Masz szesnaście lat i budzisz się w klatce. Czy podołasz przeznaczeniu?
Wyobraź sobie, że większość każdego dnia spędzasz w szkole, gdzie uczysz się o świecie, którego już nie ma. Potem zaczepiasz swój łańcuch o poręcz dziurlicy, którą idziesz w ciszy do domu. Po drodze możesz zajść do sklepu, by przekazać ekspedientce listę zakupów od mamy, i chociaż nie wszystko dostaniesz, to uda się wam coś razem z tego ugotować. Przed snem pomodlisz się do Kul, ale uważaj na nie, bo kiedy przybędą do miasteczka, zginiesz. Rozmowy prowadź tylko w budynkach, zawsze krótkie, rzeczowe, pamiętając, że milczenie jest złotem, a mowa błotem.
A szkołę skończysz dopiero w dziesiątej klasie. Wieczorem pożegnasz się z rodzeństwem i z mamą, pójdziesz do łóżka, by rano obudzić się w piwnicy, o której nie powiedziano nigdy nic konkretnego. Zastanawiałeś się nawet wcześniej, czy to nie są odległe kraje, pełne jedzenia i picia, albo tunele ryte głęboko pod miasteczkiem, daleko od wroga i Kul.
Teraz już wiesz, że piwnica jest tylko piwnicą, a ty masz szesnaście lat i obudziłeś się w klatce. Rozglądasz się – klatek jest więcej, po trzy na każdy z piwnicznych zaułków. Ktoś do ciebie macha, ktoś miga, a ktoś jęczy przez sen. Oddychasz z lekką ulgą, bo przynajmniej wylądowałeś w tym piekle razem z kolegami i koleżankami z klasy.
I z inspektorium, czyli strażnikiem, opiekunem i katem, który poczucie humoru zastąpił poczuciem obowiązku.
Ta powieść, odkrywająca tajemnice postapokaliptycznego świata, to historia o dorastaniu, opowiedziana w niezwykle pokręcony sposób.
„Inspektorium” Marka Zychli, to pełnoprawne postapo z najwyższej półki, które trafi w gust każdego fana gatunku, niezależnie od jego wieku. Choć głównymi bohaterami tej historii są nastolatkowie, to porusza ona tak szerokie spektrum tematyczne, że z pewnością spodoba się również dorosłemu czytelnikowi.
Szesnastolatkowie budzą się w klatce, nie pamiętając w jaki sposób opuścili swoje łóżka. Zostali uprowadzeni z własnych domów i przetransportowani do brudnej, ciemnej piwnicy. Opowiadano im o tym miejscu, poniekąd przygotowywano na tę zmianę, aczkolwiek dostarczone informacje były na tyle enigmatyczne i niepełne, iż żadne z nich nie było gotowe stanąć twarzą w twarz ze swoim przeznaczeniem. Ich los został oddany w ręce Inspektorium, odpychającego piwnicznego strażnika. To od niego zależeć będzie, jak potoczy się dalej życie dzieciaków. Otoczy je swoim czujnym okiem i nie pozwoli naginać reguł, a te zaś okażą się trudne do zaakceptowania. Przebywanie w zamkniętej, ponurej przestrzeni, w klatce pod napięciem, niemalże bez ubrań przyprawi nastoletnich więźniów o hektolitry wylanych łez i przytłoczy doszczętnie…
Marek Zychla precyzyjnie nakreślił zarys psychologiczny postaci, nie szczędząc przy tym emocjonujących wstawek, które przede wszystkim gwarantuje korespondencja z matkami, oraz niepozbawione żalu słowa padające w ich stronę rzucane raz po raz między nastolatkami. Pozbawieni nadziei na barwną przyszłość, otoczeni nicością zatracają się w swoich wnętrzach, rozwijając relacje, a nawet czując pierwsze objawy zauroczenia.
Niebanalny styl autora, którym od lat nas uracza w swoich weirdowych historiach jest tym razem o wiele bardziej przystępny w odbiorze, co nie oznacza, iż charakteryzuje się prostotą. Wielowątkowość i totalnie niespodziewany bieg narracji, oferujący sporo niewiadomych wyjątkowo angażuje i nie pozwala się oderwać od lektury. Sięgnij i przekonaj się, dokąd zmierza ten postapokaliptyczny świat widziany oczyma Marka Zychli.
Jest to niesamowita opowieść, połączenie dystopii, sci - fi i fantasy. Już dawno nie spotkałam się z historią, która byłaby tak oryginalna i przy tym dobrze poprowadzona. Mimo tej fantastycznej otoczki książka skłania do poważniejszych przemyśleń. Wzruszyło mnie to, w jak wspaniały i delikatny sposób zostali opisami w niej bohaterowie z dysfunkcjami, odbiegający od "normy". Daję solidny plusik za to, gdzie toczy się akcja - zarówno pod względem pomieszczeń, jak i tego gdzie są położone oraz w jakim miejscu na Ziemi się znajdują (w znaczeniu geograficznym). Podoba mi się także to, że autor stopniowo rozwijał fabułę, a nie podawał wszystkie rozwiązania na ostatnich kilku stronach. Szczerze polubiłam bohaterów (zwłaszcza Anię, Tomka i pewne Inspektorium - dokładnie w tej kolejności 😉). Z góry cieszę się na kontynuację, której wprost nie mogę się doczekać.
„Inspektorium” to postapokaliptyczna powieść, która intryguje już samym tytułem. Skuszona dobrymi recenzjami, sięgnęłam po tę niewielkiej objętości powieść i przepadłam. Wciągnęłam się w jej historię i niemalże przeczytałam na raz.
Autor zgrabnie wykreował świat pełen tajemnic i niebezpieczeństw czyhających na bohaterów. Atmosferę grozy i niepokoju czuć od pierwszej strony do ostatniej i tak samo jak bohaterzy, tak czytelnik jest zdezorientowany i nic nie wie, ale z wielkim zaangażowaniem śledzi wydarzenia. Autor nie jest łaskawy dla bohaterów, przebywają w ciemnej piwnicy, w klatkach, są terroryzowani, nie brakuje brutalnych opisów, ale wszystko ma jakiś cel.
„Tylko ludzie zdolni są do takich podłości, czyli jesteście ludźmi, tymi najgorszymi, bo u władzy.”
Historia ta jest na pewno nietuzinkowa, oryginalna oraz zmusza do przemyśleń. Świat po wojnie, gdzie ludzie muszą się ukrywać, obowiązuje cisza, i surowe zasady, a każde nieposłuszeństwo karane jest tatuażem gwiazdki. Bohaterzy to szesnastolatkowie, budzą się pewnego dnia w klatkach i nie wiedzą jak tam trafili. Rolę przewodnika, strażnika i zarazem opiekunka, pełni tajemnicza i surowa postać. Narracja jest przedstawiona z perspektywy wielu postaci, co nadaje głębi przedstawianej historii. Szybka i dynamiczna akcja, a z każdą stroną odkrywamy co raz więcej sekretów i staramy się łączyć fakty.
„Inspektorium” to nietuzinkowa dystopia o dorastaniu w brutalnym, podziemnym świecie. Autor umiejętnie buduje napięcie, serwuje rozbudowane relacje między bohaterami. To propozycja dla czytelników lubiących mroczne i przemyślane historie. Polecam 🖤
Czegoś takiego jeszcze nie czytałam. „Inspektorium” to osobliwa, zaskakująca i nieoczywista młodzieżówka, która wciąga od pierwszych stron 😊
Akcja książki dzieje się w postapokaliptycznym świecie, gdzie lepiej trzymać język za zębami - zwłaszcza jeśli jesteś kobietą. Nie wolno się buntować, zadawać pytań, ani wystawiać nosa poza dziurlice. Straszy się niewidzialnym wrogiem i zmusza młodych do ślepego posłuszeństwa. Nastolatków wysyła się do tajemniczej "piwnicy" i nikt nie tłumaczy po co. A w samej piwnicy zaczyna się jazda bez trzymanki - dzieciaki są pogubione, nie wiedzą, co jest dobre, a co złe. Buntować się czy posłusznie słuchać? Ja jako czytelniczka też czułam się momentami zagubiona, ale jednocześnie niesamowicie zaintrygowana. Na szczęście z czasem wszystko zaczyna się układać w całość, choć... niekoniecznie taką, jakiej się spodziewałam 😉
Jednak pod tą dystopijną otoczką kryje się drugie dno, bo to opowieść o uległości, roli i różnych odsłonach matczynej miłości, o pozornych rolach społecznych. Kobiety mają być cicho, a to one naprawdę trzymają wszystko w ryzach. Mężczyźni idą "na front" i są tylko nienamacalną opowieścią. A młodzież? Zawsze gdzieś pośrodku, traktowana jak dzieci, ale jednocześnie wymaga się od nich zbyt dużo.
Autor świetnie buduje napięcie, zaskakuje niebanalnymi pomysłami i prowadzi historię w zupełnie innym kierunku, niż się tego spodziewałam. Kto jest wrogiem, co się naprawdę dzieje z młodzieżą - wszystko to intryguje do ostatniej strony.
Bohaterowie to ogromny plus tej historii. Tajemnicza, surowa postać inspektorium z czasem okazuje się bardziej złożona niż się z początku wydaje. Młodzież? Barwna, różnorodna, zapadająca w pamięć. I jak to bywa z nastolatkami - buntującą się. I słusznie, bo kto by nie walczył, gdy nikt nie chce go słuchać?
Zakończenie zostawia sporo pytań i zapowiada, że w kolejnej części dopiero zacznie się dziać 🤯😃 Ja czekam z niecierpliwością na kolejny tom, bo chcę sprawdzić, co kryje się za okopami i kto naprawdę rządzi tym światem.
Jeszcze na koniec o stylu autora: lekki, ale nie banalny. Choć to młodzieżówka, czytało mi się ją jak pełnoprawną powieść dystopijną z głębią, nawiązaniami do nauki i dojrzałymi postaciami.
Polecam z całego serca 👌 Świetnie spędziłam czas z tą książką.
To najbardziej nieoczywista i zaskakująca książka, jaką kiedykolwiek czytałem. Mogą mi Państwo nie wierzyć, ale zdumienie towarzyszyło mi nieustannie podczas lektury. Kiedy myślałem, że już trochę ogarnąłem, o co chodzi, o czym to będzie i jaki to gatunek, okazywało się, jak bardzo błądzę. Książka wciąga niczym studnia bez dna i to porównanie jest bardzo adekwatne. Świat przedstawiony to życie pod ziemią, gdzie młodzi przyczepieni łańcuchami chodzą w transzejach, nazywanych dziurlicami, ze szkoły do domu. W domu są matki, które ciężko pracują. Ojców nie ma. Kobiety i dziewczyny mają milczeć, mówi się im, że są nieistotne. Wszyscy muszą być cicho, bo ponad głowami, na powierzchni ziemi toczą się śmiercionośne kule, przynoszące zagładę. Dzieci za karę, za gniew, za złość, za zadawanie pytań są karane bolesnym tatuowaniem. Robią to same matki. Na tym etapie lektury myślałem, że to będzie kolejna opowieść w stylu „Opowieści podręcznej” w brutalnym, postapokaliptycznym świecie. Głupi ja. Potem, kiedy młodzi kończą szkołę (bez fanfar i radości, w ciszy, która aż prosi się o przerwanie) jedzą ostatni posiłek w domach, a rano budzą się zamknięci w klatkach, w piwnicy. Każda matka przeszła przez to samo, ale żadna nie zdradziła swojemu dziecku, co je tam spotka. Młodzi wiedzą, że do domów wrócą tylko dziewczynki, ale odmienione, już niebędące dzieckiem. Chłopcy ruszą na wojnę z kulami. Na tym etapie myślałem, że to będzie książka o młodzieńczym buncie. Głupi ja. Więcej nie mogę Państwu nawet zarysować. Opisana rzeczywistość jest duszna i przerażająca. Podobnie jak młodzi bohaterowie nie rozumiemy nic. Dzielimy ich przerażenie, strach, bunt, poddanie się. Każdy z nich jest inny, każdy inaczej reaguje na sytuację uwięzienia i bezrozumne, okrutne, wydaje się, traktowanie. W klatce wymaga się od nich wyłącznie posłuszeństwa. Z jaką prawdą przyjdzie im się zmierzyć, prawdą, która zasznurowała matkom usta i nie pozwoliła przygotować dzieci na to, co się z nimi w klatce dzieje – to pytanie nie opuszcza i nie pozwala odłożyć książki. Potem zyskujemy, oczywiście, odpowiedzi, ale one rodzą dalsze pytania. Jednak w tym świecie pytać jest niebezpiecznie, buntować się także, a groza trzyma za gardło. To pierwszy tom cyklu. Wprost nie umiem sobie wyobrazić, co zdarzy się dalej, ale nawet nie będę gdybał. Wyobraźnia autora zadziwia, szokuje i zmusza do myślenia o wielu sprawach, a to immanentne cechy wybitnej literatury.
Ta historia ma potencjał, ale tak naprawdę jak będzie on wykorzystany pokażą kolejne części. Jest takim prologiem, który zazwyczaj inni autorzy piszą dopiero, gdy główna seria zaskoczy. Miałam wrażenie, że czytam prequel wyjaśniający mi w jaki sposób działają mechanizmy po jednej stronie "konfliktu", w jaki sposób bohaterowie są selekcjonowani, trenowani, wykorzystywani i dopiero na końcu pokazane są osoby i wydarzenia, które w przyszłości będą mogły mieć wpływ na tę historię. I chyba w swojej głowie tak potraktuję tę historię - jako prequel do głównej serii.
Hm, bardzo ciężko ocenić tak specyficzną książkę. Na pewno doceniam oryginalność autora, bo drugiej takiej nie czytałam. Nie jestem przekonana co do zwrotu akcji, tym samym większego wyjaśnienia całej sytuacji, w której się znaleźli. Początek świetny, klimat oddany w pełni i trwający do samego końca. Widzę duże pole do kontynuacji i na to liczę.
Postapokaliptyczna historia, która wciągnie Cię już od pierwszych stron swoją tajemniczością, a następnie podąży w stronę, której całkowicie się nie spodziewasz. Poznajcie „Inspektorium”, czyli bardzo nietypową książkę o dorastaniu, gdzie tajemnica goni tajemnicę, w ramach kary tatuuje się dzieciom gwiazdki na ciele, a rozmowy na otwartych przestrzeniach są zakazane. W wieku szesnastu lat dzieciaki są zabierane rodzicom i budzą się w… klatkach.
„Inspektorium” zaintrygowało mnie już od pierwszego przeczytania opisu książki. Uwielbiam zabierać się za tego typu opowieści, zwłaszcza gdy opis nie zdradza zbyt wiele – wtedy wiem, że dana książka może zaprowadzić mnie w miejsca, których ani trochę się nie spodziewam. Tak też właśnie było z „Inspektorium”. Byłam ogromnie zaskoczona, gdy dobrnęłam do punktu, w którym wiele się wyjaśnia, chociaż strona, w którą podążyła ta historia to nie do końca mój klimat.
Opisy w tej książce są krótkie i zwięzłe, a o bohaterach dowiadujemy się tylko niezbędnych informacji. Z jednej strony jest to ciekawy zabieg, lecz mam wrażenie, że przez to ciężko jest się dobrze zżyć z bohaterami. Największą robotę jednak przez większość książki robi to odczuwalne, wręcz namacalne napięcie i chęć dowiedzenia się więcej. Momentami bywa nawet bardzo kontrowersyjnie. Jednak, gdy dobrniemy do momentu, gdzie zaczynają pojawiać się odpowiedzi, przychodzi też pewne oświecenie. Napisana jest przystępnym językiem, więc szybko i przyjemnie się ją czyta. Myślę, że grupą docelową tej książki jest młodzież, lecz powinna również przypaść do gustu osobom dorosłym, które lubią trochę luźniejsze historie science-fiction.
Myślałam, że to trochę inny typ opowieści, bo wątek, który się później pojawił, nie do końca do mnie przemawia i raczej stronię od tego typu opowieści, jednak muszę przyznać, że ta historia się obroniła, i chociaż nie trafia do moich ulubionych to i tak jest świetna.
PS – Wiem, że jest to napisane bardzo naokoło, ale starałam się nie zdradzić fabuły, żeby nie psuć Wam zabawy, jeżeli zdecydujecie się ją przeczytać.
„Inspektorium” to nie tyle książka, co przeżycie — jak pobyt w dusznej piwnicy, z której wyjście prowadzi przez świadomość, a nie przez rewolucję. Długo zostaje pod skórą…
W świecie, w którym może się wydawać, że nie pozostało już zupełnie nic pięknego, znajdują się oni - ludzie. Z pozoru zwyczajni, lecz nie do końca…
System, któremu daleko do idealnego. Ludzie, którzy żyją w ciągłym stresie… Matki - osamotnione… bez dzieci… bez mężów… Kule - mówią. Ciągle mówią, by modlić się do kuli. Ale po co? Po co, skoro w każdej chwili mogą nas zabić… Jak one wyglądają? Tego też nikt nie wie… W takim razie, czy one w ogóle istnieją? Każdy błąd, każda pomyłka, każda zniewaga to nowy element tatuażu, który pokrywa ciała dzieci… Mówią, że kiedy będziemy mieć 16 lat i skończymy szkołę, trafimy do piwnicy… Co to za miejsce - pytamy? Nikt nie odpowiada… Ponoć to dla naszego dobra.
Właśnie kończymy szkołę… Budzimy się w piwnicy, która w żadnym stopniu nie jest idealna. Jest tutaj strażnik. Nikt nie wie, kim jest. Każe na siebie mówić Inspektorium… Ubrany jest w szmaty. Boimy się, ale mamy być ulegli. Mamy się nie stawiać. Ale dzisiaj zabrali naszego kolegę… Wczoraj odcięli… Ania wciąż strasznie płacze…
… lament, strach, cierpienie. Boję się, ale będę słuchać matki… a może nie. Może chcą nas zabić?
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚:
Witam Was serdecznie! Nie wierzę, że zabrałam się za tę recenzję. Ta książka wzbudziła we mnie ogromne emocje… Niekoniecznie pozytywne. Ale nadal jestem w stanie powiedzieć, że czekam na drugi tom i bawiłam się na niej bardzo dobrze! Tym razem postawiłam na dłuższy opis, który ma oddać emocje bohaterów oraz klimat książki.
W wielkim skrócie książka opowiada o grupie dzieci mieszkających w małym miasteczku tylko z matkami. Jedyne, co wiedzą, to że trafią do piwnicy, kiedy ukończą 16 lat. Czym jest piwnica - tego nie wiedzą. Nikt nie wyjawia tajemnicy, a plotek jest bardzo dużo. Wszyscy się boją, a w szczególności matki, które wiedzą, co czeka ich dzieci.
Społeczeństwo nakazuje karać młodych tatuażami w kształcie gwiazdek. Ma to przyzwyczaić ich do bólu. Kiedy lądują w piwnicy, szybko zdają sobie sprawę, że nie czeka ich nic dobrego… Ponoć dziewczyny są nieważne, a chłopaki trafiają na front. Z kim walczą? Z kulami? Tego też nie wiedzą.
Dalej robi się coraz ciekawiej. Strażnik piwnicy - Inspektorium pilnuje ich i karze za bycie nieposłusznym… Kiedy w końcu wychodzą z piwnicy, okazuje się, że są wilkołakami. Tak, wiem jak to brzmi… Ale potem dowiadują się, że walczą również z mitycznymi stworzeniami… ale jednak ludźmi… Dodatkowo każdy coś knuje. Słabi nie przetrwają, a wyjątkowi tym bardziej. Każdy każdego okłamuje… Co jest prawdą? Tego również nikt nie wie…
Ah, było to emocjonujące 300 stron. Książkę czytało mi się zadziwiająco dobrze. Bohaterowie byli bardzo przyjemnie wykreowani, a fabuła nieprzewidywalna. Jedyne, co mam do zarzucenia temu tytułowi, to fakt, że było w nim zbyt dużo informacji. I czasami ciężko było się w tym wszystkim połapać. Zresztą nie mogę ukryć, że podczas lektury zadawałam sobie masę pytań i nie na wszystkie uzyskałam odpowiedzi… Z pewnością czekam na następny tom. I jestem wdzięczna, że zapoznałam się z twórczością autora.
Ps. Chyba nikt nie zgadłby, że to wszystko dzieje się w… Polsce! Co prawda za kilkaset lat… no ale tego to ja się nie spodziewałam…
Wyobraź sobie, że masz 16 lat i zamiast otrzymać prezent urodzinowy, trafiasz... do klatki. Nikt nie mówi ci dlaczego. Dorośli milczą. Inspektorium patrzy. A ty, cóż, musisz robić „dziwne rzeczy”. Brzmi jak koszmar? A jednak to dopiero początek. Marek Zychla w swojej powieści „Inspektorium” serwuje nam duszną, tajemniczą dystopię, od której po prostu nie sposób się oderwać. Już od pierwszych stron wciąga nas klimat jak z najlepszych opowieści grozy – coś wisi w powietrzu, coś się czai za kurtyną normalności. Autor nie owija w bawełnę i zamiast rozgrzewki wrzuca czytelnika na głęboką wodę. Styl? Lekki, przyjemny, a jednocześnie niosący ciężar niepokoju. Dialogi brzmią naturalnie, a postaci są pełne życia – nawet gdy to życie toczy się w łańcuchach, a potem piwnicach. Świat przedstawiony w „Inspektorium” to dystopijna rzeczywistość, w której dzieci są trzymane na łańcuchach, a ojcowie – nie istnieją w świadomości najmłodszych. W wieku szesnastu lat każdy trafia do piwnicy, a tytułowe Inspektorium wydaje się szalone. Tam zaczyna się prawdziwa gra – nie tyle o przetrwanie, ile o prawdę i zdrowie psychiczne. Bo nic tu nie jest takie, jak się wydaje. Zychla prowadzi czytelnika przez kolejne warstwy tajemnicy z zegarmistrzowską precyzją. Fabuła nie pędzi, ale też nie stoi w miejscu – tempo jest wyważone, bo największe napięcie rodzi się nie z pościgów, a z atmosfery. I z nieustannie czającego się pytania: co tu się, do cholery, dzieje? Bohaterowie? Kapitalnie skonstruowani. Młodzież zamknięta w klatkach nie zachowuje się jak stereotypowe nastolatki z ekranizacji YA. To ludzie z krwi i kości – zagubieni, walczący, buntujący się, ale też ulegający presji. I na tym tle wyrasta figura Inspektorium – niepokojąco dwuznaczna postać będąca jednocześnie nauczycielem, strażnikiem i... może czymś jeszcze. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale uwierzcie – to postać, o której nie zapomnicie. A dyrektorka? Powiem tylko tyle: jest jak mgła – nie wiesz, czy się w niej zgubisz, czy zaraz coś cię z niej dopadnie. Na szczególne uznanie zasługuje motyw manipulacji i kontroli społecznej – to nie tylko tło wydarzeń, ale jeden z najważniejszych filarów tej opowieści. Autor ukazuje, jak łatwo można podać społeczeństwu „fakty”, które z prawdą nie mają nic wspólnego. Jak działa strach. Jak działa izolacja. I jak zachowują się ludzie pozbawieni kontaktu z rzeczywistością i z innymi. Podsumowując, czytajcie. „Inspektorium” to niepokojące, intrygujące i piekielnie dobrze napisane studium społeczeństwa zamkniętego w klatce – dosłownie i metaforycznie. To książka, która nie daje gotowych odpowiedzi, ale zadaje pytania, które zostają z tobą długo po ostatniej stronie. Idealna na jedno popołudnie... które zamieni się w noc bez snu. Marek Zychla – prosimy o więcej. A najlepiej: już! 📚 Ocena: 9/10 – za klimat, bohaterów i tę cudowną, duszną klaustrofobię, która trzyma do samego końca.
Wyobraź sobie świat, w którym życie toczy się w zamkniętych pomieszczeniach znajdujących się pod ziemią. Zamiast ulic w miasteczku są dziurlice, nam przypominające okopy. Każdy ma obowiązek przytraczać łańcuch do poręczy i poruszać się wyznaczonymi ścieżkami. Poza nimi czeka cię najprawdopodobniej śmierć. Już Kule o to zadbają. Niby nasz świat, ale po jakiejś strasznej wojnie, po której potomnym pozostała nauka historii o dawnych czasach i czasami pojedyncze przedmioty przypominające przeszłość. Świat, w którym używa się języka migowego, bo milczenie jest złotem. A każde najmniejsze choćby przewinienie karane jest bolesnym tatuażem w kształcie gwiazdki.
Posłuszeństwo przede wszystkim!
Najpierw się uczysz pod okiem matki, nauczycielek i innych pań, które dbają o dobro miasteczka, a potem, gdy kończysz 16 lat, w nocy zabierają cię do piwnicy. Mitycznego miejsca, o którym nikt nic nie chce powiedzieć. Masz nadzieję, że w końcu się najesz i spotkasz ojca, którego nigdy nie widziałeś. Oczywiście jeśli ten nie zginął na wojnie lub nie pokonały go Kule.
Czym są mityczne piwnice? Jakie zdarzenia spotkają tam uczniów? Czy to zakończy ich drogę edukacji? Kim lub czym jest inspektorium i jaką rolę odgrywa? Dlaczego świat jest podzielony na kobiety pilnujące porządku w miasteczku i mężczyzn walczących na wojnie?
"Inspektorium" to znakomita dystopia, a zarazem postapo. Opowiada o młodych ludziach, których los właśnie się przesądza. To w piwnicy dowiadują się dlaczego ich świat tak wygląda. Próbują dojść do prawdy, jednoczą się lub spierają, sprawdzają na kim mogą polegać, a kto okaże się słaby. Poznają swoje granice i na co mogą sobie pozwolić.
Niesamowita historia. Niby młodzieżówka, ale z przerażającymi akcentami, więc raczej dla ludzi o mocnych nerwach. To pierwsza część, wciągająca, intrygująca, czekam więc na kontynuację.
⛓️Grupa nastolatków po ukończeniu szkoły, w wieku 16 lat, zostaje porwana i budzi si�� w klatkach, gdzie musi zmierzyć się z przerażającą rzeczywistością
⛓️Akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, w którym ludzie żyją pod ziemią, a dzieci za każde przewinienie karane są tatuażami. To miejsce, gdzie milczenie jest złotem, a każde słowo może sprowadzić zgubę. Klimat książki jest mroczny, pełen grozy i momentami naprawdę brutalny.
⛓️Historia prowadzona jest zarówno w narracji pierwszoosobowej, jak i trzecioosobowej, co pozwala spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy. Niestety, przez dużą liczbę narratorów trudno było mi zżyć się z bohaterami, bo każdego z nich poznajemy dość powierzchownie. Przez to, mimo brutalności wydarzeń, ich los często pozostawał mi obojętny.
⛓️Świat odkrywamy razem z nastoletnimi bohaterami, którzy budzą się w klatce, dlatego przez większość czasu mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Kiedy coś w końcu zostaje wyjaśnione, dzieje się to dość skrótowo. Poznajemy jedynie zarys genezy świata oraz tajemniczego wroga, z którym mierzy się społeczeństwo.
⛓️Sam pomysł bardzo mnie zaciekawił, jednak przez dużą część lektury czułam się zagubiona. Książka nie jest długa, a porusza wiele wątków, przez co część z nich została potraktowana zbyt pobieżnie.
⛓️Największe wrażenie zrobił na mnie plot twist w środku książki oraz epilog. Oba te elementy skutecznie rozbudzają ciekawość i sprawiają, że chce się poznać dalszy ciąg tej historii.
⛓️„Inspektorium” to pierwszy tom serii i wyraźnie czuć, że pełni rolę wprowadzenia. Mam nadzieję, że w kolejnej części dostaniemy więcej odpowiedzi i lepiej poznamy ten świat.
⛓️Ta historia zostawiła mnie z mieszanymi uczuciami, ale mimo to sięgnę po kontynuację. Ocena: 2,5/5
Hmmm... To jest strasznie dziwna książka, ale o dziwo podobała mi się. 😅 Chociaż po 100 stronach zapisałam sobie w zeszycie "O CO TU CHODZI?!" Ciężko było się na początku wczuć w ten klimat. Miałam więcej pytań niż odpowiedzi. Powoli poznawałam odpowiedzi na niektóre pytania, ale na wiele odpowiedzi nie poznałam. Ale nie szkodzi, bo ma być kontynuacja, więc domyślam się, że w kolejnej części sporo zostanie wyjaśnione. Akcja toczy się uwaga... w Polsce. W okolicach Poznania. Dokładnej daty nie mamy podanej, ale wiemy że jest to na pewno grubo już po 2139 roku, bo z tego roku bohaterowie oglądają film. Jest to postapokaliptyczny świat. Toczy się wojna między dwiema rasami. Jakimi? Nie powiem, bo nie będziecie mieć frajdy z czytania 😅 Cywilizacja, w której żyją główni bohaterowie, jest bardzo specyficzna. Dzieci są karane za przewinienia tatuażami w kształcie gwiazdek. Mieszkańcy mają zakaz rozmawiania na zewnątrz, a poruszać się mogą jedynie z łańcuchami przyczepionymi do barierek przy dziurlicach. Nie ma również mężczyzn. Chłopcy i dziewczynki opuszczają miasteczko w wieku 16 lat. Dziewczynki wracają, chłopcy nie. Jedynie na ożenek i rozród. Więc kobiety pełnią wszelkie role w tym społeczeństwie. A jednak są one uważane za mniej ważne niż mężczyźni, którzy są wtedy na wojnie. Samo miasteczko znajduje sie pod ziemią, bo na powierzchni są tajemnicze KULE, które mieszkańcy traktują niczym bóstwo i się do nich modlą. Narrację mamy głównie 3 osobową. Jednak znajdziemy też rozdziały z perspektywy bohaterów w narracji pierwszoosobowej.
Jest to zdecydowanie ciekawa książka, choć momentami można się w niej lekko pogubić. Fani książek postapokaliptycznych na pewno będą zadowoleni. Nie zabraknie w niej delikatnej brutalności.
Autor zabiera nas do klaustrofobicznej rzeczywistości, w której resztki ludzkości wegetują pod ziemią, ukrywając się w systemie okopów. Codzienność bohaterów to nieustanna walka o przetrwanie w absolutnej ciszy - w większości porozumiewają się językiem migowym, byle tylko nie zwabić tajemniczych istot czyhających na powierzchni, a każdy ich krok ubezpiecza łańcuch przypięty do poręczy. Najbardziej wstrząsający jest jednak moment inicjacji: po ukończeniu 16 roku życia młodzi ludzie są porywani we śnie, by ocknąć się w ciasnych klatkach w nieznanej piwnicy. Pod czujnym okiem tytułowego Inspektorium przechodzą brutalną szkołę życia. A nad tym wszystkim górują enigmatyczne Kule - obiekty o niemal boskim statusie, które nadają rytm tej dziwnej egzystencji.
Muszę przyznać, że to jedna z najbardziej osobliwych powieści, jakie ostatnio czytałam, ale w pozytywnym znaczeniu. Śledzenie wewnętrznej przemiany nastolatków uwięzionych w piwnicznych klatkach oraz ich zachowania pod wpływem skrajnych bodźców, które zmuszają ich do odkrycia swojej prawdziwej, głęboko skrytej natury, jest doświadczeniem niezwykle intensywnym. Autor w fascynujący sposób pokazuje proces bolesnego przeistaczania się i uświadamiania sobie tego, kim bohaterowie tak naprawdę są. Trudno ubrać w słowa emocje towarzyszące lekturze bez zdradzania kluczowych zwrotów akcji, jednak jeśli cenicie sobie gęsty, tajemniczy klimat, "Inspektorium" z pewnością Was urzeknie. Choć po finale wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, a autor zostawia nas z licznymi niewiadomymi, to właśnie te niedopowiedzenia budują świetny fundament pod kolejny tom, na który już teraz czekam z niecierpliwością!
❓Czy etap dorastania był dla Was trudny❓ W jaki sposób sobie z nim poradziliście ❓
📚Wkraczanie w dorosłość dla wszystkich jest trudne. Dla niektórych nawet bardziej - po osiągnięciu szesnastego roku życia lądują zamknięci w klatkach w piwnicy. Wracają tylko dziewczęta, chłopcy idą na wojnę. Młodzi wiedzą, że tak musi być, nie ma od tego odstępstw. Zanim tam trafią wcale nie mają łatwiejszego życia - mieszkają w postapokaliptycznym świecie pod ziemią z matkami, ojcowie walczą na powierzchni. Dziewczęta i chłopcy do szkoły przemieszczają się przyczepieni łańcuchami, a z racji tego, że na powierzchni szaleją Kule, wszyscy muszą zachowywać ciszę. Każdy przejaw buntu karany jest bolesnym tatuowaniem. A nad wszystkim czuwa Inspektorium...
📚"Inspektorium" autorstwa Marka Zychla to fantasy/science fiction zanużone w świecie postapokalipsy. 📚Dla takiej fanki postapo jak ja, ta książka to nie lada skarb! Duszny klimat piwnicy, niepokój w jakim żyją bohaterowie, niebezpieczeństwo wojny, niewinność i naiwność dzieciaków wkraczających w dorosłość...mieszanka wybuchowa! Próba normalnego życia w nienormalnych realiach...autor przeszedł samego siebie! Czytając tę powieść bardzo utożsamiałam się z bohaterami zamkniętymi w klatkach, dzięki realistycznej kreacji postaci i ich problemów. 📚"Inspektorium" to książka, którą czyta się z wypiekami na twarzy i oczekiwaniem...co wydarzy się za chwilę? Co tym razem utrudni ich życie jeszcze bardziej? Gorąco polecam fanom gatunku oraz tym, którzy chcą poczuć ten klimat🔥
Kupiłam sobie tę książkę na Dzień Dziecka, bo to drzemiące w nas dziecię trzeba pielęgnować!🤪 I wiecie, co? Żałuję, że przeczytałam ją dopiero teraz!🥹 Co za pokręcona i dziwna historia! Uwielbiam takie!🖤
Wyobraźcie sobie, że macie szesnaście lat i pewnego dnia budzicie się w ciemnej... klatce gdzieś w podziemnym bunkrze!🤯Taak! Dobrze czytacie! Przeorało mnie to!😱
Czy to kara? Eksperyment? Kto na to pozwolił? Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Milion pytań w głowie, a odpowiedzi... brak. Jedynie jakieś obiecanki, że gdy się będzie posłusznym to w swoim czasie wszystko się wyklaruje... ale wydają się być puste. Dokąd to wszystko prowadzi?🤯
Wizja świata jest tutaj oszczędna, wiemy że to nieokreślona postapokaliptyczna przyszłość, która wykracza poza obręb pojmowania nie tylko nastoletnich narratorów, ale i nas, czytelników... a to tylko wciąga! Ta uwierająca niewiedza, dlaczego? Pragniemy się w to wgryźć, zrozumieć! Zwłaszcza przyczyny nieszczęścia naszych bohaterów.
Atmosfera jest ponura, wręcz przytłaczająca. I te klatki rozpaczy, których pozorny bezsens zdaje się rozszarpywać duszę na kawałki. Bohaterowie są tak wykreowani, że łatwo nam się z nimi utożsamić, boli nas ich niedola.
Ten przygniatający bezsens tej niewoli, beznadzieja jaka dotyka naszych narratorów wyzwala ogrom emocji, budzi niezgodę na takie traktowanie.
To jak nas Autor poprowadził dalej... WOW!💥Celowo nic więcej nie napiszę!😎 Sprawdźcie sami. Nie spodziewałam się tego! Jestem na tak! Czeeeekam niecierpliwie na dalszy ciąg!🥹 Wiadomo, że polecam!
„Inspektorium” to książka z bardzo oryginalnym pomysłem na fabułę i muszę przyznać, że jeszcze nigdy czegoś takiego nie czytałam. Z początku ciężko było mi zrozumieć, jak działa stworzony przez autora świat, ale z czasem przychodziło mi to coraz łatwiej. Każda kolejna pozyskana przeze mnie informacja wywoływała ciarki na moich plecach. Pierwszym zaskoczeniem był fakt, że dzieci wracając do domu muszą zaczepić swój łancuch o poręcz dziurlicy i przez całą drogę się nie odzywać. Potem jest już tylko gorzej. Grupa nastolatków trafia do piwnicy, gdzie czuwa nad nimi inspektorium - ich opiekun i kat. Powiesz za dużo, to obetną ci koniuszek języka. To zdecydowanie lektura dla osób o mocnych nerwach. Byłam jednocześnie przerażona i zafascynowana działaniem tego całego podziemnego systemu. Dość mocno przeszkadzały mi liczne przekleństwa i wyzwiska wśród młodzieży, chociaż domyślam się, jaki efekt chciał dzięki temu osiągnąć autor. Nic nie jest tutaj takie jakie być powinno, ale gdy nagle dowiedziałam się o istnieniu zombie, wilkołaków i hybryd to byłam lekko zszokowana. Nie spodziewałam się, że pójdzie to w tą stronę i nie do końca wiem, co o tym sądzić. Nie zmienia to jednak faktu, że historia zaintrygowała mnie na tyle, że chętnie sięgnę po kolejny tom.
Początek tej powieści jest mocno dystopijny. Nastolatkowie w klatkach, tajemnicze Inspektorium, kule, które sieją postrach wśród mieszkańców tego postapokaliptycznego świata. To właśnie z ich powodu ludzie nie rozmawiają, jeśli przebywają poza domem czy szkołą. Jeśli zwrócisz na siebie uwagę kul - nie żyjesz. Jednak w pewnym momencie następuje pewien plot twist, który wywraca wszystko do góry nogami, który wprowadza do tej powieści elementy fantasy i sprawia, że naprawdę ciężko o niej mówić tak, żeby niczego Wam nie zaspoilerować hehe
Tak że musicie wierzyć mi na słowo - takiej książki jeszcze nie czytaliście! To jedna z najbardziej pokręconych powieści o dorastaniu, jaką przeczytałam a do tego książka, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, która zaskakuje i niesamowicie wciąga. Nie mogę doczekać się kontynuacji!
Co się ze mną stanie po Przemianie? Skundlę się, zdziczeję, czy zostanę prawilną Waderą?
Marek Zychla po raz kolejny sprawił, że czytam jakieś niewydarzone bzdury i jestem zachwycona. Dzikie wizje przyszłości zawsze na propsie.
Bardzo rzadko udaje mi się "zżyć" z postaciami z książki. W tym wypadku odczuwałam wszystkie emocje razem z nimi. Może dlatego, że mam niewyparzony język i na sto pro byłabym cała zagwiazdkowana. Z drugiej strony zawsze marzył mi się tatuaż... 😂
Jeżeli miałabym rozłożyć "Inspektorium" na kawałki, cząstka po cząstce, to było by tak:
🌟 Dżizusie najdzikszy, ale Marka poniosło! Ciekawy ten nowy porządek świata!
🌟 OK, już się w tym nowym ustroju trochę odnajduję, siedzimy se w klatkach i szczamy do kubła. Czy coś tu się wreszcie wydarzy? Jebnie czy nie jebnie?
🌟 Jebło! Gubię klapki i plączę raciczki! 🐗
🌟 Ale urwał! Chcę więcej!
Na szczęście wydzikowalam, że więcej nadchodzi! Nie mogę się doczekać!