Jump to ratings and reviews
Rate this book

L.D.M.C. #1

Dopóki starczy nam dnia

Rate this book
Wirus, który rozprzestrzenił się ponad wiek temu, pozostawił po sobie chaos – jednych zabił, innych zamienił w potwory, a nielicznym dał niezwykłe zdolności. Aby przetrwać, ludzkość otoczyła miasta wysokimi murami. Ci, którzy pozostali na zewnątrz, nie przetrwali nocy.

Życie w Cincinnati toczy się własnym rytmem. Społeczeństwo podzieliło się na sektory, a ludzie żyjący w centrum mogą uważać się za elitę. Wśród nich jest Melody, szkoląca się na biotechnologa. Fascynuje ją przeszłość, ale przede wszystkim pragnie zmienić przyszłość. Jednak wiedza to nie tylko władza – to także zagrożenie.

Za bezpieczeństwo miasta odpowiadają wyszkoleni strażnicy. Zev stara się nie wychylać i po prostu wykonywać swoje obowiązki – patrolować, chronić i zabijać, gdy zajdzie taka potrzeba, co zdarza się częściej, niż chciałby przyznać. Wie, że po zmroku nikt nie jest bezpieczny.

Noc należy wyłącznie do bestii.

288 pages, Paperback

First published April 27, 2025

28 people want to read

About the author

Joanna Karyś

5 books11 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
19 (42%)
4 stars
14 (31%)
3 stars
7 (15%)
2 stars
3 (6%)
1 star
2 (4%)
Displaying 1 - 22 of 22 reviews
Profile Image for Książkomanka.
487 reviews519 followers
April 22, 2025
5/5 ⭐️

Nigdy nie sądziłam, że jakieś post apo mnie tak wciągnie. Przez jakiś czas myślałam, że to nie jest gatunek dla mnie, ale ta książka jest najlepszym przykładem na to, że całkowicie się myliłam. Świetna i angażująca rozrywka, która pochłania od pierwszej do ostatniej strony!
12 reviews
June 2, 2025
Nie było żadnego elementu tej powieści, który chociaż w jakimś stopniu mógłby mi się spodobać. Świat przedstawiony jest płaski, niedopracowany i jak na dystopijne postapo, absolutnie zbyt podobny do naszego (wyobraźcie sobie opowieść o zombie, w której zombie nie mogą wychodzić za dnia, ich ugryzienie nie zaraża, nie ma ich tak wiele i w dodatku część ludzi ma supermoce, dzięki którym może z nimi łatwiej walczyć). Nie wiem, co mają na myśli inne recenzje, piszące o atmosferze niepokoju i niepewności. Tam nie było żadnej atmosfery. Żadnego przemyślenia, jak taka a nie inna rzeczywistość wpłynęłaby na społeczeństwo i mentalność.
Wątki naukowe, związane z wirusem nie zachowują nawet pozorów sensu. Bohaterowie są płascy i jednowymiarowi. Protagonistka, Melody, jest irytująca, uprzywilejowana i rozpuszczona. Podobno chce zostać biotechnolożką, ale nie ma w niej śladu pasji naukowej - i jej naukowe zainteresowania nie odgrywają w fabule praktycznie żadnej roli. Drugi główny bohater, Zev, oscyluje od znośnego po równie irytującego. Ich romans w głównej mierze rozwija się najwyraźniej między rozdziałami. Jak na coś, co miało być wątkiem pod tytułem "spotyka się dwoje ludzi z różnych warstw społecznych" - oboje nie mają z tym żadnych kłopotów i oboje od początku są pełni zrozumienia dla drugiej strony.
Oczywiście, w opowieści o skorumpowanej władzy, odpowiedzialność spoczywa na jednostkach, nie systemie. Jakimś cudem, prezydent jest niczemu niewinny, wszystko to wina jego złego doradcy. A rebelianci są demonizowani gorzej, niż uciskające niższe sfery elity.
Można by jeszcze się rozwodzić a rozwodzić - nad światem, niespełnioną obietnicą lovers to enemies (żeby to wyszło, mam wrażenie, że dobrze, aby postaci wyjściowo się kochały, a Melody już od początku nie może znieść swojego wkrótce-już-byłego chłopaka), kosmitami, valycanami (które są połączeniem zombie, wilkołaków i wampirów, jeśli każdej z tych istot zabrać wszystkie elementy, które czynią je interesującymi/niebezpiecznymi), tym że w świecie przyszłości mamy jedną (1) postać opisaną jako nie-białą (rozumiem, że minęło 128 lat, ale gdzie się podzieli potomkowie tych 40% czarnoskórych mieszkańców Cincinnati?), czy też jedną tokenową parą lesbijek (które giną bezceremonialnie).
This entire review has been hidden because of spoilers.
82 reviews
June 2, 2025
Nie wiem nawet od czego zacząć, ta książka miała tyle problemów i niedociągnięć, że to jeden wielki mętlik.
Świat jest płaski, nie wiadomo dlaczego to się musi dziać w Cincinati, to mogłoby być każde miasto. Wirus najwyraźniej nie zmutował przez ostatnie 128 lat, mimo że grypa robi to co roku, mamy miasto za murami w którym żyje 10 osób na krzyż. Główna bohaterka, Melody, jest irytującą zołzą, uprzywilejowanym bananem, a autorka daje jej plot armor na każdym kroku, nic się jej nie dzieje. Jest dokładnie taka sama jak Arysa ze Smoczych Kryształów. Mel próbuje zostać biotechnolog, ale ze spokojem, nie zostanie i nie ma to żadnego wpływu na fabułę. Woli bieganie i skakanie po dachach. Wiemy, że jest vadeusem od jakiś 20%, ale książka ma nas za idiotów, więc próbuje trzymać sztuczny suspence.
Zev miał być głównym bohaterem, ale brak mu do tego polotu. Kilian jest ZŁYM chłopakiem Mel, ale nic nie robi aż do połowy powieści. Próbuje nią manipulować, a ona zamiast z nim zerwać (chce od samego początku) to tego nie robi, bo powody(?).
Pierwsze 60% praktycznie nie ma plotu, nic się nie dzieje, ledwo rysują się nam postacie i mamy dziwne skoki czasowe. Miasta nie znamy.
Zapewniane lovers to enemies nie istnieje, bo Mel i Killian nie byli lovers. Później akcja zaczyna się toczyć na łeb na szyję, jak to bywa w książkach tej autorki na sam koniec. Ginie mnóstwo nic nie znaczących postaci i trzy, które kojarzymy z widzenia, w tym również dwie (2) jedyne postacie nie-heteroseksualne (para lesbijek).
Zły nie jest system tylko dwójka ludzi, prezydent jest totalnie spoko, a zezwolił na zniszczenie jednego sektora... nie, nie, totalnie to jego doradca sobie poczynał bez jego wiedzy. President ex machina. Wilkołaki wychodzą na słońce, ale tylko na trochę by nie były zbyt cool. Kosmici. Odkrywamy police brutality. I nie wspomnę o wszelkich bzdurach naukowych, przez które aż skóra mi cierpła.
Ta książka jest tak bardzo bez ładu i składu, jest tak beznadziejnie napisana, tak bardzo jednowymiarowa, że mogę powiedzieć tylko jedno. Nie bierzcie je w swoje rączki, zaoszczędźcie swoje pieniążki i wydajcie je na coś fajnego/ciekawszego.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Veni.
152 reviews4 followers
June 2, 2025
Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba i tak się wciągnę podczas audiobooka. Raczej mało czytam postapo, ale ta to mi się podobała i całkiem oryginalny pomysł na wirusa 🤭

