What do you think?


Zamglone
GDZIE JEST NADZIEJA?
Tę lipcową sobotę pamiętają wszyscy mieszkańcy Łodzi. Rozpisywały się o niej gazety, doszło wtedy do wielu niewyjaśnionych wypadków. Tamtego dnia w łódzkiej mgle rozpłynął się też Adrian Nadzieja.
Po blisko dwóch latach, do doświadczonej reportażystki i byłego policjanta, zgłasza się tajemniczy zleceniodawca. Agata Kryspin i Michał Dziedzic zostają wciągnięci w grę, której stawką jest nie tylko odnalezienie studenta prawa, ale też odsłonięcie własnych tajemnic. Zagłębiając się w tkankę śledztwa, odkrywają, że wiele śladów zostało zatartych, kłamstwa nabrały mocy, a brud i mrok miasta zdążyły przykryć szczelnie każdy trop.
Dlaczego policja umyła ręce, a bliscy Adriana sznurują usta? Jaką zagadkę nosił w sobie chłopak, którego wszyscy tak uwielbiali i dokąd go zaprowadziła?
Wciągająca opowieść o tym, że z pewnych ścieżek nie ma powrotu.
Tę lipcową sobotę pamiętają wszyscy mieszkańcy Łodzi. Rozpisywały się o niej gazety, doszło wtedy do wielu niewyjaśnionych wypadków. Tamtego dnia w łódzkiej mgle rozpłynął się też Adrian Nadzieja.
Po blisko dwóch latach, do doświadczonej reportażystki i byłego policjanta, zgłasza się tajemniczy zleceniodawca. Agata Kryspin i Michał Dziedzic zostają wciągnięci w grę, której stawką jest nie tylko odnalezienie studenta prawa, ale też odsłonięcie własnych tajemnic. Zagłębiając się w tkankę śledztwa, odkrywają, że wiele śladów zostało zatartych, kłamstwa nabrały mocy, a brud i mrok miasta zdążyły przykryć szczelnie każdy trop.
Dlaczego policja umyła ręce, a bliscy Adriana sznurują usta? Jaką zagadkę nosił w sobie chłopak, którego wszyscy tak uwielbiali i dokąd go zaprowadziła?
Wciągająca opowieść o tym, że z pewnych ścieżek nie ma powrotu.
516 pages, Paperback
Published April 3, 2025
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
October 20, 2025
Zamglone Marcela Frątczaka to debiut, który uderza nie akcją, a atmosferą – ciężką, duszną, lepką jak lipcowa mgła nad miastem. Już sam tytuł intryguje i zapowiada, że nie będzie to kolejny przewidywalny kryminał, a raczej historia, która powoli wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo.
Punktem wyjścia jest zaginięcie studenta prawa – Adriana Nadziei. Chłopak wychodzi z domu i dosłownie znika. Choć początkowo sprawa budzi emocje, bardzo szybko znika z nagłówków i policyjnych raportów – jakby Adrian przestał istnieć. Dwa lata później temat podejmują dziennikarka Agata Kryspin i były policjant Michał Dziedzic. Nie są parą, nie są też przyjaciółmi – łączy ich tylko to jedno śledztwo. I to wystarczy.
Dużą siłą książki są właśnie bohaterowie – dobrze zarysowani, naturalni, pozbawieni przesadnych dramatyzmów. Ich współpraca opiera się na wzajemnym uzupełnianiu, bez zbędnych sentymentów. Są skupieni, konkretni i skuteczni – a jednocześnie pełni ludzkich rys i emocji, które autor dawkuje subtelnie.
Frątczak nie stawia na efekciarskie zwroty akcji. Prowadzi czytelnika przez mgłę tajemnic powoli, odsłaniając kolejne warstwy historii z precyzją i wyczuciem. Kluczowy okazuje się nie tylko zaginiony chłopak, ale też ci, którzy go znali – i to, co przemilczeli. Właśnie to milczenie, zawieszenie i niejasność budują nastrój tej książki. Tu nie ma miejsca na prostą intrygę – wszystko jest zatopione w atmosferze niedopowiedzenia.
Łódź, w której toczy się akcja, nie jest jedynie tłem – to żywe, pełne sprzeczności miasto, które oddycha mgłą, tajemnicą i duszną codziennością. To przestrzeń, która sprzyja znikaniu – nie tylko fizycznemu, ale też mentalnemu. Frątczak oddaje to z wyczuciem – miejscami brutalnie, miejscami poetycko.
„Zamglone” to nie jest kryminał dla miłośników prostych rozwiązań. To książka dla tych, którzy lubią, gdy historia sączy się powoli, gdy napięcie nie eksploduje, tylko narasta. Dla tych, którzy cenią mrok bardziej za klimat niż za przemoc. I dla tych, którzy potrafią słuchać – nawet gdy bohaterowie tylko szepczą przez gęstniejącą mgłę.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
Punktem wyjścia jest zaginięcie studenta prawa – Adriana Nadziei. Chłopak wychodzi z domu i dosłownie znika. Choć początkowo sprawa budzi emocje, bardzo szybko znika z nagłówków i policyjnych raportów – jakby Adrian przestał istnieć. Dwa lata później temat podejmują dziennikarka Agata Kryspin i były policjant Michał Dziedzic. Nie są parą, nie są też przyjaciółmi – łączy ich tylko to jedno śledztwo. I to wystarczy.
