Zabójca sprzed wielu lat, zwany Prorokiem, powraca. Zaczepia kobiety na ulicy, przepowiada im śmierć i za kilka dni je morduje. Podkomisarz Karina Buczko staje na czele grupy śledczej, jednak mimo szeroko zakrojonych działań, nie ma nawet podejrzanego.
Kiedyś bliska Marcinowi Zakrzewskiemu osoba przyjeżdża z Warszawy aby zbadać, dlaczego pierwsze śledztwo w sprawie Proroka zakończyło się fiaskiem. Przy okazji policja odkrywa, że z magazynu zniknęły ślady zabezpieczone w miejscach poprzednich zabójstw. Czy ktoś w policji chronił Proroka?
Rozpoczyna się dramatyczna walka z czasem. Jednak zanim pościg za Prorokiem na dobre się zacznie, każdy z bohaterów będzie musiał zmierzyć się z własnymi traumami i demonami przeszłości.
Takie śledztwa to specjalność nadkomisarza Marcina Zakrzewskiego. Tylko czy inne spojrzenie, jego podstawowa zasada, w tej sytuacji zadziała? Bo przeszłość jest zła i ma wielki wpływ na teraźniejszość.
Jasssnee. Przysięgam, że mam udar za każdym razem, kiedy bohater tego używa. Ale nie zmienia to faktu, że ten tom jest udany. Gorzka lekko stonował, historia jest porządna, ale bez wybuchu 3 bomb i 7 akcji rodem z Rambo. Zakrzewski lekko oklapł, bo i odszedł na emeryturę, ale ja to poczytuję za plus, bo dodaje mu ludzkiego wymiaru. Końcówka doprowadziła mnie do gróźb względem autora, wciągnęłam szybko (w wersji audio czytanej przez Kosiora) i w przeciwieństwie do kilku ostatnich książek Gorzki, jestem mocno na tak. Plus 0,5 za krytykę A4 w okolicach Wrocławia i kawałek akcji w Trzebnicy 😆
Dla mnie to takie 3,8. Dobrze się bawiłam, chwilami gubiłam się w relacjach pomiędzy bohaterami. Trochę przewidywalna ale chyba wolę tak, niż plot twist na siłę. Mogłabym przeczytać kiedyś coś od tego autora i poznać bliżej pierwszoplanowych policjantów. Czuję się zachęcona.
Można było się szybciej uporać z historią. Kilka zapomnianych/niewykorzystanych wątków. Autor niepotrzebnie je wprowadza, bo nie mają znaczenia dla fabuły ani też nie mówią niczego nowego o bohaterach. Ani pobicie Kariny przez synów jej oprawcy z dzieciństwa, ani odnaleziony kuzyn z rodziny w policji ani wreszcie dość obiecujący wątek byłej dziewczyny -Angeli, która doświadczała przemocy w związku. Zakończenie i zamknięcie wątku kradzieży zawarte w dialogu końcowym - byłoby lepiej to pokazać w fabule a nie w wypowiedzi.
Pretensjonalne rozważania Zakrzewskiego o zemście pod koniec książki wołają o redakcję, która by to wyrzuciła. To nie jest esej filozoficzny, zresztą Zakrzewski opowiada kocopały.
Last but not least: narrator jest wszechwiedzący w kryminałach Gorzki, choć powoli nam ujawnia wszystko. Climax tekstu to rzekoma śmierć Kariny. Nie oddycha, Zakrzewski ją reanimuje, kobieta nie reaguje, pulsu brak. A potem się okazuje, że nie umarła. Po pobiciu przez zwyrola, Karina jest w dysocjacji i w zasadzie czytamy o jej umieraniu. Zemsta Zakrzewskiego jest też motywowana desperacją. Okazuje się jednak, że policjantka odżywa. Na tle tej nieszczęsnej rezurekcji ani desperacja ani wczesniejsze próby reanimacji nie wypadają przekonująco.
Nie byłoby miło, gdyby Karina umarła, ale byłaby zasadność. No i mielibyśmy faktyczny noir.
This entire review has been hidden because of spoilers.
To była interesującą lektura, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że mimo mojej. całej sympatii do Zakrzewskiego emerytura to nie jest głupi pomysł wręcz przeciwnie chętnie poczytaj o nim jako nauczycielu niż śledczym, bo znowu dostaliśmy tego samego upartego Marcina, który ciągle ładuje się w kłopoty. Uważam także, że w tej części mogłoby go nie być i niestety na jedno by wyszło.
Wątek "Młodego" uważam za zbędny i niestety od momentu kiedy odwiedza swoją ciotkę i popatrzy na beczki ustawione pod domem i bystry czytelnik domyśli się jak ta historia potoczy się dalej. Odnoszę wrażenie, że kolejny śledczy z "traumą" to ten krok za daleko.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czy można uciec przed przeszłością, jeśli ta zawsze znajdzie sposób, by upomnieć się o swoje?
Sięgając po „Złą przeszłość” Mieczysława Gorzki, zadałam sobie to pytanie już na samym początku. Wiedziałam, że autor nie da mi prostych odpowiedzi - raczej zmusi do tego, bym przeszła przez ciemne zaułki ludzkiej psychiki i zmierzyła się z demonami bohaterów. Gorzka wraca do postaci Zakrzewskiego z impetem, ale też z wyczuwalną dojrzałością - zarówno w warstwie narracyjnej, jak i psychologicznej.
Prorok - morderca sprzed lat - znów sieje strach. Ma swój rytuał: zaczepia kobiety na ulicy, przepowiada im śmierć… a potem naprawdę je zabija. Brzmi jak motyw z dobrego thrillera i dokładnie to dostajemy - tylko że u Gorzki to nigdy nie jest wyłącznie o zbrodni. To zawsze też opowieść o człowieku, o przeszłości, która nie daje spokoju, o traumie, która wraca z większą siłą niż wcześniej.
Podkomisarz Karina Buczko zostaje rzucona na głęboką wodę. Przewodzi zespołowi śledczemu i robi wszystko, by dorwać psychopatę. Ale to nie tylko ona walczy z cieniem Proroka - wraca Marcin Zakrzewski. Pamiętacie go? Zmęczony życiem, ale wciąż niezawodny. Tym razem to nie on jest głównodowodzącym. I choć formalnie zostaje na uboczu, to nie oszukujmy się - jego spojrzenie, jego doświadczenie i jego niezałatwione sprawy z przeszłości stają się sercem tej historii.
To, co Gorzka robi wyjątkowo dobrze, to przeplatanie warstwy kryminalnej z osobistym dramatem bohaterów. Każdy tu coś niesie. Każdy coś ukrywa. Każdy przed czymś ucieka. A autor nie daje im taryfy ulgowej. Buczko mierzy się z przeszłością, Zakrzewski z wyrzutami sumienia, a my - czytelnicy - z pytaniem: czy to, co kiedyś zrobiliśmy (lub czego nie zrobiliśmy), może na zawsze zdefiniować naszą teraźniejszość?
Nie oczekujcie od „Złej przeszłości” wybuchów co kilka stron. Ta książka nie pędzi - ona się tli, żarzy, napina emocje. Wciąga jak wir, z którego trudno się wydostać. Im bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym mocniej czułam, że to nie tylko kryminał. To raczej duszny thriller psychologiczny z bardzo ludzkim rdzeniem. Autor nie ucieka od trudnych tematów - zadaje pytania o winę, odpowiedzialność, konsekwencje wyborów.
Czy zabrakło mi twistów rodem z hollywoodzkiego filmu? Może. Ale w zamian dostałam coś, co cenię jeszcze bardziej: realizm. Zamiast cudownych zbiegów okoliczności - konkretna, żmudna robota śledcza. Zamiast efektownych pościgów - napięcie wynikające z relacji międzyludzkich i niewypowiedzianych tajemnic. Gorzka doskonale wie, jak budować klimat, który sączy się między wierszami i zostaje z czytelnikiem długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Wielką zaletą tej książki są też miejsca akcji - bliskie, znajome, z tłem Dolnego Śląska, które autor oddaje z ogromnym wyczuciem. Dzięki temu całość staje się jeszcze bardziej realistyczna i lokalnie osadzona, co sprawia, że łatwiej wejść w tę historię, poczuć jej ciężar i emocje bohaterów.
„Zła przeszłość” to nie tylko kryminał z intrygującą zagadką i morderstwami, które wzbudzają wiele emocji. To też opowieść o tym, że czasem największy przeciwnik nie kryje się za rogiem, tylko siedzi w nas samych. Jeśli szukacie książki, która da Wam coś więcej niż klasyczne „kto zabił” - to będzie dobry wybór.
Kolejna powieść, kolejna historia, kolejny zbrodniarz i ten sam Zakrzewski — bohater, który występuje w każdej książce autora. Półbóg i pół-Rambo. Pisarz jakby z lenistwa wsadzał tego bohatera do każdej powieści, jakby nie potrafił stworzyć kogoś nowego. Niektórzy autorzy nie mają pomysłów na historię, Mieczysław Gorzka nie ma pomysłu na kreacje nowych bohaterów. Zerknęłam na opinie wcześniejszych książek, bo miałam wrażenie, że tam znajdę zarzuty, że Zakrzewski stracił pazur. Niewiele się pomyliłam. Wiele osób twierdzi, że Zakrzewski zasłużył na emeryturę. W "Złej przeszłości" autor nie odpuszcza, nie pozwala zestarzeć się Zakrzewskiemu. Brawurowe akcje herosa stały się nudne. Ileż można? Autor chyba chciał dodatkowo odświeżyć postać policjanta, gdyż kilka razy Zakrzewski myśli, że może być nieustępliwy jak kiedyś. No i był. Jednak emerytowany policjant, który podejmuje się zemsty, zamiast drogi prawa, z realizmem ma mało wspólnego.
"Kiedy jechał przez miasto, znowu był komisarzem Trupią Czaszką, znowu zmienił się w starego Zakrzewskiego, który nigdy nie odpuszcza i uparcie dąży do celu. Tak przynajmniej się czuł. Jakby ubyło mu kilka lat, a w żyłach krew zaczęła szybciej krążyć."
Do kompletu i podkreślenia rangi Zakrzewskiego, autor dołożył innych bohaterów, które ma już wykreowane we wcześniejszych powieściach.
Przechodząc do sedna, czyli fabuły... Historia mi się podobała, mimo że nie była specjalnie nowatorska. Poszukiwanie sprawcy morderstw kilku kobiet parę razy zaprowadziło śledczych w ślepy zaułek. Jako czytelnik byłam niemym świadkiem wydarzeń, podążałam za policjantami, ale było intrygująco. Jakbym miała określić jednym zdaniem, czego dotyczy fabuła, to powiedziałabym, że jest o złej przeszłości. Tytuł mówi wszystko. Doświadczenia sprzed lat, dawno pogrzebane przez sumienie w mrocznych zakamarkach umysłu lub zakopane w otchłani pamięci dochodzą do głosu. Nie dotyczy to jedynie wątku kryminalnego, ale też obyczajowego.
"Tak nie postępują ludzie, tak nawet nie postępują dzikie bestie. Tak robią demony z piekła rodem, które bawią się bólem i cierpieniem, a ich głównym celem jest triumf zła na świecie."
Zakrzewski grzebie w przeszłości, w starej sprawie, która dotyczy również bieżącej, Proroka przepowiadającego ofierze, że za parę dni umrze, a następnie zabijającego młode kobiety. Karina zamierza zmierzyć się z traumą z dzieciństwa, gdy była molestowana przez wujka. Irek pragnie dowiedzieć się, co się stało z jego rodzicami, jednak prawda okazuje bardziej brutalna, niż Irek jest w stanie przyjąć. "Gdyby mógł cofnąć czas, drugi raz nie zdecydowałby się wracać do przeszłości. Posłuchałby ostrzeżenia Zakrzewskiego, że przeszłość jest zła, bezwzględna i niszczycielska."
Przez odkrywanie przeszłości przez bohaterów, autor pogłębił ich rysy psychologiczne. Nie zmienia to jednak faktu, że pisarz jest monotematyczny. Taki solidny warsztat, a jednak twórca jednego bohatera... Czekam na książkę, w której nie będzie Zakrzewskiego.
„Czasem dopiero przypadek – albo… współpraca – popycha nas do odkrycia autora, który na zawsze zostaje na naszej czytelniczej liście 'must read'.„
O Mirosławie Gorzce słyszałam już wcześniej, ale jakoś nigdy nie sięgnęłam po jego książki. Dopiero współpraca z Wydawnictwem Skarpa Warszawska sprawiła, że dałam mu szansę. I… teraz wiem, że będę czytać go z zapartym tchem.
