Dziewczyna ze słonecznikiem i chłopak, który od zawsze widział tylko ją.
Nastoletnia Melody Woods jest w żałobie. Właśnie straciła ukochaną babcię, z czym absolutnie nie potrafi się pogodzić. Dziewczyna nie wyobraża sobie, jak teraz będzie żyć, oddychać, działać... Dodatkowo rodzice oznajmiają jej, że na cztery miesiące do ich domu wprowadzą się bracia Sawyer.
Melody wcale się nie cieszy. O ile Justin jest niegroźny, to chłopak o złotym sercu, o tyle z Jordanem sprawy mają się zupełnie inaczej. Gdy byli dziećmi, Jordan z niewiadomego powodu jej dokuczał, więc teraz dziewczyna się obawia, że koszmar wróci.
Jordan Sawyer z dzieciństwa pamięta tylko ją, Melody Woods, dziewczynkę z kokardami we włosach, której w przedszkolu zabierał kredki. Przez lata wzbraniał się przed uczuciem do niej, dlatego gdy ponownie spotykają się w jednym domu, sytuacja staje się trudna.
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Kolejny raz zatopiłam się w wykreowany przez Zuzannę Kulik świat. „Słodka Melody” to urocza młodzieżówka, zdecydowanie różniąca się od poprzednich książek autorki, które należą do wyższej kategorii wiekowej przez pikantność i tematy, jakie się w nich znajdują. A właśnie ta poruszająca historia trafia na szczyt mojego rankingu!
Pogrążona w żałobie Melody musi nauczyć się z nią pogodzić, jednak nie potrafi. A w tym samym okresie dziewczyna dowiaduje się, że w jej domu zamieszkają bracia Sawyer. Nie jest z tego powodu zadowolona, bo z jednym z nich dzieli nie za przyjemne wspomnienia, gdyż Jordan Sawyer dokuczał jej w dzieciństwie. A Jordan Sawyer cóż… przepadł dla Melody Woods i widzi tylko ją, choć nie przyznaje się do tego.
Co się wydarzy, gdy znajdą się pod jednym dachem? Czy chłopak wciąż będzie wzbraniał się przed uczuciami?
Warsztat pisarski autorki jest przyjemny, przez co z niebywałą płynnością przewracałam kartki powieści. Jak już wcześniej wspomniałam w tym tytule znajduje się motyw żałoby, który został przedstawiony w autentyczny sposób i nie ukrywam, że były chwile, kiedy walczyłam ze łzami.
Relacja Melody i Jordana rozwija się powoli i naturalnie, w odpowiednim tempie. Jest ona przepełniona delikatnością, w zasadzie są swoją pierwszą miłością, dlatego uważam, że mieszanka tej lekkości oraz slow-burnu to idealne połączenie! Jednak momentami odczuwałam, że jest za spokojnie i przydałoby się tej pozycji odrobinę akcji, gdyż główna idea wokół, której skupiamy się, to stopniowo budowana relacja protagonistów.
Jeśli szukacie spokojnej młodzieżówki o pierwszej miłości to zdecydowanie „Słodka Melody” będzie idealnym tytułem!🌻🩵
Jest to moja pierwsza styczność z twórczością Zuzanny Kulik i muszę przyznać, że jestem oczarowana piórem autorki i tym, jak płynnie czytało mi się te historie. No i muszę wspomnieć, że nie czytałam Małej Charlie, więc na spokojnie możecie sięgnąć po tę książkę jako niezależną historie 🫶🏼
Melody przechodzi żałobę po ukochanej babci i to mnie TAK MOCNO uderzyło, że płakałam już na 7 stronie… Jestem ogromnie związana z moimi dziadkami i przeżywałam historię Melody całą sobą. Dawno żadna książka mnie tak nie poruszyła i nie pokazała mi, jak ciężki może być to czas.
Jeżeli chodzi o historię miłosną, to byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo byłam nastawiona na szybki, dynamiczny romans, a dostałam slow burn przepełniony miłością i emocjami 🥹 Podobał mi się motyw miłości z dzieciństwa, bo naprawdę uwielbiam tego typu historie ♥️
Oprócz tego wątki poboczne w tej książce były fajnie poprowadzone, NO I TE ILUSTRACJE W ŚRODKU >>>>> (@rollczi zrobiłaś super robotę!! Gratulacje Girl 🫶🏼)
Jeżeli szukacie fajnej młodzieżówki, która będzie poruszała też poważniejsze tematy i doprowadzi Was do płaczu TO PROSZĘ CZYTAĆ SŁODKĄ MEL 🥹♥️
,,Słodka Melody” to książka, którą ogromnie chciałam przeczytać. I gdy w końcu, to się udało, to zostałam tak bardzo pochłonęła, że nawet nie zarejestrowałam momentu, jak czytałam ostatnią stronę.
A teraz zapraszam was do poznania dwójki bohaterów, którzy od samego początku skradli całą moją sympatię. Melody Woods to dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się z odejściem swojej ukochanej babci. Wszystkim pokazuje, że jakoś daje sobie radę, ale prawda jest zupełnie inna. Każdej nocy walczy z koszmarami, które nie dają jej spać. A na dodatek do jej domu wprowadza się dwójka chłopaków, z którymi w dzieciństwie nie miała dobrego kontaktu. Z czasem jednak zaczyna spędzać coraz więcej czasu z jednym z nich. Co przyniesie jej ich relacja? Przecież on nigdy nie zwracał na nią uwagi, prawda? Jordan Sawyer to chłopak, którego od razu pokochałam. Razem z bratem bliźniakiem wprowadza się na kilka miesięcy do domu Woodsów. Nie jest z tego faktu wcale zadowolony. Jordan to chłopak zamknięty w sobie, rzadko się co, do kogo odzywa, ale ja wiem, że za jego maską, którą codziennie zakłada kryje się skrzywdzony chłopak, który chciałby zaznać choć trochę miłości. A jego myśli od 12 lat zajmuje dziewczyna z żółtą kokardą we włosach.
Oni znali się w dzieciństwie. On cały czas jej dokuczał, a ona do dziś to pamięta. A los postanowił na nowo postawić ich na swojej drodze, bo on wraz z bratem wprowadza się na kilka miesięcy do jej domu.
Powiem wam, że nie miałam wielkich oczekiwań co do tej książki. Chciałam po prostu miło spędzić na niej czas. I jak najbardziej mi się to udało. Zuza ma bardzo przyjemny styl pisania, przez który się po prostu płynie. ,,Słodka Melody” to lekka, przyjemna i trochę bolesna historia, która wciągnie was od samego początku.
Mel i Jordan to bohaterowie, których od samego początku bardzo mocno polubiłam. Ta dwójka jest zupełnie różna. Mel to cicha, ale uczuciowa dziewczyna, a Jordan to cichy, ale zamknięty w sobie chłopak. Ich relacja od samego początku była, albo raczej nie była, bo oni się w ogóle do siebie nie odzywali. Mel, bo uznała, że jeśli on nie zwraca na nią uwagi to ona też będzie go po prostu unikać. A Jordan, on nie widział nic poza nią, nie zagadywał do niej, bo uznał, że taka dziewczyna jak ona nie będzie chciała mieć nic wspólnego z takim chłopakiem jak on. Ale wszystko zmienia się, gdy on przyłapują ją na tym, jak próbuje wymknąć się z domu, lecz zepsuty rower komplikuje jej sprawę. Dlatego proponuje jej podwózkę. Tylko oni jeszcze nie wiedzieli, że ta jedna wspólna przejażdżka zacznie zmieniać wszystko między nimi.
Myślałam, że do samego końca nie uronię ani jednej łzy, ale wystarczyło dotrzeć do końcowych rozdziałów, abym nie potrafiła ich pohamować. Ta historia jednak mocno we mnie uderzyło, bo po jej skończeniu po prostu siedziałam i nie mogłam pojąć, że to już koniec. A jeśli chodzi o zakończenie, to moim zdaniem jest jak najbardziej odpowiednie. Nie mogłabym sobie wymarzyć innego dla tej dwójki. 🥹🩵. 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya @zkmarey.autor ]
Młoda Melody Woods zmaga się ze stratą ukochanej babci. A do tego dowiaduje się, że w jej domu ma zamieszkać Jordan - jej wróg z dzieciństwa. Melody jednak nie wie, że Jordan od 12 lat nosi przy sobie naszyjnik, który kiedyś zgubiła i od tamtego czasu nie może o niej zapomnieć. “Słodka Melody” to piękna, słodko-gorzka historia o pierwszej miłości, dorastaniu i stracie bliskiej osoby.