Dużą siłą książki są właśnie bohaterowie – dobrze zarysowani, naturalni, pozbawieni przesadnych dramatyzmów. Ich współpraca opiera się na wzajemnym uzupełnianiu, bez zbędnych sentymentów. Są skupieni, konkretni i skuteczni – a jednocześnie pełni ludzkich rys i emocji, które autor dawkuje subtelnie.
Frątczak nie stawia na efekciarskie zwroty akcji. Prowadzi czytelnika przez mgłę tajemnic powoli, odsłaniając kolejne warstwy historii z precyzją i wyczuciem. Kluczowy okazuje się nie tylko zaginiony chłopak, ale też ci, którzy go znali – i to, co przemilczeli. Właśnie to milczenie, zawieszenie i niejasność budują nastrój tej książki. Tu nie ma miejsca na prostą intrygę – wszystko jest zatopione w atmosferze niedopowiedzenia.
Łódź, w której toczy się akcja, nie jest jedynie tłem – to żywe, pełne sprzeczności miasto, które oddycha mgłą, tajemnicą i duszną codziennością. To przestrzeń, która sprzyja znikaniu – nie tylko fizycznemu, ale też mentalnemu. Frątczak oddaje to z wyczuciem – miejscami brutalnie, miejscami poetycko.
„Zamglone” to nie jest kryminał dla miłośników prostych rozwiązań. To książka dla tych, którzy lubią, gdy historia sączy się powoli, gdy napięcie nie eksploduje, tylko narasta. Dla tych, którzy cenią mrok bardziej za klimat niż za przemoc. I dla tych, którzy potrafią słuchać – nawet gdy bohaterowie tylko szepczą przez gęstniejącą mgłę.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
June 23, 2025
Z ogromną przyjemnością przedstawiam Wam debiut pisarski Marcela Frątczaka, i to debiut wyśmienity! „Zamglone” to duszny, wciągający thriller, który z każdą stroną mocniej zaciska pętlę wokół czytelnika.
Tę lipcową sobotę zapamiętali wszyscy mieszkańcy Łodzi – tajemnicza mgła, seria niewyjaśnionych wypadków i zniknięcie Adriana Nadziei, studenta prawa, który rozpłynął się bez śladu. Po dwóch latach do duetu śledczych — Agaty Kryspin, twardej reportażystki z przeszłością, i Michała Dziedzica, byłego policjanta — zgłasza się tajemniczy zleceniodawca. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, pełna niedopowiedzeń, przemilczeń i sekretów.
Frątczak z ogromną sprawnością kreśli mroczną atmosferę Łodzi, w której mgła nie tylko zasłania prawdę, ale też ją zniekształca. Autor balansuje między klasycznym kryminałem a opowieścią psychologiczną, zmuszając nas do zadawania pytań nie tylko o los zaginionego chłopaka, ale też o granice prawdy i pamięci. To książka, która zostawia ślad — trochę jak ten chłopak, którego wszyscy lubili, ale nikt tak naprawdę nie znał.
Tę lipcową sobotę zapamiętali wszyscy mieszkańcy Łodzi – tajemnicza mgła, seria niewyjaśnionych wypadków i zniknięcie Adriana Nadziei, studenta prawa, który rozpłynął się bez śladu. Po dwóch latach do duetu śledczych — Agaty Kryspin, twardej reportażystki z przeszłością, i Michała Dziedzica, byłego policjanta — zgłasza się tajemniczy zleceniodawca. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, pełna niedopowiedzeń, przemilczeń i sekretów.
Frątczak z ogromną sprawnością kreśli mroczną atmosferę Łodzi, w której mgła nie tylko zasłania prawdę, ale też ją zniekształca. Autor balansuje między klasycznym kryminałem a opowieścią psychologiczną, zmuszając nas do zadawania pytań nie tylko o los zaginionego chłopaka, ale też o granice prawdy i pamięci. To książka, która zostawia ślad — trochę jak ten chłopak, którego wszyscy lubili, ale nikt tak naprawdę nie znał.
August 16, 2025
Jeśli ktoś lubi Mroza to styl bardzo podobny. Osobiście historia mnie nie przekonała, a wstawki z angielskiego bardzo irytowały, szczególnie gdy wybrzmiewały z ust wielu postaci. Dla kogoś spoza Łodzi za mało opisów lokacji.
Widać, że autor ma poczucie humoru, i niektóre teksty były naprawdę śmieszne.
Dialogi były nieco zbyt ekspozycyjne i dla mnie było trochę niepotrzebnych informacji powtarzanych x razy, ale rozumiem, że nie każdy zapamięta kształt tatuaży głównej bohaterki po pierwszym razie i powtórzenie cztery razy, że ma kotwicę na ręku ma wbić do głowy ogólny zarys tej postaci.
Widać, że autor ma poczucie humoru, i niektóre teksty były naprawdę śmieszne.
Dialogi były nieco zbyt ekspozycyjne i dla mnie było trochę niepotrzebnych informacji powtarzanych x razy, ale rozumiem, że nie każdy zapamięta kształt tatuaży głównej bohaterki po pierwszym razie i powtórzenie cztery razy, że ma kotwicę na ręku ma wbić do głowy ogólny zarys tej postaci.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews


