*współpraca reklamowa z Wydawnictwem Filia*
Wiecie co, chciałabym żeby wszystkie książki były tak cudowne jak ta. Do tej pory nie znałam twórczości autorki, choć kilka książek mam na w planach czytelniczych, ale po tej jednej lekturze, autorka melduje się na mojej liście ulubionych twórców. Jestem bezapelacyjnie i totalnie zakochana w tej powieści, więc w recenzji nie znajdziecie ani jednego negatywu, ani czepiania się o szczegóły. Literatura obyczajowa, z nieoczywistym romansem, filmem i muzyką w tle.
Zosia w przeciągu roku straciła wszystko na co pracowała przez lata, ostatnia scysja z matką powoduje, że kobieta nie ma co ze sobą zrobić. Nie mając dokąd pójść decyduje się na zatrzymanie w mieszkaniu, którym się opiekuje pod nieobecność jego właściciela. Niestety Zosia ma pecha i w też w momencie gdy kobieta przebywa w mieszkaniu, jego właściciel niespodziewanie wraca i zastaje ją w niekomfortowej sytuacji. Ignacy początkowo chce ją początkowo wyrzucić, ale gdy poznaje część jej historii zmienia zdanie i stara się jej pomóc. Wspólne mieszkanie sprawia, że pomiędzy nimi tworzy się więź, a oni są zbyt uparci i pewni w swoich przekonaniach, że taka relacja nie ma sensu, ale czy mają rację?
Zauroczyła mnie okładka, tytuł sugerujący motyw muzyczny tylko dopełnił moją chęć sięgnięcia po lekturę, przez co oczywiście nawet nie rzuciłam okiem na opis. Historia kupiła mnie już na samym początku, kiedy to Zosia sięga dna i pogrąża się w beznadziei, wtargnięcie mężczyzny do mieszkania początkowo budzi dezorientację, ale już kolejne strony wszytko wyjaśniają.
Co mi się podobało? Mogłabym powiedzieć, że wszytko, ale tak najbardziej urzekła mnie nieszablonowa fabuła, bo to nie jest romans jakich wiele, to bardzo nietypowa historia, i choć pomiędzy głównymi bohaterami pojawia się więź, to wiąż jesteśmy trzymani w niepewności czy ta więź przerodzi się w coś więcej czy zostanie zapomniana na dobre, a szala wciąż przechyla się pomiędzy jedną szalą a drugą. Oprócz tego mamy wspaniałych bohaterów również nietypowych ona z duszą artysty, dla której słowa stanowią coś więcej, jej życie przypomina pasmo porażek, ale Zosia się nie poddaje, jest wspaniałą bohaterką stanowiącą przekład do naśladowania pod względem determinacji czy samodzielności. On kompozytor, żyjący muzyką, dla którego słowa nie mają znaczenia, jednak do czasu. Oboje tworzą wspaniały duet, który się uzupełnia, ale też taki, który w ich mniemaniu nie ma racji bytu.
Kolejna cudowna rzecz to muzyka, która towarzyszy zarówno bohaterom jak i czytelnikowi niemal przez całość powieści, pojawiają się teksty znanych artystów, nawiązania do pracy kompozytora, tworzenie melodii ale także tekstów piosenek. Co więcej poznajemy muzyczny świat w szerokiej perspektywie, nie tylko tej koncertowej, ale tej filmowej, musicalowej, czy coś na kształt muzyki duszy, do tego cały proces twórczy oraz to, że za pomocą muzyki można się porozumiewać.
Lektura cudowna, taka troszkę na pograniczu bajki a rzeczywistości. Mnie dosłownie zaczarowała, przeczytałam ją za jednym zamachem, całkowicie zatopiłam się w lekturze i nie potrafiłam się od niej oderwać. To książka, która czyta się sama, a z fabułą się płynie, czyli taka jaką lubię najbardziej. Pełna nie tylko emocji, trudów życia czy melodii ale także optymizmu, humoru i nadziei. To taka książka, którą po za kończeniu chciałoby się zapomnieć i przeczytać jeszcze raz, by móc ją poznać ponownie. Ja całkowicie przepadłam, zakochałam się i jestem pod ogromnym wrażeniem, bo nie spodziewam się aż tak cudownej lektury. Polecam z całego serca.