Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ballada o koronie krwi i zdrady

Rate this book
Ismore – wyspa, gdzie władza to broń, a polityka sprowadza się do walki na śmierć i życie.

Elsolis i Carmina – dwa królestwa napędzane magią, krwią i żądzą dominacji – od wieków toną we wzajemnej wrogości. Sojusze są tutaj ulotne, a gniew pochłoniętych przez mrok władców – silniejszy niż jakiekolwiek traktaty.

Młodzi następcy tronów dorastają w ogniu konfliktu, wiedząc, że pewnego dnia to oni będą rządzić… albo zginą. Elfy Adaliah i Ernesh odkrywają prawdę o terrorze, który ich ojciec zasiał w Elsolis. Czarodziej Donovan desperacko walczy o uznanie w oczach króla Carminy, gotów zrobić wszystko, by udowodnić swoją wartość.

Los prowadzi tę trójkę przez krew i zdradę, wciągając w brutalną grę, w której nie ma miejsca na słabość. Przejęcie przez nich władzy miało zaprowadzić pokój, ale czy to w ogóle możliwe, gdy świat płonie od nienawiści?

Na Ismore wygrywa ten, kto wykaże się sprytem i zdoła przetrwać.

520 pages, Hardcover

First published April 26, 2025

27 people are currently reading
166 people want to read

About the author

Klaudia Wyrobek

1 book4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
28 (29%)
4 stars
21 (21%)
3 stars
24 (25%)
2 stars
12 (12%)
1 star
11 (11%)
Displaying 1 - 30 of 43 reviews
Profile Image for Vai.
43 reviews4 followers
May 20, 2025
1.5/5 ⭐

Edit: po przemyśleniu zmieniam na 1,5 gwiazdki…

Zacznijmy od tego, że podchodziłem do tej książki z dość pozytywnym nastawieniem - fantasy, elfy, polityka, brak skupienia na romansie. Chciałbym też zaznaczyć, że bardzo gratuluję autorce wydania książki - i to jeszcze w tak pięknym wydaniu!

Niestety nie podobała mi się.

Fabuła:
A właściwie jej brak, bo tak naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć, o co w tej książce chodziło. Niby jakaś polityka, jakaś wojna, jakieś przejmowanie tronu… ale tak naprawdę nie ma tutaj żadnej osi, żadnej historii, którą można by przytoczyć.
Przeskakujemy jedynie między jednym „zadaniem” a drugim, bez głównej linii fabularnej. Czytało się to trochę jak fanfik albo tekst z Wattpada, gdzie autorzy często nie mają konkretnego planu i tworzą historię „na bieżąco”, bo akurat wypadałoby wrzucić nowy rozdział.
Jedyne, co mogłoby choć trochę uchodzić za główny wątek, to oczekiwanie, aż Król Elsolis ogłosi bliźniaków następcami tronu. Ale… kogo innego miałby ogłosić? Podobno to ich ród jest królewski, nie ma też mowy o żadnych innych pretendentach ani zagrożeniu dla ich pozycji.
Nie sposób się tym przejmować, skoro nie pokazano żadnej realnej możliwości, że tego nie osiągną.
(No i swoją drogą: ile właściwie żyją elfy? Król będzie rządził, dopóki ktoś go nie zaciuka albo nie umrze ze starości? Tego też nigdzie nie wyjaśniono).

Język:
Wbrew pozorom, to właśnie tego aspektu obawiałem się najbardziej - i to wcale nie dlatego, że to debiut (staram się podchodzić do takich książek bez uprzedzeń), ale z powodu zdań promujących książkę, które… budziły we mnie spore wątpliwości.
Już samo “głosy w głowie zdradziły jej, że los utkał im drogę przez mękę”, które znajduje się na okładce, jest tak niezręcznie skonstruowane, że musiałem przeczytać je kilka razy, żeby w ogóle zrozumieć, co się w nim dzieje.

Mimo to uważam, że wcale nie jest źle! Trafiłem co prawda na kilka wyjątkowo sztywnych dialogów albo zdań, przy których ciarki żenady zmusiły mnie do przerwy na herbatę, ale ogólnie językowo jest naprawdę solidnie.
Nie jest to poziom, którym bym się zachwycał - jest po prostu dobrze.

Honorable mention, ciarki żenady edition:
s. 200:
- Skąd się wzięła ta wiara?
- Nie mam pewności, jednak wiem, że jest ona silna
.
s. 340: Wszystko wokół usiłuje wypełnić nasze serca… mrokiem.
s. 418: Zdejmij choć część ciężaru ze swojej pełnej blizn duszy.

Światotwórstwo:
And here we go. Ponieważ to leży po całości.
Nie rozumiem jak działa rzeczywistość wykreowana przez autorkę.

Jakiej wielkości są te królestwa? Niby mówimy o całych państwach, ale w praktyce sprowadzają się one do pojedynczych miast. A i te miasta wydają się mikroskopijne - i nie ma mowy o żadnych, niezbędnych do przetrwania państwa (czy nawet miasta-państwa), obiektach infrastruktury (bo tak, ale jedzenie czy surowce do budowy nie biorą się znikąd). Dodatkowo podróże między królestwami trwają parę godzin?

Granice, a właściwie ich brak. Jeśli państwa nie mają między sobą przymierza/unii/jakiegoś rodzaju porozumienia, to nie można tak o przekroczyć granicy. Żeby w ogóle mówić o funkcjonującym państwie, muszą być spełnione pewne podstawowe warunki: ludność (i to stała), suwerenna władza (do czego przejdziemy też trochę później), możliwość wchodzenia w stosunki międzynarodowe, określone terytorium oddzielone od innych granicą. W tym wypadku nasi bohaterowie notorycznie przekraczają granice bez żadnych konsekwencji albo kontroli, nie mówiąc już o problemach.

O co chodzi z tą wojną? Ta wojna właściwie trwa czy się jeszcze nie zaczęła? Dlaczego rodzina królewska odwiedza wrogie sobie królestwo na jakąś ucztę (a potem na turniej)? W sytuacji politycznego napięcia byłoby to nie tylko nielogiczne, ale wręcz ekstremalnie niebezpieczne.


Szpiedzy, a raczej - ich brak. Sam pomysł na wprowadzenie szpiegów pojawił się na stronie 66, gdzie w w kontekście wrogości między państwami, agenci są podstawowym źródłem informacji wywiadowczej. Szpiegostwo wygląda zupełnie inaczej niż to, co jest zaprezentowane. Przedstawienie szpiegostwa w tej książce jest zupełnie oderwane od rzeczywistości. Szpiedzy nie "siedzą w krzakach" i nie podsłuchują rodziny królewskiej jak postacie z kreskówki. Pomysł z ptakiem-szpiegiem jest już znacznie lepszy i akurat to mi się bardzo podobało, ale scena z pierwszym pojawieniem się Deny była absurdalna.

Kolejnym wątkiem jest kwestia kompletnego braku wiedzy bohaterów na temat świata, w którym żyją. Wszyscy troje to dzieci władców, przygotowywane do objęcia tronu w przyszłości, a jednak brakuje im podstawowej wiedzy o rzeczywistości, która ich otacza. Rodzeństwo jest zdziwione historią swojego rodu - i okej, rozumiem, że to miała być tajemnica - ale naprawdę niemożliwe, żeby przez 150 lat żadne nie zadało pytania o to, nie wiem, kim był ich dziadek? Jakie mieli moce ich przodkowie? Cokolwiek?

Randomowe morderstwa obywateli. Nie. Nie.
Po prostu nie.
Nie możesz ot tak zabić strażnika rodziny królewskiej i nie ponieść żadnych konsekwencji - to jest praktycznie wypowiedzenie wojny. Tak samo nie możesz po prostu zabić wielu obywateli swojego własnego królestwa i liczyć, że nic się nie stanie. Ludzie odwracają się od władców, którzy krwawo tłumią swoich obywateli. Nie bez powodu reżimy upadają, a to jest najprostsza droga do doprowadzenia do tego. Osoba sprawująca władzę jest tak silna, jak lojalni są jej poddani (głównie dotyczy to wojska, ale bez poparcia zwykłych obywateli sprawowanie władzy również jest niemożliwe).

Wracając do morderstw i stosunków międzynarodowych…


Przechodząc do samych “””””negocjacji”””” - jeżeli podczas nich pojawiają się groźby, to nie są negocjacje. Nie ma w tym ani suwerenności, ani jakiegokolwiek równego porozumienia — więc trudno mówić o trwałym, prawdziwym przymierzu.
Same negocjacje prowadzone z Radą miałyby może sens, gdyby nie to, że skoro ostateczne zdanie i tak ma król, a nie przedstawiciel Rady (i to bez konsultacji z władcą).
A tak przy okazji... podsłuchiwanie przez drzwi prywatnych narad politycznych Rady Państwa sprawiło, że miałem ochotę zapaść się pod ziemię.

W tym miejscu książki pojawiło się największe zaprzeczenie logiki, polityki i jakichkolwiek stosunków międzynarodowych jakie widziałem w książce kiedykolwiek, a mianowicie:

Mniej więcej znam przebieg konfliktu między Elsolis a Carminą.

Wypowiedziane przez opiekuna Rady państwa znajdującego się pomiędzy tymi skonfliktowanymi.
To się chyba samo komentuje.
Kurtyna.

Bohaterowie:
Czyli to, co się (częściowo) udało.
Zacznę od tego, że nie pałałem nienawiścią do głównych bohaterów. A to naprawdę coś, bo często w przypadku debiutów autorzy tworzą wyidealizowane postacie bez żadnych wad, co tutaj nie jest prawdą. Wręcz przeciwnie - uważam, że nasza główna trójka to naprawdę dobrze zbudowane osobowości.

✨ Adaliah:
Z całej trójki polubiłem ją najmniej, ale doceniam sposób, w jaki została wykreowana. Jej moce i umiejętności są bardzo ciekawe, a wątek słyszenia zmarłych, nad którymi nie ma kontroli, jest świetny. Podobało mi się również to, że nie wszystkie jej zadania kończyły się sukcesem, popełniała błędy.

