Słyszą, że są dziwakami, geniuszami, świrami, Einsteinami, debilami, wrażliwcami, pojebami, błaznami, głupcami, kosmitami. Czują, że odstają, że wylądowali na innej planecie, której zasady są dla nich trudne, często wręcz krzywdzące.
Według WHO co setna osoba jest w spektrum zaburzeń autyzmu. W Polsce z roku na rok stawia się coraz więcej diagnoz, także dorosłym. Osoby, które ją otrzymują, często czują lęk, zagubienie, nie wiedzą, czego się spodziewać. Tym bardziej że może ona oznaczać zarówno zrozumienie i pomoc środowiska, jak i stygmatyzację.
Katarzyna Kachel z niezwykłą wrażliwością i empatią pokazuje nam świat tych, z którymi być może pracujemy, obok których żyjemy i którymi jesteśmy.
Ta książka to poruszające historie ludzi neuroróżnorodnych i próba zrozumienia przez nich samych, jak przetrwać bez konieczności bolesnego dopasowywania się i łamania kręgosłupa.
Nie wiem, ile faktycznej wiedzy wyniosłam z książki, ale na pewno jestem zadowolona, że powstał tytuł o osobach, które zdiagnozowano w dorosłości. Wciąż mamy za mało danych o tej grupie i wciąż potrzebujemy więcej.
bardzo dobra pozycja! większość książki to rozmowy z osobami w spektrum, które zostały zdiagnozowane w dorosłości. świetnie obrazuje, jak spektrum może być rozległe:) każda osoba jest inna, przeżywać neuroróżnorodność można na wieeeele różnych sposób.
Mam w swoim otoczeniu osoby w spektrum, dlatego, aby czuły się przy mnie komfortowo, chętnie sięgam po tego typu książki. Pragnę zrozumieć, jak funkcjonują, aby lepiej pojąć ich codzienność i otoczyć je wsparciem. Dlatego ta pozycja od początku mnie zainteresowała.
Książka składa się z historii ludzi w spektrum. Opowiadają oni o swoim życiu przed diagnozą, w jej trakcie oraz po niej. Podkreślona została również rola samodiagnozy, która dla wielu osób jest bardzo ważna. Autorka nie skupia się wyłącznie na doświadczeniach młodych osób — przedstawia historie ludzi w różnym wieku. Opowieści są bardzo zróżnicowane i często dotyczą trudnych, nieprzyjemnych sytuacji, co tylko uwydatnia różnorodność doświadczeń osób w spektrum. Dzięki temu większa liczba czytelników może się w nich odnaleźć i utożsamić.
Książka została świetnie skonstruowana — napisana lekko i przystępnie. W wypowiedziach czuć emocje, zarówno te trudne, jak i te łagodniejsze. Oprócz historii poszczególnych osób, autorka zawarła również konkretne porady oraz propozycje rozwiązań w trudnych sytuacjach.
To bardzo wartościowa książka, która pozwoliła mi poszerzyć swoją wiedzę na temat osób w spektrum. Dzięki niej będę w stanie lepiej zrozumieć bliskich mi ludzi i stworzyć dla nich bardziej komfortową przestrzeń.
3,5/ 5 ⭐️ Ciężko oceniać książkę, która w większości jest złożona z osobistych doświadczeń osób z neuroróżnorodnością. Dlatego też oczywiście, nie oceniam ich historii czy emocji, ale merytoryczność całości. Nie jest to lektura obowiązkowa, ale wydaje mi się, że będzie dobra na początek drogi z zapoznawaniem się o ADHD czy autyzmie (bo tym zagadnieniom jest poświęcone tutaj najwięcej czasu). Zabrakło mi trochę więcej wiedzy naukowej, a nie tylko opowieści bohaterów; które zdecydowanie były ciekawe i bardzo różnorodne, lecz brakowało do nich komentarza uzupełnienia. Może jakiegoś wprowadzenia do tematu czy rozwinięcia pewnych kwestii: co, dlaczego, po co.
