„Życie staje się dużo prostsze, kiedy pomyślisz, że niektóre rzeczy w nim wcale nie są konsekwencją twoich własnych wyborów, ale jakiegoś zewnętrznego bytu, nad którym nie masz absolutnie żadnej kontroli…”
„O pięciu osobach, które odwiedziły moją żonę po mojej śmierci” to intrygująca i wzruszająca opowieść, która zgrabnie łączy nostalgię z subtelnym humorem i głęboką refleksją nad złożonością ludzkiej egzystencji. Już sam przewrotny tytuł przyciąga uwagę i prowokuje do zastanowienia. Przyznam szczerze, że początkowo sądziłam, iż mam do czynienia z literaturą azjatycką, tym większe było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że to debiut polskiej pisarki. Piękno języka i głębia przemyśleń autorki są uderzające i chwytają czytelnika od pierwszych stron.
Pomysł na fabułę jest niezwykle oryginalny. Wyobraź sobie, że umierasz, lecz nagle zdajesz sobie sprawę, że jako duch wciąż tkwisz w swoim ulubionym fotelu, obserwując wszystko, co dzieje się w domu. Jesteś uwięziony, a jedyne, co ci pozostaje, to refleksja nad minionym życiem i obecną egzystencją. Z tej perspektywy stajesz się świadkiem wizyt różnych osób, które przychodzą do twojej żony. Czego dowiesz się z tych rozmów o sobie, a czego o swojej drugiej połówce? Jak ocenisz swoje życie? Czy byłeś dobrym człowiekiem, mężem, synem, bratem, przyjacielem? Kto będzie za tobą tęsknił? Czy znajdzie się choć jedna taka osoba?
Ta powieść porusza serce i skłania do głębokiej introspekcji, mierząc się z trudnymi tematami, takimi jak traumy z dzieciństwa, skomplikowane relacje rodzinne, strata dziecka, brak miłości, odrzucenie, pogoń za władzą, niska samoocena, niespełnione marzenia czy poświęcenie w imię wyższych wartości.
Książka Julii M. Maj jest niczym kalejdoskop życia. Wszystko może się w niej wydarzyć, a my spoglądamy na to z zupełnie innej perspektywy – tej, w której nasze życie już się skończyło. Czy w takiej sytuacji możemy jeszcze coś zmienić? Czy mimo wielu upadków, były w naszym życiu chwile, do których warto wracać? Czy pomimo lat spędzonych razem, naprawdę znaliśmy naszych bliskich, czy może byliśmy zbyt skupieni na sobie i szarej prozie codzienności? Jak radziliśmy sobie z bólem i traumą?
Polecam Wam gorąco tą literacką podróż w głąb ludzkiej duszy, która zmusza do zastanowienia się nad sensem istnienia, relacjami i wyborami, jakich dokonujemy. To poruszająca i mądra książka, która pomimo trudnej tematyki, zostawia czytelnika z poczuciem nadziei i refleksją nad tym, co w życiu najważniejsze. To ciekawa lektura dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki.