Gdy ważny biznesmen zostaje porwany w tajemniczych okolicznościach, Karol Hotaro – najemnik, specjalista od ekstrakcji o polsko-japońskich korzeniach – otrzymuje zadanie uwolnienia go. Sprawa wydaje się paskudna od samego początku, a krwawy trop wiedzie przez biznesowe centrum Tokio, gangsterskie speluny Yakuzy, tajską dżunglę i neonowe alejki Bangkoku.
Na drodze Hotaro stają przestępcy, skorumpowani wojskowi, tajne służby i rosyjscy najemnicy, jednak to nie oni okazują się najgroźniejsi...
4,5 Jeśli lubicie kino akcji, to ta książka bardzo przypadnie wam do gustu. Gaijin ma wszystko, co opowieść w tym gatunku mieć powinna. Jest wciągająca, angażująca. Jest napięcie i są emocje. Jest ciekawy główny bohater, są strzelaniny i wybuchy. Są tajne akcje, porwanie i wielka polityka. Jest przyjaźń, wierność wyznawanym zasadom i jest zemsta. Jeśli wahacie się czy po nią sięgnąć, to dodam że właśnie zaczęłam drugi tom.
Bardzo przyjemny akcyjniak. Zero zaskoczeń, ale i nie o tym jest ten gatunek. Mamy znakomitą, dynamiczną akcję i fajnie zrealizowany przegląd klisz charakterystycznych dla gatunku. Autor to analityk stosunków międzynarodowych i doświadczony pismak, jest to widoczne.
Do bólu poprawna powieść sensacyjna w starym stylu, trochę przypominała mi książki Toma Clancyego. Generalnie wszystkie elementy sensacyjnego bingo zostały odhaczone: tajemniczy twardziel po przejściach w roli głównej- jest, szybka akcja- jest, niezły wątek geopolityczny- jest, romans- jest... tylko jakiegoś błysku w tym wszystkim zabrakło, ot solidne rzemiosło, dobra rozrywka i z pewnością nie pozostawia czytelnika z poczuciem straconego czasu. (3,5/5)
Moje pierwsze spotkanie z Saulskim i od początku porwał mnie w stworzoną mieszanką akcji, intrygi, a to wszystko pośród egzotycznej scenerii od Tokio po Bangkok.
Powieść rozpoczyna się z wysokiego c, a konkretnie porwania wpływowego biznesmena, które jest dopiero początki tego co mnie czekało. Karol Hotaro otrzymuje zadanie uwolnienia ów zakładnika i tutaj zaczyna się podróż przez azjatycką dżunglę, luksusowe Tokio, skąpany w niebezpieczeństwie Bangkok, a także rewiry pełne mroku gdzie rezyduje Yakuza.
Główną postacią jest Hotaro postać niezwykle złożona i ciekawa, ponieważ z pozoru twardy profesjonalizm miesza się z niezwykle złożoną warstwą emocjonalna, co za sprawą kontrastu przykuwa wzrok na tej postaci. Jego polsko-japońska mieszanka kulturowa jest rzeczą nietypową i dzięki tej mieszance liczne zachowania bohatera są trudne do przewidzenia, a co za tym idzie ciekawe.
Dobre wrażenie zrobiło na mnie, to jak autor nie idzie na łatwiznę, a za sprawą chociażby dialogów często ukrywa w historii dno. Spodobało mi się ukazanie scen akcji, które były niezwykłe angażujące i ukazane w sposób realistyczny. Generalnie sceneria wykorzystana przez autora dodała bardzo wiele atrakcyjności tej historii. Przedstawienia kryminalnego półświatka od Yakuzy po drobnych tajskich łobuziaków po międzynarodowe służby było bardzo prawdziwe, a zarazem odżywcze dla całej historii. Jedyne co mnie nieco zmęczyło to wątek romantyczny, ale to zwyczajnie dlatego, że wolę akcje.
Moje doznania sensacyjne po tej powieści są w pełni zaspokojone, a mówiąc kolokwialnie azjatyckie tło w postaci, chociażby metropolii zrobiło robotę. Ja co do twórczości autora czuję się zachęcona.
Gaijin... Człowiek z zewnątrz... Ale jedyny, który może teraz pomóc.
Karol Hotaro- były komandos zwany Gaijin, zostaje wynajęty do misji odnalezienia wpływowego biznesmena. Jest w tym najlepszy. Ale zadanie, które go czeka może być za trudne nawet dla niego. Macki intrygi sięgają bowiem głęboko. Nie wiadomo komu można zaufać i kto jest zamieszany. Yakuza, politycy, armia... Wróg może czaić się wszędzie. Karol, wspierany przez przyjaciół z dawnych lat staje twarzą twarz z niebezpieczeństwem. 👹
Przyznam szczerze, że po książkę sięgnąłem tknięty impulsem. Zazwyczaj nie patrzę na coś związanego z japońską stylistyką. Ale gdzieś na jakimś stories, chyba u @m.smielak i tytuł mnie zaintrygował. I nie żałuję, bo książka pochłonęła kompletnie.
