla siebie.
To była taka spokojna lektura, w której nie ma wybuchów, a jednak jest cała gama emocji. O podróżowaniu przez zwykłe sytuacje i życie. O wyborach. Nie jest to wartka akcja, ale ostatnio czuję, że taka spokojna fabuła ma w sobie dużo uroku.
The only thing I can pick on is the useless TOC, but I've seen it in other books, so yeah, I'm giving it a 5 lmao. Also, folks, if you've never had suncakes, you are missing out.