Książę Dragan Islay to niepoprawny rozpustnik i szelma. Ten niepozbawiony swoistego uroku młodzieniec jest znany w wiktoriańskim Londynie jako wielce niebezpieczny kawaler. Szczególnie dla młodych dam. Uwodziciel, łajdak i diabeł ― to mało? A co, jeśliby do tego władał potężną magią? Z kolei lady Cerelia Laine chadza swoimi ścieżkami, całkowicie ignorując konwenanse: ma cięty język, fechtuje jak natchniona, a w każdy czwartek, przebrana za mężczyznę, ogrywa dżentelmenów w wista.
Dwoje młodych ludzi. Dwa silne charaktery. I niebezpieczna tajemnica, która ich połączy.
Wkrótce uporządkowany świat przebojowej, pewnej siebie i wybuchowej Cerelii wywróci się do góry nogami, a ona sama dowie się, że nie jest taką całkiem zwyczajną panną z dobrego domu...
Czy dasz się porwać tej magicznej historii?
Czy wyruszysz wraz z Cerelią i Draganem na bale, pojedynki i do klubów dżentelmena?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Muszę przyznać, że byłam ogromnie zainteresowana tą książką. Od samego początku mnie intrygowała, a jako że lubię debiuty, nie mogłam jej pominąć. Niestety — to, co otrzymałam, trochę mnie zawiodło.
Początek był bardzo obiecujący. Poznajemy trudne dzieciństwo Dragana, które na długo go naznaczyło. Jednak już w szkole jego życie zaczyna się zmieniać — zyskuje pewność siebie i przyjaciół. Następnie następuje przeskok do jego dorosłości — i tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt. Dragan staje się nieznośnie zadufany w sobie, pochłonięty wyłącznie hulankami i rozrywkami w towarzystwie kobiet lekkich obyczajów.
Wszystko zmienia się, gdy spotyka Cerelię i ratuje ją z opresji. Od tego momentu zaczyna się jego obsesja na jej punkcie. Niestety, ta relacja wyjątkowo mi się nie podobała — była toksyczna. Cerelia, która miała być silną i niezależną bohaterką, ostatecznie ulega swojemu wybawcy, co pozostawia niesmak. Ich relacja jest burzliwa: kłócą się, rozstają, godzą, by znów się rozstać. To bardzo niedojrzali bohaterowie, którzy sami nie wiedzą, czego chcą od życia.
Sceny zbliżeń są najmocniejszym punktem ich relacji — przede wszystkim dlatego, że są odskocznią od nieustannych sprzeczek. Wątek magiczny jest dość skomplikowany i momentami gubiłam się w nim. Uważam, że słowniczek pojęć powinien znaleźć się na początku książki — wielu czytelników (w tym ja) nie zagląda na tył z obawy przed spoilerami.
Muszę przyznać, że książka mogłaby być lepiej skonstruowana i zdecydowanie powinna zostać rozplanowana na dłuższy czas niż jeden rok. Kreacja bohaterów również wymaga dopracowania — szczególnie jeśli chodzi o ich charaktery.
Niestety, książka mnie zawiodła. Mimo wszystko, sam pomysł bardzo mi się spodobał. Uważam, że po wprowadzeniu kilku poprawek mogłaby zrobić znacznie lepsze wrażenie. Na ten moment — niestety — nie mogę jej Wam polecić.
🦊🎩 Szkarłatny arystokrata autorstwa Roksany Kingi Le to romans fantasy, który zapowiadał się jak wiktoriańska wersja Bridgertonów z dodatkiem magii i szczyptą mroku. Już sama sceneria – Londyn pełen tajemnic, balów, pojedynków i zamaskowanych intryg – obiecywała ekscytującą historię. A jednak, mimo naprawdę intrygującego startu, nie wszystko w tej opowieści zagrało tak, jak powinno. I choć nie można odmówić jej uroku, to emocjonalna głębia została gdzieś po drodze zagubiona w mgłach Tamizy.
🦊🎩 Początek powieści był dosłownie elektryzujący. Autorka odważnie zarysowała przeszłość księcia Dragana – pełną przemocy, cierpienia i mrocznych tajemnic. Ten fragment był niesamowicie intensywny, momentami brutalny, ale też naładowany emocjami, które wciągały jak wir. Niestety, późniejsze rozdziały nie utrzymały tego napięcia. Gdy akcja przeniosła się do dorosłości bohaterów, historia zaczęła się rozmywać, a dramatyczne tony ustąpiły miejsca romansowej kliszy i lekkiej chaotyczności.
🦊🎩 Cerelia to postać z ogromnym potencjałem – niepokorna, ironiczna, pełna życia. Jej dialogi były iskrzące, cięte riposty – doskonałe, a sposób bycia – absolutnie wyłamujący się z epoki. I choć przez większość książki naprawdę ją lubiłam, to z czasem zaczęłam odczuwać pewną frustrację. Wydawało się, że cała jej osobowość została podporządkowana pociągowi do Dragana. Jej niezależność była bardziej deklarowana niż rzeczywista, bo każda scena prowadziła prędzej czy później do jego ramion.
🦊🎩 Dragan z kolei, choć miał zadatki na magnetycznego antybohatera, nie do końca przekonał mnie jako postać. Z jednej strony – arystokrata o potężnej mocy, z drugiej – facet, który cały czas nosił na twarzy jedną z dwóch min: albo cyniczny uśmiech, albo cierpiętnicze spojrzenie. Jego magia, która mogła być ogromnym atutem fabularnym, została potraktowana raczej powierzchownie. Gdzieś w tle majaczyła jakaś wojna, ale nie było wiadomo, z kim, o co, dlaczego i po co. Świat magiczny został zarysowany zbyt szkicowo, by w pełni zachwycać. ㅤ 🦊🎩 Problemem powieści jest też brak chemii między głównymi bohaterami. Mimo że ich relacja opierała się na kontrastach i początkowych zgrzytach – a to przecież idealna baza pod romans – nie czułam żadnego napięcia. Każda scena miała potencjał, by zaiskrzyć, ale brakowało im głębi. Ich związek rozwijał się zbyt szybko, za bardzo oparty był na fizyczności, a za mało na emocjonalnej więzi. Przez to trudno było mi kibicować tej parze. ㅤ 🦊🎩 Styl Roksany Kingi Le to jednak ogromny plus tej książki. Autorka pisze lekko, swobodnie, często z humorem. Dialogi potrafią rozbawić, a niektóre opisy – szczególnie te związane z ubiorami, wnętrzami i wiktoriańską etykietą – dodają całości klimatu. Gdyby tylko fabularna warstwa została lepiej dopracowana, mogłaby to być naprawdę wyjątkowa historia. Szkarłatny arystokrata to książka, której nie brakuje pomysłu, ale zdecydowanie potrzebuje więcej emocjonalnej głębi i konsekwencji w budowaniu świata. ㅤ 🦊🎩 Czy warto sięgnąć po tę powieść? Jeśli lubisz lekkie romanse z fantastycznym sznytem i silnymi bohaterkami, które niekoniecznie muszą być idealnie rozwinięte, to znajdziesz tu coś dla siebie. Szkarłatny arystokrata może nie jest szczytem literackiego napięcia, ale zapewnia kilka godzin rozrywki w eleganckim klimacie Londynu epoki wiktoriańskiej – z dodatkiem magii, maskarad i flirtów, które mogą – ale nie muszą – cię porwać.
Byłam bardzo ciekawa tej lektury, fantastyka, romans, magia, tajemnica i arystokracja, to wszystko mi mówiło, że to będzie coś świetnego. Nie powiem było bardzo dobrze, ale i tak oczekiwałam od tej lektury czegoś więcej. Ostatecznie zostałam z mieszanymi uczuciami i zakończeniem, które mnie nie satysfakcjonuje.
Książę Dragan nigdy nie miał łatwego życia, już od dnia narodzin przypięto mu łatkę przeklętego, który przynosi same kłopoty. Gdy dorósł jego dzieciństwo kładzie się cieniem na jego kolejne wybory, a on sam prowadzi styl życia, który nie godzi osobie o jego pozycji. Książę ma opinię rozpustnika i szelmy, do tego skrywa mroczne sekrety, a jednym z nich jest posługiwanie się magią. Młody książę po latach wraca do miejsca swojego dziecięcego piekła, a tam spotyka młodą dziewczynę, która znacznie odmieni jego życie i nie chodzi tutaj o miłosne uniesienia, bo Cerelia podobnie jak on nie jest zwykłym człowiekiem. Oboje stają na granicy światów, w centrum magicznych potyczek oraz na polu bitwy pomiędzy obowiązkiem a uczuciami i emocjami.
Zaczęło się dość dziwnie i powiem szczerze, że ten początek mnie nie zachwycił. Poznajemy bolesną przeszłość głównego bohatera, moment w którym odkrywa w sobie magię i jego przemianę z zastraszonego dzieciaka do mężczyzny, z zachowaniem godnym pożałowania. Cały początek był brutalny i mocny, niektóre sceny mogą wzbudzać dyskomfort, a później wcale nie jest lepiej. Główna akcja zaczyna się w momencie powroty księcia do rodzinnej posiadłości, tam spotyka Cerelię, tam zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyna jest wyjątkowa, a on ma wobec niej plany, niektóre niecne. Ta dwójka nie wzbudziła we mnie pozytywnych emocji, nie byłam w stanie ich polubić, oboje zachowywali się niepoważnie i wręcz mnie irytowali, niemal przez całą powieść. Ich postawy trochę mi nie pasowały, do czasu, w którym rozgrywa się cała historia.
Książka napisana jest poprawnie, historia na pewno miała spory potencjał i sam pomysł na nią jest naprawdę ciekawy. Nie mniej czytanie tej książki mi się dłużyło, fabuła była dość wolna, bohaterowie irytujący, magia pojawiała się i znikała, a na pełny rozwój wątku fantastycznego trzeba było poczekać. Samej fantastyki mi tutaj trochę mało, ten potencjał nie został w pełni wykorzystany, troszkę za mało tej magii, jest ona odczuwalna ale jak dla mnie jest ona niewyraźna. Zdecydowanie więcej czasu poświęcone zostało poświęcone relacji Dragana i Cerelii, od niechęci, przez jakąś formę zakochana a później uczucia, ale ta relacja też nie do końca do mnie przemawia, czegoś też mi tutaj zabrakło. Dla mnie to taka relacja trochę na siłę.
Najbardziej zirytowało mnie zakończenie, nie jestem nim usatysfakcjonowana, mam nawet wrażenie, że zostało ono urwane. Pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i zastanawia mnie czy będzie jakiś ciąg dalszy, bo takie to zakończenie trochę bez sensu. Ogólnie była to fajna i ciekawa pozycja, gdy akcja w drugiej połowie książki przybiera na sile, to historia naprawdę wciąga i nie chce się jej odkładać, jednak koniec mi mocno zepsuł cały odbiór tej historii, tym bardziej, że nie widziałam informacji o jakiejś ewentualnej kontynuacji, która moim zdaniem jest tutaj potrzebna. Ja jak zawsze zachęcam do lektury, bo każdemu podoba się co innego, a widzę, że książka zbiera dość sporo pozytywnych opinii.
"Szkarłatny arystokrata" to romans fantasy, którego akcja toczy się w alternatywnej wersji wiktoriańskiej Anglii. Autorka zestawia świat salonów i dżentelmenów z tajemniczą rzeczywistością magicae, ludzi obdarzonych niezwykłymi zdolnościami. To połączenie stanowi tło dla historii dwójki bohaterów o wyrazistych charakterach, których spotkanie staje się początkiem burzliwej relacji.
Dragan Islay, obdarzony magicznymi zdolnościami książę o reputacji kobieciarza i łajdaka, to postać, której przeszłość mocno rzutuje na teraźniejszość. Już od dzieciństwa naznaczony dramatem, traktowany z pogardą i lękiem, jako dorosły mężczyzna otacza się aurą tajemnicy i uwodzicielskiej pewności siebie. Widać, że za maską cynizmu kryje się ktoś, kto szuka bliskości i przynależności, zwłaszcza w świecie, który nie do końca akceptuje jego odmienność wynikającą z magicznych zdolności. Cerelia Laine to z kolei bohaterka pełna kontrastów. Z jednej strony jest inteligentna, niezależna i niepokorna, z drugiej impulsywna, pełna dziecięcej naiwności. Cerelia wyłamuje się z obowiązujących schematów epoki, uzbrojona w cięty język, szpadę i pewność siebie przebiera za mężczyznę, gra w karty z dżentelmenami. Te cechy są jednak momentami traktowane powierzchownie, bardziej jako efektowne elementy charakterystyki bohaterki niż głęboko rozwinięte cechy osobowościowe.
Relacja między bohaterami rozwija się intensywnie (trochę dla mnie za szybko), niemal od pierwszego spotkania. Chemia od razu wypełnia przestrzeń między nimi, ale czasem odbywa się to kosztem budowania napięcia czy pogłębiania emocjonalnej więzi. Sceny erotyczne pojawiają się wcześnie i są mocno zaznaczone, co może nieco przytłaczać tych, którzy liczą na wolniejszy rozwój uczucia czy bardziej zniuansowane podejście do romantyzmu. Magiczny aspekt opowieści jest obecny, ale raczej jako światotwórcze uzupełnienie, niż jako centralny element akcji. System magii nie jest w pełni rozwinięty, co pozostawia pewien niedosyt, zwłaszcza że jego obecność ma wpływ na losy bohaterów. Widać tu jednak potencjał na dalsze rozwijanie uniwersum, być może w kolejnych tomach.
Powieść ma wyraźne cechy debiutu. Widać dobry pomysł, dużą wyobraźnię i emocjonalne zaangażowanie autorki, ale momentami brakuje większej równowagi. Fabuła ma wyraźny potencjał, zarówno jeśli chodzi o setting, jak i temat dusz, które odnajdują się mimo przeciwności. Jednak niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte, zwłaszcza jeśli chodzi o przeszłość bohaterów czy reguły rządzące magią. Dialogi są błyskotliwe, chociaż niekiedy zbyt współczesne, przez co kontrastują ze stylizowanym światem epoki. Jednocześnie lekki styl narracji sprawia, że powieść czyta się szybko i z zaciekawieniem. Nie jest to opowieść przesadnie skomplikowana, ale raczej przyjemna i emocjonalna podróż z dużą dozą romantyzmu, odrobiną humoru i szczyptą magii. Nie brakuje tu dramatów, zwrotów akcji i napięcia między bohaterami.
"Szkarłatny arystokrata" to historia o pragnieniu bliskości, odwadze łamania konwenansów i zderzeniu dwóch silnych charakterów. To udany debiut, który zachęca do spotkania z kolejnym tomem serii, jeśli powstanie, lub z innymi powieściami autorki. Dobrze się bawiłam i polecam 🖤
Książę Dragan nie miał łatwego dzieciństwa. Jego matka zmarła przy porodzie, a jego obwiniano nie tylko o jej zabicie ale także o wszystkie nieszczęścia, które spadły na książęce ziemie po jego narodzinach. Ojciec nienawidził chłopca, nie dbał o niego. Dragan stał się obiektem niechęci większości mieszkańców Moon House, był ciągle bity i poniżany. Pewnego dnia chłopiec odkrył, że włada potężną magią…
W dorosłym życiu jego dzieciństwo ma duży wpływ na jego wybory. Dragan prowadzi życie jakie nie przystoi księciu. To rozpustnik, szelma i uwodziciel. Pewnego dnia poznaje Cerelię, młodą kobietę o silnym charakterze i ciętym języku, która ignoruje konwenanse i często przebiera się za mężczyznę. Między tą dwójką zaczyna iskrzyć. Wkrótce okazuje się, że Cerelia nie jest zwykłą panną z dobrego domu…
Jesteście ciekawi, jak potoczą się dalsze losy Cerelii i Dragana? Jakie magiczne moce posiadają i do czego będą mogli je wykorzystać? Jeżeli Wasza odpowiedź brzmi tak, to koniecznie przeczytajcie tę książkę.
„Szkarłatny arystokrata” to romans fantasy, którego akcja toczy się w wiktoriańskiej Anglii. Rzadko sięgam po fantastykę, jednak opis tej książki tak mnie zaciekawił, że musiałam ją poznać. Z opisu na okładce wynika, że powinniśmy otrzymać w tej historii jakąś tajemnicę, magię i ognisty romans. Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia, co do tej lektury. Cerelia to młoda kobieta beznadziejnie zakochana w Draganie, która chciałaby przeżyć romantyczną miłość. Natomiast mężczyzna twierdzi, że nie jest zdolny do miłości, wielokrotnie rani dziewczynę. Mam wrażenie, że dla niego liczy się tylko pociąg fizyczny. W ogóle nie czułam chemii między tymi bohaterami. Zachowanie Dragana pozostawia wiele do życzenia, niestety nie polubiłam się z tą postacią. Na początku nie mogłam wciągnąć się w tą historię, oczekiwałam od niej czegoś więcej. Uważam, że autorka miała ciekawy pomysł na tą historię, jednak jej potencjał nie został do końca wykorzystany. Zabrakło mi tutaj trochę więcej magii i fantastyki. A zakończenie zupełnie mnie zaskoczyło, niestety niezbyt pozytywnie. Nie tego spodziewałam się po ognistym romansie. Mimo wszystko uważam, że jest to bardzo dobra i ciekawa lektura, w której możemy poznać inne światy i rasy. Jeżeli lubicie mroczne romantasy to przeczytajcie koniecznie, może Was bardziej porwie ta historia.
Romantasy? Jestem na tak. Ale jednak od książki oczekiwałabym nieco więcej...
Całościowo oceniam dobrze ten debiut, jednak widać, że jest nad czym pracować.
Relacja dwójki głównych bohaterów była chaotyczna, toksyczna ale też dla mnie osobiście za płytka i za szybka.
Moim zdaniem skupienie było na pożądaniu, cielesności zamiast na relacji duchowej, umysłowej.
Bo bo umówmy się, ktoś nas ciągle krzy*dzi a my mówimy mu kocham bo jest dobry w łóżku albo przystojną ma facjatę? Nie, nie, nie! To nie przejdzie, niestety nasza bohaterka taka jest, trzpiotka ale można w sumie zrzucić to na jej młody wiek (17 lat).
Pomijając ten aspekt całkiem ciekawy pomysł na fabułę, klątwa rodu, magia, stworzenia, motyw drogi, bitwa.
Bardzo mnie wciągnął początek, gdy było pokazane okr*tne dzieciństwo Dragana - jakby nie patrzeć, jest to temat ciężki tak samo jak ciekawy. Jak mi było szkoda tego chłopaka...
Bardzo mi jest przykro, że motyw fantastyczny nie został jeszcze mocniej rozwinięty, powinien on przeważać nad fabułą bo miał ogromny potencjał, który nie został wykorzystany w pełni.
A było co rozwinąć, było, gdyż zamysł autorki szedł w dobrym kierunku ino weszły spicy sceny i fantastyka została odrzucona na poboczny tor. A szkoda, bo mogłoby być lepiej
Zakończenie można odbierać dwojako, z jednej strony książka jest kompletna a z drugiej jednocześnie może być zapowiedzią kolejnego tomu.
Czyta się ją szybko, nawet bym powiedziała, że mimo wszystko wciąga, jedynie brakuje mi rozwinięta tych wspominanych wyżej rzeczy.
Jako debiut jest całkiem dobrze, można z tej mąki upiec chleb, że tak polecę przysłowiem.
Ja oceniłam książkę jako 8/10 gwiazdek na zachętę, bo podobała mi się koncepcja, nie było także odstręczających i wulgarnych słów, które by przeszkadzały więc dziękuję za to autorce.
Chciałabym poznać więcej szczegółów dotyczących magicae, ten aspekt mnie ciekawił chyba najbardziej.
Momentami akcja pędziła dla mnie za szybko, głównie na podłożu relacji między bohaterami ale całościowo ciężko by było mówić, że książka jest zła bo taka nie jest.
Przyjemny, pikantny romans z elementami fantasy, forced proximity i fast burn.
Narracja prowadzona w trzeciej osobie początkowo nie do końca przypadła mi do gustu, jednak muszę przyznać, że w kontekście tej konkretnej historii, takie rozwiązanie narracyjne wydaje się wzmacniać aurę tajemniczości i dystansu, co ostatecznie oceniam jako pozytywny aspekt. Osadzenie akcji w dziewiętnastowiecznej Anglii zostało mistrzowsko podkreślone przez styl pisania autorki. Jej język, momentami celowo archaiczny, doskonale oddaje ducha epoki. Podobnie dialogi bohaterów, unikające współczesnych kolokwializmów i zwrotów, przyczyniają się do budowania autentycznego klimatu tamtych czasów i pozwalają w pełni zanurzyć się w realiach przedstawionej historii.
Muszę przyznać, że już sama okładka „Szkarłatnego arystokraty” jest piękna i idealnie wpasowująca się w klimat książki, utrzymując ją w mrocznej tematyce, przyciągającej wzrok, sugerując nam zawartość pełną tajemnic.
Książka potrafi zainteresować już od pierwszych stron, gdzie na początku poznajemy historie narodzin głównego bohatera aż do czasów, kiedy on dorasta. Autorka zręcznie buduje napięcie, stopniowo odkrywając kolejne warstwy intrygi. Akcja toczy się w tempie, które pozwala na dokładne poznanie bohaterów i ich motywacji, jednocześnie nie pozwalając na nudę.
W tej historii postacie różnią się od innych książek, które miałam okazję już przeczytać. Zarówno Cercelia, jak i Dragon mają ciężkie charaktery, co można zauważyć już na samym początku. Kobieta chodzi własnymi ścieżkami, ma cięty język, przebiera się za mężczyznę, a mężczyzna to niepoprawny rozpustnik i szelma, uwielbiający cielesność.
Namiętność jaka między nimi występuje również jest wciągająca aż nie chce przestawać się czytać tej książki.
Styl pisania jest barwny i plastyczny, z dbałością o detale, które ożywiają opisywane miejsca i wydarzenia. Język jest bogaty, ale jednocześnie przystępny, co sprawia, że książkę czyta się przyjemnie.
Dodam, że dawno nie czytałam tak dobrego romantasy, więc jeśli uwielbiacie ten klimat w książkach to będzie to pozycja idealna dla Was.
Klimat tej książki był absolutnie wyjątkowy pochłonął mnie od pierwszych stron i całkowicie oczarował. Z miejsca zakochałam się w wiktoriańskiej Anglii, tak sugestywnie i plastycznie oddanej na kartach powieści. Wszystko było dopracowane w najmniejszych detalach: od atmosfery uliczek spowitych mgłą, przez stroje bohaterów, aż po misterne opisy wnętrz. Każda rzecz w tym świecie miała swoje miejsce i sens istnienia, nic nie było przypadkowe. Nawet nazwy oryginalne, pełne charakteru — dodawały tej historii niezwykłego uroku i głębi. Całość tworzyła magiczną, niemal namacalną aurę, od której trudno było się oderwać.
Postać Dragana od samego początku wzbudzała we mnie silne emocje nie zawsze pozytywne, nie zawsze negatywne, ale zawsze intensywne. Był pełen sprzeczności, co czyniło go tak fascynującym. Z jednej strony twardy, nieugięty, nieznoszący sprzeciwu, z drugiej intrygujący i nieprzewidywalny. Ta mieszanka sprawiła, że nie sposób było przejść obok niego obojętnie. Zdecydowanie zasługuje na miano jednej z najlepiej wykreowanych postaci, jakie miałam okazję poznać. Cerelia z kolei skradła moje serce już na pierwszych stronach. To bohaterka silna, świadoma siebie i swoich pragnień. Z determinacją dąży do celu i potrafi o siebie zadbać takie postacie zawsze wzbudzają mój szacunek i sympatię. Jej obecność wnosiła do historii świeżość, siłę i pewnego rodzaju blask, który rozjaśniał nawet mroczniejsze momenty fabuły. . Na ogromne uznanie zasługuje również styl pisania autorki. Język idealnie współgra z klimatem książki i epoką, w której toczy się akcja. To styl pełen subtelności, wyczucia, a jednocześnie niezwykle sugestywny i wciągający. Każde zdanie było przemyślane, każde słowo miało swoją wagę. . Ostatnie dwadzieścia stron to prawdziwa emocjonalna huśtawka. Czytałam je z zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. Każda kolejna strona potęgowała napięcie, a zakończenie... Zostawiło mnie w całkowitym szoku, ale również w zachwycie. Było piękne, poruszające i zaskakujące — dokładnie takie, jakie powinno być.
Dragan za dzieciaka był uznawany jako diabelski pomiot. Teraz, gdy jest dorosły już nie jest tym dzieciakiem, który był poniżany. Książę Islay ma okazywany należny mu szacunek. Jako magicae od lat próbuje dowiedzieć się o sobie więcej i pragnie znaleźć kogoś takiego samego jak on lub podobnego. Gdy w końcu mu się to udaje, wszystko się zmienia.
Cerelia, młoda dziewczyna, głupiutka i lekko szalona. W swoim życiu nie miała nawet chłopaka, choć bardzo ciekawią ją relacje między kobietą, a mężczyzną. Szczególnie w towarzystwie Księcia Islay. Ma cięty język i bywa impulsywna, często dziecinna.
Autorka już od pierwszych stron serwuje nam dużą dawkę bólu i cierpienia. Mały, niewinny chłopczyk, którego karano za śmierć matki przy porodzie. Czytając czułam ból I wszystkie towarzyszące mu emocje.
Podobało mi się, że po dłuższym wstępie akcja nabiera tempa i nie zwalnia. Połączenie fantasy z romansem wyszło naprawdę dobrze - nie było jej ani za dużo ani za mało. Myślę, że dla kogoś to chciałby zacząć z fantastyką, nada się idealnie.
Tylko tak jak napisałam wcześniej, Cerelia to głupiutka dziewczyna z dziecinnym zachowaniem. Złakniona miłości i nowych doznań. Na to jednak przymknęłam oko, zważywszy na jej młody wiek. Postać Dragana jak i fabuła bardzo mi się podobała. Jedynie nie mogę przeboleć, że sceny seksualne tak szybko się pojawiły ( już przy pierwszym spotkaniu). Stąd obniżona ocena.
Jestem też pełna podziwu, za każdym razem, gdy przypominam sobie, że jest to debiut. Trzeba naprawdę mieć dużo w głowie, by coś takiego stworzyć. Dodając jeszcze sam fakt, że nienawidzę trzeciej narracji osobowej, a tu nie miałam z nią problemu. Naprawdę polecam i na pewno przeczytam drugi tom jeśli się pojawi 😊❤️
🖤Roksana Kinga Le w swoim debiucie literackim przenosi nas do wiktoriańskiej Anglii – epoki konwenansów, długich trenów sukien, zapachu cygar i... magii.
🖤Na pierwszy plan wysuwa się Książę Dragan Islay – mężczyzna pełen sprzeczności. Z jednej strony to typowy „bad boy” z rozpustną reputacją, z drugiej – chłopak naznaczony bólem dzieciństwa, który wciąż nosi blizny w duszy. Choć początkowo jego historia przykuwa uwagę i wzbudza współczucie, w dalszej części książki miałam wrażenie, że jego rozwój został zatrzymany – jakby magia jego przeszłości została przykryta cieniem pożądania, a nie głębią.
🖤Z kolei lady Cerelia Laine to bohaterka, którą trudno nie polubić – zadziorna, bezczelna, a jednocześnie nieco zagubiona i bardzo młoda (ma tylko 17 lat). Jej buntownicza natura – gra w karty w męskim przebraniu, fechtunek, cięty język – zdecydowanie wyróżnia ją na tle typowych bohaterek romansów historycznych. Mimo to, momentami zachowuje się jak bohaterka z młodzieżowego fanfiction – jej emocje bywają chaotyczne, a uczucia wobec Dragana rozwijają się błyskawicznie.
🖤Magia, będąca fundamentem zapowiedzianej fabuły, niestety została potraktowana po macoszemu. Dużo wątków jest spychane przez pikantne sceny na drugi plan. A szkoda, bo świat, który autorka zaczęła budować, naprawdę ma ogromny potencjał. Za to klimat epoki – ogromny plus. Styl autorki, z archaicznymi wstawkami, formalnym tonem i atmosferą angielskich salonów, naprawdę robi robotę.
🖤Jeśli ktoś szuka opowieści o namiętności, tajemnicy, dworskich intrygach i romansie w klimacie Bridgertonów z nutką magii, to „Szkarłatny arystokrata” może być ciekawym wyborem. Ale warto pamiętać, że to debiut – jeszcze nie do końca doszlifowany, miejscami chaotyczny, lecz z ogromnym potencjałem.
„Nie chcę być damą na salonach. Chcę być legendą.” – Cerelia „Twoje serce bije jak moje, ale bije pod skorupą, którą sam zbudowałeś.” – Cerelia do Dragana „Miłość nie leczy. Ale może być lepszym przekleństwem niż magia.”
„Nie wiem, co boli bardziej – to, że go straciłem, czy to, że przeżyłem.”
„Widziałem ją w snach, zanim ją poznałem. A kiedy przyszła, by mnie uratować, zrozumiałem, że nie była snem. Była fatum.”
"Podobno na etapie stworzenia dusza może rozpaść się na dwie części. Zdarza się, że jeden kawałek ląduje w jednym ciele, a drugi w innym. I kiedy tym połówkom udaje się spotkać, to dążą do całkowitego zespolenia. Muszą się połączyć i być ze sobą. I choćby rozdzielały ich światy, i tak się odnajdą. " Książę Dragan Islay pochodzi z prastarego magicznego rodu , jest niesamowicie przystojny , mroczny i.. cieszy się złą sławą, a mimo to nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony kobiet. Nie angażuje się jednak uczuciowo, lecz jak to zwykle bywa do czasu...
Cerelia Lane ma rodowód za który większość panien w jej wieku dałaby się pokroić. Ona jest jednak zupełnie inna - nie zważa na konwenanse , kocha adrenalinę i pojedynki na miecze , a jej ulubionym strojem jest męskie przebranie dzięki któremu może ogrywać mężczyzn w Vista. I to właśnie wtedy ta niezwykła para na siebie trafia a książę ratuje lady Lane z niemałych kłopotów...
I wtedy zaczyna się ich wspólny taniec pełen rozstań, powrotów, burz i namiętności. To był przepiękny, brawurowy debiut gatunku który bardzo lubię -połączeniu romansu i fantasy , które dzięki fabule, dynamicznej akcji i świetnemu pióru Pani Roksany. Świetna, zapadająca w pamięć historia. Czekam na kolejne równie porywające książki.
"Szkarłatny arystokrata" to książka o której nie wiem co myśleć. Chwilami dobrze mi się ją czytało, ale no niestety, tylko chwilami.
Sam pomysł na fabułę nie był zły. Na początku poznajemy Dragana i jego trudne dzieciństwo, dzięki czemu możemy zrozumieć co i jak go ukształtowało na taką a nie inną osobę. Trochę ciężko mi się o tym czytało i trochę się nudziłam ale i tak uważam, że był to dobry wstęp do historii.
To romantasy osadzone w wiktoriańskiej Anglii. Tyle, że ta wiktoriańska Anglia była trochę za mało wiktoriańska. Bohaterowie nie zważali na konwenanse, jeżeli chodzi o mężczyzn wiadomo, że mieli więcej luzu i na więcej im pozwalano, szczególnie jeśli mieli pieniądze, jednak główna bohaterka... Cerelia nawet nie próbuje się zachowywać jak dama, nie ukrywa swoich działań i zachowania, do tego jest młodą dziewczyną, która niestety pozjadała wszystkie rozumy. Kompletnie nie rozumiem, czym miała oczarować Dragana. Ja nie mogłam znieść tej bohaterki i jej dziecinnego zachowania. Nie wiem dlaczego jeszcze nie została odsunięta przez towarzystwo.
Im dalej w lekturę, tym więcej elementów fantastycznych zaczyna się pojawiać. I były ciekawe, ale uważam, że ich potencjał nie został do końca rozwinięty. Część rzeczy działa się nagle i to było po prostu dziwne i nie zawsze po drodze z historią.
Całość książki jest dosyć chaotyczna, jakby nie do końca przemyślana. Zachowanie i motywacja bohaterów nie zawsze zrozumiałe.
Lekturę odkładałam wiele razy, bo miałam czasami po prostu dość jakichś żenujących momentów czy całości w ogóle. Męczyła mnie niekiedy. Ciężko było mi przez nią przebrnąć, podobały mi się raczej fragmenty.
Mam do tej książki bardzo mieszane uczucia, jest dla mnie niczym rodzynki w czekoladzie - a ja bardzo nie lubię rodzynek, a kocham czekoladę. I z tego połączenia wyszło coś, do czego za bardzo nie wiem jak się ustosunkować.
Z jednej strony - fabuła jest bardzo ciekawie zbudowana. W książce ciągle coś się dzieje, nie ma miejsca na nudę, przez co książka wciąga i czyta się ją bardzo szybko!
Powiedziałabym, że to takie zderzenie Bridgertonów z fantastyką.
Napisane bardzo fajnym językiem stylizowanym na ten pochodzący z epoki romantyzmu i w tym mniej więcej okresie jest osadzona akcja. Bardzo przyjemnie mi się czytało te dialogi, afery i konwenanse społeczne, uwielbiam taką otoczkę.
Z drugiej strony - nie za bardzo odpowiadała mi relacja bohaterów, która była ciekawa, choć niezwykle irytujący był dla mnie wątek braku komunikacji. To było moim rodzynkiem w tej książce. Bardzo uciążliwe było czytanie o tym, jak co chwila jeden bohater ucieka od drugiego i nie dają sobie dojść do słowa, by wyjaśnić sytuację. Relacja była pełna niedomówień i przemilczeń. I gdyby nie to, ten nieszczęsny rodzynek mógłby stać się cudownym orzeszkiem w czekoladzie.
Ogólnie książka jest bardzo przyjemna w odbiorze. Jeśli komuś nie przeszkadzają niedomówienia między bohaterami, a lubi fantastykę i klimat Bridgertonów, to myślę że może być zadowolony z tej pozycji. W ogólnym rozrachunku sama bawiłam się przy książce dobrze.
Zdecydowanie dla dorosłych czytelników! (Takie 18+)
Kiedy sięgałam po tę książkę myślałam, że dostanę mix - fantasy oraz Bridgertonów. Pod tym kątem zupełnie się nie zawiodłam. Mamy intrygi, tajemnice i życie socjety wiktoriańskiego Londynu. Uprzedzam, będzie pikantnie…
Magia. Ta moim zdaniem mógłby być bardziej rozwinięta i opisana. Oczywiście, udaje się w końcu wszystko wydedukować, ale jaśniejszy opis byłby mile widziany. Tak, nie do końca wiemy z jakim typem zdolności mamy do czynienia u magicae, a powinniśmy ponieważ włada nimi główny bohater.
Dragan, bo o nim mowa z początku był bardzo fajnie rozwijany. Opis trudnego dzieciństwa oraz scen z jego młodości chwytał za serce i nie stanowił rzeczy łatwej do czytania. Szkoda, że w późniejszej części książki poszło coś nie tak, miałam wrażenie, że rozwój postaci został zatrzymany. Cerelia, kobieta beznadziejnie w nim zakochana pokazuje nieco pazura mimo, że została wykreowana z założenia na bycie tą wdającą się w romans. Miała świetne poczucie humoru! Odważna, pyskata i bezczelna. Zupełne zaprzeczenie panienki z salonów. I znowu, coś poszło nie tak.
Uważam, że ta historia nie była zła, a biorąc pod uwagę, że jest to debiut mam wrażenie, że autorka jeszcze pokaże na co ją stać.
Początek tej historii przedstawia pierwsze pierwsze lata życia głównego bohatera i mimo, że jest to brutalny opis, gdyż dzieciństwo Dragana było jednym wielkim cierpieniem, to paradoksalnie jest to najlepiej napisana część książki. Następne 60 % tekstu można by streścić tak: ona go kocha, on w sumie ją też, ale boi się do tego przyznać. Strasznie męczące było czytanie o tych nieustannych podchodach między bohaterami. Zakończenie wskazuje na to, że możemy spodziewać się kontynuacji, ale ja raczej nie będę po nią sięgać.
Romans fantasy osadzony w wiktoriańskiej Anglii – brzmi jak coś ty dla mnie, dlatego że ja uwielbiam Wiktoriańską Anglia, a najlepiej, kiedy jest w fantastyce to bardziej podrasowane i kiedy ludzie zaczynają eksperymenty z silnikami parowymi, to ja jestem kupiona (team powrót steampunku w książkach).
Jednak nie jestem fanką samych romansów zawsze musi to być w połączeniu z fantastyką, i taką też książką jest „Szkarłatny arystokrata”.
Dragan Islay to Rozpustnik, kobieciarz i taki wszędzie znany dżentelmen. Jest taki trochę napiętnowany. Młode, niezamężne damy trzymane są z daleka, bo jest uważany za niebezpiecznego. Oczywiście jak to bywa w takich książkach, na jego drodze staje kobieta, która daje się oprzeć jego urokowi. Cerelia Lainę chadza swoimi ścieżkami, całkowicie ignorując konwenanse: ma cięty język, fechtuje jak natchniona, a w każdy czwartek, przebrana za mężczyznę, ogrywa dżentelmenów w wista.
Dla mnie fabuła tej książki brzmiała dosłownie jak film „80 dookoła świata”, gdzie tam też były takie kobiety i dżentelmeni, no po prostu opis genialny.
Jednak gdy zaczęłam czytać to niestety, budowania napięcia w ogóle mi się nie spodobało. Mam wrażenie, że plan był dobry, ale autorka nie do końca wiedział, jak go wykonać, bo gdybyśmy rzeczywiście z tych dwóch głównych bohaterów, którzy mają swoje za uszami, zrobili dalej takich szemranych ludzi, to by wyszło super. A nie, że my zapominamy o ich cechy charakteru, które nadaliśmy im na początku.
Są to bohaterowie, którzy nie mieli dobrego życia przeważnie lord. Jednak mam wrażenie, że to nie zostało opisane, tak jak on na to zasłużył.
Ja mam w ogóle wrażenie, że ta książka jest sporo za krótka i patrząc na potencjał i na styl pisania to ona na spokojnie powinna mieć ze 150 stron więcej, a wtedy też i bardziej pogłębione relacje by się przydały. Bo tak naprawdę to jest clou całej książki te emocje buzujące między bohaterami a tak naprawdę jedyne emocje, jakie dostałam, to te pozytywne, ale nie że nimi balansujemy.
Motyw fantastyczny był naprawdę spoko. Tu nie mam do czego się przyczepić.