Dziewczyna ze słonecznikiem i chłopak, który od zawsze widział tylko ją.
Nastoletnia Melody Woods jest w żałobie. Właśnie straciła ukochaną babcię, z czym absolutnie nie potrafi się pogodzić. Dziewczyna nie wyobraża sobie, jak teraz będzie żyć, oddychać, działać... Dodatkowo rodzice oznajmiają jej, że na cztery miesiące do ich domu wprowadzą się bracia Sawyer.
Melody wcale się nie cieszy. O ile Justin jest niegroźny, to chłopak o złotym sercu, o tyle z Jordanem sprawy mają się zupełnie inaczej. Gdy byli dziećmi, Jordan z niewiadomego powodu jej dokuczał, więc teraz dziewczyna się obawia, że koszmar wróci.
Jordan Sawyer z dzieciństwa pamięta tylko ją, Melody Woods, dziewczynkę z kokardami we włosach, której w przedszkolu zabierał kredki. Przez lata wzbraniał się przed uczuciem do niej, dlatego gdy ponownie spotykają się w jednym domu, sytuacja staje się trudna.
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Jest to moja pierwsza styczność z twórczością Zuzanny Kulik i muszę przyznać, że jestem oczarowana piórem autorki i tym, jak płynnie czytało mi się te historie. No i muszę wspomnieć, że nie czytałam Małej Charlie, więc na spokojnie możecie sięgnąć po tę książkę jako niezależną historie 🫶🏼
Melody przechodzi żałobę po ukochanej babci i to mnie TAK MOCNO uderzyło, że płakałam już na 7 stronie… Jestem ogromnie związana z moimi dziadkami i przeżywałam historię Melody całą sobą. Dawno żadna książka mnie tak nie poruszyła i nie pokazała mi, jak ciężki może być to czas.
Jeżeli chodzi o historię miłosną, to byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo byłam nastawiona na szybki, dynamiczny romans, a dostałam slow burn przepełniony miłością i emocjami 🥹 Podobał mi się motyw miłości z dzieciństwa, bo naprawdę uwielbiam tego typu historie ♥️
Oprócz tego wątki poboczne w tej książce były fajnie poprowadzone, NO I TE ILUSTRACJE W ŚRODKU >>>>> (@rollczi zrobiłaś super robotę!! Gratulacje Girl 🫶🏼)
Jeżeli szukacie fajnej młodzieżówki, która będzie poruszała też poważniejsze tematy i doprowadzi Was do płaczu TO PROSZĘ CZYTAĆ SŁODKĄ MEL 🥹♥️
,,Słodka Melody” to książka, którą ogromnie chciałam przeczytać. I gdy w końcu, to się udało, to zostałam tak bardzo pochłonęła, że nawet nie zarejestrowałam momentu, jak czytałam ostatnią stronę.
A teraz zapraszam was do poznania dwójki bohaterów, którzy od samego początku skradli całą moją sympatię. Melody Woods to dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się z odejściem swojej ukochanej babci. Wszystkim pokazuje, że jakoś daje sobie radę, ale prawda jest zupełnie inna. Każdej nocy walczy z koszmarami, które nie dają jej spać. A na dodatek do jej domu wprowadza się dwójka chłopaków, z którymi w dzieciństwie nie miała dobrego kontaktu. Z czasem jednak zaczyna spędzać coraz więcej czasu z jednym z nich. Co przyniesie jej ich relacja? Przecież on nigdy nie zwracał na nią uwagi, prawda? Jordan Sawyer to chłopak, którego od razu pokochałam. Razem z bratem bliźniakiem wprowadza się na kilka miesięcy do domu Woodsów. Nie jest z tego faktu wcale zadowolony. Jordan to chłopak zamknięty w sobie, rzadko się co, do kogo odzywa, ale ja wiem, że za jego maską, którą codziennie zakłada kryje się skrzywdzony chłopak, który chciałby zaznać choć trochę miłości. A jego myśli od 12 lat zajmuje dziewczyna z żółtą kokardą we włosach.
Oni znali się w dzieciństwie. On cały czas jej dokuczał, a ona do dziś to pamięta. A los postanowił na nowo postawić ich na swojej drodze, bo on wraz z bratem wprowadza się na kilka miesięcy do jej domu.
Powiem wam, że nie miałam wielkich oczekiwań co do tej książki. Chciałam po prostu miło spędzić na niej czas. I jak najbardziej mi się to udało. Zuza ma bardzo przyjemny styl pisania, przez który się po prostu płynie. ,,Słodka Melody” to lekka, przyjemna i trochę bolesna historia, która wciągnie was od samego początku.
Mel i Jordan to bohaterowie, których od samego początku bardzo mocno polubiłam. Ta dwójka jest zupełnie różna. Mel to cicha, ale uczuciowa dziewczyna, a Jordan to cichy, ale zamknięty w sobie chłopak. Ich relacja od samego początku była, albo raczej nie była, bo oni się w ogóle do siebie nie odzywali. Mel, bo uznała, że jeśli on nie zwraca na nią uwagi to ona też będzie go po prostu unikać. A Jordan, on nie widział nic poza nią, nie zagadywał do niej, bo uznał, że taka dziewczyna jak ona nie będzie chciała mieć nic wspólnego z takim chłopakiem jak on. Ale wszystko zmienia się, gdy on przyłapują ją na tym, jak próbuje wymknąć się z domu, lecz zepsuty rower komplikuje jej sprawę. Dlatego proponuje jej podwózkę. Tylko oni jeszcze nie wiedzieli, że ta jedna wspólna przejażdżka zacznie zmieniać wszystko między nimi.
Myślałam, że do samego końca nie uronię ani jednej łzy, ale wystarczyło dotrzeć do końcowych rozdziałów, abym nie potrafiła ich pohamować. Ta historia jednak mocno we mnie uderzyło, bo po jej skończeniu po prostu siedziałam i nie mogłam pojąć, że to już koniec. A jeśli chodzi o zakończenie, to moim zdaniem jest jak najbardziej odpowiednie. Nie mogłabym sobie wymarzyć innego dla tej dwójki. 🥹🩵. 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya @zkmarey.autor ]
Młoda Melody Woods zmaga się ze stratą ukochanej babci. A do tego dowiaduje się, że w jej domu ma zamieszkać Jordan - jej wróg z dzieciństwa. Melody jednak nie wie, że Jordan od 12 lat nosi przy sobie naszyjnik, który kiedyś zgubiła i od tamtego czasu nie może o niej zapomnieć. “Słodka Melody” to piękna, słodko-gorzka historia o pierwszej miłości, dorastaniu i stracie bliskiej osoby.
To książka, którą przeżywałam całą sobą i nie potrafię przestać o niej myśleć. Wątek romantyczny jest subtelny i delikatny. Relacja rozwija się stopniowo, a autorka stworzyła świetny slow burn. Zarówno Melody jak i Jordan zmagają się ze swoimi demonami. Bardzo łatwo było mi wczuć się w sytuację bohaterów i przez to, przeżywać wszystko 100 razy bardziej. To wzruszająca opowieść, która sprawi, że będziecie płakać już na pierwszych stronach. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza, młodzieżówka, jaką kiedykolwiek czytałam. To wartościowa historia, którą powinien poznać każdy. Uważam, że wiele osób odnajdzie w „Słodkiej Melody” swój dom. Polecam ją każdemu niezależnie od wieku. Powrót do nastoletnich lat i czytanie o pierwszej miłości było dla mnie cudownym doświadczeniem. Ocena: 5/5⭐️
Widziałam, że wiele osób płakało na tej historii, ale ja nie zaliczam się do tej grupy osób. Owszem, były bolesne tematy, ale nie spowodowały one u mnie łez.
Polubiłam głównych bohaterów. Rozwój ich relacji był naprawdę pokazany w cudowny sposób. Fajnie było obserwować, jak pojawiają się pomiędzy nimi uczucia.