„Zła przeszłość” to mocna, dopracowana, mroczna opowieść, która wbija w fotel. Seryjny zabójca zwany Prorokiem powraca po latach, by znów siać grozę. Zaczepia kobiety, przepowiada im śmierć… a potem spełnia swoją obietnicę. Brzmi jak horror? To dopiero początek, bo dochodzenie komplikuje się, gdy wychodzi na jaw, że część dowodów z wcześniejszych zbrodni... zniknęła. A może ktoś z policji pomagał mordercy?
Na pierwszym planie mamy świetnie skonstruowanych bohaterów: silną i zdeterminowaną Karinę Buczko oraz nietuzinkowego nadkomisarza Marcina Zakrzewskiego, który specjalizuje się w śledztwach pełnych tajemnic. Ale żadne z nich nie jest wolne od przeszłości, która – jak się okazuje – potrafi być równie niebezpieczna jak sam morderca.
To historia gęsta od emocji, pełna napięcia i psychologicznej głębi. Brutalna, ale nie przesadzona. Zawiła, ale nie zagmatwana. Taka, która wciąga całkowicie i trzyma w napięciu do ostatniej strony.
„Zła przeszłość” to książka, która przypomina, jak bardzo literatura kryminalna potrafi poruszać i zaskakiwać. Cieszę się, że to właśnie ta współpraca otworzyła mi drzwi do twórczości Mirosława Gorzki – i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to nie było moje ostatnie spotkanie z jego piórem.
Cytaty: „Czasem lepiej jest żyć dniem dzisiejszym, lepiej nie wiedzieć, jak to było naprawdę, bo bardzo często się zdarza, że przeszłość jest zła. Rozumiesz? Kiedy zaczniesz w tym grzebać, możesz znaleźć nie to, czego szukasz. Może być tak, że nie odzyskasz spokoju wewnętrznego, tylko jeszcze bardziej pogrążysz się w chaosie. Żeby zmierzyć się z przeszłością, trzeba być silnym.”
„Czasem życie się tak układa, że więzy krwi nic nie znaczą. Jak można traktować kogoś jak rodzinę, skoro od lat nie utrzymuje się ze sobą kontaktu. Rodziną jest ten, kto sobie na to zasłuży.”
Dzień dobry Kochani. Zapraszam Was dzisiaj do zapoznania się z moją recenzją na temat książki @mieczyslawgorzka pt. ,,Zła przeszłość". Książkę tą miałam możliwość przeczytania dzięki #współpracabarterowa z wydawnictwem @skarpawarszawska.
We Wrocławiu dochodzi do morderstwa młodej kobiety. Po przesłuchaniu osób z najbliższego otoczenia denatki okazuje się iż kilka dni wcześniej została ona zaczepiona przez nieznanego mężczyznę. I nie było by nawet w tym nic dziwnego gdyby nie słowa usłyszane od tego właśnie mężczyzny. ,,Wkrótce umrzesz” to właśnie te dwa słowa usłyszała kobieta, a które okazały się bardzo kluczowe w prowadzonym śledztwie. Świadczy to o tym iż seryjny morderca zwany Prorokiem powrócił a przed policją nie lada wyzwanie. Śledztwo ma poprowadzić podkomisarz Karina Buczko. Ale także do akcji wkracza Marcin Zakrzewski, który prowadził w przeszłości sprawę Proroka jednak nie udało mu się znaleźć winnego. Teraz zamierza zrobić wszystko aby winny znalazł się w więzieniu.
Jednak czy uda mu się to zanim kolejna kobieta starci życie? Co spowodowało iż Prorok powrócił? Jak Marcin Zakrzewski poradzi sobie ze sprawą oraz z osobistymi problemami?
Nigdy ale to przenigdy nie odmówię sobie sięgnięcia po książkę z Marcinem Zakrzewskim. Uwielbiam to z jaką starannością oraz profesjonalizmem prowadzi śledztwa. Te książki wciągają już od pierwszych stron, trzymając w napięciu aż do samego końca. ,,Zła przeszłość” jest to dobrze skonstruowany mroczny kryminał, który zdecydowanie polecam wam przeczytać. Dodatkowo oprócz śledztwa towarzyszymy bohaterom w ich prywatnych problemach oraz w ich zmaganiach z przeszłością. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością co daje nam możliwość lepszego rozeznania w sytuacji. Bardzo ale to bardzo zachęcam Was do sięgnięcia nie tylko po tą książkę ale także wcześniejsze z Marcinem Zakrzewskim w roli głównej 😉 Wydawnictwu @skarpawarszawska bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji 😘😘
[...] Każdy ma swoje demony, z którymi albo walczy, albo się z nimi zaprzyjaźnia. [...]"
To było moje kolejne spotkanie z emerytowanym już nadkomisarzem Marcinem Zakrzewskim i podkomisarz Kariną Buczo. Mieczysław Gorzka w swojej powieści "Zła przeszłość" dał im ostro popalić. Stworzył dla nich taką historię, że głowa mała. Na tapetę wróci sprawa sprzed wielu lat, dotycząca nieuchwytnego Proroka. Niestety ponownie zaatakuje. Czy tym razem uda się doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału? Powiem wam, że będzie bardzo niebezpiecznie i nieprzewidywalnie. Znalazłam tutaj mnóstwo zwrotów akcji, których kompletnie się nie spodziewałam. Mieczysław Gorzka potrafi zaskoczyć swoich czytelników. Fabuła jest tak wciągająca, że aż porażająca. Nie da się odstawić tej książki bez poznania zakończenia, które moim zdaniem jest świetne. Jeżeli lubicie walkę z czasem, trudne powroty do przeszłości, grzebanie w niej i ściganie seryjnego mordercy, to śmiało sięgnijcie po "Złą przeszłość" Mieczysława Gorzki. Nie zawiedziecie się. Na waszą uwagę, oprócz głównych bohaterów zasługuje: młodszy aspirant Ireneusz Bąk. Jego rola w tej historii jest znakomita. Wierzę, że "Nowy" jeszcze nam wiele dobrego pokaże. Idealny glina. Jego idolem jest nadkomisarz Marcin Zakrzewski. To według mnie jest pozytywna informacja. Śmiało może się na nim wzorować. Osobisty wątek Karoliny Buczko lekko mną wstrząsnął. Byłam bardzo ciekawa, ile ta dziewczyna jest w stanie jeszcze wytrzymać. Szczerze, to ja ją bardzo podziwiam. Warto ją naśladować i zawsze stawać w prawdzie. Jak pamiętacie lub nie, nadkomisarz Marcin Zakrzewski z komendy wojewódzkiej trafił na wygnanie (na emeryturę) do szkoły policyjnej. Był twardy, nieustępliwy, taki porządny policjant. Miał mocny kręgosłup moralny. Czy nadal taki jest? Czy powrót Proroka wywróci jego życie do góry nogami? Przekonacie się o tym, czytając "Złą przeszłość". Moim zdaniem warto było sięgnąć po tę książkę. Podobały mi się emocje, które towarzyszyły mi podczas jej czytania. Przygotujcie sobie chusteczki, bo to jest bardzo emocjonująca część.
„Zła przeszłość” to kolejny znakomity kryminał z Zakrzewskim.Książka wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do samego końca. Mieczysław Gorzka po raz kolejny udowadnia, że potrafi mistrzowsko budować napięcie, tworzyć wielowymiarowych bohaterów i snuć fabułę pełną tajemnic, emocji oraz zaskakujących zwrotów akcji. W centrum wydarzeń znajduje się nieuchwytny morderca zwany Prorokiem, który powraca po latach, siejąc strach na ulicach Wrocławia. Śledztwo prowadzi podkomisarz Karina Buczko, wspierana przez doświadczonego Marcina Zakrzewskiego i zespół pełen charakterów. Każdy z bohaterów zmaga się nie tylko z zagadką kryminalną, ale także z własnymi demonami przeszłości, co nadaje powieści głębi psychologicznej. Gorzka doskonale łączy elementy thrillera z dramatem osobistym, tworząc duszną atmosferę, która sączy się między wierszami i zostaje z czytelnikiem długo po zakończeniu lektury. Realizm, świetnie oddane tło Dolnego Śląska, dynamiczne sceny śledcze i poruszające zakończenie sprawiają, że „Zła przeszłość” to książka pełna emocji, napięcia i refleksji nad tym, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość. Od pierwszych stron czuć napięcie i niepokój, a fabuła trzyma w niepewności do samego końca. Bardzo podobało mi się, jak autor prowadzi śledztwo i stopniowo odkrywa kolejne tajemnice. Bohaterowie są wyraziści, mają swoje słabości i sekrety, przez co łatwo się z nimi utożsamić. Szczególnie doceniam klimat Wrocławia i realistyczne opisy miasta. Jeśli lubisz kryminały z mocną psychologią i zaskakującymi zwrotami akcji, ta książka na pewno Ci się spodoba! Ta historia nie daje o sobie zapomnieć. Zło nie zawsze zostaje w przeszłości. Czasem wraca — i to z hukiem. 📖 Jeśli lubisz kryminały, które trzymają w napięciu do ostatniej strony, ta książka jest dla Ciebie.