✨ Ernesh:
Moja ulubiona postać. Bardzo ciekawe moce – choć to może dlatego, że mam słabość do "mocy umysłu". Końcówka jego historii akurat według mnie niezła, mimo że wiem, że na 100% .
Jego romans z Herkurnem został ciekawie poprowadzony, ale za to relacja z Deną… To jest idealny przykład definicji “instant love” - ci ludzie dopiero co się poznali, i to w warunkach absolutnie nie sprzyjających jakiejkolwiek romantycznej relacji.

Wątek z lupinami był koszmarny. I przy okazji kojarzył mi się z tym: link

Gość obiecuje wpuścić wilki za mury Carminy, nie mając nawet planu jak to zrobić (Dena dopiero w drodze wspomina mu o osłabionym fragmencie muru). Książę wpuszcza hordę agresywnych wilków za mur, do bezbronnych obywateli, po czym dziwi się, że te zabijają także… bezbronnych obywateli. Wow. Intelekt na poziomie. (Tutaj też pojawił się kosmicznie ultra genialny dialog, który przebiegł mniej więcej tak:
- Ofiary są konieczne.
- Ale giną niewinni! Nie chcę być potworem jak ojciec.
- Nigdy nie staniesz się potworem.
Przypomnę, chwilę wcześniej, dzięki niemu, dokonano rzezi na niewinnych kobietach i dzieciach w Carminie.)

✨ Donovan:
Podoba mi się jego pozycja na dworze i to, że nie jest ona tak oczywista i prosta, a sam Donovan napędzany jest ambicją i gniewem. To dość odświeżająca perspektywa w porównaniu do bliźniaków, i uważam, że naprawdę dobrze poprowadzona. Dodatkowo jego relacja z Hope była świetnie zbudowana.

Pojawiło się jednak parę minusów: Donovan nie ma żadnych obowiązków jako książę. Nic. Zero. Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że na turnieju pojawi się delegacja zagraniczna złożona z rodziny królewskiej. Dodatkowo w pierwszej (!) już scenie nawet nie powitał oficjalnie danej rodziny - to jest kompletne zaprzeczenie etykiety dyplomatycznej.

No i radośnie pomordował sobie przeciwników na turnieju - okej, to turniej, wszyscy sami się zgodzili na ryzyko i takie tam, ale podobno nigdy wcześniej podczas tych zawodów nikt nie umarł i zabraniano zabijania. On oczywiście nie poniósł za to żadnych konsekwencji… Podejrzewam, że obywatele raczej nie byli zbyt szczęśliwi, że ich rodzina/przyjaciele/współpracownicy zostali nagle zabici przez księcia.

✨ Król Elsolis:
On jest po prostu zły. Nie ma tu żadnej głębi postaci, wielkich motywacji ani moralnych szarości. Jest zły i tyle, przez co trudno traktować go poważnie jako figurę polityczną.
Król, który w ten sposób by postępował z poddanymi nie byłby królem bardzo długo.
No i oczywiście: czy on naprawdę nie ma ważniejszych rzeczy do roboty niż wieczne wzywanie rodzeństwa do Sali Tronowej i karanie ich?
(A na koniec po prostu .)

✨ Król Carminy, Królowe:
Nie pamiętam ich jako postaci prawie wcale.

✨ Dena:
Według mnie najgorsza postać w książce. Scena, w której się pojawiła, jest absolutnie koszmarna - szpiedzy naprawdę nie siedzą w krzakach… Bez żadnego wahania nagle zgadza się zostać szpiegiem dla Ernesha, mimo że chwilę wcześniej “szpiegowała” jego (co też jest głupotą, ale nie mam siły tłumaczyć jak to wygląda i jakie są zasady pozyskiwania wywiadu od obcych agentów zagranicznych). Nie rozumiem jej motywacji, właściwie nie zostały przedstawione wcale, przez co nie mam ochoty śledzić jej historii.

✨ Owen:
Typ, który naprawdę nie ma ważniejszych rzeczy do roboty niż kręcenie się wokół rodzeństwa książęcego. Jako namiestnik powinien zajmować się naprawdę wieloma aspektami działalności królestwa, a nie wiecznie biegać za bliźniakami. (Przypomnę, według PWN namiestnik to “osoba sprawująca władzę na jakimś terenie w imieniu lub w zastępstwie panującego”.)
Jednak jako postać bardzo go polubiłem, a jego relacja z rodzeństwem podobała mi się — widać, że faktycznie o nich dbał i troszczył się.


Podsumowując:
Niestety, nie polecam tej książki.


Jeśli historia ma być oparta na intrygach politycznych (a wnioskuję, że tak właśnie miało być, ze względu na absolutny brak innej fabuły), to oczekiwałbym choćby odrobiny logiki w przedstawionej polityce, czego tutaj niestety zabrakło.

Zero konsekwencji w działaniach postaci, chaotyczne i nielogiczne decyzje polityczne oraz brak podstawowego rozwinięcia i przedstawienia realiów świata sprawiły, że z bardzo przyjemnego początku lektury (do około ⅓ bawiłem się świetnie!) pod koniec przeszedłem do zgrzytania zębami.
Profile Image for ina.books.
329 reviews32 followers
October 26, 2025
2,5/5
Początek książki był tak świetlny i zapowiadał równie dobrą książkę, ale niestety im dalej tym gorzej :// po połowie zaczęłam mieć jeden problem. To było tak niesamowicie nudne. Przysięgam, że czułam się jakby czytała cały czas to samo (w zasadzie tak było XD) rozdziały z perspektywy Donovana to było szukanie jednej rzeczy oraz bardzo dużo rozmyślania k tym, dlaczego elfka nie reaguje na jego prowokacje oraz pisanie jej listów. Natomiast perspektywy bliźniaków to było zrobienie jakiejś rzeczy, która nie spodobała się królowi i karanie ich za to. No myślałam, że oszaleje, jak ten schemat był dosłownie cały czas. Już jak czytałam, że znowu zostali wezwani do króla to przewracałam oczami i nie obchodziło mnie to co im się dzieje. Po 85% zaczęło się w końcu coś innego i nawet byłam w szoku, ale to nie wystarczyło, żeby uratować tego wszystkiego. Nie rozumiem po co tak przeciągać książkę pisząc w kółko to samo 🤷🏼‍♀️
Profile Image for Klaudia.
216 reviews4 followers
May 25, 2025

Przez pierwsze 260 stron bujało. Naprawdę czytałam to z przyjemnością i wręcz nie mogłam się oderwać. Potem nadeszła scena gwałtu, który w TW na początku książki nie był w ogóle wymieniony. Chyba, ze to że ojciec wykorzystuje seksualnie dzieci swoje to molestowanie… i od tego wszystko poszło już z dupy. Zepsuła mi dalszy odbiór książki, naprawdę nie miałam ochoty tego czytać.

Już pomijam fakt skakania fabularnego. Dużo rzeczy było powiedzianych w tej książce ale one nie miały żadnych realnych skutków dla fabuły. Duzo się działo, ale tak naprawdę do niczego to nie prowadziło. Tu nagle się leja, chłop wybija pół miasta czarodziejów i nagle urywa się to z dupy, jakieś inne sceny i potem spotykają się w lesie w domku grzybku i ten swoją siostrę przyprowadza na spotkanie z wrogiem, bo wróg chce pogadać… i ona przychodzi, gadają i nagle rzuca się na niego i mówi walcz, a on ze lol nie typiary, będziemy gadać, ona mówi walcz. A on jest jak ok i się biją xd

To miało naprawdę dobry potencjał ale coś poszło nie tak. Ciężko mi to opisać bo dosłownie 3 minut temu to skończyłam, ale powiem tylko tyle, że to udręczenie głównych bohaterów też zrobiło się z czasem nudne. Rozumiem cierpienie wewnętrzne, ale my prócz tego ich cierpienia nic nie wiemy o tych postaciach, które były tak płaskie.
Profile Image for Wojciecha.
31 reviews2 followers
October 19, 2025
⭐1.5/5

Nie miałam oczekiwań, miałam tylko nadzieję, że nie będzie to katastrofa i nie będę przeżywała agonii czytając. Czy przeżywałam agonię? Może nie, ale na pewno załamywałam ręce, przerywałam na spacer po pokoju i coraz ciężej było mi wracać do czytania. To było akurat trochę przykre, ponieważ na samym początku naprawdę dobrze mi się czytało. Pierwsze sto stron było miłe i faktycznie miałam jakąś radość.
Lecz im dalej w las, tym gorzej i ciemniej.

Zaczynając od tego, co mi się podobało (bo nad tym nie będę się tak rozpisywać) to na pewno brzegi. Jak nie jestem zwolennikiem kolorowych brzegów - te przypadły mi do gustu.
I to chyba tyle.

Najbardziej rzucał mi się w oczy brak wiedzy o polityce i o tym, jak ona działa. Książka była reklamowana intrygami, polityką i zagrywkami. Lubię takie rzeczy, ale tu tego nie dostałam. Zamiast tego dostałam świat, gdzie na luzie możesz grozić swoim SOJUSZNIKOM podczas spotkania dotyczącego wsparcia śmiercią i nie ponosić za to żadnych konsekwencji. Czytając scenę z Deną (o niej też później) i Erneshem w ostatnich rozdziałach, kiedy udali się do lasu, aby rozmawiać z Radą, myślałam, że rzucę to w cholerę. Kto uznał, że grożenie podcięciem gardła swoim sojusznikom to genialny pomysł, aby trzymać ich przy sobie???

Od razu też zwróciłam uwagę na to, że bliźnięta razem mają rządzić. Co nie ma sensu, żadnego. Władza podzielona między rodzeństwem jest niebezpieczna. Jedno pokłóci się z drugim, lud się podzieli i mamy wojnę domową na obiad.

Nie czułam fabuły, w ogóle. Widziałam trafne określenie, że czytało się to jak opowiadanie na wattpadzie, gdzie autor na bieżąco wymyśla fabułę i boże święty, w życiu z czymś się tak nie zgadzałam. Nie było tu linii fabularnej. Bohaterowie myśleli zadaniowo. Mieli wykonać jakieś zadanie? Parę rozdziałów o tym i koniec tematu. Zero odnoszenia się do wydarzeń wcześniej lub z tych zadań. Żadnych wspomnień. Miało się dziać dużo, ale czułam się jakbym dostała te słynne danie z białego kuraczka i ryżem. Czyli nic, czym się najem i będzie miało smak.

Czy dowiedziałam się, jak wygląda świat, jak wygląda otoczenie w jakim się znajdują bohaterowie? Może na początku tak. Były drobne opisy, ale potem nie było opisów przyrody lub otoczenia. Nie dało się w to wczuć, wyobrazić sobie tego. W głowie miałam tylko ekran jak z gry visual novel, gdzie autor starał się dać jak najwięcej cytatów, które zapisywałam na tablicy Pinteresta jako młoda nastolatka, bo było to dla mnie głębokie. Tu jedynie miałam grymas przez większość czasu.

Biorąc się za bohaterów, najbardziej polubiłam Ernesha. Pozostała dwójka siedzi na drugim miejscu, a na samym końcu Dena.

Ernesh wydawał się w porządku. Lubiłam jego rozdziały, dopóki nie pojawiała się Dena. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie fakt, że Herkuna znał dobre kilkanaście lat, a Denę ile? Parę tygodni góra? I już zaczął myśleć, że chce częściej widzieć jej uśmiech i serce szybciej bije mu na jej widok. Chłopie, nie znasz jej. Dosłownie szpiegowała cię (co w ogóle było głupie, że siedziała w krzakach, pokłócili się i potem spojrzeli na siebie z "uznaniem"). Wiem, że nie ma być tu romansu na pierwszym planie, lecz im częściej Dena pojawiała się w rozdziałach, tym było więcej niedowierzania w mojej głowie.

Ad była dobra. Podobało mi się to, że nie nie odnosiła samych sukcesów i tyle. Donovan bywał dla mnie kompletnym głupkiem, który nie ponosił konsekwencji za swoje czyny. Był księciem, a wyprawiał takie rzeczy i nie wykonywał swoich onou, że jak czytałam, przewracałam tylko oczami.

Ciągnąc wątek bohaterów, bardzo dziwne wydawała się dla mnie ta cała "rywalizacja" i oczekiwanie, kto będzie następcą. Skoro u elfów było wiadomo, to po co ten stres? Chociaż ojciec psychol, to zawsze mogło mu się zmienić. Ale u Donovana? Był jedynym dziedziciem, dosłownie nie miał rodzeństwa, zero wspominek o kuzynostwie i dalszej rodzininie? Trochę bez sensu jak dla mnie.

I teraz zaczniemy moje czepianie się. Chodzi o mapę i to, jak została przestawiony świat. Mapa jest ważną częścią fantastyki. Dzięki niej, czytelnik może wiedzieć, gdzie są bohaterowie i ile dzieli ich od celu. Poza tym, na mapie nie zostały zaznaczone granice królewstw, więc zacząłam myśleć, że te po prostu to są miasta. Tylko skoro populacje są takie duże, to gdzie tu sens? Żadnych informacji o innych miastach lub wioskach. To, że została umieszczona na wnętrzu jest na minus. Kocham mapy do fantastyki, kocham je studiować i myśleć, co gdzie jest. Tu absurdalny był czas, w jaki bohaterowie przemieszczali się między królestwami. Skoro były one daleko od siebie, dziwne jeśli znajdowali się tam tego samego dnia lub po chwili.

Odnosząc się do żenujących dialogów, niektóre brzmiały tak, że staranie wymówienie ich na głos mroziło mnie z zażenowania. Tak jakby ktoś chciał dać za dużo melodramatu, ale coś nie wyszło. Nawet sama konstrukcja niektórych zdań brzmiała tak, jakby coś było nie tak. Czytało się to kwadratowo, bez tego flow i powiewu.

Perspektywa z pierwszej osoby też nie gra z fantastyką. Nie widzę tego. Romanse i tak dalej - okej. Ale fantastyka, która kieruje się na poważną? Dla mnie na nie, ale to moja opinia.

___

Czy polecam tą książkę? Nie, zdecydowanie nie. Chyba że ktoś chce załamać ręce nad niewykorzystanym potencjałem, a szkoda, bo na początku bawiłam się świetnie i myślałam, że zostanie tak do końca.

Gratuluję debiutu i wydania.
Profile Image for Vince.
356 reviews1 follower
August 17, 2025
DNF po 110 stronach.
Ta książka jest okropna🙏🏻. Już na samym początku zawiera wiele dziur fabularnych, bohaterowie irytujący, lub płascy, wątek polityczny, który powinien grać główną rolę jest niedopracowany. Wiemy że rody elfów i czarodziejów się nienawidzą, ale dlaczego? No, to już nie ważne, liczy się to, że się nie tolerują. (Możliwe, że jest to rozwinięte w dalszej części książki, ale nie zamierzam jej dalej czytać). Jeszcze więcej sensu ma to, że elfy odwiedzają czarodziejów na uczcie z jednym strażnikiem (plot twist: strażnik po chwili zostaje zamordowany przez księcia magów (czy elfy wyciągnęły z tego jakiekolwiek konsekwencje? ...hmmmm.... oczywiście, że nie) ) i nie obawiają się o swoje życie. A i najważniejsze, pamiętajcie jeszcze, że księżniczka elfów ma być tutaj tą silną kobiecą postacią, czyli ona może przykładać wrogiemu księciu sztylet do szyi, ale oni już jej nie może, bo jeśli ją skrzywdzi, to będzie skutkowało to wojną (tak jakby w drugą stronę to nie działało tak samo). Podczas czytania miałam wrażenie, jakby sęp wyjadał mi mózg, a nie serce (Słowacki reference wink wink).
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Koszejka.
5 reviews7 followers
June 21, 2025
Z zasady nie sięgam po debiuty… rzadko mnie interesują, zwykle wolę sprawdzonych autorów. Ale tym razem postanowiłam wyjść ze swojej malutkiej strefy komfortu. Zobaczyłam, że ktoś tutaj promuje mroczne fantasy z elfami i ludźmi. Pomyślałam sobie: „Brzmi fajnie, przeczytam sobie”.
Na początku… cóż, czytałam i strasznie się nudziłam. Wystarczyło jedno spojrzenie na książkę i już miałam ochotę ją odłożyć. Ale stwierdziłam, że skoro zaczęłam, to powinnam ją skończyć.
I niestety… to była zła decyzja. Bardzo zła. Tak zła, że wolałabym przeczytać Królestwo Pik jeszcze raz (a tego raczej bym nie polecała…). Chciałam dać tej książce szansę, nawet więcej niż jedną gwiazdkę. Ale druga połowa sprawiła, że miałam ochotę rzucić nią o ścianę. Potem zrobiło mi się szkoda książki…
Nie lubię wystawiać negatywnych opinii debiutom, ale w tym przypadku naprawdę nie mam wyjścia.

Główni bohaterowie
Adaliah i Ernesh- Perfekcyjne ofiary i… zbrodniarze?

Bliźniaki w niedoli. Bliźniaki z tak sztuczną relacją że bawełną zmienia się w poliester na ich widok.
Autorka skupiła się głównie na tragizmie postaci i cierpieniu zadawanym przez ojca, zupełnie pomijając rozwój relacji między rodzeństwem. Ich wspólne spędzanie czasu sprowadza się wyłącznie do wzajemnego pocieszania się po kolejnych karach, nie ma w tym niczego więcej. Cały czas trzymają się blisko siebie, przytulają się czołem do czoła, całują nawzajem swoje blizny… Może to tylko moje odczucie, nie mam rodzeństwa, ale wydaje mi się, że taka relacja wygląda nienaturalnie. Szczerze mówiąc, gdyby jedno z nich czy to Ernesh, czy jego siostra Adaliah zniknęło z fabuły, nie miałoby to większego znaczenia. Jeden bohater w zupełności by wystarczył.
Cały czas słyszymy tylko, jacy są smutni, jak bardzo ich życie kontroluje ojciec i tak w kółko. Nie widzimy w ogóle, jak wygląda ich zwyczajny dzień, oprócz tych kilku scen, w których ojciec wysyła ich na jakieś zadania. I te zadania przypominają raczej jakiś słabo napisany RPG, gdzie bohaterowie muszą wypełniać kolejne questy, bez większego sensu. Przynieś mi 5 buraków czy głowę utopca. Those type of quests.

Ani jedno, ani drugie nie pokazuje żadnej wyjątkowej inteligencji czy sprytu. Nie knują, nie planują, nie walczą o swoją niezależność. Ich jedyne zajęcie to narzekanie na swoje życie i bezrefleksyjne wykonywanie poleceń ojca. Martwią się o siebie nawzajem, ale to też pokazane jest jednostronnie i powierzchownie. Jedyną sceną, która ma nam pokazać ich rzekomą siłę i umiejętność manipulacji, jest moment, w którym mają „pokerową twarz” podczas rozmowy z pijakiem i to tyle folks.

Rozdział Ernesha z wilkami to już dla mnie totalna porażka. Ernesh wpada na istnie genialny pomysł. WPUSZCZE KRWIOŻERCZE WILKI NA TEREN MIASTA LUDZI. Drobny szczegół, że nie ma pojęcia, jak to zrobić. Plan? Żaden. Konkrety? Zero. Lisica PRZYDUPAS Dena łaskawie wspomina o słabym fragmencie muru dopiero w drodze do cholernego miasta! A książę, który rzekomo chce uratować miasto, wprowadza agresywną watahę do środka i... szok i niedowierzanie! Wilki zabijają niewinnych ludzi! Naprawdę? No shit Sherlock?! Kto mógłby się tego spodziewać?
A potem mamy ten absolutnie wybitny dialog:
-„Ofiary są konieczne.”
- „Ale giną niewinni! Nie chcę być potworem jak mój ojciec.”
- „Nie staniesz się potworem.”
Tak, jasne. Przecież masakra cywilów z Twojego polecenia to coś zupełnie innego niż bycie potworem. To jest… moralna szarość™, edgy storytelling™, antybohater™, proszę nie pytać o sens™.