I GDZIE DALSZY CIĄG?
Profile Image for Spiritus Libri.
145 reviews4 followers
May 9, 2025
Ponad wiek temu świat został zdziesiątkowany przez śmiercionośny wirus, a jedynym rozwiązaniem, by przetrwać, było wzniesienie wysokich murów, za którymi skryli się ci, którzy przeżyli. Wiele lat później ludzkość wciąż musi mierzyć się z jego następstwami. Przyniósł on ze sobą nie tylko śmierć, ale również mutacje, przez które ogromny odsetek ludności zamienił się w krwiożercze bestie, a niektórzy, którzy przetrwali chorobę, zyskali bardzo wyjątkowe zdolności.

Melody ma to szczęście, że jej życie jest w miarę spokojne. Mieszka w Cincinnati, w samym centrum miasta wraz z resztą elity. Nie musi się martwić o swoje bezpieczeństwo, o wszystko dbają wyszkoleni strażnicy, którzy eliminują każde zagrożenie. Jej codzienność to spotkania z przyjaciółmi, z chłopakiem, a także szkolenie się w kierunku biotechnologii. Bardzo ważne jest dla niej poznanie i zrozumienie przeszłości, ale przede wszystkim zmiana przyszłości.

Zev należący do grupy strażników, robi wszystko, by się nie wychylać, sumiennie wypełnia wszystkie swoje obowiązki. Wie doskonale, jak wielkie niebezpieczeństwo niesie ze sobą mrok. Noc należy tylko do bestii. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że potworów pojawia się coraz więcej, co powinno być niemożliwe. W jego głowie pojawiają się kolejne pytania, a każdy kolejny dzień zasiewa w nim więcej wątpliwości.

W wyniku splotu różnych wydarzeń, do Zeva i Melody dociera, że wiedza to nie zawsze władza, ale również zagrożenie. Być może prawdziwe niebezpieczeństwo wcale nie kryje się za murami? Kiedy na jaw wyjdą wszystkie ściśle tajne tajemnice, ich światopogląd runie w posadach.

Lektura "Dopóki starczy nam dnia" była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Joanny Karyś, nie miałam więc pojęcia czego się spodziewać. Choć „Smocze Kryształy” znajdują się na mojej liście książek do przeczytania, to wciąż nie mogę znaleźć okazji, by w końcu się z nimi zapoznać. Wiem jednak, że zebrały całkiem spore grono fanów, więc wobec tej najnowszej powieści autorki miałam naprawdę spore oczekiwania. Jak tylko zapoznałam się z opisem, to zobaczyłam w nim spory potencjał na naprawdę dobrą, przejmującą historię, dodatkowo już pierwsze strony skojarzyły mi się z oglądanym przeze mnie w ostatnim czasie anime "Atak Tytanów".

Miasto zamknięte za murami, ukryte przed niebezpieczeństwem z zewnątrz, grupa ludzi, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo reszty, a także przerażające sekrety ukryte gdzieś w środku, to nic nowego ani odkrywczego. Filmów, książek czy seriali z taką tematyką jest naprawdę sporo i jestem pewna, że każdy choć raz zapoznał się z dziełem o podobnym klimacie. Niektóre z tych wytworów są bardzo powtarzalne i ciężko znaleźć w nich coś wyjątkowego, ale są również takie, które zachwycają ilością szczegółów, kreacją świata, samym prowadzeniem historii, bohaterami, za którymi po prostu chce się nieustannie podążać. Do której grupy należy „Dopóki starczy nam dnia”?

Zdecydowanie do tej drugiej, ale uświadomienie sobie tego nie przyszło mi wcale tak łatwo i szybko jak myślałam. Z racji sporych oczekiwań, moje pierwsze chwile spędzone z tą historią były pełne obaw. Głównie pojawiły się one, gdy zobaczyłam jej objętość. Niestety bardzo często natykam się na książki z naprawdę świetnym pomysłem, które nie rozwijają go w pełni, zamykając całość w zbyt małej ilości stron. Brakuje w nich dokładnego przedstawienia świata, bohaterów, a akcja pędzi przed siebie jak szalona, przez co nie mamy czasu, by wsiąknąć w daną historię.

Tutaj początek jest dużo spokojniejszy, niż myślałam, przez co nie zaangażowałam się w tę opowieść od pierwszej strony. Później akcja przyśpieszyła, a wszelkie dręczące mnie wątpliwości zostały zastąpione zachwytem. Każda kolejna przewrócona kartka podnosiła poprzeczkę wyżej, a mierzenie się z realiami tego świata stawało się coraz bardziej niekomfortowe i przerażające. Ten pozorny spokój bardzo drastycznie przechodzi do intensywnych, bardzo bolesnych i strasznych scen, gdzie bohaterowie tracą zbyt wiele. Wszystko zmienia się wraz z każdą odkrywaną tajemnicą, a ich przekonania zostają wystawione na próbę. Świadomość, że całe życie byli oszukiwani, nie jest łatwa do zaakceptowania.

„Dopóki starczy nam dnia” to historia, która mam nadzieję, nigdy się nie wydarzy w prawdziwym życiu. Przetrwanie w świecie, gdzie wirus zaatakował całą populację i ją zdziesiątkował, to coś, co już znamy. Ale taki, który nie tylko odbiera zdrowie i życie, ale również przemienia nosiciela w krwiożerczą bestię, która pożera innych ludzi, to już trochę inna sprawa. To jednak nie wszystko, bo pojawił się również niewielki odsetek osób, u których rozwinęły się zaskakujące zdolności. Lepszy słuch, lepszy węch, lepsza wydolność i wytrzymałość. Są bardziej zwinni, silniejsi, odporniejsi. I to właśnie oni zostają tymi, którzy walczą z atakującymi potworami.

Ludzkość, mimo że ukryta za murami każdego dnia mierzy się ze strachem, muszą pilnować się na każdym kroku. Te przerażające bestie będące kiedyś ludźmi, mają na szczęście jedną wadę. Nie mogą poruszać się za dnia, a jednocześnie świetnie radzą sobie w nocy. Dlatego też bardzo ważne jest, by korzystać ze słońca, póki jest, bo gdy nastanie noc, szanse na przetrwanie spadną do zera.

Wydawałoby się, że ludzie po takiej katastrofie będą się wzajemnie wspierać, jednak nawet w obliczu pandemii, niewiele zmieniło się w ich postępowaniu, posiadają wszystkie zalety i wady, które wiążą się z byciem człowiekiem. Miasto podzielone jest na sektory, a jedni mieszkańcy są ważniejsi od drugich. Ciężko jest tutaj szukać równości i sprawiedliwego traktowania dla każdego.

Mimo że są postawieni pod ścianą i mierzą się z ogromnym niebezpieczeństwem, nie są w stanie się zjednoczyć w walce. Wciąż trafiają się jednostki, które uważają się za lepszych i które zrobią wszystko, byle tylko otrzymać jak największy kawałek tortu, nie ważne jak wysoką cenę będą musieli zapłacić z czyjegoś portfela.

To nie jest historia, która jest w jakikolwiek sposób złagodzona. Brutalność świata, w którym żyją bohaterowie, jest oddana z dokładnością i szczegółami, zwiększając stopniowo ciężar, który osiada na ramionach czytelnika, a także doskonale oddając klimat postapokaliptycznej codzienności. To niezwykle intensywna opowieść, od której nie da się oderwać. Większość przeczytałam w ciągu jednego dnia na jednym wdechu, z coraz szerzej otwartymi oczami i coraz szybciej bijącym sercem. Dzieje się tutaj tak dużo, że skrzętnie kumulowane napięcie bardzo szybko osiąga limit i wybucha, pozostawiając po sobie zgliszcza.

Nie sądziłam, że „Dopóki starczy nam dnia” wzbudzi we mnie tak wiele emocji, ani tym bardziej że jej lektura da mi tyle satysfakcji. Wizja świata po tak okropnej katastrofie bardzo mocno wpływa na wyobraźnię. Wszelkie obawy, które pojawiły się na początku, bardzo szybko zostały rozwiane. Przepadłam w niej zachwycona kreacją świata, bohaterów, szybkością akcji i każdą odkrywaną wraz z postaciami tajemnicą.

Uwielbiam silnych bohaterów, którzy nie panikują w najtrudniejszych momentach, tylko zbierają się w sobie i walczą. A Melody, Zev, jego siostra Zoraida, to kwintesencja bardzo dobrze napisanych bohaterów. Zgnieceni przez codzienność, z którą muszą się mierzyć, nie poddają się bez względu na to, jak bardzo będzie boleć kolejny krok. Ich determinacja i chęć wprowadzenia zmian jest tak silna, że podążałam za nimi z przyjemności i już nie mogę się doczekać, aż poznam ich jeszcze lepiej w kolejnych tomach.

Poznajemy tutaj również Killiana, chłopaka Melody, którego zachowanie z każdym kolejnym rozdziałem jest jak uderzenie w brzuch. Ten typ był tak cholernie denerwujący, że miałam ochotę chwycić go za fraki i sprzedać porządnego kopniaka w cztery litery. Mierzenie się z nim było gorsze, niż walka z valicanami. Każda scena z nim maksymalnie podnosiła mi ciśnienie, na szczęście kontrastem dla niego był Zev.

Historia prowadzona jest bardzo płynnie, jest odpowiednio wyważona, dzięki czemu dosłownie się przez nią płynie. Zaskoczyła mnie wiele razy, na wiele sposobów. Doskonale odczułam klimat, powagę sytuacji, a dreszcz niepokoju to coś, co towarzyszyło mi przez całą książkę. Z miejsca pokochałam Melody i Zeva, kibicując im ze wszystkich sił, mając nadzieję, że nie spotka ich już nic gorszego. Nie ma tutaj jednak żadnej taryfy ulgowej, a ich ból tylko się wzmaga.

Najbardziej zaskakujące jest zakończenie. Jedno z tych, których najbardziej nienawidzę (urwane akcji w połowie), ale jednocześnie uwielbiam, bo jeszcze bardziej wzmocniło we mnie potrzebę jak najszybszego przeczytania kolejnego tomu. Bardzo emocjonalne, mocne, pełne niespodziewanych zwrotów akcji i punktów, z których nie ma już powrotu.

Było tutaj parę błędów, które lekko wybiły mnie z lektury, a czasami następowały przeskoki fabularne w niektórych scenach. Nie są to jednak na tyle istotne wady, aby odebrały przyjemność z lektury. Całość czyta się świetnie, mimo wszechobecnej brutalności, odnalezienie się w tej opowieści przyszło mi z łatwością i bardzo mocno do mnie przemówiła.

Bardzo polecam fanom krótszych, ale bardzo treściwych książek, które dostarczają solidną dawkę emocji. Szczególnie jeżeli lubisz tematykę wirusów, troszkę naukowego podejścia, miast zamkniętych za murami, które muszą sobie jakoś poradzić po katastrofie, anime "Atak Tytanów", czy grę/serial "Last of Us", to świetnie odnajdziesz się w "Dopóki starczy nam dnia".
Profile Image for Yivrett.
233 reviews6 followers
April 10, 2025
"Dopóki starczy nam dnia" autorstwa Joanny Karyś wydana przez Wydawnictwo Excalibur#współpracabarterowa

Wirus zamieniający ludzi w wilkołako-podobne bestie zdziesiątkował ludzkość. Tylko nieznaczny ułamek zakażonych powoduje u nich niebywałe umiejętności. Akcja dzieję się w Cincinnati - jednej z osad, które przetrwały. Jedną z bohaterek jest Melody, która szkoli się na biotechnologa obracając się wśród wyższej kasty społecznej w wolnej chwili interesując się przeszłością dawnego świata. Miasta ochraniają strażnicy tacy jak Zev, który wie z czym się wiąże pozostawanie w nocy poza chronionymi budynkami. Przypadkowe spotkanie Melody i Zeva zmienia ich dotychczasowe życie o 180 stopni... Jak długo uda im się przetrwać?

Szczerze mówiąc obserwuję autorkę od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych. Już byłem blisko przeczytania jej debiutu - Wojowniczych serc, ale inne premiery odpędziły tę na dalszy plan. Smocze Kryształy jakkolwiek atrakcyjne jakoś mnie nie kusiły - chodziło o mnie i zmęczenie materiału związanego ze smokami, które mam wrażenie, że są wszędzie w fantastyce. Dlatego zdziwiłem się, gdy otrzymałem możliwość sprawdzenia czy nowa książka Karyś będzie czymś dla mnie. W końcu nie znałem stylu autorki i spodziewałem się, że tylko tacy będą brani pod uwagę.

Pierwsze wrażenia? Fajne, miło i przyjemnie się czytało i miało to moje magiczne "flow", które sprawia, że książka wchodzi mi w świadomość jak w masło. Aż tu nagle, no może nie tak nagle ale nie mija 24h, a ja już książkę kończę. "Dopóki starczy nam dnia" wciąga jak bagno, które nie pozwala się wydostać. Mimo krótkiego czasu obcowania z nową książką Asi, to zakochałem się w niej (w sensie w książce hehe) i przez kolejne dni długo powracała mi w myślach nie mogąc o sobie zapomnieć. Muszę przyznać, że to był jeden z najlepszych dni marca.

Przede wszystkim świat - lubię wirusy, ale takie co zamieniają w ala wilkołaki jeszcze nie było! Nadało to genialnego klimatu historii błądzącej po laboratoriach, technologiach i badaniach. Wspomniane wyżej potwory w mojej wyobraźni również nabrały rumieńców i budowały świetne napięcie bezbronności mieszkańców osady. Niezwykle przypominało mi motyw z jednej z najważniejszych dla mnie książek: "Malowanego człowieka" - bo mamy potwory, które wychodzą tylko w nocy. Lub dla serialomaniaków: "Stamtąd" również z podobnym motywem. Sprawiało to, że napięcie rosło każdego dnia z każdą godziną zbliżającą nas ku zachodowi słońca!

Postacie były... różne ale budziły emocje co najważniejsze! Niektórzy pozytywne, a inni negatywne. Każdy miał swoją rolę do odegrania i swój czas "ekranowy". Każdy miał swoje życie w Cincinnati, swoje plany, swoich znajomych, nie byli tylko statystami dla Melody i Zeva - byli realnymi członkami stworzonej przez Karyś społeczności.

Wszystkie zebrane elementy stworzyły bardzo dobrą książkę, której niewiele brakuje do tej wybitnej! Mógłbym czepiać się na siłę, ale tak naprawdę tylko dwa elementy mi się nie podobały - 1) długość książki 288 stron. To naprawdę króciutka pozycja, którą chciałoby się jeszcze bardziej rozbudować przy fakcie jak dobrze się ją czyta bo mija w mig; 2) czułem się nienajedzony elementami postapokaliptycznymi. Chciałbym ich więcej, bo dotychczas mieliśmy tylko tak naprawdę skonstruowaną społeczność z władzą, polityką, żołnierzami, naukowcami na wysokim stopniu ucywilizowania, a brakowało mi prawdziwej walki o przetrwanie, survivalu, terenów poza Cincinnati - co mam nadzieję otrzymać w kontynuacji.

Pomijając wymienione wyżej małe mankamenty (głównie opartych na moim widzimisie) to naprawdę świetna pozycja zapewniająca szereg różnorodnych emocji - mamy znakomite przedstawienie relacji ojciec-córka, suspens, zwroty akcji, tajemnice ukrywane przez rząd, tajne badania, chore ambicje polityków, toksyczne relacje i mnóstwo mnóstwo czystej radości z czytania. Dla mnie zasłużone 9,5/10. Musicie sobie wpisać na tbr, a mnie czeka nadrobienie poprzednich książek autorki - nie ważne jak mi się spodoba fabuła, to już jestem pewny, że przynajmniej będę się dobrze bawił z samego kunsztu Asi! A może i nawet przekonam się do smoków i rozbudzę ponownie swoją miłość do tych magicznych stworzeń.

Nadal czujesz się nieprzekonany? Ja zdecydowałem się na patronat jeszcze przed poprawkami, co stawiało już książkę na piedestale. Na mnie zrobiło to niebywałe wrażenie jaki poziom ma nawet "surowa" wersja książki. Otrzymana po poprawkach wersja tylko utwierdziła mnie w tej decyzji.

PS. Sceny akcji są sztos!
Profile Image for Mnemozyna.
138 reviews6 followers
April 26, 2025
💉Nie ukrywam – podchodząc do tej książki, myślałam, że dostanę typowe postapo: ruiny świata, hordy potworów, ludzie w łachmanach i zero nadziei. A tu niespodzianka! „Dopóki starczy nam dnia” okazało się takim powiewem świeżości i takim, w moim odczuciu, nowym wariantem postapo.

💉Świat, który stworzyła autorka, jest naprawdę spoko i poruszanie się w nim sprawiło mi dużo przyjemności. Coś jak pierwsze czytanie igrzysk śmierci lub niezgodnej. Kojarzycie to uczucie 😎? Mamy tu ludzkość, która po tajemniczym wirusie próbuje się podnieść. I choć to fikcja, to nie da się ukryć, że pojawiły się u mnie lekkie skojarzenia z pandemią COVID-a – ta niepewność, izolacja, podziały… Tylko tutaj wszystko poszło dużo dalej. Ludzie żyją zamknięci w miastach otoczonych murami, chroniąc się przed tym, co grasuje po zmroku – mutanty, potwory, a może coś gorszego…?

💉I właśnie tu pojawiają się Vadeusi i Valycanie – jedni to genetycznie ulepszeni ludzie, drudzy to istoty skażone, zmutowane, które stały się zagrożeniem. Świetny motywa (trochę wilkołaczy), bo autorka nie daje prostych odpowiedzi. W świecie, gdzie granica między potworem a człowiekiem się zaciera, zaczynasz się zastanawiać, kto tak naprawdę jest niebezpieczny i dlaczego. To podbija klimat, ale też daje sporo do myślenia.

💉Główna bohaterka, Melody, to taka idealna mieszanka pasji, odwagi i... czasem lekkiej brawury. Chce zostać biotechnolożką, grzebie w przeszłości, zadaje niewygodne pytania i oczywiście – pakuje się w kłopoty. Ale to nie jest bohaterka, która tylko czeka, aż ktoś ją uratuje. Sama działa, ryzykuje i nie odpuszcza. Obok niej mamy Zeva – strażnika, który z kolei dobrze zna zasady rządzące tym światem. Ich relacja jest ciekawa, nieprzekombinowana, oparta na kontrastach i stopniowym zaufaniu. Szczerze polubiłam tę dwójkę i czekam na rozwój ich sytuacji.

💉Dlaczego więc nie piątka? Momentami czułam lekki niedosyt emocjonalny, jeśli chodzi o relacje między postaciami – miałam ochotę, żeby było trochę więcej chemii, trochę więcej głębi. Były momenty, w których chciałabym bardziej „poczuć” bohaterów, wejść im pod skórę. Ale mimo tego, całość trzyma bardzo wysoki poziom i zapewnia sporo rozrywki, a czy to nie o to chodzi w czytaniu?

💉I jeszcze słowo o zakończeniu – wow. Pełne napięcia, mocne i zostawiające czytelnika z głową pełną pytań. Taki cliffhanger, że aż mnie boli, że kolejnego tomu jeszcze nie ma. Jeśli taki był plan autorki – to działa perfekcyjnie. Ja już odliczam dni do kolejnego tomu 🤫.

4/5 ⭐
Profile Image for meMel.
150 reviews4 followers
May 7, 2025
3.5

współpraca reklamowa
wydawnictwo excalibur

,,Dopóki starczy nam dnia” to pierwsza część nowej serii, napisanej przez Joannę Karyś. Obietnica klimatycznej, angażującej lektury została dotrzymana.

Kilkadziesiąt lat od rozprzestrzenienia się mutagennego wirusa L.D.M.C., ludzkość częściowo dostosowała się do nowej rzeczywistości. Strach nadal budzą valycani ,,przeklęci" odmianą Curse, którym bliżej do bestii niż ludzi. Według informacji rządowych brutalne ataki valycanów są coraz rzadsze, a miasta bronią wyszkoleni strażnicy. Nikt nie podejrzewa, że za pozytywnymi komunikatami stoją kłamstwa. Melody i Zev, którzy należą do dwóch innych światów, zaczną walczyć w imię tego samego celu.

Autorka bawi się światotwórstwem i wychodzi jej to naprawdę dobrze. Poszczególne aspekty dotyczące codzienności bohaterów i zasady panujące w tej rzeczywistości łączą się w sensowną całość, z odpowiednią intensywnością. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest zachowany poza kilkoma nielogicznymi elementami, z których najbardziej wybija się pewien aspekt dotyczący bohaterki, wpasowujący się bardziej w magiczne realia.

Dużym plusem tej książki jest fakt, że autorka na siłę nie skupia całej uwagi na wątku romantycznym, bez wcześniejszego tworzenia jego podstaw. Napięcie między Zevem i Melody buduje się naturalnie, powoli zaczynają czuć do siebie sympatię i BARDZO mi się spodobało. Ten wątek na pewno zostanie rozwinięty w dalszych tomach.

Ta historia miała lepsze i gorsze momenty. Autorka wybrała dość osobliwy sposób na wprowadzenie czytelnika w historię. Jedną z pierwszych scen jest zakrapiana impreza, kończąca się kłótnią na dość niskim poziomie. Niektórym zdaniom brakuje kondensacji, zwłaszcza w interakcjach między bohaterami, przez co brzmią dość niezręcznie. Kontekst umożliwia zrozumienie większości zachowań, więc nie muszą być tak często tłumaczone (chodzi mi o stwierdzenia typu: idę po wodę, żeby się napić).

Podoba mi się to, że młody czytelnik jest traktowany z szacunkiem, nie ma tu specjalnych uproszczeń czy sztucznych prób dopasowania się do grupy docelowej (no może poza imprezą!). Jeśli jesteście fanami ,,Niezgodnej” to ,,Dopóki starczy nam dnia” może być dla Was!).
Profile Image for papi_books.
90 reviews1 follower
May 4, 2025
Miasto otoczone murem dla bezpieczeństwa. Wirus, który zmienił ludzkość. Człowiek, uzdolniony lub potwór. NIkt nie wiedział co ich czeka. Większość myśli, że podziały wewnątrz służą do zapewniania bezpieczeństwa i ładu. Tylko nieliczni znają prawdę. Czy prawdziwy potwór czai się na pewno poza murami miasta?

Wirus L.D.M.C. nie ominął nikogo, zaatakował zarówno dzieci jak i dorosłych. Na zawsze zmienił ich kod genetyczny. Jego nazwa wzięła się od 4 opcji, w które mógł się zmutować. Life, Death, Miracle, Curse. Jak same nazwy wskazują, można było przeżyć bez jakichkolwiek powikłań lub umrzeć. Bardziej skomplikowanymi stadiami było Miracle, czyli ludzie stawali się uzdolnieni, wzmocnieni. Silniejsi, szybsi, mieli lepszy wzrok, słuch i węch. Tą grupę nazywało się Vadeusami. Curse było najgorszą opcją, bo zmienił człowieka w bestię, atakującą resztę społeczności. Nazwano ich Valycanami.

Melody to młoda dziewczyna, ucząca się na biotechnologa, aby lepiej poznać wirusa, który ukształtował rzeczywistość w której żyje. Należy ona do elity, mieszka w bogatszej części miasta i czuję się w miarę bezpiecznie biorąc pod uwagę okoliczności, w której nocą grasują potwory.
Jednak historia i czasy przodków od zawsze ją ciekawiły i chciałaby dowiedzieć się wszystkiego.
Jej rodzice są znani i wpływowi. Jednak z matką nigdy nie czuła takiej więzi jak z ojcem, naukowcem.

Zev to uzdolniony strażnik, który zmienił się w vadeusa. Posiada zdolności, które są niezbędne do przetrwania wśród bestii, na które poluję. Super siła, szybkość i regeneracja. Jest lojalny i ceni sobie przede wszystkim bezpieczeństwo swoich współpracowników oraz bliskich.

Autorka dała nam świat pełen mroku, agresji, krwi, spisków oraz buntu. Postapo w swojej najlepszej odsłonie!
Ten świat pochłania czytelnika od pierwszej strony i wypuszcza ze swoich szponów po przewróceniu ostatniej kartki z myślą CO TU SIĘ WŁAŚNIE STAŁO?! Jest to też bardzo dobra pozycja dla fanów książek z niewielkim wątkiem romantycznym.

Bardzo mi się podobało jak została poprowadzona relacja Melody i Zeva. Delikatnie i naturalnie. Żadnych wielkich fajerwerków. Mamy tutaj zrozumienie, zaufanie, chęć pomocy, wzajemne wsparcie oraz przyjaźń.
Zdecydowanie czekam na więcej romantycznej interakcji między nimi w tomie drugim.

Najbardziej drażniła mnie główna bohaterka na początku, ze względu na jej bierność w kontaktach
z obecnym chłopakiem. Nie wiem dlaczego tak długo była ona z Killianem, ale moja irytacja podczas ich wspólnych scen wzrastała do maksimum.

Podsumowując, mamy tutaj bardzo dobrą historię postapo, pełną mroku, zagadek, plot twistów oraz wciągającą od pierwszych stron.
Zdecydowanie będę sięgać po kolejny tom, a Wam polecam sprawdzić twórczość Pani Joanny.

Współpraca z wydawnictwem Excalibur
Profile Image for Book_besties__.
238 reviews2 followers
May 6, 2025

“...nie jesteśmy odpowiedzialni za poczynania naszych rodziców.”

[Współpraca reklamowa: @wydawnictwoexcalibur @joannakarys.autorka ]

🧬Lubicie klimaty postapo i różne mutacje genetyczne? Dla mnie jest to odświeżająca tematyka, jednocześnie taka, której człowiek czasami się obawia 😅.

🧬Życie w świecie po pandemii wirusa, który dotykał wszystkich, pozostali ludzie są podzieleni na 3 grupy: ozdrowiałych, vadeusów ze wzmocnionymi zmysłami i umiejętnościami, oraz valycanów - bestii z koszmarów, które wychodzą po zmroku i żywią się ludzkim mięsem.

🧬Melody fascynuje biotechnologia i mutacje genetyczne. W świecie tak różnym, od tego, o którym czytała, wychodzenie po zmroku jest surowo zabronione. Dziewczyna chce zostać biotechnologiem, jednak podczas swoich badań ma coraz więcej wątpliwości co do niezmienności wirusa.
Zaczyna szukać odpowiedzi na swoje pytania, jednak w mieście dzieje się coraz więcej dziwnych rzeczy. W centrum tych wydarzeń jest jej (prawie były) chłopak Killian.

🧬Zev dąży do awansu, żeby uzyskać informacje odnośnie misji, na którą zostali wysłani członkowie jego rodziny.
Nie spodziewa się tego, że jedno spotkanie z dziewczyną z “elity” będzie początkiem lawiny niebezpiecznych wydarzeń.

🧬Killian od początku budził we mnie … nieprzyjemne uczucia 🤢. Jednak to nie on jako postać najbardziej mnie zawiódł. Bądźmy szczerzy - nie pokładałam w nich żadnych nadziei 😂.
Zaskoczyła mnie i zabolała sytuacja z rodzicami Melody.
Zastanawia mnie również jakie tajemnice skrywa David.
Ciężko komukolwiek zaufać przy tylu niewiadomych.

🧬 Mamy tu spisek na spisku, poganiany… spiskiem 😂. I w samym centrum tego dziewczynę, która szuka odpowiedzi.
Po ukończeniu tej książki… czułam się jakbym była właśnie w połowie. I ja się pytam - GDZIE drugi tom? Bo potrzebuję go tak jakoś …na WCZORAJ 😅.
Tu nie ma się kiedy nudzić. Mam tyle pytań 😅.
Liczę też na rozwój relacji Mel i Zeva w kolejnej części ❤️.
25 reviews1 follower
April 21, 2025
3/5 ⭐️

[współpraca recenzencka z wydawnictwem excalibur]

Nie będę kłamać, zawiodłam się. Przez pierwszą połowę książki mało co się działo, ale czytało mi się ją dość przyjemnie. Akcja płynęła równym tempem, a przynajmniej do czasu. Dostaliśmy nagły przeskok, który wprowadził nie mały chaos. Wszystko działo się po prostu za szybko. Kilkanaście stron dalej już było okej, więc nie wiem co w tamtym momencie poszło nie tak.

Nierówna dynamika akcji to jednak nie jedyne co mam do zarzucenia tej książce. Największy problem stanowi tu styl pisania. Jest on po prostu zbyt prosty. Nie zrozumcie mnie źle, ja nie oczekuję od książek nie wiadomo czego, nawet lubię, gdy język nie jest skomplikowany, jednak tutaj czułam się jakbym czytała kiepskiej jakości książkę na wattpadzie. To wszystko było dla mnie takie sztuczne. Nudne, sztywne opisy, bezosobowe postacie. I te dialogi. O matko, dawno nie czytałam tak sztywnych rozmów między bohaterami.

Relacja głównych bohaterów też stanowi dla mnie nie małą zagadkę. Niby się do siebie zbliżyli, ale kiedy to się stało? Nie związałam się z nimi, a w ich znajomości zabrakło mi tego "czegoś”.

Pomimo tak wielu minusów nie mogę powiedzieć, że ta książka była tragiczna. Nie czytało jej się tak źle i nawet szybko mi to poszło jak na ilość czasu jaką obecnie dysponuje.

Nie wiem czy sięgnę po kolejny tom. Końcówka mnie nawet zaintrygowała, ale mam nadzieję, że dalsze części będą miały więcej stron, bo przy takiej długości nie ma za bardzo szans żeby to dobrze rozwinąć. Uważam, że na lepsze by wyszło gdyby trochę to przedłużyć i dać nam bardziej poznać bohaterów i ich charaktery.

Podsumowując, bo trochę się rozpisałam, jest wiele rzeczy, które raziły mnie w oczy, ale nie jest źle. Ot taka przeciętna książka na jakiś nudny wieczór. Pomysł sam w sobie był dobry, to co tutaj niestety zawiodło to wykonanie.
Profile Image for Książkary Na Etacie.
154 reviews1 follower
May 7, 2025
Przenosimy się o ponad sto lat w przód, do świata po pandemii wirusa zmieniającego DNA człowieka.
Po zarażeniu są trzy możliwości - śmierć, przemiana w potwora lub otrzymanie nadludzkich zdolności i siły.

Społeczeństwo przystosowało się do życia otaczając miasta murami, jednak wyjście w nocy na ulicę dalej jest zakazane.

Melody bardzo chce przyczynić się do badań nad wirusem jako biotechnolog. Pytania, które rodzą się w jej głowie nie są na rękę ludziom rządzącym w mieście.
Czy wirus już zmutował i może im zagrażać w inny sposób?
Co jeśli możliwa jest modyfikacja pozwalająca na zmianę valycanów z powrotem w ludzi?
Te pytania jednak są kroplą w morzu, gdy na jaw wychodzą coraz to nowe informacje.

Zev, który uratował ją raz przed potworami, pomaga jej w treningach i daje również oparcie jako przyjaciel. Wspierają się wzajemnie próbując odkryć prawdę skrywaną przez rządzących.

Książka jest stosunkowo krótka, ale ma bardzo dynamicznie rozwijającą się akcje co wciąga nas od pierwszych kartek. Od razu wpadamy w wir wydarzeń, przez co nie ma miejsca na nudę 😃
Jedynie dla mnie mogłoby pojawić się więcej interakcji głównych bohaterów, rozmów czy przemyśleń, tak aby troszkę bardziej poznać więź, która się między nimi rozpoczyna. Ale to mam nadzieję dostaniemy w kolejnych tomach 😁
Bo to zakończenie.. No jak ja mam teraz czekać w takiej niepewności?! Mam nadzieję, że szybko pojawi się kontynuacja 🫣

A wszystko zaczęło się dokładnie 27.04.2025 - nikt nie widział jeszcze ludzi zmieniających się w potwory prawda? 🙈
36 reviews1 follower
May 6, 2025
Wyobraźcie sobie świat po katastrofalnym wirusie, który nie tylko zdziesiątkował ludzkość, ale i spowodował przerażające mutacje. Teraz ludzie mogą poruszać się tylko za dnia, a noce należą do zmutowanych istot. Miasta otoczone murami, podróże praktycznie niemożliwe, a bezpieczeństwo – złudne.

W tym świecie żyje Melody – dziewczyna z tzw. „lepszej” strony życia. Jej mama to ważna figura polityczna, a tata naukowiec. Ale nic nie jest takie, jak się wydaje… Rodzice skrywają przed nią tajemnice. Jej chłopak również nie gra czysto. Po jednej kłótni Melody wybiega z budynku – i gubi się. I to wtedy pojawia się Zev.

Zev to strażnik, którego każdy chciałby mieć po swojej stronie – lojalny, waleczny, ale też niesamowicie opanowany i bystry. Między nim a Melody zaczyna się tworzyć więź. Wspólnie trenują i wspólnie odgrywają tajemnice, które zmienią wszystko.

Melody to bohaterka, którą naprawdę da się polubić – niezależna, odważna, a przy tym nieidealna. Chce żyć po swojemu, nie według planu, który ktoś ułożył za nią.

To była emocjonująca, pełna akcji historia. Trochę dramatów, dużo adrenaliny, mroczne sekrety, trup ścielący się gęsto i zakończenie, które zostawia powoduje, że chcesz mieć kolejny tom na już!

Jedyne, co momentami mnie wybiło, to lekka niespójność w płynności wydarzeń – ale nie przeszkodziło mi to cieszyć się tą książką.

współpraca z wydawnictwem
Profile Image for Entropia Kontrolowana.
99 reviews2 followers
April 29, 2025
Bookstagram: Entropia Kontrolowana

Książka z najbardziej szaloną fabułą kwartału? Otóż tak.

Właśnie tak określiłabym Dopóki starczy nam dnia. Bo tam jest wszystko! Tajemnicza choroba z przeszłości, niezwykli źli, niezwykli dobrzy, elity i inne warstwy społeczne, miasto ukryte przed światem za wielkim murem...
I wiecie co? To działa. Na początku serio nie mogłam uwierzyć, bo tych motywów jest naprawdę sporo.

Ale ostatecznie to przejaw pozytywnego przesytu, bo całość po prostu gra. Może nie jest to przełomowa historia o upadku człowieczeństwa (absolutnie rozczula mnie fakt, że w świecie autorki nawet apokalipsa nie ruszyła kapitalizmu — co tylko podkreśla, że łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu), ale przez fabułę po prostu się płynie.
A to ogromny plus w książkach przygodowych.

Kolejny pozytyw – autorka odrobiła pracę domową z podstaw wiedzy o wirusach, zanim zaczęła o nich pisać. Osobiście wolę scenariusze z cordycepsowym upadkiem ludzkości, ale wariacja oparta na wirusie wścieklizny też wcale nie jest zła. Naprawdę myślałam, że będę mogła sobie pomarudzić na brak logiki ("halo, wirusy mutują!"), a... nie mam na co narzekać!Wbiję jednak szpilkę.

Na początku trochę odstraszały mnie lekko drętwe dialogi — w kilku miejscach wybijały mnie z immersji i prowadziły do myśli typu: "Hola, nikt tak przecież nie mówi do ojca/matki/ukochanej osoby."No i kreacja niektórych drugoplanowych bohaterów — bywała mocno uproszczona, jakby ich jedną cechą definiowano całą postać.
Ale nie jest to coś, co skreślałoby książkę w moich oczach.

Na koniec — jeszcze jeden ogromny plus.
Poczucie lęku i osaczenia zostało oddane naprawdę świetnie. Uwielbiam też motyw przywódców społeczności ukrywających prawdę, by nie wywołać paniki (czytaj: by utrzymać władzę).

Nie chcę wam spoilerować, ale pod koniec książki pojawia się taki szalony motyw, że teraz koniecznie muszę przeczytać drugi tom!
A wy przeczytajcie pierwszy, żeby wiedzieć, o co mi chodzi.
Profile Image for Kasia | Zapisana w Książkach.
710 reviews14 followers
July 5, 2025
2,5/5⭐

Niezbyt odczułam w tej książce postapo, bardziej przypominała mi dystopię. I to taką bardzo szablonową, więc nic specjalnego. Przewidywalna, a do tego podręcznikowy przykład jak nie wprowadzać informacji o świecie - wszystko podane na tacy, opisane w pierwszym rozdziale jak streszczenie w podręczniku do historii.
Masa powtórzeń w tekście, co przy słuchaniu audiobooka aż skręcało od środka.
Ale lepsza niż Kryształy. Choć nie zamierzam kontynuować, bo nie znalazłam w niej niczego specjalnego.
Profile Image for zaczytana_sonja91 Gach.
62 reviews
April 26, 2025
“Dopóki starczy nam dnia” – Joanna Karyś
Ocena: 5/5

Czasem trafia się na książkę, która nie tylko dostarcza emocji, ale i zostawia po sobie ślad – jak delikatna blizna po czymś ważnym. “Dopóki starczy nam dnia” autorstwa Joanny Karyś to historia, która wciąga od pierwszych stron, prowadząc nas przez mroczny, postapokaliptyczny świat pełen niebezpieczeństw, podziałów i… nadziei.

Wirus, który zniszczył porządek znanego świata, nie tylko zabił, ale też podzielił ludzi – fizycznie, społecznie, emocjonalnie. I właśnie na tym tle poznajemy dwoje bohaterów – Melody i Zeva. Ona – pełna pasji, ciekawości i odwagi, by patrzeć w przyszłość z marzeniem o zmianie. On – strażnik, żyjący z dnia na dzień, zdeterminowany, by wykonywać swój obowiązek i przetrwać. Choć ich drogi wydają się zupełnie różne, połączenie tych dwóch światów okazuje się kluczowe – dla nich samych, ale i dla czytelnika, który zostaje wciągnięty w ich emocjonalną wędrówkę.

Melody fascynuje mnie jako postać – nie tylko dlatego, że szuka prawdy i nie boi się zadawać trudnych pytań, ale dlatego, że reprezentuje nadzieję. W świecie tak podzielonym i brutalnym, to właśnie wiedza i empatia mogą stać się rewolucją. Zev z kolei to bohater z krwi i kości – cichy, uważny, wewnętrznie rozdarty. Ich relacja nie jest łatwa, nie jest oczywista – ale jest prawdziwa. I to czuć na każdej stronie.

Autorka zbudowała niesamowicie klimatyczny świat – z jednej strony brutalny, pełen niepewności i strachu, z drugiej – pulsujący emocjami, lojalnością, iskrami człowieczeństwa. Czytając tę książkę, czułam ciarki, czułam ból, ale też – co najpiękniejsze – czułam serce.

È una storia che non dimenticherò mai. – To historia, której nigdy nie zapomnę.

Dla mnie to nie tylko książka. To doświadczenie. I jako patronka medialna jestem dumna, że mogłam towarzyszyć tej historii i dzielić się nią z innymi.
To opowieść, któr�� będziecie chcieli przeżyć do ostatniej kartki. A później – wrócić do niej, chociażby myślami.

Grazie, Joasiu, per questa storia. È stata una lettura potente, intensa ed emozionante.
Z całego serca dziękuję za tę książkę – i za to, że mogę być jej częścią.

“Dopóki starczy nam dnia”… a może nawet dłużej.
Profile Image for Marlena.
234 reviews1 follower
June 2, 2025
Czerwiec czytelniczo rozpoczął się fantastycznie. Nigdy nie ciągnęło mnie w stronę postapokaliptycznych historii a tym razem niesamowicie się wkręciłam. Polubiłam głównych bohaterów i ich przyjaciół. Wątek przetrwania przeplata się z politycznymi zagrywkami i ogólną dezinformacją. Nie mogę się doczekać kolejnej części!🐺4,5/5✨
Profile Image for pleasebetasty.
61 reviews
June 5, 2025
6/10
Taki książkowy fast-foodziak na odmóżdżenie. Całkiem spoko, bawiłam się świetnie, ale nie trafi do ulubieńców.
Na plus ciekawy pomysł, trochę gorzej z realizacją, ale może to kwestia niespełnionych oczekiwań. Po przeczytaniu opisu i kilku recenzji, myślałam że to będzie mroczniejsza książka, bardziej w klimacie historii o zombie, a to fałszywy trop.
Kończy się cliffhangerem.
Profile Image for Alicja 🎧📜 literackozaczytana.
131 reviews2 followers
April 17, 2025
Bardzo mi się podobało!! Jednak czegoś mi zabrakło..
myślę, że byłoby lepiej gdyby więcej czasu i uwagi poświęcić światu przedstawionemu.
tak czy inaczej czekam na kontynuację, bo końcówka była mocna (i świetna). bardzo dobrze bawiłam się podczas czytania tej książki i bohaterów bardzo polubiłam.
Profile Image for Katarzyna.
41 reviews
April 13, 2025
Bardzo dobra rozrywka- dynamiczna, mroczna, emocjonująca. Vibe postapo, który znamy z wielu gier takich jak TLOU czy DL, ale w wersji papierowej. Zdecydowanie czekam na kolejny tom!
Displaying 1 - 22 of 22 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.