Jeśli chodzi o zakończenie, to czuję ogromny niedosyt i nie do końca jestem nim usatysfakcjonowana.
Chciałam napisać coś sensownego ale po przeczytaniu zabrakło mi słów , książka jest świetna , porusza ciężki temat żałoby po straceniu kogoś bliskiego , dodatkowo jest wątek miłosny, nie będę kłamać jak powiem że potrzebuje dalszych losów Jordana i Mel 🥹
Jeden z wątków czyli strata bliskiej osoby jest dość ciężkim tematem nie tylko do przeczytania, ale i do napisania, z czym w moim odczuciu Zuzia poradziła sobie naprawdę bardzo dobrze. Emocje, które zostały zawarte w tych wszystkich rozdziałach, poruszały serce i sprawiały, że wszystkie osoby, które same przeżyły taką stratę, mogą odnaleźć cząstkę siebie i też niejako ukojenie, że z biegiem czasu faktycznie może być lepiej.
Uwielbiam to, jak relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo, przez co dosłownie każda najmniejsza interakcja sprawia, że siedzi się jak na szpilkach. Jordan uważa, że nie ma nic do zaoferowania, jest zamknięty w sobie i jest bardziej typem takiego samotnika. Jeśli chodzi o Melody, to w tych najmniejszych gestach próbuje przekazać jej, że znaczy o wiele więcej, ale przy tym też wielokrotnie towarzyszą mu myśli, które blokują go przed pełnym otworzeniem się przed nią… i tak, te momenty także doprowadzą was do płaczu. Jednocześnie on potrafi być oparciem dla Melody w najtrudniejszym czasie i naprawdę kocham to, jak Zuzia to poprowadziła. To przejście Melody z ogromnego smutku było etapowe i delikatne, bo to nie było tak, że ona od razu o wszystkim zapomniała, tylko właśnie mogliśmy być świadkiem, jak dwójka młodych osób, które się nie dogadują, odnajduje w końcu wspólny język i pomaga odwrócić uwagę oraz uśmierzyć ten towarzyszący im ból. Jak na pierwszą młodzieńczą miłość nie jest też ona przerysowana, a pokazana z tej realnej strony, w której są złe i dobre momenty.
Ja na palcach jednej dłoni mogłabym policzyć książki z motywem slow burn, które mi się naprawdę spodobały i Słodka Melody zdecydowanie trafia do mojej topki. Styl pisania, fabuła, bohaterowie, emocje i to pomieszanie słodyczy i bólu sprawiły, że pokochałam tę książkę już od pierwszych stron i mam nadzieję, że wy także po nią sięgnięcie.
PS. Jeśli nie czytaliście dylogii Mała Charlie, bez problemu możecie sięgnąć po Słodką Melody, bo wszystko jest poprowadzone w taki sposób, że wcześniejsza znajomość Małej Charlie nie jest konieczna.
„Słodka Melody” to książka, która udowadnia, że nie każda historia jest tylko opowieścią. Czasem książka staje się domem, do którego wraca się myślami.. 🥹🌻
Od pierwszych stron wiedziałam, że trzymam w rękach coś więcej niż słodką młodzieżówkę. Ta historia ma w sobie słodycz — owszem — ale także ból, niewypowiedzianą tęsknotę i to coś, co potrafi całkowicie rozbroić czytelnika 💛
A w centrum tego wszystkiego stoi Melody Woods — córka Charlie i Ashtona, bohaterów „Małej Charlie”. Dziewczyna, której świat rozsypuje się na kawałki po śmierci ukochanej babci. Dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się z tym, że ktoś tak ważny nagle znika. Melody niesie w sobie pustkę, którą aż czuć między słowami — tę ciszę po kimś, kto był domem. I właśnie w tej ciszy pojawia się kolejny wstrząs: do jej domu mają na kilka miesięcy wprowadzić się bracia Sawyer. Justin — o złotym sercu, spokojny i bezpieczny. I Jordan — ten, którego pamięta aż za dobrze. Chłopak, który w przedszkolu zabierał jej kredki i doprowadzał do łez. Chłopak, przed którym wolałaby uciec… a jednak los stawia go tuż obok niej. Jordan Sawyer pamięta tylko jedno: ją. Dziewczynkę z kokardami. Światło w tłumie. I uczucie, którego latami próbował nie dopuścić do głosu. Teraz zderzają się w jednym domu, w jednym czasie, w chaosie emocji, żałoby i czegoś, co zaczyna dziać między nimi od nowa.. 🌻🏍️
Ta historia jest dopracowana w każdym szczególe. Przemyślana, emocjonalna, napisana tak lekko, a jednocześnie tak mocno, że naprawdę trudno ją odłożyć. Podniosła mnie. Poruszyła. Zatrzymała na chwilę, żebym mogła poczuć więcej.