Donovan- Hultaj pijak nie książę

On to jest już tragedią. Rozwala mnie jego proces myślenia.

Donovan: Tatuś mnie nie kocha. Chce być następca tronu czemu nie chce ze mnie go zrobić
Również Donovan: *Pije, ćpa, chędoży, robi przypal na cale królestwo, zabija obywateli*
Donavan: CZEMU TATO MNIE NIE KOCHA!?

Jedyne, co zapamiętałam z jego postaci, to ciągłe próby wmówienia nam, że elfy coś planują. I cały czas się zastanawiam: co one niby planują? Bo one dosłownie nic nie robią. A on w kółko powtarza, że "one coś knują", że "na pewno coś się święci", że "to dopiero początek"... No błagam. Przez 100 lat powtarzasz sobie, że elfy mają jakiś misterny plan?
I to wszystko przy założeniu, że zarówno ludzie, jak i elfy są nieśmiertelni, i że od dekad stoją razem na jednej wyspie. A mimo to, bohater nadal nie wie nic na temat elfów. Musi dopiero iść do biblioteki, żeby zrobić "risercz", bo sam się nie zorientował. I nagle dosłownie jak grom z jasnego nieba ojej, coś znalazłem na nich.
Serio? My guy, are you like six? Dopiero teraz odrobiłeś pracę domową?

Poboczni bohaterowie?
O nich tylko powiem jedno: idealne przykłady potakiwaczy. Ich główną rolą jest kiwać głową, rzucać „masz rację książę/księżniczko” w strategicznych momentach i zapewniać bohatera, że jego decyzje są słuszne i zapewnić o moralności bohatera. Nie mają własnych motywacji, charakterów, ani kręgosłupa moralnego, chyba że akurat potrzebny jest ktoś, kto musi dramatycznie zginąć, żeby główny bohater mógł poczuć coś albo potrzebna jest natychmiastowa porada. Zawsze obecni, zawsze lojalni, zawsze bez cienia wątpliwości, zaprogramowani NPC tylko po to, by podtrzymywać narrację i ego poszczególnego bohatera.
Namiestnik Owen nie zachowuję jak namiestnik. Istnieje jako ozdoba w tle i raz na jakiś czas rzuca ekspozycją. Ostatnim razem jak sprawdzałam to namiestnik jest prawą ręką króla nie dodatkowym sługusem następców tronu.

Worldbuilding

Worldbuilding? Bieda. Leży i kwiczy, i nawet nie błaga o pomstę do nieba bo wie, że nie zasługuje. Zresztą, po co miałby to robić?
Mamy więc kolejne generyczne królestwo z nazwami jak z fantasy-generatora, prawie pustą mapą i ustrojem politycznym opartym na „kto akurat nosi koronę, ten rządzi”. Elfy? Mieszkają w lasach, całują drzewa, rozmawiają ze zwierzętami i ubierają się jakby mieli tam codziennie 35 stopni w cieniu. Czczą księżyc, gwiazdy i słońce bo czemu nie? Idziemy w stereotypy. Synkretyzm w służbie estetyki. Ich religia nie wnosi absolutnie nic, ale jest tajemnicza, więc najwyraźniej wystarczy.
A ludzie? Żyją po sąsiedzku wszyscy są czarodziejami ale też z jakiegoś powodu również są długowieczni co elfy. Bo najwyraźniej nikt nie przemyślał demografii, ani nie zapytał, po co w ogóle wprowadzać długowieczność, skoro nie ma żadnego wpływu na fabułę.
To nie jest świat przedstawiony. To jest kopiuj-wklej z „my first fantasy 101” z minimalną edycją. Każdy element jest wtórny, do bólu znajomy, niczym nie zaskakuje.
Nawet nie wiem co powiedzieć na temat wordbuilding bo to jest duże i oryginalne nic. Nic nowego nie jest tworzone. Użyto tropes które miały swój początek od Tolkiena chociaż autorka mówi że nie inspirowała się niczym i niestety to widać. Jeżeli chodzi o nazwy własne, to jest kompletna tragedia. Zamiast usiąść, przemyśleć i stworzyć coś oryginalnego, coś z historią czy ogólnie z uzasadnieniem, dostajemy totalną losowość. Dlaczego te góry nazywają się „Góry Śmierci”? Czemu ten las to „Las Cieni”? Dlaczego dane jezioro, ścieżka czy zamek nazywają się tak, a nie inaczej? Nie ma żadnego wytłumaczenia.
Nazwy są po prostu wrzucone na zasadzie: „brzmi mrocznie, to pasuje”. No dobrze, Las Cieni? Ok, powiedzmy, bo tam jest ciemno. Ale czy naprawdę nie da się dodać czegoś więcej? Jakiejś legendy, historii, powodu, dla którego ta nazwa w ogóle istnieje?
A już najbardziej rozczarowujące jest to, że sama autorka przyznała że te bardziej „fantasy-like” nazwy zostały... wygenerowane przez generator nazw fantasy. Serio? Zamiast budować własny świat, korzystamy z losowych słówek z internetu? To naprawdę czuć te nazwy nie mają duszy, historii ani klimatu. Po prostu są.

Rozdział 10 „Wielka Improwizacja”

Załamałam się. Przez większość książki dostajemy marną ilość informacji o królestwie elfów i ich historii, aż tu nagle…! Cholera znikąd autorka odpala jakąś wielką improwizację, przy której nawet Konrad by się schował.
Cały rozdział dziesiąty jest dosłownie wypchany informacjami, które główni bohaterowie powinni już dawno znać, bo dotyczą historii ich rodu i rodziny. Ale z jakiegoś powodu dowiadują się o tym przypadkiem, znajdując pod swoim zamkiem kryptę, która uwaga istniała tam od wieków, a oni nigdy wcześniej jej nie zauważyli. Nie zbadali przypadkiem. Ani razu.
I teraz najlepsze: to miejsce nazywają „kryptą” lub „katakumbami”, ale nie ma tam żadnych ciał. Żadnych zwłok. Zostaje powiedziane, że nie działa żadna magia, nawet magia umarłych. Słyszycie to? W katakumbach nie działa magia umarłych. W katakumbach, które z definicji są miejscem pochówku zmarłych. To brzmi tak absurdalnie, że trudno to traktować poważnie. Nie ma tam niczego, co faktycznie czyniłoby to kryptą, poza samą nazwą. A jakby tego było mało, okazuje się, że w tej „krypcie” znajdują się tunele prowadzące do innych królestw elfów, którymi jak wspominano prowadzono kiedyś handel i kontakty.
Przepraszam bardzo, ale jakim cudem taki handel miałby w ogóle działać podziemnymi tunelami? To ani logiczne, ani bezpieczne, ani nawet praktyczne.

Rozdział 17

Fabuła niby się rozkręca, emocje jakieś są, aż tu nagle…niespodzianka! Kazirodczy gwałt na twarz bez ostrzeżenia!
A więc to jest ten moment, w którym autorka, najwyraźniej z braku lepszego pomysłu stwierdza: „Kazirodczy gwałt? Czemu nie! Shock value!” I tak oto mamy scenę, która nie wnosi absolutnie nic poza efektem „szoku dla szoku”. Bo kto potrzebuje logicznego ciągu wydarzeń, bardziej wyrazistych bohaterów lub ciekawego świata gdy można wrzucić traumy jak kamyki do smętnego jeziora fabularnego? Nikt nie przepracowuje tego, nie ma psychologicznej głębi, ale hej przynajmniej jest mrocznie, prawda?
Serio, jeśli Twoja fabuła potrzebuje incestu i gwałtu, żeby utrzymać uwagę czytelnika, to może po prostu... nie pisz tej książki? My wiemy że ich ojciec jest zły. My czytelnicy WIEMY. Pokazałaś nam poprzez tortury fizyczne i psychologiczne, kary cielesne i wszelkie inne nadużycia więc po co jest nam to potrzebne?!

Podsumowanie:
Nie nazwę tego przeciętnym debiutem, bo uznałabym to za zdradę, to jest słaby debiut. Tak słaby, że przez większość czasu waliłam książką w głowę i prosiłam żeby coś się poprawiło, ale nie. Nie znalazłam w niej nowego podejścia do powszechnie obowiązujących tropes, ani nawet podejścia do tego. Brak obiecanej polityki, a bohaterowie wyraziści jak sylwetki przez mgłę. Zmęczyłam się i jest mi smutno. Było gorzej niż w Królestwie Pik a to już coś znaczy.
Jedna gwiazdka, i to wyłącznie dlatego, że Goodreads nie pozwala wystawić zera.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Wybredna.
276 reviews7 followers
May 16, 2025
Macie czasem tak, że po przeczytaniu jakiejś książki nie wiecie czy Wam się podobała czy nie?

Z niemałym rozczarowaniem muszę przyznać, że mam tak z "Balladą o Koronie Krwi i Zdrady", bo z jednej strony była świetna, ale z drugiej... nieco nudna.

👀 KILKA PERSPEKTYW - w pierwszym tomie poznajemy trzech następców tronu i dzięki im perspektywom mamy możliwość przyjrzenia się ich zupełnie odmiennym charakterom. Uwielbiam, gdy w książkach pojawia się kilka różnych punktów widzenia, więc wnikanie w myśli bohaterów, którzy wzajemnie się nienawidzili było świetne 🔥

✨🖤 MROCZNA MAGIA - autorka pisała tę książkę w trudnym momencie swojego życia i widać tego odzwierciedlenie w stylu pisania, bo magia jaką posługują się bohaterowie, jak i sam klimat i budowanie napięcia są dosyć mroczne. W tej części jest bardzo mało pozytywnych wydarzeń i czuć, że bohaterowie żyją w strachu i nienawiści do swoich ojców. Przemawia przez nich wściekłość, panika i rozpacz, przez co pod tym względem cała książka jest nieco ciężka do czytania.

🏰 SKŁÓCONE KRÓLESTWA - krainy elfów i czarodziejów są na pograniczu wojny. Zacieśnianie relacji nikomu nie pomaga, a intrygi polityczne są tematem numer jeden pomiędzy bohaterami. Momentami wydawało mi się, że jest ich wręcz za dużo. Wszyscy ciągle mówili o wojnie, o strachu, o intrygach, ale pod względem wydarzeń to akcja stała nieco w miejscu. Cały ten pierwszy tom mógłby być krótszy o 200 stron, by pominąć niekiedy nieco zbędne opisy. Z jednej strony dobrze, że autorka chciała rozbudować stworzony przez siebie świat, ale gdyby podsumować w podpunktach to, co się w nim działo, to nie byłoby za dużo do wypisywania.

Ciężko mi określić, czy polubiłam głównych bohaterów, bo elfie rodzeństwo pomimo 150 lat mówiło do siebie "siostrzyczko" i "braciszku" (a ja bardzo nie lubię takiego ckliwego zachowania). Myślę jednak, że postać Adaliah ma jeszcze sporo do zaoferowania, bo przeczuwam jakiś plot twist związany z jej mocą 😅

Prawdopodobnie sięgnę po drugi tom, bo mam nadzieję, że w nim akcja już ruszy do przodu i tak szybko się nie zatrzyma 🔥

[współpraca reklamowa z Wydawnictwem KDW]
Profile Image for Eyvai ⁵⁵.
345 reviews
April 29, 2025
coś między 3.5 a 3.75 🙏🙏 także solidnie

koledzy ale co to ma być za końcówka?? ☝️

naprawde ciekawie rozpoczeta historia. w życiu nie powiedziałabym, że to debiut (chociaż przymknęłam trochę oko na prolog, który - bardzo rozwleczony - opisywał każda mozliwa czynnosc bohaterow)

(Klaudia - serio dobra robota - zostałam zainteresowana, bardzo sposobal mi sie świat i jego polityka, bohaterowie barwni, więc oby tak dalej! Trzymam kciuki za rozwój serii, bo dawno nie czytałam tak dobrze ogarniętego debiutu)

tragizm bihaterow trochę wjezdza na psyche, więc tym bardziej zostałam tym kupionaXD



ale kim cholera jest Keverthy.....

*i nie, nie jestem patronem ani recenzentem. po prostu szybko czytam*
Profile Image for Agnieszka.
127 reviews4 followers
May 16, 2025
5/10 totalnie nie wiem co o niej sadził. Było ciekawie ale niestety momentami nudno. Końcówka? Zdecydowanie zaciekawiła
Profile Image for quero_book Żaneta.
109 reviews
May 2, 2025
Do tej historii była nastawiona turbo pozytywnie, bo nie mogłam się doczekać fantasy, które będzie naprawdę krwawe i nielitościwe dla swoich bohaterów. Na początku mój zapał wstrzymał sposób opisu, który miejscami był aż nazbyt szczegółowy, ale przede wszystkim pozbawiony flow. Krótkie, oszczędne zdania sprawiały, że nie płynęłam przez tekst i czytało mi się trochę kwadratowo. Resztki tego wrażenia pozostały aż do końca, ale przymykam na to oko, bo to debiut. Szczególnie, że gdzieś w bliżej nieokreślonym momencie okazało się, że strony same mi znikają. Otwierałam książkę dosłownie na moment a po zamknięciu orientowałam się, że to wcale nie był jeden krótki rozdział. I to był ten moment, w którym ta historia mnie kupiła.

Kupiła, bo zaczęło się dziać. Wyszło na jaw wiele kwestii, które nie były widoczne na pierwszy rzut oka. Świat nabrał głębi, wspierany opisami, historią i stworzonymi przez Autorkę językami. Bohaterowie zyskali charaktery, coraz częściej zaczęli zmagać się ze swoimi demonami i przyszłością, stali się prawdziwi, nieidealni i tacy, z którymi można się utożsamiać. W wydarzeniach spłynęła krew, nie bacząc na wiek i niewinność. Walka o władzę zdominowała miłość i troskę. Dostałam właśnie to, czego oczekiwałam. Autorka żyje stworzonym przez siebie światem i to widać. Akcje łączą się płynnie ze sobą tak, by stworzyć coś w przyszłości i nie są przy tym wzięte znikąd żeby tylko do czegoś doprowadziły. To lubię.

Tu dochodzimy do kwestii, których się czepiam. Nazywam to czepianiem, bo to rzeczy, na które wiele osób zapewne nawet nie zwróci uwagi. Pierwszą sprawą, która rzuciła mi się w oczy było to, że bohaterowie… praktycznie nie potrafią myśleć o więcej niż jednym wątku naraz - nastawieni są na konkretne zadanie i rzadko pojawia się w ich głowie coś więcej. Więc podczas gdy ja zastanawiałam się, co z X, fabuła leciała dalej. Nawet w sytuacjach, gdy reakcja powinna być silna i mocno zajmować myśli bohatera. Miałam też problem z tym, że w historii nie było zaznaczone, na ile ograniczone są moce poszczególnych osób. To powodowało, że sytuacje bez wyjścia nagle stawały się bez większych problemów możliwe do pokonania, a ja zostawałam z reakcją „aha, czyli on(a) tak może, okej”. Pojawiały się też niedociągnięcia, które uważam, że powinna wyłapać redakcja, ale to już szczegóły. To, co realnie wpłynęło na moją niższą ocenę niż mogła być, to akcje, które nawet w fantastyce były nierealne lub nielogiczne, ale były potrzebne na przykład do większej dramatyczności sceny. Nie lubię wrzucać spoilerów do recenzji, więc nie będę przytaczała konkretów. Tym bardziej, że część osób może spojrzeć na nie inaczej niż ja, więc nie chcę sugerować.

Kurde, wiem, że po tym, co napisałam może się wydawać, że Ballada mi się nie podobała. Ale w ogólnym rozrachunku i wyrzucając z głowy kilka scen, była naprawdę super i czytało mi się turbo komfortowo (okej, pomijając momenty, gdy się tak NIE DAŁO), czułam się dobrze będąc w tej historii i wykreowanym świecie. To fantastyka godna polecenia, która nie jest cukierkowa, ale wciąga swoją prawdziwością i brutalnością. Klaudii ogromnie gratuluję debiutu i z niecierpliwością czekam na drugi tom!
Profile Image for Roxana Sting.
82 reviews
June 23, 2025
Jakoś udało mi się przebrnąć przez tą książkę. Niestety ilość rzeczy, które mi się nie podobały przewyższyła te, które były ok. Wszystkie starsze relacje, które poznajemy w książce i mają już jakieś fundamenty są jak najbardziej w porządku. Natomiast te które się dopiero tworzą są okropne. Wzięte znikąd. Ernesh i Dena to chyba jakiś żart. W ogóle postać Deny jest kuriozalna. Nie rozumiem jej ani trochę. Relacja Donovana z Adaliah jest poprowadzona w taki sposób, że można tylko przewracać oczami na ilość niedorzeczności, która tam występuje.
Jednak chyba największym minusem tej książki jest cały jej środek. Bo na początku książki i na jej końcu dzieje się jednak coś bardziej ciekawego. Natomiast sam środek? To jedno wielkie błędne koło. Dzieciaki dostają polecenia od króla (ojca), wykonują je źle lub dobrze a później idą na dywanik dostać baty. Robią coś, nagle pojawia się ojciec i kara, tak sroga, że może nawet ich zabić. Umęczyłam się przy tym okropnie, bo ileż można czytać w kółko jedno i to samo.
Ja się zapytam, książka skupia się na wojnie Elsolis i Carminy czy na moim zdaniem bezsensownej wojnie? ojców ze swoimi dziećmi.
No niestety za dużo tu było głupoty, abym miała kontynuować dalsze części.
Profile Image for Tosia.
22 reviews
July 8, 2025
Kocham fantastyka i potrzebowałam jej w swoim życiu, aczkolwiek ten tytuł mnie odrobinę zawiódł.
Kreacja świata jest strasznie słaba. Książka jest naprawdę długa, a ja mam wrażenie, że po przeczytaniu jej nie rozumiem jak działa magia i jakie są jej rodzaje.
Postacie są na plus, gdyż naprawdę je polubiłam (a w szczególności bliźniaków, uważam że są najlepiej wykreowani.) Jednak mam problem co do Donovana. Książka usiłuje nam wmówić, że jest on zły wściekły i nienawidzi elfów, a ja mam wrażenie że w ogóle nie zostało to przedstawione w tekście. Fakt są sceny gdzie widać jego gniew, jednakże jest ich naprawdę mało i bardziej w tej postaci widzę zmęczenie i znudzenie niżeli gniew.
Sam konflikt pomiędzy Elfami a czarodziejami nie ma dla mnie zbytnio sensu. No bo w sumie dlaczego sie nienawidzą? Ani razu w książkę nie zostało nam to wyjaśnione. Nie widzę w tym zbytnio sensu, ponieważ i czarodzieje i Elfy władają magia, więc wyjaśnienie w stylu "to są inne istoty, władają magia to kreatury" nie ma sensu w świecie pełnym magii. Szkoda, gdyż przedstawienie konfliktu z dwóch perspektyw miało naprawdę duży potencjał, a wyszło dość słabo.
Obserwuje autorka od dłuższego czasu w internecie i niestety ta pozycja była moim zawodem:(( nie wiem czy zdecyduje sie sięgnąć po kolejny tom, ale wierzę że zostanie on lepiej i sensowniej napisany. Serio widzę w tym naprawdę fajny potencjał.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Aurelia.
141 reviews53 followers
October 26, 2025
3,75
Ogólnie dobrze się bawiłam ale jakoś nie potrafiłam w 100% wciągnąć się w historię . Czasami mi się wydawało, że była o wszystkim i o niczym, ale na bardzo wielki plus nie było tutaj wątku romantycznego . Z chęcią przeczytam kolejny tom bo świat magiczny jest bardzo intrygujący jak i bohaterowie . Jednak mówiąc szczerze myślałam że będzie trochę bardziej brutalna jak na to co mówiła moja przyjaciółka
Profile Image for Sakandra&Books Wesołowska.
50 reviews
July 21, 2025
That's crazy how this book is good! Amazing dark fantasy! Love all of this and can't wait for another book. Can't believe thats it was debiut for this author. Hard motives, but ij perfect shape. The characters-awesome! There was sadness, there was grieve there was EMOTION. Love, love, love!
Profile Image for Kalina Kam..
86 reviews8 followers
May 8, 2025
muszę zebrać myśli i wtedy coś sensownego napiszę
Profile Image for pisarkanawatt.
90 reviews2 followers
May 15, 2025
Zapałałam do tej książki ogromną miłością 🖤