To książka, którą przeżywałam całą sobą i nie potrafię przestać o niej myśleć. Wątek romantyczny jest subtelny i delikatny. Relacja rozwija się stopniowo, a autorka stworzyła świetny slow burn. Zarówno Melody jak i Jordan zmagają się ze swoimi demonami. Bardzo łatwo było mi wczuć się w sytuację bohaterów i przez to, przeżywać wszystko 100 razy bardziej. To wzruszająca opowieść, która sprawi, że będziecie płakać już na pierwszych stronach. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza, młodzieżówka, jaką kiedykolwiek czytałam. To wartościowa historia, którą powinien poznać każdy. Uważam, że wiele osób odnajdzie w „Słodkiej Melody” swój dom. Polecam ją każdemu niezależnie od wieku. Powrót do nastoletnich lat i czytanie o pierwszej miłości było dla mnie cudownym doświadczeniem. Ocena: 5/5⭐️
Widziałam, że wiele osób płakało na tej historii, ale ja nie zaliczam się do tej grupy osób. Owszem, były bolesne tematy, ale nie spowodowały one u mnie łez.
Polubiłam głównych bohaterów. Rozwój ich relacji był naprawdę pokazany w cudowny sposób. Fajnie było obserwować, jak pojawiają się pomiędzy nimi uczucia.
Jeśli chodzi o zakończenie, to czuję ogromny niedosyt i nie do końca jestem nim usatysfakcjonowana.
Podobała mi się ale liczyłam na coś więcej… Strasznie długo męczyłam tą książkę ale nie była to jej wina choć muszę przyznać że ucierpiała ona chyba na tym bo nie mogłam zżyć się z bohaterami aż tak jak bym chciała. Nie płakałam a myślałam że będę (więc się lekko zawiodłam). Faktycznie był to ogromny slow burn ale fajnie poprowadzony!! Uwielbiam tą rodzinkę🫶🏻
3.75 ⭐ Ogólnie była to taka słodka młodzieżówka dosłownie. Nie było to nic bardzo zaskakującego i wciągającego, ale mimo tego mam dość pozytywne odczucia. Bardzo podobał mi się styl pisania autorki. Często zwracam uwagę na dialogi w książkach i nie lubię, jeśli są one mało realistyczne, takie przesadzone. Tutaj były one naprawdę dobrze napisane. Ogólnie bohaterowie mieli większość problemów które rozwiązałaby zwykła rozmowa, a przez większość książki nie mogli jej podjąć... Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego i w miarę szybkiego, to ten tytuł jest idealny.
Chciałam napisać coś sensownego ale po przeczytaniu zabrakło mi słów , książka jest świetna , porusza ciężki temat żałoby po straceniu kogoś bliskiego , dodatkowo jest wątek miłosny, nie będę kłamać jak powiem że potrzebuje dalszych losów Jordana i Mel 🥹
Książka Słodka Melody od razu skojarzyła mi się klimatem z Tysiąc pocałunków od Tilly Cole i absolutnie się nie pomyliłam. To historia, która łamie serce, wzrusza do łez i zostaje z czytelnikiem na długo. Ja popłakałam się przy niej kilka razy.
🩷To opowieść o miłości, która rozwija się powoli i nie zawsze jest prosta, ale też o żałobie. Takiej, która zmusza by odnaleźć siebie na nowo. Między bohaterami jest mnóstwo emocji, niedopowiedzeń i strachu przed uczuciem. Każde z nich radzi sobie z tym inaczej, co sprawia, że ta historia wydaje się bardzo prawdziwa i poruszająca.
🩷Klimat Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, a krótkie rozdziały oraz dobre tempo sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. To idealna młodzieżówka na wieczór, bez zbędnego komplikowania fabuły, za to z ogromem emocji.
🩷Motyw rodziny Autorka świetnie kontrastuje dwa różne domy – jeden pełen wsparcia i miłości oraz drugi, w którym dzieci są pozostawione same sobie. Żałoba Melody po stracie babci nie jest nachalna ani przytłaczająca, ale przez cały czas wyczuwalna w tle, w myślach bohaterki, w jej zachowaniu i decyzjach. To taka żałoba, która cicho pochłania, odbiera energię i sprawia, że nawet rzeczy, które kiedyś dawały radość, nagle przestają mieć znaczenie.
🩷Romans Wątek romantyczny może dla niektórych wydawać się prosty czy naiwny, ale dla mnie był piękny i absolutnie warty polecania. To idealny przykład tego, że miłość nie jest łatwa i czasem naprawdę trzeba zaryzykować. Bardzo mocno poruszył mnie Jordan: jego wrażliwość, zachowanie i to, ile przeszedł. Kibicowałam mu z całego serca. Motyw naszyjnika noszonego przez niego przez dwanaście lat to jeden z najbardziej rozdzierających elementów tej historii. Dwanaście lat cichego uczucia, pamięci i przywiązania. Bez słów, bez deklaracji, tylko z emocjami noszonymi każdego dnia przy sobie. To pokazuje miłość nie jako wyidealizowaną bajkę, ale jako coś trudnego, czasem bolesnego, a jednak bardzo prawdziwego.
🩷Slow burn to jeden z moich ulubionych motywów i tutaj został poprowadzony dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Kocham historie, w których uczucia nie pojawiają się nagle, a relacja buduje się małymi krokami: spojrzeniami, niedopowiedzeniami i strachem przed zrobieniem tego jednego kroku za daleko. W Słodkiej Melody to napięcie jest obecne od początku i nie znika po kilku rozdziałach, tylko towarzyszy czytelnikowi przez całą książkę.
Ten slow burn boli, frustruje i wzrusza jednocześnie, ale właśnie dzięki temu jest tak satysfakcjonujący. Pokazuje, że miłość potrzebuje czasu, odwagi i gotowości na zranienie. Nie ma tu idealnych momentów, są za to emocje, które dojrzewają latami i w końcu wybrzmiewają z ogromną siłą. To jeden z tych romansów, które po przeczytaniu chce się opowiadać innym, bo pokazują miłość taką, jaka naprawdę bywa, a nie taką, jaką często widzimy w wyidealizowanych książkach.
🩷Słodka Melody to książka, o której chce się opowiadać innym. Nie jest idealna ani cukierkowa, jest prawdziwa, nieporadna i pełna emocji. Jeśli lubicie historie, które łamią serce, ale robią to w piękny prawdziwy sposób, ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. 💔📖
Mimo że nie jestem ogromną fanką 𝐌𝐚ł𝐞𝐣 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞, to pozytywnie nastawiłam się na spin-off o 𝑴𝒆𝒍𝒐𝒅𝒚, która w drugim tomie tej dylogii zaczęła intensywnie rozkochiwać mnie w sobie. Nie mogłam doczekać się jej własnej historii, do której podeszłam z 𝐜𝐚ł𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐬𝐩𝐨𝐫𝐲𝐦𝐢 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚𝐦𝐢. Z radością mogę wyznać, że jest to moim zdaniem najlepsza książka Zuzy, a do tego 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐰ł𝐚𝐝𝐧𝐞̨ł𝐚 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦! Wszystko szło w idealnym tempie, nie było ani chwili nudy, a ja 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝𝐞𝐫𝐰𝐚𝐜́ i przeczytałam tę książkę na jednym posiedzeniu. Autorka 𝐳𝐚𝐡𝐢𝐩𝐧𝐨𝐭𝐲𝐳𝐨𝐰𝐚ł𝐚 mnie tą genialną historią, super poprowadzoną fabułą, ale również niezwykle przyjemnym stylem pisania. 💛🌻
𝑴𝒆𝒍𝒐𝒅𝒚 to wspaniała dziewczyna, która już na samym starcie 𝐫𝐨𝐳𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚ł𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝𝐭𝐞𝐦! Zdobyła moją miłość swoim uroczym charakterem i 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐲𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦. Nie trzymała w sobie urazy – w przeciwieństwie do jej ojca haha – i dawała drugie szanse, za co 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐣𝐚̨ 𝐬𝐳𝐚𝐧𝐮𝐣𝐞̨, ponieważ uważam, że (prawie) każdy na to zasługuje. 💞
𝑱𝒐𝒓𝒅𝒂𝒏 to postać dość wycofana, tajemnicza i 𝐧𝐢𝐞𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐚, a ja właśnie za to wszystko go uwielbiam. Popełniał 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐨𝐥𝐞𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐛ł𝐞̨𝐝𝐲, często nie wiedział, jak się zachować, ale 𝐳𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞 𝐦𝐢𝐚ł 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐞 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐧𝐜𝐣𝐞. W szczególności urzekły mnie momenty, gdy główny bohater 𝐫𝐳𝐮𝐜𝐚ł 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐝𝐥𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞𝐣 𝐮𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐞𝐣 oraz na każdym kroku 𝐝𝐛𝐚ł 𝐨 𝐣𝐞𝐣 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐞𝐧́𝐬𝐭𝐰𝐨 𝐢 𝐤𝐨𝐦𝐟𝐨𝐫𝐭. Strasznie rozczulało to moje serce! Razem stanowili 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐲 𝐝𝐮𝐞𝐭. ❤️🩹