Melody to bohaterka, z którą mogłam się w pewnym sensie utożsamić. Jej emocje — ciche, intensywne, prawdziwe — zostają w człowieku na długo 🌻💛 A Jordan… o mój Boże, mój chłopak, mój chaos, mój absolutny idol 🕷️🖤
„Słodka Melody” to opowieść o losach córki bohaterów „Małej Charlie”. Sama historia Charlie i Asha była dla mnie przyjemną, choć niezbyt angażującą lekturą - czysta rozrywka, przy której miałam sporo uwag do zachowań głównych bohaterów. Mimo to z dużą ciekawością sięgnęłam po historię ich córki.
Melody to skryta, poukładana nastolatka, która pozornie ma wszystko - kochającą rodzinę i bezpieczne otoczenie. Aktualnie przeżywa jednak bardzo trudny czas po śmierci ukochanej babci, która przegrała walkę z chorobą. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w domku gościnnym jej rodziny zamieszkują Justin i Jordan - bliźniacy, którzy w dzieciństwie dokuczali Melody. Szczególnie Jordan był wobec niej okrutny. Dziewczyna nie wie jednak, że chłopak w ten sposób próbował zwrócić na siebie jej uwagę, a teraz pragnie być dla niej kimś więcej, choć sam uważa, że na nią nie zasługuje.
Muszę przyznać, że coraz częściej czuję się „za stara” na literaturę młodzieżową i trudniej mi utożsamiać się z problemami nastolatków. W tym przypadku miałam jednak wrażenie, że młodzi bohaterowie są znacznie dojrzalsi niż postacie z „Małej Charlie”. Zauważyłam również ogromny progres w stylu pisania autorki - mimo że to młodzieżówka, narracja wydaje się bardziej dojrzała i dopracowana.
Bardzo podobała mi się relacja Melody i Jordana - sposób, w jaki z niechęci przeszli do przyjaźni i stopniowo zaczęli się przed sobą otwierać. Równie istotne okazały się jednak relacje poboczne: więzi z rodzeństwem, rodzicami oraz wyjątkowa relacja Melody z dziadkiem, który po stracie ukochanej żony sam potrzebował wsparcia i bliskości.
Nie sposób nie wspomnieć o panu Woodsie, który okazał się wręcz genialnym ojcem. Spodziewałam się, że będzie bardziej impulsywny i zaborczy, tymczasem był troskliwym, wspierającym tatą, dbającym nie tylko o własne dzieci, ale również o Justina i Jordana.
Pozostaje jednak lekki niedosyt związany z zakończeniem. Z chęcią przeczytałabym choć jeden dodatkowy rozdział z dalszego życia bohaterów - oboje zdecydowanie na to zasłużyli. Może więc drugi tom?
Bardzo słodka i wzruszająca historia. Zuza powinna zostać przy tym gatunku, wyszło jej to idealnie, zwłaszcza że to jej pierwsza młodzieżówka. Czytało mi się ją świetnie, praktycznie na raz. Motyw slow burnu jest tu naprawdę dobrze zrobiony akcja między bohaterami rozwija się powoli, stopniowo, co sprawia, że wszystko jest bardzo naturalne. Polecam każdemu, kto lubi młodzieżówki, które są słodkie ( i gorzkie).