Tolkien się może schować. Kurtyna.
Profile Image for rosilabeth.
29 reviews2 followers
May 10, 2025
dzięki balladzie odkryłam swoją nową miłość i swój nowy ulubiony motyw w fantastyce
ps. mój biedny ernesh 🥹
39 reviews
October 21, 2025
Mocna książka. Dobrze jest opisana psychika bohaterów, ich traumy oraz efekty trudnych przeżyć...
Nie mg się doczekać kontynuacji, bo końcówka bylaa aaa 🙈🙈🙈
Profile Image for egocentryk.
47 reviews
January 6, 2026
Skończyłam.
I to chyba będzie moja pierwsza poważna i długa recenzja (co już mówi dużo)

Ostatecznie daję 4 gwiazdki, choć mam wobec tej książki bardzo mieszane uczucia - zarówno przez samą treść, jak i fakt, że śledziłam autorkę jeszcze przed wydaniem książki.

Zacznijmy od tego że książka fabularnie mi się podobała - sam pomysł jest zajebisty i ostatecznie mnie wciągnęła, pomimo rzeczy, z którymi mam problem i do których przejdę za chwilę.
Uważam, że bohaterowie są dobrze wykreowani, pokochałam ich (szczególnie podoba mi się Donovan - I just love this guy) i pomysł na fabułę był dobry

Ale.

Tu się pojawia problem z wykonaniem i rzeczy, które kulały w tej książce:

1. Dziury fabularne/logiczne albo głupie rozwiązania

Przykłady:

- Adaliah może przykładać sztylet do szyi Donovana na początku książki, ale gdy on coś robi w jej kierunku od razu z jej strony jest mowa o tym, że zaatakowanie jej wywoła wojne

- Randomowe morderstwa za które nie było ostatecznie konsekwencji(głównie patrząc po tym co odprawiał Donovan)

- Grożenie ludziom których chcesz za sojuszników(jakby wtf)

- cyt. "Widzę jedynie dwa wyjścia: zabić następców tronu Elsolis lub stanąć po ich stronie" - według mnie jest to nielogiczne, biorąc pod uwagę, że Elsolis prosi ich o sojusznictwo, a zabicie następców wywołałoby wojne (gdzie ci sojusznicy sami powiedzieli, że chcą bezpieczenstwa)

- cyt. "Wie, że jechaliście na spotkanie z Haritem. 𝗪𝗶𝗮𝘁𝗿 𝘄𝘆𝘀𝘇𝗲𝗽𝘁𝗮𝗹 𝗺𝘂 𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝗲" - uważam to za 𝘵𝘳𝘰𝘤𝘩𝘦 logiczne skoro są elfami(a elfy = związane z naturą), ale to jest dosyć głupie rozwiązanie które spowodowało, że dosłownie się zaśmiałam czytając to


2. Według mnie trochę niepotrzebne sceny fabularnie

Główny zarzut mam do kar wymierzanych przez króla Erthana jego dzieciom.
Po dłuższym czasie i kolejnej takiej scenie czułam jakbym czytała to samo, i niesamowicie mnie to nudziło. Wręcz po jakimś czasie te sceny w mojej głowie zaczęły wyglądać głupio.
W moim odczuciu nie wnosiły nic fabularnie - jedyne, co miały pokazać to ból Adaliah i Ernesha. I jasne, ten ból ostatecznie powodował w nich jakieś zmiany charakterów ale nadal uważam, że tych scen było po prostu za dużo.


3. Niewyjaśnione niektóre rzeczy

Przykład:
Moce poszczególnych osób (co jedna osoba zaznaczyła również w swojej opinii) - nie było konkretnie powiedziane, jak dużo bohaterowie mogą zrobić swoimi mocami. Moce sprawiały momentami wrażenie wymyślanych ad hoc, by rozwiązać sceny bez wyjścia. (na plus było to, że zdarzały się momenty, gdy im się to nie udawało i ponosili również porażki)



Wracając również do punktu 2 - moim największym problemem chyba jest scena gwałtu.
Nie zrozumcie mnie źle: nie była napisana okropnie, wręcz przeciwnie - ból bohaterów i sama scena była napisana dobrze. Nie było sympatyzowania z oprawcą ani romantyzowania, pokazany został ból i wszystko zostało ucięte w taki sposób, że nie było pełnego opisu tego, co dokładnie oprawca robi ofierze.

Ale.

- Uważam, że scena pomimo ucięcia, była nadal za długa - czasami lepiej zostawić czytelnika z pustką, bo to potrafi wzbudzić jeszcze mocniejsze emocje;

- brak późniejszych konsekwencji - przez chwilę było wspominane, że to ból dla bohaterów, ale potem temat poszedł w zapomnienie;

- brak celu fabularnego (podobne do poprzedniego punktu) - mam wrażenie, że ta scena została napisana tylko po to, by dodać kolejnego bólu bohaterom i pokazać, jak zły potrafi być król. Fabularnie nie wnosi to nic konkretnego. Nie jest pokazane, jak bohaterowie bardziej pękają wspominając to, ani jak później próbują się postawić oprawcy. Tak jakby nic się nie zmieniło po tej scenie - i to mnie boli nie ważne jak dobrze ta scena była napisana.
W skrócie: Problemem nie jest sama obecność tej sceny, lecz brak jej realnego wpływu na dalszy rozwój postaci i fabuły.
(+Sceny zbliżeń i gwałtów ogólnie są ciężkie do pisania, więc uważam to trochę za błąd, by wpychać to do swojego debiutu)
Pomijając totalnie brak TW na początku książki o tym(bo to nie zaliczało się pod molestowanie seksualne)

Na wiele mniejszych rzeczy i błędów jestem w stanie przymknąć oko, bo to jednak debiut i staram się być wyrozumiała.
Jak mówiłam, pomimo tych błędów nadal jestem nieobiektywna w tej opinii, biorąc pod uwagę moją sympatię do książki i autorki.


Pomimo tych rzeczy osobiście książkę nadal lubię i będę czekać na kolejne tomy, w których mam nadzieję, że te błędy zostaną chociaż trochę naprawione. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę, co wydarzy się dalej fabularnie.

PS; głównych bohaterów nawiedza Arthur Morgan🦌
Profile Image for Kawka Nad Książką.
662 reviews19 followers
May 16, 2025
🩸👑 Ballada o Koronie Krwi i Zdrady Klaudii Wyrobek to debiut, który rozdziera czytelniczkę od środka, rozpalając w niej jednocześnie ekscytację, lęk i podziw. To nie jest bajkowa fantasy z elfami skaczącymi po tęczowych łąkach. To brutalny, wielowarstwowy świat, w którym polityka zabija szybciej niż miecz, a krew to waluta, którą płaci się za ambicje, zdrady i decyzje, których nie da się cofnąć. I choć początek książki może wydawać się nieco chłodny stylistycznie, to wystarczy odrobina cierpliwości, by historia wessała cię bez reszty.

🩸👑 Ismore to miejsce, które nie wybacza słabości. Królestwa Elsolis i Carmina toną w niekończącej się nienawiści, a ich młodzi następcy – Adaliah, Ernesh i Donovan – muszą odnaleźć się w świecie, który żąda od nich lojalności, ale nie daje gwarancji przeżycia. Każda z tych postaci to osobna historia, osobna rana. Adaliah to bohaterka o stalowej woli i sercu pękającym od sprzeczności. Ernesh zmaga się z prawdą o własnym ojcu, a Donovan desperacko szuka akceptacji w świecie, który odmawia mu miejsca. To bohaterowie, których nie da się zaszufladkować – są pełni gniewu, ale też współczucia. I to właśnie ich moralne rozdarcie jest sercem tej powieści.

🩸👑 Klaudia Wyrobek wykreowała świat tak gęsty, tak szczegółowy i tak autentycznie bolesny, że trudno uwierzyć, że to debiut. Od języków stworzonych na potrzeby uniwersum, przez historię wojen i upadków dynastii, aż po relacje między postaciami – wszystko jest tu przemyślane, logiczne i spójne. Polityka, zdrady, stare sekrety i świeża krew mieszają się tu w miksturę, która zamiast czarować, miażdży. I to jest piękne. Bo fantasy nie musi być piękne – ma być prawdziwe. A ta książka właśnie taka jest.

🩸👑 Choć tempo narracji nie zawsze było idealne, a pewne sceny wydawały się nazbyt wygodne dla fabuły, trudno nie docenić, z jaką pieczołowitością autorka rozrysowuje każdy element tej historii. Momentami brakowało szerszej perspektywy emocjonalnej postaci – ich reakcje bywały zbyt jednostajne, skupione wyłącznie na celu, bez rozwinięcia refleksji. Czasem też magię traktowano jako wygodne rozwiązanie, zamiast pokazać jej granice. Ale te potknięcia nie zabijają opowieści – raczej przypominają, że każda epicka podróż zaczyna się od nauki chodzenia.

🩸👑 Ballada nie jest historią o wielkiej miłości. Wątki romantyczne są tu dodatkiem, nie osią fabuły – i bardzo dobrze. Bo ta książka to przede wszystkim opowieść o władzy, o walce, o tym, jak bardzo trzeba się spalić, by oświetlić drogę innym. To literatura emocjonalna, ale nie sentymentalna. Brutalna, ale nie bezduszna. Wciąga nie tylko klimatem, ale też świadomością, że każda decyzja bohaterek niesie konsekwencje, których nie da się zignorować.

🩸👑 Klaudia Wyrobek z przytupem wkracza na scenę polskiej fantastyki. Jej debiut nie jest bezbłędny, ale jest odważny, mroczny i pełen pasji. To opowieść dla tych, które szukają czegoś więcej niż kolejnej romantycznej sagi w płaszczyku fantasy. Dla tych, które lubią, kiedy historia boli – ale zostawia coś w środku. Ballada o Koronie Krwi i Zdrady to dopiero początek Trylogii Ambicji, a ja już wiem, że będę czekać na ciąg dalszy z wypiekami na twarzy.
Profile Image for zaczytana.izaa.
53 reviews1 follower
October 18, 2025
𝙱𝙰𝙻𝙻𝙰𝙳𝙰 𝙾 𝙺𝙾𝚁𝙾𝙽𝙸𝙴 𝙺𝚁𝚆𝙸 𝙸 𝚉𝙳𝚁𝙰𝙳𝚈 - 𝙺𝚕𝚊𝚞𝚍𝚒𝚊 𝚆𝚢𝚛𝚘𝚋𝚎𝚔

„- Nadchodzi ostateczne starcie, to pewne - rzekłam w końcu. Splotłam ręce przed sobą, wzdychając cicho. - To kwestia czasu, nim zetrzemy się z czarodziejami na Polu Złotych Traw, jednak gry psychologiczne, zaczepki, groźny… to wszystko już trwa. A może stosowniej byłoby powiedzieć, że nigdy nie ustało.”

Na Ismore wygrywa ten, kto wykaże się sprytem i zdoła przetrwać. Władza jest tam bronią, a polityka sprowadza się do walki na śmi*erć i życie.
Młodzi następcy tronu dorastają w ogniu konfliktu, wiedząc, że pewnego dnia to oni będą rządzić… albo zgi*ną.
Rodzeństwo elfów, Adaliah i Ernesh, odkrywa prawdę o terrorze, jaki ich ojciec zasiał w Elsolis.
Czarodziej Donovan desperacko walczy o uznanie w oczach swojego ojca, króla Carminy.
Losy tej trójki prowadzą przez kr*ew i zdradę, przez brutalną grę, w której nie ma miejsca na słabość. Przejęcie przez nich władzy miało zaprowadzić pokój, ale czy to w ogóle możliwe, gdy świat płonie od nienawiści?

Okej, ta książka mnie rozłożyła. Totalnie mnie rozwaliła emocjonalnie, by na końcu… w sobie rozkochać ❤️ Naprawdę WOW!
Dawno nie czytałam tak dobrze zbudowanej i pełnej, w każdym znaczeniu tego słowa, fantastyki.
Do zakupu skłoniło mnie przepiękne wydanie. Na początku przeżyłam lekki zawód, bo zakładałam, że fabuła pójdzie w nieco innym kierunku, ale teraz absolutnie nie żałuję, że trwałam w czytaniu.
Bo ta książka jest trudna. Ból i zawód wylewają się z każdej strony. Pełna intryg, kłamstw i walk, zarówno tych psychicznych, jak i fizycznych.
Jest intensywna. Czytałam ją cały tydzień, co naprawdę rzadko mi się zdarza, ale ten natłok emocji zmuszał mnie, by co jakiś czas odłożyć ją na chwilę, przetrawić wszystko… i z utęsknieniem wrócić do historii.
To, moim zdaniem, mocny wstęp do fenomenalnej serii fantasy ❤️
Ta książka wywołała we mnie mnóstwo emocji, od frustracji wobec ojca bohaterów (ile razy miałam ochotę rzucić nią przez pokój!), po ogromny podziw dla siły i wytrwałości rodzeństwa. A zakończenie… boli. Naprawdę boli.
Ta prawdziwość bohaterów nadaje historii głębi i znaczenia.
Mamy tu trzy perspektywy. Nie wiem jeszcze, czy lubię trzeciego bohatera, Donovana, ale po cichu liczę, że to właśnie on przejdzie największą przemianę i dostarczy nam największego zwrotu w całej historii 🙈❤️
Rodzeństwo elfów, Adaliah i Ernesha, pokochałam. Przeżywałam z nimi wszystko naprawdę, całym sercem.
Zakończenie bardzo mnie poruszyło i wiem, że ta dwójka zostanie ze mną jeszcze długo ❤️
To była druga książka w moim życiu, którą kończyłam ze łzami w oczach 😢
Jestem turbo ciekawa kontynuacji i z całego serca polecam tę książkę ❤️
Choć jest jedną z cięższych, jakie czytałam, uważam, że warto. Naprawdę bardzo warto ❤️
Profile Image for ZaczytanaAga.
117 reviews1 follower
May 14, 2025
Zacznijmy od pierwszej rzeczy, która się rzuca w oczy w tej książce: to jak została wydana. Nie wiem czy kiedyś przestanę się zachwycać widokiem czarnych stron w książkach, one tak bardzo nadają klimatu, uwielbiam je.

W dodatku są w niej obrazki przed każdym rozdziałem, takie zdobienia też zdecydowanie uwielbiam. Przed każdym rozdziałem był inny rysunek nawiązujący do danego fragmentu tekstu, więc zawsze szukałam powiązania między nim, a rozdziałem.

Przejdźmy już do samej treści. Byłam bardzo ciekawa tej historii, więc z dość dużą ekscytacją siadłam do jej czytania. Wykreowany świat tej powieści mnie zaintrygował i podczas czytania cały czas się zastanawiałam jak to wszystko się potoczy, bo byłam ciekawa jaki zamysł na rozwój wydarzeń miała autorka.

W tej historii romans nie miał być na głównym planie i faktycznie była to prawda. Romans zdecydowanie nie jest tutaj głównym wątkiem, więc jeśli szukacie pozycji gdzie to fantastyka i wydarzenia są na pierwszym planie, to ta pozycja jest tego przykładem. W tej historii główną rolę grają spiski, knowania, wojny królewskie i walka o władzę.

To co muszę przyznać autorce, to że ma naprawdę dopracowany jest styl pisarski, jakbym nie wiedziała, że to jest debiut, w życiu bym tak nie pomyślała. Jej pióro jest na poziomie i muszę przyznać, że pod tym względem jest to bardzo udany debiut.

Książka ma trzech głównych bohaterów, co za tym idzie trzy różne perspektywy, więc mamy różne punkty widzenia, co nadaje trochę urozmaicenia. Tak naprawdę polubiłam całą trójkę bohaterów, wydawali mi się oni tacy prawdziwi, bardzo podobała mi się ich naturalność.

Jednak to książka jest dość grubą powieścią i mam delikatne wrażenie, że jak na tak długą historię, akcji mogło być nieco więcej. Przy grubych powieściach ważna jest dla mnie dynamika akcji, bo inaczej mam problem z dotargnięciem do końca. Tutaj nieco mi brakło tego czegoś, co by mnie trzymało w napięciu oraz przy czytaniu i niestety gdzieś za połową moje podekscytowanie tą historią nieco opadło.

Podsumowując, uważam tą książkę za ciekawą i intrygującą pozycję, którą cieszę się, że miałam okazję poznać, jednak spodziewałam się w niej trochę więcej plot twistów. Uważam, że dobrze spędziłam czas z tą historią, miała dobrze wykreowany świat przedstawiony i bohaterów. Jednak nie jestem pewna czy wpasowała się w moje personalne odczucia satysfakcji z lektury, przez brak tego czegoś co by mnie do samego końca trzymało przy lekturze.

tw: brutalna przemoc domowa
Profile Image for Sandra.
43 reviews
May 27, 2025
“Ballada o koronie krwi i zdrady” to fantasy ciężkie, mroczne, mocne i klimatyczne. To historia trudna i bolesna o bohaterach poranionych, złamanych przez los, w których tli się ostatni wątły płomyk nadziei. Choć mieszkają w pałacach i noszą książęce tytuły, wciąż od nowa mierzą się z cierpieniem i poniżeniem – Donovan musi radzić sobie z odrzuceniem przez własnego ojca, a Adaliah i Ernesh znoszą niewyobrażalne tortury, które złamałyby nawet najtwardszy charakter. Ta historia przesiąknięta jest bólem. To opowieść smutna i trudna. Nie dla każdego. Nie każdy zrozumie tych bohaterów, ich tragizm, nie każdy tak mocno odczuje emocje, którymi przesiąknięta jest ta książka.

Na początku nie byłam pewna dokąd Autorka zmierzała z fabułą w powieści. Wydarzenia nie układały się do końca w jedną spójną całość i moim zdaniem zbyt długo uwaga skupiona była na potwornym traktowaniu Ernesha i Adaliah przez ich ojca. Co chwilę, dostawali nowe zadanie lub przyłapywano ich na nieposłuszeństwie, a następnie otrzymywali okrutną karę. Nie ukrywam też, że na jedną ze scen Adaliah z ojcem nie byłam absolutnie przygotowana… Miałam mieszane uczucia, ale w końcu przyszła druga część książki, a tam…

Autorka zaskoczyła mnie odwagą przy pisaniu finału swojej powieści. Nie spodziewałam się tak mocnych wydarzeń, tak odważnych posunięć fabularnych, tak dalekiej ucieczki od jakiegokolwiek happy endu. Druga część tomu wciągnęła mnie w wartki wir wydarzeń, nie chciała wypuścić choćby na chwilę z czytelniczego haju, po czym rozwaliła moje serce na kawałki. To, co się wydarzyło… Nigdy bym się tego nie spodziewała, a to w książkach lubię najbardziej. Ostatni akapit był wisienką na torcie tej mrocznej historii i nie mogę się doczekać kolejnej części cyklu, by dowiedzieć się, co jeszcze w życiu bohaterów może się zdarzyć.

Było mrocznie, było baaardzo klimatycznie, finalnie brutalnie, niemal upiornie, ale niezwykle efektownie. Świat stworzony przez Autorkę wciągnął mnie do rzeczywistości ponurej, gęstej i ciężkiej od krzywd i cierpienia, ale jednocześnie wyjątkowej i baśniowej. Na szczęście w bohaterach tej historii tli się jeszcze iskierka nadziei. To naprawdę udany debiut. Czekam na więcej.

IG: lexywish_bookstagram
[współpraca reklamowa z wydawnictwem]
49 reviews
May 1, 2025
Carmina i Elsolis.
Dwa królestwa, które od wieków toną we wzajemnej wrogości.
A w tym wszystkim oni: Donovan, Adaliah i Ernesh – młodzi następcy tronu, którzy będą musieli stawić czoła wielu zagrożeniom.
Tylko czy da się zaprowadzić pokój, jeśli świat wokół płonie od wzajemnej nienawiści?

Elfy, czarodzieje i inne magiczne stworzenia – Klaudia Wyrobek stworzyła świat pełen niezwykłych istot, ale jeśli liczycie na niewinną opowieść i delikatne postacie to to nie tutaj. Jest mrocznie, a niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku.
Nie brakuje trudnych tematów, dlatego przed lekturą warto zapoznać się z TW.
Jeśli jednak jesteście gotowi na książkę, która Was przeora emocjonalnie to zdecydowanie sięgnijcie po „Balladę o koronie krwi i zdrady”.

Książka momentami była bardzo trudna i bolesna. Postacie są genialnie wykreowane i dlatego tak łatwo było mi się utożsamiać z ich niełatwymi emocjami. Tak, troszkę sobie popłakałam, ale to było bardzo oczyszczające!

Świat przedstawiony jest rozbudowany i niezwykle dopracowany. Ja naprawdę nie mogę uwierzyć, że to debiut! Jeśli Autorka zaserwowała nam coś tak genialnego w swojej pierwszej książce to ja tym bardziej zacieram ręce na kolejne tomy Trylogii Ambicji!

To prawdziwa mroczna fantastyka, w której wątki romantyczne są tylko dostatkiem, a nie filarem na którym skupia się historia. Czegoś takiego potrzebowałam!
Jeśli tak jak ja uwielbiacie politykę w fantastyce to myślę, że będziecie bardzo usatysfakcjonowani.

Tak świetna historia zasługuje na wyjątkową oprawę! A wydawnictwo stanęło na wysokości zadania, bo wydanie „Ballady” jest absolutnie zachwycające! Twarda oprawa ze złoceniami, mapka, ilustracje na początku rozdziałów, barwione brzegi... Czego chcieć więcej? Może overlaye'ów i artów postaci? Też są!
Dostaniecie je na stronie wydawnictwa.

„Ballada o koronie krwi i zdrady” to książka wyjątkowa. Jeśli tylko jesteście gotowi na trudne emocje to nie ma na co czekać.
Profile Image for Kaplanka Stron.
54 reviews1 follower
May 9, 2025
𝕭𝖆𝖑𝖑𝖆𝖉𝖆 𝖔 𝖐𝖔𝖗𝖔𝖓𝖎𝖊 𝖐𝖗𝖜𝖎 𝖎 𝖟𝖉𝖗𝖆𝖉𝖞
⭐⭐⭐⭐/ ⭐⭐⭐⭐⭐ [4,25/5]

[ Współpraca reklamowa @wydawnictwo_kdw ]

Fascynacje prócz wampirów mam również do elfów. Krwiopijców darzę sentymentem, ale to właśnie do szpiczastych istot z czasem nabrałam sympatii. Przeczytałam już sporo książek z elfami i wystarczy najmniejsza wzmianka o tym gatunku, a moja uwaga od razu zostaje przyciągnięta. Nie inaczej było w przypadku ,,Ballady o koronie krwi i zdradzie". Sam tytuł sugeruje intrygi i nie zawodzi. Zostały one rozpisane dobrze, bez zbędnych ograniczeń, co dotyczy zresztą całej książki.

Rozpisane zostało wszystko momentami aż zbyt szczegółowo. Przez pierwsze pięćdziesiąt stron ciężko było mi się wciągnąć. Później było lepiej, tempo przyspieszyło, i w środku osłabło. Historia chwilowo nieco mnie wtedy nużyła. Zwykle mam podobne odczucia przy książkach powyżej pięciuset stron.

Perspektywy różnych bohaterów były świetnie oddzielone. Przeplatają się płynnie, a każda postać ma własną wyraźną osobowość. Moją faworytką od początku była Adaliah spokojna, logiczna, a jej przeżycia nie raz łamały mi serce. Podobnie poruszył mnie los Ernesha, choć nieco mniej. Ostatnią z głównych postaci jest Donovan - impulsywny, nieco rozpieszczony, choć niepozbawiony inteligencji, którą jednak pokazywał zbyt rzadko.

Wydarzenia nabierają tempa pod koniec książki. Liczyłam przez większą część fabuły na jedno konkretne rozwiązanie, które nie tylko się nie spełniło, ale wręcz wydarzyło się coś odwrotnego. Zakończenie zaskoczyło mnie do tego stopnia, że nadal jestem w lekkim szoku, a niektóre sceny na długo pozostaną mi w pamięci. Z przyjemnością sięgnę po drugi tom, gdy tylko się ukaże. Zarówno ze względu na fabułę, jak i piękne, staranne wydanie książki.
35 reviews2 followers
May 2, 2025
4,75⭐

O Matko.

Muszę przyznać, że dopiero skończyłam czytać ale TA KOŃCÓWKA? CO TAM SIĘ WYDARZYŁO?

Całą książkę CHŁONĘŁAM całą sobą, ja jej nie czytałam.. JA JĄ POŻERAŁAM.
Uwielbiam motywy polityki w książkach, szczególnie Fantasy i szczerze powiem, nie zawiodłam się, cały świat wykreowany cudownie, bohaterowie OCIEKALI PRAWDZIWOŚCIĄ, mam jednak parę ,,ale".

Od momentu kiedy Donovan osiągnął połączenie z artefaktem odczułam, że zrobiło się chaotycznie. Nie wiedziałam co kiedy się wydarzyło, czułam się zgubiona w czasie i miejscach ale to może tylko moje odczucia, nie wiem. Z czasem oczywiście wszystko zrozumiałam lecz w momencie kiedy czytałam scenę ( konkretnie np. tą z artefaktem, walka Donovana z innymi czarodziejami, i jak Ad miała 💀 przyjaciela ) nie wiedziałam czy akcja dzieje się po kolei czy może w przeszłości.

Jednak mimo tego, uważam, że naprawdę warto sięgnąć po tą książkę!

(Tylko jeśli jesteście gotowi na przeoranie psychiczne, polecam przeczytać TW)

Klaudia, naprawdę bardzo dobry debiut! Zacieram ręce na kolejne tomy 💗
Profile Image for _daughter_of_boooks_.
95 reviews1 follower
July 30, 2025
„Ballada o Koronie Krwi i Zdrady" historia, którą przetrwają tylko najsilniejsi.

W świecie, gdzie bronią jest władza dwa wrogie sobie królestwa od wieków toną w zamiennej nienawiści. Kraina elfów i czarodziejów, gdzie każdy najmniejszy twój błąd może zmienić twoje życie, ale tylko na gorsze.
Przyszli władcy od zawsze wiedzieli, że gdy sąsiadach na tronach będą musieli stanąć do walki i albo wygrają albo zginą. Podczas gdy Adaliah i Ernest dowiadują się jak bardzo ich ojciec zniszczył życie elfą, Donovan walczy o uznanie swojego ojca.
Los nierozerwalnie złączył los tej trójki i czy tego chcą czy nie muszą dalej walczyć o przetrwanie bo innej alternatywy nie ma. Nie w świecie gdzie słabość skazuje cię na zagładę.
Pokój w końcu nie wchodzi w grę gdy świat skąpany jest w krwi i nienawiści.
Profile Image for zaczytana_zlosnica.
117 reviews
August 15, 2025
-dark fantasy (1 tom trylogii)
-elfy, czarodzieje, chimery itp.
-polityczne intrygi, zdrady
-przemoc psychofizyczna, okaleczanie, przemoc seksualna, overthinking
-szepty zmarłych, bliźniaki, ból
Powiem Wam, że to jest bardzo dobra książka. Świetna historia. Mroczny i jednocześnie cudowny świat stworzony przez autorkę po prostu zachwyca.
Poruszane trudne tematy (ww.)z którymi borykają się bohaterowie dodają im autentyczności i daje to możliwość zżycia się z postaciami tej historii.
Oprócz tego mamy tu bardzo brutalny obraz tyranii, zdrad, politycznych potyczek oraz krwawych walk.
Nie ma tu dużo akcji, ale książkę czyta się jednym tchem.
Ja nawet nie wiem, kiedy skończyłam to czytać - tak bardzo mnie pochłonęła ta opowieść.
Czy polecam? Zdecydowanie TAK! Tylko weźcie pod uwagę, że to nie jest lekka historia.
Profile Image for viktooria3311 Po prostu Wiktoria.
99 reviews5 followers
November 26, 2025
“Ballada o koronie krwi i zdrady” - Klaudia Wyrobek

Ocena: 5⭐️/5

Jesteście gotowi na książkę przesiąkniętą terrorem i nienawiścią? 👀

Nie miałam żadnych oczekiwań, zaczynałam czytać na totalnym luzaku, a okazało się, że to jest jedno z moich odkryć roku. 🙋🏼‍♀️

Zacytuje swoje dwa klasyki. Po pierwsze, ale to buja. Po drugie, gdzie jest moje DALEJ. 🤠

Klaudia musiała się kryć pod kamieniem, nie ma innej opcji. To jest kawał dobrej fantastyki, a ja nie potrafiłam oderwać się od tej książki. W pewnym momencie podejrzewałam, że Wydawnictwo KDW, dodało coś do niej... Czy to czary? A może nałożyliście runy?

Słuchajcie, zadziałało. Nie zamierzam narzekać.🤠

‘’Następcy tronu muszą walczyć, a nie kryć się za swoimi ludźmi’’.

dalsza część tutaj: https://www.instagram.com/p/DJ2OOttMm...
Displaying 1 - 30 of 43 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.