What do you think?


Falochrony
Młodzi i wolni ostatniego lata nad oceanem.
Grace i Matthias znają się od zawsze. Wspólne dzieciństwo, szkoła i długie dni spędzane nad oceanem sprawiły, że stali się dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi są niczym jedna dusza w dwóch ciałach. Razem mierzą się z falami rozbijającymi się o brzeg i z wyzwaniami, które niesie dorastanie.
To lato jest inne. Ostatnie przed dorosłością a ta coraz głośniej się o nich upomina. Przed nimi decyzje, których nie da się cofnąć, oczekiwania, którym trudno sprostać, i przyszłość, która nie chce dłużej czekać. Ale teraz Teraz liczy się tylko chwila.
Szumiący ocean, słony wiatr i ciepłe słońce są świadkami ich obietnicy że tego lata zrobią wszystko, czego się boją. Że popełnią błędy. Że będą żyć.
Zanim bowiem nadejdzie jesień, chcą poczuć, co znaczy być młodym i wolnym!
Książka dla czytelników powyżej czternastego roku życia.
Grace i Matthias znają się od zawsze. Wspólne dzieciństwo, szkoła i długie dni spędzane nad oceanem sprawiły, że stali się dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi są niczym jedna dusza w dwóch ciałach. Razem mierzą się z falami rozbijającymi się o brzeg i z wyzwaniami, które niesie dorastanie.
To lato jest inne. Ostatnie przed dorosłością a ta coraz głośniej się o nich upomina. Przed nimi decyzje, których nie da się cofnąć, oczekiwania, którym trudno sprostać, i przyszłość, która nie chce dłużej czekać. Ale teraz Teraz liczy się tylko chwila.
Szumiący ocean, słony wiatr i ciepłe słońce są świadkami ich obietnicy że tego lata zrobią wszystko, czego się boją. Że popełnią błędy. Że będą żyć.
Zanim bowiem nadejdzie jesień, chcą poczuć, co znaczy być młodym i wolnym!
Książka dla czytelników powyżej czternastego roku życia.
336 pages, Paperback
First published August 4, 2026
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 30 of 41 reviews
August 26, 2026
nie ma fal między mną a tą książką
August 25, 2026
nudne jak flaki z olejem. fabuły brak. to jest głupsze od mojej nauczycielki z matematyki, a poprzeczka jest baaardzo wysoko.
August 9, 2026
2,75☆/5☆
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki…
Styl pisania niby fajny, ale długie i nużące opisy znacznie ujmują w mojej ocenie. Autorka się co chwilę powtarzała, ocean jest spokojny, ocean oddaje jej emocje, tylko ocean ją rozumie… już miałam tego po dziurki w nosie… powtarzała co każdy rozdział to. Relacja romantyczna rozwinęła się za szybko. Matthias był takim toksykiem, ciągle ją kontrolował, manipulował, fałszywie obiecywał. Główna bohaterka - Grace, była doprawdy naiwna. Jakbym nią była, już dawno skończyłabym tę relację. Plus za naprawdę profesjonalne podejście do tematu surfingu. To była jedyna z ciekawych rzeczy. Czytało się też płynnie i szybko. Końcówka pozostaje otwarta i zachęca to do sięgnięcia po następny tom. Jestem zawiedziona tą pozycją, liczyłam, że okaże się dużo lepsza. Polecam jednak sięgnąć i samemu wyrobić swoją opinię.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki…
Styl pisania niby fajny, ale długie i nużące opisy znacznie ujmują w mojej ocenie. Autorka się co chwilę powtarzała, ocean jest spokojny, ocean oddaje jej emocje, tylko ocean ją rozumie… już miałam tego po dziurki w nosie… powtarzała co każdy rozdział to. Relacja romantyczna rozwinęła się za szybko. Matthias był takim toksykiem, ciągle ją kontrolował, manipulował, fałszywie obiecywał. Główna bohaterka - Grace, była doprawdy naiwna. Jakbym nią była, już dawno skończyłabym tę relację. Plus za naprawdę profesjonalne podejście do tematu surfingu. To była jedyna z ciekawych rzeczy. Czytało się też płynnie i szybko. Końcówka pozostaje otwarta i zachęca to do sięgnięcia po następny tom. Jestem zawiedziona tą pozycją, liczyłam, że okaże się dużo lepsza. Polecam jednak sięgnąć i samemu wyrobić swoją opinię.
August 21, 2026
•🌊🏄♀️☀️🌺•
[współpraca reklamowa z wydawnictwem beya]
3.5 / 5⭐️
Czekałam na tę książkę naprawdę bardzo długo i kiedy w końcu wpadła w moje ręce, od razu zabrałam się za jej czytanie. Jest to pierwsza książka Zuzi spoza serii Przeznaczenia i byłam ciekawa, czy się polubię zarówno z nią samą, jak i z jej bohaterami.
Już widzicie, po wystawionej przeze mnie ocenie, że odczucia mam dość… mieszane. Początkowa ekscytacja związana z wakacyjnym klimatem powieści i fabułą skupiającą się wokół dorastania troszkę opadła wraz z czytaniem kolejnych rozdziałów.
Z opisu książki można wywnioskować, że bohaterowie chcą spędzić ostatnie wakacje przed wejściem w dorosłość w szalony sposób, który pozwoli im wykorzystać ostatnie beztroskie, nastoletnie chwile. Jednak w trakcie lektury odniosłam wrażenie, że tych „szalonych” pomysłów nie było wcale tak dużo, a bohaterowie bardzo często spędzają czas surfując. Nie ukrywam, że czuję się dość zawiedziona tą konkretną częścią powieści.
Samą historię uważam jednak za angażującą i muszę przyznać, że naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Przez strony powieści płynęłam i ani przez moment nie czułam się znużona, czy niezaciekawiona tym, co rozgrywa się na czytanych przeze mnie stronach.
Kolejnym aspektem powieści, który dość zaniżył moją ocenę, jest szybki rozwój relacji romantycznej między głównymi bohaterami. Odniosłam wrażenie, że pomiędzy przyjaźnią, a zakochaniem granica zatarła się w błyskawicznym tempie szczególnie, że pomiędzy tym wystąpiła między postaciami kłótnia.
Jest to naprawdę przyjemna lektura, którą będę polecać, jednak spodziewałam się, że wywoła we mnie więcej emocji. Myślę, że jest idealna na wakacyjne / letnie dni, jednak całość nie zachwyciła mnie tak bardzo, jak miałam na to nadzieję.
Nadia / bookaholic.etc 🩵
[współpraca reklamowa z wydawnictwem beya]
3.5 / 5⭐️
Czekałam na tę książkę naprawdę bardzo długo i kiedy w końcu wpadła w moje ręce, od razu zabrałam się za jej czytanie. Jest to pierwsza książka Zuzi spoza serii Przeznaczenia i byłam ciekawa, czy się polubię zarówno z nią samą, jak i z jej bohaterami.
Już widzicie, po wystawionej przeze mnie ocenie, że odczucia mam dość… mieszane. Początkowa ekscytacja związana z wakacyjnym klimatem powieści i fabułą skupiającą się wokół dorastania troszkę opadła wraz z czytaniem kolejnych rozdziałów.
Z opisu książki można wywnioskować, że bohaterowie chcą spędzić ostatnie wakacje przed wejściem w dorosłość w szalony sposób, który pozwoli im wykorzystać ostatnie beztroskie, nastoletnie chwile. Jednak w trakcie lektury odniosłam wrażenie, że tych „szalonych” pomysłów nie było wcale tak dużo, a bohaterowie bardzo często spędzają czas surfując. Nie ukrywam, że czuję się dość zawiedziona tą konkretną częścią powieści.
Samą historię uważam jednak za angażującą i muszę przyznać, że naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Przez strony powieści płynęłam i ani przez moment nie czułam się znużona, czy niezaciekawiona tym, co rozgrywa się na czytanych przeze mnie stronach.
Kolejnym aspektem powieści, który dość zaniżył moją ocenę, jest szybki rozwój relacji romantycznej między głównymi bohaterami. Odniosłam wrażenie, że pomiędzy przyjaźnią, a zakochaniem granica zatarła się w błyskawicznym tempie szczególnie, że pomiędzy tym wystąpiła między postaciami kłótnia.
Jest to naprawdę przyjemna lektura, którą będę polecać, jednak spodziewałam się, że wywoła we mnie więcej emocji. Myślę, że jest idealna na wakacyjne / letnie dni, jednak całość nie zachwyciła mnie tak bardzo, jak miałam na to nadzieję.
Nadia / bookaholic.etc 🩵
August 18, 2026
𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲 – 𝐙𝐮𝐳𝐚𝐧𝐧𝐚 𝐁𝐚𝐧𝐝𝐨𝐬𝐳
[współpraca reklamowa @wydawnictwo.beya]
𝐐: 𝐂𝐡𝐜𝐢𝐞𝐥𝐢𝐛𝐲𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐬𝐩𝐫𝐨́𝐛𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐬𝐮𝐫𝐟𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚?
„– 𝑃𝑟𝑧𝑦 𝑡𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑢𝑠𝑧𝑒̨ 𝑏𝑦𝑐́ 𝑧̇𝑎𝑑𝑛𝑎̨ 𝑤𝑒𝑟𝑠𝑗𝑎̨ 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 – 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑎ł 𝑐𝑖𝑠𝑧𝑒𝑗. – 𝑃𝑜 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚.”
Podeszłam do tej książki 𝐛𝐞𝐳 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧́ i nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Początkowo 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐛𝐲𝐭𝐧𝐢𝐨 𝐰𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́, lecz wiem, że jest to dość powszechne, dlatego nie narzekam. Na szczęście już w 1/3 udało mi się zainteresować fabułą i naprawdę miło czytało mi się tę pozycję. 𝐊𝐨𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐳 𝐦ł𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐣 𝐰𝐨𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 i wykonywanie upragnionych aktywności głównej bohaterki było świetnym pomysłem! Przyznam, że wykonanie spodobało mi się trochę mniej, a jednym z większych problemów było 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐳𝐧𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜́ oraz 𝐫𝐚𝐧𝐝𝐨𝐦𝐨𝐰𝐞 𝐨𝐝𝐰𝐳𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐜𝐡 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Ciężko mi uwierzyć w to, że nigdy wcześniej nie dostrzegła ani kropli własnych uczuć, zazdrości, po prostu 𝐍𝐈𝐂, a tu nagle Matthias wyznaje miłość, to ona stwierdza, że też coś do niego czuje. 𝐍𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢 𝐦𝐢 𝐭𝐨. 😬
A skoro o głównym bohaterze mowa… 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 to bohater, który 𝐜𝐳𝐞̨𝐬𝐭𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐫𝐲𝐭𝐨𝐰𝐚ł. Rozumiem, że w wielu sytuacjach 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł 𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜́ 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞, co skierowało do nieciekawych sytuacji, ale 𝐧𝐢𝐜 𝐧𝐢𝐞 𝐭ł𝐮𝐦𝐚𝐜𝐳𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐨𝐜𝐲, chwiejnych zachowań tworzących chaos w głowie drugiej osoby i izolowania jej z powodu swoich egoistycznych pobudek. Nie obniżyłabym oceny przez same te fakty, 𝐣𝐞𝐬́𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐬𝐳𝐞𝐝ł𝐛𝐲 𝐳 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐣𝐚𝐤𝐢𝐬́ 𝐦𝐨𝐫𝐚ł, a główny bohater zrozumiałby swoje błędy i spróbował coś zmienić. Tutaj niestety 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐚̨ł 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐧𝐢𝐨𝐬𝐤𝐨́𝐰 i wszystko zepsuł. Nie zrozumcie mnie źle, rozumiem, że jego sytuacja była naprawdę skomplikowana i powiem nawet, że 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐢 𝐠𝐨 𝐳̇𝐚𝐥, ale mimo to jego zachowanie było po prostu słabe. Natomiast mogę jeszcze przyznać, że miał on również niektóre 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐞 𝐳𝐚𝐜𝐡𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐰𝐲𝐰𝐨ł𝐚ł𝐲 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐧𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐭𝐰𝐚𝐫𝐳𝐲! 💞
Jestem o kilka dobrych lat starsza od głównej bohaterki, a jednak mimo to 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐮𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐢𝐜́! Jeszcze niedawno sama stałam przed wyborem uczelni, a prawo jazdy do dnia dzisiejszego męczy moją głowę, dlatego 𝐳𝐚𝐳𝐝𝐫𝐨𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞̨ 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞, 𝐳̇𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐩𝐨 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦… Do tego również zbyt często wybaczam i wierzę, że choć boli, to wszystko się w końcu ułoży. 𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐚 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́ 𝐬𝐭𝐨𝐩 𝐢 𝐨𝐝𝐩𝐮𝐬́𝐜𝐢𝐜́, 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐳̇𝐞 𝐭𝐨 ł𝐚𝐦𝐢𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. 😔
Świetną rzeczą w tej książce była 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐚, 𝐝𝐚𝐦𝐬𝐤𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐳́𝐧́, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐨𝐭𝐮𝐥𝐢ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. Przyznam jednak, że ich wspólnych momentów 𝐦𝐨𝐠ł𝐨𝐛𝐲 𝐛𝐲𝐜́ 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡𝐞̨ 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣. Tyczy się to również 𝐋𝐮𝐤𝐞’𝐚, którego bardzo polubiłam, a odczułam, że bardzo rzadko się pojawiał. 𝐒𝐳𝐤𝐨𝐝𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭 𝐝𝐨𝐨𝐤𝐨ł𝐚 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚ł 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐳𝐠ł𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐧𝐲… Akcja kręciła się głównie wokół tej dwójki i ich rodzin, a moim zdaniem przyjaciele i znajomi to też spora część życia. 😶
Chciałam dać tej lekturze 4 ☆, ale niestety 𝐳𝐧𝐚𝐥𝐚𝐳ł𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐚𝐫𝐞̨ 𝐦𝐢𝐧𝐮𝐬𝐨́𝐰, więc ocenka spadła do 3,25 ☆. Sporą rolę w tej ocenie odegrało także 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐟𝐚𝐧𝐤𝐚̨ (a przynajmniej nie w pełni). O dziwo 𝒅𝒆𝒄𝒚𝒛𝒋𝒂 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 𝐦𝐨𝐜𝐧𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚ł𝐚, ale samo zakończenie nie przypadło mi do gustu. 𝐙𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨 𝐦𝐢 𝐠ł𝐞̨𝐛𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐳𝐚𝐦𝐤𝐧𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐚 i po prostu czegoś więcej jak np. dodatkowego rozdziału z dalszymi losami Grace, Matthiasa i ogólnie grupki. 🤍
Czy poleciłabym tę książkę? 𝐏𝐨́ł 𝐧𝐚 𝐩𝐨́ł. Bawiłam się całkiem nieźle, a 𝐨𝐩𝐢𝐬𝐲 𝐬𝐮𝐫𝐟𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐛𝐲ł𝐲 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐟𝐚𝐣𝐧𝐞 𝐢 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐞, lecz kilka rzeczy nie zdobyło mojej przychylności. Nie mogę powiedzieć, że jest to zła lektura, ale jednocześnie 𝐭𝐫𝐨𝐬𝐳𝐤𝐞̨ 𝐣𝐞𝐣 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨 𝐝𝐨 𝐬́𝐦𝐢𝐚ł𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐥𝐞𝐜𝐚𝐣𝐤𝐢. Natomiast nie zmienia to faktu, że 𝐳 𝐜𝐡𝐞̨𝐜𝐢𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐧𝐞̨ 𝐩𝐨 𝐢𝐧𝐧𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐙𝐮𝐳𝐢! 🩵
𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
[współpraca reklamowa @wydawnictwo.beya]
𝐐: 𝐂𝐡𝐜𝐢𝐞𝐥𝐢𝐛𝐲𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐬𝐩𝐫𝐨́𝐛𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐬𝐮𝐫𝐟𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚?
„– 𝑃𝑟𝑧𝑦 𝑡𝑜𝑏𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑢𝑠𝑧𝑒̨ 𝑏𝑦𝑐́ 𝑧̇𝑎𝑑𝑛𝑎̨ 𝑤𝑒𝑟𝑠𝑗𝑎̨ 𝑠𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒 – 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑑𝑧𝑖𝑎ł 𝑐𝑖𝑠𝑧𝑒𝑗. – 𝑃𝑜 𝑝𝑟𝑜𝑠𝑡𝑢 𝑗𝑒𝑠𝑡𝑒𝑚.”
Podeszłam do tej książki 𝐛𝐞𝐳 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧́ i nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Początkowo 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳𝐛𝐲𝐭𝐧𝐢𝐨 𝐰𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́, lecz wiem, że jest to dość powszechne, dlatego nie narzekam. Na szczęście już w 1/3 udało mi się zainteresować fabułą i naprawdę miło czytało mi się tę pozycję. 𝐊𝐨𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐳 𝐦ł𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐣 𝐰𝐨𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢 i wykonywanie upragnionych aktywności głównej bohaterki było świetnym pomysłem! Przyznam, że wykonanie spodobało mi się trochę mniej, a jednym z większych problemów było 𝐳𝐛𝐲𝐭 𝐬𝐳𝐲𝐛𝐤𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐳𝐧𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜́ oraz 𝐫𝐚𝐧𝐝𝐨𝐦𝐨𝐰𝐞 𝐨𝐝𝐰𝐳𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐜𝐡 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Ciężko mi uwierzyć w to, że nigdy wcześniej nie dostrzegła ani kropli własnych uczuć, zazdrości, po prostu 𝐍𝐈𝐂, a tu nagle Matthias wyznaje miłość, to ona stwierdza, że też coś do niego czuje. 𝐍𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢 𝐦𝐢 𝐭𝐨. 😬
A skoro o głównym bohaterze mowa… 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 to bohater, który 𝐜𝐳𝐞̨𝐬𝐭𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐫𝐲𝐭𝐨𝐰𝐚ł. Rozumiem, że w wielu sytuacjach 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł 𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐢𝐜́ 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞, co skierowało do nieciekawych sytuacji, ale 𝐧𝐢𝐜 𝐧𝐢𝐞 𝐭ł𝐮𝐦𝐚𝐜𝐳𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐦𝐨𝐜𝐲, chwiejnych zachowań tworzących chaos w głowie drugiej osoby i izolowania jej z powodu swoich egoistycznych pobudek. Nie obniżyłabym oceny przez same te fakty, 𝐣𝐞𝐬́𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐬𝐳𝐞𝐝ł𝐛𝐲 𝐳 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐣𝐚𝐤𝐢𝐬́ 𝐦𝐨𝐫𝐚ł, a główny bohater zrozumiałby swoje błędy i spróbował coś zmienić. Tutaj niestety 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐚̨ł 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐧𝐢𝐨𝐬𝐤𝐨́𝐰 i wszystko zepsuł. Nie zrozumcie mnie źle, rozumiem, że jego sytuacja była naprawdę skomplikowana i powiem nawet, że 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐢 𝐠𝐨 𝐳̇𝐚𝐥, ale mimo to jego zachowanie było po prostu słabe. Natomiast mogę jeszcze przyznać, że miał on również niektóre 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐞 𝐳𝐚𝐜𝐡𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐰𝐲𝐰𝐨ł𝐚ł𝐲 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡 𝐧𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐭𝐰𝐚𝐫𝐳𝐲! 💞
Jestem o kilka dobrych lat starsza od głównej bohaterki, a jednak mimo to 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐳 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐮𝐭𝐨𝐳̇𝐬𝐚𝐦𝐢𝐜́! Jeszcze niedawno sama stałam przed wyborem uczelni, a prawo jazdy do dnia dzisiejszego męczy moją głowę, dlatego 𝐳𝐚𝐳𝐝𝐫𝐨𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞̨ 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞, 𝐳̇𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐣𝐮𝐳̇ 𝐩𝐨 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐦… Do tego również zbyt często wybaczam i wierzę, że choć boli, to wszystko się w końcu ułoży. 𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐚 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́ 𝐬𝐭𝐨𝐩 𝐢 𝐨𝐝𝐩𝐮𝐬́𝐜𝐢𝐜́, 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐳̇𝐞 𝐭𝐨 ł𝐚𝐦𝐢𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. 😔
Świetną rzeczą w tej książce była 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐚, 𝐝𝐚𝐦𝐬𝐤𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐳́𝐧́, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐨𝐭𝐮𝐥𝐢ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. Przyznam jednak, że ich wspólnych momentów 𝐦𝐨𝐠ł𝐨𝐛𝐲 𝐛𝐲𝐜́ 𝐭𝐫𝐨𝐜𝐡𝐞̨ 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣. Tyczy się to również 𝐋𝐮𝐤𝐞’𝐚, którego bardzo polubiłam, a odczułam, że bardzo rzadko się pojawiał. 𝐒𝐳𝐤𝐨𝐝𝐚, 𝐳̇𝐞 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭 𝐝𝐨𝐨𝐤𝐨ł𝐚 𝐠ł𝐨́𝐰𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚ł 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐳𝐠ł𝐞̨𝐛𝐢𝐨𝐧𝐲… Akcja kręciła się głównie wokół tej dwójki i ich rodzin, a moim zdaniem przyjaciele i znajomi to też spora część życia. 😶
Chciałam dać tej lekturze 4 ☆, ale niestety 𝐳𝐧𝐚𝐥𝐚𝐳ł𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩𝐚𝐫𝐞̨ 𝐦𝐢𝐧𝐮𝐬𝐨́𝐰, więc ocenka spadła do 3,25 ☆. Sporą rolę w tej ocenie odegrało także 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐟𝐚𝐧𝐤𝐚̨ (a przynajmniej nie w pełni). O dziwo 𝒅𝒆𝒄𝒚𝒛𝒋𝒂 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 𝐦𝐨𝐜𝐧𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚ł𝐚, ale samo zakończenie nie przypadło mi do gustu. 𝐙𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨 𝐦𝐢 𝐠ł𝐞̨𝐛𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐳𝐚𝐦𝐤𝐧𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐚 i po prostu czegoś więcej jak np. dodatkowego rozdziału z dalszymi losami Grace, Matthiasa i ogólnie grupki. 🤍
Czy poleciłabym tę książkę? 𝐏𝐨́ł 𝐧𝐚 𝐩𝐨́ł. Bawiłam się całkiem nieźle, a 𝐨𝐩𝐢𝐬𝐲 𝐬𝐮𝐫𝐟𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐛𝐲ł𝐲 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐟𝐚𝐣𝐧𝐞 𝐢 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐞, lecz kilka rzeczy nie zdobyło mojej przychylności. Nie mogę powiedzieć, że jest to zła lektura, ale jednocześnie 𝐭𝐫𝐨𝐬𝐳𝐤𝐞̨ 𝐣𝐞𝐣 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨 𝐝𝐨 𝐬́𝐦𝐢𝐚ł𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐥𝐞𝐜𝐚𝐣𝐤𝐢. Natomiast nie zmienia to faktu, że 𝐳 𝐜𝐡𝐞̨𝐜𝐢𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞̨𝐠𝐧𝐞̨ 𝐩𝐨 𝐢𝐧𝐧𝐞 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝐙𝐮𝐳𝐢! 🩵
𝑥𝑜𝑥𝑜 𝑙𝑖𝑣 <3
August 28, 2026
🩵ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ꜰᴀʟᴏᴄʜʀᴏɴʏ🩵
| współpraca reklamowa |
"Falochrony” to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Do przeczytania tej historii zachęcił mnie opis i motywy. Wydawało mi się, że to idealna książka dla mnie i że jest ogromna szansa, że mi się spodoba. No niestety, przeliczyłam się. Czuję się trochę rozczarowana i mam w sobie naprawdę sporo mieszanych uczuć. Nie była to też zła książka. Jestem pewna, że znajdą się osoby, którym się spodoba. Niestety, ja nie należę do tej grupy. Początek był naprawdę obiecujący. Jednak im dalej, tym było gorzej. Miałam nadzieję, że moje końcowe wrażenia będą bardziej pozytywne. Niestety tak się nie stało.
Ale żeby nie było tak negatywnie, muszę przyznać, że styl pisania autorki przypadł mi praktycznie od samego początku do gustu. Dzięki temu czytało mi się ją szybko i płynnie. Jest lekki i przyjemny w odbiorze. Nawet jeśli w niektórych momentach mi się dłużyła, to i tak chciałam przeczytać ją do końca. Na plus zasługuje również poruszenie tematu dorosłości, niepewności co do przyszłości oraz przemijania.
Na plus na pewno zasługuje klimat tej historii. Ocean, szum fal i surfing naprawdę sprawiały, że chciało się być w tym miejscu i samodzielnie przekonać się, co ma ono do zaoferowania.
Mój największy problem to główni bohaterowie. Niestety, nie udało mi się polubić Grace ani Matthiasa. Musicie wiedzieć, że naprawdę starałam się znaleźć coś, co mnie do nich przekona. Niestety, tak się nie stało. Rozumiałam, że są młodzi. Mają prawo popełniać błędy i różnie reagować na pewne wydarzenia. Nie ukrywam jednak, że czasem po prostu mnie irytowali. Czasem też odnosiłam wrażenie, że jedno myślą, a drugie robią. Liczyłam również, że będą robić wiele różnych rzeczy, których wcześniej się bali. Wykorzystując ostatnie lato przed dorosłością. W końcu zrobią coś, na co wcześniej nie mieli odwagi. Ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu takich scen było bardzo mało. Miałam wrażenie, że wszystko kręci się tylko i wyłącznie wokół surfingu.
Najwięcej mieszanych odczuć wzbudziła we mnie jednak relacja Grace i Matthiasa. Z jednej strony bardzo podobała mi się ich wieloletnia więź. Fakt, że tak długo się przyjaźnili, mieli wiele wspólnych wspomnień oraz to, jak dobrze się znali. Jednocześnie zachowanie Matthiasa odpychało mnie od jego osoby. Momentami odnosiłam wrażenie, że tego jest po prostu za dużo. Jego kontrolowanie, manipulowanie i podejmowanie decyzji za Grace sprawiały, że nie byłam w stanie kupić ich relacji.
Jeśli mogę powiedzieć coś o zakończeniu, niczego nie zdradzając, to niestety nie polubiłam się z nim. Nie jestem fanką takich rozwiązań. Z drugiej strony mam świadomość, że było ono jedynym słusznym. Wolałabym jednak, żeby zostało bardziej opisane. Chciałabym, żeby nie pozostawało żadnych niedopowiedzeń.
Niestety, nie polubiłam się do końca z tą książką. Miała swoje plusy, jednak minusów było sporo. Jak zawsze uważam, że warto wyrobić sobie własną opinię na temat tej historii. Mam ogromną nadzieję, że gdy w przyszłości sięgnę po kolejne tytuły spod pióra autorki, spodobają mi się bardziej.
| współpraca reklamowa |
"Falochrony” to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Do przeczytania tej historii zachęcił mnie opis i motywy. Wydawało mi się, że to idealna książka dla mnie i że jest ogromna szansa, że mi się spodoba. No niestety, przeliczyłam się. Czuję się trochę rozczarowana i mam w sobie naprawdę sporo mieszanych uczuć. Nie była to też zła książka. Jestem pewna, że znajdą się osoby, którym się spodoba. Niestety, ja nie należę do tej grupy. Początek był naprawdę obiecujący. Jednak im dalej, tym było gorzej. Miałam nadzieję, że moje końcowe wrażenia będą bardziej pozytywne. Niestety tak się nie stało.
Ale żeby nie było tak negatywnie, muszę przyznać, że styl pisania autorki przypadł mi praktycznie od samego początku do gustu. Dzięki temu czytało mi się ją szybko i płynnie. Jest lekki i przyjemny w odbiorze. Nawet jeśli w niektórych momentach mi się dłużyła, to i tak chciałam przeczytać ją do końca. Na plus zasługuje również poruszenie tematu dorosłości, niepewności co do przyszłości oraz przemijania.
Na plus na pewno zasługuje klimat tej historii. Ocean, szum fal i surfing naprawdę sprawiały, że chciało się być w tym miejscu i samodzielnie przekonać się, co ma ono do zaoferowania.
Mój największy problem to główni bohaterowie. Niestety, nie udało mi się polubić Grace ani Matthiasa. Musicie wiedzieć, że naprawdę starałam się znaleźć coś, co mnie do nich przekona. Niestety, tak się nie stało. Rozumiałam, że są młodzi. Mają prawo popełniać błędy i różnie reagować na pewne wydarzenia. Nie ukrywam jednak, że czasem po prostu mnie irytowali. Czasem też odnosiłam wrażenie, że jedno myślą, a drugie robią. Liczyłam również, że będą robić wiele różnych rzeczy, których wcześniej się bali. Wykorzystując ostatnie lato przed dorosłością. W końcu zrobią coś, na co wcześniej nie mieli odwagi. Ku mojemu ogromnemu rozczarowaniu takich scen było bardzo mało. Miałam wrażenie, że wszystko kręci się tylko i wyłącznie wokół surfingu.
Najwięcej mieszanych odczuć wzbudziła we mnie jednak relacja Grace i Matthiasa. Z jednej strony bardzo podobała mi się ich wieloletnia więź. Fakt, że tak długo się przyjaźnili, mieli wiele wspólnych wspomnień oraz to, jak dobrze się znali. Jednocześnie zachowanie Matthiasa odpychało mnie od jego osoby. Momentami odnosiłam wrażenie, że tego jest po prostu za dużo. Jego kontrolowanie, manipulowanie i podejmowanie decyzji za Grace sprawiały, że nie byłam w stanie kupić ich relacji.
Jeśli mogę powiedzieć coś o zakończeniu, niczego nie zdradzając, to niestety nie polubiłam się z nim. Nie jestem fanką takich rozwiązań. Z drugiej strony mam świadomość, że było ono jedynym słusznym. Wolałabym jednak, żeby zostało bardziej opisane. Chciałabym, żeby nie pozostawało żadnych niedopowiedzeń.
Niestety, nie polubiłam się do końca z tą książką. Miała swoje plusy, jednak minusów było sporo. Jak zawsze uważam, że warto wyrobić sobie własną opinię na temat tej historii. Mam ogromną nadzieję, że gdy w przyszłości sięgnę po kolejne tytuły spod pióra autorki, spodobają mi się bardziej.
August 8, 2026
Odkąd pierwszy raz zobaczyłam motywy tej historii pragnęłam ją przeczytać. Surfing, friends to lovers to są motywy, które uwielbiam. Wiec wiadomo miałam dość duże oczekiwania do tej historii. Niestety nie wszystkie się spełniły, jednak nadal „𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲” bardzo mi się spodobały.
Książka opowiada o 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 𝐢 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐢𝐞, którzy przyjaźnią się od urodzenia. Jednak w ostatnie wakacje przed dorosłością między nimi coś się zmienia – stają się dla siebie kimś więcej. Razem stają przed nowymi decyzjami, oczekiwaniami ze strony innych i przyszłością, która jest coraz bliżej.
KOCHAM czytać książki, gdzie bohaterowie surfują i w tej książce to było idealne. Cały czas przewijał się wątek surfingu, a był on bardzo dobrze napisany.
Główną bohaterką jest siedemnastoletnia 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Jej największą pasją jest surfing i kocha spędzać czas nad oceanem. Bardzo polubiłam tę postać, a wręcz dostrzegłam w niej coś z siebie. 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 jest osobą sympatyczną, lekko zagubioną, jeszcze nie wie, co chce robić w przyszłości, a czuję nacisk ze strony rodziców.
Teraz przejdźmy do bohatera, do którego mam mieszane uczucia. 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 według mnie momentami zachowywał się dziwnie, nie rozumiałam jego niektórych zachowań. Moja relacja z chłopakiem raz wzrastała, a potem wracała w dół i tak przez całą książkę… 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 jest pewny siebie, żartobliwy i uwielbia się droczyć z 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 jednak jest również zagubiony. Ma całą przyszłość zaplanowaną przez jego ojca i próbuje spełnić jego oczekiwania, mimo to, że przez niektóre sytuacje ranił 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞.
Coś, co nie spodobało mi się w tej książce to relacja głównych bohaterów. Dla mnie jest ona nijaka, nie poczułam między nimi jakiejś wielkiej chemii. Oni po prostu byli razem. Zabrakło mi rozwinięcia ich relacji jak zmieniała się z 𝐟𝐫𝐢𝐞𝐧𝐝𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐨𝐯𝐞𝐫𝐬. Z strony 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐚 było to bardziej rozwinięte i mogliśmy zobaczyć, kiedy zmieniło się jego patrzenie na 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Niestety u dziewczyny mam wrażenie, że po prostu stwierdziła tak nagle, że on jej się też podoba.
Nie mogę też nie wspomnieć, jaki klimat ma ta książka. Po prostu wyobraźcie sobie wakacje nad oceanem, surfing, wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi. To po prostu idealna mieszanka 😝. Ale również książka opowiada o wchodzeniu w dorosłość, szukania siebie. Nowe problemy, które pojawiają się i musimy je już sami rozwiązywać.
Podsumowując „𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲” spodobały mi się. Nie jest to najlepsza książka, jaką czytałam jednak jest ona idealna właśnie na wakacje. Taka książka, którą przeczyta się raz, jednak nie zostanie na długo w pamięci.
[ współpraca reklamowa ]
Książka opowiada o 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 𝐢 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐢𝐞, którzy przyjaźnią się od urodzenia. Jednak w ostatnie wakacje przed dorosłością między nimi coś się zmienia – stają się dla siebie kimś więcej. Razem stają przed nowymi decyzjami, oczekiwaniami ze strony innych i przyszłością, która jest coraz bliżej.
KOCHAM czytać książki, gdzie bohaterowie surfują i w tej książce to było idealne. Cały czas przewijał się wątek surfingu, a był on bardzo dobrze napisany.
Główną bohaterką jest siedemnastoletnia 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Jej największą pasją jest surfing i kocha spędzać czas nad oceanem. Bardzo polubiłam tę postać, a wręcz dostrzegłam w niej coś z siebie. 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 jest osobą sympatyczną, lekko zagubioną, jeszcze nie wie, co chce robić w przyszłości, a czuję nacisk ze strony rodziców.
Teraz przejdźmy do bohatera, do którego mam mieszane uczucia. 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 według mnie momentami zachowywał się dziwnie, nie rozumiałam jego niektórych zachowań. Moja relacja z chłopakiem raz wzrastała, a potem wracała w dół i tak przez całą książkę… 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬 jest pewny siebie, żartobliwy i uwielbia się droczyć z 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 jednak jest również zagubiony. Ma całą przyszłość zaplanowaną przez jego ojca i próbuje spełnić jego oczekiwania, mimo to, że przez niektóre sytuacje ranił 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞.
Coś, co nie spodobało mi się w tej książce to relacja głównych bohaterów. Dla mnie jest ona nijaka, nie poczułam między nimi jakiejś wielkiej chemii. Oni po prostu byli razem. Zabrakło mi rozwinięcia ich relacji jak zmieniała się z 𝐟𝐫𝐢𝐞𝐧𝐝𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐨𝐯𝐞𝐫𝐬. Z strony 𝐌𝐚𝐭𝐭𝐡𝐢𝐚𝐬𝐚 było to bardziej rozwinięte i mogliśmy zobaczyć, kiedy zmieniło się jego patrzenie na 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Niestety u dziewczyny mam wrażenie, że po prostu stwierdziła tak nagle, że on jej się też podoba.
Nie mogę też nie wspomnieć, jaki klimat ma ta książka. Po prostu wyobraźcie sobie wakacje nad oceanem, surfing, wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi. To po prostu idealna mieszanka 😝. Ale również książka opowiada o wchodzeniu w dorosłość, szukania siebie. Nowe problemy, które pojawiają się i musimy je już sami rozwiązywać.
Podsumowując „𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲” spodobały mi się. Nie jest to najlepsza książka, jaką czytałam jednak jest ona idealna właśnie na wakacje. Taka książka, którą przeczyta się raz, jednak nie zostanie na długo w pamięci.
[ współpraca reklamowa ]
September 9, 2026
ja sie nawet nie wypowiadam, strasznie mnie wymeczyla ta ksiazka, bohaterowie byli troche glupi i oczywiscie jak dobrze wiemy nie znosze otwartych zakonczen
September 15, 2026
[współpraca reklamowa]
Nie każda jednogwiazdkowa opinia o książce jest taka sama. Jedne z nich oceniam nisko bo były szkodliwe, inne bo były irytujące, a w przypadku 𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐨́𝐰 jest to zupełnie inna kategoria - nudne.
Piszę tę recenzję dosłownie dwa dni po przeczytaniu tej historii i nie pamiętam z niej dosłownie nic, poza imionami bohaterów.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzi i niestety raczej ostatnie, bo okropnie się zawiodłam.
Przeczytałam tę książkę w godzinę tylko dlatego, że czytałam same dialogi - niepotrzebnych opisów było baaaaardzo dużo a skoro i tak nie byłam w stanie wkręcić się w fabułę, nie chciałam marnować czasu.
Może nie jestem w grupie wiekowej docelowych odbiorców, ale jak dla mnie ta książka mogłaby nie istnieć - nie poczułam z nią żadnej więzi, bohaterowie mnie irytowali, i o ile na początku było mi głupio, że tak długo zwlekam z jej przeczytaniem, tak teraz jestem zdziwiona, że nie poleciał 𝐝𝐧𝐟 w połowie. Niby było między nimi dobrze, potem nagle jakaś kłótnia nie wiadomo skąd, pogodzili się i znowu jakaś drama. Jezu, ile można.
Nie jestem w stanie nikomu polecić tej książki.
Nie każda jednogwiazdkowa opinia o książce jest taka sama. Jedne z nich oceniam nisko bo były szkodliwe, inne bo były irytujące, a w przypadku 𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐨́𝐰 jest to zupełnie inna kategoria - nudne.
Piszę tę recenzję dosłownie dwa dni po przeczytaniu tej historii i nie pamiętam z niej dosłownie nic, poza imionami bohaterów.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Zuzi i niestety raczej ostatnie, bo okropnie się zawiodłam.
Przeczytałam tę książkę w godzinę tylko dlatego, że czytałam same dialogi - niepotrzebnych opisów było baaaaardzo dużo a skoro i tak nie byłam w stanie wkręcić się w fabułę, nie chciałam marnować czasu.
Może nie jestem w grupie wiekowej docelowych odbiorców, ale jak dla mnie ta książka mogłaby nie istnieć - nie poczułam z nią żadnej więzi, bohaterowie mnie irytowali, i o ile na początku było mi głupio, że tak długo zwlekam z jej przeczytaniem, tak teraz jestem zdziwiona, że nie poleciał 𝐝𝐧𝐟 w połowie. Niby było między nimi dobrze, potem nagle jakaś kłótnia nie wiadomo skąd, pogodzili się i znowu jakaś drama. Jezu, ile można.
Nie jestem w stanie nikomu polecić tej książki.
August 15, 2026
3/5⭐️
Ogólnie całokształt i przekaz bardzo mi się podobał - dwójka bohaterów, dorastanie, niepewność, ich relacja. Brakowało mi czegoś więcej, może wątków pobocznych, większych opisów, bo cała fabuła opiera się tuataj na dorastaniu i problemach z jakimi mierzą się bohaterowie. Teoretycznie jest to książka o niczym (ale tak nie dokońca chodzi mi tylko o fakt, żd nie ma tu większej akcji). Mimo to na pewno polecam i będę polecać tą historię osobą, które idą do ostatniej klasy, beda pisały maturę i po prostu boją się przyszłości i dorastania - poczujecie się zrozumieni, to mogę Wam obiecać.
Ogólnie całokształt i przekaz bardzo mi się podobał - dwójka bohaterów, dorastanie, niepewność, ich relacja. Brakowało mi czegoś więcej, może wątków pobocznych, większych opisów, bo cała fabuła opiera się tuataj na dorastaniu i problemach z jakimi mierzą się bohaterowie. Teoretycznie jest to książka o niczym (ale tak nie dokońca chodzi mi tylko o fakt, żd nie ma tu większej akcji). Mimo to na pewno polecam i będę polecać tą historię osobą, które idą do ostatniej klasy, beda pisały maturę i po prostu boją się przyszłości i dorastania - poczujecie się zrozumieni, to mogę Wam obiecać.
August 11, 2026
Recenzja “𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚”
𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 : 3/5⭐️
Odkąd po raz pierwszy dowiedziałam się o premierze tej książki, zapragnęłam jej przeczytać. Miałam dość wysokie oczekiwania, niestety nie wszystkie się spełniły. “𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲” to idealna książka na lato, surfing, motyw friends to lovers. Wątek surfingu był napisany bardzo dobrze, nie zawiodłam się. Jednak bardzo nie spodobała mi się relacja głównych bohaterów. Ich rozmowy, zachowania były bardzo dziwne i nie zręczne. Nie poczułam między nimi żadnej chemii. Jednakże, książkę czytało się bardzo przyjemnie, dużą czcionką i najważniejsze dzięki niej poczułam się jak na wakacjach nad oceanem, surfing oraz beztroskie dni spędzane z przyjaciółmi i rodziną.
𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 : 3/5⭐️
Odkąd po raz pierwszy dowiedziałam się o premierze tej książki, zapragnęłam jej przeczytać. Miałam dość wysokie oczekiwania, niestety nie wszystkie się spełniły. “𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲” to idealna książka na lato, surfing, motyw friends to lovers. Wątek surfingu był napisany bardzo dobrze, nie zawiodłam się. Jednak bardzo nie spodobała mi się relacja głównych bohaterów. Ich rozmowy, zachowania były bardzo dziwne i nie zręczne. Nie poczułam między nimi żadnej chemii. Jednakże, książkę czytało się bardzo przyjemnie, dużą czcionką i najważniejsze dzięki niej poczułam się jak na wakacjach nad oceanem, surfing oraz beztroskie dni spędzane z przyjaciółmi i rodziną.
August 21, 2026
2,5
podobał mi się klimat i przesłanie historii, ale oprócz tego mam dosyć mieszane odczucia - poprzednie książki Zuzi dużoo lepsze
podobał mi się klimat i przesłanie historii, ale oprócz tego mam dosyć mieszane odczucia - poprzednie książki Zuzi dużoo lepsze
August 26, 2026
[ współpraca reklamowa z wydawnictwem BeYA ]
2.5/5
☀︎︎ Do pióra Zuzanny Bandosz podeszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem. Słyszałam o jej książkach naprawdę wiele dobrego, więc już od dłuższego czasu chciałam zapoznać się z jej twórczością. W końcu przyszła idealna okazja - premiera ,,Falochronów", więc czym prędzej zabrałam się za lekturę. Czy książka zachwyciła mnie tak bardzo, jak na to liczyłam? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.
☀︎︎ Przede wszystkim książce nie można odmówić tego, że ma genialny klimat i jest idealną lekturą na lato. Przez strony powieści możemy wręcz poczuć morską bryzę oraz promienie słońca. Z pewnością ten efekt podbił zawarty tu motyw surfowania, który został opisany naprawdę genialnie. Jeśli będziecie chcieli poczuć nutkę wakacji już po powrocie do szkoły, to ta powieść świetnie się sprawdzi
☀︎︎ Zamysł na fabułę od razu mi się spodobał. Przyjaciele z dzieciństwa chcą wykorzystać w stu procentach ostatnie wakacje przed dorosłością - chcą zrobić to, czego się boją, popełniać błędy i po prostu żyć. Czy to nie brzmi genialnie? Po takim opisie nastawiłam się względem tej powieści bardzo pozytywnie, jednak finalnie nieco się zawiodłam. Przede wszystkim nie liczcie tu na niesamowicie wartką akcję. Jest to raczej jeden z tych tytułów, który pozwoli wam zatrzymać się na moment i zatracić w niesamowitym klimacie. To jak najbardziej wywarło na mnie dobre wrażenie. Zarzuty mam natomiast do innego, bardzo ważnego aspektu książki. Niestety zabrakło mi tutaj chemii między głównymi bohaterami. Miałam wrażenie, że ich relacja była mdła. W tym wszystkim zdecydowanie nie pomagał fakt, że Matthias absolutnie nie dał mi się polubić jako bohater. Zdecydowanie nie spodobało mi się to, jak traktował główną bohaterkę, bo w tym wszystkim wydał mi się wręcz toksyczny. Ponadto odniosłam wrażenie, że relacji Matthiasa i Grace zabrakło jakiejkolwiek głębi. Moim zdaniem została opisana dość powierzchownie, a uczucia pojawiły się tak naprawdę z nikąd. Przez to ich więź odebrałam jako niewiarygodną, co odebrało mi radości z lektury.
☀︎︎ Podsumowując - ,,Falochrony" to książka, która idealnie sprawdzi się na ostatnie dni lata. Jeśli macie ochotę poczuć letnią aurę za pomocą powieści, to ta pozycja genialnie się sprawdzi. Myślę, że szczególnie może się ona spodobać fanom pióra Marty Łabędzkiej, bo poczułam, że twórczości tych dwóch aktorek mają ze sobą wiele wspólnego. Nie można jednak zaprzeczyć, że w moich oczach ten tytuł nie wypadł nieskazitelnie i znalazłam w nim wiele negatywów, które niestety zaniżyły moją ocenę. Nie wykluczam jednak, że dam książkom autorki drugą szansę, bo z chęcią zapoznam się z jej poprzednio wydanymi powieściami.
2.5/5
☀︎︎ Do pióra Zuzanny Bandosz podeszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem. Słyszałam o jej książkach naprawdę wiele dobrego, więc już od dłuższego czasu chciałam zapoznać się z jej twórczością. W końcu przyszła idealna okazja - premiera ,,Falochronów", więc czym prędzej zabrałam się za lekturę. Czy książka zachwyciła mnie tak bardzo, jak na to liczyłam? Tego dowiecie się w dalszej części recenzji.
☀︎︎ Przede wszystkim książce nie można odmówić tego, że ma genialny klimat i jest idealną lekturą na lato. Przez strony powieści możemy wręcz poczuć morską bryzę oraz promienie słońca. Z pewnością ten efekt podbił zawarty tu motyw surfowania, który został opisany naprawdę genialnie. Jeśli będziecie chcieli poczuć nutkę wakacji już po powrocie do szkoły, to ta powieść świetnie się sprawdzi
☀︎︎ Zamysł na fabułę od razu mi się spodobał. Przyjaciele z dzieciństwa chcą wykorzystać w stu procentach ostatnie wakacje przed dorosłością - chcą zrobić to, czego się boją, popełniać błędy i po prostu żyć. Czy to nie brzmi genialnie? Po takim opisie nastawiłam się względem tej powieści bardzo pozytywnie, jednak finalnie nieco się zawiodłam. Przede wszystkim nie liczcie tu na niesamowicie wartką akcję. Jest to raczej jeden z tych tytułów, który pozwoli wam zatrzymać się na moment i zatracić w niesamowitym klimacie. To jak najbardziej wywarło na mnie dobre wrażenie. Zarzuty mam natomiast do innego, bardzo ważnego aspektu książki. Niestety zabrakło mi tutaj chemii między głównymi bohaterami. Miałam wrażenie, że ich relacja była mdła. W tym wszystkim zdecydowanie nie pomagał fakt, że Matthias absolutnie nie dał mi się polubić jako bohater. Zdecydowanie nie spodobało mi się to, jak traktował główną bohaterkę, bo w tym wszystkim wydał mi się wręcz toksyczny. Ponadto odniosłam wrażenie, że relacji Matthiasa i Grace zabrakło jakiejkolwiek głębi. Moim zdaniem została opisana dość powierzchownie, a uczucia pojawiły się tak naprawdę z nikąd. Przez to ich więź odebrałam jako niewiarygodną, co odebrało mi radości z lektury.
☀︎︎ Podsumowując - ,,Falochrony" to książka, która idealnie sprawdzi się na ostatnie dni lata. Jeśli macie ochotę poczuć letnią aurę za pomocą powieści, to ta pozycja genialnie się sprawdzi. Myślę, że szczególnie może się ona spodobać fanom pióra Marty Łabędzkiej, bo poczułam, że twórczości tych dwóch aktorek mają ze sobą wiele wspólnego. Nie można jednak zaprzeczyć, że w moich oczach ten tytuł nie wypadł nieskazitelnie i znalazłam w nim wiele negatywów, które niestety zaniżyły moją ocenę. Nie wykluczam jednak, że dam książkom autorki drugą szansę, bo z chęcią zapoznam się z jej poprzednio wydanymi powieściami.
August 5, 2026
༄.°𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 𝐏𝐀𝐓𝐑𝐎𝐍𝐀𝐂𝐊𝐀 : 𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚 - 𝒁𝒖𝒛𝒂𝒏𝒏𝒂 𝑩𝒂𝒏𝒅𝒐𝒔𝒛 ༄.°
Na początku chciałabym podziękować za daną szanse. Nigdy nie sądziłam nawet, że będę na książce od tej autorki i tego wydawnictwa. Żadne słowa wdzięczności nie opiszą tego co rzeczywiście czuję. Ta książka stała się dla mnie czymś więcej i możliwość znalezienia się na niej znaczy dla mnie naprawdę dużo.
Już od samego początku styl pisania autorki bardzo mi się spodobał. Był on lekki i naprawdę przyjemny przez co przeczytałam tą książkę na raz.
Klimat historii sprawił, że czułam się jakbym była na plaży i zaraz miała iść popływać w morzu. Ja byłam zachwycona i nieodwracalnie zakochana. Jeśli ktoś szuka książki z wakacyjnym klimatem to zdecydowanie jest to coś dla was.
Motyw surfingu bardzo przypadł mi do gustu. Czytania tych wszystkich opisów było czymś wspaniałym i szczerze mówiąc po przeczytaniu falochronów aż sama chciałam nauczyć się tej dyscypliny. Został on opisany w naprawdę przyjemny sposób.
Chyba nie muszę mówić jak wspaniały jest zamysł wykorzystania wakacji na całego. Podczas czytania o przygodach czułam nie tylko ekscytację ale również szczerzyłam się jak głupia. Tak, bohaterowie popełniali błędy ale o to w tym chodziło. Ostatnie lato przed ich dorosłością miało takie być, nieidealne. Ta historia opowiada o tym, że nie jesteśmy perfekcyjni i popełnianie błędów czy nie wiedzenie co chcemy robić w przyszłości jest totalnie okej. Jak o tym czytałam, aż łezka mi się w oku kręciła.
Bardzo podobała mi się również relacja głównej bohaterki z rodzicami. Mimo iż naciskali oni na wybór szkoły to i tak wspierali swoją córkę i widać było, że wskoczyli by za nią w ogień. Ich relacja była turbo słodka i z każdym małym gestem na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech i wywoływało to we mnie mnóstwo pozytywnych emocji.
Poboczni bohaterowie zostali wykreowani po prostu genialnie. Niektóre żarty sprawiały, że śmiałam się w niebo głosy, a ich wspólne przygody niesamowicie mnie cieszyły. Stella, przyjaciółka Grace była dla niej niewyobrażalnym wsparciem i relacja dziewczyn była świetna.
Jeśli chodzi o głównych bohaterów… wiem jak mocno musiały boleć niektóre momenty w ich relacji. Ja sama miałam ochotę się popłakać czytając o niektórych wydarzeniach. Zdecydowanie nie było kolorowo. Raz świeciło słońce i raz padał deszcz ale to sprawiało, że była ona wyjątkowa.
Grace – cudowna osoba. Ta dziewczyna urzekła mnie już od pierwszych rozdziałów. Pokochałam ja za charakter i za wszystko co zrobiła. Przyznam szczerze, że było mi jej w pewnym momencie bardzo szkoda ( kto czytał będzie wiedział o którym momencie książki mówię ). Jej strach przed dorosłością był totalnie zrozumiały , a jaka zmiana zaszła w niej podczas książki była niesamowita.
Matthias – chłopak ewidentnie był zagubiony i pod maską wesołości skrywał fakt jak bardzo boli go, że sam nie może decydować o własnym życiu. Presja ojca zdecydowanie nie działała na niego w dobry sposób. Było mi go żal w pewnym momencie.
Końcówka książki… ja nadal zastanawiam się co to ma znaczyć. Po przeczytaniu tej książki patrzyłam się ścianę i nie wiedziałam co mam zrobić. Zdecydowanie się tego nie spodziewałam. Bo przecież to miała być słodka wakacyjna książka, prawda ? Mimo, że mogę zabrzmieć baaardzo dziwnie podobała mi się druga połowa książki i ile bólu w niej siedzi.
Sama książka ma w sobie coś takiego, że mimo iż minęło tyle czasu od momentu, w którym ją przeczytałam nadal siedzi mi ona w głowie i nie potrafi z niej wyjść.
🌊🏄🏼♀️🌅
Na początku chciałabym podziękować za daną szanse. Nigdy nie sądziłam nawet, że będę na książce od tej autorki i tego wydawnictwa. Żadne słowa wdzięczności nie opiszą tego co rzeczywiście czuję. Ta książka stała się dla mnie czymś więcej i możliwość znalezienia się na niej znaczy dla mnie naprawdę dużo.
Już od samego początku styl pisania autorki bardzo mi się spodobał. Był on lekki i naprawdę przyjemny przez co przeczytałam tą książkę na raz.
Klimat historii sprawił, że czułam się jakbym była na plaży i zaraz miała iść popływać w morzu. Ja byłam zachwycona i nieodwracalnie zakochana. Jeśli ktoś szuka książki z wakacyjnym klimatem to zdecydowanie jest to coś dla was.
Motyw surfingu bardzo przypadł mi do gustu. Czytania tych wszystkich opisów było czymś wspaniałym i szczerze mówiąc po przeczytaniu falochronów aż sama chciałam nauczyć się tej dyscypliny. Został on opisany w naprawdę przyjemny sposób.
Chyba nie muszę mówić jak wspaniały jest zamysł wykorzystania wakacji na całego. Podczas czytania o przygodach czułam nie tylko ekscytację ale również szczerzyłam się jak głupia. Tak, bohaterowie popełniali błędy ale o to w tym chodziło. Ostatnie lato przed ich dorosłością miało takie być, nieidealne. Ta historia opowiada o tym, że nie jesteśmy perfekcyjni i popełnianie błędów czy nie wiedzenie co chcemy robić w przyszłości jest totalnie okej. Jak o tym czytałam, aż łezka mi się w oku kręciła.
Bardzo podobała mi się również relacja głównej bohaterki z rodzicami. Mimo iż naciskali oni na wybór szkoły to i tak wspierali swoją córkę i widać było, że wskoczyli by za nią w ogień. Ich relacja była turbo słodka i z każdym małym gestem na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech i wywoływało to we mnie mnóstwo pozytywnych emocji.
Poboczni bohaterowie zostali wykreowani po prostu genialnie. Niektóre żarty sprawiały, że śmiałam się w niebo głosy, a ich wspólne przygody niesamowicie mnie cieszyły. Stella, przyjaciółka Grace była dla niej niewyobrażalnym wsparciem i relacja dziewczyn była świetna.
Jeśli chodzi o głównych bohaterów… wiem jak mocno musiały boleć niektóre momenty w ich relacji. Ja sama miałam ochotę się popłakać czytając o niektórych wydarzeniach. Zdecydowanie nie było kolorowo. Raz świeciło słońce i raz padał deszcz ale to sprawiało, że była ona wyjątkowa.
Grace – cudowna osoba. Ta dziewczyna urzekła mnie już od pierwszych rozdziałów. Pokochałam ja za charakter i za wszystko co zrobiła. Przyznam szczerze, że było mi jej w pewnym momencie bardzo szkoda ( kto czytał będzie wiedział o którym momencie książki mówię ). Jej strach przed dorosłością był totalnie zrozumiały , a jaka zmiana zaszła w niej podczas książki była niesamowita.
Matthias – chłopak ewidentnie był zagubiony i pod maską wesołości skrywał fakt jak bardzo boli go, że sam nie może decydować o własnym życiu. Presja ojca zdecydowanie nie działała na niego w dobry sposób. Było mi go żal w pewnym momencie.
Końcówka książki… ja nadal zastanawiam się co to ma znaczyć. Po przeczytaniu tej książki patrzyłam się ścianę i nie wiedziałam co mam zrobić. Zdecydowanie się tego nie spodziewałam. Bo przecież to miała być słodka wakacyjna książka, prawda ? Mimo, że mogę zabrzmieć baaardzo dziwnie podobała mi się druga połowa książki i ile bólu w niej siedzi.
Sama książka ma w sobie coś takiego, że mimo iż minęło tyle czasu od momentu, w którym ją przeczytałam nadal siedzi mi ona w głowie i nie potrafi z niej wyjść.
🌊🏄🏼♀️🌅
August 6, 2026
Wakacyjny klimat to coś co potrzebowałam poczuć. Ostatnio dni płyną za szybko nieubłagalnie przybliżając mnie do powrotu do szkoły, do której absolutnie nie chcę wracać. Dlatego zdecydowałam się na tę książkę. Zaczęłam ją bez żadnych oczekiwań...lekka młodzieżówka w klimacie surfingu...brzmi bajecznie prawda? I hm...po części tak było. Styl pisania dość przyjemny. Szybko udało mi się do niej przekonać i naprawdę polubiłam głownych bohaterów. Bardzo podobały mi się niektóre cytaty i sposób w jaki autorka podeszła do spraw które na codzień męczą większość nastolatków egzystujących w liceum. Poczułam się po części zrozumiana. Chora presja wyboru studiów, oczekiwania rodziców i ten paraliżujący strach przed koniecznością przeskoku w dorosłość w momencie gdy tak naprawdę nie poczuliśmy że w pełni wykorzystaliśmy lata nastoletnie. Mnie też często dopada taka myśl że moje najlepsze lata życia przelatują mi przez palce ....zaraz będę zmuszona do zostania odpowiedzialną młodą kobietą a tak naprawdę nie poczułam że wyczerpałam limit wolności, młodości, wiążącej się z nią głupotą i nieograniczoną możliwością popełniania błędów. Poruszenie tak ważnych aspektów młodzieńczych lat jest ogromnym plusem tej książki!
Niestety kolejny aspekt czyli nieradzenie sobie z presją i zaniedbywanie osób które kochamy. Uważam że ten wątek został troszkę podkoloryzowany i wyolbrzymiony. Niezbyt podobało mi się wybrzmienie tego problemu ....fakt główna bohaterka miała pewne wątpliwości i wielokrotnie poruszała dany temat ze swoim chłopakiem ale koniec końców starała się to w pewien sposób zaakceptować i pogodzić się z jego zachowaniem. Tylko teraz pytanie czy faktycznie dalej będziemy brnąć w tą jakby nie patrząc troszkę nieuczciwą relację czy jednak bohaterka wybierze siebie i własne odczucia? No tutaj musimy poczekać gdyż książka skończyła się w momencie w którym tak naprawdę nie wiemy jaką decyzje podjęła Grace. Mimo kilku wad książka była bardzo wakacyjna i przyjemna czyli jednym słowem taka jaka ppwinna być. Jeżeli lubicie takie lekkie historie i pragniecie choć troszkę poczuć że ktoś też może mieć takie rozterki jak wy to polecam!
Ps. Wakacyjny klimat totalnie robi robotę ! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy Grace słuchała piosenkę którą ja w tym samym czasie zupełnie przypadkiem włączyłam sobie do czytania 😄😁 (polecam odpalić wakacyjną playlistę)
Trzymajcie się byeee💞❤️
Niestety kolejny aspekt czyli nieradzenie sobie z presją i zaniedbywanie osób które kochamy. Uważam że ten wątek został troszkę podkoloryzowany i wyolbrzymiony. Niezbyt podobało mi się wybrzmienie tego problemu ....fakt główna bohaterka miała pewne wątpliwości i wielokrotnie poruszała dany temat ze swoim chłopakiem ale koniec końców starała się to w pewien sposób zaakceptować i pogodzić się z jego zachowaniem. Tylko teraz pytanie czy faktycznie dalej będziemy brnąć w tą jakby nie patrząc troszkę nieuczciwą relację czy jednak bohaterka wybierze siebie i własne odczucia? No tutaj musimy poczekać gdyż książka skończyła się w momencie w którym tak naprawdę nie wiemy jaką decyzje podjęła Grace. Mimo kilku wad książka była bardzo wakacyjna i przyjemna czyli jednym słowem taka jaka ppwinna być. Jeżeli lubicie takie lekkie historie i pragniecie choć troszkę poczuć że ktoś też może mieć takie rozterki jak wy to polecam!
Ps. Wakacyjny klimat totalnie robi robotę ! Wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy Grace słuchała piosenkę którą ja w tym samym czasie zupełnie przypadkiem włączyłam sobie do czytania 😄😁 (polecam odpalić wakacyjną playlistę)
Trzymajcie się byeee💞❤️
August 11, 2026
jest to historia PERFEKCYJNA na rozpoczęcie wakacji i zanurzenie się w świecie pełnym surfingu, beztroskich dni i szumu fal. Kompletnie inna od pozostałych powieści Zuzy i mam wrażenie, że ma ona potencjał zyskać wielu swoich fanów (szczególnie, jeżeli lubicie historie napisane przez Martę Łabęcką)🤌✨ nie potrzebuje wielkich plot twistów, aby zaciekawić czytelnika. po prostu zachwyca swoim klimatem i komfortem <3 kryje w sobie niesamowity przekaz, który jest widoczny już od pierwszych stron: aby nie bać się marzyć i korzystać z młodości.
August 17, 2026
Grace i Matthias są przyjaciółmi od ZAWSZE. Nie znają dnia, kiedy się nie znali. W tej książce obserwujemy, jak ich relacja w latach nastoletnich zaczyna się zmieniać oraz jakie odczucia pojawiają się, gdy bohaterowie powoli wchodzą w dorosłość.
A teraz opowiem Wam, jak mi się podobała i co o niej uważam
Relacja głównych bohaterów na początku naprawdę bardzo mi się podobała.
Te przytyki, sarkazm, różne teksty i chodzenie na plażę, żeby posurfować - jakby MEGA COOL DIVY!!!
Tez bym tak chciała XDD
Jako że jestem fanką slow burn, tutaj mogę powiedzieć, że moment, w którym motyw childhood friends to lovers zaczął się rozwijać, był zdecydowanie za szybki DLA MNIE. Nie zdążyłam się jeszcze przywiązać a już czytałam na przykład o pocałunku i o tym, jak oni mogli być tacy ślepi na swoje uczucia.
Grace to główna bohaterka tej książki, a przy okazji dobra surferka. Akurat muszę przyznać, że choć nie siedzę w tym sporcie za bardzo, mega przyjemnie czytało mi się sceny związane z surfingiem i jej ekscytację swoim hobby.
Co do głównego bohatera Matthiasa mam mieszane uczucia. Na początku mega spoko, serio ludzie. Jego zachowanie, sposób bycia, choćby ten prezent, który dał głównej bohaterce na urodziny.. no wydawał mi się być mega git postacią.
Pierwszy moment, który mi się w nim nie spodobał, to sytuacja, w której okazało się, że każdego chłopaka, który próbował zbliżyć się do Grace, załatwiał pięściami. „On dosłownie po kolei wybijał im z ciebie głowy”.
Nie wiem, czy to kwestia mojej opinii na temat przemocy, ale po pierwszych stronach w ogóle nie uznałabym, że ten bohater może bić się z kimś tylko dlatego, że spodobała mu się jego przyjaciółka, w której sam się podkochiwał.
I wiem, że zostało to tam wyjaśnione tym, że on ich kojarzył i wiedział, jakie mogli mieć intencje, ale wtedy uważam, że mógł po prostu ostrzec samą Grace, zamiast bić każdego i robić to bez jej wiedzy.
I tak jak myślałam, że po tej sytuacji już go polubię a nawet jeszcze bardziej niż wcześniej bo tak się w sumie stało to znowu, po tym jak bohaterowie wrócili do szkoły, zachowywał się nie w porządku.
Jestem w stanie zrozumieć presję, oczekiwania, rodziców, szkołę, znajomości itd., ale gdy wie, że miłość jego życia źle się czuje z tym jak zie zachowuje to no nie wiem…
Dla mnie to było bardzo słabe szczególnie, ze byl to ich ostatni rok szkoly czyli stres bo tez egzaminy itd, potem mieli leciec do Europy razem a tu takie zachowania.
Było mi jej bardzo szkoda..
Całej książki, mimo negatywów i pozytywów, które wymieniłam powyżej, nie czytało mi się źle.
Wszystko za sprawą super stylu pisania autorki.
Niektóre sytuacje w tej książce nie przypadły mi do gustu, ale były też słodkie momenty, które sprawiały, że się uśmiechałam i chciałam wiedzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie.
Na pewno ogromnym plusem jest to, jak został tutaj pokazany motyw wchodzenia w dorosłość i wybierania studiów. Jako że ja sama często o nich myślę i wtedy mam dreszcze, uważam, że pokazanie tego nie w sposób „OMG, zaraz studia!!!”, tylko bardziej „zaraz muszę wybierać uczelnię, ale się boję…” jest naprawdę świetne.
Moja ostateczna ocena to 3/5⭐️
[ współpraca reklamowa]
A teraz opowiem Wam, jak mi się podobała i co o niej uważam
Relacja głównych bohaterów na początku naprawdę bardzo mi się podobała.
Te przytyki, sarkazm, różne teksty i chodzenie na plażę, żeby posurfować - jakby MEGA COOL DIVY!!!
Tez bym tak chciała XDD
Jako że jestem fanką slow burn, tutaj mogę powiedzieć, że moment, w którym motyw childhood friends to lovers zaczął się rozwijać, był zdecydowanie za szybki DLA MNIE. Nie zdążyłam się jeszcze przywiązać a już czytałam na przykład o pocałunku i o tym, jak oni mogli być tacy ślepi na swoje uczucia.
Grace to główna bohaterka tej książki, a przy okazji dobra surferka. Akurat muszę przyznać, że choć nie siedzę w tym sporcie za bardzo, mega przyjemnie czytało mi się sceny związane z surfingiem i jej ekscytację swoim hobby.
Co do głównego bohatera Matthiasa mam mieszane uczucia. Na początku mega spoko, serio ludzie. Jego zachowanie, sposób bycia, choćby ten prezent, który dał głównej bohaterce na urodziny.. no wydawał mi się być mega git postacią.
Pierwszy moment, który mi się w nim nie spodobał, to sytuacja, w której okazało się, że każdego chłopaka, który próbował zbliżyć się do Grace, załatwiał pięściami. „On dosłownie po kolei wybijał im z ciebie głowy”.
Nie wiem, czy to kwestia mojej opinii na temat przemocy, ale po pierwszych stronach w ogóle nie uznałabym, że ten bohater może bić się z kimś tylko dlatego, że spodobała mu się jego przyjaciółka, w której sam się podkochiwał.
I wiem, że zostało to tam wyjaśnione tym, że on ich kojarzył i wiedział, jakie mogli mieć intencje, ale wtedy uważam, że mógł po prostu ostrzec samą Grace, zamiast bić każdego i robić to bez jej wiedzy.
I tak jak myślałam, że po tej sytuacji już go polubię a nawet jeszcze bardziej niż wcześniej bo tak się w sumie stało to znowu, po tym jak bohaterowie wrócili do szkoły, zachowywał się nie w porządku.
Jestem w stanie zrozumieć presję, oczekiwania, rodziców, szkołę, znajomości itd., ale gdy wie, że miłość jego życia źle się czuje z tym jak zie zachowuje to no nie wiem…
Dla mnie to było bardzo słabe szczególnie, ze byl to ich ostatni rok szkoly czyli stres bo tez egzaminy itd, potem mieli leciec do Europy razem a tu takie zachowania.
Było mi jej bardzo szkoda..
Całej książki, mimo negatywów i pozytywów, które wymieniłam powyżej, nie czytało mi się źle.
Wszystko za sprawą super stylu pisania autorki.
Niektóre sytuacje w tej książce nie przypadły mi do gustu, ale były też słodkie momenty, które sprawiały, że się uśmiechałam i chciałam wiedzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie.
Na pewno ogromnym plusem jest to, jak został tutaj pokazany motyw wchodzenia w dorosłość i wybierania studiów. Jako że ja sama często o nich myślę i wtedy mam dreszcze, uważam, że pokazanie tego nie w sposób „OMG, zaraz studia!!!”, tylko bardziej „zaraz muszę wybierać uczelnię, ale się boję…” jest naprawdę świetne.
Moja ostateczna ocena to 3/5⭐️
[ współpraca reklamowa]
September 14, 2026
„𝙁𝙖𝙡𝙤𝙘𝙝𝙧𝙤𝙣𝙮” – 𝙍𝙚𝙘𝙚𝙣𝙯𝙟𝙖
[𝘞𝘴𝘱ół𝘱𝘳𝘢𝘤𝘢 𝘣𝘢𝘳𝘵𝘦𝘳𝘰𝘸𝘢]
𝘒𝘢𝘵𝘦𝘨𝘰𝘳𝘪𝘢 𝘸𝘪𝘦𝘬𝘰𝘸𝘢: 𝟣𝟦+
𝘖𝘤𝘦𝘯𝘢: 𝟣/𝟧⭐
Do tej historii miałam duże oczekiwania. Spodziewałam się opowieści idealnej na wakacje, która mnie zachwyci i sprawi, że nie będę mogła się od niej oderwać. 𝗡𝗶𝗲𝘀𝘁𝗲𝘁𝘆 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝘀𝗶ę 𝘇𝗮𝘄𝗶𝗼𝗱ł𝗮𝗺 𝗶 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗶 𝘀𝘁𝗿𝗮𝘀𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗸𝗿𝗼, ż𝗲 𝗺𝘂𝘀𝘇ę 𝘄𝘆𝘀𝘁𝗮𝘄𝗶ć 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗲𝗻𝘁𝗼𝘄𝗶 𝘁𝗮𝗸ą 𝗻𝗶𝘀𝗸ą 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶ę. 𝗠𝗮𝗺 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ę, ż𝗲 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝘇𝗿𝗼𝘇𝘂𝗺𝗶𝗲𝗰𝗶𝗲.
𝗖𝗮ł𝘆 𝘇𝗮𝗺𝘆𝘀ł 𝗳𝗮𝗯𝘂ł𝘆 𝘄𝘆𝗱𝗮𝘄𝗮ł 𝘀𝗶ę 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝗰𝗶𝗲𝗸𝗮𝘄𝘆. Przyjaciele od dzieciństwa, którzy razem korzystają, jak najbardziej się da z ostatnich wakacji przed wejściem w dorosłość. 𝗧𝘆𝗹𝗸𝗼, 𝗺𝗮𝗺 𝘄𝗿𝗮ż𝗲𝗻𝗶𝗲, ż𝗲 𝘁𝗲𝗻 𝗽𝗼𝗺𝘆𝘀ł 𝗻𝗮 𝗳𝗮𝗯𝘂łę 𝘀𝗶ę 𝗸𝗼ń𝗰𝗼𝘄𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘀𝗽𝗲ł𝗻𝗶ł. Takie bardziej niezwykłe rzeczy robili tak z dwa razy, a przez resztę książki surfowali, co jest u nich niemal rutynowe. Po jakimś czasie po prostu ta książka zaczęła mnie nudzić.
𝗡𝗶𝗲 𝗽𝗼𝗹𝘂𝗯𝗶ł𝗮𝗺 𝘀𝗶ę 𝘇 𝗴łó𝘄𝗻𝘆𝗺𝗶 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿𝗮𝗺𝗶. 𝗔𝗻𝗶 𝘇 𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗮𝗻𝗶 𝘇 𝗠𝗮𝘁𝗵𝗶𝗮𝘀𝗲𝗺, 𝗼𝗱 𝗸𝘁ó𝗿𝗲𝗴𝗼 𝘇𝗮𝗰𝘇𝗻ę, 𝗯𝗼 𝘁𝗼 𝗼𝗻 𝗻𝗮𝗷𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗲𝗻𝗲𝗿𝘄𝗼𝘄𝗮ł. Według mnie był on strasznie egoistyczny i toksyczny w relacji z główną bohaterką. Pierwsze co mnie oburzyło to moment kiedy chłopak na siłę próbuje pokonać lęk dziewczyny przed wysokością, namawiając ją na skok z klifu, który by mógł doprowadzić do jej śmierci. 𝗪𝗲𝗱ł𝘂𝗴 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝘁𝗼 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗰𝗵𝗼𝗿𝗲 𝗶 𝗻𝗶𝗲𝗯𝗲𝘇𝗽𝗶𝗲𝗰𝘇𝗻𝗲 𝘇𝗮𝗰𝗵𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲, 𝗸𝘁ó𝗿𝗲 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗻𝗻𝗼 𝗺𝗶𝗲ć 𝗺𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗮 𝘄 𝗸𝘀𝗶ąż𝗰𝗲 𝗱𝗹𝗮 𝗺ł𝗼𝗱𝘇𝗶𝗲ż𝘆. Dodatkowo związek z Grace, główny bohater ukrywa, tak że w szkole zachowuje się jakby jej nie znał i pozwala się podrywać jakiejś Emily, bo jej ojciec ma wpływy i przyjaźni się z jego tatą. Dodatkowo zamiast iść na bal ze swoją dziewczyną idzie na niego z tą Emily. 𝗗𝗹𝗮 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗼 𝗠𝗘𝗚𝗔 𝗦Ł𝗔𝗕𝗘 𝗜 𝘀𝗮𝗺𝗼𝗹𝘂𝗯𝗻𝗲, 𝗴𝗱𝘆ż 𝘂𝘀𝗽𝗿𝗮𝘄𝗶𝗲𝗱𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮ł 𝘀𝗶ę, ż𝗲 „𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝘂 𝘁𝗿𝘂𝗱𝗻𝗼”.
𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗻𝗮𝘁𝗼𝗺𝗶𝗮𝘀𝘁, 𝗺𝗮𝗺 𝗼𝗱𝗰𝘇𝘂𝗰𝗶𝗲, ż𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗱𝗼𝘀𝘆ć 𝗻𝗶𝗲𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗮łą 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿𝗸ą. Mimo, że Mathias ją 100 razy zranił, ona i tak cały czas go usprawiedliwia, pozwalając się traktować okropnie. Dodatkowo ona przesadnie nie potrafi zastanowić się jakie studia wybrać mimo, że niedługo nadchodzi rekrutacja, a materiały z opisami uczelni dostaje pod nos . I to wielką ilość.𝗞𝗼ń𝗰𝗼𝘄𝗼 𝘁𝗲ż 𝗶 𝘁𝗮𝗸 𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗼𝘄𝗶𝗮𝗱𝘂𝗷𝗲𝗺𝘆 𝘀𝗶ę 𝗷𝗮𝗸𝗶𝗲 𝘀𝘁𝘂𝗱𝗶𝗮 𝘄𝘆𝗯𝗶𝗲𝗿𝗮 𝗶 𝗴𝗱𝘇𝗶𝗲. 𝗪ą𝘁𝗲𝗸 𝘇𝗻𝗶𝗸𝗮 𝘄 𝗰𝘇𝗮𝘀𝗼𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘁𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶, 𝘄𝗶ę𝗰 𝘁𝗼 𝗸𝗼𝗹𝗲𝗷𝗻𝗲 𝗰𝗼 𝗺𝗶 𝘀𝗶ę 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗼𝗱𝗼𝗯𝗮ł𝗼.
𝗥𝗲𝗹𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗴łó𝘄𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿ó𝘄 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗼𝗶𝗺 𝘀𝘂𝗯𝗶𝗲𝗸𝘁𝘆𝘄𝗻𝘆𝗺 𝘇𝗱𝗮𝗻𝗶𝗲𝗺, 𝘀𝘇𝘁𝘂𝗰𝘇𝗻𝗮 𝗶 𝗯𝗲𝘇 𝗰𝗵𝗲𝗺𝗶𝗶. Czułam się, jakby byli ze sobą na siłę i mało co wyczułam głębszych uczuć.
𝗠𝗮𝗺 𝘄𝗿𝗮ż𝗲𝗻𝗶𝗲, ż𝗲 𝗿𝗲𝗱𝗮𝗸𝗰𝗷𝗮 𝘁𝗲𝗷 𝗸𝘀𝗶ąż𝗸𝗶 𝗯𝘆ł𝗮 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝘀ł𝗮𝗯𝗮. Już w pierwszym rozdziale wyłapałam masę błędów językowych, powtórzeń i braku interpunkcji. Strasznie mnie to denerwowało.
𝗝𝗲𝗱𝘆𝗻𝘆 𝗽𝗹𝘂𝘀 𝗷𝗮𝗸𝗶 𝘄𝗶𝗱𝘇ę 𝘄 𝘁𝗲𝗷 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶, 𝘁𝗼 𝘄𝘀𝗽𝗮𝗻𝗶𝗮𝗹𝗲 𝘄𝘆𝗸𝗿𝗲𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗷𝗮𝗰𝗶ół 𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗶 𝗠𝗮𝘁𝗵𝗶𝗮𝘀𝗮, 𝗰𝘇𝘆𝗹𝗶 𝗦𝘁𝗲𝗹𝗹𝗮 𝗶 𝗟𝘂𝗸𝗲. 𝗕𝘆𝗹𝗶 𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗮𝗹𝗶 𝗶 𝗻𝗮𝗱𝗮𝘄𝗮𝗹𝗶 𝗰𝗵𝗮𝗿𝗮𝗸𝘁𝗲𝗿𝘂 𝗶 𝘄𝗮𝗿𝗶𝗮𝗰𝗷𝗶 𝗳𝗮𝗯𝘂𝗹𝗲.
𝗧𝗼 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗼 𝗻𝗮 𝗱𝘇𝗶ś!
𝗔𝗺𝗲𝗹𝗶𝗮
[𝘞𝘴𝘱ół𝘱𝘳𝘢𝘤𝘢 𝘣𝘢𝘳𝘵𝘦𝘳𝘰𝘸𝘢]
𝘒𝘢𝘵𝘦𝘨𝘰𝘳𝘪𝘢 𝘸𝘪𝘦𝘬𝘰𝘸𝘢: 𝟣𝟦+
𝘖𝘤𝘦𝘯𝘢: 𝟣/𝟧⭐
Do tej historii miałam duże oczekiwania. Spodziewałam się opowieści idealnej na wakacje, która mnie zachwyci i sprawi, że nie będę mogła się od niej oderwać. 𝗡𝗶𝗲𝘀𝘁𝗲𝘁𝘆 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝘀𝗶ę 𝘇𝗮𝘄𝗶𝗼𝗱ł𝗮𝗺 𝗶 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗶 𝘀𝘁𝗿𝗮𝘀𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗸𝗿𝗼, ż𝗲 𝗺𝘂𝘀𝘇ę 𝘄𝘆𝘀𝘁𝗮𝘄𝗶ć 𝗿𝗲𝗰𝗲𝗻𝘇𝗲𝗻𝘁𝗼𝘄𝗶 𝘁𝗮𝗸ą 𝗻𝗶𝘀𝗸ą 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶ę. 𝗠𝗮𝗺 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ę, ż𝗲 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝘇𝗿𝗼𝘇𝘂𝗺𝗶𝗲𝗰𝗶𝗲.
𝗖𝗮ł𝘆 𝘇𝗮𝗺𝘆𝘀ł 𝗳𝗮𝗯𝘂ł𝘆 𝘄𝘆𝗱𝗮𝘄𝗮ł 𝘀𝗶ę 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝗰𝗶𝗲𝗸𝗮𝘄𝘆. Przyjaciele od dzieciństwa, którzy razem korzystają, jak najbardziej się da z ostatnich wakacji przed wejściem w dorosłość. 𝗧𝘆𝗹𝗸𝗼, 𝗺𝗮𝗺 𝘄𝗿𝗮ż𝗲𝗻𝗶𝗲, ż𝗲 𝘁𝗲𝗻 𝗽𝗼𝗺𝘆𝘀ł 𝗻𝗮 𝗳𝗮𝗯𝘂łę 𝘀𝗶ę 𝗸𝗼ń𝗰𝗼𝘄𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘀𝗽𝗲ł𝗻𝗶ł. Takie bardziej niezwykłe rzeczy robili tak z dwa razy, a przez resztę książki surfowali, co jest u nich niemal rutynowe. Po jakimś czasie po prostu ta książka zaczęła mnie nudzić.
𝗡𝗶𝗲 𝗽𝗼𝗹𝘂𝗯𝗶ł𝗮𝗺 𝘀𝗶ę 𝘇 𝗴łó𝘄𝗻𝘆𝗺𝗶 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿𝗮𝗺𝗶. 𝗔𝗻𝗶 𝘇 𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗮𝗻𝗶 𝘇 𝗠𝗮𝘁𝗵𝗶𝗮𝘀𝗲𝗺, 𝗼𝗱 𝗸𝘁ó𝗿𝗲𝗴𝗼 𝘇𝗮𝗰𝘇𝗻ę, 𝗯𝗼 𝘁𝗼 𝗼𝗻 𝗻𝗮𝗷𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗲𝗻𝗲𝗿𝘄𝗼𝘄𝗮ł. Według mnie był on strasznie egoistyczny i toksyczny w relacji z główną bohaterką. Pierwsze co mnie oburzyło to moment kiedy chłopak na siłę próbuje pokonać lęk dziewczyny przed wysokością, namawiając ją na skok z klifu, który by mógł doprowadzić do jej śmierci. 𝗪𝗲𝗱ł𝘂𝗴 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝘁𝗼 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗰𝗵𝗼𝗿𝗲 𝗶 𝗻𝗶𝗲𝗯𝗲𝘇𝗽𝗶𝗲𝗰𝘇𝗻𝗲 𝘇𝗮𝗰𝗵𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗲, 𝗸𝘁ó𝗿𝗲 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗻𝗻𝗼 𝗺𝗶𝗲ć 𝗺𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗮 𝘄 𝗸𝘀𝗶ąż𝗰𝗲 𝗱𝗹𝗮 𝗺ł𝗼𝗱𝘇𝗶𝗲ż𝘆. Dodatkowo związek z Grace, główny bohater ukrywa, tak że w szkole zachowuje się jakby jej nie znał i pozwala się podrywać jakiejś Emily, bo jej ojciec ma wpływy i przyjaźni się z jego tatą. Dodatkowo zamiast iść na bal ze swoją dziewczyną idzie na niego z tą Emily. 𝗗𝗹𝗮 𝗺𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗼 𝗠𝗘𝗚𝗔 𝗦Ł𝗔𝗕𝗘 𝗜 𝘀𝗮𝗺𝗼𝗹𝘂𝗯𝗻𝗲, 𝗴𝗱𝘆ż 𝘂𝘀𝗽𝗿𝗮𝘄𝗶𝗲𝗱𝗹𝗶𝘄𝗶𝗮ł 𝘀𝗶ę, ż𝗲 „𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝘂 𝘁𝗿𝘂𝗱𝗻𝗼”.
𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗻𝗮𝘁𝗼𝗺𝗶𝗮𝘀𝘁, 𝗺𝗮𝗺 𝗼𝗱𝗰𝘇𝘂𝗰𝗶𝗲, ż𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗱𝗼𝘀𝘆ć 𝗻𝗶𝗲𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗮łą 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿𝗸ą. Mimo, że Mathias ją 100 razy zranił, ona i tak cały czas go usprawiedliwia, pozwalając się traktować okropnie. Dodatkowo ona przesadnie nie potrafi zastanowić się jakie studia wybrać mimo, że niedługo nadchodzi rekrutacja, a materiały z opisami uczelni dostaje pod nos . I to wielką ilość.𝗞𝗼ń𝗰𝗼𝘄𝗼 𝘁𝗲ż 𝗶 𝘁𝗮𝗸 𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗼𝘄𝗶𝗮𝗱𝘂𝗷𝗲𝗺𝘆 𝘀𝗶ę 𝗷𝗮𝗸𝗶𝗲 𝘀𝘁𝘂𝗱𝗶𝗮 𝘄𝘆𝗯𝗶𝗲𝗿𝗮 𝗶 𝗴𝗱𝘇𝗶𝗲. 𝗪ą𝘁𝗲𝗸 𝘇𝗻𝗶𝗸𝗮 𝘄 𝗰𝘇𝗮𝘀𝗼𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘁𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶, 𝘄𝗶ę𝗰 𝘁𝗼 𝗸𝗼𝗹𝗲𝗷𝗻𝗲 𝗰𝗼 𝗺𝗶 𝘀𝗶ę 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗼𝗱𝗼𝗯𝗮ł𝗼.
𝗥𝗲𝗹𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗴łó𝘄𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗯𝗼𝗵𝗮𝘁𝗲𝗿ó𝘄 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗼𝗶𝗺 𝘀𝘂𝗯𝗶𝗲𝗸𝘁𝘆𝘄𝗻𝘆𝗺 𝘇𝗱𝗮𝗻𝗶𝗲𝗺, 𝘀𝘇𝘁𝘂𝗰𝘇𝗻𝗮 𝗶 𝗯𝗲𝘇 𝗰𝗵𝗲𝗺𝗶𝗶. Czułam się, jakby byli ze sobą na siłę i mało co wyczułam głębszych uczuć.
𝗠𝗮𝗺 𝘄𝗿𝗮ż𝗲𝗻𝗶𝗲, ż𝗲 𝗿𝗲𝗱𝗮𝗸𝗰𝗷𝗮 𝘁𝗲𝗷 𝗸𝘀𝗶ąż𝗸𝗶 𝗯𝘆ł𝗮 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗼 𝘀ł𝗮𝗯𝗮. Już w pierwszym rozdziale wyłapałam masę błędów językowych, powtórzeń i braku interpunkcji. Strasznie mnie to denerwowało.
𝗝𝗲𝗱𝘆𝗻𝘆 𝗽𝗹𝘂𝘀 𝗷𝗮𝗸𝗶 𝘄𝗶𝗱𝘇ę 𝘄 𝘁𝗲𝗷 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶, 𝘁𝗼 𝘄𝘀𝗽𝗮𝗻𝗶𝗮𝗹𝗲 𝘄𝘆𝗸𝗿𝗲𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗷𝗮𝗰𝗶ół 𝗚𝗿𝗮𝗰𝗲 𝗶 𝗠𝗮𝘁𝗵𝗶𝗮𝘀𝗮, 𝗰𝘇𝘆𝗹𝗶 𝗦𝘁𝗲𝗹𝗹𝗮 𝗶 𝗟𝘂𝗸𝗲. 𝗕𝘆𝗹𝗶 𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗮𝗹𝗶 𝗶 𝗻𝗮𝗱𝗮𝘄𝗮𝗹𝗶 𝗰𝗵𝗮𝗿𝗮𝗸𝘁𝗲𝗿𝘂 𝗶 𝘄𝗮𝗿𝗶𝗮𝗰𝗷𝗶 𝗳𝗮𝗯𝘂𝗹𝗲.
𝗧𝗼 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗼 𝗻𝗮 𝗱𝘇𝗶ś!
𝗔𝗺𝗲𝗹𝗶𝗮
August 31, 2026
„Falochrony” to książka przesiąknięta latem na wskroś. Oprócz tej wspaniałej pory roku znajdziemy w niej motywy takie jak wkraczanie w dorosłość, friends to lovers oraz surfing.
Mam mieszane odczucia wobec tej historii. Na ogół książka była typowo wakacyjna i przyjemna w czytaniu, aczkolwiek uważam, że jest tu parę minusów. Ale zacznijmy od rzeczy, które mi się naprawdę podobały.
Jednym z najważniejszych dla mnie pozytywów był styl pisania. Pióro autorki jest niesamowicie lekkie, swobodne i przyjemne w czytaniu, przez co książkę pochłonęłam w zaledwie trzy dni. Niewiele opisów i krótkie rozdziały również mogą zaliczyć się do plusów. Autorka pisze doskonale i z chęcią sięgnęłabym po kolejną jej pozycję ze względu na jej pióro.
Następnym pozytywem był wykreowany świat. Tam wszystko było doprecyzowane. W mojej głowie od razu pojawiały się dane wydarzenia. Tak jakbym oglądała film. A wakacyjny klimat tej lektury tylko sprzyjał dalszemu czytaniu.
Teraz przejdźmy do minusów, którymi są zdecydowanie główni bohaterowie. A zwłaszcza Matt, z którym kompletnie się nie związałam. Moim zdaniem ten chłopak nie miał zbytnio osobowości.. Nastolatek zachowywał się egoistycznie oraz toksycznie. Zamiast już wcześniej wyznać Grace co do niej czuje, to on ją sobie zawłaszczał odpędzając innych chłopaków, którzy byli zainteresowani przyjaciółką.
Grace, o której wcześniej wspomniałam, była dziewczyną kochającą surfing. Z nią akurat bardziej się zżyłam, lecz nie tak, jakbym tego chciała. Nastolatka ciągle przeżywała jak to boi się wkroczyć w dorosłość i to był największy życiowy problem zajmujący jej myśli. Mimo, że miała szczęśliwe życie i kochających rodziców. Ale czy to nie jest błahe? Ludzie mierzą się z o stokroć cięższymi przypadkami. A dorosłość i strach przed tym to drobnostka.
Natomiast jest dwójka bohaterów, których pokochałam. Mianowicie Luke i Stella. Ta para była autentyczna i zabawna. Czułam między nimi chemię w odróżnieniu do głównych bohaterów. Fabuła momentami się powtarzała. Przyjaciele spędzali po prostu swój wolny czas na surfingu i pływaniu.Nie za wiele plot twistów, lecz mimo wszystko czytając „Falochrony” czułam ogarniający mnie spokój i ukojenie.
Moja ocena jest taka, a nie wyższa, ponieważ dla mnie duże znaczenie ma styl pisania, który w tym przypadku był wspaniały. Niestety co do bohaterów i fabuły jak już powiedziałam, miam mieszane odczucia, aczkolwiek końcowa ocena to 3,75/5.
„Falochrony” to zdecydowanie nienajlepsza książka jaką przeczytałam, ale też nienajgorsza. I myślę, że wy również powinniście sięgnąć po tę pozycję i wyrobić sobie własne zdanie na jej temat
Mam mieszane odczucia wobec tej historii. Na ogół książka była typowo wakacyjna i przyjemna w czytaniu, aczkolwiek uważam, że jest tu parę minusów. Ale zacznijmy od rzeczy, które mi się naprawdę podobały.
Jednym z najważniejszych dla mnie pozytywów był styl pisania. Pióro autorki jest niesamowicie lekkie, swobodne i przyjemne w czytaniu, przez co książkę pochłonęłam w zaledwie trzy dni. Niewiele opisów i krótkie rozdziały również mogą zaliczyć się do plusów. Autorka pisze doskonale i z chęcią sięgnęłabym po kolejną jej pozycję ze względu na jej pióro.
Następnym pozytywem był wykreowany świat. Tam wszystko było doprecyzowane. W mojej głowie od razu pojawiały się dane wydarzenia. Tak jakbym oglądała film. A wakacyjny klimat tej lektury tylko sprzyjał dalszemu czytaniu.
Teraz przejdźmy do minusów, którymi są zdecydowanie główni bohaterowie. A zwłaszcza Matt, z którym kompletnie się nie związałam. Moim zdaniem ten chłopak nie miał zbytnio osobowości.. Nastolatek zachowywał się egoistycznie oraz toksycznie. Zamiast już wcześniej wyznać Grace co do niej czuje, to on ją sobie zawłaszczał odpędzając innych chłopaków, którzy byli zainteresowani przyjaciółką.
Grace, o której wcześniej wspomniałam, była dziewczyną kochającą surfing. Z nią akurat bardziej się zżyłam, lecz nie tak, jakbym tego chciała. Nastolatka ciągle przeżywała jak to boi się wkroczyć w dorosłość i to był największy życiowy problem zajmujący jej myśli. Mimo, że miała szczęśliwe życie i kochających rodziców. Ale czy to nie jest błahe? Ludzie mierzą się z o stokroć cięższymi przypadkami. A dorosłość i strach przed tym to drobnostka.
Natomiast jest dwójka bohaterów, których pokochałam. Mianowicie Luke i Stella. Ta para była autentyczna i zabawna. Czułam między nimi chemię w odróżnieniu do głównych bohaterów. Fabuła momentami się powtarzała. Przyjaciele spędzali po prostu swój wolny czas na surfingu i pływaniu.Nie za wiele plot twistów, lecz mimo wszystko czytając „Falochrony” czułam ogarniający mnie spokój i ukojenie.
Moja ocena jest taka, a nie wyższa, ponieważ dla mnie duże znaczenie ma styl pisania, który w tym przypadku był wspaniały. Niestety co do bohaterów i fabuły jak już powiedziałam, miam mieszane odczucia, aczkolwiek końcowa ocena to 3,75/5.
„Falochrony” to zdecydowanie nienajlepsza książka jaką przeczytałam, ale też nienajgorsza. I myślę, że wy również powinniście sięgnąć po tę pozycję i wyrobić sobie własne zdanie na jej temat
August 21, 2026
🌊5/5⭐️
[współpraca barterowa z wydawnictwo.beya ]
Kompletnie nie spodziewałam się tego, jak bardzo ta książka mnie zaskoczy. Nie mogłabym zacząć inaczej niż w ten sposób, ponieważ „Falochrony” są dla mnie jednym z największych zaskoczeń tego roku♥️
Sięgając po historię Grace myślałam, że przeczytam uroczą młodzieżówkę z letnim motywem. I żeby nie było, klimat lata w „Falochronach” był przecudnie przedstawiony, ale reszta… KOMPLETNIE zmiotła mnie z planszy. Kreacja bohaterów, pokazanie motywu dorastania i tego jak trudne jest ono dla wielu osób, a także relacji, która wcale nie jest taka prosta i czarno- biała jak mogłoby się wydawać, sprawiły, że nie mogłam oderwać się od czytania.
Pokochałam Grace, bo to bohaterka, w której odnalazłam cząstkę siebie❤️🩹 Jej rozterki, wizja przyszłości, ale też myśli były mi bardzo bliskie i z każdą kolejną informacją, z każdym kolejnym rozdziałem czułam, że ją rozumiem. Zagłębiając się w jej myśli nawiązywałam z nią więź i w wielu momentach czułam, że chciałabym ją przytulić i powiedzieć, że da radę🫶
kafelku Jeśli chodzi o jej relację z Matthiasem, to nie jest ona ani łatwa, ani idealna. Ich przyjaźń, a potem „coś więcej” to droga pełna przeszkód i kłód rzucanych pod nogi. Ta książka nie pokazuje nam czegoś perfekcyjnego, wymarzonego, ale daje coś prawdziwego w swojej zawiłości. Chcę od razu podkreślić, że to, co było pomiędzy tą dwójką nie powinno stanowić przykładu zdrowej relacji, ale pokazać realia w jakich żyje wiele nastolatków. Problemy, z którymi muszą się mierzyć i wybory, które muszą podjąć.
W moim odczuciu „Falochrony” pokazują drogę do odnalezienia siebie, to historia o dorastaniu i nauce podejmowania decyzji, które będą zgodne z nami samymi. To opowieść o dziewczynie, która przeszła wiele, aby nauczyć się, że może popełniać błędy, że może doświadczać i wyciągać z tego lekcje, ale przede wszystkim o dziewczynie, która nauczyła się słuchać siebie🫶
Ja odnalazłam w tej książce wiele zrozumienia, ale pozwoliła mi też ona zobaczyć jak czasem trudno jest postawić siebie na pierwszym miejscu. Jej bohaterowie, to jak została napisana i historia, którą opowiada stały się dla mnie ważne♥️ Kończąc więc, chcę wam polecić „Falochrony” bo to bardzo wartościowa historia, która dla wielu może stać się domem.
[współpraca barterowa z wydawnictwo.beya ]
Kompletnie nie spodziewałam się tego, jak bardzo ta książka mnie zaskoczy. Nie mogłabym zacząć inaczej niż w ten sposób, ponieważ „Falochrony” są dla mnie jednym z największych zaskoczeń tego roku♥️
Sięgając po historię Grace myślałam, że przeczytam uroczą młodzieżówkę z letnim motywem. I żeby nie było, klimat lata w „Falochronach” był przecudnie przedstawiony, ale reszta… KOMPLETNIE zmiotła mnie z planszy. Kreacja bohaterów, pokazanie motywu dorastania i tego jak trudne jest ono dla wielu osób, a także relacji, która wcale nie jest taka prosta i czarno- biała jak mogłoby się wydawać, sprawiły, że nie mogłam oderwać się od czytania.
Pokochałam Grace, bo to bohaterka, w której odnalazłam cząstkę siebie❤️🩹 Jej rozterki, wizja przyszłości, ale też myśli były mi bardzo bliskie i z każdą kolejną informacją, z każdym kolejnym rozdziałem czułam, że ją rozumiem. Zagłębiając się w jej myśli nawiązywałam z nią więź i w wielu momentach czułam, że chciałabym ją przytulić i powiedzieć, że da radę🫶
kafelku Jeśli chodzi o jej relację z Matthiasem, to nie jest ona ani łatwa, ani idealna. Ich przyjaźń, a potem „coś więcej” to droga pełna przeszkód i kłód rzucanych pod nogi. Ta książka nie pokazuje nam czegoś perfekcyjnego, wymarzonego, ale daje coś prawdziwego w swojej zawiłości. Chcę od razu podkreślić, że to, co było pomiędzy tą dwójką nie powinno stanowić przykładu zdrowej relacji, ale pokazać realia w jakich żyje wiele nastolatków. Problemy, z którymi muszą się mierzyć i wybory, które muszą podjąć.
W moim odczuciu „Falochrony” pokazują drogę do odnalezienia siebie, to historia o dorastaniu i nauce podejmowania decyzji, które będą zgodne z nami samymi. To opowieść o dziewczynie, która przeszła wiele, aby nauczyć się, że może popełniać błędy, że może doświadczać i wyciągać z tego lekcje, ale przede wszystkim o dziewczynie, która nauczyła się słuchać siebie🫶
Ja odnalazłam w tej książce wiele zrozumienia, ale pozwoliła mi też ona zobaczyć jak czasem trudno jest postawić siebie na pierwszym miejscu. Jej bohaterowie, to jak została napisana i historia, którą opowiada stały się dla mnie ważne♥️ Kończąc więc, chcę wam polecić „Falochrony” bo to bardzo wartościowa historia, która dla wielu może stać się domem.
August 20, 2026
ℛ𝑒𝒸𝑒𝓃𝓏𝒿𝒶 ,,ℱ𝒶𝓁𝑜𝒸𝒽𝓇𝑜𝓃𝓎’’🩵🌊
[ 𝒘𝒔𝒑ół𝒑𝒓𝒂𝒄𝒂 𝒓𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒆𝒏𝒄𝒌𝒂 @wydawnictwo.beya ]
𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: ★ ★ ★ ★/5
„𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚” to poruszająca opowieść o młodości, wolności oraz trudnych, życiowych wyborach. Ta książka uświadomiła mi, jak szybko czas ucieka nam między palcami. Choć bije od niej fantastyczny, letni klimat pełen słońca, surfingu i nadmorskiego klimatu – nie jest to kolejna zwykła młodzieżówka. 𝒯𝑜 𝓅𝓇𝓏𝑒𝒹𝑒 𝓌𝓈𝓏𝓎𝓈𝓉𝓀𝒾𝓂 𝓃𝒾𝑒𝓏𝓌𝓎𝓀𝓁𝑒 𝓌𝓏𝓇𝓊𝓈𝓏𝒶𝒿ą𝒸𝒶 𝒽𝒾𝓈𝓉𝑜𝓇𝒾𝒶 𝓏 𝑔łę𝒷𝑜𝓀𝒾𝓂 𝓅𝓇𝓏𝑒𝓈ł𝒶𝓃𝒾𝑒𝓂.❤️🩹
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością 𝐙𝐮𝐳𝐚𝐧𝐧𝐲 𝐁𝐚𝐧𝐝𝐨𝐬𝐳 i naprawdę się z nim polubiłam.
Znalazłam też w nie wiele wyjątkowych cytatów, dających do myślenia.
𝔾𝕣𝕒𝕔𝕖, czyli główną bohaterkę polubiłam niemal od razu. Jej myśli, trudne wybory, lęk przed przyszłością to wszystko było dla mnie zupełnie znajome i od razu ją zrozumiałam. Z 𝕄𝕒𝕥𝕥𝕙𝕚𝕒𝕤𝕖𝕞, jej najlepszym przyjacielem, było jednak trochę inaczej. Nie od razu skradł moją sympatię i nadal mam co do niego mieszane uczucia. Ich relacja była nieidealna, skomplikowana i momentami bolesna, ale dzięki temu też realistyczna.
Jednak trochę też niezdrowa i przykro mi się czytało jak poszczególne zachowania Matthiasa raniły Grace.💔
Mamy tutaj bardzo wyraźny 𝒎𝒐𝒕𝒚𝒘 𝒔𝒖𝒓𝒇𝒊𝒏𝒈𝒖, który cały czas nam towarzyszy i został dobrze przeprowadzony. Uważam że, autorce doskonale udało się oddać ten klimat.🌊🏄♀️
Ta książka niesie ze sobą 𝓌𝓎𝒿ą𝓉𝓀𝑜𝓌𝓎 𝓅𝓇𝓏𝑒𝓀𝒶𝓏 i myśle, że wielu z nas może w niej 𝑜𝒹𝓃𝒶𝓁𝑒źć 𝒸𝓏ą𝓈𝓉𝓀ę 𝓈𝒾𝑒𝒷𝒾𝑒. Bardzo dobrze pokazuje nam, że dylematy związane z przyszłością są czymś naormalnym. I że, najlepsze co możemy zrobić, to robić wszystko zgodnie z sobą.💫
Zakończenia totalnie się nie spodziewałam, ale podobało mi się to, że możemy je sobie zinterpretować sami.
,,𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲’’ 𝐭𝐨 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐳 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐬𝐢ąż𝐞𝐤, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 𝐧𝐚 𝐝ł𝐮𝐠𝐨 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐣ą 𝐰 𝐩𝐚𝐦𝐢ę𝐜𝐢!
Podsumowując, jeśli szukacie książki z motywem dorastania, w której być może odnajdziecie siebie, koniecznie sięgnijcie po tę historię!
Polecam!🤍 J.
[ 𝒘𝒔𝒑ół𝒑𝒓𝒂𝒄𝒂 𝒓𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒆𝒏𝒄𝒌𝒂 @wydawnictwo.beya ]
𝐦𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: ★ ★ ★ ★/5
„𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚” to poruszająca opowieść o młodości, wolności oraz trudnych, życiowych wyborach. Ta książka uświadomiła mi, jak szybko czas ucieka nam między palcami. Choć bije od niej fantastyczny, letni klimat pełen słońca, surfingu i nadmorskiego klimatu – nie jest to kolejna zwykła młodzieżówka. 𝒯𝑜 𝓅𝓇𝓏𝑒𝒹𝑒 𝓌𝓈𝓏𝓎𝓈𝓉𝓀𝒾𝓂 𝓃𝒾𝑒𝓏𝓌𝓎𝓀𝓁𝑒 𝓌𝓏𝓇𝓊𝓈𝓏𝒶𝒿ą𝒸𝒶 𝒽𝒾𝓈𝓉𝑜𝓇𝒾𝒶 𝓏 𝑔łę𝒷𝑜𝓀𝒾𝓂 𝓅𝓇𝓏𝑒𝓈ł𝒶𝓃𝒾𝑒𝓂.❤️🩹
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością 𝐙𝐮𝐳𝐚𝐧𝐧𝐲 𝐁𝐚𝐧𝐝𝐨𝐬𝐳 i naprawdę się z nim polubiłam.
Znalazłam też w nie wiele wyjątkowych cytatów, dających do myślenia.
𝔾𝕣𝕒𝕔𝕖, czyli główną bohaterkę polubiłam niemal od razu. Jej myśli, trudne wybory, lęk przed przyszłością to wszystko było dla mnie zupełnie znajome i od razu ją zrozumiałam. Z 𝕄𝕒𝕥𝕥𝕙𝕚𝕒𝕤𝕖𝕞, jej najlepszym przyjacielem, było jednak trochę inaczej. Nie od razu skradł moją sympatię i nadal mam co do niego mieszane uczucia. Ich relacja była nieidealna, skomplikowana i momentami bolesna, ale dzięki temu też realistyczna.
Jednak trochę też niezdrowa i przykro mi się czytało jak poszczególne zachowania Matthiasa raniły Grace.💔
Mamy tutaj bardzo wyraźny 𝒎𝒐𝒕𝒚𝒘 𝒔𝒖𝒓𝒇𝒊𝒏𝒈𝒖, który cały czas nam towarzyszy i został dobrze przeprowadzony. Uważam że, autorce doskonale udało się oddać ten klimat.🌊🏄♀️
Ta książka niesie ze sobą 𝓌𝓎𝒿ą𝓉𝓀𝑜𝓌𝓎 𝓅𝓇𝓏𝑒𝓀𝒶𝓏 i myśle, że wielu z nas może w niej 𝑜𝒹𝓃𝒶𝓁𝑒źć 𝒸𝓏ą𝓈𝓉𝓀ę 𝓈𝒾𝑒𝒷𝒾𝑒. Bardzo dobrze pokazuje nam, że dylematy związane z przyszłością są czymś naormalnym. I że, najlepsze co możemy zrobić, to robić wszystko zgodnie z sobą.💫
Zakończenia totalnie się nie spodziewałam, ale podobało mi się to, że możemy je sobie zinterpretować sami.
,,𝐅𝐚𝐥𝐨𝐜𝐡𝐫𝐨𝐧𝐲’’ 𝐭𝐨 𝐳𝐝𝐞𝐜𝐲𝐝𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚 𝐳 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐬𝐢ąż𝐞𝐤, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 𝐧𝐚 𝐝ł𝐮𝐠𝐨 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐣ą 𝐰 𝐩𝐚𝐦𝐢ę𝐜𝐢!
Podsumowując, jeśli szukacie książki z motywem dorastania, w której być może odnajdziecie siebie, koniecznie sięgnijcie po tę historię!
Polecam!🤍 J.
August 30, 2026
Do falochronów podeszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem. Poprzednie książki Zuzy pokochałam całym sercem, więc myślałam, iż tak stanie się i z tą. Niestety, pomimo że czytało mi się bardzo dobrze, styl pisania autorki jest dla mnie świetny, to w połowie miałam ochotę przestać czytać. Nudziła mnie większość wydarzeń, akcja zataczała koło - ciągłe czytanie o tym jak przebywali na plaży nie było zbyt ciekawe.
Miałam wrażenie, że sporo wątków się gubi. Zauważyłam to szczególnie, gdy Grace szukała bransoletki w piasku i nagle przyszedł Matthias. Zaczęli rozmawiać, a o bransoletce nie zostało wspomniane ani słowem.
Matthias był dla mnie strasznie toksyczny. Więkość jego zachowań mi się nie podobała. Często stawiał na siebie nie patrząc na to, czy rani innych. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mam chłopaka, a on w szkole traktuje mnie niemal jak powietrze.
Relacja bohaterów potoczyła się strasznie szybko... Dopiero co zaczęłam czytać, a już po kilkudziesięciu stronach wchodzą w związek.
Liczyłam na więcej wolności i szaleństwa. Na pewno wielkim plusem jest surfing!! Dał mi on ten cudowny wakacyjny klimat.
Nie pasował mi nagły powrót do szkoły i przeskoki czasowe. W jednym rozdziale bohaterowie są w placówce pierwszy dzień, w kolejnym dowiadujemy się, że minął cały semestr. Mamy ogólniki takie jak to, że Matthias ma mało czasu dla Grace i w tej szkole się mijają. Nie mamy żadnego większego poglądu na to jak wyglądały te miesiące, a akcja znów jest szybka.
"Falochrony" nie spełniły moich oczekiwań, ale myślę, że znajdą się osoby, które pokochają tę pozycję!!
|wspolpraca reklamowa|
Miałam wrażenie, że sporo wątków się gubi. Zauważyłam to szczególnie, gdy Grace szukała bransoletki w piasku i nagle przyszedł Matthias. Zaczęli rozmawiać, a o bransoletce nie zostało wspomniane ani słowem.
Matthias był dla mnie strasznie toksyczny. Więkość jego zachowań mi się nie podobała. Często stawiał na siebie nie patrząc na to, czy rani innych. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mam chłopaka, a on w szkole traktuje mnie niemal jak powietrze.
Relacja bohaterów potoczyła się strasznie szybko... Dopiero co zaczęłam czytać, a już po kilkudziesięciu stronach wchodzą w związek.
Liczyłam na więcej wolności i szaleństwa. Na pewno wielkim plusem jest surfing!! Dał mi on ten cudowny wakacyjny klimat.
Nie pasował mi nagły powrót do szkoły i przeskoki czasowe. W jednym rozdziale bohaterowie są w placówce pierwszy dzień, w kolejnym dowiadujemy się, że minął cały semestr. Mamy ogólniki takie jak to, że Matthias ma mało czasu dla Grace i w tej szkole się mijają. Nie mamy żadnego większego poglądu na to jak wyglądały te miesiące, a akcja znów jest szybka.
"Falochrony" nie spełniły moich oczekiwań, ale myślę, że znajdą się osoby, które pokochają tę pozycję!!
|wspolpraca reklamowa|
September 15, 2026
Hejka przychodzę do was z kolejną recenzją!
( współpraca reklamowa x wydawnictwo beya)
Tytuł: Falochrony
Autor: Zuzanna Bandosz
Wydawnictwo: Beya
Kategoria wiekowa: 14+
Moja ocena: ★★
Strony: 332
Recenzja🌊🏄♂️
★ Nie jestem pewna czy kiedykolwiek, aż tak wynudziłam się na jakiejś książce. Bo może jeszcze bym to zrozumiała, gdyby była ona debiutancką powieścią autorki, ale to jest jej już, któraś z historii, a była absurdalnie nudna. Mam wrażenie, że nic ciekawego się w tej książce nie wydarzyło przez co zaczęłam czytać już same dialogi pomiędzy bohaterami, bo tak szybko chciałam skończyć tą książkę. To ile ja miałam podejść, żeby naprawdę się wkręcić w tą książkę jest chyba nie do policzenia, naprawdę. Wszyscy bohaterowie byli strasznie nijacy i nic ciekawego nie wyniosłam z tej książki.
★ Główna bohaterka tak mi się rozmywała w tej książce. Bo mam wrażenie, że jedyne co ją interesowało to surfowanie i jej przyjaciele. Dosłownie laska nie miała życia po za tym. I ja rozumiem, jak ktoś ma jedno zainteresowanie, ale nie w książce, bo to to chuj nie fabuła. Bo co mnie w sumie interesuje, że główną bohaterką po raz 1000 poszła na plażę popływać. Albo to, że pokłóciła się ze swoim przyjacielem.
★ Jak już o przyjacielu mowa, czyli o głównym bohaterze to muszę przyznać, że wywołał we mnie jakieś emocje. Znudzenie. Chłop robi wielką aferę, nie odzywa się do Grace, po czym wraca z podkulonym ogonem i jej wielką miłość wyznaje. Nie żartuje to cała fabuła. No dobra jeszcze się kłócili jakieś 374737474 razy o jedną i tą samą osobę. A chłop zamiast coś zmienić, za każdym razem mówił, że jeszcze chwila i koniec serii. No kurde słuchać mi się już tego gówna nie chciało z jego ust.
★ Myślę, że jeśli ktoś lubi książki typowo młodzieżowe i nie szuka dużych wrażeń podczas czytania to ta książka jest dla niego.
( współpraca reklamowa x wydawnictwo beya)
Tytuł: Falochrony
Autor: Zuzanna Bandosz
Wydawnictwo: Beya
Kategoria wiekowa: 14+
Moja ocena: ★★
Strony: 332
Recenzja🌊🏄♂️
★ Nie jestem pewna czy kiedykolwiek, aż tak wynudziłam się na jakiejś książce. Bo może jeszcze bym to zrozumiała, gdyby była ona debiutancką powieścią autorki, ale to jest jej już, któraś z historii, a była absurdalnie nudna. Mam wrażenie, że nic ciekawego się w tej książce nie wydarzyło przez co zaczęłam czytać już same dialogi pomiędzy bohaterami, bo tak szybko chciałam skończyć tą książkę. To ile ja miałam podejść, żeby naprawdę się wkręcić w tą książkę jest chyba nie do policzenia, naprawdę. Wszyscy bohaterowie byli strasznie nijacy i nic ciekawego nie wyniosłam z tej książki.
★ Główna bohaterka tak mi się rozmywała w tej książce. Bo mam wrażenie, że jedyne co ją interesowało to surfowanie i jej przyjaciele. Dosłownie laska nie miała życia po za tym. I ja rozumiem, jak ktoś ma jedno zainteresowanie, ale nie w książce, bo to to chuj nie fabuła. Bo co mnie w sumie interesuje, że główną bohaterką po raz 1000 poszła na plażę popływać. Albo to, że pokłóciła się ze swoim przyjacielem.
★ Jak już o przyjacielu mowa, czyli o głównym bohaterze to muszę przyznać, że wywołał we mnie jakieś emocje. Znudzenie. Chłop robi wielką aferę, nie odzywa się do Grace, po czym wraca z podkulonym ogonem i jej wielką miłość wyznaje. Nie żartuje to cała fabuła. No dobra jeszcze się kłócili jakieś 374737474 razy o jedną i tą samą osobę. A chłop zamiast coś zmienić, za każdym razem mówił, że jeszcze chwila i koniec serii. No kurde słuchać mi się już tego gówna nie chciało z jego ust.
★ Myślę, że jeśli ktoś lubi książki typowo młodzieżowe i nie szuka dużych wrażeń podczas czytania to ta książka jest dla niego.
September 19, 2026
Falochrony - Zuzanna Bandosz
1.5 / 5 ⭐️
Dawno nie czytałam książki tak performatywnej i jednocześnie nudnej. Liczyłam na fajną, wakacyjną młodzieżówkę, a dostałam coś, co mnie po prostu zawiodło.
Może zacznę od plusów. Nasi główni bohaterowie są surferami. Opisy tego, jak przemykają przez fale bywały intrygujące. Nie zawsze, ale potrafiły mnie zaciekawić w środku dosłownego przysypiania z nudy.
Druga zaleta, którą jestem w stanie wskazać, to opisywanie strachu przed dorastaniem. Byłam w stanie odczuć, że przyszłość i studia realnie przerażają naszych bohaterów.
No a co z wadami?
Dostaliśmy masę przemyśleń, które miały być na pozór głębokie, a wymyśliłaby je 5-latka. Momentami Grace bywała naprawdę infantylna i irytująca.
Podczas czytania „Falochronów” bywałam tak znużona, że często bardziej interesowała mnie muzyka, której słuchałam w tle, niż fabuła. Większość początkowych rozdziałów zaczynała się tak samo - od tego, że nasza główna bohaterka wstaje. Przysięgam, każdy z nich dokładnie tak się zaczynał.
Mam problem z Matthiasem. Z jednej strony jest w porządku, a z drugiej ma tyle dziwnych zachowań. Na przykład bił każdego chłopaka, który zbliżał się do Grace, bo był o nią zazdrosny, ale w życiu jej by tego nie powiedział. Lub to, jak praktycznie nie przyznawał się w szkole do swojej DZIEWCZYNY. Nie rozumiem tego zachowania i nigdy nie zrozumiem.
Pierwsza połowa książki to wakacje. W kółko to samo - plaża, surfing, jedna impreza, a po niej wejście w związek. Za to druga połowa (a nawet krótsza część), to sprint po całym roku szkolnym.
„Falochrony” miały być przyjemną młodzieżówką na jeden wieczór, a okazały się wielkim zawodem.
1.5 / 5 ⭐️
Dawno nie czytałam książki tak performatywnej i jednocześnie nudnej. Liczyłam na fajną, wakacyjną młodzieżówkę, a dostałam coś, co mnie po prostu zawiodło.
Może zacznę od plusów. Nasi główni bohaterowie są surferami. Opisy tego, jak przemykają przez fale bywały intrygujące. Nie zawsze, ale potrafiły mnie zaciekawić w środku dosłownego przysypiania z nudy.
Druga zaleta, którą jestem w stanie wskazać, to opisywanie strachu przed dorastaniem. Byłam w stanie odczuć, że przyszłość i studia realnie przerażają naszych bohaterów.
No a co z wadami?
Dostaliśmy masę przemyśleń, które miały być na pozór głębokie, a wymyśliłaby je 5-latka. Momentami Grace bywała naprawdę infantylna i irytująca.
Podczas czytania „Falochronów” bywałam tak znużona, że często bardziej interesowała mnie muzyka, której słuchałam w tle, niż fabuła. Większość początkowych rozdziałów zaczynała się tak samo - od tego, że nasza główna bohaterka wstaje. Przysięgam, każdy z nich dokładnie tak się zaczynał.
Mam problem z Matthiasem. Z jednej strony jest w porządku, a z drugiej ma tyle dziwnych zachowań. Na przykład bił każdego chłopaka, który zbliżał się do Grace, bo był o nią zazdrosny, ale w życiu jej by tego nie powiedział. Lub to, jak praktycznie nie przyznawał się w szkole do swojej DZIEWCZYNY. Nie rozumiem tego zachowania i nigdy nie zrozumiem.
Pierwsza połowa książki to wakacje. W kółko to samo - plaża, surfing, jedna impreza, a po niej wejście w związek. Za to druga połowa (a nawet krótsza część), to sprint po całym roku szkolnym.
„Falochrony” miały być przyjemną młodzieżówką na jeden wieczór, a okazały się wielkim zawodem.
August 18, 2026
Ta książka pokazała mi jak szybko leci czas, jednak jeśli chodzi o całokształt, to się zawiodłam. 🏄♀️🩵
Powiem wam, że tą historię czytało się bardzo szybko, styl pisania autorki był naprawdę przyjemny. Totalnie było można odczuć vibe tej książki. Było parę świetnych cytatów dających naprawdę do myślenia. Motyw przemijania czasu był bardzo widoczny. Lecz moim zdaniem fabuła była.. zwykła. Miałam wrażenie, że cały czas działo się to samo w kółko. A jeśli chodzi o relacje pomiędzy głównymi bohaterami.. od początku była dla mnie skomplikowana. Moim zdaniem to nie była w ogóle zdrowa relacja. Sama fabuła po opisie wydawała się naprawdę ciekawa, lecz.. no właśnie. Jej vibe, parę cytatów dających naprawdę do myślenia i styl pisania autorki, to wszystko było super. Lecz gdyby fabuła zaczęła się rozkręcać, a główni bohaterowie byliby troszkę inni pod względem zachowania, wszystko było by inaczej. Ale z tego co się domyślam, będziemy czekać na następny tom, więc może i tam się to bardziej rozkręci! Z przyjemnością będę czekać na rozwinięcie tej historii, mam nadzieję, że tam się tak nie zawiodę.
‧₊˚✩ Ps.: Dziękuję bardzo za możliwość zrecenzowania tej książki! (współpraca reklamowa)
@zmbandosz @wydawnictwo.beya
Powiem wam, że tą historię czytało się bardzo szybko, styl pisania autorki był naprawdę przyjemny. Totalnie było można odczuć vibe tej książki. Było parę świetnych cytatów dających naprawdę do myślenia. Motyw przemijania czasu był bardzo widoczny. Lecz moim zdaniem fabuła była.. zwykła. Miałam wrażenie, że cały czas działo się to samo w kółko. A jeśli chodzi o relacje pomiędzy głównymi bohaterami.. od początku była dla mnie skomplikowana. Moim zdaniem to nie była w ogóle zdrowa relacja. Sama fabuła po opisie wydawała się naprawdę ciekawa, lecz.. no właśnie. Jej vibe, parę cytatów dających naprawdę do myślenia i styl pisania autorki, to wszystko było super. Lecz gdyby fabuła zaczęła się rozkręcać, a główni bohaterowie byliby troszkę inni pod względem zachowania, wszystko było by inaczej. Ale z tego co się domyślam, będziemy czekać na następny tom, więc może i tam się to bardziej rozkręci! Z przyjemnością będę czekać na rozwinięcie tej historii, mam nadzieję, że tam się tak nie zawiodę.
‧₊˚✩ Ps.: Dziękuję bardzo za możliwość zrecenzowania tej książki! (współpraca reklamowa)
@zmbandosz @wydawnictwo.beya
August 30, 2026
🌊 𝐹𝑎𝑙𝑜𝑐𝒽𝓇𝑜𝓃𝓎
𝑍𝑢𝑧𝑎𝑛𝑛𝑎 𝐵𝑎𝑛𝑑𝑜𝑠𝑧
Obawiam się, że będzie to długa recenzja.
꒲ To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i niestety podejrzewam, że ostatnie. Styl pisania jest niezwykle lekki, ale nie przypadł mi do gustu. Opisy były powtarzalne, tak samo jak niektóre dialogi, a wymiany zdań wypadały momentami nienaturalnie.
꒲ Skoro już napomknęłam o fabule, to i od niej zacznę. Nieustannie dzieje się tutaj to samo, mamy jedynie pojedyncze przerywniki rutyny, w których bohaterowie albo pływają, albo jeżdżą autem. Tak więc cała akcja to głównie ocean, dom głównej bohaterki i w dalszej części odrobina szkoły. Choć liczyłam na niezapomniane i szalone wspomnienia, największym wydarzeniem był nocny surfing – który, choć szalony, był i niezwykle, w moim odczuciu, niebezpieczny, a został opisany jako coś zupełnie tuzinkowego.
– Czymś, co mnie zmieszało, było też bardzo dziwne tempo akcji. Na początku szliśmy dzień po dniu, później lato zaczęło przeciekać przez palce, aż nagle w około 70 stronach dostaliśmy calutki rok szkolny.
꒲ Co do bohaterów i ich relacji – również nie zostałam ich zwolenniczką. Grace, w moim odczuciu, lubiła rozdmuchiwać niektóre rzeczy do przesadnie wielkich rozmiarów, a Matthias był niezwykłym egoistą. Ich relacja przeskoczyła do romantycznej w dosłownie jeden moment, a ja do końca książki nie poczułam między nimi chemii.
Jednakże nie tylko ich relacja wydawała mi się sztuczna. Wszystkie inne relacje w tej książce również zdawały się niezwykle chłodne i niepewne. Raz opisywane były jako długoletnie, ciepłe, silne, ale koniec końców odnosiłam wrażenie, że nikt nie wie, na czym stoi. W moim odczuciu zarówno rodzinne, jak i przyjacielskie relacje w tej książce wypadają niezwykle formalnie i nienaturalnie.
꒲ Jedynym plusem, który odnalazłam, jest rzeczywisty lęk przed przyszłością. Ten temat jest tutaj poruszany nieustannie i jako osoba w wieku bohaterów, która przeżywa aktualnie to samo – mogłam się utożsamić. Przy każdej rozmowie o uczelniach, aplikacjach i przyszłości czułam ten sam niepokój i dyskomfort, który towarzyszył bohaterom. I fakt, że określam to plusem, uznałabym za słodko-gorzki, bo to jedna z najgorszych rzeczy, z jakimi mogłabym się utożsamić, a autorka naprawdę dobrze to uchwyciła.
꒲ Mimo wszystko od naprawdę dawna nie miałam tak silnej chęci do porzucenia czytania jakiejś historii jak przy tej :((
Opis mnie zaintrygował, liczyłam na coś szalonego, emocjonującego, pełnego ostatnich chwil młodości i życia pełnią życia, a muszę przyznać, że książka była idealnym odzwierciedleniem monotonności okładki. Dostaliśmy jedynie ocean, bardzooo dużo oceanu i choć surfing jest naprawdę genialnym motywem, tak uważam, że da się ugryźć go dużo ciekawiej.
[współpraca recenzencka z @wydawnictwo.beya ]
𝑍𝑢𝑧𝑎𝑛𝑛𝑎 𝐵𝑎𝑛𝑑𝑜𝑠𝑧
Obawiam się, że będzie to długa recenzja.
꒲ To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i niestety podejrzewam, że ostatnie. Styl pisania jest niezwykle lekki, ale nie przypadł mi do gustu. Opisy były powtarzalne, tak samo jak niektóre dialogi, a wymiany zdań wypadały momentami nienaturalnie.
꒲ Skoro już napomknęłam o fabule, to i od niej zacznę. Nieustannie dzieje się tutaj to samo, mamy jedynie pojedyncze przerywniki rutyny, w których bohaterowie albo pływają, albo jeżdżą autem. Tak więc cała akcja to głównie ocean, dom głównej bohaterki i w dalszej części odrobina szkoły. Choć liczyłam na niezapomniane i szalone wspomnienia, największym wydarzeniem był nocny surfing – który, choć szalony, był i niezwykle, w moim odczuciu, niebezpieczny, a został opisany jako coś zupełnie tuzinkowego.
– Czymś, co mnie zmieszało, było też bardzo dziwne tempo akcji. Na początku szliśmy dzień po dniu, później lato zaczęło przeciekać przez palce, aż nagle w około 70 stronach dostaliśmy calutki rok szkolny.
꒲ Co do bohaterów i ich relacji – również nie zostałam ich zwolenniczką. Grace, w moim odczuciu, lubiła rozdmuchiwać niektóre rzeczy do przesadnie wielkich rozmiarów, a Matthias był niezwykłym egoistą. Ich relacja przeskoczyła do romantycznej w dosłownie jeden moment, a ja do końca książki nie poczułam między nimi chemii.
Jednakże nie tylko ich relacja wydawała mi się sztuczna. Wszystkie inne relacje w tej książce również zdawały się niezwykle chłodne i niepewne. Raz opisywane były jako długoletnie, ciepłe, silne, ale koniec końców odnosiłam wrażenie, że nikt nie wie, na czym stoi. W moim odczuciu zarówno rodzinne, jak i przyjacielskie relacje w tej książce wypadają niezwykle formalnie i nienaturalnie.
꒲ Jedynym plusem, który odnalazłam, jest rzeczywisty lęk przed przyszłością. Ten temat jest tutaj poruszany nieustannie i jako osoba w wieku bohaterów, która przeżywa aktualnie to samo – mogłam się utożsamić. Przy każdej rozmowie o uczelniach, aplikacjach i przyszłości czułam ten sam niepokój i dyskomfort, który towarzyszył bohaterom. I fakt, że określam to plusem, uznałabym za słodko-gorzki, bo to jedna z najgorszych rzeczy, z jakimi mogłabym się utożsamić, a autorka naprawdę dobrze to uchwyciła.
꒲ Mimo wszystko od naprawdę dawna nie miałam tak silnej chęci do porzucenia czytania jakiejś historii jak przy tej :((
Opis mnie zaintrygował, liczyłam na coś szalonego, emocjonującego, pełnego ostatnich chwil młodości i życia pełnią życia, a muszę przyznać, że książka była idealnym odzwierciedleniem monotonności okładki. Dostaliśmy jedynie ocean, bardzooo dużo oceanu i choć surfing jest naprawdę genialnym motywem, tak uważam, że da się ugryźć go dużo ciekawiej.
[współpraca recenzencka z @wydawnictwo.beya ]
August 22, 2026
„Falochrony” 🌊
[współpraca barterowa ]
★★★★ /5
Nigdy nie miałam jeszcze styczności z twórczością tej autorki, ale „Falochrony” były promowane jako idealna książka na kończące się lato, więc postanowiłam po nią sięgnąć.
Najpierw chciałabym opowiedzieć o fabule. Dwójka nastolatków, którzy jedyne, czego chcą, to wyszaleć się przed ostatnim rokiem liceum. Pragną popełniać błędy i jeszcze na chwilę być dziećmi. I było to świetne ale moim zdaniem książka była momentami trochę monotonna. Często dni bohaterów po prostu się powtarzały.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to bardzo ich polubiłam. Grace, była świetną przyjaciółka. Często broniła kogoś, nawet jeśli nie powinna i nie potrafiła się zbyt długo złościć. Natomiast Mattias... Lubię to, jak jego postać jest wykreowana, ale przez dużą część książki był trochę toksyczny. Mam nadzieję, że dostanie jeszcze szansę, by pokazać się z lepszej strony.
Wielkim plusem było to, że dzięki świetnemu stylowi pisania autorki przez książkę wręcz się płynęło.
Reasumując. Jeżeli szukacie przyjemnej młodzieżówki na ostatnie dni wakacji, to „Falochrony” na pewno się sprawdzą!
Buziaki
Oliwka 💕
[współpraca barterowa ]
★★★★ /5
Nigdy nie miałam jeszcze styczności z twórczością tej autorki, ale „Falochrony” były promowane jako idealna książka na kończące się lato, więc postanowiłam po nią sięgnąć.
Najpierw chciałabym opowiedzieć o fabule. Dwójka nastolatków, którzy jedyne, czego chcą, to wyszaleć się przed ostatnim rokiem liceum. Pragną popełniać błędy i jeszcze na chwilę być dziećmi. I było to świetne ale moim zdaniem książka była momentami trochę monotonna. Często dni bohaterów po prostu się powtarzały.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to bardzo ich polubiłam. Grace, była świetną przyjaciółka. Często broniła kogoś, nawet jeśli nie powinna i nie potrafiła się zbyt długo złościć. Natomiast Mattias... Lubię to, jak jego postać jest wykreowana, ale przez dużą część książki był trochę toksyczny. Mam nadzieję, że dostanie jeszcze szansę, by pokazać się z lepszej strony.
Wielkim plusem było to, że dzięki świetnemu stylowi pisania autorki przez książkę wręcz się płynęło.
Reasumując. Jeżeli szukacie przyjemnej młodzieżówki na ostatnie dni wakacji, to „Falochrony” na pewno się sprawdzą!
Buziaki
Oliwka 💕
August 16, 2026
Bardzo dobra książka. Dupy nie urywa, miało duży potencjał, z wykonaniem poszło troszkę gorzej, ale na 4 gwiazdki zdecydowanie zasłużyło. Autorka miała bardzo przyjemny styl pisania, który jednak momentami odbierał całej historii upragnionej głębi(o której cały czas nam w narracji przypominano😪). 50% dialogów to jakże cięte i bardzo zabawne riposty (🙄), a drugie pół to kompletnie niepotrzebne wstawki w emocjonalnych momentach, albo wymiany zdań BARDZO ale to BARDZO przypominające styl AI- tutaj nie zbyt wiem, czy to już sama autorka tak pisze czy to nie były słowa pisane przez nią, ale pragnę zaznaczyć że na przestrzeni książki było wiele miejsc, gdzie zastanawiałem się, czy to przypadkiem nie wymysł ChataGPT wydany na papierze. Pomimo to, książka była naprawdę fajna, szybko ją przeczytałem, a zakończenie moim zdaniem idealnie pasowało do reszty fabuły oraz do przedstawionych bohaterów, którzy bądź co bądź ani ogarnięci, ani dorośli nie byli.
August 26, 2026
(2,5/5)
Książka jest napisana bardzo przyjemnym stylem pisania. Mimo że tak naprawdę nie było dużo akcji i fabuła opierała się na chodzeniu do szkoły i surfowaniu to nadal całokształt książki czyta się bardzo szybko! Co jest dużym plusem. Chyba największy minus, który aż raził mnie w oczy było wykreowanie postaci Matthiasa. Był strasznie narcystyczny i zarówno on jak i Grace totalnie nie zachowało się jak na swój wiek. Główny bohater był strasznie nie fair w stosunku do bohaterki a książka jest reklamowana na wzór tego, że mamy tu przyjaźń od najmłodszych lat. Oczekiwałam czegoś innego po bohaterach i całej fabule i niestety się zawiodłam. Mino tego że naprawdę przeniosłam się myślami na plażę bo opisy w książce były bardzo realistycznie i Vibe został zachowany, to bohaterowie oraz końcówka przeważyły o mojej ocenie.
Dziękuję za zaufanie wydawnictwu a autorce życzę powodzenia w następnych książkach!
[Współpraca barterowa]
Książka jest napisana bardzo przyjemnym stylem pisania. Mimo że tak naprawdę nie było dużo akcji i fabuła opierała się na chodzeniu do szkoły i surfowaniu to nadal całokształt książki czyta się bardzo szybko! Co jest dużym plusem. Chyba największy minus, który aż raził mnie w oczy było wykreowanie postaci Matthiasa. Był strasznie narcystyczny i zarówno on jak i Grace totalnie nie zachowało się jak na swój wiek. Główny bohater był strasznie nie fair w stosunku do bohaterki a książka jest reklamowana na wzór tego, że mamy tu przyjaźń od najmłodszych lat. Oczekiwałam czegoś innego po bohaterach i całej fabule i niestety się zawiodłam. Mino tego że naprawdę przeniosłam się myślami na plażę bo opisy w książce były bardzo realistycznie i Vibe został zachowany, to bohaterowie oraz końcówka przeważyły o mojej ocenie.
Dziękuję za zaufanie wydawnictwu a autorce życzę powodzenia w następnych książkach!
[Współpraca barterowa]
Displaying 1 - 30 of 41 reviews




