Od jakiegoś czasu 𝐦𝐚𝐦 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢 𝐩𝐫𝐨𝐛𝐥𝐞𝐦 𝐳 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬𝐚𝐦𝐢 𝐢 𝐦ł𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐳̇𝐨́𝐰𝐤𝐚𝐦𝐢, ponieważ wiele tekstów skręca mnie tak bardzo, że muszę odkładać książkę na bok, aby zrobić sobie przerwę od tego, co właśnie przeczytałam. Wiele rzeczy wydaje mi się cringowych, a do tego stałam się jakąś men hejterką. SPOKOJNIE! 𝐓𝐮𝐭𝐚𝐣 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦, więc niezmiernie mnie to ucieszyło, ale również zaskoczyło, ponieważ słuchanie w audiobooku drugiego tomu 𝐌𝐚ł𝐞𝐣 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 było dość ciężkim wyzwaniem i prawie dałam DNF’a przez zażenowanie… 𝐼 𝐿𝑂𝑉𝐸 𝑌𝑂𝑈 𝑇𝐻𝑂𝑈𝐺𝐻, 𝑃𝐿𝐴𝐶𝐾𝐴𝑅𝐴. Ostatecznie całkiem dobrze się bawiłam! Wracając do 𝐒ł𝐨𝐝𝐤𝐢𝐞𝐣 𝐌𝐞𝐥𝐨𝐝𝐲… Jeden dialog całkowicie mnie złamał i na pewno nie spodziewacie się, o jaki dokładnie chodzi... ZUZA! Jak mogłaś użyć 𝐢𝐝𝐞𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐬ł𝐨́𝐰, 𝐜𝐨 𝐉𝐞𝐫𝐞𝐦𝐢𝐚𝐡 𝐅𝐢𝐬𝐡𝐞𝐫 aka moja najbardziej znienawidzona postać ever (trylogia Lato; serial Tego lata stałam się piękna)?! „– 𝐷𝑙𝑎𝑐𝑧𝑒𝑔𝑜 𝑚𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑝𝑜𝑐𝑎ł𝑜𝑤𝑎ł𝑒𝑠́? – […]. – 𝐵𝑜 𝑔𝑑𝑦𝑏𝑦𝑚 𝑡𝑜 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ł, 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜́𝑔ł𝑏𝑦𝑚 𝑗𝑢𝑧̇ 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑠𝑡𝑎𝑐́.” TO NAJGORSZE CO MNIE SPOTKAŁO. 𝐒𝐚𝐦 𝐭𝐞𝐤𝐬𝐭 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳ł𝐲, ale zamiast Jordana miałam przed oczami Jeremiah, a to wykręciło mnie z obrzydzenia… Ale nie martw się, kochana, tak czy siak 𝐝𝐚ł𝐚𝐦 𝟓 𝐠𝐰𝐢𝐚𝐳𝐝𝐞𝐤. 𝐼 𝑤𝑎𝑠 𝑗𝑢𝑠𝑡 𝑘𝑖𝑑𝑑𝑖𝑛𝑔. 𝐴 𝑙𝑖𝑡𝑡𝑙𝑒 𝑏𝑖𝑡… 🫶🏻
Brat głównego bohatera – 𝑱𝒖𝒔𝒕𝒊𝒏 – to moje ukochane słoneczko oraz 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲 𝐬𝐡𝐢𝐩𝐩𝐞𝐫 Mel i Jordana. Uśmiech nie schodził mi z twarzy! Ten chłopak to 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐲 𝐩𝐫𝐨𝐦𝐲𝐜𝐳𝐞𝐤 rozświetlający codzienność wszystkich ludzi dookoła. ☀️
Boli mnie serce, że to 𝐤𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐉𝐨𝐫𝐝𝐚𝐧𝐚 𝐢 𝐌𝐞𝐥, ale najbardziej moja dusza płacze z powodu braku kolejnego tomu… 𝐎𝐝𝐝𝐚ł𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐳𝐚 𝐝𝐚𝐥𝐬𝐳𝐞 𝐥𝐨𝐬𝐲 𝐦𝐨𝐢𝐜𝐡 𝐮𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰. Niestety ich nie będzie, więc muszę zadowolić się możliwością 𝐫𝐞𝐫𝐞𝐚𝐝𝐮. 🥺
Jeden z wątków czyli strata bliskiej osoby jest dość ciężkim tematem nie tylko do przeczytania, ale i do napisania, z czym w moim odczuciu Zuzia poradziła sobie naprawdę bardzo dobrze. Emocje, które zostały zawarte w tych wszystkich rozdziałach, poruszały serce i sprawiały, że wszystkie osoby, które same przeżyły taką stratę, mogą odnaleźć cząstkę siebie i też niejako ukojenie, że z biegiem czasu faktycznie może być lepiej.