Książka porusza ważny temat i jest wartościowa. Najciekawsza dla dla mnie była analiza niedostosowania kryteriów diagnostycznych autyzmu i ADHD do kobiet. Ale... Nie do końca odpowiadał mi sposób w jaki jest napisana - tak jakby autorka postawiła na ilość a nie jakoś przytaczanych historii. W tym temacie zdecydowanie wolę książki Jacka Hołuba.
Dotarłam do tego tytułu kierowana fascynacją po lekturze Wszystko mam bardziej i silną potrzebą zgłębienia tematu spektrum. W Atypowej głowie dużo miejsca poświęcono ADHD, co uważam za istotne choćby dla pokazania różnic między nim i ASD, choć subiektywnie niekoniecznie tego poszukiwałam. Wydaje mi się jednak, że pod względem merytorycznym znacznie bogatsza była pierwsza ze wspomnianych pozycji, gdzie oprócz oddania głosu osobom w spektrum autor przekazuje bardzo dużo konkretnej wiedzy. W Atypowej głowie trochę mi tego zabrakło, choć oczywiście głosy bohaterów opowiadających o swoich doświadczeniach wybrzmiewają tu równie mocno. Nie wybitna, ale dobra, zwłaszcza na początku drogi.
Warto bylo przeczytac, aby - mimo roznorodnosci - poczuc jednosc i poczuc sie zrozumialym. Zwlaszcza, gdy otrzymalo sie diagnoze w doroslosci. Przydatne rowniez dla osob, ktore pracuja lub przebywaja z osobami neuroroznorodnymi i chca je lepiej zrozumiec.
Uderzylo mnie stwierdzenie, ze to nie osoby neuroatypowe nie maja empatii (bo wrecz maja hiperrmpatie) tylko neurotypowe jej nie maja do osob neuroroznorodnych.
Ta książka to była dla mnie bardzo oczyszczająca podróż. Wiele wyjaśniła mi o mnie, o moich zachowaniach, nawykach, przeszłości czy też teraźniejszości. Jako osoba neuroróżnorodna czasem potrzebuje sobie posłuchać historii inny takich osób jak i specjalistów aby sobie wiele poukładać w głowie.
Przyjemne, uświadamiające, uzupełnia obecnie posiadaną wiedzę i przedstawia perspektywę różnych ludzi. Uwaga, jeśli ktoś się lubi samodiagnozować. Chociaż fajnie, bo osoby wypowiadające się w książce najczęściej zachęcają do wizyt u specjalistów.
Mam w swoim środowisku parę osób, które są neuroatypowe i sama mam pewne podejrzenia co do swojej neuroatypowości. Dlatego lubię dowiadywać się więcej na ten temat, a ta książka w bardzo przyjemny sposób przedstawiła temat. Cieszę się, że książka skupiła się głównie na kobietach bo często są w tym pomijane. POLECAM!!
Atypowa głowa nie jest książką stricte naukową i warto to jasno powiedzieć już na wstępie. Nie znajdziemy tu opisu konstrukcji mózgu, neurobiologicznych mechanizmów ADHD czy autyzmu ani systematycznego wyjaśnienia, czym dokładnie jest ADHD, autyzm czy AuDHD od strony teorii. Narracja prowadzona jest w zupełnie inny sposób.
Pierwsza część książki opiera się na formie „listów” – zapisków, obserwacji i opisów codziennych zachowań osób neuroatypowych, przedstawionych z ich własnej perspektywy, w pierwszej osobie. Druga część to z kolei rozmowy i wywiady z osobami dotykającymi tematu z różnych stron: psychologami, aktywistami, aktorką, popularyzatorami wiedzy. Całość ma więc charakter mocno osobisty. Przez taki dobór formy książka przyjmuje wyraźnie anegdotyczny wymiar. Dobrze oddaje to często przywoływana myśl, parafrazująca słowa Stephena Shore: „Jeśli poznałeś jedną osobę z autyzmem, to… poznałeś jedną osobę z autyzmem.”
Rzeczywiście, "Atypowa głowa" nie próbuje tworzyć jednej, spójnej definicji ani uniwersalnego obrazu neuroatypowości. Raczej pokazuje kalejdoskop doświadczeń. To sprawia, że książka może być szczególnie atrakcyjna dla osób, które po obejrzeniu jednej czy drugiej rolki w mediach społecznościowych zaczynają się zastanawiać: „zaraz, czy to czasem nie o mnie?” albo „to nie wszyscy tak mają?”. Tutaj takich sytuacji, zachowań i opisów do utożsamienia się jest znacznie więcej. Można się w nich przejrzeć, porównać swoje doświadczenia z cudzymi, poczuć, że „ktoś ma tak samo jak ja”.
Mam jednak wątpliwości, czy na tej podstawie da się coś naprawdę zrozumieć. W książce jest (moim zdaniem) zbyt mało perspektywy wyjaśniającej: skąd biorą się opisywane zachowania, jakie mechanizmy za nimi stoją, jak tłumaczy je współczesna nauka. Teorii, badań i prób porządkowania wiedzy jest niewiele, a dużo miejsca zajmuje luźna forma listów i rozmów.
Zdecydowanie na plus należy zaliczyć fakt, że temat neuroatypowości w ogóle zyskuje na popularności (sama książka dotyka też wątku swoistej „mody na ADHD”). Dobrze również, że całość jest mocno osadzona w polskich realiach. Jeśli jednak ktoś szuka pozycji bardziej pogłębionej i treściwej, lepiej tłumaczącej mechanizmy działania mózgu i zachowań, to w takiej roli znacznie lepiej sprawdzi się chociażby "Twój mózg jest OK" – książka pełniejsza, bardziej uporządkowana i mocniej zakorzeniona w wiedzy psychologicznej.
Książka całkiem niezła jak na rozpoczęcie przygody z zapoznawaniem się z informacjami na temat atypowości/neuroróżnorodności. Przykuwa moją uwagę zdanie, które pada od jednej z bohaterek „jeżeli czujesz, że coś jest na rzeczy to właśnie tak jest” odnosząc się do autodiagnozy i obserwowanych u siebie objawów. Tak, coś może być na rzeczy ale nie zawsze jest to ADHD jak „oczekują” osoby po obejrzeniu filmików na tiktoku i mówię to jako osoba zajmująca się diagnozą. Więc warto sprawdzać, ale bez odgórnych założeń, że wiem co mi dolega. Kolejna z bohaterek natomiast mówi, że ADHD to dar czy prezent, i że nie chciałaby go oddawać. Zazdroszczę podejścia, jako osoba neuroróżnorodna z chęcią bym się tego pozbyła.
Fajna książka - łączy "świadectwa" osób neuroróżnorodnych z wiedzą specjalistyczną. Jest naprawdę bogata w różne perspektywy, osób z innymi doświadczeniami, w innej sytuacji wiekowej. Wszyscy są jednak zdiagnozowani w późnym wieku. Chyba najbardziej podobała mi się postać jednej kobiety, Joanny Szczepankowskiej, jesli się nie mylę. Mówiła, że neororóżnorodnosc to dar, że ona często jej to pomagało przewidywać różne zdarzenia. I nigdy się nie masowała, bo po co? Chciałabym więcej takich opowieści.
Całkiem dobra książka (lepsza od większości, które miałem okazję czytać w tym temacie), chociaż wybrane osoby mają jednak dość mocno uwypuklone zachowania związane z ADHD/AuDHD/autyzmem, przez co istnieje obawia, że osoba czytająca zacznie myśleć, że każdy odwala różne ekstremalne akcje. Natomiast z drugiej części książki już płynie nauka, że każda osoba neuroatypowa różni się od innych osób neuroatypowych i każdy ma swój zestaw cech, których nie można przedkładać.
P.S. Czy tylko ja mam wrażenie, że podejrzanie dużo rozmówców było tłumaczami/pisarzami?
Ciekawa, duża dawka wiedzy (zwłaszcza o autyzmie u kobiet), ale wciąż czuję niedosyt :) Podobało mi się wspominanie o późnych diagnozach i tym, że nawet one mogą zmienić życie i funkcjonowanie na lepsze