Zakrzewski powrócił w nieco nowej odsłonie, jednak Zakrzewski to Zakrzewski wszystko jest, jak być powinno.
Gorzka kolejny raz stworzył niepokojący kryminał psychologiczny, w którym zabójca jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, bo kluczowa tutaj jest walka z własną przeszłością, słabościami, wina i błędami z przeszłości, bo te jak wiadomo, zawsze piętnują teraźniejszość.
Posta przerażającego Proroka powraca po latach by siać strach i śmierć, śledztwem zajmuje się znana z wcześniejszych części Karina Buczko jednak niewiele udaje się z poszlak posklejać co czyni samo śledztwo wyjątku trudnym i mozolnym. Zakrzewski wraz ze swoim nieszablonowym podejściem do śledztwa może okazać się kluczem do rozwiązania sprawy, ale czy aby na pewno… bowiem stawką jest nie tylko rozwiązanie sprawy, ale i wewnętrzne rozliczenia.
Autor znakomicie buduje napięcie i klimat powieści, a swoich bohaterów kreuje w niezwykle rzeczywisty sposób, co dodaje historii wiarygodności. Gorzka historię prowadzi bardzo dynamicznie, jednak nie brakuje momentów na refleksje. Spodobało mi się nieco mocniejsze sceny, które były bardzo umiejętnie zbalansowane i nie bazowały na taniej sensacji, podbijając przy tym nieco grozę wydarzeń.
„Zła przeszłość” jest historią trudną i niewygodną moralnie, ponieważ prowokuje do zadawania trudnych pytań o winę, odpowiedzialność i czym jest w istocie sprawiedliwość. Doceniam tę historię za dojrzałość i bardzo umiejętne ukazanie jak przeszłość może stać się przeciwnikiem chyba nawet groźniejszym niż sam morderca. Gęsta i niebanalna historia Panie Gorzka.
„Zła przeszłość” Mieczysław Gorzka, wydawnictwo Skarpa Warszawska.
Karina Buczko podkomisarz, która prowadź śledztwo w sprawie morderstw kobiet, które bardzo przypominają morderstwa z przed wielu lat. Czy seryjny sprawca powrócił? A może ktoś poszedł w jego ślady?
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i uważam za udane. Fabuła dość ciekawa, mamy tu powiązanie do przeszłości oraz teraźniejszość, a śledztwo coraz bardziej się komplikuje, nieraz wprowadzając śledczych w ślepą uliczkę. Okazuje się, że przy sprawie przed wielu lat ktoś zabrał wszystkie dowody, a osoby powiązane z Prorokiem w tajemniczych okolicznościach giną. Kto chce aby tajemnica nadal była tajemnicą? A morderca nie został odnaleziony? Ja już wiem, chociaż wytypować mordercę i motyw było bardzo trudno i mi do samego końca się to nie udało.
Polubiłam bohaterów Karinę oraz detektywa Zakrzewskiego, pomimo trudnych sytuacji zawsze kierowali się swoimi zasadami i jednocześnie ufali intuicji, która s ich przypadku momentami była nie zawodna. Oprócz prowadzonej sprawy mamy możliwość lepiej poznać postać i przyjrzeć się ich życiu prywatnemu, które również nie jest proste.
Marcin Zakrzewski powraca w "Złej przeszłości". Książka jest osobną powieścią, nie należącą do żadnego cyklu.
Po ulicach Wrocławia krąży nieuchwytny morderca zwany Prorokiem, wieszcząc ludziom śmierć. Następnie robi wszystko, by owe przepowiednie stały się rzeczywistością.
Zakrzewskiego nie trzeba nikomu przedstawiać, ma on wśród czytelników swoich wiernych fanów, tak samo zresztą, jak cała reszta ekipy śledczych, z którymi był związany, dlatego z tym większą przyjemnością powracam w te gościnne progi. Autor to mistrz w kreowaniu postaci: złożonych, autentycznych, miotanych namiętnościami, walczących z własnymi demonami, tak bardzo ludzkich w swoich wyborach.