Historia Hotaro i jego przygód to da mnie jedna z lepiej poprowadzonych historii, które miałem okazje ostatnio czytać. Nie ma tu udawania, że wszystko jest okey, wrogowie tak jak i bohaterowie na każdym kroku stają w obliczu końca swojego żywota. Nie ma co przyzwyczajać się tu do wizji "przeżyli wszyscy i wiodą szczęśliwe życia". Trafiamy do miejsc przesiąkniętych brutalnością. Gdzie jeden błąd może zmienić wszystko. A żaden plan nie ma stu procent pewności powodzenia. Japonia i inne azjatyckie kraje, gdzie z zewnątrz wszystko wydaje się piękne, tak naprawde od środka jest zupełnie inne...
Więc jeśli lubicie sensacyjne opowieści, gdzie wątki detektywistyczne przeplatają się z akcją (tej jest sporo i jest widowiskowa), a do tego to wszystko przyprawione jest azjatyckim klimatem to ta książka będzie dla Ciebie idealna. Ja nie mogłem się oderwać i z całego serca polecam, bo naprawdę @arkadysaulski wykreował naprawdę świetną postać z bardzo dobrą historią 🔥
Arkady Saulski to autor, którego bardzo lubię. To jak opowiada historie a dalekim wschodzie budzi we mnie pewnego rodzaju szacunek. Po historiach osadzonych w czasach zamierzchłych tym razem przychodzi opowieść z czasów teraźniejszych.
Tytułowy Gaijin to komandos, człowiek o polsko-japońskich korzeniach. Cyngiel do wynajęcia, duch, któremu zleca się akcje niemożliwe do realizacji a on je wykonuje bez mrugnięcia okiem. Właśnie dlatego trafia do niego tajemnicza sprawa porwanego japońskiego biznesmena. Brzmi dobrze? No jasne, i właśnie takie jest od samego początku. Pierwszą połowę książki przeczytałem bardzo szybko, potem jednak… wszystko się zepsuło. Zrobiło się nudno i powtarzalnie. Ile można się gonić po lasach? Ile można opowiadać o przenosinach obozu złodupca i tego jak jest on poszukiwany przez grupę bohaterów? Niestety ale w pewnym momencie fabuła tak siada, że porzuciłem lekturę na dobry tydzień i nie chciało mi się do niej wracać. Zapytacie co z zakończeniem? Otóż jest, i to całkiem niezłe ale jakie to ma znaczenie skoro wcześniej się tak bardzo wynudziłem.
Książka zdecydowanie miała potencjał. Niestety nie został on do końca wykorzystany i mam nadzieję, że jak autor pokusi się o kolejne tomy to będą one nieco krótsze a akcja mniej rozwleczona czego sobie i Wam drodzy czytelnicy życzę.
"Gaijin" to czysta, niczym nieskrępowana akcja. To "męskie kino" w formie książki, idealne dla fanów thrillerów, powieści szpiegowskich i każdego, kto szuka w literaturze przede wszystkim dynamicznej akcji. To mocne otwarcie trylogii, które nie bierze jeńców.
Genialna powieść w swoim gatunku. Klasa światowa. Ponadto rewelacyjna wersja audio w wykonaniu mistrza Gosztyły. Bardzo polecam! Trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Karol Hotaro to specjalista od ekstrakcji o polsko-japońskich korzeniach. Nigdzie do końca nie mieszka, nigdzie do końca nie przynależy. Po kolejnym wybuchowym zleceniu odzywa się do niego stary przyjaciel i wspólnie podejmują się sprawy porwanego biznesmena. Sprawa nie jest jednak tak powierzchowna jak mogłaby wydawać się na pierwszy rzut oka. Sięga głębokich intryg politycznych, które mają wstrząsnąć całą Azją. ______ ,,Gaijin” uświadomił mi, że chyba jeszcze nigdy wcześniej nie sięgnąłem po literaturę sensacyjną. Na początku miałem swoje obawy, ale równie szybko one zniknęły, co się pojawiły, i porwałem się w wir akcji. Dopiero poczułem co to znaczy płynąć przez tekst i czuć się jak w samym środku wydarzeń.
Czuć od autora niesamowitą znajomość tematów, o których pisze (co momentami bywa aż przytłaczające, zwłaszcza na początku, ale robi też wrażenie i skłania do zgłębienia się w różne tematy). Spotkałem się z piórem Pana Saulskiego już wcześniej i była to wielka gratka, ta książka, choć utrzymana w kompletnie innym stylu, również tę dobrą zabawę przynosi.
Oczywiście, zaraz obok akcji mamy tutaj dużo komentarzy na temat polityki globalnej i polityki Azji, a w postaci dialogów serwowane są nam politologiczne smaczki; świetnie przemyślana intryga, niesamowita wprawa w pisaniu scen akcji i rozłożeniu postaci na mapie.
W ,,Gaijinie” znajdziecie też dość niewinny wątek romantyczny, który jak na moje tylko dodaje tej historii człowieczego elementu.
P.S. Wyjątkowo urzekł mnie opis korzystania z tafli krwi jakoby z luster.