Uwielbiam to, jak relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo, przez co dosłownie każda najmniejsza interakcja sprawia, że siedzi się jak na szpilkach. Jordan uważa, że nie ma nic do zaoferowania, jest zamknięty w sobie i jest bardziej typem takiego samotnika. Jeśli chodzi o Melody, to w tych najmniejszych gestach próbuje przekazać jej, że znaczy o wiele więcej, ale przy tym też wielokrotnie towarzyszą mu myśli, które blokują go przed pełnym otworzeniem się przed nią… i tak, te momenty także doprowadzą was do płaczu. Jednocześnie on potrafi być oparciem dla Melody w najtrudniejszym czasie i naprawdę kocham to, jak Zuzia to poprowadziła. To przejście Melody z ogromnego smutku było etapowe i delikatne, bo to nie było tak, że ona od razu o wszystkim zapomniała, tylko właśnie mogliśmy być świadkiem, jak dwójka młodych osób, które się nie dogadują, odnajduje w końcu wspólny język i pomaga odwrócić uwagę oraz uśmierzyć ten towarzyszący im ból. Jak na pierwszą młodzieńczą miłość nie jest też ona przerysowana, a pokazana z tej realnej strony, w której są złe i dobre momenty.
Ja na palcach jednej dłoni mogłabym policzyć książki z motywem slow burn, które mi się naprawdę spodobały i Słodka Melody zdecydowanie trafia do mojej topki. Styl pisania, fabuła, bohaterowie, emocje i to pomieszanie słodyczy i bólu sprawiły, że pokochałam tę książkę już od pierwszych stron i mam nadzieję, że wy także po nią sięgnięcie.
PS. Jeśli nie czytaliście dylogii Mała Charlie, bez problemu możecie sięgnąć po Słodką Melody, bo wszystko jest poprowadzone w taki sposób, że wcześniejsza znajomość Małej Charlie nie jest konieczna.
„Słodka Melody” to książka, która udowadnia, że nie każda historia jest tylko opowieścią. Czasem książka staje się domem, do którego wraca się myślami.. 🥹🌻
Od pierwszych stron wiedziałam, że trzymam w rękach coś więcej niż słodką młodzieżówkę. Ta historia ma w sobie słodycz — owszem — ale także ból, niewypowiedzianą tęsknotę i to coś, co potrafi całkowicie rozbroić czytelnika 💛
A w centrum tego wszystkiego stoi Melody Woods — córka Charlie i Ashtona, bohaterów „Małej Charlie”. Dziewczyna, której świat rozsypuje się na kawałki po śmierci ukochanej babci. Dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się z tym, że ktoś tak ważny nagle znika. Melody niesie w sobie pustkę, którą aż czuć między słowami — tę ciszę po kimś, kto był domem. I właśnie w tej ciszy pojawia się kolejny wstrząs: do jej domu mają na kilka miesięcy wprowadzić się bracia Sawyer. Justin — o złotym sercu, spokojny i bezpieczny. I Jordan — ten, którego pamięta aż za dobrze. Chłopak, który w przedszkolu zabierał jej kredki i doprowadzał do łez. Chłopak, przed którym wolałaby uciec… a jednak los stawia go tuż obok niej. Jordan Sawyer pamięta tylko jedno: ją. Dziewczynkę z kokardami. Światło w tłumie. I uczucie, którego latami próbował nie dopuścić do głosu. Teraz zderzają się w jednym domu, w jednym czasie, w chaosie emocji, żałoby i czegoś, co zaczyna dziać między nimi od nowa.. 🌻🏍️
Ta historia jest dopracowana w każdym szczególe. Przemyślana, emocjonalna, napisana tak lekko, a jednocześnie tak mocno, że naprawdę trudno ją odłożyć. Podniosła mnie. Poruszyła. Zatrzymała na chwilę, żebym mogła poczuć więcej.
Melody to bohaterka, z którą mogłam się w pewnym sensie utożsamić. Jej emocje — ciche, intensywne, prawdziwe — zostają w człowieku na długo 🌻💛 A Jordan… o mój Boże, mój chłopak, mój chaos, mój absolutny idol 🕷️🖤
„Słodka Melody” to opowieść o losach córki bohaterów „Małej Charlie”. Sama historia Charlie i Asha była dla mnie przyjemną, choć niezbyt angażującą lekturą - czysta rozrywka, przy której miałam sporo uwag do zachowań głównych bohaterów. Mimo to z dużą ciekawością sięgnęłam po historię ich córki.
Melody to skryta, poukładana nastolatka, która pozornie ma wszystko - kochającą rodzinę i bezpieczne otoczenie. Aktualnie przeżywa jednak bardzo trudny czas po śmierci ukochanej babci, która przegrała walkę z chorobą. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w domku gościnnym jej rodziny zamieszkują Justin i Jordan - bliźniacy, którzy w dzieciństwie dokuczali Melody. Szczególnie Jordan był wobec niej okrutny. Dziewczyna nie wie jednak, że chłopak w ten sposób próbował zwrócić na siebie jej uwagę, a teraz pragnie być dla niej kimś więcej, choć sam uważa, że na nią nie zasługuje.
Muszę przyznać, że coraz częściej czuję się „za stara” na literaturę młodzieżową i trudniej mi utożsamiać się z problemami nastolatków. W tym przypadku miałam jednak wrażenie, że młodzi bohaterowie są znacznie dojrzalsi niż postacie z „Małej Charlie”. Zauważyłam również ogromny progres w stylu pisania autorki - mimo że to młodzieżówka, narracja wydaje się bardziej dojrzała i dopracowana.
Bardzo podobała mi się relacja Melody i Jordana - sposób, w jaki z niechęci przeszli do przyjaźni i stopniowo zaczęli się przed sobą otwierać. Równie istotne okazały się jednak relacje poboczne: więzi z rodzeństwem, rodzicami oraz wyjątkowa relacja Melody z dziadkiem, który po stracie ukochanej żony sam potrzebował wsparcia i bliskości.
Nie sposób nie wspomnieć o panu Woodsie, który okazał się wręcz genialnym ojcem. Spodziewałam się, że będzie bardziej impulsywny i zaborczy, tymczasem był troskliwym, wspierającym tatą, dbającym nie tylko o własne dzieci, ale również o Justina i Jordana.
Pozostaje jednak lekki niedosyt związany z zakończeniem. Z chęcią przeczytałabym choć jeden dodatkowy rozdział z dalszego życia bohaterów - oboje zdecydowanie na to zasłużyli. Może więc drugi tom?
To jest totalnie moje pierwsze zetknięcie się z twórczością Zuzanny i mimo iż wcześniej bardzo mnie ciągnęło do Małej Charlie, to wciąż się za nią nie wzięłam, ale po tej historii już wiem, że muszę po nią sięgnąć teraz i w tym momencie, Charlie i Ashton to aktualnie moje Roman Empire XDDDD.
Zacznę może od Melody, podobało mi się to, że każda ważną sprawę chciała rozwiązywać poprzez rozmowę, a nie zamykać się przed wszystkimi, wiadomo, że śmierć jej babci dała jej mocno w kość i Mel naprawdę przez długi czas, przeżywała sporą żałobę, ale z dnia na dzień próbowała się otwierać na nowe, ona była kompletnym przeciwieństwem Jordana, który zdecydowanie wolał rozwiązywać wszystko cisza.
Jordan jest naprawdę trudnym chłopakiem, co mnie ani trochę właściwie nie dziwi, jego mama jak widać, nie dawała mu żadnego wsparcia i miłości, już nie wspominając o swoim ojczymie, który opiekował się nimi, bo niestety musieli gdzieś oboje mieszkać, uważam, że tak samo mocno ucierpiał na tym Justin, jednak jego ogromna różnica był fakt, że on potrafił to zamaskować uśmiechem i szczęśliwym trybem życia, starał się pokazywać innym, że nic go nie rusza.
Podoba mi się slow burn, który był tutaj wprowadzony i Mel razem z Jordanem podchodzili do siebie malutkimi kroczkami, oboje walcząc ze swoimi problemami, kocham ich z całego serducha i chciałabym przeczytać dalszą część ich historii, już nie wspominając o Justinie, którego też chciałabym poznać!! Zdecydowanie składam petycję o jego osobną historię 👉🏻👈🏻.
Przyznam się szczerze, że pół książki przepłakałam, jest tu tyle takich momentów, że oderwanie się od tej historii było naprawdę ciężkie i uwierzcie mi, zrobienie sobie chwili przerwy, sprawiało mi delikatny ból, jednak kiedy ją skończyłam, czuję totalną pustkę i ogromny niedosyt.
Na pewno historia Melody i Jordana na długo zostanie w moim serduchu🥹
⋆. 𐙚 Hej! Dziś przychodzę do was z recenzją książki w której główna bohaterka, 𝑴𝒆𝒍𝒐𝒅𝒚 𝑾𝒐𝒐𝒅𝒔 przeżywa stratę babci. Dziewczyna jest kompletnie zdruzgotana, babcia była jej największym wsparciem i kimś wyjątkowym w życiu. Ciężko jej zaakceptować świat bez babci i zmierzyć się z ogromną tęsknotą, która wypełniła jej codzienność.
⋆. 𐙚 Jej rodzice oznajmiają, że na cztery miesiące do ich domu wprowadzą się bracia Sawyer, 𝑱𝒖𝒔𝒕𝒊𝒏 𝒊 𝑱𝒐𝒓𝒅𝒂𝒏. Justin jest przemiłym chłopakiem, który nie stanowi problemu, za to obecność Jordana budzi w Melody lęk i niechęć. Dokuczał jej gdy byli dziećmi, przez co Melody obawia się, że traumatyczne wspomnienia z tamtego okresu wrócą.
⋆. 𐙚 Z czasem okazuje się, że Jordan pamięta ją z zupełnie innej perspektywy, dla niego ona była kimś wyjątkowym, osobą którą obserwował i którą darzył uczuciem.
⋆. 𐙚 Zacznijmy od tego, że do tej książki nie miałam dużo oczekiwań. Nie chciałam, żeby była nudna i przewidywalna, na tym moje oczekiwania się kończyły. Niestety troszkę się zawiodłam, ponieważ czułam jak pomiędzy bohaterami nie ma żadnej chemii, że ich momenty zbliżeń są wymuszone.
⋆. 𐙚 Motyw który bardzo mnie poruszył, to strata ważnej osoby w życiu bohaterki. Był on tak dobrze napisany, że można się utożsamić z główną bohaterką oraz spojrzeć na jej perspektywę.
⋆. 𐙚 Podsumowując, jeśli szukacie czegoś, co was poruszy ta książka zdecydowanie jest dla was !💘
O boziu jaka ta książka była cudowna🥹 Jordan i Mel to takie słodziaki i ogólnie Jordan to przesada bo on mógłby zrobić największą głupotę tylko dlatego że Melody by go o to poprosiła, albo poszedł z nią na bal mimo że wcale nie chciał albo nosił przez tyle lat ten naszyjnik ze słonecznikiem i te wszystkie rzeczy które robił tylko dlatego że ją kochał😭😭💛 Zuza świetnie też ukazała stratę bliskiej osoby, to nie suche "czas leczy rany i nara" ale coś więcej, smutek, ból, ale też miłe wspomnienia, które potem Mel pamiętała. W dodatku ten SLOW BURN który faktycznie nim był. Tak ryknęłam jak się pocałowali 😮💨🛐 Zdecydowanie polecam tą książkę.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo słodka i wzruszająca historia. Zuza powinna zostać przy tym gatunku, wyszło jej to idealnie, zwłaszcza że to jej pierwsza młodzieżówka. Czytało mi się ją świetnie, praktycznie na raz. Motyw slow burnu jest tu naprawdę dobrze zrobiony akcja między bohaterami rozwija się powoli, stopniowo, co sprawia, że wszystko jest bardzo naturalne. Polecam każdemu, kto lubi młodzieżówki, które są słodkie ( i gorzkie).
Słodko gorzka historia w dodatku przepięknie wydana. Często się zaskakiwałam, ale też było mi szkoda losów bohaterów. Jedyne co mi nie pasowało to to, jak szybko działa się akcja. Czasem nawet nie nadążała nad tym co się działo🫣 Mimo wszystko będę chciała jeszcze spróbować czegoś od autorki. Polecam osobą, które lubią delikatne, ale jednocześnie wzruszające młodzieżówki. Ps. Czuje potrzebę przeczytać historię Grace i pana dziadka
1,5 ⭐ O mój boże. Po przeczytaniu słabej 1 części małej Charlie i już nieco lepszej 2 części byłam pewna, że to będzie albo na poziomie 2 części albo lepsze. Jakże się myliłam.🥲
To było okropne, nie ma tu tak naprawdę nic czego bym już wcześniej nie czytała, a na dodatek było pełno, po prostu żenujących momentów.
Spróbuję przeczytać jeszcze włoskie komplikacje od tej autorki, ale na tym chyba poprzestanę.
nie bawilam się najlepiej. główny bohater był dla mnie momentami strasznie irytujący. może po prostu nie jestem stworzona do słodkich mlodziezowek🤷🏻♀️