Akcja od początku jest nadzwyczaj dynamiczna i wciąga nas w swoje macki. Fabuła jest przemyślana i dopracowana w każdym szczególe, budzi ciekawość i lekki niepokój. Śledczych z Kariną Buczko na czele czeka nie tylko wyścig z czasem, ale i nie lada zagwozdka: kim jest tajemniczy zabójca i jak go powstrzymać?
Mieczysław Gorzka jak zwykle świetnie łączy intrygującą zagadkę kryminalną oraz rzetelne śledztwo z życiem prywatnym swoich bohaterów, a "Zła przeszłość" to solidny kryminał, przy którym nie sposób się nudzić.
3.5 Zakrzewski potrzebuje emerytury i chyba zmiany miejsca zamieszkania, tak żeby już nie mogli wezwać do pomocy. Lubię nadkomisarza Zakrzewskiego, ale to chyba czas odstawić go na bok i dać szansę innym bohaterom. Niekoniecznie już tym znanym. Historia toczy się utartym biegiem Gorzki (nie mówię, że to źle, ale przestaje mnie to zaskakiwać). Dodatkowo zauważyłam, że nikt w ekipie Zakrzewskiego nie jest "normalny", a właściwie nie ma normalnej, nudnej przeszłości - jak historia Nowego była ciekawym dodatkiem, tak Buczko chyba dostała cokolwiek, żeby nie poczuła się ominięta. Czerny upierdliwa, kąśliwa i nic nie wnosząca do tej historii. Nie wiem czemu, ale po tej książce utwierdziłam się w przekonaniu, że ona jest po prostu złym człowiekiem. Zagubionym i złym, nie wiem jak inaczej na nią spojrzeć.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Zakrzewski to Zakrzewski biorę w ciemno ❤️ ,dla mnie to więcej niż seria, kocham wszystkich bohaterów, i przyznam że na końcu przez autora nabawiłam się palpitacji serca bo miałam małe deja vu, (w związku z poprzednimi częściami obawiałam sie ze znów kogoś stracimy, dzięki bogu NIE!) dla mnie to nie taki klasyczny kryminał, rzekła bym bardziej akcja/sensacja/kryminał, lubię jak więcej się dzieje, chociaż troche mamy mniej akcji, ale wybaczam, cała fabuła mnie kupiła, szczególnie watek Bąka,nie taki oczywisty, no i daje mni to ogromne nadzieję na kolejne części 😍😍.
Dla mnie to takie 3.5🌟. To moja pierwsza książka tego autora i wywarła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Chociaż momentami się w niej gubiłam, głównie przez dużą liczbę wątków, które - choć zawiłe - wydawały mi się potraktowane dość powierzchownie. Zdecydowanie wolę, gdy fabuła skupia się na mniejszej liczbie tematów, co pozwala lepiej się zaangażować. Mimo to chętnie sięgnę po inne książki Gorzki, bo styl autora bardzo mi odpowiada.
Myślałam, że po poprzednich książkach z Marcinem Zakrzewskim nic mnie nie zdziwi. Ale, ta książka jest świetnym przykładem tego, że się myliłam. Od samego początku jesteśmy wciągnięci w sprawę i życie prywatne bohaterów. A smaczki z poprzednich książek coraz bardziej przekonują mnie do zrobienia rereading'u wszystkich książek z Nadkomisarzem Trupią Czachą (kto wie, to wie).
No takie powiedzmy 3,5. Pomysł grzebania w złej przeszłości na wielu płaszczyzynach fajny i dość udany fabularnie, w sumie chyba bardziej niż współczesne śledztwo. Jak zawsze irytuje nieumiejętność tworzenia postaci kobiecych, których głównym rysem (poza pociągiem do Zakrzewskiego) jest nieustający wkurw na otoczenie.
Muszę przyznać, że po ostatnich częściach serii o nadkomisarzu Zakrzewskim chciałem już zrezygnować z jej czytania. Ta część była miłym zaskoczeniem, nie była idealna ale nareszcie autor uwolnił się od przesadyzmu. Polecam wszystkim, którzy kontynuują historię Zakrzewskiego i mają ochotę na coś lepszego:)
chyba ostatnia ksiazka tego autora, ktora czytam, kolejna wygenerowana przez AI, juz mam dosyc takich slabych kryminalow, dwa dni po skonczeniu, a juz musze sie skupic, zeby przypomniec sobie o czym byla